Dom przy Alei Rothschildów

Okładka książki Dom przy Alei Rothschildów
Stefanie Zweig Wydawnictwo: Marginesy Cykl: Rodzina Sternberg (tom 1) literatura piękna
272 str. 4 godz. 32 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Cykl:
Rodzina Sternberg (tom 1)
Tytuł oryginału:
Das Haus in die Rothschildalle
Data wydania:
2015-06-03
Data 1. wyd. pol.:
2015-06-03
Liczba stron:
272
Czas czytania
4 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788364700415
Tłumacz:
Anna Kierejewska
Średnia ocen

                6,2 6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dom przy Alei Rothschildów w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Dom przy Alei Rothschildów



książek na półce przeczytane 1483 napisanych opinii 946

Oceny książki Dom przy Alei Rothschildów

Średnia ocen
6,2 / 10
155 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1390
923

Na półkach: , ,

Rodzinne sagi niezmiennie cieszą się sporą popularnością - zwłaszcza te, które ukazują dzieje członków rodu na tle przełomowych wydarzeń historycznych, a więc siłą rzeczy osadzonych w realiach wyjątkowo burzliwych i dramatycznych. Są one jednak prawdziwym wyzwaniem dla pisarz; nie każdy potrafi mu sprostać w sposób, który usatysfakcjonowałby wymagającego czytelnika. Niemiecka pisarka Stefanie Zweig podjęła to wyzwanie; snując opowieść o losach pewnej żydowskiej rodziny, osadziła jej akcję w dwudziestym stuleciu - czasach obfitujących w tragiczne wydarzenia, które wyznaczyły bieg nowożytnej historii - by ukazać, jak drastycznie i diametralnie zmieniło się oblicze świata i losy pokoleń jednej rodziny.

"Dom przy alei Rothschildów" to pierwszy tom sagi o familii Sternbergów, zasymilowanych niemieckich Żydów, którzy w 1900 roku wprowadzają się do nowo wybudowanej, frankfurckiej kamienicy pod wymienionym w tytule adresem. Johann Isidor, zamożny przedsiębiorca, wraz z żoną Betsy - wykształconą intelektualistką i przykładną panią domu - oraz kilkuletnim synkiem, wiodą w miarę beztroskie i szczęśliwe życie. Interesy idą znakomicie, powiększającej się rodzinie niczego nie brakuje; obracają się w dobrym towarzystwie, posyłają dzieci do dobrych szkół, wyjeżdżają do modnych uzdrowisk - nic dziwnego, że Sternbergowie z ufnością patrzą w przyszłość. Nadchodzi jednak rok 1914 i Wielka Wojna, gdy najstarszy syn, Otto, jak na dobrego patriotę przystało, zaciąga się do armii. Złe czasy odciskają swe piętno także na najbardziej majętnych przedstawicielach społeczeństwa: wojenne tragedie, głód i bieda stają się codziennością również dla mieszkańców kamienicy przy alei Rothschildów. I jak to zwykle bywa, incydentalny dotąd antysemityzm zaczyna gwałtownie narastać, dzieląc społeczeństwo i doprowadzając do kolejnych tragedii.

„Dom przy alei Rothschildów” jest wyraźnie inspirowany „Buddenbrokami” Tomasza Manna. Stefanie Zweig, prezentując życie mieszczańskiej rodziny z początków XX wieku, przejęła charakterystyczny, pełen szczegółów styl i może nie tyle ukazała upadek rodu, co starego porządku i systemu wartości, odchodzących wraz ze śmiercią arcyksięcia Ferdynanda i wybuchem Wielkiej Wojny. Życiowe priorytety bohaterów, ich styl życia i światopogląd w okamgnieniu muszą zostać zweryfikowane pod wpływem lawiny dramatycznych wydarzeń, wszyscy oni muszą nagle odnaleźć się w świecie, który nagle pokazał nieznane dotąd oblicze. Tyle tylko, że Sternbergowie, ich perypetie i codzienne problemy składające się na mieszczańskie życie, a także rodzinne tragedie wplecione w przełomowe wydarzenia historyczne, istnieją i rozgrywają się – choć trudno w to uwierzyć – w tle powieści. Na pierwszy plan wysuwają się mimo wszystko dużo mniej istotne szczegóły mieszczańskiego życia z początku wieku, odwracające naszą uwagę od ważkich, często wręcz doniosłych rzeczy będących udziałem członków rodziny. Detale dotyczące garderoby, wystroju wnętrz, zastawy stołowej, wymyślnego menu przyćmiewają nawet dość nużące opisy sposobów spędzania wolnego czasu, zajęć służby i pani domu, wychowania dzieci, a co gorsza – także relacji między bohaterami, co w sadze rodzinnej nie powinni mieć miejsca. Oczywiście, że są to informacje istotne dla fabuły, tworzące klimat powieści – i jeśli to było zamierzeniem autorki, to rzeczywiście tworzą: duszny, przytłaczający, dekadencki – ale kiedy przysłaniają one ogół wydarzeń i szerszą perspektywę historyczno – obyczajową, potencjalnie interesująca opowieść staje się rozwlekłą, nużącą lekturą.

Na niekorzyść autorki działa także sposób kreacji sylwetek bohaterów – zdystansowany, pozbawiony emocji, chłodny – co sprawia, że trudno wczuć się w ich sytuację, identyfikować z nimi nawet w obliczu dotykających ich tragedii. Są nieciekawi, podobnie jak życie, które wiodą, zaś wybory, jakie podejmują i ich konsekwencje – zaskakująco mało nas obchodzą. A przecież każdy z bohaterów ma potencjalnie intrygującą osobowość i swoje ciche dramaty skrzętnie skrywane przed otoczeniem – aż żal, że Zweig nie przyłożyła się bardziej i nie obdarzyła swoich postaci bardziej wyrazistymi charakterami lub też nie rozwinęła drzemiącego w nich potencjału.

Niemal dwieście siedemdziesiąt stron pierwszego tomu sagi rodzinnej to mimo wszystko niewiele, zwłaszcza jak na kilkanaście lat życia w wyjątkowo burzliwym okresie historycznym; z początku byłam przekonana, że wydarzenia i osobowości bohaterów będą wylewać się wręcz z kart książki, że fabuła będzie przeładowana treścią – nic podobnego. „Dom przy alei Rothschildów” zanudza i przytłacza masą mało istotnych szczegółów, nużącymi opisami często nie wnoszącymi nic do fabuły, leniwie snującą się akcją sprawiającą wrażenie, że Sternbergowie wiodą jałowe i nudne życie i sami są osobnikami raczej nieciekawymi. To prawda, że interesująco został zarysowany wątek antysemityzmu i sytuacji Żydów przed Wielką Wojną i w jej trakcie, ale co z tego, skoro został on daleko w tyle wraz ze zbyt wąską perspektywą życia mieszkańców Frankfurtu i ogólnie kontekstem historycznym? To nie było to, czego się spodziewałam, ale jeśli ktoś lubi i ceni leniwie snujące się sagi rodzinne, z pewnością znajdzie w prozie niemieckiej pisarki coś dla siebie.

Rodzinne sagi niezmiennie cieszą się sporą popularnością - zwłaszcza te, które ukazują dzieje członków rodu na tle przełomowych wydarzeń historycznych, a więc siłą rzeczy osadzonych w realiach wyjątkowo burzliwych i dramatycznych. Są one jednak prawdziwym wyzwaniem dla pisarz; nie każdy potrafi mu sprostać w sposób, który usatysfakcjonowałby wymagającego czytelnika....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

489 użytkowników ma tytuł Dom przy Alei Rothschildów na półkach głównych
  • 289
  • 196
  • 4
64 użytkowników ma tytuł Dom przy Alei Rothschildów na półkach dodatkowych
  • 43
  • 5
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Dom przy Alei Rothschildów

Inne książki autora

Stefanie Zweig
Stefanie Zweig
Niemiecka pisarka żydowskiego pochodzenia. Przyszła na świat na Górnym Śląsku, w rodzinie Żydów mówiących po niemiecku. W wieku 5 lat wyjechała z rodzicami do Kenii, która wówczas była kolonią brytyjską (swoje przeżycia z okresu pobytu w tym kraju opisała później w książce zatytułowanej "Nigdzie w Afryce"). W 1959 r. Zweig powróciła do Niemiec i rozpoczęła pracę w tabloidzie "Abendpost Nachtausgabe", z którym związała się na prawie 30 lat. Autorka kilkunastu książek. W 2002 roku niemiecka reżyserka, Caroline Link, nakręciła film pt. "Nigdzie w Afryce", oparty na dziele Zweig. Film został uhonorowany Oscarem dla najlepszej produkcji nieanglojęzycznej. Stefanie Zweig żyła 81 lat. Wybrane publikacje pisarki: "Eltern sind auch Menschen" (1978), "Setterhündin entlaufen … Hört auf den Namen Kathrin" (1981), "Nirgendwo in Afrika" (pierwsze wydanie: 1995, polskie wydanie: "Nigdzie w Afryce", Wydawnictwo Amber, 2004), "Katze fürs Leben" (1999, polskie wydanie: "Książniczka Sissi", Wydawnictwo Galaktyka, 2006), "Nirgendwo war Heimat: Mein Leben auf zwei Kontinenten" (2012).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Te chwile Herbjørg Wassmo
Te chwile
Herbjørg Wassmo
Każdy, kto lubi czytać powinien sięgnąć po tę pozycję. I choć z początku może wydawać się, że to historia niezwykle trudna i bolesna, to jednak z czasem odkryjecie piękno i subtelność, które zawładnie wami. Autorka swoim bohaterom nie nadała imion, co czyni powieść niezwykle osobistą, intymną. Jest ojciec, matka, ona, on, mąż, jest dziecko… Jest też życie składające się z chwil opisanych na przestrzeni wielu lat. Miałem wrażenie, że czytam powieść autobiograficzną opowiedzianą przez główną bohaterkę, która jako dziewczynka została skrzywdzona przez własnego ojca. „Samotność unosi się i znika niczym nadmorska mgła w gorący dzień”. Dużo miejsca poświęca Wassmo właśnie samotności. Samotna żona, matka, nauczycielka, w końcu samotna pisarka u szczytu sławy. Podążamy ścieżkami jej trudnego życia z chwilami zabawnymi, smutnymi, pięknymi i okrutnymi zanurzeni w samotności. Z perspektywy przeżytych przez autorkę wielu lat i zdobytej życiowej mądrości widzimy, że sama miłość nie rozwiązuje tu żadnych problemów. Wręcz przeciwnie rodzi tęsknotę za prawdziwą wspólnotą. Czyż nie pragniemy z czasem dobrego we dwoje i czasu na rozmowy o rzeczach, które coś znaczą. „Szczęście i miłość wydają się tak ulotne, jak coś czego nie można pochwycić, a co zniewolone ulegnie zagładzie”. Długa i trudna jest ta podróż przez życie w powieści Norweżki „Te chwile”. Ciągłe zmaganie się z samą sobą, z ojcem, którego chce się zabić za to co zrobił. Ta wewnętrzna walka potrafi człowieka zahartować, uczynić mocnym w walce ze słabością. Jak już wspomniałem na wstępie w tej powieści ukryte jest piękno, ale aby je dostrzec trzeba ją trawić powolutku z wyczuciem zagłębiać się w naprawdę trudną historię. Nie czytałem poprzednich powieści Herbjørg Wassmo, ale po sposobie pisania wiem, że muszę nadrobić zaległości i przymierzyć się do tego studium trudnej psychiki dotkniętej cierpieniem.
Adam - awatar Adam
ocenił na 8 3 lata temu
Królowa lodów z Orchard Street Susan Jane Gilman
Królowa lodów z Orchard Street
Susan Jane Gilman
„Królowa lodów z Orchard Street” to powieść, w ktorej autorka w formie wspomnień snuje historię biednej emigrantki, która w XX-wiecznej Ameryce, mimo wypadku i wielu przeciwności, buduje lodowe imperium. Narracja prowadzona jest z perspektywy starszej, zamożnej kobiety, która wraca wspomnieniami do swojego dzieciństwa i kolejnych etapów życia. Dzięki temu razem z bohaterką dorastamy, obserwujemy jej decyzje, sukcesy i porażki oraz to, jak stopniowo kształtuje się jej charakter. Największą siłą tej książki jest główna bohaterka. Nie jest ani piękna, ani sprawna i zdecydowanie nie jest postacią jednoznacznie pozytywną. Bywa naiwna, przebiegła, zgryźliwa, momentami dwulicowa i nieprzyjemna (zwłaszcza do swojego męża). Mimo ogromnego sukcesu finansowego żyje w ciągłym strachu i nie sprawia wrażenia osoby zadowolonej z życia. To właśnie jej wady czynią ją wiarygodną. Jednocześnie powieść pokazuje, że na sukces nie składają się wyłącznie ciężka praca i wytrwałość, ale również łut szczęścia, konsekwencja w działaniu oraz gotowość do podejmowania trudnych decyzji. Dużym atutem jest także tło historyczne. Akcja rozpoczyna się w pierwszej połowie XX wieku i wprowadza czytelnika w realia życia ubogich grup społecznych emigrujących do Ameryki w poszukiwaniu lepszego życia. W tle pojawiają się ważne wydarzenia historyczne, takie jak wybuch II wojny światowej czy przemiany społeczne. Ciekawym elementem jest również przedstawienie kulis powstawania i rozwoju biznesu lodowego, w końcu mało osób wie jak wygląda produkcja lodów "od kuchni". Z pozoru mogłoby się wydawać, że jest to ciepła opowieść o spełnionym amerykańskim śnie, jednak książka zawiera sporo goryczy, rozczarowań i ludzkiego cierpienia. Nie wszystko kończy się tak, jak można by tego oczekiwać. Samo zakończenie wydało mi się niesprawiedliwe, choć jednocześnie dobrze wpisuje się w losy antybohaterki i podkreśla myśl, że świat nie jest sprawiedliwy. To powieść spokojna, momentami surowa, ale również w pewnym sensie budującą. Polecam ją czytelnikom, którzy cenią niejednoznacznych bohaterów, historyczne tło i historie pokazujące cenę, jaką czasem płaci się za sukces.
Jedz_czytaj_zwiedzaj - awatar Jedz_czytaj_zwiedzaj
ocenił na 7 3 miesiące temu
Czarne liście Maja Wolny
Czarne liście
Maja Wolny
Maję Wolny miałem ostatnio okazję poznać jako niezwykle odważną reportażystę podróżującą po Rosji już w czasie jej agresji na Ukrainę i w rozmowach ze swymi dawnymi znajomymi ale i przygodnymi ludźmi, próbującą dociekać owej rosyjskiej bez-duszy ludzi żyjących wiecznie pod jakimś carskim butem i podlegającym wpływom wszechobecnej propagandy. Lektura tyleż rzetelna i reportersko świetna, co i poznawczo straszna. Ale znalem wcześniej Maję Wolny jako autorkę kilku książek z nurtu, który może nie stanowi jakoś głównego mojego czytelniczego zainteresowania: literatury obyczajowej, czasem z szerszym kulturowo-społecznym (to już ciekawsze) zacięciem. I taka jest też ta powieść. Dostajemy w niej kilkoro bohaterów poruszających się w kilku planach czasowych, których losy - do tego nas już Autorka zdążyła przyzwyczaić - ostatecznie powiążą się w wielopokoleniową opowieść… W jednym planie - wojennym - obserwujemy Julię, komunizującą fotografkę, przemieszczającą ogarniętą wojenną i powojenną pożogą, w drugim zaś Weronikę, badaczkę stosunku ludności cywilnej do Żydów, a do tego wcielającą się w Demeter poszukującą Kory, swej zaginionej córki. Prócz świetnie zarysowanych wątków fabularnych i realistycznie nakreślonych bohaterów (bohaterek głównie!), mamy też głos w sprawie stosunku do Zagłady, mamy refleksję nad tym, jak w powojennej Polsce możliwe były pogromy Żydów i kto mógł je inspirować. Wagi książek Grossa to tu nie ma, ale współbrzmienie z wymową jego dzieł już tak. Jest to też hołd oddany Julii Pirotte, sławnej niegdyś fotografce i komunistce, dokumentującej czasy wojny i powojenną rzeczywistość. Powieściowa Julia to bowiem jedyna w pełni autentycznie historyczna postać przywoływana tu na kartach książki, która nieco wydobywa bohaterkę z współczesnej niepamięci. Książka do polecenia szczególnie tym, którzy lubią powieść obyczajową, dobrze zakorzenioną w historii, a do tego kameralną z jednej strony, z drugiej zaś rozciągającą się swą narracją na dziesięciolecia i pokolenia. Ja z Mają Wolny pozostaję i w Jej wydaniu powieściowym, i w tak mnie zaskakującym Jej obliczu non-fiction.
MarWinc - awatar MarWinc
ocenił na 7 11 miesięcy temu
Narzeczona Schulza Agata Tuszyńska
Narzeczona Schulza
Agata Tuszyńska
Myślałam, że to monografia. Zdziwiłam się początkowo, że książka jest dwugłosem – raz autorka pisze jako Agata, innym razem jako Józefina. Nie lubię powieści fabularyzowanych, poza Moulin Rouge Pierre’a La Mure’a żadna z nich nigdy mnie nie usatysfakcjonowała. Nie lubię, gdy autor rości sobie prawo do zgadywania, co ktoś miał w głowie. Przyznam szczerze, że gdyby nie fakt, iż książka dotyczy osoby, która mnie interesuje, nie sięgnęłabym po nią raczej. A jednak, Tuszyńska nadała swojemu dziełu podtytuł „apokryf”, jakby chciała sobie móc pozwolić na więcej bez udawania, że wie lepiej. Szanuję to! Nie miałam dotychczas do czynienia z twórczością tej autorki, więc nie wiem, czy mam rację, ale odniosłam wrażenie, że dostosowuje ona język do postaci, o których pisze oraz także do epoki, w której akcja się rozgrywa. Ogromnie podoba mi się ten zabieg. Przepięknie się Narzeczoną czyta. Gdyby nie była oparta na biografii realnej osoby, byłaby przewspaniałą beletrystyką, historią dwojga nietypowych ludzi, którzy nie mogą się znaleźć chociaż stoją obok. I tak postanowiłam do tej pozycji podejść, niekoniecznie mając pewność, co jest faktem, a co dopisanym ozdobnikiem przez panią Agatę. Czytanie o znanych ludziach niesie ze sobą wielkie ryzyko, a mianowicie możemy odkryć, że są zupełnie inni niż sobie wyobrażaliśmy. Pamiętam, gdy do referatu musiałam przeczytać pamiętniki Stefana Żeromskiego – mój nastrój po przebrnięciu przez nie był porównywalny chyba tylko z rozpaczą nastoletniej fanki One Direction, która odkrywa o czym tak naprawdę jest piosenka Watermelon Sugar. Również Bruno Schulz w realu musiał się bardzo różnić od tego ze swoich książek. Już bardziej przypominał tego ze swoich dzieł plastycznych (ta upiorna miednica!). Choć mnie bardziej uderzyło to, że pokazywał swoje prace uczniom w liceum i historia o trzynastolatce. Razem z Tuszyńską przechodzimy wszystkie „fazy” związku Józefiny: początkową niepewność, potem zauroczenie i fascynację wielkim artystą, dumę z bycia wybranką kogoś wybitnego i nadzwyczajnego, trudności z uziemieniem osoby tak bardzo oderwanej od rzeczywistości, odkrywanie jego mrocznej strony, zdanie sobie sprawy z rzeczy niekoniecznie pięknych, rozczarowanie, rozpacz, rozdzierające reminiscencje. A w to wszystko wdziera się potwór wojny – sowieci, naziści, potem znowu sowieci, i znowu naziści, i komuna, i kolejne prześladowania. Zastanawiałam się, na ile pani Agata w książce umieściła siebie i swoje relacje z przeszłością. Część wojenną czyta się bardzo ciężko, niby człowiek wie, jak było i co robili Niemcy, ale mimo wszystko to po prostu boli, tak po ludzku, te bezsensowne śmierci, okrucieństwo, ten sprzedawca „lalek”… I wybory przed którymi bohaterowie musieli stawać na co dzień. Przeżyć i opuścić potrzebującą rodzinę czy opiekować się bliskimi, ale skazać siebie na pewną śmierć. Nie miałam również pojęcia, że Adam Ważyk był takim złamasem. Słowa o „mścicielach pana Jezusa” były totalnie bez sensu. Jezus był Żydem, antysemici wojenni i powojenni nie mieli z nim nic wspólnego. Ich religią była nienawiść. Autorka skupia się na Józefinie, chce przywrócić jej miejsce w historii, które (w sumie też na jej własne życzenie) gdzieś tam po drodze zniknęło i się rozmyło, ale nie idealizuje tej postaci. Nie wiem, czemu Juna chciała zachować wszystko dla siebie. Czy powodem była obawa przed prześladowaniem ze względu na pochodzenie, czy raczej wstyd, poczucie bycia oszukają, ośmieszoną? Często jej postawa mnie zadziwiała. Nawet patrząc na świat oczyma Józefiny, widziałam jej wady i irytowała mnie ona nie mniej niż sam Schulz. Generalnie miałam poczucie, że gdyby oboje żyli dzisiaj, ich związek miałby szanse na przetrwanie, nie tylko ze względu na możliwość bezproblemowego zawierania małżeństw między osobami innej wiary, ale w ogóle ze względu na inne podejście do relacji międzyludzkich. Może nauczyliby się komunikować ze sobą, on poszedłby na terapię i przepracował własne traumy oraz lęki, a ona nauczyłaby się z nim rozmawiać zamiast obserwować go jak robaka przez mikroskop. A może od początku znaliby swoje „warunki” i nie przystąpili nawet do negocjacji związkotwórczych, albo pobyli ze sobą w wolnym związku i rozstali się po miesiącu? Nie wiem, chcę wierzyć w szczęśliwe zakończenia, nawet jeśli są nierealistyczne.
Renegi Grene - awatar Renegi Grene
ocenił na 7 1 rok temu
Dyrygent Sarah Quigley
Dyrygent
Sarah Quigley
Dzięki tej książce dowiedziałam się o VII symfonii Szostakowicza. Ta muzyka robi ogromne wrażenie nawet w słuchawkach a co dopiero grana na żywo. Wsłuchując się w muzykę, możemy poczuć cierpienie głodujących muzyków, dla których muzyka jest ratunkiem przed okropieństwami wojny. Bardzo podobał mi się fragment rozmowy Szostakowicza z Nikołajem o strachu przed miłością. "-Boisz się bardzo pokochać? (Szostakowicz) - To ja ją namawiałem na dziecko. Miała obiekcje, wiecznie targały nią wątpliwości, ale błagałem ją! Kariera zawsze na Ciebie czeka, zapewniał ją. Ale prawdę mówiąc, w tamtej chwili nie przejmował się jej wspaniałą karierą. Jej kariera nie da mu kopii tego profilu, tych prostych pleców, tego delikatnego, ale dzwięcznego głosu. Tak bardzo ją kochałem. Chciałem mieć pewność, że ta część jej przetrwa, kiedy nas obojga zabraknie na tym świecie. Nie myślałem o ryzyku. -(Nikołaj) - Umarła na grypę - przypomniał Szostakowicz. - Tak, ale osłabiona porodem! - Nikołaj z trudem oddychał - I teraz próbujesz nie kochać waszego dziecka? Wydaje mi się to trochę nielogiczne (Szost) - Nie tyle nielogiczne, ile może paradoksalne. Skoro moja miłość zniszczyła moją żonę, tak samo zniszczy moją córkę. Nie mogę na to pozwolić. (Nikołaj) - Człowiek nie wybiera: kochać czy nie. (Szost) - Co? (Nikolaj) - Nie można wybierać gdy w grę wchodzi miłość. (Szost)" "Ten" nastrój "Ale Nikołaja nigdy całkowicie nie opuścił ten "nastrój". Czasami, jak dzisiejszego ranka, kiedy Sonia objeła go za szyję, ten lęk przed miłością niemal pokonywał samą miłość. Czuł, że będzie się z tym zmagał do końca życia, a było to dość męczące."
Werojulkla - awatar Werojulkla
oceniła na 6 1 rok temu

Cytaty z książki Dom przy Alei Rothschildów

Więcej
Stefanie Zweig Dom przy Alei Rothschildów Zobacz więcej
Stefanie Zweig Dom przy Alei Rothschildów Zobacz więcej
Więcej