Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Książka roku 2015
w kategorii:
Literatura obyczajowa, Romans
2 003 głosy
Powiększ

Maybe Someday

Tłumaczenie: Piotr Grzegorzewski
Cykl: Maybe (tom 1)
Wydawnictwo: Otwarte
8,3 (5394 ocen i 839 opinii) Zobacz oceny
10
1 607
9
1 124
8
1 191
7
767
6
417
5
162
4
62
3
29
2
29
1
6
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Maybe Someday
data wydania
ISBN
9788375153415
liczba stron
440
słowa kluczowe
New Adult, Piotr Grzegorzewski
język
polski
dodała
Ag2S

Inne wydania

Książka nagrodzona tytułem Książki Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura obyczajowa i romans. On, Ridge, gra na gitarze tak, że porusza każdego. Ale jego utworom brakuje jednego: tekstów. Gdy zauważa dziewczynę z sąsiedztwa śpiewającą do jego muzyki, postanawia ją bliżej poznać. Ona, Sydney, ma poukładane życie: studiuje, pracuje, jest w stabilnym związku. Wszystko to rozpada się...

Książka nagrodzona tytułem Książki Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura obyczajowa i romans.

On, Ridge, gra na gitarze tak, że porusza każdego. Ale jego utworom brakuje jednego: tekstów. Gdy zauważa dziewczynę z sąsiedztwa śpiewającą do jego muzyki, postanawia ją bliżej poznać.
Ona, Sydney, ma poukładane życie: studiuje, pracuje, jest w stabilnym związku. Wszystko to rozpada się na kawałki w ciągu kilku godzin.
Wkrótce tych dwoje odkryje, że razem mogą stworzyć coś wyjątkowego. Dowiedzą się także, jak łatwo złamać czyjeś serce…
"Maybe Someday" to opowieść o ludziach rozdartych między „może kiedyś” a „właśnie teraz”, o emocjach ukrytych między słowami i o muzyce, którą czuje się całym ciałem.

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl/

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

pokaż więcej

książek: 337
Wybebeszamy_książki | 2015-08-12
Na półkach: Przeczytane

Tak zarzekałam się, że nigdy nie tknę już tej autorki, ale, jak to ja, uległam impulsowi. Nie jestem rozczarowana, wbrew wcześniejszemu przekonaniu, że będę. "Maybe someday" to jedna z tych książek, które nie pozostają w mojej pamięci długo, ale na tyle przyciągają zainteresowanie, że doczytuję je do końca.
Książka jest zdecydowanie tysiąckroć lepsza od "Hopeless", od którego zajeżdżało dziecinadą, bezsensem i patosem, przynajmniej dla mnie. Bardzo złe wspomnienia, krótko mówiąc. Pozycja, którą przeczytałam dzisiaj, ma kilka mocnych stron lecz także kilka słabych. Bardzo wysokie noty na Lubimy Czytać wprawiają mnie w konsternację, bo jak dotychczas nie zrozumiałam, czym autorka zagarnęła sobie tak wielką miłość czytelników.

Co przyciągnęło moją uwagę?

1. Trójącik
Element, którego nienawidzę. Po prostu, nienawidzę. Co to za pomysł, żeby nagle zakochiwać się w dwóch osobach? I nie po kilku miesiącach, niee, okres 'zakochiwania' wynosi przeciętnie tydzień. Jednak tutaj udało mi się zdzierżyć. Może dlatego, że bohaterowie są dorośli i myślą racjonalnie? Możliwe, że udobruchały mnie logiczne przemyślenia głównych bohaterów - Ridge'a i Sydney? Łagodząco mógł też zadziałać brak zbędnego dramatyzmu.

2. Piosenki
Przewijają się przez całą książkę, ich zadanie to przybliżenie nam uczuć bohaterów i nadanie powieści muzycznego charakteru, jakiejś wyjątkowości. Nie podobało mi się to. Jasne, to był temat dookoła którego kręciła się cała sprawa z miłością, zrozumieniem i bliskością dusz bohaterów, ale nie przemówił do mnie. Dla mnie, głuchej na czystość dźwięku i rytm, muzyka nie jest wystarczająco mocnym filarem, aby oprzeć o nią uczucie, które stanie się podwaliną miłości.

3.Kategoria? Romans.
Autorka nie poszła po najmniejszej linii oporu, co trzeba jej przyznać, i uraczyła nas nawet znośną historią, która nie wniosła nic nowego do mojego życia, nie wywołała silnych uczuć, <O matko! Naprawdę nic nie czuję!> ale miała wyjątkowy przebieg. Wkurzył mnie, ale i podniósł na duchu 'okres zawieszenia', w którym przebywali bohaterowie. Wkurzył, bo trwał dość długo i zaburzył mój romansowy stereotyp. Podniósł na duchu, ponieważ autorka zrehabilitowała się przekazując nam proces utrwalania się uczuć. Byłam sceptyczna, bo jak to tak? Jak można się tak szybko zakochać? Ale Hoover chyba zdała sobie z tego sprawę i pokazała swój racjonalizm. Bohaterowie sami początkowo ukazali sceptyzm, co do swojego nagłego uczucia, więc dali sobie czas, TAK, CZAS <niesamowite>, i pozwolili uczuciom się wyklarować.
Chwała ci za to!
To uratowało tą książkę w moich oczach.

4. Okładka i tytuł
Oryginalnie. Kropka.

Nie mogę powiedzieć, że przeżyłam wielkie WOW, ale autorka trochę się podreperowała, w wyniku czego książka okazała się lepsza od poprzedniej. Nadale jednak sądzę, że nie jest to nic szczególnego, nie ma się czym zachwycać. Przeciętny romans. Żadnych fajerwerków.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Lokatorka

Wkładając do koszyka tą książkę, miałam na prawdę ogromne oczekiwania. Tyle pozytywnych opinii nie może przecież kłamać? Powinnam była się spodziewać,...

zgłoś błąd zgłoś błąd