Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
7,12 (317 ocen i 43 opinie) Zobacz oceny
10
10
9
24
8
74
7
126
6
60
5
15
4
7
3
1
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788326813870
liczba stron
250
kategoria
poradniki
język
polski
dodała
kruszyna

W jaki sposób dobieramy się w pary? Co się dzieje, kiedy mija faza zakochania? O co tak naprawdę się kłócimy, kiedy kłócimy się o przysłowiowe skarpetki? Co nam mówi o związku walka o pieniądze? Czym jest udany seks? Czy romans zawsze oznacza koniec? Jak dzieci zmieniają związek? I dlaczego związek wystarczająco dobry jest lepszy od związku idealnego?

 

źródło opisu: http://kulturalnysklep.pl/KOCHAJ/pr/-kochaj-wystar...(?)

źródło okładki: http://kulturalnysklep.pl/KOCHAJ/pr/-kochaj-wystar...»

Brak materiałów.
książek: 131
Do_kawy_blog | 2016-02-16
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: luty 2016

„Dlaczego związek wystarczająco dobry jest lepszy niż związek idealny?
Naszym partnerom (ale też sobie) stawiamy coraz większe wymagania – mają być najlepszymi kompanami do zabawy, empatycznymi przyjaciółmi do rozmowy, oddanymi matkami i ojcami, mają robić błyskotliwe kariery, zarabiać górę pieniędzy, a w nocy być perfekcyjnymi kochankami. Tak jakby wiat składał się z superbohaterów, którzy te wszystkie role potrafią w sobie pomieścić. Gdy coś się psuje, wymieniamy na nowe. Tę zasadę wpojoną nam przez wolny rynek stosujemy nie tylko do tosterów i odkurzaczy, ale coraz częściej do relacji międzyludzkich.”

Kiedyś byliśmy tacy szczęśliwi, a teraz kłócimy się na każdym kroku. Ona ciągle się czepia, a on jej w ogóle nie rozumie. Jest źle. Chyba powinniśmy się rozstać.
Idąc za głosem Danuty Golec, psychologa i psychoterapeuty, należy wykreślić z naszych rozważań słowa „dobrze”, „miło” i „przyjemnie”. W związku dojrzałych ludzi wcale nie musi być miło. Chodzi raczej o rosnącą satysfakcję z życia i większą głębię. Czytam i oczom nie wierzę. Jak to ma nie być miło? Ma nie być przyjemnie? To po co mi związek? Przewracam wzrokiem i odkładam książkę na chwilę refleksji.

Od najmłodszych lat karmimy się cukierkową wizją miłości. Właściwie nie karmimy się nią sami, serwują nam tę wizję odkąd właściwie zaczynamy rozumieć świat: bajki dla dzieci, komedie romantyczne, książki o miłości. Ba, przesiąknięte do cna zdjęcia i profile na portalach społecznościowych. Rzadko zastanawiamy się nad pułapką, w która wpadliśmy. Większość bajek kończy się w chwili ślubu. A co było potem? Żyli długo i szczęśliwie. Nuda. Czy profil mojej koleżanki, opływający w miłosne wyznania i romantyczne uściski z ukochanym, pokazuje zdjęcie jego rozrzuconych skarpet i samotnych wieczorów, chociaż on obiecał, że tym razem zdąży na czas? Nie. To jest właśnie ta pułapka. Nikt nas nie uczy życia realnego, takiego jakie jest w rzeczywistości. Możemy zajrzeć do świata prawie każdego człowieka. Czasami widzimy więcej niż byśmy sobie tego życzyli. Nasza podświadomość rejestruje całe to piękno i boleśnie każde nam skonfrontować to z rzeczywistością. Tylko… to się zupełnie nie klei z naszymi doświadczeniami prawda?

"Bezpośrednim powodem wielu rozstań jest to, że związek przestaje dawać satysfakcję, nie „maksymalizuje szczęścia”. Bo dzisiaj „maksymalizacja szczęścia” stała się celem. Mam się z tą najbliższą osobą realizować, spełniać, czuć szczęśliwym."

W dzisiejszych czasach mamy pod dostatkiem wszystkiego. Często nasze dylematy dotyczą zmiany telefonu na lepszy, lawirowaniem między jedną pracą a drugą, prześciganiem się kto ma piękniejsze życie w obrazkach. Doszliśmy do etapu, kiedy prześcigamy się w udowadnianiu wszystkim jak bardzo jesteśmy szczęśliwi. Problem polega na tym, że nikt nie jest permanentnie szczęśliwy. Nawet jeśli udałoby się to człowiekowi samemu, jest skazany na wpływ otaczającego go świata. Wpływają na nas codzienne sytuacje, problemy jakie gotuje nam życie, obowiązki jakie musimy wykonywać.

Szukamy przepisu na miłość. Cudownego eliksiru, który sprawi, że spojrzymy sobie w oczy, zatopimy się we wzajemnym uczuciu i będziemy żyć w tej bańce szczęścia po wsze czasy. Szkoda, że nikt nas nie informuje, że związek to zmiana w sobie. To kompromisy, które bolą, bo kompromis nie daje wygrać nikomu i zawsze obie strony będą odczuwać żal. Nie zastanawiamy się co poszło nie tak w poprzednich związkach, dlatego ciągle powtarzamy te same błędy. Wydaje nam się, że jak zmienimy partnera, to ten kolejny z pewnością będzie idealny. Oczywiście, że będzie. Do czasu. Słyszymy piękne sentencje o przeznaczeniu i dwóch połówkach jabłka (w Platońskim oryginale właściwie chodziło o rozbicie człowieka będącego kiedyś idealną całością, ale kto by teraz zaprzątał sobie tym głowę). A moja połówka to chyba przy krojeniu się zniekształciła i teraz mąci mi ciągle i muszę znaleźć lepiej pasującą.

I takie zmiany i poszukiwania trwać mogą w nieskończoność właściwie. Przecież gdzieś jest ten ideał co pasuje do mnie idealnie. Co robi zawsze o co proszę, a nawet kiedy nie poproszę, bo przecież czyta w moich myślach. Czuje jak ja, myśli jak ja. Tylko…czy to nie ja jedynie myślę i czuję jak ja? Może powinnam więc być w związku z samą sobą. To jaki jest ten przepis na miłość zapytasz. Jak być szczęśliwym i stworzyć dobry związek?

"Każdy związek składa się z „ja”, „ty” i z „my”. Jesteś ty – twoje potrzeby, twoje wymagania, twoje neurozy, twoje głupie zachowani, i jestem ja – moje potrzeby, moje wymagania, moje głupie zachowanie, i jest nasz związek. Zdrowa relacja to tak, w której o wszystkie trzy elementy się dba. Co sprawia, że ja na przykład mogę zrezygnować z tego, żeby pójść na piłkę nożną w sobotę, bo ty czujesz się zdołowana stanem zdrowia twojej matki i chcę zostać z tobą w domu, ponieważ zdecydowałem, że mój związek jest teraz ważniejszy."

Nie ciesz się tak. To nie może być zawsze. W końcu czasem musisz go puścić na tę piłkę. I na piwo z kolegami. Czasami Ty masz prawo na zarwaną nockę z koleżankami, albo samotne kino, mimo że on dziś ma zły dzień. Równowaga pragnień. Rozpoznawanie kiedy warto odpuścić, a kiedy warto myśleć o sobie. Zresztą w każdym jabłku, które nie jest naszprycowane GMO, zdarzają się pestki, robale, a jednolity krwistoczerwony kolor trzymała w ręku Zła Królowa. Chyba nie muszę przypominać jak ta historia się skończyła dla Śnieżki?

Książka kusi okładką. Ma duży i lekki format. Każda strona aż się prosi o dopisanie swoich uwag. Podsumowując książkę polecam. Zbliżają się Walentynki, będzie nas zalewać fala poradników i innych literaturopodobnych tworów krzyczących: „ja mam receptę na związek idealny”. Ta pozycja jest zbiorem rozmów ze specjalistami. Zawsze byłam zwolennikiem tego typu pozycji. Nikt nie obiecuje złotych gór. Każdy z nich ma inne podejście, inne spostrzeżenia. W każdej da się znaleźć coś specjalnie dla nas. Z niektórymi poprzez niezgodę z autorem także. Znajdzie w niej coś pożytecznego każdy. Młody człowiek w pierwszym poważnym związku i taki co związków ma już dość. Nie znajdziemy tu recepty na szczęście w związku, bo ono jest ciężką pracą w nas samych. Niektóre rozmowy stymulują do myślenia, refleksji. Co może okazać się dobrym początkiem do zmian. Czyta się szybko i lekko. Moja rada: zakreślacze i zakładki indeksujące pod ręką.

http://dokawyblog.pl/kochaj-wystarczajaco-dobrze-wysokie-obcasy/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zombie

niebudzący sympatii detektyw Dawid Wolski powraca w drugiej części cyklu gliwickiego. Jest prawie tak samo irytujący jak w części pierwszej, prawie. b...

zgłoś błąd zgłoś błąd