Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Stowarzyszenie umarłych poetów

Tłumaczenie: Paweł Laskowicz
Wydawnictwo: Rebis
7,25 (9184 ocen i 646 opinii) Zobacz oceny
10
839
9
1 501
8
1 618
7
2 710
6
1 198
5
827
4
170
3
219
2
40
1
62
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Dead Poets Society
data wydania
ISBN
9788375109306
liczba stron
156
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Avvis

Inne wydania

Rozpoczyna się rok szkolny w Akademii Weltona, elitarnej szkole średniej o wielkich osiągnięciach i nader surowej dyscyplinie. W miejsce odchodzącego na emeryturę nauczyciela przychodzi nowy, John Keating. Czterem zasadom Akademii, którymi są : Tradycja, Honor, Dyscyplina i Doskonałość, przeciwstawia inny sposób kształtowania i wychowania młodych ludzi. Co zwycięży : rygorystycznie...

Rozpoczyna się rok szkolny w Akademii Weltona, elitarnej szkole średniej o wielkich osiągnięciach i nader surowej dyscyplinie. W miejsce odchodzącego na emeryturę nauczyciela przychodzi nowy, John Keating. Czterem zasadom Akademii, którymi są : Tradycja, Honor, Dyscyplina i Doskonałość, przeciwstawia inny sposób kształtowania i wychowania młodych ludzi. Co zwycięży : rygorystycznie przestrzegana tradycja czy prawo do marzeń, wolności i młodzieńczego buntu?

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 67
Ania Kantorczyk | 2017-04-19
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 03 marca 2014

"Stowarzyszenie umarłych poetów" Nancy Kleinbaum to bez wątpienia książka mojego życia. Przeczytałam ją, kiedy miałam 12 lat i jej treść utkwiła we mnie jak zadra.

Ziarno pisarki trafiło na niezwykle żyzny i podatny grunt, który systematycznie podlewałam swoimi marzeniami. Od dziecka bowiem chciałam zostać nauczycielką. Będąc uczennicą szkoły podstawowej, prowadziłam fikcyjne lekcje dla pluszaków i lalek; robiłam im sprawdziany na pachnących karteczkach z notesiku i wpisywałam uwagi za „zbyt ciche zachowanie na lekcjach”. Po przeczytaniu książki moje fantazje osiągnęły apogeum. Potrafiłam wchodzić na krzesło i wygłaszać do moich niby - uczniów piękne tyrady okraszone cytatami z książki i klasyki, którą pod jej wpływem zaczęłam czytać. "O skoro żyję, życia chcę być władcą, nie niewolnikiem!" - mówiłam do nich machając zeszytem pełniącym funkcję dziennika. Postać Keatinga stała się dla mnie wyznacznikiem zawodowej drogi. Stał się dla mnie uosobieniem wolności, przyzwolenia na przeżywanie całej gamy emocji, prawem do młodzieńczego buntu. On był przede wszystkim człowiekiem, potem dopiero nauczycielem.

Płakałam i płaczę nadal za każdym razem, kiedy czytam fragment o odejściu Keatinga z Akademii Weltona. "Kapitanie mój, kapitanie" - mówią jego uczniowie, wzruszeni, że ten człowiek podarował im od siebie tak wiele; niekiedy więcej niż ich rodzice.

Dziś sama jestem nauczycielką, a powieść zajmuje naczelne miejsce w mojej biblioteczce. Zastanawiam się ile we mnie jest z Keatinga. Porównuję tamtejszych i dzisiejszych uczniów. Analizuję, myślę i sprawdzam na ile sobie mogę pozwolić w obarykadowanym i zmurszałym świecie polskiej edukacji. Czy mogę pozwolić uczniom na wyrwanie kartek z podręczników? Czy mogę pozwolić im wejść na moje biurko, aby mogli spojrzeć na świat z innego punktu widzenia? Czy zachęcać do czytania tak niemodnej już poezji twierdząc, że czytamy ją, bo jesteśmy ludźmi i pragniemy piękna oraz harmonii? Często sama gubię się w swoich pytaniach i odpowiedziach. Wiem natomiast, że Keating jako mój kolega po fachu inspiruje mnie niezmiennie i to, na co pozwolę innym i jakie zasady im wpoję, zależy ode mnie i przyjętych metod. Jestem też przekonana o wyjątkowości swojej pracy, a dzięki tej książce zrozumiałam, jak (mimo społecznej nagonki) ten zawód jest ważny; jaką niesie za sobą moc. Ciężko mi również ocenić siebie jako nauczyciela i człowieka i znaleźć odpowiedź na to najważniejsze spośród wszystkich pytań – „Czy jestem dobrym nauczycielem”?. Nie wiem, ale też nie wątpię w swoje powołanie. Kiedy przeglądam laurki, obrazki, które otrzymałam od uczniów; kiedy czytam dedykacje wpisane ich małymi rączkami w książkach, kiedy patrzę na kwiaty – milczących świadków podziękowań, gdzieś z tyłu głowy kołacze mi się myśl, że „gdy stanąłem w lesie na rozstaju dróg, podążyłam tą mniej uczęszczaną, i wiedziałam, że to znaczy już, że jest inaczej”. Wiem, że podobnie jak Keating, biegnąc za marzeniami – wygrałam swoje życie i mam prawo być dumna oraz szczęśliwa.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Gnój

Historia psychologiczno-społeczna Katowickiej rodziny z despotycznym ojcem, widziana oczami dorastającego syna. Nie jest to jednak klasyczna powieść,...

zgłoś błąd zgłoś błąd