Nie gaś światła

Tłumaczenie: Monika Szewc-Osiecka
Cykl: Martin Servaz (tom 3)
Wydawnictwo: Rebis
7,83 (1251 ocen i 224 opinie) Zobacz oceny
10
152
9
227
8
392
7
304
6
123
5
39
4
5
3
4
2
3
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
N'éteins pas la lumière
data wydania
ISBN
9788378186069
liczba stron
504
słowa kluczowe
literatura francuska
język
polski
dodała
giovanna

Bernard Minier powraca z thrillerem o manipulacji i osaczeniu, w którym gra na najintymniejszych koszmarach, fobiach i obsesjach nie tylko swoich bohaterów, lecz także czytelników. W wigilijny wieczór Christine Steinmayer, znana dziennikarka radiowa, wybiera się na pierwsze spotkanie z rodzicami narzeczonego. Przed wyjazdem znajduje w swojej skrzynce na listy osobliwą przesyłkę. Jest to...

Bernard Minier powraca z thrillerem o manipulacji i osaczeniu, w którym gra na najintymniejszych koszmarach, fobiach i obsesjach nie tylko swoich bohaterów, lecz także czytelników.
W wigilijny wieczór Christine Steinmayer, znana dziennikarka radiowa, wybiera się na pierwsze spotkanie z rodzicami narzeczonego. Przed wyjazdem znajduje w swojej skrzynce na listy osobliwą przesyłkę. Jest to anonim, w którym ktoś informuje ją, że zamierza popełnić samobójstwo. Pomyłka? Niewczesny żart? Wokół kobiety zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Ktoś próbuje ją zaszczuć, odizolować od otoczenia, doprowadzić do obłędu. W tym samym czasie komendant Martin Servaz, znany nam już doskonale z poprzednich powieści, który po traumatycznych przejściach przebywa w ośrodku dla policjantów w depresji, także otrzymuje niezwykłą przesyłkę: magnetyczny klucz do hotelowego pokoju i bilecik z datą i godziną spotkania. Perspektywa nowego śledztwa wyrywa policjanta z letargu. Czy coś łączy te dwa wątki?

 

źródło opisu: www.rebis.com.pl

źródło okładki: www.rebis.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Secrus książek: 1568

Pod okiem szaleńca

Jest wieczór. Siedzę przy biurku, zapalona lampka stoi obok, pokój wypełnia delikatne ciepło. Otwieram książkę „Nie gaś światła” i nagle, jak za sprawą magicznych sił, przenoszę się do skutej lodem Puszczy Białowieskiej. Teraz świeci jedynie księżyc, wokół wiruje zamieć, ciepło rozpłynęło się w atmosferze, ustępując miejsca zimnemu, mroźnemu klimatowi – scenerii zwiastującej zbrodnię. Po chwili kilka drastycznych scen maluje mi przed oczami obraz niemal rytualnej kaźni, z sercem wyrwanym z wnętrzności, zgrają wilków w ciemnym lesie, swądem bezsilności i straty. Tak powinny się zaczynać rasowe thrillery! A jeśli inne, podobnie jak powieść Bernarda Miniera, nie tracą polotu w napływie kolejnych rozdziałów, muszę ich czytać znacznie więcej.

Martin Servaz – czterdziestoletni policjant z Tuluzy – może być znany fanom francuskich thrillerów ostatnich lat z dwóch wcześniejszych dokonań autora: „Bielszego odcienia śmierci” (2011) i „Kręgu” (2013). Przy okazji najnowszej powieści znów spotykamy komendanta, znów przemykają w tle jego współpracownicy, znów do głosu dochodzą echa przeszłości. Nowa jest jednak intryga, bo tym razem niejaka Christine Steinmayer – znana dziennikarka radiowa – otrzymuje anonim z wieścią, że nadawca zamierza popełnić samobójstwo. Gdy owładnięta świątecznym szałem bohaterka nie robi wszystkiego, aby zapobiec katastrofie, rozpętuje się prawdziwe piekło. Każdy z nas wie: z filmów, literatury lub przekazów dokumentalnych, co to znaczy być dręczonym. Christine...

Jest wieczór. Siedzę przy biurku, zapalona lampka stoi obok, pokój wypełnia delikatne ciepło. Otwieram książkę „Nie gaś światła” i nagle, jak za sprawą magicznych sił, przenoszę się do skutej lodem Puszczy Białowieskiej. Teraz świeci jedynie księżyc, wokół wiruje zamieć, ciepło rozpłynęło się w atmosferze, ustępując miejsca zimnemu, mroźnemu klimatowi – scenerii zwiastującej zbrodnię. Po chwili kilka drastycznych scen maluje mi przed oczami obraz niemal rytualnej kaźni, z sercem wyrwanym z wnętrzności, zgrają wilków w ciemnym lesie, swądem bezsilności i straty. Tak powinny się zaczynać rasowe thrillery! A jeśli inne, podobnie jak powieść Bernarda Miniera, nie tracą polotu w napływie kolejnych rozdziałów, muszę ich czytać znacznie więcej.

Martin Servaz – czterdziestoletni policjant z Tuluzy – może być znany fanom francuskich thrillerów ostatnich lat z dwóch wcześniejszych dokonań autora: „Bielszego odcienia śmierci” (2011) i „Kręgu” (2013). Przy okazji najnowszej powieści znów spotykamy komendanta, znów przemykają w tle jego współpracownicy, znów do głosu dochodzą echa przeszłości. Nowa jest jednak intryga, bo tym razem niejaka Christine Steinmayer – znana dziennikarka radiowa – otrzymuje anonim z wieścią, że nadawca zamierza popełnić samobójstwo. Gdy owładnięta świątecznym szałem bohaterka nie robi wszystkiego, aby zapobiec katastrofie, rozpętuje się prawdziwe piekło. Każdy z nas wie: z filmów, literatury lub przekazów dokumentalnych, co to znaczy być dręczonym. Christine staje przed problemem duszącego osaczenia, zaciskającej swe szpony manipulacji, która wypuszcza z ciemnych zakamarków umysłu najskrytsze fobie i obsesje. Staje się obiektem prześladowań maniaka podążającego za nią krok w krok. Regularne oznaki obecności kogoś obcego w mieszkaniu, znęcanie się nieznajomego nad psem bohaterki, mocz na wycieraczce, kompromitujące maile do znajomych z komputera Christine oraz bezwzględna próba odcięcia ofiary od społeczeństwa, pozostawienia jej samej, by – jak postaci z oper nagminnie włączanych przez dręczyciela – w ostateczności sama posunęła się do samobójstwa.

Fabuła biegnie dwutorowo; w pierwszej połowie książki przoduje sytuacja Christine, przeplatana treściwie rolą Servaza, którego ktoś anonimowy postanawia naprowadzać na sprawę. Wątki bardzo niepozornie zmierzają do wspólnego celu, ale od początku wiemy, że to nastąpi. W pewnym momencie szala przechyla się na stronę komendanta – on gra pierwsze skrzypce, a charakter thrillera ulega drobnej przemianie. Nie obserwujemy już ofiary, ale śledzącego, podczas gdy drapieżnik wciąż pozostaje w ukryciu – tak blisko jednak, by czuło się jego oddech na karku. Na okładce książki widać gwieździste niebo i trzeba wam wiedzieć, że nie jest to ilustracja przypadkowa. Akcja zahacza o naukowe towarzystwo dotyczące lotów kosmicznych. Autor skrupulatnie przygotował się do poruszenia tego tematu, tym samym urozmaicając swoją powieść i nadając jej wyjątkowy rys.

Bernard Minier celowo rozpoczął swój thriller uwerturą wywołującą u czytelnika głośne WOW!, by potem zachować jego uwagę przy powolnym wtapianiu się w opowieść, poznawaniu bohaterów i otoczenia. Pisarz umiejętnie burzy codzienność bohaterki na rzecz zacięcia charakterystycznego dla dreszczowców. Nie zabraknie zwyczajnych, obyczajowych przemyśleń Christine, prostych myśli, które w thrillerze mają stanowić pomost między ciekawym dialogiem a emocjonalnym zdarzeniem. Chwilami jest tego za dużo, ale ofiara to kobieta – pozwólmy się jej wygadać, na głos lub w myślach. Grunt, że Minier tymi środkami dobrze rozwija wizerunek psychologiczny swojej bohaterki – po jej bliższym poznaniu nietrudno o współczucie.

Gdy wszystko obraca się przeciw Christine, gdy tkwimy już w jej problemach po uszy i gdy widzimy, jak wielopoziomowo ukartowana jest intryga, by żadne słowo bohaterki nie brzmiało prawdziwie, zalewa nas fala złości. Niesprawiedliwość, osaczenie, niezrozumienie – to prawdziwa trauma, która może spotkać każdego z nas. Ktoś manipuluje Christine, a autor manipuluje nami, podsuwając fałszywe tropy, oczerniając pozytywne postaci i mieszając w głowach czytelników. Złapałem się na tym, że o udział w intrydze podejrzewałem prawie każdego. O, ten zadzwonił, gdy nie powinien – musi być w to zamieszany; ta się spóźniła, na pewno celowo! Świetnie świadczy to o książce, bo pokazuje, że twisty w fabule nie były obmyślane wedle schematu, a spisana fikcja niespodziewanie opuszcza papierowe stronice i przedziera się do naszej rzeczywistości. Czy nie tego oczekujemy, sięgając po thriller?

Kiedy wiemy, jak to wszystko mogło przebiegać, zainteresowanie częściowo opada. Każdy odkrywany fakt, którego nie sposób podważyć, spowalnia akcję, ale to proces trudny do uniknięcia. Zakończenie jest dobre – wystarczająco satysfakcjonuje, choć nie wprowadza w osłupienie. Bój Christine Steinmeyer w imię spokoju i upragnionego bezpieczeństwa zapewnia kilka naprawdę emocjonujących wieczorów. Czytelnik może się zmierzyć z ważnymi problemami, np. z kwestią niesprawiedliwego wykluczenia społecznego i kruchością dobrej opinii, o których słyszy się dużo, ale odbiera z samolubnym pragnieniem, by nigdy nie dotknęły właśnie nas. Dzięki „Nie gaś światła” możemy zasmakować tej goryczy ze stoickim spokojem – przy własnym biurku, w ciepłym pokoju, a jednak w centrum prawdziwego dramatu.

Adrian Kyć

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (2786)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 288
Paco | 2018-04-13
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 13 kwietnia 2018

W ostatniej chwili chwyciło się rączkami brzegu wanienki.
Dziecko, którego Minier z kąpielą zamierzał wylać.
Nie zapędził mnie tym razem w kozi róg, choć pozwoliłem się wciągnąć do gry.
Gry pod tytułem - skrajny stalking.
Niewątpliwie groźne to zjawisko, dające sprawcy do ręki coraz więcej narzędzi. W świecie, gdzie internet krąży w lodówce nawet, a murzynek Bambo z eskimoską w igloo, na żywo, w Słodki Flirt zasuwają.
W świecie,  gdzie fake news z błyskawicy szybkością ciałem się staje, a prawda miesiącami głową w mur wali. W świecie przez plotkę zdominowanym i na dezinformacji opartym.
Wdechowo, że autor to zauważył. Klawo, że o tym napisał. W dechę, że poliszynela tajemnicę odtajnił.
Narody nie mają co jednak klękać, jeśli na tapetę zmagania z dramaturgią wezmą. Coś uwiera...Tak, jakby kamyczek w bucie. Sztywna metka pod koszulką.  Albo ziarnko grochu pod księżniczką :) Coś skrzypi...Jakiś esprit z fałszu nutką. Jakieś na fasadzie ryski. Jakaś świszcząca myśl przewodnia....

książek: 1637

W trzeciej części cyklu o Martinie Servazie nasz główny bohater wylądował w ośrodku dla policjantów z depresją. Szkoda chłopa, ale tak jak już stwierdziłam wcześniej - taki wzór bohatera jest obecnie najbardziej pożądany w tego typu literaturze. Normalni, zrównoważeni policjanci są raczej passé. Według autorów thrillerów - jak nie masz burzliwej, dramatycznej przeszłości i problemów natury emocjonalnej - po prostu nie nadajesz się do łapania groźnych psychopatów ;)

Bernard Minier nie szczypał się tym razem z zakręcaniem fabuły do granic możliwości. Po skończeniu czytania zastanawiałam się jakie jest prawdopodobieństwo wystąpienia takiej sytuacji w prawdziwym życiu. Wynik moich rozważań raczej nie przemawiał na korzyść autora :) Z drugiej jednak strony to my czytelnicy też napędzamy tę machinę - jak nie ma zaskakujących zwrotów akcji w thrillerach to jest nuda, beznadzieja, przewidywalna kicha, idź panie bułki sprzedawać, a nie za pisanie thrillerów się wziąłeś.

To naprawdę...

książek: 565
Kiwi_Agnik | 2016-08-12
Przeczytana: 12 sierpnia 2016

Solidny, dojrzały i fatalistyczny warsztat pisarski pana Miniera zasługuje na uznanie, cenie go jako pisarza, aczkolwiek książka zupełnie do mnie nie trafiła.
Główny bohater bez wad i stawiany ponad prawem, fabuła przekombinowana i absurdalna, język dość miałki z często powtarzającymi się zwrotami, za dużo psychologii, a za mało kryminału w kryminale, dość przewidywalny finał, ogółem powieść stereotypowa, wkurzająca, męcząca i dłużąca się niemiłosiernie.

Reasumując.
"Nie gaś światła" mnie nie porywało.
Może czas odpocząć trochę od kryminałów?

książek: 347
macias | 2014-11-24
Na półkach: Przeczytane, Audiobooki, 2014
Przeczytana: 24 listopada 2014

Tym razem Minier troszkę zmienił formułę i trzecia powieść serii o komendancie Servaz jest bardziej thrillerem o tematyce mobbingu i stalkingu w wersji super hard niż typowym kryminałem. Troszkę zabrakło mi Samiry, Esperandieu a zwłaszcza Irene znanych z pierwszych dwóch książek, ale pomimo tego czyta (a właściwie słucha) się wyśmienicie, z nieustającymi wypiekami na twarzy. Bardzo gorąco polecam. REWELACJA!

książek: 3198
Beata | 2016-06-18
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 18 czerwca 2016

Niesamowity thiller - historia Christine wzbudzała moje przerażenie, bezsilność i wściekłość. Wszystkie te uczucia były tak gwałtowne, że musiałam robić przerwy w czytaniu. Przeraża łatwość zmanipulowania ludzkiego losu, przeraża bezsilność ofiar manipulanta, tak łatwo ulegamy pozorom rzeczywistości, pozorom "prawdy". Ofiara nie ma możliwości obrony przed zmanipulowanymi "faktami". Minier genialnie pokazał mechanizm działania manipulanta, łatwość odizolowania ofiary od jej otoczenia, wywoływanie psychozy. Ale autor poszedł dalej - ta powieść jest genialnie skonstruowana, odkrycie kto jest kim, tu ofiara, tam kat, qui pro quo - do końca trzyma w napięciu, kto kogo pokona, kto wygra, czy wygrał naprawdę? Pytania, pytania... zachęcam do czytania.

książek: 498
Pola | 2016-06-27
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: czerwiec 2016

Przeczytawszy pierwszą część „Bielszy odcień śmierci" napisałam, że już nie sięgnę po kolejne części. Dla mnie była nudna. Jednak los sprawił, że dostałam w prezencie „Nie gaś światła” .
Przeczytałam i muszę powiedzieć: no no no Panie Minier, to jest wspaniały i idealny thriller !
Napięcie jest budowane w bardzo przemyślany sposób, a czytelnik gdy już mu się wydaje, że wszystko wie, kolejny raz zostaje wyprowadzony w pole. Akcja dzieje się dwutorowo.
Z jednej strony jest dziennikarka pracująca w lokalnym radiu Christine, a z drugiej detektyw Martin Servez, który przebywa na zwolnieniu lekarskim w ośrodku dla pacjentów leczących się z depresji. Christine zostaje wciągnięta w bardzo przemyślaną i okrutną intrygę. Ktoś próbuje ją zniszczyć doprowadzając do obłędu.
„Nie gaś światła” to powieść napisana bardzo lekkim i zrozumiałym językiem oraz z suspensem od początku do samego końca.
Nie można jej odłożyć na bok i przestać o niej myśleć, trzeba czytać dalej i dalej aż do samego...

książek: 1076
Sargento_Garcia | 2014-11-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 11 listopada 2014

Świetnie napisany kryminał obfitujący w nieoczekiwane zwroty akcji, trzymający w napięciu od pierwszej do ostatniej strony.
Moim zdaniem najciekawsza ze wszystkich trzech książek, choć trzeba przyznać, że każda z części ma w sobie to COŚ.

książek: 5844
kajsa | 2015-11-01
Przeczytana: 01 listopada 2015

Minier rozpoczął mocnym akcentem.Opis przeżyć Servaza w Puszczy Białowieskiej wstrząsnął mną niepomiernie.
Nie zdążyłam jeszcze dobrze ochłonąć,a autor zafundował kolejne precyzyjnie dawkowane mroczno-ekscytujące przeżycia związane z historią Christine Steinmayer,dziennikarki popularnej stacji radiowej.
Kobieta staje się ofiarą wyjątkowo odrażającego,pełnego przemocy nękania.Jest izolowana od bliskich jej osób,narażona na insynuacje związane z jej zdrowiem psychicznym,a przede wszystkim zafundowano jej okrutne przeżycia i doznania,które mają skłonić do jedynej w tej sytuacji decyzji...stawką staje się życie Christine.
Wściekłość i bezsilność...towarzyszyły mi przez prawie cały czas lektury "Nie gaś światła",ponieważ miałam świadomość,że osaczona bohaterka jest kompletnie bezradna i zależna od totalnego maniaka,nikt nie może,ba,nie chce jej pomóc,bo najnormalniej w świecie nikt nie wierzy w to,co opowiada kobieta.
Minier znakomicie zbudował dramatyzm swej powieści.Dużą zaletę tego...

książek: 3222

Moje pierwsze spotkanie z Bernardem Minierem. Od dawna chciałam przeczytać mocny, wciągający kryminał lub thriller- niestety, wszystko, po co sięgałam, nie potrafiło mnie zaskoczyć, wciągnąć, nie wspominając już o przewidywalności. Zaczęłam się poddawać i... wtedy trafiłam na "Nie gaś światła", która to książka już kilka miesięcy stała na moim regale.
Dawno, naprawdę dawno nie byłam tak wciągnięta w akcję książki (szczególnie moich ulubionych książek z rodzaju- nazwijmy to ogólnie- powieściami grozy i thillerami). Prawie do samego końca Minier wodzi Czytelnika za nos, nawet kiedy już się domyślimy, kto stoi za piekłem zgotowanym głównej bohaterce- Christiane, ma dla nas jeszcze kilka niespodzianek. Dla mnie książka ta to prawdziwy fenomen.
Jak bardzo można manipulować inną osobą? Okazuje się, że są ludzie chorzy, tzw stalkerzy, dla których psychiczne dręczenie stanowi środek do celu i obsesję. Każdemu przeciwnikowi czy rywalowi zgotują piekło na ziemi, posuwając się do...

książek: 365
Ewelina229 | 2016-06-06
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 06 czerwca 2016

Cóż to jest za fantastyczny thriller, co za emocje nam towarzyszą w trakcie czytania. Jak dobrze, że nie mam w zwyczaju obgryzania paznokci, bo przy tek pozycji mogłabym nie mieć już co obgryzać.

Christine pracuje w radiu, jej program cieszy się dużą popularnością, ma fajnego faceta i chyba dość przyjemne życie, które zmienia się w Wigilijny wieczór, kiedy znajduje w swojej skrzynce anonimowy list i od tego wszystko się zaczyna. Najpierw problemy w pracy, później z narzeczonym, który nagle odchodzi zostawiając ją samą.
Wokół Christine zaczynają się dziać rzeczy coraz straszniejsze, wpędzające ją w lęki. A kiedy nawet policja nie wierzy w jej słowa, skutecznie dając do zrozumienia, że mają ją za wariatkę, wie, że może już liczyć tylko na siebie. Tylko czy zdoła się obronić przed prześladującym ją psychopatą, który dąży do śmierci kobiety ?
Kto chce ją zniszczyć i dlaczego?

W tym samym czasie policjant będący na chorobowym, który stracił sens swojego życia, otrzymuje klucz do...

zobacz kolejne z 2776 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Trzeba być wymagającym we wszystkim

Z Bernardem Minier, francuskim pisarzem kryminałów, którego najnowsza książka „Noc” ukazała się niedawno pod naszym patronatem rozmawiamy o serialu Netflixa „Lód”, o różnicach między francuskimi i skandynawskimi kryminałami oraz pytamy o wskazówki dla początkujących pisarzy.


więcej
Bernard Minier odpowie na Wasze pytania!

Do 22 października będziemy zbierać propozycje pytań do pisarza. Najciekawsze wybierzemy i prześlemy do autora, a jego odpowiedzi opublikujemy w serwisie. Autorom trzech najciekawszych pytań przekażemy książki „Paskudna historia”.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd