Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Słowa światłości

Tłumaczenie: Anna Studniarek-Więch
Cykl: Archiwum Burzowego Światła (tom 2)
Wydawnictwo: Mag
9,27 (3307 ocen i 363 opinie) Zobacz oceny
10
1 779
9
908
8
440
7
127
6
33
5
11
4
3
3
2
2
3
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Words of Radiance
data wydania
ISBN
9788374804660
liczba stron
960
język
polski
dodała
karmazyna

Inne wydania

Świetliści Rycerze muszą znów powstać. W końcu wypowiedziano starożytne przysięgi, spreny powracają. Ludzie szukają tego, co zostało utracone. Być może ta misja ich zniszczy. Wiatrowy zagubił się w strzaskanej krainie i balansuje na granicy między zemstą a honorem. Tkaczka Światła, którą powoli pochłania przeszłość, poszukuje kłamstwa, którym musi się stać. Kowal Więzi, zrodzony z krwi i...

Świetliści Rycerze muszą znów powstać.
W końcu wypowiedziano starożytne przysięgi, spreny powracają. Ludzie szukają tego, co zostało utracone. Być może ta misja ich zniszczy.

Wiatrowy zagubił się w strzaskanej krainie i balansuje na granicy między zemstą a honorem. Tkaczka Światła, którą powoli pochłania przeszłość, poszukuje kłamstwa, którym musi się stać. Kowal Więzi, zrodzony z krwi i śmierci, teraz próbuje odbudować to, co zostało zniszczone. Badaczka, od której zależą losy dwóch ludów, zostaje zmuszona do dokonania wyboru między powolną śmiercią a straszliwą zdradą wszystkiego, w co wierzy.
Najwyższy czas, by się przebudzili, nadchodzi bowiem Wieczna Burza.
I przybył Skrytobójca.

Doskonała kontynuacja „Drogi królów”.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Mag

źródło okładki: Wydawnictwo Mag

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 311
Aritsa | 2016-03-06
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam

Długie oczekiwanie na książkę, a potem ciągłe odwlekanie momentu kupna w końcu się opłaciło. Nie ma nic bardziej satysfakcjonującego od trzymania w końcu upragnionej książki. Choć trzymanie tej jest akurat dość niewygodne, tomiszcze jest równie grube jak poprzednia część. I równie wciągające.

"Świetliści Rycerze muszą znowu powstać. W końcu wypowiedziano starożytne przysięgi, spreny powracają. Ludzie szukają tego, co zostało utracone."

Duża objętość, mała czcionka, a książkę połyka się w całości. Sanderson pokazuje po raz kolejny, że potrafi naprawdę dobrze pisać.
Powieść nieodwołalnie kojarzy mi się z "Władcą Pierścieni", mimo że fabuła jest kompletnie inna, jednak patrząc na inne serie, mogę powiedzieć, że ta ma jeden z najlepiej wykreowanych światów - przy tym bardzo podobają mi się wstawki z rysunkami, mimo że napisy na nich mogłyby być nieco większe: ozdobne litery i małe wymiany sprawiają, że trudno jest się rozczytać. Chociaż lupa zdecydowanie pomaga.

Znowu musiałam się poddać i siedzieć ciągle nad powieścią, wykorzystując czas wolny do maksimum, zanurzając się w Alethkarze i innych ziemiach, towarzysząc bohaterom w ich przygodach. Czasem chciało mi się krzyczeć z frustracji, gdy zamiast normalnych odpowiedzi dostawałam ciągłe zagadki, teksty źródłowe poprzedzające rozdziały zmuszały mózg do myślenia, a czasami wywoływały uśmiech, gdy byłam z siebie dumna jak paw, że je rozumiem. Rzadko odczuwam taką gamę emocji jak przy tej książce - sama nie wiem czemu, w końcu nie jest to łzawy melodramat ani wzruszający romans. I pisząc o tym sama już nie pamiętam, co właściwie chciałam w tej opinii zawrzeć, no bo jak opisać w prostych słowach całą wielowątkowość tej książki (i to bez spoilerów)?

"- (...) Jestem złamanym człowiekiem. Słyszysz mnie, Syl? Złamanym.
Podleciała do niego i szepnęła:
- Oni wszyscy tacy byli, głuptasie."

Kaladin uporczywie szuka własnej drogi, nie potrafi się odnaleźć w obecnej sytuacji. Z jednej strony jest honor, z drugiej lojalność wobec przyjaciół, aż w końcu nie potrafi ocenić co jest czym, gubi się. Jednak nie użala się nad sobą, wciąż przyjmuje, co mu los daje. Nie jest pewien, czy może ufać jasnookim, ma na pieńku z Adolinem. Pozostał moją ulubioną postacią, nie wiem, czemu darzę go taką sympatią.
Jeśli mowa o Adolinie, chyba nic a nic się nie zmienił, podobnie jak Renarin - mam nadzieję, że wątek jego brata zostanie nieco rozwinięty. Adolin dalej jest kobieciarzem - tym razem na scenę wkracza inna przedstawicielka płci pięknej.
Z nieznanych mi powodów Shallan zawsze mnie irytowała w drobnym stopiu, chociaż zawdzięczamy jej nutę inteligentnego humoru - nieraz uśmiechałam się pod nosem, czytając jej zgrabne utarczki słowne. Szkoda, że w rzeczywistości żarty nie mogą być choćby odrobinę tak błyskotliwe jak jej! Dziewczyna odkrywa własne możliwości, poszukuje zaginionego miasta, równocześnie starając się upchnąć swą przeszłość głęboko w kąt. Jej życie opiera się na kłamstwach i w końcu musi spojrzeć prawdzie w oczy.
Poprzedni tom opierał się na przeszłości i osobie Kaladina, tutaj mamy do czynienia z Shallan. Cieszę się, że można poznać przeszłość bohaterów i że Sanderson potrafi umiejętnie ich przedstawić, jednak czasami na widok kolejnego rozdziału z jej osobą czułam się tak, jakby w gardle utkwiła mi ość. To oczywiście tylko mój własny gust dotyczący postaci - poza tym zauważyłam, że prawie każda rudowłosa dziewczyna w książkach jest dla mnie utrapieniem.
Dalinar to po prostu... Dalinar. Typowy wzór generała, honorowy i godny zaufania. Jego starania na arenie politycznej wciąż trwają, próbuje też wypełnić własne zadanie.
Przez fabułę przewijają się też inne postacie, takie jak nieustannie czający się gdzieś Skrytobójca w Bieli, nieudolny i użalający się Elkohar czy knujący Seades. To jedna z moich ulubionych rzeczy w tej serii - autor wprowadza do fabuły postacie i nadaje im różnorakie cechy, a każdy z nich jest mocno zarysowany, nie robią za nic nieznaczące tło, o którym nie mamy żadnej wiedzy.
Sanderson umiejętnie kreuje świat i urzeczywistnienia pomysł na fabułę. Wszystko jest na swój miejscu, niektóre rzeczy zaskakują, inne wywołują uśmiech, przy jeszcze innych wstrzymuje się oddech. Do tej książki wystarczy tylko wygodny fotel i kubek lubianego napoju, w moim przypadku kakao, i już można swobodnie przenieść się do świata żyjącego w stronach powieści. Choć niestety chwile szybko mijają i pojawia się ostatnie zdanie, gdy trzeba westchnąć z zadowoleniem, a także rozczarowaniem, że to już koniec.

Mam szczerą nadzieję, że dam radę dożyć do końca tej serii i że będę mieć czas na ponowne jej przeczytanie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Potęga teraźniejszości

Dzisiaj się poddałam. Może i jest to napisane mądrymi słowami i w ogóle sprawia wrażenie mądrej książki, ale strasznie ciężko się to czyta. Czytam to...

zgłoś błąd zgłoś błąd