Moja walka. Księga 2

Tłumaczenie: Iwona Zimnicka
Cykl: Moja walka (tom 2)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
7,71 (562 ocen i 69 opinii) Zobacz oceny
10
51
9
110
8
188
7
130
6
48
5
12
4
8
3
10
2
2
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura piękna. Druga odsłona światowego fenomenu: mężczyzna i kobiety Karla Ovego Knausgarda nie trzeba nikomu przedstawiać po spektakularnym sukcesie pierwszej części Mojej walki. Norweg, który magicznym chłodem swojej prozy zafascynował czytelników na całym świecie, powraca w kontynuacji autobiograficznej...

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura piękna.


Druga odsłona światowego fenomenu: mężczyzna i kobiety

Karla Ovego Knausgarda nie trzeba nikomu przedstawiać po spektakularnym sukcesie pierwszej części Mojej walki. Norweg, który magicznym chłodem swojej prozy zafascynował czytelników na całym świecie, powraca w kontynuacji autobiograficznej opowieści, określanej najważniejszym literackim przedsięwzięciem naszych czasów. Podczas gdy tom pierwszy dotyczył głównie alkoholizmu i śmierci ojca, tak tutaj głównym tematem stają się skomplikowane relacje damsko-męskie.

Co czuje mężczyzna, który odchodzi? Porzuca kobietę, dom i rodzinę. Opuszcza kraj, wybierając los samotnego banity, i buduje swoje życie od nowa. Zagubiony na ulicach Sztokholmu spotyka… ją, Lindę. I zaczyna raz jeszcze.

Miłość, partnerstwo, ojcostwo. Wzloty i kryzysy. Magiczne chwile i szara codzienność. Wszystko oddane z bezwzględną szczerością i brutalnym realizmem, by spróbować odpowiedzieć na kluczowe pytania: o miłość, relacje z innymi ludźmi, o istotę pisarstwa oraz o to, jak stajemy się samymi sobą. Knausgard dostarcza czytelnikowi, brakującego dotychczas w literaturze, spojrzenia w głąb męskiej psychiki. I wciąga. I nie pozwala się oderwać.

Drugi tom jest jeszcze lepszy od pierwszego - dzięki oryginalnemu spojrzeniu na miłość, dzieciństwo i przyjaźń. A Karl Ove potrafi pisać o wszystkim.
Edmund White, powieściopisarz amerykański

 

źródło opisu: wydawnictwoliterackie.pl

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Monika książek: 1322

Na pohybel literackiej fikcji

Jeśli w pierwszym tomie „Mojej walki” Knausgard przeprowadził swoistą emocjonalną wiwisekcję własnej osoby, jeśli obnażył swoje poglądy i myśli, jeśli odważył się przekroczyć granicę nieprzekraczalną dla artysty i kreacji, obnażając rodzinne tajemnice, i tym samym łamiąc pieczęć sacrum, to druga część jest nie tylko kontynuacją pewnej licentia poetica przyjętej przez utalentowanego Norwega, lecz stanowi operację na otwartym sercu i umyśle. Gdyż pisząc o teraźniejszości, o żonie, o narodzinach dziecka, o obecnych przyjaciołach etc. ukonstytuował swoją pozycję i potwierdził swoją wiarygodność. Bowiem jakże trudniej pisać o żyjących, o najbliższych, o tym, co jest teraz niż o przeszłości, która zdążyła już porosnąć mchem niepamięci i stać się zawodną iluzją rozumu.

Prawie kończąc drugi tom, Knausgard pisze:

Literatura nie musi w stu procentach odzwierciedlać rzeczywistości, żeby mówić prawdy. To dobre argumenty, ale nie pomagały. Sama myśl o fikcji, o wyimaginowanym postaciach w wyimaginowanej akcji, wywoływała mdłości. Reagowałam na nią fizycznie.

Knausgard ekshibicjonistyczny, który bezkompromisowo pisze o swojej ukochanej, relacjach damsko-męskich i tacierzyństwie. Wkurza się na szwedzki model wychowania, który nie pozwala dziecku zjeść kawałka czekolady w imię zdrowego jedzenia będącego, w jego przekonaniu, tylko substytutem prawdziwego życia i idée fixe nadętych psychologów. Z rozbrajającą szczerością opowiada o własnych słabościach i tchórzostwie, np. obawie przed...

Jeśli w pierwszym tomie „Mojej walki” Knausgard przeprowadził swoistą emocjonalną wiwisekcję własnej osoby, jeśli obnażył swoje poglądy i myśli, jeśli odważył się przekroczyć granicę nieprzekraczalną dla artysty i kreacji, obnażając rodzinne tajemnice, i tym samym łamiąc pieczęć sacrum, to druga część jest nie tylko kontynuacją pewnej licentia poetica przyjętej przez utalentowanego Norwega, lecz stanowi operację na otwartym sercu i umyśle. Gdyż pisząc o teraźniejszości, o żonie, o narodzinach dziecka, o obecnych przyjaciołach etc. ukonstytuował swoją pozycję i potwierdził swoją wiarygodność. Bowiem jakże trudniej pisać o żyjących, o najbliższych, o tym, co jest teraz niż o przeszłości, która zdążyła już porosnąć mchem niepamięci i stać się zawodną iluzją rozumu.

Prawie kończąc drugi tom, Knausgard pisze:

Literatura nie musi w stu procentach odzwierciedlać rzeczywistości, żeby mówić prawdy. To dobre argumenty, ale nie pomagały. Sama myśl o fikcji, o wyimaginowanym postaciach w wyimaginowanej akcji, wywoływała mdłości. Reagowałam na nią fizycznie.

Knausgard ekshibicjonistyczny, który bezkompromisowo pisze o swojej ukochanej, relacjach damsko-męskich i tacierzyństwie. Wkurza się na szwedzki model wychowania, który nie pozwala dziecku zjeść kawałka czekolady w imię zdrowego jedzenia będącego, w jego przekonaniu, tylko substytutem prawdziwego życia i idée fixe nadętych psychologów. Z rozbrajającą szczerością opowiada o własnych słabościach i tchórzostwie, np. obawie przed wystąpieniami publicznymi, o niechęci do kłótni i krytyki innych, o tym, jak trudno jest zajmować się dziećmi, i jak robi to wbrew własnej woli, ale z poczucia obowiązku. Pisze też o wzlotach i upadkach swojego małżeństwa – rozgoryczeniu i rozczarowaniu, ale też momentach pełnych miłości i oddania. W drugim tomie „Mojej walki” pisarz ma 40 lat, i jak sam przyznaje: w tym wieku następuje kres wyobrażeń i oczekiwań. W wieku 40 lat Knausgard postanawia napisać „Moją walkę” rozpisaną na sześć części.

Prozę Norwega cechuje prostota i precyzja. W książce nie dzieje się nic, a zarazem dzieje się wszystko, czytaj: życie. Knausgardowi udało się podchwycić zainteresowanie czytelnika, opisując najbardziej trywialne czynności, jak chociażby wyjście do pralni. Nie sposób oderwać się od tej fascynującej lektury, w której fizjologia miesza się z filozofią. Nowatorska i wybitna książka.

 (…), bo literatura to nie tylko słowa, lecz także odczucia, jakie budzą w czytelniku. O wartości literatury stanowi przekroczenie właśnie tej granicy, nie zaś, wbrew opinii wielu osób, przekroczenie granic formalnych samych siebie.

Monika Długa

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1476)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 766
WielkiBuk | 2015-05-22
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: maj 2015

Po raz kolejny Karl Ove skradł moje serce. Proza doskonała i wnikliwa, podobnie jak w Księdze Pierwszej, jednak... jeszcze bardziej intensywna w emocje. Pełna bolesnych szczegółów, wstydliwych rodzinnych momentów - Karl Ove dokonuje wiwisekcji swoich własnych wspomnień. Staje się niemal transparentny - Księga Druga Mojej Walki to książka o książce, literatura o literaturze, opowieść o kreowaniu samego siebie.

książek: 0
| 2015-12-06
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 06 grudnia 2015

Cała druga część cyklu poświęcona jest życiu dorosłemu. Ale czy na pewno? Przecież autor pochyla się w tomie nad życiem rodzinnym, w którym pojawiają się dzieci jako czynniki burzące ustalone porządki, zmuszające do nowego spojrzenia na własne życie i odciągające od tych wszystkich zajęć, które wcześniej krążyły w krwioobiegu, a teraz zmuszone są spoczywać na bocznicy i cierpliwie czekać na krótką chwile wytchnienia od obowiązków. Knausgård opisuje swoje małżeństwo, pisze o jego pięknych ale też i bardzo burzliwych początkach, o walce dwojga ludzi w celu zdobycia przestrzeni i dominacji pod chorągwiami miłości i bliskości, pisze o próbie zachowania własnego ja zagłuszanego przez hałas obowiazków, o granicach wolności, o próbach kompromisu, o ucieczkach małych i dużych. Tak, autor podejmuje w życiu znaczące decyzje, porzuca radykalnie przeszłość i przenosi się z Norwegii do Sztokholmu. Jest to pretekst do opisania zmian zachodzących w człowieku, w którym wyobrażenie o miejscu...

książek: 1651
kodoga | 2016-08-15
Przeczytana: 14 sierpnia 2016

Dla mnie lektura tej książki była - podobnie jak to miało miejsce w przypadku pierwszej księgi - interesującym przeżyciem. Wprawdzie rację mają czytelnicy, którzy piszą, iż autor potrafi na dziesięciu stronach opisać zwyczajną czynność dnia codziennego, którą akurat wykonuje, ale te wszystkie opisy do czegoś zmierzają. Od szmaty i wiadra Karl Ove w sposób płynny potrafi przejść do filozoficznych dywagacji, do rozprawiania się ze sztuką, głównie literaturą. Nie zostawia przy tym suchej nitki na sobie samym, swojej twórczości i swoim życiu, ale też twórczości i życiu osobistym innych. Nie tylko zresztą dotyka to rodziny, ale i bliższych a także dalszych znajomych , a nawet obcych sobie ludzi.
To trochę zaczęło mnie już nużyć. Gdybym czytając tę książkę miała świadomość, że to wszystko fikcja literacka, czułabym się z tą lekturą znacznie lepiej.
Po zamknięciu księgi drugiej zastanawiam się, czy autor ma jeszcze jakiegokolwiek przyjaciela.
Pewnie sięgnę po następną księgę, ale...

książek: 908

W drugiej części Knausgård zabiera nas do swojego sztokholmskiego życia, kiedy po rozstaniu z poprzednią żoną Tonja, ląduje w stolicy Szwecji nie mając żadnego punktu zaczepienia. Drąży swoje problemy egzystencjonalne, zakochanie w Lindzie, walkę z manuskryptami i swoją córeczka.
Narracja jest typowa dla Knausgårda, detaliczna, bogata w szczegóły wyciśnięte z szarej rzeczywistości. Opisy zwykłych czynności urastają do stronicowych opisów, ale nie czyni to ich nudnymi, o nie. Pozwala ona znowu zatopić się w jego świecie jako bliski obserwator, niemal odczuwać to co on, wkurzać się na rzeczy, na które on się wkurza, widzieć jego oczyma Sztokholm, czuć smak zupy i krabów, które zjada. "Zacząłem nakładać zupę chochlą. Bladozielone krążki pora, pomarańczowe plasterki marchewki, żółtobrązowe cząstki brukwi, szare kawałeczki mięsa, z prześwitującymi czerwono włóknami a gdzie niegdzie ze świecąca niebieskawo powierzchnią. Płaskie, białe kości, których mięso sie trzymało, niektóre gladkie...

książek: 1628
Felzmann | 2016-02-28
Przeczytana: 28 lutego 2016

Podkochuję się w tym facecie. Na pewno przeczytam kolejne tomy.

książek: 727
Grzybek | 2015-06-07
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 07 czerwca 2015

Znajomy zadał mi pytanie, co takiego jest w tej książce, że wszyscy o niej mówią. Moja odpowiedź chyba go zdumiała. Powiedziałem mu: pisarz opisuje jak zajmuje się dziećmi, chodzi do sklepu czy też odwiedza kawiarnie. Do tego są jego refleksje o literaturze i życiu. Chyba go nie przekonałem do sięgnięcia po oba tomy "Mojej walki" :)
Ale jest coś w tych książkach, co nie pozwala przestać czytać. Przy lekturze wielokrotnie łapałem się na myśli: kurcze mam podobne odczucia, też tak myślę. Mimo, że nie jestem pisarzem to miałem poczucie jakiejś łączności z Karlem Ove. I nagle zdałem sobie sprawę, że każdy z nas toczy swoją walkę z życiem.

książek: 2317
Karolina Sosnowska | 2015-06-02
Przeczytana: 02 czerwca 2015

"Taki ten Karl Ove sfrustrowany, taki mały i ludzki. Dlatego bardzo go lubię, dlatego miałam czasem ochotę poklepać go po ramieniu i powiedzieć: tak, tak, Karl Ove, takie czasem jest to życie. I nie przeszkadzają mi jego długie wywody o codzienności, nie, ja tonę w jego frazach i nawet nie zauważam, kiedy przebiegam wzrokiem kolejne strony."

Reszta opinii pod adresem: https://tanayahczyta.wordpress.com/2015/06/02/moja-walka-tom-2-k-o-knausgard/ :)

książek: 41
Krzysztof | 2015-06-08
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 czerwca 2015

Moja Walka to w istocie magnum opus. Opisując swoje życie, autor mówi wiele o nas wszystkich, o człowieku jako takim. Można odczytywać ten tekst jako świadectwo pewnego pokolenia, portret społeczeństwa początku XXI wieku. Jest to w pewnym sensie uzasadnione, ale powieść jest czymś znacznie większym. To próba dotarcia do samego dna duszy, zdefiniowania czym jest człowieczeństwo, jakie są nasze motywacje, czym jest szczęście i czy w ogóle można je osiągnąć.

Karl Ove Knausgård nie odkrył literatury na nowo. Osobisty pamiętnik znany jest od czasów Jana Jakuba Rousseau. Mimo, że Moja Walka nie jest pamiętnikiem klasycznym, gdyż zaburza chronologię i często przeskakuje między planami czasowymi, to jednak nie struktura czyni powieść wyjątkową. To przede wszystkim ostrość frazy, błyskotliwość przemyśleń, zmysł obserwacyjny Norwega pozwoliły mu stworzyć dzieło jedyne w swoim rodzaju. Rzekłbym nawet: arcydzieło.

Więcej na moim blogu:...

książek: 419
Marcin | 2015-12-28
Na półkach: Przeczytane, 52/2015
Przeczytana: 26 grudnia 2015

Proza Knausgarda - jakże dygresyjna i rozbudowana - po raz drugi mnie nie zawiodła kilkoma trafnymi spostrzeżeniami, jak chociażby proste w swym przekazie stwierdzenie, że jest zwykłym człowiekiem, który ma przeżyć zwykłe życie, tu i teraz, a nie gdzieś indziej. Po raz kolejny wyłania się z tej prozy obraz człowieka świadomego - jakże poruszające były fragmenty, gdzie Karl Ove zastanawiał się nad tożsamością swoich dzieci, nad ich osobnością, istnieniem. Ojcostwo jawi się jako piekło i nieprzeniknione dobro zarazem. Przebija w tej prozie niesamowita pasja, chwilami popadając wręcz w poetycką przesadę na granicy kiczu (np. opis porodu) lub pogrążając się w smutku w związku z bezsensem tegoż pisania ("A pisanie – czym się różni od śmierci? Czym różnią się litery od kości na cmentarzu?"). Interesujące są także odniesienia do mentalności Szwedów i stosunku Norwega do szwedzkiego świata i odwrotnie. Cokolwiek by nie napisać, jedno jest pewne - wrażenie autentyczności i szczerości, a...

książek: 1064
xVariax | 2015-05-18
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Dokładnie tydzień temu zaczęło się święto - przybyła najnowsza część Mojej walki Knausgårda i każda inna książka, przestała istnieć.

Karl Ove sprezentował mi jednak sporą zagwozdkę, bo nie da się przyrównać pierwszej części Walki do tego, co dzieje się w tomie drugim. Knausgård spuścił nieco z tonu, ale jest to następstwo podjętego tematu i tego, że właśnie został on ojcem. Zamiast nastolatka, który marzy o pisaniu, mamy więc faceta zirytowanego faktem, że pisać nie ma kiedy. Jego partnerka boryka się z psychozą, rosyjska sąsiadka uprzykrza rodzinne życie, a autor z tylko sobie znaną szczerością, dokumentuje, jak słabą jest w tym kontekście osobą...


http://od-deski-do-deski.blogspot.com/2015/05/moja-walka-t2-karl-ove-knausgard.html

zobacz kolejne z 1466 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Dobrze wyjść z pisarzem: Karl Ove Knausgård

...wszelkie oceny są względne, a to, co popularne jest równie dobre jak to, co niepopularne. Dziś o pisarzu, który parę lat temu poruszył świat literacki w posadach i wywołał sporo dyskusji. Już przyzwyczajono się do Karla Ove Knausgårda i jego stylu pisania, ale wciąż ma on swoich zagorzałych zwolenników i oponentów.


więcej
Najsłynniejsi literaccy ojcowie

Dziś Dzień Ojca – z tej okazji proponujemy Wam zestawienie najlepszych i najciekawszych ojców, jacy pojawiają się na kartach książek, zarówno w klasyce, jak i w literaturze współczesnej. A wszystkim Tatom życzymy wszystkiego najlepszego!


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd