Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wyspa skarbów

Tłumaczenie: Andrzej Polkowski
Seria: Klasyka w Nowych Szatach
Wydawnictwo: Media Rodzina
6,64 (1745 ocen i 113 opinii) Zobacz oceny
10
54
9
105
8
229
7
611
6
420
5
236
4
44
3
32
2
6
1
8
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Treasure Island
data wydania
ISBN
9788372789327
liczba stron
312
język
polski
dodała
AMisz

Inne wydania

Wielokrotnie ekranizowana i tłumaczona powieść, szkolnego kolegi Artura Conana Doyle’a, dopisana do rysunku pirackiej mapy, elektryzując rzesze czytelników przeszła do klasyki gatunku powieści awanturniczej, a stworzony przez Stevensona wizerunek pirata stał się wzorem, inspirującym kolejne pokolenia twórców. Kto bowiem nie marzy o podróży życia i odkrywaniu nowych lądów? Andrzej Polkowski,...

Wielokrotnie ekranizowana i tłumaczona powieść, szkolnego kolegi Artura Conana Doyle’a, dopisana do rysunku pirackiej mapy, elektryzując rzesze czytelników przeszła do klasyki gatunku powieści awanturniczej, a stworzony przez Stevensona wizerunek pirata stał się wzorem, inspirującym kolejne pokolenia twórców. Kto bowiem nie marzy o podróży życia i odkrywaniu nowych lądów?
Andrzej Polkowski, znany m.in. z przekładów Opowieści wigilijnej, Księgi dżungli, Opowieści z Narnii oraz cyklu o Harrym Potterze, przybliża współczesnym czytelnikom barwny świat piratów, który nie zestarzał się z upływem czasu. Świeży i plastyczny przekład uzupełniają malarskie ilustracje Roberta Innocentiego, laureata Nagrody im. H. Ch. Andersena, zwanej małym Noblem. Twórczy duet Polkowski i Innocenti zaprasza na pokład nowych czytelników, dowodząc w treści i formie, iż fabuła Stevensona, nie straciła nic ze swej atrakcyjności.

 

źródło opisu: Media Rodzina, 2014

źródło okładki: http://www.mediarodzina.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 92
Piratka | 2015-10-26
Na półkach: Posiadam

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Kiedy rum zaszumi w głowie,
Cały świat nabiera treści,
Wtedy chętnie słucha człowiek
Morskich Opowieści.

Pierwszy raz przeczytałam "Wyspę" w epoce szkoły podstawowej i wracam do niej któryś raz. Znacie, to poczytajcie. Część z Was już ją opisała, zatem kilka uzupełnień.
Akcja po 12 czerwca 1745 (ta data widnieje w pirackiej księdze rachunkowej), gdzieś na wybrzeżu Anglii porą zimową w gospodzie "Pod Admirałem Benbow" należącej do ojca Jima Hawkinsa narratora tej opowieści, zatrzymuje się stary wilk morski zwący siebie Kapitanem. Ma oczywiście skłonność do rumu, a gdy miejscowy lekarz ostrzega go przed skutkami, ten odsyła go do (tu padło jakieś marynarskie przekleństwo). Doktor zapowiada, że postawi go przed sądem za takie zachowanie, wilk morski trochę się mityguje. Czas jakiś panuje spokój.
Kapitan płaci Jimowi za wypatrywanie jednonogiego żeglarza (nie uprzedził, że jednonogi jest kucharzem, lecz to za szybko by wyjaśniło sprawę). Znał wszystkich swych kamratów, nie wiedział że przyślą akurat Czarnego Psa, który ledwo uszedł z życiem z tego spotkania. Kapitan czy też Billy Bones, jak go zwą kumple, wyjaśnia że Czarny Pies jest ledwo figurantem, za mózg bandy robi jednonogi. "Skoro już wiedzą gdzie jestem lada dzień przyślą Czarną Plamę, chodzi im o skrzynię, wtedy pędź po tego partacza doktora, niech sprowadzi zbrojnych i schwytają całą bandę Flinta, w zamian podzielę się z tobą po połowie" - mówi. Jim mniej więcej rozumie o co chodzi. Bones nie ostrzegł go przed ślepcem (o ksywie Pew co znaczy "Klęcznik"), najbardziej odrażającym typem z kompanii, a chyba powinien był o nim wspomnieć. Pew przynosi Czarną Plamę, Kapitan na ten widok dostaje udaru choć oczekiwał jej.
Zanim nadciągnie pomoc, wieczorem zjawiają się piraci i przetrząsają skrzynię Bonesa, zadowalają się trzosem pełnym monet, choć Pew wrzeszczy "Głupcy! macie pod nosem prawdziwy skarb wart znacznie więcej!". Jim domyśla się, że chodzi o pakunek, który zdążył zabrać ze skrzyni. W środku była mapa Wyspy Skarbów.
Sosenka "Jim zakupuje więc statek i kompletuje załogę, by z pomocą przyjaciół zdobyć skarb" armatorem "Hispanioli" został miejscowy "squire" (właściciel ziemski) John Trelawney. Na pokładzie Jim był chłopcem okrętowym.
klaudiabla2 "Gdy zaczęłam czytać pomyślałam, że będzie tu dużo o poszukiwaniu skarbu już na wyspie. No i na tym trochę się zawiodłam, bo na to poświęcono ze 2 rozdziały." Też spodziewałam się innej proporcji - stąd odejmuję z jeden punkt w ocenie - za dużo mordowania, za mało poszukiwań. Ale doktor, armator, kapitan Smolett i Jim ani się spodziewali, kto zaciągnął się na pokład. Choć akurat Jim mógł się domyślić.
Kalissa "Silver kilka razy podkreślił, że nie bał się Flinta, a Flint jego tak, gdy oczywiste było, że Flint wzbudzał wielki strach u innych członków załogi. Dlaczego zatem John nie bał się Flinta? Dlaczego nie miał mapy?" Też się zastanawiam. Ale o tym za chwilę. "I dlaczego nazwał papugę Kapitan Flint?:)" Jak sam wyjaśnia "po słynnym piracie". Długi John mówi "sam Flint bał się mnie i był z tego dumny" tylko czy to prawda? Potwierdzeniem byłyby słowa Bena Gunna, że Flint "nie bał się nikogo... jedynie Silvera".
"A sam Silver - to postać majstersztyk. Dawno nie czytałam o takim spryciarzu, który potrafił poradzić sobie ze wszystkim i który swoją charyzmą i zdolnościami aktorskimi mógłby obdarować niejednego wielkiego aktora!" Dodam jeszcze, że Długi John był nowoczesnym piratem, trzymał łupy w banku (chyba że to też jego przechwałki) co przypomina mi tych zbójców z "Hrabiego Monte Christo" co okup pobierali czekiem.

emciaaxx "Uwierzcie, w Wyspie Skarbów nic się nie dzieje." Może się nie podobać, ale dzieje się dostatecznie sporo.
Franciszka "To co najbardziej zirytowało mnie w tej książce to przeogromna dawka szczęścia, jaką miał główny bohater... Wszystko mu się udawało, najgłupszy i najniebezpieczniejszy pomysł wychodził na zdrowie, a do tego nikt za bardzo nie miał mu za złe jego wybryków." Coś w tym jest. Mało brakowało a sam by ich pokonał, z czyjąś tam małą pomocą, jak Kevin sam w domu.

W obu filmach, co obiły mi się o oczy (jest ich więcej, nie pamiętam które to z nich i mniejsza o to), tradycyjnie musieli coś pozamieniać, co zaznaczam dla porządku.

Sporo spraw pozostawił Stevenson bez wyjaśnienia. Czemu właśnie Bones miał mapę? Jak wyśledzili go kamraci? Kim był Darby M'Graw? Skąd pochodziły skarby? Co porabiał wcześniej Ben Gunn? I skąd na wyspie warownia? Istnieją dwa prequele próbujące to wyjaśnić "Złoto z Porto Bello" (1926) oraz "Przygody Bena Gunna" (1956) kompletnie rozbieżne. Warto by wydać wszystko razem, w kolejności "Złoto" - "Wyspa" - "Przygody". Jak w filmie "Clue" (1985) gdzie są do wyboru trzy możliwe zakończenia.

Może ktoś się będzie zżymał,
Mówiąc, że to zdrożne wieści,
Ale to jest właśnie klimat
Morskich Opowieści.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Jeśli tylko…

Znacie to uczucie, kiedy siedzicie z nosem w książce i opakowaniem chusteczek? Po książkę "Jeśli tylko..." sięgnęłam z ogromną chęcią. Kiedy...

zgłoś błąd zgłoś błąd