Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Demon Luster

Cykl: Szamanka od umarlaków (tom 2)
Wydawnictwo: Fabryka Słów
7,28 (436 ocen i 64 opinie) Zobacz oceny
10
31
9
41
8
108
7
159
6
64
5
20
4
5
3
3
2
2
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375749892
liczba stron
499
słowa kluczowe
szamanka, umarlaki
język
polski
dodał
aspolski

Jak pech to pech, w takich stanach nawet niebyt wyciąga ramiona. Ida jest szamanką od umarlaków, a więc kimś pomiędzy medium a banshee. Nie ma wpływu na to, czyj zgon przepowie, ale z chwilą, w której doznaje wizji, staje się odpowiedzialna za duszę przyszłego zmarłego. Ma obowiązek ją chronić i zadbać, by bezpiecznie trafiła w zaświaty. W ciągu ostatniego roku nad wyraz często przekonywała...

Jak pech to pech, w takich stanach nawet niebyt wyciąga ramiona.

Ida jest szamanką od umarlaków, a więc kimś pomiędzy medium a banshee. Nie ma wpływu na to, czyj zgon przepowie, ale z chwilą, w której doznaje wizji, staje się odpowiedzialna za duszę przyszłego zmarłego. Ma obowiązek ją chronić i zadbać, by bezpiecznie trafiła w zaświaty.

W ciągu ostatniego roku nad wyraz często przekonywała się, jak kłopotliwe jest posiadanie szóstego zmysłu.

Teraz pora zmierzyć się z Kusicielem, znanym jako Demon Luster.

 

źródło opisu: http://fabrykaslow.com.pl

źródło okładki: https://www.facebook.com/fabryka

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 152
Linoskoczek | 2015-11-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 listopada 2015

Szamanka ma pecha.
Przy czym to taki pech z krwi i kości.
No dobrze, nie jestem tego pewien, w końcu nie wiadomo czy demony posiadają coś takiego, choć ten niewątpliwie jest materialny, nawet jeśli przebywa po drugiej stronie lustra.
Poza tym, że tej biedulce wiernie towarzyszy upostaciowione nieszczęście, grozi również utrata życia, a nawet więcej, bo także duszy. I na próbach jej utrzymania skupia się fabuła powieści.
Wydarzeń jest sporo, a czasem tak gnają, że nie bardzo wiadomo dlaczego. Niby pozostaje zachowany porządek przyczynowo – skutkowy, ale on niekiedy wyraźnie naciągany. Widoczne to na przykładzie takiego ogrodnika przycinającego krzak dzikiej róży. Gdyby nie on fabuła by utknęła w martwym punkcie i przejść dalej nie byłoby jak, no może by było, ale wtedy Autorka musiałaby zdrowo popracować, a tak za pomocą banalnego tricku popycha akcję.
Takich ułatwień pojawia się więcej.
I niekiedy nawet niespecjalnie czemuś służących. Na przykład ucieleśnienia mentorki, będącej dotąd duchem. To starsza pani, co rozpoznaje się po używanym przez nią języku i nagminnym wykorzystywaniu trzeciej osoby, kiedy zwraca się do rozmówcy. Otóż ta dama przebywa zazwyczaj w zaświatach, ale nie zawsze bo pojawia się również na Ziemi, by nadzorować postępy swojej wychowanki. Nigdy nie jest z nich zadowolona, ale o to mniejsza, chodzi o to, że jako duch również może to czynić, ciało nieszczególnie w czymkolwiek pomaga, chyba, że uważamy, że ukazanie się współpracownikom naszej szamanki jest koniecznym powodem dla ubrania w materię ducha i wynikające z tego późniejsze droczenia. Jeśli tak nie uważamy, to dostrzeżemy, że taki sposób ten zapewnia większą ilość stron, ale do akcji nie dodaje nic. No, chyba, że ciotka może przytulić siostrzenicę, gdy ta zalękniona wyraźnie tego się domaga. Ładna scenka, ale chyba byłaby ciekawsza i bardziej dramatyczna gdyby w niej opiekunka wciąż pozostawała duchem i jako niematerialna próbowała fizycznie wesprzeć swoją podopieczną, co trochę trudne. Wydaje mi się, że to byłoby nawet ładniejsze.
Autorka wyraźnie przerysowuje postacie. W przypadku takiego ogrodnika, na szczęście nie skrajnego debila (jak to nie wiadomo dlaczego bywa w produkcjach polskiej fantastyki – gdzie roje monstrualnych imbecyli pojawiają się w ilościach astronomicznych), tylko takim średnio ograniczonym tępakiem, na którego tle nasza bohaterka może popisać się nieprzeciętną pomysłowością i polotem językowym.
W ogóle językowe urozmaicenie, choć się pojawia (tu patrz ciotka i jej zwroty do rozmówcy w formie trzecioosobowej), to nie jest zbyt wielkie. Ujawnia się przede wszystkim w przestawianiu zaimka zwrotnego „się”, tak by pojawił się on na początku zdania. Poza tym właściwie wszyscy mówią tak samo, może wyjąwszy głupka ogrodnika, ale wiadomo, że to taka postać, na której tle szamanka ma błyskać elokwencją.
Więcej u Raduchowskiej ujawnia się taka maniera polskiego pisarstwa – takiego w formie lekkiej, ironiczno – humorystycznej – by bohaterów przerysowywać, a szczególnie tych stojących po drugiej, rywalizującej stronie, by wypadali oni, tak eufemistycznie ujmując, jako inteligentni inaczej. Takim właśnie okaże się upierdliwy karierowicz z Warszawy, jak i siewca zapomnienia, notabene ceniony i utytułowany psychiatra. Na plus Autorki można jedynie dodać, że przerysowując, nie posuwa się jednak aż tak daleko, jak to zwykle bywa. Dlatego wrogowie to tylko tępaki – zamiast skończonych młotów.
Trzeba jednak przyznać, że przerysowuje również i bohaterów prawych, choć oczywiście ich nie w stronę idiotyzmu. To taki sposób jak na przykładzie mózgowca, a właściwie mózgowczyni archiwistki Kwiatuszka, która ma być postacią wizualnie groteskową. I to tylko pozorne ubogacenie, naprawdę mało logiczne dziwactwo, bo widać, że to postaci w zasadzie bez drugiej, pogłębionej strony, choćby w odrobinę kierunku charakterystyki. Inaczej nazywając, mniej chlapania farbą skrajnej ekscentryczności, kiedy wystarczyłoby delikatniejsze muśnięcie pędzlem lekkiego feblika.
Najlepiej, bo ukazany zostaje z drugiej strony, wypada naczelny wróg, tytułowy demon luster. Jego wizerunek właśnie, w przeciwieństwie do innych, zostaje pogłębiony za sprawą wiarygodnych rozterek, jakie nim targają i dotkliwego cierpienia, którego doznaje, będąc przez nie kształtowany.
Podobnego przedstawienia brak innym bohaterom, nawet najważniejszej, czyli naszej szamance Idzie. Jeśliby poszukać innej postaci, która pod tym względem wypada ciekawiej, to jest nią kot, zasobnik na niewyśnione sny.
Ponadto pojawiają się luki logiczne. Na przykład Ida unika rozmowy z ciotką, a to o tyle dziwne, że tylko mentorka może nauczyć wychowankę wnikania w lustra. Takie zachowanie tłumaczone jest to lękiem przed byciem skrzyczanym. A tu należy zaznaczyć, że szamance zagraża utrata duszy. Złajanie to pryszcz. Innym przykładem pewność Idy, że Kusiciel zabił własną żonę i dziecko, kiedy czuje się, że nie on tu zawinił. Nie widać racjonalnych przesłanek, by żywić podobne przeświadczenie.
Niestety, zachowania szamanki nie przekonują. Te dla niej niekorzystne nie wydają się wypływać z jej natury, ale z tego, że Autorka wie, że postacie jednostronnie złe lub dobre są nieciekawe, dlatego postanowia je skomplikować. Tylko, że to skomplikowanie powinno wynikać naturalnie z cech charakteriologicznych. W „Demonie luster” nie można za bardzo takich odnaleźć. Niestety, bohaterowie, a najgorzej, że najważniejsza z nich wyglądają po prostu na skonstruowane. A to złe dlatego, że powinny wydawać się prawdziwe, czyli odbiorca powinien odnosić wrażenie, że są, a nie Autor je wymyśla.
Zatem przy opisie postaci Raduchowskiej nie idzie najlepiej. Następstwo wydarzeń także bywa wymuszone, ale lekki język nie utrudnia czytania. Za to pomysły Autorka miewa naprawdę nieopatrzone. A wręcz świetnie wypadające, kiedy łączone z opisami. Drzewo przypominające kształtem kobietę i krzak dzikiej róży przy niej w martwej krainie to przedstawienie znakomite.
Lektura jest płynna, „Demona luster” da się przeczytać za jednym posiedzeniem (przynajmniej mi się udało takim dziesięciogodzinnym), nie męcząc się przy tym i nie marudząc na niewiarygodności, bo mimo ich istnienia, nie rzucają się nadmiernie w oczy.
To dzieło nie jest wybitne, ale zajmujące – owszem.
Czyli dobre.
Tak na gwiazdek:
siedem.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Poszukiwania

Przyjemnie się czytało, chociaż mogło być trochę krócej. Lubię takie połączenie kryminału z romansem.

zgłoś błąd zgłoś błąd