Dom wschodzącego słońca

Cykl: Miasto magów (tom 1)
Wydawnictwo: Uroboros
6,15 (149 ocen i 39 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
9
8
18
7
35
6
45
5
26
4
5
3
7
2
1
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788328048157
liczba stron
416
język
polski
dodała
AMisz

Mag-szermierz Lloyd zmierzy się ze swoją mroczną przeszłością. Błyskotliwy informatyk Timothy wyjdzie poza wirtualny świat. Narcystyczny rockman Gabriel wreszcie zacznie podejmować własne decyzje. Razem z zakonnicą Weroniką, wiekowym Krzysztofem oraz niespodziewanym przybyszem z odległych stron stawią czoło mitycznym bestiom oraz dawnym – i nowym – wrogom. Czy znajdą odpowiedzi na zagadki,...

Mag-szermierz Lloyd zmierzy się ze swoją mroczną przeszłością. Błyskotliwy informatyk Timothy wyjdzie poza wirtualny świat. Narcystyczny rockman Gabriel wreszcie zacznie podejmować własne decyzje. Razem z zakonnicą Weroniką, wiekowym Krzysztofem oraz niespodziewanym przybyszem z odległych stron stawią czoło mitycznym bestiom oraz dawnym – i nowym – wrogom. Czy znajdą odpowiedzi na zagadki, jakie zostawiła po sobie legendarna Kaja Modrooka? I czy Eunice wyjdzie zwycięsko z próby, jaką postawi przed nią los?

 

źródło opisu: Uroboros, 2018

źródło okładki: Uroboros, 2018

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (397)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 945
Beremis | 2015-04-15
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, EBooki
Przeczytana: 11 kwietnia 2015

Gdybym na tę książkę trafił bliżej jej roku wydania, to ocena może byłaby wyższa, ale prawie dekadę później praktycznie wszystko co w tej książce zawarto już gdzieś czytałem, oglądałem, słyszałem.
Zaczyna się od opowiadania, w którym poznajemy zbuntowaną nastolatkę, która podczas zakrapianej imprezy przekonuje się, że rzeczywistość jest inna niż się wydaje, odkrywa w sobie potencjał - magiczny potencjał. Najsłabszy fragment książki - kilka razy miałem ochotę odłożyć lekturę "na później", najlepiej "nigdy". Banalne, męczące i jakieś takie "zgrzytające" te opowiadanie było. W kolejnym mamy przeskok w czasie, poznana nastolatka zdobyła pierwsze szlify w magicznej sztuce, ale nie na prestiżowej uczelni, szkole, tylko w specyficznym Domu Wschodzącego Słońca, zbieraninie doświadczonych magów, ale też i sporych indywiduów. W drugim i trzecim opowiadaniu poznajemy trochę bliżej dwójkę kolejnych mieszkańców. Te opowiadania już się lepiej prezentują, już mnie tak od książki nie odrzucało....

książek: 780
WielkiBuk | 2018-05-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: maj 2018

Jeszcze kilka lat temu powieść Aleksandry Janusz-Kamińskiej miałaby szansę wyróżnić się na tle rodzimej literatury młodzieżowej, natomiast dzisiaj to kolejna opowieść podgatunku fantasy, zagubiona pośród wielu podobnych tytułów. Czytając "Dom wschodzącego słońca" można odnieść wrażenie, że to wszystko już było, a każdy motyw, każdy element został już przerobiony i przemielony setki razy w popkulturze w ostatnich latach. Stereotypowi bohaterowie, których odnaleźć można w każdej fabule opartej o schemat urban fantasy, ich znajome zachowania i motywacje, jakie nimi kierują. Nawet same charaktery, które przypominają czarno-białe, przerysowane postacie gier komputerowych sprzed kilku lat, dla których nie ma miejsca na odcienie szarości. Wokół nich magiczne istoty spętane w uścisku odwiecznej wojny światów, pędzące ku swojemu przeznaczeniu. Znamy dobrze ten schemat, nic się tu nie zmienia.

Komu przyjdzie jednak natrafić na ten tytuł, a nie zna jeszcze prawideł rządzących uniwersum...

książek: 2321
Matylda Saresta | 2018-04-03
Na półkach: Przeczytane

Jedno słowo przychodzi mi na myśl, jeśli chodzi o tę opowieść: szumna.
Dużo postać, Dużo dialogów. Dużo wydarzeń. Dużo akcji.
Ale przez takie tempo historia nieco traci, robi się misz masz, nie byłam w stanie zatrzymać się na dłużej przy jakimś wątku, bo już zaczynał się kolejny...
Dobra młodzieżówka, magiczne postacie, ale zawrotne tempo chyba już nie na mój wiek...
Choć zerknę z pewnością w drugi tom:) Jeśli takowy będzie.

książek: 2321
Matylda Saresta | 2018-04-01
Na półkach: Przeczytane

Jedno słowo przychodzi mi na myśl, jeśli chodzi o tę opowieść: szumna.
Dużo postać, Dużo dialogów. Dużo wydarzeń. Dużo akcji.
Ale przez takie tempo historia nieco traci, robi się misz masz, nie byłam w stanie zatrzymać się na dłużej przy jakimś wątku, bo już zaczynał się kolejny...
Dobra młodzieżówka, magiczne postacie, ale zawrotne tempo chyba już nie na mój wiek...
Choć zerknę z pewnością w drugi tom:) Jeśli takowy będzie.

książek: 594
Katrina | 2018-10-28
Przeczytana: 27 października 2018

Magowie przybyli do Farewell sto lat temu. Osiedlili się w mieście na dobre, znajdując w nim dom. Gdy nastoletnia Eunice odkrywa w sobie moc, magiczni mieszkańcy Domu Wschodzącego Słońca roztaczają opiekę nad młodą magini. Nie spodziewają się, że już wkrótce cała ich społeczność będzie zagrożona.

Zwykle sięgając po powieści młodzieżowe jestem w stanie wyrazić swoją opinię o nich w sposób – moim zdaniem – dość chłodny i obiektywny. Nieczęsto angażuje się emocjonalnie w tego typu historie, bo po prostu ich schematy są mi na tyle dobrze znane, że po prostu nie jestem w stanie tego zrobić. Muszę przyznać, że „Dom wschodzącego słońca”, czyli debiut Aleksandry Janusz (po raz pierwszy wydany w 2006 roku) jest pod tym względem dość wyjątkowy. Wprawdzie nie jest to książka idealna, ale jednocześnie jest jedną z niewielu powieści dla młodzieży, która faktycznie sprawiła, że chwilami czułam się naprawdę zaangażowana w tę historię.
Gdybym była młodszym czytelnikiem, albo takim, który ma na...

książek: 915
iza122 | 2018-04-07
Na półkach: Książki 2018, Przeczytane
Przeczytana: 05 kwietnia 2018

Jako że ostatnimi czasy nie za często sięgam po książki fantasty jakoś zatęskniło mi się za czarodziejami i magią, dlatego też mój wybór padł na powieść "Dom wschodzącego słońca".

Zaczynając czytać książkę wkroczyłam do świata magii i poznałam grupę czarodziejów. Różnią się oni umiejętnościami, wiekiem, charakterem. Autorka tworząc tych magicznych bohaterów zdecydowała się na ich dobrą kreację. Dzięki temu poznałam nie tylko ich teraźniejsze życie, ale także wiele rzeczy z przeszłości.

Jeśli chodzi o samą treść to powiem szczerze, że będę miała problem z jej streszczeniem. Początkowo autorka skacze od bohatera do bohatera, od wątku do wątku. Literatka nie rozwija tych wątków dokładnie a takie skoki tylko wprowadziły chaos. Niby poznałam życie magów, ale nie wiem jaki to miało sens w porównaniu z zakończeniem.
Ostatni etap powieści jest najbardziej ułożony, spokojny i konkretny.Najwięcej też się tam dzieje oraz nie panuje tam chaos.
Nie ma tutaj jednego narratora, jako czytelnik...

książek: 475
Iwona | 2018-06-19
Na półkach: 2018, Fantastyka, Przeczytane
Przeczytana: 12 czerwca 2018

A jednak jako całość, Dom Wschodzącego Słońca mi się podobał. I skupię się tutaj na chwilę na bohaterach. Eunice jest kolejną zbuntowaną nastolatka w literaturze, ale nie jest to kolejna historia zbuntowanej nastolatki. Świat nie kręci się wokół Eunice, świat kręci się wokół magii – magii pojmowanej w najdziwniejszych aspektach. Każdy z magów jest inny, posługuje się inną magią, używa innych przedmiotów, i każdy z nich ma swoje miejsce w powieści. To nie są bohaterowie-tło, każdy z nich dostaje swój moment w historii miasteczka Ferwell.

Powieść czytało się dobrze, chociaż nie powiem, bym robiła to w szaleńczym tempie. Mimo pewnych niedociągnięć, potrafiłam czerpać radość z lektury. Niestety widzę mnóstwo białych kart w historii – fabuła dostarczyła nam szczątkowe informacje o bohaterach, o ich przeszłości. Zakładam, że autorka chce je wypełnić w kolejnym tomie (kolejnych tomach?). Ale nie wiem, czy ja jestem na tyle zainteresowana, by po niego sięgnąć.

Cały tekst na blogu:...

książek: 124
ilcattivo13 | 2016-11-26
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 15 lipca 2016

Pisałem, pisałem i pisałem, i się skasowało, bo źle kliknąłem :/

Więc teraz będzie krótko - mam do tej książki stosunek bardzo osobisty, gdyż spotkałem na jej stronach postać, która idealnie wręcz pokazała, jakim jestem człowiekiem. Ani to żaden z głównych bohaterów, ani postać jakoś zbytnio pozytywna i przyznam, że dość mocno pociągnęło mnie to w dół. Ale lepiej tak, niż gdybym dalej miał być zaślepionym sobą samym jełopem.

Owszem, książka, jak chyba każdy debiut autorski, ma pewne niedociągnięcia, drobniutkie grzeszki charakterystyczne dla początkującego pisarza, ale nic grubszego kalibru. Absolutnie nic, co by negowało oczywisty talent Autorki do tworzenia wspaniale ludzkich postaci i inteligentnego opowiadania historii.

książek: 1303

Urban fantasy to nie do końca moje klimaty. Po tego typu powieści sięgam bardzo rzadko, tym razem jednak skusił mnie opis i hipnotyzująca okładka. Jednak wielokrotnie już się przekonałam, że ciekawy opis oraz ładna okładka nie zawsze gwarantują dobrą i niezapomnianą lekturę. Jak było tym razem?

Po lekturze Domu wschodzącego słońca mam mieszane uczucia. Mniej więcej do połowy miałam spory problem z wczytaniem się w książkę, a to dlatego, że składa się ona jakby z trzech opowiadań i „części właściwej”. I o ile owa „część właściwa” jest genialna, o tyle to, co ją poprzedza, jest nieco wybrakowane. Poznajemy bowiem część bohaterów, ich historie, ale są one takie... pobieżne i nijak ze sobą współgrające, choć stylistycznie i językowo nic im zarzucić nie można. Miała trochę takie wrażenie, jakby autorka nie do końca wiedziała, jak zacząć tę opowieść i zaserwowała trzy wstępy, a być może umiejscowienie ich, gdzieś indziej, jako retrospekcje bohaterów, wyglądałoby lepiej? Któż to...

książek: 849
KittyAilla | 2018-04-03
Przeczytana: 03 kwietnia 2018

Styl autorki okazał się na szczęście prosty, biorąc pod uwagę, że podejmuje się ona tłumaczenia zagadnień fizycznych opisujących jej świat wymyślony. Dialogi nie wyglądały sztucznie, a używana momentami łacina podwórkowa pasowała do sytuacji - w końcu mamy do czynienia ze zbuntowaną nastolatką, brak przekleństw byłby wręcz nieco dziwny.



Jedyną rzeczą nie pasującą mi zupełnie do całości były imiona i nazwa miasta. Jakoś tak ta opowieść pasowałaby mi do akcji umieszczonej w Polsce, miała taki nieco swojski klimat, a działa się w wymyślonym mieście o nazwie Farewell, które mimo wszystko musi należeć do naszego świata ze względu na używane nazewnictwo narodowościowe. Osobiście wolałabym, gdyby akcja umieszczona została u nas, jakoś i tak cały czas miałam takie wrażenie polskości podczas czytania.



Początkowo poznajemy mieszkańców Domu Wschodzącego Słońca i ich historie. Dołącza do nich także Eunice, zbuntowana nastolatka, która dostrzega, że świat to coś więcej i chciałaby go...

zobacz kolejne z 387 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Patronaty tygodnia

Święta, święta... i po świętach. Na pocieszenie prezentujemy listę książek pod naszym patronatem, które trafią w tym tygodniu na księgarskie półki. Wśród nich znajdziecie m.in. „Cień rycerza” Sebastiena de Castell, czyli fantastykę spod znaku płaszcza i szpady, i „Monachium” – thriller szpiegowski Roberta Harrisa. A to nie wszystko. Sprawdźcie, jakie jeszcze nowości szykują dla Was wydawcy. 

 


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd