Allegro - kampania grudzień kat. współczesna

Powtórnie narodzony

Tłumaczenie: Alina Pawłowska-Zampino
Wydawnictwo: Sonia Draga
8,2 (346 ocen i 85 opinii) Zobacz oceny
10
77
9
91
8
87
7
50
6
23
5
7
4
5
3
1
2
1
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Venuto al mondo
data wydania
ISBN
9788375086829
liczba stron
528
język
polski
dodała
Ag2S

Gemma zostawia swoje wygodne, uporządkowane życie i razem z szesnastoletnim synem wsiada na pokład samolotu lecącego z Rzymu do Sarajewa. Na lotnisku czeka na nią Gojko, bośniacki poeta, przyjaciel z czasów jej pierwszego pobytu w tym mieście, przewodnik po nieznanej rzeczywistości i obcej kulturze. To dzięki niemu poznała przed laty Diega, fotografa z Genui, swą wielką miłość. Po latach wraca...

Gemma zostawia swoje wygodne, uporządkowane życie i razem z szesnastoletnim synem wsiada na pokład samolotu lecącego z Rzymu do Sarajewa. Na lotnisku czeka na nią Gojko, bośniacki poeta, przyjaciel z czasów jej pierwszego pobytu w tym mieście, przewodnik po nieznanej rzeczywistości i obcej kulturze. To dzięki niemu poznała przed laty Diega, fotografa z Genui, swą wielką miłość. Po latach wraca do Sarajewa, by zmierzyć się ze wspomnieniami, z nadzieją że u nastoletniego syna uda się jej obudzić poczucie przynależności do miejsca, w którym się urodził i które jest dla niej tak ważne.

 

źródło opisu: http://www.soniadraga.pl/

źródło okładki: http://www.soniadraga.pl/produkt/846/wydania-filmo...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1116
malena | 2017-04-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 24 kwietnia 2017

"Hiperbolizacja, czyli wszystko w rozmiarze XXXL"


Zazwyczaj najpierw czytam książkę, dopiero potem oglądam film. W tym przypadku było odwrotnie. Ekranizacja jakoś szczególnie mi się nie podobała(i to mimo mojej słabości do Penélope Cruz, która jest jedną z moich ulubionych aktorek), ale postanowiłam w przyszłości przeczytać książkę. Przyszłość stała się teraźniejszością. Moją decyzję przyspieszyła lektura "Jak pokochać centra handlowe" Natalii Fiedorczuk-Cieślak (i jej nie końca przekonujące jęki nad cieniami i mrokami macierzyństwa). Wiedziałam, że dzięki "Powtórnie narodzonemu" pozostanę częściowo przy tej tematyce. Poza tym po cichu liczyłam także, że poszerzę, a może odświeżę sobie wiedzę o wojnie w Bośni i Hercegowinie. Nie spodziewałam się cudów. W końcu to tylko powieść. Fikcja ocierająca się o prawdziwe wydarzenia. A oto, co otrzymałam, w okrojonej (by nie zdradzać strategicznych momentów fabularnych) i uporządkowanej formie:

Historia pierwsza:
Dwudziestodziewięcioletnia Włoszka - Gemma, przyjeżdża do Sarajewa, by zgłębiać wiedzę o jugosławiańskim poecie, powieściopisarzu, noweliście i nobliście - Iwo Andriću. Poznaje Gojka, wierszokletę, komiwojażera, który zostaje jej przewodnikiem po mieście. Jest rok 1984. W Sarajewie trwają zimowe igrzyska olimpijskie. Gojko przedstawia jej swoją rodzinę, znajomych, w tym niejakiego genueńczyka, fotografa - Diega. Miłość od pierwszego wejrzenia; miłość, o jakiej marzy większość dziewczyn w wieku nastoletnim, a może też i kobiet, nieuleczalnych romantyczek. Oboje, mimo licznych trudności (wiek Diega, włoski narzeczony, a później mąż Gemmy, brak pracy, pomysłów na życie), decydują się podążać tą samą drogą, która - jak można przypuszczać - wiedzie do Rzymu. Początkowe przeszkody zostają pokonane. Diego wraz z Gemmą - z wysiłkiem, ale jednak - wciskają się w szare, nudne ramy codzienności. Miłość krzepnie, trochę może nawet i więdnie, powszednieje, pojawiają się na niej niewidoczne, nieodczuwalne, ale przeczuwalne rysy. Gemma pragnie sznura, który związałby ją z Diegiem na zawsze. Tym sznurem jest oczywiście dziecko. Liczne, desperackie próby kończą się fiaskiem. Oboje łapią się wszelkich metod. Legalnych i nielegalnych.W końcu małżeństwo kieruje swoje kroki do Bośni. Gojko, który jest lekiem na całe zło tego świata, miłosiernym samarytaninem, przedstawia im młodą dziewczynę o imieniu Aska. Znajomość ta będzie miała dobre i złe konsekwencje. Gemma otrzyma to, czego niewyobrażalnie pragnie. Los jest jednak nieubłagany. Nie ma zysku bez strat. Tymczasem na Bałkanach wybucha wojna. Rozpoczyna się oblężenie Sarajewa. Ludność każdego dnia walczy o przeżycie. Diego i Gemma na pewien czas trafiają w samo oko cyklonu. Wyrywają się z niego, by znów dać się porwać żywiołowi, który niszczy wszystko, co napotyka na swej drodze. Gemma opuszcza miasto pożogi, głodu, strachu i śmierci. Wraca do Rzymu bez Diega. Uczy się życia od nowa.

Historia druga:
Pięćdziesięciokilkuletnia Gemma odpowiada na wezwanie swego bośniackiego przyjaciela - Gojka. Wraca po szestnastu latach do Sarajewa, miasta - tym razem - świeżego i kruchego pokoju. Towarzyszy jej syn - Pietro. Podąża znanymi sobie ścieżkami bolesnej przeszłości, próbuje odnaleźć jej echa w otaczającej ją rzeczywistości, mierzy się z trudną prawdą, której nawet nie przeczuwała. Koszmar wojny wraca we wspomnieniach, by bezpowrotnie przeminąć. Między Gemmą i Pietrem następuje zawieszenie broni. Hormony dają odpocząć. Pietro inaczej spogląda na matkę, mimo iż jedynie ociera się o prawdę. Oboje mogą ze spokojem powrócić do Rzymu, do Guliana, który czeka na ich powrót. W domu Gemma wyjawia mężowi to, czego dowiedziała się w Sarajewie.



Tło:
Wojna w Bośni i Hercegowinie, oblężenie Sarajewa. Klasyczny podział na dobrych i złych, bez zagłębiania się w szczegóły. Echa propagandy z lat 90-tych, rodem z naszego rodzimego "Jakbyś kamień jadła" Wojciecha Tochmana (książkę tę cenić można jedynie za wartość literacką, nie można jej jednak traktować jako literatury faktu, reportażu). Nieścisłości dat (śmiertelne strzały do ludzi - stojących w kolejce po chleb - miały miejsce 27 maja 1992 roku, natomiast autorka posiłkuje się szczegółowymi opisami zdjęć z masakry ludności cywilnej na targowisku w Markale, której dokonano 5 lutego 1994 roku). Nie wiem czy to zabieg celowy (w maju gorzej umierać niż w lutym?), czy też zwykłe przeoczenie, błąd rzeczowy. Demonizacja (dosłownie!) drugiej strony konfliktu bez jakiejkolwiek refleksji. Epatowanie scenami makabrycznymi. Wszystko to podszyte trudnym do zaakceptowania liryzmem, patosem. Tak, jakby cierpienie (oczywiste w tej sytuacji) samo w sobie wymagało upiększenia, wzniosłości, wynoszenia go na pomniki. Trudne do zaakceptowania przemilczanie, bagatalizowanie faktów, które w czasie pisania i wydania tej książki były już ogólnodostępne.

Summa summarum: Książka ta od pierwszej do ostatniej strony próbowała przebić się do mojej wrażliwości. Bezskutecznie. Zbyt patetyczna, zbyt pompatyczna, siląca się na realizm, a raczej liryczny realizm, z rodzaju tych, nastawionych na wyciskanie łez. Chaos w narracji (przykład: jeden akapit poświęca autorka współczesności, by w drugim dokonać retrospekcji; takie niezbyt udane i uzasadnione przeskoki). Bohaterowie, którzy nie wzbudzają sympatii (z wyjątkiem Guliana, i Armanda - ojca bohaterki). Nieścisłości historyczne (rozumiem, że powieść rządzi się swoimi prawami, ale skoro podejmuje się taką tematykę i próbuje odtworzyć fakty, to chyba moje oczekiwania nie są bezzasadne). Naiwna, sztampowa interpretacja tych wydarzeń. Nieprzekonująca próba pogłębienia psychologicznego pary głównych bohaterów. Naciągana do granic możliwości fabuła. Kwiecisty styl, ze złotymi myślami. Pragnienie macierzyństwa w krzywym zwierciadle. Opinie o kobietach i ich roli rodem z Bolesława Prusa. Książka aspirująca do miana arcydzieła, będąca jedynie ckliwym czytadełkiem. Dla oszczędzenia czasu polecam film, bo w porównaniu z książką wypada znacznie lepiej. Sama esencja. Bez zbędnych, niepotrzebnych i irytujących dłużyzn.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Do Wigilii się zagoi

Jak się pewnie domyślacie, z racji tego, że akcja dzieje się w klimacie około świątecznym, będzie to lekka i przyjemna lektura. Macie racje, ale nie j...

zgłoś błąd zgłoś błąd