Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Holocaust F

Seria: Science Fiction z plusem
Wydawnictwo: Powergraph
7,31 (123 ocen i 25 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
18
8
30
7
40
6
20
5
7
4
3
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788361187196
liczba stron
304
słowa kluczowe
wojna, militaria, science fiction
język
polski
dodała
Oceansoul

Końce świata mają w fantastyce malowniczą tradycję. Co jednak, kiedy rozpadają się nie tylko światy, ale też sensy, społeczeństwa, systemy metafizyczne i ontologie? To ambitna hard sf w nowoczesnym stylu, kreśląca kształt nieubłaganej przyszłości, opowiadająca o wojnie, w której akcje militarne same w sobie są dziełami sztuki. Holocaust F to dynamiczna mieszanka energii Strossa, rozmachu wizji...

Końce świata mają w fantastyce malowniczą tradycję. Co jednak, kiedy rozpadają się nie tylko światy, ale też sensy, społeczeństwa, systemy metafizyczne i ontologie?
To ambitna hard sf w nowoczesnym stylu, kreśląca kształt nieubłaganej przyszłości, opowiadająca o wojnie, w której akcje militarne same w sobie są dziełami sztuki.
Holocaust F to dynamiczna mieszanka energii Strossa, rozmachu wizji Stephensona, pesymizmu Wattsa i więcej niż szczypty szaleństwa Dicka. Takie książki zdarzają się niezwykle rzadko, ale kiedy już się ukazują, niezmiennie stają się wielkim czytelniczym świętem.

 

źródło opisu: http://www.powergraph.pl/

źródło okładki: http://www.powergraph.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 981
rybieudka | 2014-01-17
Na półkach: Posiadam
Przeczytana: 01 sierpnia 2013

Na powieściowy debiut Cezarego Zbierzchowskiego przyszło nam czekać długo – Holocaust F pojawiał się w wydawniczych zapowiedziach co najmniej od kilku lat i przez ten czas zdążył wzbudzić pewną ilość spekulacji, wynikających choćby z osobliwego tytułu. Znakomite opowiadania pochodzącego z Sierpca autora ustawiły poprzeczkę oczekiwań całkiem wysoko, pokazując potencjał tkwiący w złożonym i dopracowanym uniwersum Rammy. Teksty składające się na Requiem dla lalek intrygowały przede wszystkim doskonałymi pomysłami i zróżnicowaniem, a także plastycznym językiem. Klimat przywołujący na myśl twórczość Dicka czy Cortazara zestawiony z rekwizytorium rodem z konwencji hard SF kazał postawić autora Holocaustu F wśród najbardziej obiecujących polskich pisarzy science fiction już-nie-tak-młodego pokolenia.

Od pierwszych stron Holocaustu F jasne jest jedno – świat znany czytelnikom z opowiadań w pewnym sensie się skończył. To, co przyciągało w nich uwagę, staje się co najwyżej podbudową dla realiów powieści. Zbierzchowski buduje fabułę wokół konfliktu, który sygnalizował już w Bezludziu – konfliktu, w którym stawką jest istnienie ludzkiej rasy. O ile wcześniejsze jego teksty wymykały się jednoznacznym klasyfikacjom gatunkowym, o tyle debiutancka powieść wyraźnie sięga po atrybuty twardej science fiction. Jednym z najistotniejszych wątków staje się pytanie o granice człowieczeństwa: nie tylko o to, gdzie one leżą, ale także, w jaki sposób są konstruowane, jak przesuwane. Można zatem mówić o Holocauście F jako o powieści należącej do fantastyki posthumanistycznej. Jest to zarazem proza bardzo emocjonalna, co potęgowane jest jeszcze poprzez zastosowanie narracji pierwszoosobowej. Rozchwiana, definiowana wciąż na nowo tożsamość głównego bohatera – Franciszka Eliasa III – stanowi produkt swoich czasów, w które autor konsekwentnie czytelnika wprowadza.

Fabuła powieści, choć w zasadzie dość prosta, nie stoi na pierwszym planie. Tutaj widać zasadniczą różnicę miedzy opowiadaniami, a długą formą – w pierwszym przypadku liczy się przede wszystkim pomysł i forma, natomiast w obszerniejszym tekście brak wciągającej warstwy fabularnej jest wyraźnie odczuwalny. W Holocauście F widoczny jest pewien chaos – o ile pierwsza połowa książki to bardzo sprawnie prezentowana historia przeplatana opisami świata, o tyle w jej dalszej części Zbierzchowski wyraźnie idzie w kierunku zburzenia klasycznego toku narracji. Jest to do pewnego stopnia uzasadnione fabułą, specyfiką narratora, wreszcie wyraźnymi inspiracjami Dickowskimi, jednak finalny efekt daje poczucie pewnego dysonansu między lekko onirycznym klimatem narracji Franciszka a sporą ilością czystej akcji (choć słowo „rozwałka” także byłoby tu na miejscu). Trudno oprzeć się wrażeniu, że między warstwą typową dla posthumanistycznej hard SF a bardziej liryczną stroną Holocaustu F czasem coś zgrzyta, przez co sam tekst sprawia wrażenie niespójnego.

Zbierzchowski zyskuje na innych polach. Tym, co robi bardzo dobre wrażenie, jest naszpikowanie powieści mniej lub bardziej oczywistymi odniesieniami do naszego dziedzictwa kultury. Od imion i nazwisk bohaterów odsyłających do naukowców, artystów czy też postaci literackich, przez cytaty z utworów muzycznych (Slayer!), aż po nawiązania do tekstów, które bez wątpienia inspirowały autora Holocaustu F. Dużo tu zwłaszcza odniesień do Philipa K. Dicka, który jawi się jako swoisty literacki patron Zbierzchowskiego. Odszyfrowywanie poszczególnych odniesień daje sporo frajdy, gdyż nie wszystkie są oczywiste na pierwszy rzut oka.

Pierwsza powieść autora Requiem dla lalek jest pełna sprzeczności. Z jednej strony opiera się na doskonałym, dopracowanym świecie, który rozwija i uszczegóławia. Prezentuje też porywającą, mroczną wizję ludzkości, wyraźnie eksploatując wątki posthumanistyczne. Wykorzystanie motywów metafizycznych, rozważania na temat człowieczeństwa, sporo akcji, a także – co wcale nieczęste w science fiction – doskonałe pióro powodują, że Holocaust F jest książką, wobec której żaden miłośnik ambitnej fantastyki nie może przejść obojętnie. Z drugiej strony trudno oprzeć się wrażeniu pewnego chaosu i wkradającego się w pewnym monecie zaburzenia proporcji między opisem, akcją a narracją. Wśród pięknych zdań gubi się momentami sens i nie bardzo wiadomo, dokąd właściwie tekst nas może zaprowadzić. Skojarzenie z twórczością M. Johna Harrisona nie będzie tu bynajmniej nie na miejscu. Koniec końców warto zapoznać się z debiutancką powieścią Zbierzchowskiego. Choć nie udało mu się przeskoczyć poziomu opowiadań, na polu polskiej science fiction wciąż pozostaje jednym z najciekawszych autorów, serwującym czytelnikowi niebanalną, zmuszającą do myślenia, świetną językowo literaturę.

Recenzja pierwotnie opublikowana na portalu Fantasta.pl i blogu www.rybieudka.blogspot.com

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Rycerze pożyczonego mroku

Kiedy jesteśmy dziećmi łatwiej nam uwierzyć w magię. W świat ukryty w innym wymiarze, w którym są bogowie, kosmici czy czarodzieje. Daje to młodej oso...

zgłoś błąd zgłoś błąd