Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Tancerze Burzy

Cykl: Wojna Lotosowa (tom 1)
Wydawnictwo: Uroboros
7,27 (392 ocen i 64 opinie) Zobacz oceny
10
32
9
51
8
100
7
95
6
71
5
23
4
8
3
9
2
2
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Stormdancer
data wydania
ISBN
9788378818519
liczba stron
448
język
polski
dodała
raven

Wzruszająca i tragiczna opowieść o przyjaźni, miłości, wierności i zdradzie wciąga w strumień fantastycznych obrazów i oszałamiających barw, choć pozostawia też na języku gorzki posmak lotosowego dymu. Pierwsza część trylogii Wojna lotosowa wprowadza czytelników w świat wysp Shima, które, rządzone przez okrutnego szoguna, są na granicy przetrwania: toksyczny przemysł wyniszcza państwo, a...

Wzruszająca i tragiczna opowieść o przyjaźni, miłości, wierności i zdradzie wciąga w strumień fantastycznych obrazów i oszałamiających barw, choć pozostawia też na języku gorzki posmak lotosowego dymu. Pierwsza część trylogii Wojna lotosowa wprowadza czytelników w świat wysp Shima, które, rządzone przez okrutnego szoguna, są na granicy przetrwania: toksyczny przemysł wyniszcza państwo, a władca dba wyłącznie o własne interesy. Tajemnicza, wszechmocna Gildia surowo każe każdego, kogo podejrzewa o Nieczystość. W tym świecie zaawansowana technologia przeplata się z japońską mitologią. W tych niespokojnych czasach szogun wydaje polecenie wyrok: wysyła Yukiko i jej ojca po gryfa – gatunek istniejący już tylko w legendach – co od początku jawi się jako zadanie niemożliwe do wykonania. Życie ojca i córki wisi na włosku, bo, jak wszyscy doskonale wiedzą, szogunowi się nie odmawia. Jednak misja okazuje się daleko bardziej niebezpieczna, niż niemożliwa.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Uroboros, 2013

źródło okładki: https://www.facebook.com/WydawnictwoUroboros

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 145
Linoskoczek | 2015-08-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 sierpnia 2015

Zastanawia mnie, co wynosimy z kontaktu z odmienną kulturą.
Taką egzotyczną jak japońska.
Bo ona całkiem różna od naszej.
W „Między słowami” stanowi dziwaczne tło dla nietypowego romansu przedstawiciele kultury zachodniej. Pogubionych wewnętrznie, jak i nierozumiejących świata, do jakiego trafili.

Kiedy Japończycy mówią sami o sobie, jak na przykład w „Siedmiu samurajach”, używają do ukazania siebie jednostek stojących na uboczu społeczności, takich niedopasowanych i nietypowych. Nam ronin kojarzy się z jakimś zbuntowanym rycerzem, a to dalece nie tak. Ronina powinniśmy widzieć jako hultaja, włóczykija, kogoś wykluczonego poza nawias wspólnoty, niemalże wyrzutka, a na pewno osobę zhańbioną. Nie wyjętą spod prawa, bo prawo jej nie ściga, ale nie przynależącą do społeczności. W „Siedmiu samurajach” za pomocą takich wyrzutków opowiada się o losie ogólnym – włościan, jak i bardzo szczególnym, bo Japończycy różnią się od innych nacji.
Podobnie w takim „Zatoichim”. Ślepy masażysta obserwuje (o proszę, oksymoron się zdarzył) rozprzestrzenianie się mafijnej zarazy na spokojną społeczność. Za jego pośrednictwem poznajemy zbrodniczą organizację, jak i pospolitych zjadaczy chleba w ich codziennym życiu. Choć oczywiście ci pospolitacy nie zawsze są prości. O nie! Zadziwią nie raz. Ale miejsce w hierarchii społecznej zajmują niskie.
Nieco inaczej sprawa przedstawia w „Ame Agaru”, kiedy to główna oś dotyczy relacji mistrza miecza i pana feudalnego, który mu duchowo do pięt nie dorasta. Jednakże i w tym dziele otrzymamy bardzo bogaty opis ludzkich zachowań i to w wymiarze prostaczków nie dworaków żyjących na świeczniku.
Kiedy Japończycy chcą opowiedzieć o naturze i kulisach władzy, jak Kurosawa na przykład, sięgają po Szekspira. Charakterystyczne, ale sami z siebie władzą zajmują się mniej, raczej interesuje ich zachowanie pospolitaków niżeli notabli. Analizują je wieloaspektowo, czego przykładem taki „Roshomon”.

Co ukazują nam twórcy z kręgu kultury zachodniej, patrząc na egzotykę Kraju Kwitnącej Wiśni?
Istnym kuriozum, prostactwem, na które brak słów jest serial „Szogun”. Stare to i powierzchowne, irytująco schematyczna opowiastka spleciona z mnogości intryg, gdzie główną przyczyną jest intrygowanie. Dla zyskania władzy, oczywiście.
Kossakowska w swoim Takeshim. Cieniu Śmierci” skupiła się na dziwacznej niezrozumiałości tamtej kultury, sytuując przy okazji jej wyrazicieli w jej środku. Nie jak sami Japończycy, którzy oczyma wyrzutków wyjętych poza nawias usiłują spojrzeć na samych siebie. U Kossakowskiej oni siedzą w środeczku, będąc typowymi przedstawicielami. Efekt niezbyt mi się spodobał.

Jak na tym tle wypada Jay Kristoff?
W gruncie rzeczy opowiada nam o przeświadczeniach, jakie żywią nowocześni dziedzice kultury zachodniej, że władza to ohyda, a wszelki sprzeciw wobec niej jest z góry uzasadniony. Moralnie na pewno! W takim starciu racje jednostki zawsze są ważniejsze. Ta jednostka wręcz posługuje się jakimś moralnym kompasem, szczególnie wtedy, kiedy ma do czynienia z władzą, bo ta z racji tego, że jest władzą, zła być musi. Tak z zasady. My lubimy anarchizować.
Nie odnoszę się tu do kwestii czy władza jest dobra, czy zła, czy moralna, czy nie, ani nawet do tego czy pozostanie władzą, jeśli nie znajduje poparcia – chodzi mi o schemat, który w literaturze, filmie, sztuce naszego kręgu kulturowego w odmianie fantasy wszelkie wydarzenia fabularne chce natychmiast umieszczać na szczycie, to muszą być najwyższe sfery, królowie i książęta krwi. Przynajmniej. Niestety, ci osobnicy zwykle bywają bardzo powierzchownie sportretowani, by nie rzec, że prostacko, co wobec arystokracji po prostu nie uchodzi. Subtelniej trzeba.
I ja się tu zastanawiam, po co zajmować się obcą kulturą, skoro opisuje się osobników typowych dla własnej?

Akcja „Tancerzy burzy” dąży właśnie do tego, by zająć się konfliktem rozgrywającym się wokoło tronu, jakby wszystkie inne sfery nie znaczyły nic. Jakbyśmy zawsze potrzebowali hiperboli, by opisać nas samych.
Po pierwsze to przesada.
Po drugie – po co? Wyobrażamy sobie jako książęta i księżniczki? Dziecinada.

Autor ukazuje ciekawy fragment egzotyki odmiennej kultury. Arashitora to intrygujący stwór. Oni – czyli bestie z piekła także. Aż prosiłoby się, by obszerniej zająć się tą cząstką świata ukrytą pośród gór Ishi, gdzie te monstra występują. Kristoffa to jednak nie zajmuje. Zdawkowo przedstawia kilka wydarzeń, po czym prędko przechodzi do konfliktu na dworze szoguna, który oczywiście potworem nie jest, bo człowiek, zatem jakoś typowy. No, ale czy to nie władca? Dowiemy się, że też potwór. A skarykaturyzowany na pewno.

Niestety, rysujący się wątek romansowy głównej bohaterki Yukiko i Hiro samuraja wiernego kodeksowi bushido potraktowany pobieżnie. Ewidentny brak subtelności w budowaniu relacji pomiędzy kochankami, prędkości zaistnienia tego romansu, a już nade wszystko jego skonsumowania. Chyba gorsze tylko jego zakończenie. Obok widoczne zakochanie Kina, konstruktora z Gildii, wyraźnie niewykorzystane dla zbudowania napięcia i tego fabularnego i tego romansowego.
Słabo przedstawia się wątek dramatyczny. Nazbyt szybko zostają przekreślone plany Yukiko dotyczące wyrównania rachunków z szogunem. Podobnie siostry władcy. Napięcie nie ma czasu zaistnieć. I tak z rozlicznymi wątkami przed finałem. Przez co on sam nie robi wrażenia.

Książkę się czyta, ale zachwytu nie ma.
Ot taka, co ujdzie, z niewykorzystaną egzotyką. A skoro to taka, co nieco wyżej niż ujdzie, to gwiazdek:
pięć.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Fastlane Milionera

Książkę przeczytałem jakiś czas temu, niesiony potrzebą rozwinięcia swojego intelektu w sprawach finansowych, biznesowych, o których pojęcia bladego w...

zgłoś błąd zgłoś błąd