Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dziewczęta z Villette

Tłumaczenie: Halina Thylwe
Cykl: Martine Poirot (tom 2) | Seria: Czarna seria
Wydawnictwo: Czarna Owca
6,3 (226 ocen i 32 opinie) Zobacz oceny
10
10
9
6
8
20
7
57
6
76
5
37
4
12
3
6
2
1
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Flickorna i Villette
data wydania
ISBN
9788375544138
liczba stron
352
język
polski
dodała
joly_fh

Policja odnajduje ciała trzech nastolatek w dniu, kiedy w Villette odbywa się miejski festyn. Miasto, które stara się o miano europejskiej stolicy kultury, przeżywa właśnie szturm dziennikarzy, co utrudnia policji pracę. Początkowo sprawa wydaje się prosta: miejscowy chłopak zabrał dziewczyny samochodem na przejażdżkę i je zamordował. Z czasem jednak trop zaczyna prowadzić w innym kierunku....

Policja odnajduje ciała trzech nastolatek w dniu, kiedy w Villette odbywa się miejski festyn. Miasto, które stara się o miano europejskiej stolicy kultury, przeżywa właśnie szturm dziennikarzy, co utrudnia policji pracę. Początkowo sprawa wydaje się prosta: miejscowy chłopak zabrał dziewczyny samochodem na przejażdżkę i je zamordował. Z czasem jednak trop zaczyna prowadzić w innym kierunku. Sędzia śledcza Martine Poirot jest zmuszona podjąć radykalne kroki, aby odnaleźć mordercę, zanim ten znów zaatakuje.

 

źródło opisu: Czarna Owca, 2013

źródło okładki: http://www.czarnaowca.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Bartosz książek: 27

Schematycznie do przodu

Tak to już bywa, że po sukcesie nie trzeba długo czekać na kontynuacje. Często, choć nie zawsze, zdarza się, że kolejna część opowieści jest tylko marnym odbiciem pierwowzoru. „Dziewczęta z Villette” bliżej niestety do wzoru, który jest wyjątkowo popularny w Hollywood – jeżeli coś się sprawdziło, zobaczmy jak długo zajmie widzowi zorientowanie się, że go oszukujemy podając cały czas to samo danie. Oszukać czytelnika jest już jednak ciut trudniej, bo raz zrażony do autora, może do niego już nigdy nie wrócić.

Ingrid Hedström ze swoim debiutem „Nauczycielka z Villette” podzieliła czytelników. Jedni pokochali styl i sposób prowadzenia akcji, a drudzy zarzucali wtórność i kompletną nudę. Wprawdzie Hedström można sporo zarzucić, ale nie można odmówić jej jednego – do swojej pracy podchodzi bardzo profesjonalnie oraz rzeczowo. Wykreowała własne miasteczko Villette-sur-Meuse z wyjątkową dbałością o szczegóły. Nie ma wprawdzie dodanej do książki mapy miejscowości, ale dość łatwo się połapać gdzie, co i jak. Także odniesienia historyczne wydają się jak najbardziej prawdziwe (niektóre nawet są). W tej materii żadnych zgrzytów czytelnik więc nie doświadczy. Gorzej jest niestety z samą zagadką kryminalną, jakby na to nie patrzeć, najważniejszą częścią powieści tego typu.

W drugiej odsłonie cyklu z Martine Poirot w roli głównej, czytelnik razem z sędzią śledczą zmierzy się z rozwiązaniem zagadki potrójnego morderstwa. Trzy młode dziewczyny, w drodze powrotnej do domu z imprezy...

Tak to już bywa, że po sukcesie nie trzeba długo czekać na kontynuacje. Często, choć nie zawsze, zdarza się, że kolejna część opowieści jest tylko marnym odbiciem pierwowzoru. „Dziewczęta z Villette” bliżej niestety do wzoru, który jest wyjątkowo popularny w Hollywood – jeżeli coś się sprawdziło, zobaczmy jak długo zajmie widzowi zorientowanie się, że go oszukujemy podając cały czas to samo danie. Oszukać czytelnika jest już jednak ciut trudniej, bo raz zrażony do autora, może do niego już nigdy nie wrócić.

Ingrid Hedström ze swoim debiutem „Nauczycielka z Villette” podzieliła czytelników. Jedni pokochali styl i sposób prowadzenia akcji, a drudzy zarzucali wtórność i kompletną nudę. Wprawdzie Hedström można sporo zarzucić, ale nie można odmówić jej jednego – do swojej pracy podchodzi bardzo profesjonalnie oraz rzeczowo. Wykreowała własne miasteczko Villette-sur-Meuse z wyjątkową dbałością o szczegóły. Nie ma wprawdzie dodanej do książki mapy miejscowości, ale dość łatwo się połapać gdzie, co i jak. Także odniesienia historyczne wydają się jak najbardziej prawdziwe (niektóre nawet są). W tej materii żadnych zgrzytów czytelnik więc nie doświadczy. Gorzej jest niestety z samą zagadką kryminalną, jakby na to nie patrzeć, najważniejszą częścią powieści tego typu.

W drugiej odsłonie cyklu z Martine Poirot w roli głównej, czytelnik razem z sędzią śledczą zmierzy się z rozwiązaniem zagadki potrójnego morderstwa. Trzy młode dziewczyny, w drodze powrotnej do domu z imprezy organizowanej przez miasto, zostają uduszone i porzucone na pustkowiu. W sprawę wydaje się zamieszany brat kancelistki Julie, pracującej z Poirot w Pałacu Sprawiedliwości. Jak przystało na niewielkie miasteczko, plotki szybko się rozchodzą. Pojawiają się jednak nowe tropy, a wraz z nimi wychodzą na jaw sprawy rodzinne Poirot, które od dawna nie dawały jej spokoju.

Fabuła „Dziewcząt z Villette” jest analogiczna do tej z „Nauczycielki z Villette”. Sprawa kryminalna, ślady z przeszłości, rodzinne niewyjaśnione sprawy. Tak naprawdę, różnią się tylko bohaterowie. Zamiast męża, który rozgrzebuje przeszłość, tym razem pierwsze skrzypce przejął brat Poirot, Philippe. Wprawdzie sprawy, które zaprzątały myśli bohaterów z pierwszej książki różnią się między sobą dość znacząco, schemat pozostaje bez zmian. Wiele powieści i cykli kryminalnych bazuje na tych samych bohaterach, ale zazwyczaj książki różnią się od siebie. Tutaj odnosi się wrażenie, że Hedström poszła na łatwiznę. Nie oznacza to, że powieść jest zła. Czyta się ją przyjemnie i choć samą zagadkę morderstwa można rozszyfrować zdecydowanie za szybko, nie jest to książka tragiczna. Ale od pisarzy powinno wymagać się więcej, więc ta pozycja potrafi zawieść czytelnika.

„Dziewczęta z Villette” nie są książką wybitną, bliżej im do tych przeciętnych, lecz przyjemnych w odbiorze. Najbardziej boli w niej wtórność, która zabija całą przyjemność z lektury. Jeżeli ktoś czytał pierwszą część, doskonale będzie wiedział jak potoczy się akcja. Pani Hedström nie tędy droga.

Bartosz Szczygielski

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (579)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2014
Strega | 2015-01-13
Przeczytana: 13 stycznia 2015

Pomysł na fabułę podobny do części pierwszej, czyli oparty o tajemnicę sprzed lat. Może autorce zabrakło pomysłu? Do tego nieciekawi bohaterowie, bezbarwni i mdli, a wszystko napisane drętwym językiem. Kompletnie nudny warsztat pisarski. Szkoda czasu.

książek: 2309
kwiatek29 | 2013-10-03
Przeczytana: 03 października 2013

Z tyłu na okładce jest napisane,że książki tejże autorki zaskakują inwencją.Zupełnie się z tym nie zgadzam.Pomimo ciekawej z pozoru fabuły,autorce udało się zmęczyć czytelnika.Po raz pierwszy czytając kryminał domyśliłam się kto zabił trzy nastolatki grubo przed końcem powieści."Dziewczęta z Villette" to słaby kryminał,było mnóstwo momentów gdzie akcja stała w miejscu,a już nie wspomnę,że nie mogłam się połapać w dużej ilości skomplikowanych i podobnych do siebie imion i nazwisk.Ogólnie nie polecam.

książek: 930
Sargento_Garcia | 2013-08-12
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Ebook
Przeczytana: 12 sierpnia 2013

Książka przeciętna - podobnie jak pierwsza część "Nauczycielka z Villette"

Autorka powtórzyła prawie wszystkie błędy z pierwszej książki.

Przeczytałem, bo zawsze staram się skończyć zaczętą książkę.

książek: 2177
emindflow | 2013-08-08
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 sierpnia 2013

Właściwie mogę powtórzyć wszystkie uwagi, jakie miałem po przeczytaniu "Nauczycielki z Villette". Niby wszystko spójne i składne,a jednak całość nijak nie wciąga. Nie wystarczy dać nazwisko Poirot głównej bohaterce - sędzi śledczej, aby uzyskać dobrą powieść kryminalną. Czyta się szybko i jeszcze szybciej zapomina.

książek: 397

Od dawna zastanawiam się, jak to jest odkryć zwłoki. Martwego ciała nigdy nie widziałam (i nie żałuję!), ale już na pewno nie wyobrażam sobie zobaczenia go z zaskoczenia. Dodajmy, że może być ono w najróżniejszym, hm, stanie. Co się wtedy czuje - szok, łzy napływające do oczu, palący gniew w stosunku do mordercy, czy może wszystko naraz? A pomyśl, Drogi Czytelniku, o takiej palecie emocji w potrójnej dawce. O trzech znalezionych w jednej sekundzie ciałach?

Późny wieczór niecodzienny, bo świąteczny dla miasteczka Villette dzień. Właśnie obchodzona jest coroczna procesja świętojańska, a miasto które stara się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury, z radością gości dziennikarzy z całego świata. Przestępstwa są przy takich okazjach nieodłączne, ale tego nie mógł spodziewać się nikt. Policja odnajduje bowiem ciała trzech nastolatek, a jedno z nich jest w widoczny sposób upozowane. Szybko okazuje się, że to dopiero początek...

Pierwszy tom serii czytałam stosunkowo niedawno, jednak nie...

książek: 1648
Pablos | 2013-09-01
Na półkach: Przeczytane, [2013]
Przeczytana: 01 września 2013

Drugi tom serii zawsze ma nad tomem pierwszym tę przewagę, że postaci są na już znane. O wiele prościej zaangażować się w lekturę wiedząc, czego można się po poszczególnych osobach spodziewać lub wręcz czekając na dalsze losy, ich prywatne, często będące bez związku z motywem głównym powieści. Dlatego też “Dziewczęta z Villette” to jedna z tych książek, gdzie ledwo rozpoczniemy lekturę a już się okazuje, że ponad pół opowieści za nami.

Ingrid Hedström w tej książce lekko zmieniła podejście, co zawsze powoduje u mnie radość. Uwielbiam takich pisarzy, którzy nie piszą stale tej samej powieści, ale kombinują, bawią się, szukają wyzwań. Stąd tak często polecam Håkana Nessera lub Åsę Larsson, potrafiących napisać o tych samych postaciach zupełnie różne, zaskakujące historie, często zmieniając (lub łącząc) różne gatunki literatury popularnej. Oczywiście daleki jestem od tego, by już teraz panią Hedström stawiać w jednym rzędzie z wyżej wymienioną parą, jednak nieśmiało dostrzegam, że...

książek: 1019
petronelka | 2014-06-30
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 30 czerwca 2014

Moim zdaniem jest to książka, którą nie warto sobie zawracać głowy, jeśli w zasięgu ręki mamy, coś z o wiele lepszymi opiniami. Opis na okładce mnie zachęcił, natomiast do wykonania niby nie można się przyczepić, bo jest raczej porządne, ale takie letnie i przeciętne. Nie ma zwrotów akcji, książka nie trzyma w napięciu, akcja wlecze się dosyć powoli. Mam wrażenie, że autorka nie za bardzo wie na czym polega dobry kryminał. Nie ma pomysłu na to, jak utrzymać czytelnika w stanie napięcia, jak grać na jego emocjach. Może powinna pisać książki w innym gatunku? Mniej więcej od połowy książki można było się domyślić, kto jest mordercą, ponieważ autorka dosyć jasno to czytelnikowi sugeruje.
Jeśli chodzi o panią sędzie śledcza Martine Poirot, to była ona zupełnie bezbarwna i nie robiła prawie nic, żeby rozwiązać tą sprawę. Ogólnie bohaterowie pani Ingrid Hedström są moim zdaniem płascy, bezbarwni, nudni i niczym się nie wyróżniający; naprawdę mamy do czynienia z bardzo słabą konstrukcją...

książek: 3029
Zuela | 2014-10-10
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Wychodzą stare sprawy wojenne.Matka pani sędzi śledczej trafia do obozu koncentracyjnego.Kto ja wydał i czy on mąci w życiu Villette?

książek: 1180
Jadźka | 2013-08-10
Przeczytana: 20 lipca 2013

Jakiś czas temu miałam okazję poznać całkiem niezły kryminał autorstwa Ingrid Hedström. Tytuł „Nauczycielka z Villette” zapoczątkował serię powieści z udziałem sędzi śledczej Martine Poirot, która w kolejnych częściach będzie przewodniczyć sprawom kryminalnym, jakie wykreowała autorka. Ostatnio można znaleźć w księgarniach drugą część serii zatytułowaną „Dziewczęta z Villette”, która, można śmiało rzec, jest na równie dobrym poziomie co jej poprzedniczka. Choć wkradają się elementy zbyt naciągane, zbyt nudnawe, to wciąż pozostaje w odbiorze niezmiennie dobra. Jeśli więc nie znałeś dotąd twórczości Hedström, a jesteś miłośnikiem kryminałów, czas najwyższy nadrobić zaległości…

W na pozór spokojnym miasteczku Villette, policja odnajduje ciała trzech nastolatek. Wracały one z festynu, który miał miejsce w tym czasie i miały nieszczęście spotkać kogoś, kto brutalnie ich potraktował. Wszystko wskazuje na miejscowego chłopaka, który zaproponował im podwiezienie do domu, jednak okazuje...

książek: 196
psychosocjalna | 2015-07-07
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Zamysł wydaje się być w porządku,jednak z realizacją poszło nieco gorzej. W książce jest stanowczo zbyt wiele nieistotnych dla całości wątków,nazwisk,miejsc,a w tym wszystkim za mało konkretów i znaczących faktów. Wprowadza to lekki chaos i sprawia,że lektura miejscami staje się nużąca.
Zamiast rozwodzić się nad mało ważnymi rzeczami autorka powinna skupić się chociażby na zbudowaniu interesujących postaci,bo to według mnie jeden z najsłabszych punktów książki. Bohaterowie są pozbawieni charyzmy i osobowości,wręcz bezbarwni. To poważny minus,ponieważ w znacznej mierze to nietuzinkowe postacie nadają książce odpowiedniego klimatu i charakteru (jak np. ukochany przeze mnie Harry Hole u Nesbø).
Akcja nie toczy się w żadnym zawrotnym tempie,choć jest kilka zwrotów...To jednak wciąż za mało,abym mogła z czystym sumieniem stwierdzić,że to dobry kryminał.

zobacz kolejne z 569 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd