Mary Poppins. Opowieści zebrane

Cykl: Mary Poppins (tom 1-7)
Wydawnictwo: Jaguar
8,69 (36 ocen i 6 opinii) Zobacz oceny
10
14
9
5
8
10
7
6
6
1
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Mary Poppins. Mary Poppins Comes Back. Mary Poppins Opens the Door. Mary Poppins in the Park. Mary Poppins From A to Z. Mary Poppins in Cherry Tree Lane. Mary Poppins and the House Next Door
data wydania
ISBN
9788376861388
liczba stron
904
język
polski
dodała
Brazeneye

Zbiorcze wydanie wszystkich książek Pameli. L. Travers. - Mary Poppins - Mary Poppins wraca - Mary Poppins otwiera drzwi - Mary Poppins w parku - Mary Poppins na ulicy Czereśniowej - Mary Poppins i sąsiedzi - Mary Poppins w kuchni (pierwsze polskie wydanie) - Mary Poppins od A do Z (pierwsze polskie wydanie). Zbiór 8 tomów klasycznych powieści dla dzieci, które swą premierę miały w 1934 roku...

Zbiorcze wydanie wszystkich książek Pameli. L. Travers.
- Mary Poppins
- Mary Poppins wraca
- Mary Poppins otwiera drzwi
- Mary Poppins w parku
- Mary Poppins na ulicy Czereśniowej
- Mary Poppins i sąsiedzi
- Mary Poppins w kuchni (pierwsze polskie wydanie)
- Mary Poppins od A do Z (pierwsze polskie wydanie).

Zbiór 8 tomów klasycznych powieści dla dzieci, które swą premierę miały w 1934 roku i stały się podstawą dla jednego z najsławniejszych musicali oraz wielu znakomitych filmów. Ponadczasowa opowieść o sile wyobraźni, którą trzeba wciąż dokarmiać, by nie zginęła przytłoczona dorosłością. Oprócz sześciu znanych już tomów, po raz pierwszy na rynku polskim -„Mary Poppins w kuchni” oraz „Mary Poppins od A do Z”.

 

źródło opisu: http://wydawnictwo-jaguar.pl/book.php?sr=marypoppi...(?)

źródło okładki: http://wydawnictwo-jaguar.pl/book.php?sr=marypoppi...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Róża_Bzowa książek: 6601

Nianie i inne urządzenia domowe

Niania to ciekawa profesja. Już sam wyraz jest interesujący – wywodzi się z języka dziecięcego i powstał przez podwojenie sylaby dźwiękonaśladowczej „nia”. Dawniej stosowano formę „nana” (czyli matka)i, potem pojawiła się „niańka”, która to forma jest dziś używana rzadko na rzecz „niani” właśnie. W zakresie statusu społecznego możemy nianię umieścić gdzieś pomiędzy pokojówką a guwernantką – oprócz bowiem podstawowych obowiązków związanych z opieką nad dziećmi, zajmowaniem się ich higieną i wychowaniem, wykonywała także drobne prace porządkowe w dziecięcych pokojach (podobnie do pokojówki) oraz zajmowała się nauką (podobnie do guwernantki), chociaż wiedza przekazywana przez nią nie była wiedzą szkolną (jak w przypadku obowiązków tej ostatniej), ale raczej miała charakter ogólnych wiadomości o świecie i kładła nacisk na naukę praktycznych umiejętności, zwłaszcza związanych z samoobsługą i odpowiednim zachowaniem się. W przeciwieństwie do guwernantki, która mogła jadać z rodziną przy stole i uczestniczyć w ważnych uroczystościach rodzinnych, miejsce niani zawsze było przy dzieciach – z nimi jadała, spała w pokoju dziecięcym lub przyległym do niego, w gotowości na każde zawołanie, także w nocy. Jej głównym zadaniem było tak zająć dzieci, by nie obciążały one swoją hałaśliwą obecnością spokoju ich, zazwyczaj niepracującej (w XIX i pierwszej połowie XX wieku) matki oraz zmęczonego pracą lub bywaniem w świecie ojca.

Podczas gdy rola guwernantki była istotna i zazwyczaj doceniana...

Niania to ciekawa profesja. Już sam wyraz jest interesujący – wywodzi się z języka dziecięcego i powstał przez podwojenie sylaby dźwiękonaśladowczej „nia”. Dawniej stosowano formę „nana” (czyli matka)i, potem pojawiła się „niańka”, która to forma jest dziś używana rzadko na rzecz „niani” właśnie. W zakresie statusu społecznego możemy nianię umieścić gdzieś pomiędzy pokojówką a guwernantką – oprócz bowiem podstawowych obowiązków związanych z opieką nad dziećmi, zajmowaniem się ich higieną i wychowaniem, wykonywała także drobne prace porządkowe w dziecięcych pokojach (podobnie do pokojówki) oraz zajmowała się nauką (podobnie do guwernantki), chociaż wiedza przekazywana przez nią nie była wiedzą szkolną (jak w przypadku obowiązków tej ostatniej), ale raczej miała charakter ogólnych wiadomości o świecie i kładła nacisk na naukę praktycznych umiejętności, zwłaszcza związanych z samoobsługą i odpowiednim zachowaniem się. W przeciwieństwie do guwernantki, która mogła jadać z rodziną przy stole i uczestniczyć w ważnych uroczystościach rodzinnych, miejsce niani zawsze było przy dzieciach – z nimi jadała, spała w pokoju dziecięcym lub przyległym do niego, w gotowości na każde zawołanie, także w nocy. Jej głównym zadaniem było tak zająć dzieci, by nie obciążały one swoją hałaśliwą obecnością spokoju ich, zazwyczaj niepracującej (w XIX i pierwszej połowie XX wieku) matki oraz zmęczonego pracą lub bywaniem w świecie ojca.

Podczas gdy rola guwernantki była istotna i zazwyczaj doceniana przez jej pracodawców (choć znamy liczne literackie wyjątki: vide „Jane Eyre” A. Brontë, „Agnes Grey” i „Shirley” Ch. Brontë – w tej ostatniej pojawia się guwerner) i podopiecznych (tu też znalazłyby się odstępstwa), to rola niani była onegdaj uważana za mniej ważną. Z dzisiejszego punktu widzenia niania stanowiła dla pracodawców coś pomiędzy odkurzaczem, pralką a zwierzątkiem domowym czy nawet (jak powiedzieliby cynicy) tabletem – miała pilnować porządku i czystości dzieci, a jednocześnie zabawiać je i organizować im czas. Najbardziej znaną literacką postać niani stworzyła P.L. Travers – z urodzenia i wychowania Australijka, z wyboru Angielka. Jej bohaterka Mary Poppins pojawiła się w ośmiu książkach (sześciu opowieściach o przygodach tej niezwykłej niani oraz dwóch książkach-kompilacjach; pierwszy tom ukazał się w 1935 r., a ostatni w 1988 r.), pełniąc początkowo funkcje niani wobec czworga dzieci państwa Banks, a później, po pojawieniu się niemowlęcia - najmłodszej Amelki - i w miarę upływu czasu i wzrastania najstarszych dzieci, wykonywała także częściowo zadania guwernantki. Poza Mary Poppins w literaturze pojawiło się jeszcze kilka postaci niań - m in. tytułowa niania Matylda w trylogii autorstwa Ch. Brand - postać w naszym kraju bardziej niż z książek znana z filmów „Niania” z 2005 r. i „Niania i wielkie bum” z 2010 r., w których główną postać, nazywającą się w ekranizacji niania McPhee, zagrała Emma Thompson, która jest również autorką scenariusza do obu filmów. Jednak to Mary Poppins stała się kanonicznym wyobrażeniem niani. W XXI wieku pojawiło się kilka książek o studentkach, młodych dziewczynach rozpoczynających dopiero życie zawodowe i podejmujących pracę jako nianie – pierwszą z nich, najbardziej znaną i zekranizowaną w 2007 r. (ze Scarlett Johansson w roli tytułowej) była powieść z wątkami autobiograficznymi pióra N. Kraus i E. McLaughlin, „Niania w Nowym Jorku”*** („The Nanny Diaries”) z 2002 r. Ciekawostkę stanowi fakt, że na okładce pierwszego wydania - zarówno oryginalnego, jak i polskiego - pojawiła się szybująca nad ziemią sylwetka kobieca z parasolką – jednym ze sztandarowych atrybutów Mary Poppins.

Postać niani, stworzona przez P. L. Travers, trzydziestopięcioletnią dziennikarkę i pisarkę, była i pozostaje niezwykła. Na jej oryginalność składały się: niecodzienny wygląd – młoda, chuda i koścista kobieta z lśniącymi, czarnymi włosami, wielkimi rękami i nogami oraz małymi i nieco wytrzeszczonymi oczami niebieskiego koloru; dziwne rekwizyty -dywanikowa torba oraz parasolka z papuzią główką; a także osobliwe zachowanie - nieustanne pociąganie nosem, umiejętność przemieszczania się wbrew prawom fizyki (wjeżdżanie na piętro po poręczy schodów, odlatywanie na parasolce czy karuzeli oraz spadanie z nieba), a także wiele innych magicznych zdolności. Z dzisiejszego punktu widzenia najbardziej interesująca wydaje się jednak jej postawa i sposób komunikacji w odniesieniu do pracodawców, urzędników oraz przedstawicieli prawa – traktuje ich wszystkich z wyższością, lekką wzgardą i lekceważeniem, przy jednoczesnej serdeczności wobec dziwaków, włóczęgów, postaci bajkowych oraz zwierząt, a nawet zjawisk przyrody. Zachowanie jej można najlepiej scharakteryzować jako rebelianckie, lewicujące i anarchistyczne, a nawet uzurpatorskie – w niektórych rozdziałach poszczególnych tomów jawi się nam bowiem jako królowa zwierząt, znajoma postaci mitycznych, krewna dziwaków czy osoba mająca wpływ na warunki atmosferyczne. Zwykłe codzienne czynności przemienia w niezwykłe przygody, a spacery z nią mogą niespodziewanie zakończyć się w zupełnie innym miejscu świata czy w odmiennym stanie świadomości. Co jeszcze dziwniejsze, mimo jej wyniosłego, często nieuprzejmego stosunku do dzieci państwa Banksów – te ostatnie nie tylko ją uwielbiają, ale także dzięki niej uczą się samodzielności, uprzejmości, odpowiedniego zachowania w towarzystwie, tolerancji wobec ludzi z innych warstw społecznych oraz opiekowania się słabszymi, w tym własnym młodszym rodzeństwem. Jeśli do wyższości wobec pracodawców dodamy znikanie bez zapowiedzi czy narcystyczne uwielbienie własnego wyglądu i niebotycznie wysokie mniemanie o sobie prezentowane przez Mary Poppins – możemy być więcej niż pewni, że w czasach nam współczesnych ta przedsiębiorcza i pomysłowa osoba miałaby ogromne trudności z utrzymaniem posady, pod warunkiem oczywiście, że w ogóle by ją dostała.

Pierwszy tom przygód niani wydano w Polsce już cztery lata po angielskiej premierze w 1938 r. w przekładzie Ireny Tuwim, podobnie jak 3 kolejne tomy przygód tej bohaterki. Początkowo w wydaniach polskich zmieniano tytułowej postaci imię i nazwano ją Agnieszką (co konsekwentnie było powtarzane w tytułach kolejnych książek) dla podkreślenia jej przeciętnego i popularnego w tamtych czasach imienia. Od 1967 r. przywrócono bohaterce w polskich przekładach i tytułach książek jej oryginalne imię i nazwisko Mary Poppins. Oryginalne ilustracje stworzyła Mary Shepard (córka E. H. Sheparda – ilustratora „Kubusia Puchatka”), niektóre wydania polskie zilustrowała Maria Orłowska (później Orłowska-Gabryś). Do tej pory opublikowano w naszym kraju sześć z ośmiu tomów opowieści z nianią o niezwykłych zdolnościach, w tym roku nadrabia to niezwykłe zaniedbanie Wydawnictwo Jaguar, prezentując w zbiorczym tomie przekłady Stanisława Kroszczyńskiego dwóch brakujących woluminów: „Mary Poppins w kuchni” i „Mary Poppins od A do Z”. Interesujące nas tomisko (książka liczy ponad 900 stron), zilustrowane oryginalnymi pracami M. Shepard, zbiera wszystkie części cyklu o Mary Poppins – cztery pierwsze w tłumaczeniu Ireny Tuwim, kolejne cztery w wersji Stanisława Kroszczyńskiego. Temu ostatniemu należą się oklaski, dokonał bowiem karkołomnej próby przetłumaczenia na język polski oryginalnego pomysłu Travers – książki o pannie Poppins w formie leksykonu z alfabetycznym układem haseł („Mary Poppins od A do Z”). Podczas, gdy w przypadku niektórych haseł zadanie nie było zbyt trudne: A – jak Amelka (w oryginale Amelie), C – Czyli Czereśnie (w oryginalne Cherries) czy D – jak Dzień (angielski Day); to inne stanowiły dla tłumacza nie lada wyzwanie: niemałego wysiłku intelektualnego wymagało na przykład zamieszczenie w haśle z „U” jak najwięcej wyrazów rozpoczynających się na tę literę, choć na ilustracji pyszni się jednorożec (w oryginale U like Unicorn [jednorożec]). Nie ma też występujących w oryginale haseł z literą Q i X, a w zamian pojawiają się hasła z polskimi literami Ź i Ż. Podobnej ekwilibrystyki, tym razem kulturowo-spożywczej, wymagało od tłumacza przełożenie „Mary Poppins w kuchni”, w której zamieszczono na końcu przepisy kulinarne. Poza zmianami wynikającymi z upływu czasu (książka miała premierę w 1975 r., przez co niektóre produkty nie są już obecnie dostępne w sprzedaży), tom wymagał specjalistycznej konsultacji, którą służyła Antonina Lewandowska, co zaowocowało również polską przedmową od redakcji w książce. Przyznać należy, że całość czyta się płynnie i przyjemnością, a osoba niezorientowana nie zauważy tych drobnych odstępstw od oryginału – przez co jednocześnie raczej nie doceni ogromu pracy tłumacza i redakcji. Wydawca zapowiedział także wydanie jeszcze w tym roku dwóch nowo przełożonych części cyklu jako jednego, wspólnego tomu, praktycznego zwłaszcza dla młodszych czytelników, kolekcjonerom pozwalając delektować się smacznie grubym tomiskiem „Mary Poppins. Opowieści zebrane”, nad którym się właśnie pochylamy.

Książka o niani doczekała się oczywiście ekranizacji (obejmowała ona pierwszy tom przygód bohaterki oraz kilka wątków z tomu drugiego) w roku 1964 r., postać tytułową odtwarzała Julie Andrews, a za produkcję odpowiadało studio Disneya. Sama historia procesu ekranizacji, walki Walta Disneya z autorką powieści o zgodę na przeniesienie opowieści na ekran to, nawiasem mówiąc, osobna historia, niezwykle ciekawa i świetnie oddana w filmie „Ratując pana Banksa” („Saving Mr. Banks”) z 2013 r. Dzieło to przynosi nie tylko ciekawe spojrzenie na postać autorki P. L. Travers (w tej roli Emma Thompson) i okoliczności jej współpracy (a raczej uporczywej odmowy tejże) z Disneyem, ale i ciekawe, a mało znane wskazówki co do źródeł inspiracji pisarki. Okazuje się bowiem, że ogromny wpływ na wygląd i zachowanie postaci Mary miała ciotka pisarki, Helen Morehead, a nawet drobne elementy świata przedstawionego w książkach o niani mają swój pierwowzór w życiu – w dzieciństwie autorki, jej marzeniach oraz faktach z życia jej rodziny. Kwestie te stają się jeszcze ciekawsze, gdy zapoznamy się z biografią Travers. Ta barwna postać – w czasie drugiej wojny światowej pracownica Brytyjskiego Ministerstwa Informacji, w latach 70. odznaczona przez królową Elżbietę II za zasługi dla literatury Orderem Imperium Brytyjskiego – i literacka ekspertka od rodziny i dzieci sama nie stanowiła raczej wzoru cnót rodzinnych: żyła w związkach z mężczyznami i kobietami, z których najdłuższy przetrwał dekadę. Po czterdziestce zdecydowała się na adopcję irlandzkiego niemowlęcia, które nazwała Camillus Travers Hone. Chłopiec miał brata bliźniaka, ale pisarka – idąc za radą astrologa – wybrała tylko Camillusa. Co więcej, ukrywała przed synem jego korzenie rodzinne i istnienie brata, o czym dowiedział się w szokujący sposób, gdy jego brat zapukał do drzwi domu Travers. Obaj chłopcy mieli wtedy po 17 lat, a doświadczenie to odcisnęło się piętnem na ich życiu.

Co to wszystko ma wspólnego z postacią literacką - pewną angielską nianią? Otóż okazuje się, że bardzo wiele. Czytając książkę, nie mogłam otrząsnąć się z wrażenia, że Mary Poppins – jakkolwiek egoistyczna, szorstka i zapatrzona siebie, a jednocześnie uwielbiana przez dzieci i niezastąpiona w rodzinie państwa Banksów – nie ma tak naprawdę własnego życia, a państwo Banks traktują ją niejako jak oczywisty element swojego domu. Tak, element właśnie, nie osobę – niania spędzała dnie i noce z dziećmi, z nimi jadła i myła się, a także spała w ich pokoju, na rozkładanym łóżku polowym, które wyciągnęła ze swojej dywanikowej torby, pracodawcy bowiem nie tylko nie zapewnili jej intymnego kawałka pokoju, ale nawet nie udostępnili jej łóżka czy szafy. Autorka książki też nie daje nam zbyt wielu wskazówek odnośnie życia prywatnego niani – we wszystkich tomach jej przygód opisała wiele jej dni wychodnych (które miała najpierw przez kilka popołudniowych godzin co dwa tygodnie w czwartek, a potem raz w tygodniu), ale nawet w czasie tych dni za Mary podążały w tajemniczy sposób dzieci (czasem wręcz teleportowane na miejsce akcji), a tylko jeden, słownie JEDEN wolny dzień panna Poppins spędziła z zakochanym w niej Sprzedawcą Papierosów i bez swoich podopiecznych. Nic też nie wiemy o jej najbliższej rodzinie, choć dalsi krewniacy pojawiają się często w książce. Cała ta sytuacja braku intymności i życia osobistego nie mogła nie przywieść mi na myśl innej słynnej od niedawna niani – fotografki-amatorki Vivian Maier, zmarłej w 2009 r., która czterdzieści lat swojego życia przepracowała jako niania i w tym czasie, w pędzie z dziećmi przez ulice, parki i place Chicago, Nowego Jorku czy Los Angeles, wykonała ponad 150 000 fotografii ulicznych, głównie portretów oraz zdjęć architektury. W filmie „Szukając Vivian Maier” („Finding Vivian Maier”) poznajemy jej niezwykłą historię. Maier, zmarła w podeszłym wieku w całkowitym osamotnieniu w domu opieki, stanowi obecnie obiekt zainteresowania, a nawet fascynacji nie tylko ludzi związanych ze sztuką, ale także osób poruszonych jej biografią. Mnie najbardziej poruszyła wyższość i całkowita ignorancja niektórych wypowiadających się w filmie byłych pracodawców i podopiecznych Vivian. Z ich opowieści wyłania się osoba dziwaczna, z obsesją na punkcie fotografowania i archiwizowania bezużytecznych (w ich ocenie) historii z gazet, której jedyną prywatną przestrzenią był pokój zawierający przechowywane przez nią negatywy i gazety codzienne. Serce mi się ściskało, gdy słyszałam bezduszne narzekanie na jej nieszkodliwe hobby czy oburzenie na jej gwałtowne reakcje w przypadku naruszenia granic jej prywatności. W istocie Vivian Maier była dla nich równie użyteczna, jak odkurzacz czy klimatyzacja, ale bardziej uciążliwa, bo przejawiała (nieważne, że w stopniu zupełnie minimalnym) własne zdanie i swoje skromne potrzeby. Mimo różnic między oboma nianiami – Mary Poppins była elegancka, dystyngowana, starannie ubrana i miała szeroki krąg znajomych i przyjaciół, zaś Vivian Maier była abnegatką, ubraną często w męską odzież i chodzącą wojskowym krokiem, a jej towarzystwo oscylowało wokół zera – łączyła ich obojętność oraz mała wrażliwość pracodawców na ich potrzeby i człowieczeństwo. Jakże w tym kontekście gorzko brzmią słowa pierwszego podopiecznego niani, twierdzącego, że była ona czystą Mary Poppins.

Klasyczne opowieści o niezwykłej niani, zebrane w tym tomie, dzieciom znowu przypomną, jak ważną rolę może odgrywać w ich życiu dorosły opiekun, inspirujący do niezwykłych odkryć i kreatywności oraz sprawiający swoją charyzmą, że zwykła codzienność nabiera cech najciekawszej bajki. Dorosłym zaś może przynieść refleksję nad niezwykłością świata ukrytą przed ludźmi zbyt zajętymi, by rozejrzeć się dokoła oraz niewesołą konstatację, jak niewdzięcznie traktujemy osoby mające największy wpływ na kształtowanie naszej tożsamości w dzieciństwie – nianie, przedszkolanki, nauczycieli czy dziadków. Może opasły tom przygód pewnej niani, oprócz wspaniałej czytelniczej przygody, przyniesie nam możliwość dłuższej koncentracji na tych istotnych kwestiach.

Jowita Marzec

1 Hasło Niania, w: I. Malmor, "Słownik etymologiczny języka polskiego", Wydawnictwo Szkolne PWN ParkEdukacja, Warszawa – Bielsko-Biała, 2009, s. 282
** Ch. Brand, Niania Matylda, przekł. Rafał Śmietana, Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, Kraków, 2006;
Ch. Brand, Niania Matylda idzie do szpitala, przekł. Rafał Śmietana, Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, Kraków, 2006;
Ch. Brand, Niania Matylda w mieście, przekł. Rafał Śmietana, Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, Kraków, 2006
*** N. Kraus, E. McLaughlin, Niania w Nowym Jorku, przeł. Rafał Śmietana, Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, Kraków, 2003

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (6)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 478
zaczytanasowka | 2017-07-21
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 21 lipca 2017

Kochani klasyka !
Co prawda dopiero teraz, w wieku 30 lat nadrabiam zaległości ale było warto.
Mary to opiekunka Michasia i Janeczki. Znalazła się w domu Bansków w magiczny sposób. Przyleciała na parasolce.
W książce znajdziemy jednorożca, gwiazdy które schodzą z nieba, zwiedzimy księżyc :)
Polecam
www.zaczytanasowka.pl

książek: 421
vobi | 2017-06-08
Na półkach: Przeczytane, Czytanki Hanki
Przeczytana: 08 czerwca 2017

Mary Poppins się nie starzeje. Tak samo zachwycała 30 lat temu i obecnie.
Wydanie wszystkich części opowiadań o Mary w formie jednej książki ma swoje plusy i minusy - powstała ciężka cegłówka, do plecaka jej raczej nikt nie zabierze, z drugiej strony, wielkość volumenu na dzień dobry wzbudza szacunek ;)
Przepiękne wydanie, ilustracji może niewiele, ale za to każda to perełka, także tłumaczenie na wysokim poziomie. Polecam małym i dużym.

książek: 1116
Kakunia | 2016-12-31
Przeczytana: 2016 rok

Mary Poppins - przychodzi i odchodzi, w zależności od tego, jak akurat wieje wiatr. przychodzi i wnosi magię do świata i Michasia i Janeczki, i czytelnika. cudowna książka mojego dzieciństwa, oraz cudowna książka dzieciństwa mojej córki :)

książek: 522
Anna Ja | 2016-08-30
Przeczytana: 30 sierpnia 2016

Ufff... Trochę trwało czytanie tej księgi! Pełna fantazji, czarów i genialnych przygód Michasia i Janeczki. Mary Poppins to idealna opiekunka dla dzieci, szkoda tylko, że to jednak fantazja ;) Polecam wszystkim dzieciom. Książka uczy wyobraźni i dobrego zachowania!

książek: 532
geena | 2016-05-17
Przeczytana: 17 maja 2016

Dobrze jest czasem zapomnieć o codzienności i dać się porwać książce, tak magicznej, że dzięki bezkresnej wyobraźni, znów można poczuć się jak dziecko... Nie wiem, jak to się stało, że w dzieciństwie nie przeczytałam ani jednej opowieści o Mary Poppins i moja znajomość tej postaci ograniczyła się tylko do pamiętnego musicalu, ale... okazuje się, że na dobrą lekturę jednak nigdy nie jest za późno ;)

Któż z nas nie zna Mary Poppins? Nieco próżnej niani niesionej w świat na parasolce przez wschodni wiatr, która pewnego razu zjawia się na ulicy Czereśniowej, przed domem numer 17 należącym do państwa Banksów, którzy zbiegiem okoliczności, właśnie teraz poszukują opiekunki dla swojej gromadki niesfornych łobuziaków. Dystyngowana Mary Poppins, w wielkim kapeluszu, z zadartym noskiem, dywanikową torbą i parasolem o rączce w kształcie papuziej głowy, może nie jest specjalnie miła i sympatyczna, ale jedynie ona potrafi jednym gestem otworzyć drzwi do krainy wyobraźni i zamienić...

książek: 563
Melba | 2014-12-13
Na półkach: Przeczytane

Przygody mieszkańców z Ulicy Czereśniowej 18 należy przeczytać najwcześniej jak można. Smakują wtedy jak pyszne lody z sosem karmelowym i magiczną posypką. Polecam jako pozycję obowiązkową w kanonie lektur z dzieciństwa. Przeczytajcie ją swoim dzieciom, może udzieli się Wam odrobina magii, którą znajdziecie na twarzach progenitury :)

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Pierwsze książki

Wpadł mi ostatnio w oko cytat ze „Znalezione nie kradzione” Stephena Kinga o tym, że nie sposób zapomnieć pierwszej książki, która sprawiła, że zakochaliśmy się w czytaniu. Cytat ten, umieszczony przez nas na FB, wywołał nie tylko falę komentarzy, ale przede wszystkim lawinę wspomnień z dzieciństwa...


więcej
Książki a dotrzymywanie noworocznych postanowień

Od Nowego Roku minęło dopiero kilka dni, a zapewne niektórzy z was już zdążyli złamać swoje noworoczne postanowienia. Wszyscy to znamy – z przekonaniem i zapałem obiecujemy sobie, że w tym roku dokonamy prawdziwych cudów, ale rzeczywistość bardzo szybko nas pokonuje. Wystarczy smakowite ciasto u mamy, żeby zapomnieć o diecie, albo chłodny i deszczowy dzień, by nie chciało nam się ćwiczyć.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd