Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Behemot

Tłumaczenie: Dominika Rycerz-Jakubiec
Cykl: Trylogia Ryfterów (tom 3)
Wydawnictwo: Ars Machina
7,1 (261 ocen i 26 opinii) Zobacz oceny
10
12
9
20
8
73
7
76
6
53
5
17
4
4
3
6
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
βehemoth
data wydania
ISBN
9788363523046
liczba stron
530
słowa kluczowe
ryfterzy, wir, rozgwiazda, behemot
język
polski

Inne wydania

Pięć lat temu zniszczyłaś świat. Świat sam sobie na to zasłużył. Z głębin oceanu przyniosłaś mu pewien dar – apokaliptycznego mikroba zdolnego przewrócić całą planetę do góry nogami. Teraz samo DNA znalazło się na krawędzi wymarcia. Ameryka Północna legła w gruzach, opanowana przez wszechmocnego psychopatę. Rządy na całym świecie upadły, a z popiołów wyłonili się samozwańczy przywódcy i...

Pięć lat temu zniszczyłaś świat.

Świat sam sobie na to zasłużył.

Z głębin oceanu przyniosłaś mu pewien dar – apokaliptycznego mikroba zdolnego przewrócić całą planetę do góry nogami.

Teraz samo DNA znalazło się na krawędzi wymarcia. Ameryka Północna legła w gruzach, opanowana przez wszechmocnego psychopatę.

Rządy na całym świecie upadły, a z popiołów wyłonili się samozwańczy przywódcy i samobójcze kulty. A wszystko to dlatego, że pięć lat temu musiałaś wyrównać rachunki.

Jednak w międzyczasie dokonałaś zaskakującego odkrycia: zniszczyłaś świat z powodu fałszywych pozorów.

Od kilku lat ukrywasz się pośród gór w głębinach Atlantyku. Nie możesz jednak tkwić tam wiecznie. Konsekwencje twoich przeszłych czynów zaczynają sięgać aż na same dno świata – i nagle nawet tam nie da się już cofnąć liczby ofiar.

Tak czy inaczej, musisz wreszcie wypić piwo, którego sama sobie nawarzyłaś.

 

źródło opisu: http://arsmachina.pl/

źródło okładki: http://www.arsmachina.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Sylwia książek: 1459

W głębiny i na powierzchnię

W zwieńczeniach dobrze radzących sobie cykli pokłada się spore nadzieje. W przypadku ostatniego tomu „Trylogii Dryfterów” autorstwa znanego w fantastycznych kręgach Petera Wattsa zdecydowanie nie są one bezpodstawne. Od pisarza, który znakomicie scala futurologię z konstrukcjami fabularnymi, niezależnie od obranej scenerii – bo czy to w kosmosie, oceanicznych odmętach, czy przestrzeni wirtualnej, Watts zawsze zaskakiwał pozytywnie – można wszak oczekiwać kolejnej dawki prozy na tym samym wysokim poziomie. Zakładając powyższe, „enemot” powinien ponownie wzbudzić w czytelnikach uznanie dla kreatywności autora. Oczywiście istnieje też druga możliwość, mianowicie pójście na łatwiznę przy tworzeniu ostatniego tomu i tym samym wywołanie wrażenia zmarnowanego potencjału. Watts wybrał rozwiązanie pośrednie.

Wydarzenia opisane w „ßehemocie”, w polskim wydaniu łączącym dwie części: „B-Max” i „Seppuku”, rozgrywają się w pięć lat po katastrofie znanej z „Wiru”. Bez rozdrabniania się na szczegóły, zostaje pokrótce wspomniane, co przez ten czas miało miejsce. Obecną sytuację można uznać za w pewnym sensie stabilną, przynajmniej dla tych, którzy nie poddali się trwającym na powierzchni ziemi efektom końca świata, a więc dla garstki korpów i ryfterów związanych z ośrodkiem względnego spokoju – Atlantydą. Jednak nawet dla nich ów stan zawieszenia nie trwa długo, gdyż Watts błyskawicznie przechodzi do ofensywy. Na podwodnym horyzoncie pojawia się zagrożenie, którego natury można domyślić...

W zwieńczeniach dobrze radzących sobie cykli pokłada się spore nadzieje. W przypadku ostatniego tomu „Trylogii Dryfterów” autorstwa znanego w fantastycznych kręgach Petera Wattsa zdecydowanie nie są one bezpodstawne. Od pisarza, który znakomicie scala futurologię z konstrukcjami fabularnymi, niezależnie od obranej scenerii – bo czy to w kosmosie, oceanicznych odmętach, czy przestrzeni wirtualnej, Watts zawsze zaskakiwał pozytywnie – można wszak oczekiwać kolejnej dawki prozy na tym samym wysokim poziomie. Zakładając powyższe, „enemot” powinien ponownie wzbudzić w czytelnikach uznanie dla kreatywności autora. Oczywiście istnieje też druga możliwość, mianowicie pójście na łatwiznę przy tworzeniu ostatniego tomu i tym samym wywołanie wrażenia zmarnowanego potencjału. Watts wybrał rozwiązanie pośrednie.

Wydarzenia opisane w „ßehemocie”, w polskim wydaniu łączącym dwie części: „B-Max” i „Seppuku”, rozgrywają się w pięć lat po katastrofie znanej z „Wiru”. Bez rozdrabniania się na szczegóły, zostaje pokrótce wspomniane, co przez ten czas miało miejsce. Obecną sytuację można uznać za w pewnym sensie stabilną, przynajmniej dla tych, którzy nie poddali się trwającym na powierzchni ziemi efektom końca świata, a więc dla garstki korpów i ryfterów związanych z ośrodkiem względnego spokoju – Atlantydą. Jednak nawet dla nich ów stan zawieszenia nie trwa długo, gdyż Watts błyskawicznie przechodzi do ofensywy. Na podwodnym horyzoncie pojawia się zagrożenie, którego natury można domyślić się, zerknąwszy na tytuł „B-Max”. Ta część „ßehemota” sprawi frajdę wszystkim tym, którzy tęsknili do mrocznej, klaustrofobicznej atmosfery „Rozgwiazdy”. Niepokój, napięcie utrzymujące się pomiędzy poszczególnymi członkami „zespołu” i nacisk położony na skrzywione psychiki bohaterów. Elementy te bezpośrednio nawiązują do pierwszego tomu trylogii i choć nie oddziałują tak mocno jak w jedynce, dalej dobrze pełnią swoje role.

Wśród zamieszania związanego z narastającym zagrożeniem dominujący wątek stanowi przemiana Lenie Clarke, jeszcze do niedawna pałającej wyłącznie pragnieniem zemsty. Teraz, będąc świadomą czynników, o których wcześniej nie miała pojęcia, kobieta zyskała empatię i przede wszystkim – wyrzuty sumienia. Nie jest ona zresztą jedyną postacią, której, jak chce to określać Watts, biochemia uległa zmianie. Drastycznie daje się odczuć konsekwencje użycia Spartakusa u Achillesa Desjardisa, sadysty, który „zerwał się ze smyczy”. W końcu z zainteresowaniem śledzi się wybory Kena Lubina. Triada ta – Clarke, Desjardis i Lubin – jest jednym z najciekawszych motywów książki i zarazem epicentrum rozważań etycznych dotyczących odpowiedzialności i winy w nie tak chyba znowu odległym świecie rządzących korporacji, modyfikacji neurochemicznych i inteligentnych żeli. W znany z poprzednich części sposób pierwiastki związane z osobowością/neurochemią bohaterów doczekały się solidnych komentarzy, opatrzonych przypisami, w uwagach końcowych. Podobnie rzecz ma się z zagadnieniami takimi jak nowe formy życia, istniejące realnie i w przestrzeni wirtualnej.

Kiedy ryfterzy wychodzą na zdezelowany ląd w „Seppuku”, znikają nadzieje na to, że „ßehemot” dostarczy innowacji w tak szerokim zakresie jak miało to miejsce w przypadku Wiru. Nie tylko niewiele nowego oferują główne zręby utworu – kłopoty w głębinach, a następnie wędrówka po powierzchni, ale brakuje tu również pomniejszych nowości, dzięki którym tom zyskałby świeżość. W ten sposób nieposiadający asów w rękawie „ßehemot” jest tylko niezłym, poprawnym zakończeniem trylogii.

Sylwia Kluczewska

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (771)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1077
Villiana | 2016-02-28
Przeczytana: 28 lutego 2016

Muszę przyznać, że zakończenie Trylogii Ryfterów trochę mnie rozczarowało i podobało mi się mniej od poprzednich części.

Akcja przenosi się pięć lat do przodu, Lenie i inni ryfterzy żyją teraz we względnej zgodzie z mieszkańcami Atlantydy w głębi oceanu. Dokonują przy tym odkrycia, które może zmienić losy świata. Cieszyłam się ogromnie, że po poprzedniej ‘lądowej’ części akcja znów dzieje się pod wodą, ale zmartwił mnie przeskok czasowy, nie do końca mogłam wczuć się w przemianę, jaka nastąpiła w Lenie. Całość podwodnego świata była jak zwykle wciągająca i klimatyczna. Troszkę za dużo jak dla mnie było bezuczuciowego seksu naokoło, autor trochę poszalał, zarówno wśród ryfterów, jak i później w poczynaniach innego z bohaterów powieści.

Ale mimo całej mojej fascynacji podwodnym światem, to i tak dla mnie lepsza okazała się druga część książki, akcja przenosi się na ląd, gdzie bohaterowie starają się dotrzeć do prawdy. Pod koniec całość naprawdę przyspiesza i trzyma w napięciu,...

książek: 1215
Ciacho | 2017-08-17
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 16 sierpnia 2017

"Trylogia Ryfterów" to mocne sf, które zacząłem czytać – uwaga! – w 2013 roku. Drugi tom przeczytałem w 2014 i dopiero teraz, po 3 latach postanowiłem wrócić i zakończyć ten cykl. Dlaczego tak? Ano dlatego, że o ile „Rozgwiazda” była dla mnie niemal pod każdym względem fenomenalna, o tyle „Wir” już nie bardzo, bo mimo że obie książki łączy ten sam wątek fabularny, w wykonaniu niemal całkowicie się różnią. W pierwszej części mamy świetną mroczną, gęstą i klaustrofobiczną atmosferę, gdzie akcja dzieje się w morskich głębinach i przypomina coś na zasadzie mocnego thrillera psychologicznego połączonego z techniczno-naukowym zapleczem (bardzo podobna książka do "Kuli" Crichtona, której ekranizacja o tej samej nazwie jest chyba jednak bardziej znana niż jej literacka wersja). Druga zaś rozgrywa się w pełni na lądzie i jest już w zasadzie tylko nastawiona na technikę i naukę mocno opierając się na globalnej sieci i akcie zemsty głównej bohaterki - co już mniej mi się podobało, chociaż nie...

książek: 1089
Justine | 2013-07-29
Przeczytana: 29 lipca 2013

Witajcie w post – apokaliptycznym świecie, w którym od pięciu lat panoszy się wirus zwany Behemotem. Życie jakie znaliście, już nie istnieje. Ludzie zostali zredukowani do nic nieznaczących jednostek, które przestały wierzyć w nadejście lepszego jutra. Populacja całego świata została zdziesiątkowana, miasta zniknęły z powierzchni ziemi, a ziemia została spalona. Taki właśnie obraz przyszłości przedstawia Peter Watts w zwieńczeniu swojej trylogii.

Akcja „Behemota” dzieje się dokładnie pięć lat od niepokojącego finału „Wiru”. Lenie Clarke, wraz z pozostałymi ryfterami, stara się koegzystować na dnie morza z ocalałymi korpami, w bezpiecznej przystani zwanej Atlantydą. Jednakże, współpraca między nimi nie układa się tak kolorowo, jakby się mogło wydawać. Ryfterzy i korpy stoją dokładnie po dwóch stronach barykady i ich działania napędzane są przez przeszłe zdarzenia, żywione urazy i doznane cierpienia. Ryfterzy mają za złe to czym się stali, a więc maszynami, które zostały obdarte z...

książek: 291
KBKBKB | 2015-01-03
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2014
Przeczytana: 28 grudnia 2014

"Behemot" to całkiem inna powieść niż dwie poprzednie z Trylogii Ryfterów. Nie dość, że dzieje się kilka lat później to bohaterowie też się zmienili; jedni mniej inni bardziej.

Sama zmiana bohaterów nie jest problemem, niestety fabuła, mimo prób jej zagmatwania, paradoksalnie jest zbyt prosta. Niektóre wątki wydają się też wciśnięte jakby na siłę (choćby Taka vs. Desjardins). Stąd znowu kapkę niższa ocena.

Całość historii Lenie Clark niewątpliwie warto przeczytać, zwłaszcza że ebooki w promocjach potrafią osiągnąć "zawrotną" ceną 15 złotych. Za tę cenę dostajemy kilkanaście godzin naprawdę dobrej rozrywki.

książek: 395
addam23 | 2013-07-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2013
Przeczytana: 10 lipca 2013

Czyta się bez wytchnienia, ale brak w niej największych zalet 'Wiru', a przede wszystkim - 'Rozgwiazdy'.
Po prostu - pędzimy z fabułą o dokańczamy całą historię.
Brak ciekawych spojrzeń na psychikę bohaterów...
Potencjał był w postaci Achillesa, ale moim zdaniem niewykorzystany...

Samo zakończenie - rozczarowuje. Trochę w stylu typowych książek i filmów sensacyjnych.
Mimo wszystko - godne zakończenie bardzo dobrej trylogii.

książek: 437
Artur | 2013-03-19
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 19 marca 2013

Z początku wszystko jest wolniejsze, Lennie poważnie się zmieniła, nic dziwnego, potem wszystko zaczyna się toczyć normalnym dla dwóch pierwszych tomów rytmem. Zakończenie może nie powalające, ale bardzo dobre.

książek: 0
| 2013-02-24
Przeczytana: 24 lutego 2013

http://zaginionyalmanach.blogspot.com/2013/02/behemot-peter-watts.html

książek: 665
Jonasz | 2013-08-12
Przeczytana: 03 sierpnia 2013

Zdecydowanie najslabsze czesc trylogii. Ciagle warte czytania.

książek: 148
Linoskoczek | 2014-11-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 25 listopada 2014

Rewolucje mają to do siebie, że niszczą wszystko.
Taka jest cena za stworzenie nowego świata.
Miliony, miliardy ofiar.
Cierpienie.
Oto prawdziwy koszt.
Zawsze znajdą się tacy, którzy zdecydują się go ponieść.
Kiedy dotyczy innych.

Lenie żyje na dnie Atlantyku. Już świat zniszczyła. Teraz tego żałuje.
Poniewczasie.
Wraz z nią żyją inni ryfterzy, zazdroszczący jej jednego, że ona za swój ból wystawiła rachunek. Taki z nawiązką. Oni też by chcieli.
Tyle, że już nie ma za bardzo tego świata do zniszczenia. Są za to sąsiedzi, korpy. To mendy, manipulatorzy, doprowadzili świat na skraj upadku. Należy się im.
Tyle że te łajzy mają dzieci. Czyli istoty co nie zawiniły.
Oberwą przy okazji.

Lenie chce ratować to, czego jeszcze nie zniszczyła w akcie zemsty na całym świecie. Rusza w drogę w towarzystwie najbardziej morderczego zabójcy. Celem tej dwójki stanie się jeszcze większy morderca, a przy okazji zwyrodnialec.
Lenie cierpi i choć twarda, to okazuje się miękka, w dramatycznych scenach...

książek: 81
Baltazar | 2015-05-09
Na półkach: Przeczytane

Jeżeli ktoś zaczynał czytanie Wattsa od Ślepowidzenia, to lektura trylogii Ryfterów będzie dla niego sporym rozczarowaniem. Choć pewnie jest to spowodowane tym że powiesci Wattsa ukazują się w Polsce niechronologicznie. Rozgwiazda i Wir trzymały poziom, Behemot to chyba najsłabsza powiesć Wattsa. Zapamiętam z niej nie świetną fabułę, nie niesamowite idee naukowo-filozoficzne, nie niezapomniany klimat i postaci, ale mnóstwo fabularnych potknięć, niepotrzebne epatowanie przemocą i słaby, naciągany finał.

Tak sobie ponarzekałem, a jednak przeczytałem jednym tchem.

Mimo wszystko. Warto przeczytać, zwłaszcza jeżeli jest się "fanem" Kena Lubina, chyba mojego ulubionego (anty)bohatera. (zaś panna Clarke z tomu na tom staje się coraz bardziej nijaka).

zobacz kolejne z 761 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd