Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Modlitwy o deszcz

Tłumaczenie: Jan Kabat
Cykl: Patrick Kenzie i Angela Gennaro (tom 5)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,15 (407 ocen i 40 opinii) Zobacz oceny
10
16
9
34
8
84
7
176
6
66
5
26
4
1
3
3
2
0
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Prayers For Rain
data wydania
ISBN
9788378392576
liczba stron
488
słowa kluczowe
Kryminał, Detektyw, Stalking
język
polski
dodała
Barbara

Pierwszorzędny thriller! Fabuła skonstruowana misternie jak szwajcarski zegarek, ostre jak brzytwa dialogi i sugestywne opisy. Prywatny detektyw Patrick Kenzie chce się za wszelką cenę dowiedzieć, dlaczego jego dawna klientka, Karen Nicholas – atrakcyjna, energiczna i pełna życia kobieta, po pół roku od ich ostatniego spotkania, rzuciła się naga z 26. piętra jednego z bostońskich wieżowców. ...

Pierwszorzędny thriller! Fabuła skonstruowana misternie jak szwajcarski zegarek, ostre jak brzytwa dialogi i sugestywne opisy.

Prywatny detektyw Patrick Kenzie chce się za wszelką cenę dowiedzieć, dlaczego jego dawna klientka, Karen Nicholas – atrakcyjna, energiczna i pełna życia kobieta, po pół roku od ich ostatniego spotkania, rzuciła się naga z 26. piętra jednego z bostońskich wieżowców. Wkrótce Kenzie odkrywa, że dziewczynę prześladował stalker, który uparcie uprzykrzając jej życie, doprowadził ją w końcu do desperackiego, ostatniego kroku. Potwór działający metodycznie poza prawem staje się celem detektywa i jego partnerki Angeli Gennaro. Razem będą musieli zmierzyć się z psychopatą i jego szalonym umysłem i nie będzie im wolno się poddać…

Lehane to jeden z najbardziej interesujących i utalentowanych amerykańskich pisarzy, a jego książki wymykają się wszelkim kategoryzacjom.
„WASHINGTON POST BOOK WORLD”

Ten facet naprawdę wie, jak pisać!
ELMORE LEONARD, autor „Dotknięcia”

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/Modlitwy_o_deszcz-p-31687-.html

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/Modlitwy_o_deszcz-p-31687-.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Bartosz książek: 27

Pół na pół

Nazwisko Lehane to pewność, że czytelnik dostaje do ręki książkę, w najgorszym wypadku, dobrą. Autor przyzwyczaił swoich czytelników do określonego stylu, a pojawiające się w kinach adaptacje jego powieści, przyciągają tłumy. Ale co zrobić, gdy kolejna odsłona z cyklu Kenzie-Gennaro, zaczyna zjadać swój ogon? Wybaczyć, czy może odłożyć książkę na półkę i poczekać, aż Lehane wróci do swojej doskonałej formy? Na pewno nie warto rezygnować z czytania „Modlitw o deszcz”, piątej części opisującej zmagania Patricka Kenzie z przestępcami, bo mimo niedociągnięć, jest to dobra powieść kryminalna. A co więcej, czyta się ją w tempie wprost błyskawicznym.

Patrick Kenzie to połączenie Chandlerowskiego stylu z brudnym, brooklyńskim sposobem życia. Dennis Lehane stworzył postać prawdziwą, znudzoną swoją pracą i obowiązkami, których wypełnianie z mijającymi latami, przychodzi mu coraz trudniej. Nawet policja, kiedyś chętna do pomocy w prowadzonych przez detektywa sprawach, teraz stała się opryskliwa i brutalna. Opisy codzienności i środowiska w jakim żyje Kenzie to największa zaleta powieści. Język używany przez Lahane’a jest soczysty, pełen odniesień do prawdziwych miejsc i zdarzeń, a przede wszystkim pozwala czytelnikowi na wczucie się w skórę detektywa. Pierwszoosobowa narracja potrafi sugestywnie oddziaływać na wyobraźnię, a sam Kenzie strzela tak zwanymi oneline’erami nie gorzej, niż klasyczni bohaterowie kina akcji.

Dlatego pochłaniając pierwsze strony „Modlitwy o deszcz”, nie...

Nazwisko Lehane to pewność, że czytelnik dostaje do ręki książkę, w najgorszym wypadku, dobrą. Autor przyzwyczaił swoich czytelników do określonego stylu, a pojawiające się w kinach adaptacje jego powieści, przyciągają tłumy. Ale co zrobić, gdy kolejna odsłona z cyklu Kenzie-Gennaro, zaczyna zjadać swój ogon? Wybaczyć, czy może odłożyć książkę na półkę i poczekać, aż Lehane wróci do swojej doskonałej formy? Na pewno nie warto rezygnować z czytania „Modlitw o deszcz”, piątej części opisującej zmagania Patricka Kenzie z przestępcami, bo mimo niedociągnięć, jest to dobra powieść kryminalna. A co więcej, czyta się ją w tempie wprost błyskawicznym.

Patrick Kenzie to połączenie Chandlerowskiego stylu z brudnym, brooklyńskim sposobem życia. Dennis Lehane stworzył postać prawdziwą, znudzoną swoją pracą i obowiązkami, których wypełnianie z mijającymi latami, przychodzi mu coraz trudniej. Nawet policja, kiedyś chętna do pomocy w prowadzonych przez detektywa sprawach, teraz stała się opryskliwa i brutalna. Opisy codzienności i środowiska w jakim żyje Kenzie to największa zaleta powieści. Język używany przez Lahane’a jest soczysty, pełen odniesień do prawdziwych miejsc i zdarzeń, a przede wszystkim pozwala czytelnikowi na wczucie się w skórę detektywa. Pierwszoosobowa narracja potrafi sugestywnie oddziaływać na wyobraźnię, a sam Kenzie strzela tak zwanymi oneline’erami nie gorzej, niż klasyczni bohaterowie kina akcji.

Dlatego pochłaniając pierwsze strony „Modlitwy o deszcz”, nie sposób się oderwać. Wyobraźnia zaczyna pracować na najwyższych obrotach, plasując głównego bohatera w miejscach brudnych i tych przesadnie czystych, do których on sam nie pasuje. On sam jest przy tym do bólu prawdziwy i rzeczywisty, a jego postać to klasyczny, pełnokrwisty detektyw. Brakuje mu tylko szklanki z whiskey przyczepionej na stałe do dłoni. Powieści wyszło to na dobre, że zaczyna się w taki, a nie inny sposób, sprawiając, że czytelnik niezaznajomiony z wcześniejszymi częściami sagi, bez problemu odnajduje się w fabule. Poznaje bohatera od początku i przyzwyczaja się do jego stylu życia. Niestety, gdzieś pośrodku „Modlitw o deszcz” pojawia się postać Angie Gennaro, dawnej partnerki i miłości Patricka. Całe napięcie, tak misternie przygotowywane przez Lehane’a, odpływa, by ustąpić miejsca zbyt dużej dawce miłości i rzewnych wypowiedzi.

Fabularnie jednak trudno się do czegokolwiek przyczepić, a przynajmniej na początku. Ciekawość i poczucie winy, prowadzi Kenzie’go do grzebania w przeszłości samobójczyni. Dziewczyny, która z początku wydawała się chodzącym po ziemi aniołem, by w trakcie śledztwa na światło dzienne zaczęły wychodzić informacje, zupełnie nie pasujące do jej profilu. Sposób pracy detektywa, łączenie się ze sobą śladów oraz wysnuwanie wniosków to coś, co Lehane doprowadził do perfekcji. Tym bardziej boli czytelnika sposób w jaki książka się kończy. Niczym rozpędzona ciężarówka uderzająca w betonowy mur. Wybuch i strzelaniny, to coś, co może nie jest wielkim zaskoczeniem w powieściach kryminalnych, w tym wypadku wygląda na pośpiesznie napisane pójście na łatwiznę. Duża zasługa w tym Bubby, bohatera z polskimi korzeniami, który mimo swoich ogromnych rozmiarów jest specem od materiałów wybuchowych i demolki pod wszelką postacią. Wprowadził do powieści sporo humoru i razem z Kenziem stanowią całkiem udany duet (a raczej trio, jeżeli doliczymy Gennaro). Lehane zrekompensował jednak całą orgię destrukcji na końcowych stronach powieści, ratując tym samym „Modlitwy o deszcz” przed pozostawieniem niesmaku wśród wielbicieli jego prozy.

Czy można zatem polecić „Modlitwy o deszcz” osobom, które z twórczością Lahane’a nie miały wcześniej nic wspólnego, a tym bardziej z Patrickiem Kenzie? Jak najbardziej, bo powieść to kawał dobrej, amerykańskiej literatury. Można jej nawet wybaczyć ten stopniowy spadek napięcia i dość przesadzone zakończenie, bo jeżeli spojrzy się na całość, jest to wciągająca lektura. Choć przygodę z twórczością Lehane’a lepiej zacząć od innej pozycji. Z pewnością przeczytania „Modlitwy o deszcz” nikt żałował nie będzie, ale powieść nie zachęci raczej nikogo, do sięgnięcia po kolejne pozycje z bogatego dorobku pisarza.

Bartosz Szczygielski

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (895)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 505
LelandLester | 2015-08-13
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Do prywatnego detektywa Patrick’a Kenzie zgłasza się młoda kobieta, która potrzebuje pomocy w związku z mężczyzną, który ją prześladuje. Sprawa zostaje szybko wyjaśniona, przynajmniej tak się wydaje. Do czasu. Po paru miesiącach owa klientka popełnia samobójstwo. Detektyw postanawia bliżej przyjrzeć się tej sprawie, tym bardziej, że jego sumienie gnębi fakt, iż wcześniej nie odebrał pewnego telefonu.

Duży wpływ na losy głównych bohaterów mają wydarzenia z poprzedniej części cyklu: „Gdzie jesteś, Amando”.

I po raz kolejny zaczyna się od błahej sprawy, która to otwiera nam puszkę Pandory…

Po przeczytaniu 3 najlepszych książek autora (to nie jest tylko moje zdanie), normalnym jest, że gdzieś z tyłu głowy mogą pojawiać się myśli, typu: „drogi czytelniku, przygotuj się na nieduży ale jednak nieunikniony spadek jakości jednego ze swoich ulubionych pisarzy; w końcu nie co dzień jest Boże Narodznie”. Nie powiem, że nie towarzyszyły mi podobne obawy. Jednak nie ma się czego bać!...

książek: 1109
MartaKu | 2016-06-09
Przeczytana: 09 czerwca 2016

Kolejna genialna cześć serii. Patrick i Angela nie zawiedli. Książka rozpoczyna się od razu akcją,nie ma tu dłużącego wstępu. Tu poprostu, od początku coś się dzieje i jest tak przez wszystkie rozdziały. Muszę się przyznać, że w tej części Bubba skradł mi serce ;)

książek: 712
Reckless Bastard | 2014-08-22
Na półkach: Przeczytane, Lehane, Dennis
Przeczytana: 26 maja 2014

6/10 – DOBRA

Prywatny detektyw Patrick Kenzie zapamiętał swoją dawną klientkę Karen Nichols jako młodą i pełną życia kobietę, z nie lada zdziwieniem przyjął więc informację o jej samobójczej śmierci. Patrick postanawia sprawdzić, czemu ta atrakcyjna i energiczna dziewczyna postanowiła skoczyć nago z 26 piętra jednego z bostońskich wieżowców. Dość szybko okazuje się, że Karen była prześladowana przez uprzykrzającego jej życie stalkera, którego działania doprowadziły ją do podjęcia jakże dramatycznej decyzji. Kenzie postanawia rozprawić się z psychopatą, nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, jak bardzo niebezpieczny przeciwnik mu się trafił.

O ile poprzednia część cyklu (Gdzie jesteś, Amando?”) jest najbardziej emocjonalnym tomem serii, to w mojej ocenie jej piąta odsłona sprawia wrażenie najbardziej dynamicznej. Co prawda początek powieści jest dość niemrawy, to jednak wraz z rozwojem fabuły akcja mocno nabiera tempa i trzyma w napięciu już do samego końca. Wspomniane szybkie...

książek: 491
Kiwi_Agnik | 2013-08-08
Przeczytana: 08 sierpnia 2013

Pierwsza książka Dennis'a Lehane'a po którą sięgnęłam i na pewno nie ostatnia.
Precyzyjne akcje, genialne dialogi i fascynująca fabuła okraszona żartobliwym stylem, każdy fan gatunku będzie zadowolony. Podsumowując :
bardzo dobry thriller trzymający w napięciu od pierwszej do ostatniej strony.

Od książki nie mogłam się oderwać.

książek: 524
jw23 | 2015-07-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 16 lipca 2015

Książka urzekła mnie wykreowanymi przez autora postaciami. Świetne dialogi głównych bohaterów sprawiają, że książki nie sposób odłożyć.

książek: 592
Łukasz Kopeć | 2014-07-06
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 06 lipca 2014

Bardzo dobry kryminał z genialnymi postaciami. Bubba, Patrick i Angi znów zachwycają - dokładnie w tej kolejności. Poprawia humor!

książek: 326
astaldohil | 2012-12-15
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 15 grudnia 2012

Powieść, jak zwykle świetnie napisana, aczkolwiek pod względem stopnia skomplikowania intrygi, zdecydowanie słabsza od tego, do czego przyzwyczaił mnie Lehane. Jej braki dają o sobie znać w końcówce, kiedy ma się wrażenie, że autor na siłę stara się zaskoczyć czytelnika, mimo, iż wcześniej wyłożył już większość kart na stół. Coraz bardziej irytującym staje się dla mnie fakt, że pisarz zaczyna korzystać z tych samych trików - najsłabszym z nich jest dla mnie (mimo uwielbienia dla samej postaci) wprowadzanie do akcji osiłka, Bubby Rogowskiego, który jest w patowych sytuacjach typowym "gdzie diabeł nie może" game-changerem.

Mimo powyższych mankamentów, mamy tu do czynienia z przyzwoitym kawałkiem - że tak to nazwę - współczesnego kryminału noire, z solidnie nakreślonymi realiami, wielowymiarowymi postaciami i znakomitymi dialogami. Lehane pisze na tyle "filmowo", że od książki nie sposób oderwać się i czytać kawałek po kawałku. "Modlitwy o deszcz" czyta się po prostu jednym tchem....

książek: 191
bravd | 2014-04-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 kwietnia 2014

Gdyby to był mój pierwszy kryminał, to pewnie dałbym wyższą ocenę. Generalnie książka jest na pewno dobra, ale jednak nie jakaś rewelacyjna. Niby raczej wszystko w niej jest, co być powinno, ale czytałem lepsze pozycje o podobnej tematyce. Fajny był Bubba, ta postać wzbudzała u mnie największą sympatię. Z głównym bohaterem autor nie "związał" mnie jakoś bardzo emocjonalnie.

Nie czytałem pozostałych książek z cyklu z Kenziem i Gennaro, ale po przeczytaniu tej sięgnę z ciekawości po którąś jeszcze.

książek: 247
Marta | 2010-07-29
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: maj 2010

Godna polecenia pozycja! Czyta się ją z przyjemnością, gdyż ma ciekawą fabułę, jest chwilami dowcipna, a zarazem trzymająca w napięciu.
Jednak trzeba przeczytać wcześniejsze pozycję autora, żeby zrozumieć niektóre wątki.

książek: 2368
wiejskifilozof | 2011-03-01
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 28 lutego 2011

Dobry i mocny .

zobacz kolejne z 885 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd