pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!
Alibi na szczęście
Daj się porwać tej pięknej historii o miłości, przed którą nie da się uciec.
Przestań się spieszyć i pomyśl o tym, co w życiu najważniejsze.
Hania straciła wszystko. Jej życie zatrzymało się pewneg...
Daj się porwać tej pięknej historii o miłości, przed którą nie da się uciec.
Przestań się spieszyć i pomyśl o tym, co w życiu najważniejsze.
Hania straciła wszystko. Jej życie zatrzymało się pewnego sierpniowego dnia. Przestała marzyć, a jedyne plany to te, które układa dla swoich uczniów.
Kiedy na jej drodze staje Mikołaj, Hania boi się zaangażować, ale on walczy o miłość za nich dwoje. Pomaga mu w tym jej przyjaciółka Dominika, której energia i poczucie humoru rozsadziły niejedno męskie serce. Jest też pani Irenka: prawdziwa skarbnica ciepła i mądrości - po prostu anioł stróż. To w jej nadmorskim domu, gdzie na parapecie dojrzewają pomidory, a kuchnia pachnie szarlotką i sokiem malinowym, Hania odnajduje utracony spokój, odzyskuje wiarę w miłość i daje sobie wreszcie prawo do bycia szczęśliwą.
To pełna nadziei opowieść o tym, że nic nie zamyka nam drogi do szczęścia. Bo szansa na nowe życie jest zawsze i tylko od nas zależy, czy zechcemy ją wykorzystać.
pokaż więcej.
źródło opisu: Wydawnictwo Znak, 2012
źródło okładki: www.znak.com.p
Moja Biblioteczka

Oficjalna recenzja
Debiut przez wielkie „D”
Książka Anny Ficner-Ogonowskiej to publikacja zaskakująca pod wieloma względami. Po pierwsze, to debiut literacki niezamierzony przez autorkę - ujrzał światło dzienne dzięki jej mężowi, który potajemnie wysłał powieść do wydawnictwa, nie pozwalając żonie pisać „do szuflady”. Po drugie, to debiut przez wielkie „D” – odpowiednio nagłośniony, rozreklamowany, z rekomendacjami Danuty Stenki i Artura Żmijewskiego na okładce. Po trzecie, przyznać należy, że pierwsza powieść w wymiarze 650 stron robi wrażenie. Powiększa je dodatkowo zapowiedź kolejnej części. Po czwarte, dla czytelnika recenzji z pewnością najważniejsze, „Alibi na szczęście” czyta się naprawdę doskonale.
Sam fakt, że historia miłosna opisana w tak obszernej książce nie dłuży się i nie irytuje powolnym rozwojem akcji, ale wciąga, nie pozwalając się odezwać od lektury, świadczy o niewątpliwym talencie autorki. Po tak wielu stronach i długim czasie spędzonym z bohaterami powieści... mam ochotę na kolejne minuty i kolejne strony! Z niecierpliwością będę czekać do września, żeby ponownie spotkać „przyszywane” siostry, Hankę i Dominikę, Mikołaja, Przemka, serdeczną panią Irenkę, mówiącą wierszem Aldonę, urocze bliźniaczki Ulę i Zuzę, dorastającego Mateusza i wielu innych... Każda z postaci jest tak wyrazista, tak realna, że odnoszę wrażenie, jakbym co rano spotykała mamę Mikołaja w warzywniaku pani Walentyny, a Hankę na pobliskim bazarku. Jestem pełna podziwu dla autorki, która z taką dokładnością i cierpliwością zarysowała sylwetki bohaterów, każdą tak różną od pozostałych, tak dopracowaną w najdrobniejszych szczegółach. Jak można nie polubić pełnej życia Dominiki, sypiącej zabawnymi powiedzeniami jak z rękawa, szalonej i zabieganej, jedzącej palcami i dyrygującej życiem przyjaciółki, ale zawsze troszczącej się o nią ze szczerego serca? I jak nie ulec czarowi pani Irenki, będącej uosobieniem dobroci, wymarzoną ciocią albo babcią, która na każdą bolączkę znajdzie sposób, czy to w formie rozmowy przy herbatce z cytryną, czy w milczącym uścisku i całusie w czoło?
„Alibi na szczęście” to historia wielkiej miłości, opowieść o cierpliwości i determinacji w walce o ukochaną osobę. Hanna Lerska to młoda nauczycielka wiodąca uporządkowane, idealne wręcz życie. Piękny dom, praca, liczne pasje, uroda... Wydaje się, że ma wszystko, o czym może marzyć dwudziestosześciolatka. Ale to tylko pozory, pod którymi skrywają się straszliwe wspomnienia, nieopisany ból i strach, którego nie sposób pokonać. O tym wszystkim nie wie jednak Mikołaj, prowadzący firmę architektoniczną w centrum Warszawy. Zakochuje się w Hance i postanawia o nią walczyć. Nie podejrzewa nawet jak długa i trudna droga go czeka. W jej przejściu pomoże mu wspólnik i przyjaciel, Przemek oraz Dominika – przyjaciółka Hani, zżyta z nią jak z siostrą.
Powieść ma w sobie coś niezwykłego, co sprawia, że pomimo potężnego ładunku uczuciowego, miłosnej monotematyczności i obszerności, czyta się ją jednym tchem. Pochłania niczym doskonały kryminał, co sugeruje Artur Żmijewski w cytowanej na okładce recenzji. Jest przy tym wyważona – nie razi nadmiarem romantycznych scen, a przy tym każdą z nich opisuje bardzo szczegółowo i subtelnie. Czytelnik ma wrażenie, że narracja zwalnia, koncentruje się na bohaterach, zamyka w niewielkiej przestrzeni ich spojrzeń i słów. Staje się intymna, ale jednocześnie zachowuje umiar. Jest dokładnie taka, jakiej oczekiwałabym od książki tego gatunku.
Po wielu zachwytach, wypada mi przyznać, że z pewnością nie każdemu czytelnikowi „Alibi na szczęście” przypadnie do gustu. Domyślam się też, że trafi przede wszystkim w ręce czytelniczek. I pewnie jest trochę bajkowa, ale ja chcę wierzyć, że taka historia może się przydarzyć każdemu z nas. Być może już się zdarzyła? Powieść niesie nadzieję, każe wierzyć, że z każdej sytuacji jest wyjście, złe wspomnienia można oswoić, a szansa na szczęście jest w zasięgu ręki. I pozostaje mi życzyć – autorce weny twórczej, czytelnikom przyjemnej lektury tej i, miejmy nadzieję, kolejnych powieści Anny Ficner – Ogonowskiej.
Katarzyna Marondel
Opinie znajomych
-
1360ostatnia dodana przez julietta70, 2 dni 6 godzin 9 minut 14 sekundy temu, w grupie wymienię/sprzedam
-
297
-
793
Opinie czytelników
Słowa,słowa słowa...ileż dobrego napisano o tej książce. I pani Stenka z panem Żmijewskim promocję jej zrobili,no więc jak owieczka uległam i zakupiłam.
Niestety,odczucia mam diametralnie różne. Wynudziłam się sromotnie przy lekturze tej powieści. Nie dostrzegłam w niej magii,piękna języka.cudownej fabuły,skomplikowanych i zawirowanych losów postaci.
Tak mało w niej realiów współczesnych czasów.Czuć na kilometr komercję.
Główna bohaterka,nauczycielka zresztą,okrutnie dotknięta przez los,materialnie żyje niczym królewna w wielkim domu z gosposią i ogrodnikiem. Podobnie zresztą wygląda sytuacja jej przyjaciół.
Wszyscy,mimo że młodzi,realizują się zawodowo,wygrywają międzynarodowe konkursy.
Najbardziej nieprzekonujący jest dla mnie watek główny,czyli miłosny. Hanka jest nieszczęśliwa i okaleczona przez życie,ale niestety to bardzo skupiona na sobie i chimeryczna kobieta. Chce i nie chce kochać,i tak przez 640 stron wystawia na próbę uczucia Mikołaja,a on ze stoickim spokojem i wielką cier...
Od jakiegoś czasu w internetowym świecie widuję recenzje książki „Alibi na szczęście” Anny Ficner-Ogonowskiej. Choć nie miałam jej w planach, to jednak postanowiłam przyjrzeć się jej bliżej i ku mojej radości okazało się z opisu, że fabuła może mnie zainteresować. Skuszona pozytywnymi opiniami i obietnicą pięknej historii miłosnej zaczęłam czytać powyższą powieść. Czy przypadła mi do gustu? O tym już za chwilę:).
Bohaterką książki jest Hania, młoda nauczycielka pracująca w warszawskim liceum. Młoda, ładna i do tego wykształcona kobieta na pierwszy rzut oka wydaje się szczęśliwą osobą. Niestety to tylko pozory. W głębi bowiem jej duszę trawi tęsknota, śmierć bliskich, ból po stracie. Te demony nie pozwalają jej cieszyć się życiem, dobrą pracą i otaczającymi ją ludźmi. Jej najlepszą przyjaciółka jest energiczna Dominika, na którą zawsze może liczyć. Także wtedy, kiedy na drodze Hani pojawi się młody architekt Mikołaj. Mężczyzna mimo braku zaangażowania ze strony bohaterki, próbuje się...
Książka jest urocza, napisana z dużą dbałością o język polski - i tu duże brawa dla autorki.
Doskonała na handrę i złe dni, czuć zapach morza, ciasta, konfitur. To lektura utwierdzająca w przekonaniu, że każdy zasługuje w życiu na szęście i miłość.
Polecam !!! i czekam na kolejną część.
Nie ukrywam, że byłam przygotowana na kolejne typowe babskie czytadło, taką "przygodę na jeden raz", książkę, którą po skończonej lekturze oddam bez żalu w inne ręce. Tym razem bardzo się pomyliłam !
Wieczory spędzone z tą książką były dla mnie prawdziwą ucztą czytelniczą. To jedna z tych pozycji, które zostaną u mnie na zawsze i chętnie będę do nich wracać.
"Alibi na szczęście" jest napisane pięknym językiem, jest pełne wspaniałych historii, ponadczasowych prawd, ludzi z szerokim wachlarzem emocji i życiowych doświadczeń. Lecz przede wszystkim jest to książka niesamowicie prawdziwa i mądra. A cała mądrość przekazana jest czytelnikowi bez zbędnego patosu i nudy.
To co urzekło mnie najbardziej to sposób, w jaki zostały przedstawione dojrzałe kobiety - żony, matki i babcie. Kobiety - Anioły, strażniczki domowego ogniska, którym udało się wychować dzieci na porządnych ludzi, robiąc to z mądrością, troską i ogromem miłości.
Mistrzowsko zbudowano też napięcie. Kto by pomyślał, że oczeki...
Gdyby książka ta mogła zamienić się w posiłek, byłaby ciepłym rosołem oraz schabowym z ziemniakami i surówką. Gdyby nagle chciała zmienić swój kształt i stać się czymś do picia, na pewno byłaby herbatą z cytryną. Gdyby miała przybrać postać człowieka, byłaby ukochaną babcią, którą wpychałaby w nas tysiące cukierków i innych smakowitych rzeczy.
Książka Anny Ficner-Ogonowskiej jest dla czytelników w każdym wieku. Ja, licealistka, już odstępują ją swojej mamie, która zachęcona opiniami, czekała całe cztery dni, w ciągu których ja przemierzałam świat Hanki, by zabrać się za czytanie. Nawet babcia spojrzała na to całkiem przyjemne tomiszcze (ponad 600 stron i ekstremalnie mała czcionka ;) )przychylnym wzrokiem. Historia Hani jest dla każdego.
Cóż mogę powiedzieć o tej książce?
Na pewno jest przyjemna i z radością witałam nią rozpoczynające się wakacje. Nie brakuje w niej humoru i żartów, ale pojawiają się także przykre epizody. Historia jest wciągająca, a bohaterowie realistyczni i przyje...
'Alibi na szczęście' intrygowało mnie od bardzo długiego czasu - wysokie miejsca w rankingach sprzedaży, słowa uznania od Danuty Stenki i Artura Żmijewskiego (filmowych odtwórców Judyty i Adama z 'Nigdy w życiu'), potem obejrzany wywiad na LC, gdzie Anna Ficner-Ogonowska od razu zdobyła moją sympatię. Nie muszę dodawać, że kiedy zobaczyłam na półce w bibliotece 'Alibi na szczęście', bez wahania je wypożyczyłam.
Czytanie tej powieści przyprawiło mnie o cały kalejdoskop uczuć. Najpierw byłam zawiedziona - rozmowami Przemka i Mikołaja (jakbym znowu miałam siedemnaście lat i oglądała 'BrzydUlę', ponieważ przypominały mi się dialogi między Markiem i Sebastianem), postępowaniem Hanki, brakiem taktu Dominiki... Chciałam nawet przerwać lekturę, ale stwierdziłam, że muszę brnąć dalej, skoro tak długo chciałam mieć tę książkę w ręku. I nie myliłam się - w dalszej części od razu 'wchłonęłam' w klimat 'Alibi...', dzięki czemu poznawanie dalszych losów tej plejady indywidualistów (:-)) sprawiało m...
"Alibi na szczęście" to powieść rekomendowana przez polskie gwiazdy kina. Danuta Stenka, Artur Żmijewski przekonują, że warto sięgnąć po ten sporych rozmiarów debiut. Nie powiem, że nie jestem zaskoczona. Debiutanci na naszym polskim rynku łatwo nie mają. Nie oszukujmy się, rzadko są promowani. Muszą sami wspinać się po tej dość wysokiej drabinie wydawniczo - księgarskiej... Zaskoczeniem dla mnie jest taka rekomendacja i promocja jaką zagwarantowało wydawnictwo. Reklama nie zawsze idzie w parze z jakością... Obawiałam się, żeby czasami nie okazało się, że jest to gniot, którego nie warto absolutnie czytać!!!!
Anna Ficner - Ogonowska zabiera nas nad Wybrzeże, gdzie poznajemy główną bohaterkę książki - Hannę. Spędza ona swoje wakacje nad ukochanym morzem, które ma na nią zbawienny, uciszający i uspokajający wpływ. Gdy była mała przyjeżdżała tutaj z rodzicami, potem z rodzicami i Dominiką, teraz robi samotne wypady. Zatrzymuje się w tym samym miejscu od lat - u pani Irenki. Kobieta jest...
Nie wiem co napisać na temat tej powieści... Czyta się dobrze, chociaż kilka razy byłam mocno zirytowana zachowaniem głównych bohaterów. Nie brak w powieści dłużyzn, co powodowało, że kilka razy miałam ochotę "przelecieć" kilka/kilkanaście stron wzrokiem bez wczytywania się w treść.
Mimo tego, co napisałam powyżej jest w tej książce jakaś magia, która strasznie mnie do niej przyciągała...
Powieść zdecydowanie dla romantyczek i chociaż ja do tej kategorii się nie zaliczam, to i tak zamierzam przeczytać drugą i trzecią część. Chociażby tak z ciekawości, co będzie dalej. :)
Rewelacyjna:)) z żalem patrzyłam jak szybko ubywa mi kartek.To nic,że obiadu nie ma,to nic,że pranie i sprzątanie, liczyły się tylko losy Hanki i Mikołaja. Z największą przyjemnością sięgnę po ciąg dalszy
Za takie książki powinni karać autorów. Nic tylko by człowiek czytał i czytał. A tu ani się nie spostrzeże i jest już na ostatniej stronie. I to rozczarowanie, że to już koniec, że nie ma ciągu dalszego.
Czekam z niecierpliwością na wrzesień, wtedy ma się ukazać "Krok do szczęścia" obym była równie mocno zauroczona tą książką
„(...) życie człowieka składa się z tysięcy epizodów. Jednak tylko jeden z nich jest naprawdę ważny i zmienia całe życie. Mądrość życiowa polega na tym, żeby go nie przeoczyć wśród całej reszty.”*
Jesteś najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Właśnie dzień prędzej spełniło się Twoje marzenie i z radością patrzysz w przyszłość. Nie przeczuwasz nic strasznego, no bo przecież to nie możliwe żeby coś się stało. Niestety. Jedna chwila wystarczy by wszystko zmieniło swój bieg, a to co dane nam wczoraj, dziś okrutnie odebrano. Zabrano nam słońce, powietrze i chęć do życia. Skradziono miłość i szczęście… Jak żyć bez tego?
Hania to młoda i piękna nauczycielka, która na pierwszy rzut oka wydaje się bardzo szczęśliwa. Pozory jednak mylą bo tak naprawdę kobieta jest nieszczęśliwa i przytłoczona tym co ją spotkało. Jej dni naznaczone są cierpieniem, smutkiem i walką o to by przetrwać każdy kolejny dzień w miarę normalnie. Pomagają jej w tym dwie niezastąpione kobiety: Do...
Głównymi bohaterkami są młode, bardzo zaprzyjaźnione ze sobą kobiety: Hanna, nauczycielka, i Dominika, stomatolog. Hania jest spokojna, zrównoważona, opanowana. Natomiast Dominika jest żywiołowa, bez skrepowania wyraża swoje zdanie. Po licznych zawodach miłosnych Dominika znajduje szczęście w miłości. Hania natomiast dosyć długo, bo przez 650 stron broni się przed miłością Mikołaja i swoim uczuciem do niego, przy czym okazuje się, że obawa się słusznie.
Książka napisana jest pięknym językiem, czyta się bardzo dobrze. Atutem są przekazywane młodszemu pokoleniu mądrości starszych pań.
Super, że debiutantkom czasami się udaje! Bardzo fajnie się czyta, a że książka trochę tych stron ma - kilka wieczorów z głowy :) Jedną gwiazdkę odejmuję za tempo akcji - wolę książki, gdzie wszystko dzieje się trochę szybciej. No ale czasami może nie o to chodzi, żeby króliczka złapać, tylko żeby go gonić.
Książkami można się delektować, połykać w całości lub brnąć przez nie. Ten pierwszy rodzaj jest rozpoznawany praktycznie od razu. Klimatyczna okładka, kilka zdań i już wiesz, że do smakowania tej lektury będzie ci potrzebna herbata. Więc idziesz, parzysz sobie tę najpyszniejszą – białą z płatkami róży i…
Hania straciła wszystko. Jej życie zatrzymało się pewnego sierpniowego dnia. Przestała marzyć, a jedyne plany to te, które układa dla swoich uczniów.
Kiedy na jej drodze staje Mikołaj, Hania boi się zaangażować, ale on walczy o miłość za nich dwoje. Pomaga mu w tym jej przyjaciółka Dominika, której energia i poczucie humoru rozsadziły niejedno męskie serce.*
Cóż, opis zwiastuje niechybną historię miłosną na którą ostatnio połowa czytelników choruje. W dodatku jest to nasz rodzimy produkt. Więc dlaczego tak smakuje? Dlaczego herbata cały czas jest pociągana małymi łyczkami zamiast być wypluta w akcie obrzydzenia? Może, może jeszcze nie wszystko jest takie za jakie je uważamy?
Pani An...
Pan Spóźniony i Dziewczyna z Plaży. Wystarczyło jedno spojrzenie i już wiedział, że ta drobna istota w szarym dresie to ONA. Tak bardzo chciał do niej podejść. Gdy zebrał się na odwagę po prostu zniknęła. Pozostało ukradkiem zdobione zdjęcie. Odnalezienie jej graniczyło z cudem. Babcia powtarzała mu, że życie składa się z drobiazgów i tylko od nas zależy, czy dostrzeżemy te, które odmienią nasze życie. Myśl, że spotkanie dziewczyny na plaży było właśnie taką przełomową chwilą nie dawała mu spokoju. Gdyby tyko wiedział, co kryją smutne oczy tajemniczej dziewczyny. Życie dało jej gorzką lekcję, z dnia na dzień wiodąc z wyżyn szczęścia w czarną otchłań rozpaczy. Hania nie szukała miłości. Wręcz przeciwnie, chowała się przed nią w swojej skorupie i robiła wszystko aby ta jej nie odnalazła. Przeszłość to jej alibi na szczęście. Czy Mikołaj odnajdzie klucz do serca Hanki?
Gdy pierwszy raz wzięłam do ręki „Alibi na szczęście” Anny Ficner – Ogonowskiej, zastanawiałam się czy Autorka będzie w s...
"Książka, o której długo nie można zapomnieć". To prawda, historia Hani i Mikołaja na długo zapada w pamięć, między innymi dzięki gabarytom książki - 653 strony! Jeśli przez tyle stron towarzyszymy bohaterom w ich codziennych rozterkach i zmaganiu się z uczuciem, które ich "dopadło" nagle i zupełnie dla nich niespodziewanie, siłą rzeczy przyzwyczajamy się do nich i zaczynamy ich lubić, a nawet zaczyna nam ich brakować po odłożeniu książki. Chociaż... ciężko było mi czasami zrozumieć główną bohaterkę, Hanię. Jej postać, pomimo szlachetnych cech, którymi Hania jest obdarzona, jest nieco mdła, taka chodząca doskonałość bez wad i nałogów. Dominika, jej przyjaciólka jest o wiele bardziej ekspresyjna i ciekawa; niesamowicie lojalna i taka prawdziwa. Autorka stworzyła bardzo ciepłe postacie, takie prawdziwe, na wyciągnięcie ręki. Pani Irenka, z jej życiową mądrością i niezachwianą wiarą, w której nadmorskim domu z chęcią bym się zatrzymała, a smak jej szarlotki niemalże czułam czytając "Alibi...
Piękna książka o miłości, przyjaźni, odnajdywaniu samego siebie. Czytałam z wielką przyjemnością. Bardzo kibicowała Mikołajowi, żeby udało mu się rozkochać w sobie Hankę. Taka miłość nie zdarza się często. Olbrzymie wrażenie zrobiła na mnie postać Dominiki - wiele bym dała za to, żeby posiadać taką wspaniałą przyjaciółkę:) Książka napisana dobrym stylem, wciągająca. Jedyne co mnie raziło, to "doskonałość" Hanki; wszystko czego dotknęła było idealne, najlepsze..., w co trudno czasem uwierzyć. Polecam dla wszystkich czytelniczek!
" W życiu jest tak, że człowiek nie docenia tego, co ma, tego, co wydaje mu się usługą w standardzie. Jeżeli coś mamy od zawsze, na zawsze, to nie myślimy, że właśnie spotyka nas coś pięknego. Całkiem inaczej reagujemy, gdy nam czegoś brakuje".
Hania główna bohaterka zmaga się z życiem jak każdy z nas, z tą różnicą, że nie każdy ma tak traumatyczne przeżycia jak ona, przeszłość "przygniata" ją codziennie, nie pozwala otworzyć się na nową miłość, blokuje jej relacje z innymi. Co naprawdę zdarzyło się w życiu naszej bohaterki nie zdradzę, sami czytelnicy będą musieli uzbroić się w cierpliwość i poznać tajemnicę praktycznie pod koniec powieści.
Hani w życiu towarzyszą dobre dusze, jak Dominika, którą traktuje jak siostrę i która ze swoim ciętym, ale pełnym humoru językiem potrafi rozgonić wszystkie smutki, pani Irenka ze swoimi mądrymi radami jest opoką i opiekunką, do której zawsze można się zwrócić, która wysłucha i zrozumie oraz ta najważniejsza duszyczka Mikołaj, który nieoczekiwanie...
W swojej debiutanckiej powieści „Alibi na szczęście” Anna Fincer-Ogonowska pokazuje, jak bolesne i problematyczne zdarzenia mogą zaprowadzić nas na drogi pełne szczęścia i miłości.
Główną bohaterką książki „Alibi na szczęście” jest Hania – młoda kobieta, nauczycielka języka polskiego która traci rodziców i męża. Od tej pory jej życie to pasmo trosk, bólu i cierpienia. Na miłość i szczęście nie ma w nim miejsca – kobieta boi się zaangażować, pokochać i zaufać. Boi się, że ponowna utrata kogoś doprowadzi ją na samo dno. Jednak nie jest tak zupełnie sama. Dominika jej najlepsza przyjaciółka stoi za nią murem w każdej sytuacji, przez co czasami to ona gra pierwsze skrzypce. Nieoczekiwanie w życiu Hani pojawia się Mikołaj – młody architekt, który od samego początku zdaje się być zainteresowany Hanną. Pomimo iż ona go odpycha, on nie przestaje o nią walczyć. Kobieta w swoim nadmorskim domku zbiera myśli i dzięki wsparciu najbliższych odnajduje w sobie odwagę, by zacząć wszystko od nowa. Cz...
"Książka, o której długo nie można zapomnieć. Opowieść o przeznaczeniu zasłuchanym w szum morza..." - te słowa Danuty Stenki [ mojej zresztą ulubionej aktorki] promujące książkę Anny Ficner- Ogonowksiej zachęciły mnie do jej przeczytania. I faktycznie jest to książka, która na długo zapada w pamięć. Nie powiem, że ją połknęłam, bo przy jej gabarytach byłoby to oszustwem, ale na pewno czytałam ją z dużą przyjemnością. Historia głównej bohaterki - Hani jest historią jakich wiele w książkach zaliczanych do tzw. literatury kobiecej. Jest to jednak postać, do której natychmiast czujemy sympatię i kibicujemy jej, aby znalazła w sobie na tyle odwagi i sięgnęła po szczęście, które z dnia na dzień jest coraz bliżej. "Alibi na szczęście" to książka o przyjaźni, miłości, szczęściu i przeznaczeniu. Mądra i wzruszająca. Ciepła historia, w którą warto zagłębić się w długie jesienne wieczory. Polecam!!!
Na półkach
Cytaty z książki
- „Bo w życiu to wszystko lepiej smakuje, jak jest przyprawione miłością. Trzeba jej dodawać wszędzie....” - 47 osób to lubi
- „Pamiętaj, nowy dzień to nowe siły.” - 29 osób to lubi
- „W miłości trzeba się napracować. Ona przychodzi do nas sama. Nie wiadomo skąd i dlaczego. Ale to wsz...” - 27 osób to lubi





