Lubimyczytać.pl to:
społeczność 372 tys. zakochanych w książkach
ponad 663 tys. recenzji
ponad 220 tys. książek
własna biblioteczka
system rekomendacji
Okładka książki Alibi na szczęście

Alibi na szczęście

Autor:
szczegółowe informacje
wydawnictwo
Znak
data wydania
ISBN
9788324022472
liczba stron
672
słowa kluczowe
literatura polska
kategoria
Literatura piękna
język
polski
typ
papier
dodała
Ag2S
7.5 (1707 ocen i 429 opinii)

Opis książki

Daj się porwać tej pięknej historii o miłości, przed którą nie da się uciec. Przestań się spieszyć i pomyśl o tym, co w życiu najważniejsze. Hania straciła wszystko. Jej życie zatrzymało się pewnego sierpniowego dnia. Przestała marzyć, a jedyne plany to te, które układa dla swoich uczniów. Kiedy na jej drodze staje Mikołaj, Hania boi się zaangażować, ale on walczy o miłość za nich dwoje. Pomaga...

Daj się porwać tej pięknej historii o miłości, przed którą nie da się uciec.

Przestań się spieszyć i pomyśl o tym, co w życiu najważniejsze.

Hania straciła wszystko. Jej życie zatrzymało się pewnego sierpniowego dnia. Przestała marzyć, a jedyne plany to te, które układa dla swoich uczniów.
Kiedy na jej drodze staje Mikołaj, Hania boi się zaangażować, ale on walczy o miłość za nich dwoje. Pomaga mu w tym jej przyjaciółka Dominika, której energia i poczucie humoru rozsadziły niejedno męskie serce. Jest też pani Irenka: prawdziwa skarbnica ciepła i mądrości - po prostu anioł stróż. To w jej nadmorskim domu, gdzie na parapecie dojrzewają pomidory, a kuchnia pachnie szarlotką i sokiem malinowym, Hania odnajduje utracony spokój, odzyskuje wiarę w miłość i daje sobie wreszcie prawo do bycia szczęśliwą.

To pełna nadziei opowieść o tym, że nic nie zamyka nam drogi do szczęścia. Bo szansa na nowe życie jest zawsze i tylko od nas zależy, czy zechcemy ją wykorzystać.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Znak, 2012

źródło okładki: www.znak.com.p

pokaż więcej

Polecamy

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Gdzie kupić?
Sklep
Format
Cena
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
pheosia książek: 1315

Debiut przez wielkie „D”

Książka Anny Ficner-Ogonowskiej to publikacja zaskakująca pod wieloma względami. Po pierwsze, to debiut literacki niezamierzony przez autorkę - ujrzał światło dzienne dzięki jej mężowi, który potajemnie wysłał powieść do wydawnictwa, nie pozwalając żonie pisać „do szuflady”. Po drugie, to debiut przez wielkie „D” – odpowiednio nagłośniony, rozreklamowany, z rekomendacjami Danuty Stenki i Artura Żmijewskiego na okładce. Po trzecie, przyznać należy, że pierwsza powieść w wymiarze 650 stron robi wrażenie. Powiększa je dodatkowo zapowiedź kolejnej części. Po czwarte, dla czytelnika recenzji z pewnością najważniejsze, „Alibi na szczęście” czyta się naprawdę doskonale.

Sam fakt, że historia miłosna opisana w tak obszernej książce nie dłuży się i nie irytuje powolnym rozwojem akcji, ale wciąga, nie pozwalając się odezwać od lektury, świadczy o niewątpliwym talencie autorki. Po tak wielu stronach i długim czasie spędzonym z bohaterami powieści... mam ochotę na kolejne minuty i kolejne strony! Z niecierpliwością będę czekać do września, żeby ponownie spotkać „przyszywane” siostry, Hankę i Dominikę, Mikołaja, Przemka, serdeczną panią Irenkę, mówiącą wierszem Aldonę, urocze bliźniaczki Ulę i Zuzę, dorastającego Mateusza i wielu innych... Każda z postaci jest tak wyrazista, tak realna, że odnoszę wrażenie, jakbym co rano spotykała mamę Mikołaja w warzywniaku pani Walentyny, a Hankę na pobliskim bazarku. Jestem pełna podziwu dla autorki, która z taką dokładnością i cierpliwością zarysowała sylwetki bohaterów, każdą tak różną od pozostałych, tak dopracowaną w najdrobniejszych szczegółach. Jak można nie polubić pełnej życia Dominiki, sypiącej zabawnymi powiedzeniami jak z rękawa, szalonej i zabieganej, jedzącej palcami i dyrygującej życiem przyjaciółki, ale zawsze troszczącej się o nią ze szczerego serca? I jak nie ulec czarowi pani Irenki, będącej uosobieniem dobroci, wymarzoną ciocią albo babcią, która na każdą bolączkę znajdzie sposób, czy to w formie rozmowy przy herbatce z cytryną, czy w milczącym uścisku i całusie w czoło?

„Alibi na szczęście” to historia wielkiej miłości, opowieść o cierpliwości i determinacji w walce o ukochaną osobę. Hanna Lerska to młoda nauczycielka wiodąca uporządkowane, idealne wręcz życie. Piękny dom, praca, liczne pasje, uroda... Wydaje się, że ma wszystko, o czym może marzyć dwudziestosześciolatka. Ale to tylko pozory, pod którymi skrywają się straszliwe wspomnienia, nieopisany ból i strach, którego nie sposób pokonać. O tym wszystkim nie wie jednak Mikołaj, prowadzący firmę architektoniczną w centrum Warszawy. Zakochuje się w Hance i postanawia o nią walczyć. Nie podejrzewa nawet jak długa i trudna droga go czeka. W jej przejściu pomoże mu wspólnik i przyjaciel, Przemek oraz Dominika – przyjaciółka Hani, zżyta z nią jak z siostrą.

Powieść ma w sobie coś niezwykłego, co sprawia, że pomimo potężnego ładunku uczuciowego, miłosnej monotematyczności i obszerności, czyta się ją jednym tchem. Pochłania niczym doskonały kryminał, co sugeruje Artur Żmijewski w cytowanej na okładce recenzji. Jest przy tym wyważona – nie razi nadmiarem romantycznych scen, a przy tym każdą z nich opisuje bardzo szczegółowo i subtelnie. Czytelnik ma wrażenie, że narracja zwalnia, koncentruje się na bohaterach, zamyka w niewielkiej przestrzeni ich spojrzeń i słów. Staje się intymna, ale jednocześnie zachowuje umiar. Jest dokładnie taka, jakiej oczekiwałabym od książki tego gatunku.

Po wielu zachwytach, wypada mi przyznać, że z pewnością nie każdemu czytelnikowi „Alibi na szczęście” przypadnie do gustu. Domyślam się też, że trafi przede wszystkim w ręce czytelniczek. I pewnie jest trochę bajkowa, ale ja chcę wierzyć, że taka historia może się przydarzyć każdemu z nas. Być może już się zdarzyła? Powieść niesie nadzieję, każe wierzyć, że z każdej sytuacji jest wyjście, złe wspomnienia można oswoić, a szansa na szczęście jest w zasięgu ręki. I pozostaje mi życzyć – autorce weny twórczej, czytelnikom przyjemnej lektury tej i, miejmy nadzieję, kolejnych powieści Anny Ficner – Ogonowskiej.

Katarzyna Marondel

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie i aktywności czytelników
książek: 3467
kajsa | 2012-08-16
Przeczytana: 16 sierpnia 2012

Słowa,słowa słowa...ileż dobrego napisano o tej książce. I pani Stenka z panem Żmijewskim promocję jej zrobili,no więc jak owieczka uległam i zakupiłam.
Niestety,odczucia mam diametralnie różne. Wynudziłam się sromotnie przy lekturze tej powieści. Nie dostrzegłam w niej magii,piękna języka.cudownej fabuły,skomplikowanych i zawirowanych losów postaci.
Tak mało w niej realiów współczesnych czasów.Czuć na kilometr komercję.
Główna bohaterka,nauczycielka zresztą,okrutnie dotknięta przez los,materialnie żyje niczym królewna w wielkim domu z gosposią i ogrodnikiem. Podobnie zresztą wygląda sytuacja jej przyjaciół.
Wszyscy,mimo że młodzi,realizują się zawodowo,wygrywają międzynarodowe konkursy.
Najbardziej nieprzekonujący jest dla mnie watek główny,czyli miłosny. Hanka jest nieszczęśliwa i okaleczona przez życie,ale niestety to bardzo skupiona na sobie i chimeryczna kobieta. Chce i nie chce kochać,i tak przez 640 stron wystawia na próbę uczucia Mikołaja,a on ze stoickim spokojem i wielką cier...

książek: 797
boziaczek | 2012-07-29
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Piękna książka o miłości, przyjaźni, odnajdywaniu samego siebie. Czytałam z wielką przyjemnością. Bardzo kibicowała Mikołajowi, żeby udało mu się rozkochać w sobie Hankę. Taka miłość nie zdarza się często. Olbrzymie wrażenie zrobiła na mnie postać Dominiki - wiele bym dała za to, żeby posiadać taką wspaniałą przyjaciółkę:) Książka napisana dobrym stylem, wciągająca. Jedyne co mnie raziło, to "doskonałość" Hanki; wszystko czego dotknęła było idealne, najlepsze..., w co trudno czasem uwierzyć. Polecam dla wszystkich czytelniczek!

książek: 966
Monika | 2012-07-10
Przeczytana: czerwiec 2012

Książka jest urocza, napisana z dużą dbałością o język polski - i tu duże brawa dla autorki.
Doskonała na handrę i złe dni, czuć zapach morza, ciasta, konfitur. To lektura utwierdzająca w przekonaniu, że każdy zasługuje w życiu na szęście i miłość.
Polecam !!! i czekam na kolejną część.

książek: 2279
kasandra_85 | 2012-08-21
Przeczytana: sierpień 2012

Moja ocena: 5-/6

http://kasandra-85.blogspot.com/2012/08/alibi-na-szczescie-anna-ficner-ogonowska.html

książek: 2206
Ela | 2013-04-23
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 23 kwietnia 2013

Sennie i leniwie toczy się ta opowieść... Czytając ją musiałam robić sobie przerwy wypełnione czytaniem innych książek. Kilka razy byłam już gotowa poddać się, odłożyć, nie kończyć... Jednak wrodzone poczucie uczciwości zmusiło mnie do doczytania - bo jakbym mogła ocenić pół książki? Może w tej drugiej części wreszcie będzie to 'coś', co innych zachwyca? Niestety - ja tego nie znalazłam... Reasumując - mnie nie poruszyła. Może dlatego, że ani w życiu, ani w literaturze nie przepadam za postaciami bezwolnymi, bezbarwnymi i bez życia

książek: 1391
kryptonite | 2013-04-22
Przeczytana: 22 kwietnia 2013

'Alibi na szczęście' intrygowało mnie od bardzo długiego czasu - wysokie miejsca w rankingach sprzedaży, słowa uznania od Danuty Stenki i Artura Żmijewskiego (filmowych odtwórców Judyty i Adama z 'Nigdy w życiu'), potem obejrzany wywiad na LC, gdzie Anna Ficner-Ogonowska od razu zdobyła moją sympatię. Nie muszę dodawać, że kiedy zobaczyłam na półce w bibliotece 'Alibi na szczęście', bez wahania je wypożyczyłam.
Czytanie tej powieści przyprawiło mnie o cały kalejdoskop uczuć. Najpierw byłam zawiedziona - rozmowami Przemka i Mikołaja (jakbym znowu miałam siedemnaście lat i oglądała 'BrzydUlę', ponieważ przypominały mi się dialogi między Markiem i Sebastianem), postępowaniem Hanki, brakiem taktu Dominiki... Chciałam nawet przerwać lekturę, ale stwierdziłam, że muszę brnąć dalej, skoro tak długo chciałam mieć tę książkę w ręku. I nie myliłam się - w dalszej części od razu 'wchłonęłam' w klimat 'Alibi...', dzięki czemu poznawanie dalszych losów tej plejady indywidualistów (:-)) sprawiało m...

książek: 1232
gosia123 | 2012-10-08
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 06 października 2012

Rewelacyjna:)) z żalem patrzyłam jak szybko ubywa mi kartek.To nic,że obiadu nie ma,to nic,że pranie i sprzątanie, liczyły się tylko losy Hanki i Mikołaja. Z największą przyjemnością sięgnę po ciąg dalszy

książek: 345
Anna | 2014-01-13
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 03 grudnia 2013

Książkę przeczytałam już jakiś czas temu, ale musiałam dać sobie trochę czasu, aby móc coś o niej napisać. Po pierwsze debiut przez wielkie D, bo autorka ma talent i absolutnie nie ma co się w tej kwestii spierać, bo wystarczy przeczytać tą oto powieść i wszystko jasne. Historia niesamowicie wciągająca, klimat niby taki powszedni, ot codzienne życiowe ludzkie sprawy, a jednak czytasz i nie możesz się oderwać. Tak wiele czasu po przeczytaniu książki zajęły mi przemyślenia dotyczące historii bohaterki Hani, sens jej wyborów, zachowań, myśli. Trochę przeszkadzał mi jej brak pewności siebie, niezdecydowanie, zagubienie. Pozostałych bohaterów oceniam bardzo pozytywnie- osoba Dominiki to istna bomba pozytywnej energii:-) Wszystkim szczerze polecam książkę i wierzę, że każdemu przypadnie do gustu.

książek: 1035
Suechan | 2014-02-16
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Komercja bije komercję. Nie ufajcie opiniom i recenzjom, które są pochlebne.To świetna reklama, nic poza tym. Postacie okropnie przerysowane. Gdy widzę te cukierkowe zdrobnienia typu ,,Hanuś'' dostaję szału. Ledwo dotrwałam do końca tego czegoś. Akcja jest tak porozciągana, że nie sposób nie przeklinać pod nosem. Sam pomysł wydał mi się nie najgorszy, ale nie wystarczył nawet na tą nieszczęsną dwóję w mojej nocie. Aż strach pomyśleć, iż powstały kolejne trzy części. LITOŚCI!

książek: 1283
korcia | 2014-01-19
Przeczytana: 17 stycznia 2014

Hanka Larska spędziła wakacje nad morzem u cudownej pani Irenki. Kiedyś przyjeżdżała tu z rodzicami, teraz sama próbuje znaleźć spokój, wpatrując się w błękity i szarości Morza Bałtyckiego. Pani Irenka jest wspaniałą osobą, stara się ją wspierać, dba o nią jak o własną córkę, traktuje Hankę nie jak kolejną letniczkę, ale członka swojej rodziny.

Powieść pani Anny Ficner-Ogonowskiej jest bardzo ciepła, wzruszająca, romantyczna, nie brakuje tu trudnych tematów, życiowych problemów. Autorka wspaniale bawi się słowem, wkłada w usta swoich bohaterów zabawne teksty, cięte riposty, nadaje nowe znaczenia znanym słowom. Rozbawiło mnie określenie "antykwariat", które ma oznaczać związek starszej kobiety (antyk) z bardzo młodym chłopakiem (wariat).

Jest to jedna z tych książek, nad którą często się wzdycha, by za chwilkę wybuchnąć śmiechem. Nie wiem jak wy, ale ja uwielbiam takie połączenie. W trakcie czytania "Alibi na szczęście" nie ma czasu na nudę, akcja bardzo szybko posuwa się do przodu, a...


Załóż konto za darmo!
Utwórz konto
Rejestrując się w serwisie akceptujesz regulamin i zgadzasz się z polityką prywatności.

Pobierz aplikację mobilną

Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Kalendarium literackie
  • Samuel P. Huntington
    87. rocznica
    urodzin
  • Tomasz Łubieński
    76. rocznica
    urodzin
  • Jerzy Stuhr
    67. rocznica
    urodzin
    Aktorstwo to nic innego jak umiejętność zapamiętywania w sobie pewnych stanów nerwowych i odtwarzania ich na zawołanie.
  • Ryszard Henryk Kordek
    93. rocznica
    urodzin
  • Alexandra Adornetto
    22. rocznica
    urodzin
    Niektórzy mówią, że i tak nie mamy wpływu na to w kim się zakochujemy - to miłość wybiera nas. Zdarza się i tak, że oddajemy serce komuś, kto jest zupełnym zaprzeczeniem tego, czego - jak nam się wydawało - szukaliśmy w drugim człowieku.
  • Jesper Juul
    66. rocznica
    urodzin
    Pochwała nie buduje u dziecka poczucia własnej wartości. Jeśli rodzice i otoczenie zachowują się tak, jakbyś był mistrzem świata we wszystkim, to kiedy znajdziesz się w prawdziwym świecie możesz doznać szoku. Bo tam przecież znajduje się mnóstwo innych mistrzów świata. Nagle otacza cię tłum ludzi, którzy w swoich rodzinach byli numerem jeden. Rodzice, którzy w ten sposób hodują dzieci, oddają im niedźwiedzią przysługę, bo one później nie potrafią zaakceptować, że życie może sprawiać ból, że człowiek może być rozczarowany i zły. Są jak pianiści, którzy w fortepianie akceptują tylko białe klawisze. To straszna sytuacja, która czyni z dzieci uczuciowe kaleki. Wielu dorosłych, którzy wychowywali się w takich rodzinach, sądzi, że powinni się rozwieść, gdy tylko w małżeństwie pojawią się pierwsze konflikty.
  • Philip Carlo
    65. rocznica
    urodzin
  • Thor Heyerdahl
    12. rocznica
    śmierci
    Nie widzę niczego, co byśmy mogli otrzymać od nich w zamian. (...) Jednakże - powiedział nagle donośnie szef, z ironicznym błyskiem w oku - odwaga i przedsiębiorczość mają również swoją wartość. Pułkowniku Lewis, niech pan im da to wyposażenie!

Znajdź nas na Facebooku

zgłoś błąd zgłoś błąd