Farby wodne

Seria: Reportaż
Wydawnictwo: Czarne
7,21 (409 ocen i 52 opinie) Zobacz oceny
10
18
9
42
8
100
7
150
6
65
5
22
4
6
3
5
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375362862
liczba stron
264
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Ag2S

W 1943 roku z getta w Terezinie trafiła do obozu w Auschwitz-Birkenau Dina Gottliebova, Żydówka z Brna, utalentowana studentka akademii sztuk pięknych. Skierowano ją do malowania numerów na blokach. Kiedy ozdobiła barak dziecięcy scenkami z "Królewny Śnieżki", zwrócił na nią uwagę dr Mengele, wówczas naczelny lekarz Zigeunerlager – rodzinnego obozu cygańskiego. Potrzebował kogoś, kto malowałby...

W 1943 roku z getta w Terezinie trafiła do obozu w Auschwitz-Birkenau Dina Gottliebova, Żydówka z Brna, utalentowana studentka akademii sztuk pięknych. Skierowano ją do malowania numerów na blokach. Kiedy ozdobiła barak dziecięcy scenkami z "Królewny Śnieżki", zwrócił na nią uwagę dr Mengele, wówczas naczelny lekarz Zigeunerlager – rodzinnego obozu cygańskiego. Potrzebował kogoś, kto malowałby portrety "mieszańców cygańskich" na potrzeby jego badań nad podrasą.
W 1942 roku w rodzinie oświęcimskiego kolejarza umiera najmłodsze dziecko. Trzy dni po wyzwoleniu Auschwitz jego syn idzie do obozu po sierotę, która zastąpiłaby zrozpaczonej matce utraconą córkę. Wybiera małą dziewczynkę, węgierską Żydówkę o imieniu Ewa. Jakiś więzień daje mu w prezencie akwarele, które walają się po baraku.
W 1963 roku muzeum KL Auschwitz-Birkenau odkupiło obrazy od Ewy. W latach 70. udało się im odszukać autorkę prac. Dina Gottliebova mieszkała w Stanach, była żoną znanego Disneyowskiego rysownika Arta Babbitta. Przy okazji podróży do Paryża zajechała do Polski. Opowiedziała w muzeum o przeżyciach obozowych i poprosiła o fotografie portretów. Dostała je i zamilkła, nie odpowiadała na korespondencję z Oświęcimia – tak sprawę relacjonuje muzeum. W połowie lat 90. pani Babbitt zażądała zwrotu oryginałów...

 

źródło opisu: Wydawnictwo Czarne, 2011

źródło okładki: http://www.czarne.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Monika książek: 1399

Porajmos znaczy Holocaust

61016 to numer obozowy żydówki Diny Gottliebovej. Młoda adeptka sztuki trafia do obozu Auschwitz-Birkenau w roku 1943. Malując sceny z Disneyowskiej wersji „Królewny Śnieżki” na ścianach baraków zwraca na siebie uwagę dr Mengele przeprowadzającego eksperymenty medyczne również w cygańskiej części obozu (Zigeunerlager). Lekarzowi zależy na jak najlepszym odwzorowaniu szczegółów anatomicznych. Współczesna technika fotograficzna nie spełnia oczekiwań „badacza”. Malarstwo akwarelowe jest najbliżej ideału. Jednakże w tej technice nie można popełnić błędu.

Jedno nieprecyzyjne pociągnięcie pędzla może popsuć cały obraz. Dina Gottliebova zdaje sobie z tego doskonale sprawę. Dlatego, gdy maluje cygańskich więźniów skupia się przede wszystkim na swojej pracy. Maluje, aby przeżyć. Dokładność jest zatem wskazana. Po wojnie wyemigruje do Stanów, wyjdzie za mąż za rysownika pracującego dla Walta Disneya Arta Babbitta. Sama stanie się autorką takich kultowych animowanych postaci jak Ptaszek Tweedy, Kaczor Daffy, czy Speedy Gonzales. Obrazy namalowane podczas pobytu w obozie, cudem odnalezione w okresie powojennej zawieruchy, staną się obsesją malarki, która do końca życia będzie walczyła o ich zwrot z Muzeum Auschwitz-Birkenau. Po wojnie z numerem obozowym 61016 będzie próbowała szczęścia w totolotku.

Portrety Cyganów – dzieło i Dina Gottliebova – twórca, stanowią punkt wyjścia znakomitego reportażu Lidii Ostałowskiej „Farby wodne”. Dziennikarka za początek swojej opowieści obrała...

61016 to numer obozowy żydówki Diny Gottliebovej. Młoda adeptka sztuki trafia do obozu Auschwitz-Birkenau w roku 1943. Malując sceny z Disneyowskiej wersji „Królewny Śnieżki” na ścianach baraków zwraca na siebie uwagę dr Mengele przeprowadzającego eksperymenty medyczne również w cygańskiej części obozu (Zigeunerlager). Lekarzowi zależy na jak najlepszym odwzorowaniu szczegółów anatomicznych. Współczesna technika fotograficzna nie spełnia oczekiwań „badacza”. Malarstwo akwarelowe jest najbliżej ideału. Jednakże w tej technice nie można popełnić błędu.

Jedno nieprecyzyjne pociągnięcie pędzla może popsuć cały obraz. Dina Gottliebova zdaje sobie z tego doskonale sprawę. Dlatego, gdy maluje cygańskich więźniów skupia się przede wszystkim na swojej pracy. Maluje, aby przeżyć. Dokładność jest zatem wskazana. Po wojnie wyemigruje do Stanów, wyjdzie za mąż za rysownika pracującego dla Walta Disneya Arta Babbitta. Sama stanie się autorką takich kultowych animowanych postaci jak Ptaszek Tweedy, Kaczor Daffy, czy Speedy Gonzales. Obrazy namalowane podczas pobytu w obozie, cudem odnalezione w okresie powojennej zawieruchy, staną się obsesją malarki, która do końca życia będzie walczyła o ich zwrot z Muzeum Auschwitz-Birkenau. Po wojnie z numerem obozowym 61016 będzie próbowała szczęścia w totolotku.

Portrety Cyganów – dzieło i Dina Gottliebova – twórca, stanowią punkt wyjścia znakomitego reportażu Lidii Ostałowskiej „Farby wodne”. Dziennikarka za początek swojej opowieści obrała tragedie mieszkańców obozu koncentracyjnego w szczególności zaś Romów – grupy, ale też jednostki, przyszłej pani Babittowej, zmuszonej wykorzystać swój talent do celów „naukowych” nazistów. Reportaż otwiera wielowątkową i przerażającą zarazem opowieść o Zagładzie i całym jej szerokim kontekście – nienawiści, niezrozumieniu, niewiedzy i to zarówno w okresie wojennym jak również powojennym.

Holocaust Romów jest jednym z najgorzej opisanych problemów Zagłady. Przyczyną tego stanu rzeczy jest niechęć samych Romów do mówienia o przeszłości i rozpamiętywania, ale również negatywny stosunek społeczeństwa europejskiego względem tej mniejszość, w konsekwencji – słabo słyszalny romski głos na arenie międzynarodowej. Dlatego do niedawna w ogóle nie mówiono o Holocauście w kontekście grupy, którą z tak niezwykłą determinacją prześladowali naziści, ale również ich sprzymierzeńcy. Dzięki zorganizowanym obławom, licznym denuncjacjom, łapankom (inicjowane nawet przez katolickich księży), trafiali do obozów koncentracyjnych, o ile wcześniej nie zostali zabici.

W samym obozie Auschwitz-Birkenau został utworzony specjalny odział Zigeunerlager dla „(…) francusckich i hiszpańskich Giitanów, niemieckich Sinti, Polskich Roma, rumuńskich Kelderaszów, wigierskich Lowarzy..”. Wiele klanów i rodzin na tym samym, zamkniętym terenie. To było wbrew zwyczajom i regułom Cyganów. Postrzegani przez niemieckich oprawców jak swoiste zjawisko, wolny naród, lojalny w obrębie własnego klanu, nie tak łatwo poddawali się regułom panującym w obozie. Dlatego z determinacją lekceważyli rozkazy esesmanów. „Brzęk bransoletek i furkot sukien” - to naoczni świadkowie zapamiętali z Zigeunerlager, ale też chaos, skandaliczne warunki higieniczne, dantejskie sceny śmierci, przemoc – przerażani byli nawet więźniowie innych części obozu. Zigeunerlager traktowano jako zbiorowisko, muzeum osobliwości, gdzie nawet nie próbowano stwarzać pozorów, że ważny jest los jednostki.

Szacuje się, że w wyniku prześladowań nazistów zginęło około pół miliona Romów. On sami próbowali i nadal próbują poznać losy swoich współbraci, poszukać tożsamości, własnymi słowami opisać Zagładę. Początkiem jest zmiana nazewnictwa tragedii.. Dlatego nie Holokaust, lecz „Porajmos” – pożeranie lub „Samudaripen” – ludobójstwo.

Ostałowska w swoim reportażu porusza wiele bardzo różnych i często też nieznanych wątków okresu wojennego i powojennego. I to nie tylko w kwestii romskiej Zagłady. W swojej pracy próbuje zmierzyć się z problemem obozowej sztuki, problemem własności takiej sztuki. Z ambiwalentnym stosunkiem Polaków do Endlösung, fałszowaniem przez rodaków obozowych statystyk, czy w końcu z wyłącznością na tragedię Holocaustu. W tekście reporterki ukazane zostały także procesy zbrodniarzy wojennych, często zakrawające na farsę, i w końcu ten najważniejszy - przełomowy dla myślenia o ofiarach Zagłady - proces Eichmanna.

Krzysztof Czyżewski napisał o tekście Ostałowskiej: „Ta książka to jedno z największych osiągnięć polskiej szkoły reportażu”. Trudno się z tymi słowami nie zgodzić. Reportaż „Farby wodne” to, moim zdaniem, najlepsza polska publikacja traktująca o Holokauście, która kiedykolwiek ujrzała światło wydawniczego rynku. Napisana chirurgicznie precyzyjną prozą, wielowątkowa i wieloaspektowa, porusza tematy trudne i bolesne. Tę książkę należy znać!

Monika Długa

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (52)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 8
Nanikosz | 2019-08-18
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Książki z literatury obozowej z reguły są ciekawe ponieważ zawierają fakty, których nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. Niestety książka jest słaba, źle się ja czyta, jest napisana w chaotyczny sposób. Sama bohaterka nie ujęła mnie swoją historią. Mam wrażanie, że wielu rzeczy nie mówi ale tego nie możne oceniać osoba, która piekła na ziemi nie przeżyła. Trudno mi uwierzyć, że autorka podjęła się pisania książki o bohaterce z którą nigdy się nie spotkała. To musiało się skończyć słabą książką. Mam pecha do dziennikarzy wyborczej. Za każdym razem jak sięgam po jakąś książkę dziennikarza tej gazety to jest beznadziejna.

książek: 239
ChristinaL | 2019-07-13
Na półkach: Przeczytane

Choc to nie jest opasly reportaz to porusza najistotniejsze problemy naszego istnienia. Gdy matka jednej z bohaterek Diny Gottlibovej-Babbitt trafia do Auschwitz, ta jedzie tam za nia innym transportem. Nie chce aby matka byla w obozie sama. Wykorzystujac dla przezycia uzdolnienia artystyczne pracuje dla Mengele, wspoluczestniczac tym samym w jego zbrodniach. To niezwykle delikatna kwestia sumienia i moralnosci w obliczu zetkniecia sie z ostatecznoscia i pieklem.
Drugi wazny aspekt ksiazki to niemoznosc wspolistnienia pamieci polskiej, zydowskiej i romskiej o zagladzie. To wykorzystanie jej do celow politycznych i biznesowych.
Ksiazka pozostawia koniecznosc dodatkowych lektur i glebokich przemyslen.

książek: 1450
BuchBuch | 2018-09-20
Na półkach: Przeczytane

Lektura tej książki przypomina emocjonalny survival. Dotyka bardzo ważkich, a przy tym niewygodnych tematów, które zawsze już będą powodem do zgryzoty i wstydu. Dla nas wszystkich.
Choć motywem przewodnim jest historia Diny Gottlibovej, czeskiej Żydówki, która w 1943 roku trafiła do Auschwitz, to sam zbiór w równej mierze dotyka problemu Romów w Birkenau. Porusza drażliwą kwestię pamięci, świadomości potomnych, a także losy tych, którzy przeżyli i upominali się o własne prawa, o pamięć, o zadośćuczynienie,
Dina Gottlibova w obozie koncentracyjnym tworzyła szkice i portrety dla doktora Mengele. Rysowała małżowiny uszne, nosy, oczy, portretowała więźniów. Stworzyła też kilkanaście poruszających akwareli przedstawiających Romów. Po latach stały się one przedmiotem sporu między autorką i muzeum w Oświęcimiu, które nie chciało oddać ich malarce, sugerując, że stały się one częścią dziedzictwa narodowego. Kto tak naprawdę jest ich właścicielem? Trudno ocenić. Czy dziełem sztuki jest...

książek: 656

Zapis losów Diny Gottliebovej, autorki serii portretów Cygańskich więźniów Auschwitz-Birkenau, który stał się punktem odniesienia do przedstawienia okoliczności powstania i kalendarium losów muzeum KL Auschwitz-Birkenau. Pomimo niewątpliwie interesującego biogramu bohaterki, w książce zainteresowała mnie o wiele bardziej druga historia. Otóż pierwszy raz zetknęłam się z zapisem międzynarodowego echa towarzyszącego rekonstrukcji obozu zagłady w Oświęcimiu. Lektura niewątpliwie pogłębia przekonanie o machinacjach związanych z polityką pamięci i żonglowaniu niewygodnymi tematami na arenie Polskiej i międzynarodowej. Czytałam z dużym zainteresowaniem.

książek: 2716

Bardzo dobry reportaż Lidii Ostałowskiej o więźniarce, która malowała portrety Żydów na zlecenie samego doktora Mengele - Dinie Gottliebovej. Cały opis sytuacji w obozie i życie po wyzwoleniu Auschwitz zostały bardzo szczegółowo opisane, mnóstwo ciekawych informacji znajdziemy w tej książce.

Cały zamęt odnośnie akwareli, które muzeum w Auschwitz niejako sobie przywłaszczyło a autorka chciała odzyskać wywołuje niesmak - z jednej strony autorka miała prawo chcieć zyskać je na własność, z drugiej jednak, takie rzeczy (oryginały) powinny znajdować się pod ochroną, właśnie w muzeum. Dodatkowym plusem książki są wypowiedzi obeznanych w temacie Holocaustu osób i zdjęcia zamieszczone na stronnicach książki. Polecam.

książek: 385
dzikiebialko | 2017-11-13
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 13 listopada 2017

Bardzo dobra z tego powodu, że oprócz części opowiadającej o czasie wojennym, w dalszej części pokazuje nawiązania do czasów bardziej współczesnych. Właściwie prowadzi czytelnika przez czasy przedwojenne do prawie mu współczesnych. Wszystko ze sobą spójne.

książek: 499
Ania | 2017-08-19
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 19 sierpnia 2017

Gdy chce się napisać o wszystkim, pisze się o niczym...

książek: 335
Romsi | 2017-06-06

Co wie przeciętny mieszkaniec Europy o porajmos? Niewiele albo wręcz nic. To lektura obowiązkowa dla każdego! Poruszająca.

książek: 118
pan_szymanek | 2017-05-31
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 31 maja 2017

Niestety nie przypadł mi do gusty styl pisania Pani Lidii Ostałowskiej. Była to pierwsza książka autorki którą przeczytałem, i nie wydaje mi się bym sięgnął po kolejne. Książkę czyta się jak podręcznik od historii przed klasówką.. tekst nie często Cie zaciekawi, nie przykuje Twojej uwagi. "Farby wodne" można by streścić i wrzucić jako dobry reportaż np do DF. W formie książki to niepotrzebny potok zdań, coś w stylu brakuje mi literek, dorzucę jeszcze parę zdań. Ale jeśli kogoś wybitnie interesuje tematyka cyganów to "polecam".

książek: 1383
Waww | 2017-05-24
Przeczytana: 24 maja 2017

Książka udowodni wielu czytelnikom, że Polacy swoje za uszami również mają. Także po wojnie. Nie tylko komuniści, również zwykli ludzie. Historia o której nikt nie chce pamiętać!

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Czytamy w weekend

Plebiscyt na Książkę Roku 2017 wystartował, więc teraz z czystym sumieniem możemy zacząć czytać inne książki, niż te nominowane. A was oczywiście nieustająco zachęcamy do głosowania i dzielenia się waszymi lekturami.


więcej
Nie żyje Lidia Ostałowska

W niedzielę rano Wojciech Tochman poinformował, że zmarła Lidia Ostałowska - dziennikarka i reportażystka przez wiele lat związana z „Gazetą Wyborczą”. Miała 64 lata.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd