pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!
Król Demon
W Fellsmarchu nastały ciężkie czasy. Han Alister, do niedawna złodziej, zrobi niemal wszystko, by utrzymać siebie, matkę i siostrę Mari. Jak na ironię, jedyna wartościowa rzecz, jaką posiada, nie nada... W Fellsmarchu nastały ciężkie czasy. Han Alister, do niedawna złodziej, zrobi niemal wszystko, by utrzymać siebie, matkę i siostrę Mari. Jak na ironię, jedyna wartościowa rzecz, jaką posiada, nie nadaje się do sprzedaży. Odkąd Han pamięta, zawsze miał na rękach grube srebrne bransolety z wygrawerowanymi runami. Wszystko wskazuje na to, że są magiczne - rosną wraz z nim i nie da się ich zdjąć. Życie Hana komplikuje się jeszcze bardziej po tym, jak chłopak zabiera potężny amulet Micahowi Bayarowi, synowi Wielkiego Maga. Amulet ten niegdyś należał do Króla Demona - czarownika, który przed tysiącem lat omal nie zniszczył świata. Bayarowie nie powstrzymają się przed niczym, by odzyskać tak potężny przedmiot. Tymczasem Raisa ana'Marianna, następczyni tronu Fells, toczy własną walkę. Właśnie wróciła na królewski dwór po trzech latach swobody u rodziny ojca, w kolonii Demonai, gdzie jeździła konno, polowała i uczestniczyła w słynnych targach klanowych. Po swoim święcie imienia szesnastoletnia Raisa będzie mogła wyjść za mąż, lecz nie jest zachwycona perspektywą poślubienia księcia z dużym zamkiem i małym móżdżkiem. Raisa pragnie być jak Hanalea - legendarna waleczna królowa, która pokonała Króla Demona i uratowała świat. Wygląda jednak na to, że jej matka ma inne plany - niebagatelną rolę odgrywa w nich zalotnik, łamiący wszelkie prawa, na których opiera się królestwo. Siedem Królestw zadrży w posadach, gdy losy Hana i Raisy zetkną się na kartach tej trzymającej w napięciu powieści. pokaż więcej.
źródło opisu: Galeria Książki, 2011.
źródło okładki: http://galeriaksiazki.pl/
Moja Biblioteczka
Gdzie kupić?
Opinie znajomych
-
237
-
868
-
476sprzedam/wymienię książki (archiwalny6) (zamknięty)
Opinie czytelników
„Ukryj amulet i trzymaj się z dala od Bayarów. Jeśli się dowiedzą, że go masz, zabiją Cię by go zdobyć.”*
Zapraszam… Zapraszam do pewnego miejsca zwanego Siedem Królestw. Tu wszystko jest możliwe. Legendy o Królu demonie krążą z ust do ust. Czarodzieje czarują i są żądni władzy… Wszystko się zmienia, nic nie jest takie jak było… A magiczny amulet jest ważny i bardzo niebezpieczny.
„Król Demon” zaczyna się w momencie gdy Han wraz z swoim przyjacielem Tancerzem Ognia polują. W Łachmantargu w chwili obecnej nie jest zbyt dobrze. Ludzie głodują i chwytają się byle jakich sposobów by zarobić choćby na dach nad głową oraz jedzenie. Podczas łowów napotykają Micha Bayara, syna Wielkiego Maga. Do młodzieńców dochodzi do kłótni w efekcie czego Han zabiera młodemu magowi tajemniczy amulet. Gdy wraca do domu zostaje napadnięty przez swoich starych przeciwników. Gdy dotykają amuletu dzieje się coś dziwnego, odrzuca ich. Chłopak ucieka i ukrywa amulet…
W tym samym czasie na polowanie wybiera się księżniczka Raisa, która wróciła właśnie do zamku po długiej obecności u rodziny ojca. Tam mogła robić co chciała, była wolna. Na zamku zaś musi zachowywać się jak dama i uczyć się nie potrzebnych rzeczy. Niedługo ukończy 16 lat i będzie mogła wyjść za mąż. Księżniczce jednak się nie spieszy. Nie podoba jej się, że matka ma już kogoś na oku dla niej. Czuje, że coś się zmienia i nie chce tego zaakceptować. Nadchodzące czasy w ogóle jej się nie podobają…
Jaki związek e sobą mogą mieć tak dwie różne osoby, jak losy tych dwóch osób się splotą? Ile prawdy jest w historii o Królu Demonie i czemu magom tak zależy na tym amulecie? Na te i wiele innych pytań odpowie ta książkach.
Przyznać muszę, że nie miałam jej czytać. Słyszałam o niej, ale zupełnie mnie nie interesowała. Gdy zaczynałam czytać miałam obawy, że nie podołam, że będzie mi się dłużyć. Czy moje obawy były słuszne? Powiem tak: i tak i nie.
Książkę czyta się szybko. Zasługą są po części duże litery oraz małe kartki. Fabuła też niczego sobie. Przyznaje, że tu mamy coś innego na rynku niż wampiry, wilki, elfy czy inne magiczne stworzenia. Tu jedyną magią władają magowie. Plusem jest świat stworzony przez p. Chima. Wszystko ma swój cel, historię, jest na miejscu i jeszcze tego nie było. Przynajmniej ja nic podobnego nie czytałam. Bohaterowie są stworzeni w przemyślany sposób, każdy ma swoją osobowość, nie są szablonowi i potrafią zaskoczyć. Występuje tu wielowątkowość. Poznajemy tak jakby dwie historie. Historie Hana i Raisy. Czytamy na zmianę o ich przygodach
Ogólnie mówiąc książka jest nawet ciekawa i fanom tego typu z pewnością przypadnie do gustu. Mnie jednak nie porwała. Czytałam ją bez jakiś specjalnych emocji, spokojnie, za spokojnie…
*str. 130
Zacznę od tego, że czytając Króla Demona ma się wrażenie jakby się czytało dwie książki jednocześnie, ponieważ przeplatają się ze sobą rozdziały pisane z punktu widzenia dwojga postaci, które przebywają w różnym środowisku:
Księżniczki Raisy i Hana "Bransoleciarza" Alistera. Ona - chowana w bańce , jest nieświadoma tego co się dzieje poza królestwem, gdy skończy 16 lat będzie gotowa do wyjścia za mąż i wydaje się że jej jedynym problemem są liczni zalotnicy, jednak ma ona jedno pragnienie, chce móc decydować o własnym losie, chce po prostu pożyć i zdobyć więcej doświadczenia zanim wyjdzie za mąż i obejmie tron, bo wie, że taka właśnie czeka ją przyszłość. Bardzo fajna z niej dziewczyna choć bywa typową księżniczka która chce stawiać na swoim, to jej upór jest też jej zaletą, nie jest głupia i szybko się uczy...
On - były herszt gangu, który stara się wyjść na prostą, aby nie ściągać więcej na matkę i siostrę niebezpieczeństw; jest całkowitym przeciwieństwem księżniczki, mocno doświadczony przez los, chowany w biedzie, bez ojca przez pogardzającą nim matkę, on też jak Raisa ma pragnienie, pragnie dokładnie tego co księżniczce nie wystarcza: spokojnego życia , dla siebie i rodziny, nie odczuwa przynależności do niczego i nie ma pojęcia co może zgotować mu przyszłość ...
Książka jest przepełniona świetnie zarysowanymi postaciami, jak choćby Tancerz którego poznajemy w pierwszym rozdziale, bardzo tajemniczy chłopak ale od razu czuć, że odegra dużą rolę w losach bohaterów; Królowa - matka Raisy - co do niej mam mieszane uczucia , chyba nie jest do końca świadoma tego co się z nią dzieje; Wielki Mag :/ - zdecydowanie czarny charakter i jego syn; ojciec księżniczki, którego bardzo polubiłam; jego matka Elena no i Amon gwardzista, przyjaciel księżniczki - wszystkie postacie, nawet te które tylko na chwilę pojawiają się na stronach powieści, zapadają w pamięć - członkowie gangu czy zalotnicy Raisy, jest ich wielu a mimo to każdy jest inny i łatwy do zapamiętania ... to jest na pewno jedna z wielu pozytywnych stron książki.
Autorka oczywiście postarała się o wątki uczuciowe, jednak nie znajdziemy tutaj jakiś wyniosłych momentów i wielkich wyznań. Owszem pocałunków jest wiele bo nie jest to typowa księżniczka i jak pisałam wcześniej, chce sobie trochę poużywać. Bardzo podoba mi się podejście bohaterów do tych spraw, jest takie jakie powinni mieć w wieku 16 lat ;) trochę egoistyczne i nieokrzesane, a nie od razu dorosła miłość aż po grób.
Co do fabuły, zdecydowanie czuć , że jest to wstęp do czegoś większego. Autorka zaznajomiła nas z królestwem , z prawami jakimi się rządzi. Zapoznała nas z postaciami, opowiedziała historie jakie za nimi stoją, oczywiście tyle ile nam na tą chwilę trzeba wiedzieć, bo czuć że jest jeszcze wiele do odkrycia.
Przez całą książkę przeplata się opowieść o królowej Hanalei, która pokonała Króla Demona i uratowała świat. Wydarzenia te działy się ponad 1000 lat temu i doprowadziły do tego, że czarownicy są w tej chwili kontrolowani, dlatego wbrew pozorom wiele magii w książce nie uświadczymy, to znaczy nie takiej bezpośredniej, czyli jakieś zaklęcia, mikstury i wywijanie różdżką, ale będzie ona subtelnie wplatać się wątki i nie raz wpłynie na życie bohaterów.
Odniosę się jeszcze do ostatniego zdania w opisie książki:
"Siedem Królestw zadrży w posadach, gdy losy Hana i Raisy zetkną się na kartach tej trzymającej w napięciu powieści."
Na pewno tak będzie. Ale na razie jak pisałam są to dwie osobne ścieżki, owszem ścierają się ze sobą, wprowadza to fantastyczne napięcie, ale jeszcze tak do końca się nie zetknęły.
Nie mniej zapowiada się świetny ciąg dalszy, od ostatnich rozdziałów nie mogłam się oderwać ... czuć było, że cała książka nas w coś wprowadza i kiedy po stronie Raisy można się domyślać, że na dworze knują jakąś intrygę, tak Han ma sobie schowany amulet i lata po mieście w sumie bez celu tu go pobiją, tam okradną, tam porwie jakąś panienkę ;) , wiecznie ktoś go ściga a tu nagle na koniec buuum coś czego na pewno nie będziecie się spodziewać.
Owszem już w tym tomie obydwoje się zmieniają, rozwijają, ale prawdziwa przygoda dopiero przed nimi :)
Dawno, dawno temu...
...za siedmioma górami, za siedmioma lasami...
Znacie? Znamy!
A za ,,siedmioma królestwami znacie”?
Nie? To poznacie!
W jednym z siedmiu królestw zwanym Fells mieszka księżniczka Raisa i drobny złodziejaszek Han. Arystokratka, dziewczę rozumne i dociekliwe, ma rychło zostać wydana za mąż, co jest dla niej iście przerażającą perspektywą. Gdy próbuje przekonać swoją matkę, królową Mariannę, do porzucenia planów matrymonialnych, docierają do niej wieści o niepokojach w królestwie. Rezolutna księżniczka postanawia wyściubić nos z komanty i wziąć sprawy w swoje ręce. Wychowywana do tej pory pod kloszem, poznaje smak prawdziwego życia swoich poddanych i wpada na trop wielkiego spisku, który może zniszczyć królestwo.
Z kolei Han, mieszkaniec ubogiej części miasta, walczy o przetrwanie swoje, swojej matki i siostry. Niedawno porzucił złodziejski fach i przywództwo w gangu Łachmaniarzy, i chwyta się każdej drobnej pracy by zarobić trochę grosza. Próbuje przy tym bezskutecznie ściągnąć i sprzedać srebrne, magiczne bransolety, które posiada od niemowlęctwa i które rosną razem z nim. Pewnego dnia w lesie należącym do Kolonii, napotyka młodocianego maga Micaha. Wywiązuje się między nimi kłótnia, w wyniku której Han wchodzi w posiadanie magicznego amuletu. Amuletu, można by rzec, przeklętego. Bowiem ojciec Micaha, Wielki Mag, zrobi absolutnie wszystko by potężny artefakt odzyskać.
Od tej pory dwójka głównych bohaterów wpada w wir wydarzeń, porzucając znane dotychczas życie.
Tyle słowem wstępu. Teraz jest ten moment, kiedy w baśni pojawia się wiedźma. Czyli sobie ponarzekam.
Recykling zawsze w modzie
Pierwsze, co się rzuca w oczy po przeczytaniu książki to przewidywalność i wtórność.
Zaskoczyła mnie przeszłość tylko jednego bohatera. Losy reszty bohaterów są boleśnie utartym schematem, którego autorka niczym nie próbuje ratować. Od początku wiadomo co zrobi księżniczka Raisa, kto umrze, kto zostanie porwany, czy, rodem z kryminału ,,kto zabił?!" Chociażby w przypadku Hana mamy do czynienia z ,,od zera do bohatera”. Nie byłoby to takie złe, bo na takiej metamorfozie opiera się większość powieści dla młodzieży, gdyby nie fakt, że fajerwerki na koniec powieści bledną znacząco w oczach czytelnika, który przeczytał w życiu więcej niż jedną książkę. W tym przypadku Hana można porównać do Eragona. Obawiam się, że w następnych tomach Bransoleciarz będzie, niestety, kopią Smoczego Jeźdźcy.
Również kreacja miasta nie zachwyca. Stylizowane na średniowieczne, lokacje były już do znudzenia eksploatowane w ,,Atramentowej trylogii” Cornelii Funke czy ,,Kłamstwach Locke’a Lamory” Scotta Lyncha, tyle że w tych powieściach zrobiono to umiejętniej, barwniej. W ,,Królu demonie” Han i Raisa mogliby równie dobrze biegać po szklanym wieżowcu czy rozbijać się mercedesami na autostradach. Autorka nie ,,traciła” czasu na opis miasta.
Książka jest wstępem do dalszym tomów, i to wstępem przydługim. Na dobrą sprawę, dowiadujemy się wszystkiego i niczego. Świat jest dość ogólnie nakreślony, postacie przerzucają się nazwami geograficznymi czy imionami świętych, ale nic ponadto. O pozostałych królestwach wiemy na razie tylko tyle, że istnieją.
W książce wystąpili
Bohaterowie – punkt obowiązkowy. Nie uświadczymy bogatych portretów psychologicznych, tak dla jasności. Han wzbudza sympatię czytelnika i jest chyba najciekawszą postacią w powieści. Czytelnik kibicuje mu w walce z gwardią czy realizacji kolejnych karkołomnych pomysłów. Raisa z kolei czasem irytuje i choć nie jest czarnym charakterem, to ciężko było mi ją polubić. Resztę podzielono grubą krechą na tych dobrych i złych. Mimo to bohaterowie nie zlewają się w jedno, choć jest ich całkiem sporo. Plus dla autorki, że nie zdecydowała się na wprowadzenie do książki nadmiaru magicznych stworzeń. Są tylko magowie. Nie spotkamy smoków, elfów czy krasnoludów.
I wszyscy żyli długo i szczęśliwie.
Co mamy więc w ,,Królu demonie”? Dworskie romanse i intrygi, pojedynki gangów, pościgi a wszystko podszyte magią. Mimo wyświechtanych pomysłów powieść czyta się całkiem przyjemnie, jest wciągająca. Mam nadzieję, że autorka zaskoczy nas czymś w kolejnych tomach.
„Oto jej święto imienia. Dzień, w którym zostanie oficjalnie uznana za zdolną do zawarcia małżeństwa. Dzień, w którym zostanie oficjalnie ogłoszona następczynią tronu i zacznie być przygotowywana do roli królowej.”
Król Demon. Kompletnie nic niemówiący mi tytuł. Cinda Williams Chima. Kompletnie nic niemówiące mi nazwisko. Po obejrzeniu okładki i przeczytaniu opisu, byłam nastawiona do tej pozycji negatywnie. O wiele bardziej lubię romanse paranormalne niż walki między królestwami. Miałam wrażenie, że znajdę tu coś typu Władca Pierścieni, którego nie trawię.
Głównych bohaterów tej opowieści jest dwójka. Szesnastoletni Han Alister, kiedyś będący złodziejem chłopak, teraz stara się żyć uczciwie. Jednak zwyczajny żywot dzieciaka zmienia się w momencie, gdy w jego ręce trafia czarodziejski amulet, należący do potężnego maga – tytułowego Króla Demona. Raisa, piękna i młoda księżniczka, następczyni tronu, nie chce poślubić wybranego jej mężczyzny. Bardziej podoba jej się inny zalotnik. Dodatkowo w królestwie dochodzi do morderstw, prawdopodobnie dojdzie do wojny. A wszystko zacznie się komplikować, gdy ta dwójka wreszcie się spotka.
Cała historia spisana jest z punktu widzenia osoby trzeciej, rozdziały jednak dotyczą na zmianę to Hansa, to Raisy. A w kilku momentach historia skleja się ze sobą i zaczyna tworzyć jedność.
To typowa fantastyka. Nie opowieść o wampirach czy wilkołakach, ale o życiu, losie, królestwach i klanach, poświęceniu, strachu, wojnach, miłości i przyjaźni. Z nutką magii w tle.
Mówiąc szczerze, nie chciałam tego czytać. Serio. Zastanawiałam się tylko, co miałabym napisać w recenzji. „Nie przetrwałam.”? I tyle? O nie, powiedziałam sobie, przemogę się i przeczytam.
I dobrze.
Po przeczytaniu pierwszego rozdziału byłam mile zaskoczona. Sposób zapisu jest bardzo przyjemny, a i fabuła mnie zaciekawiła. Po każdym następnym fragmencie powtarzałam sobie to samo „A, co mi tam, zobaczę, o co chodzi jeszcze tą stronę dalej”. Do momentu, aż tak się wczułam w akcję, że nawet nie zauważyłam, kiedy przeleciałam następne rozdziały. Nie przeszkadzały mi nawet te średniowieczne czasy, których zazwyczaj nie trawię. Szczerze? Nie spodziewałam się tego, ale byłam tą pozycją oczarowana. I, mimo obszerności tekstu, pochłonęłam ją w wyjątkowo krótkim czasie.
Jeśli chodzi o bohaterów, najbardziej polubiłam Raisę. Nie była taka, jak mają to w zwyczaju księżniczki. Podaj to, podaj tamto. Intrygowali mnie również Micah i Amon, o których do samego końca nie wiemy prawdy.
Swoją drogą, wielki plus za wydanie. Książka jest tak ciekawie i oryginalnie skonstruowana, że nie trzeba siłować się z kartkami by zobaczyć, co napisano na krawędzi. Poza tym, można ją trzymać w jednym ręku, a strony wciąż nam się nie zamykają, irytując czytelnika.
Uważam, że to opowieść dla każdego fana fantastyki, jednak tego nieco starszego. Szybka akcja, magia, przygoda… - to jak papierowy film sensacyjny . Do tego nieprzewidywalny i tak niesamowity, że stajemy się jego częścią. Dodatkowo punkt kulminacyjny pojawia się tuż przed zakończeniem, co nie pozwala nam czekać na kontynuację w błogim spokoju.
„Ból poniesionej straty wciąż tkwił cierniem z sercu, lecz z czasem stępiał, tak że dało się z nim wytrzymać. Co innego poczucie winny, choć z tym Han także nauczył się żyć.”
Król Demon
The Demon King
Siedem Królestw tom I
Cinda Williams Chima
Dorota Dziewońska
Galeria Książki
560 str
2011
Sięgając pamięcią wstecz, mam wrażenie, iż fantastyka, jako gatunek literacki, od zawsze mnie intrygowała i przyciągała. Zaczęło się, gdy miałam ledwo ponad trzynaście lat i pierwszy raz sięgnęłam po dzieła wielkich twórców. Później poszło już z górki. Teraz, po latach, wciąż zastanawia mnie to, dlaczego ten dział literatury jest dla mnie tak pociągający, tak inny niż wszystkie i przede wszystkim, na ile jesteśmy w stanie ocenić, czy książka fantastyczna jest rzeczywiście fantastyką, czy jedynie wbija nam go głowy nieprawdziwe, absurdalne obrazy?
Od pierwszych stron powieści poznajemy jasnowłosego Hana i jego miedzianoskórego przyjaciela Tancerza Ognia. Chłopcy są młodzi, ledwie szesnastoletni, lecz wydają się być nad wiek dojrzali. Właśnie ruszyli na polowanie, gdyż sytuacja w domu jednego z nich jest niepewna i głód nie jest obcy rodzinom z Łachmantargu, dzielnicy miasta przynależnego do zamku królewskiego.
I wtedy chłopcy spotykają trzech młodzieńców w ich wieku, którzy okazują się być czarownikami. W wyniku nieporozumienia i buntowniczej natury bohaterów, dochodzi do poróżnienia między tą piątką. Han i Tancerz wychodzą na szczęście cało ze spotkania, lecz nie mają pojęcia, że dopiero teraz wpakowali się w prawdziwe problemy, których źródłem będzie spotkany młody Bayar, syn Wielkiego Maga.
Cała recenzja na:
http://paranormalbooks.pl/pb/?p=9226
Opis mówi wiele, ale zawsze można dodać coś od siebie. Postanowiłam zmienić trochę konwencję i zamiast tradycyjnej recenzji zaprezentować coś nowego. A oto kilka faktów dotyczących dzieła Cindy Williams Chima:
• „Król Demon” to prawdziwa cegła. Jednak czyta się ją bardzo szybko! No i ta okładka. Totalnie fantasy.
• Felssmarch nie może się równać z żadnym innym miejscem. Chyba że mówimy o księgarni.
• Han Alister to najbardziej zdolny do poświęceń złodziej, z jakim miałam do czynienia. Mało kto tak bardzo kocha rodzinę, siostrę o imieniu Mari w szczególności.
• Micahow Bayar to syn Wielkiego Maga. Ich ród nie zaprzepaści okazji posiadania amuletu Króla Demona o ogromnej magicznej mocy.
• Raisa ana’Marianna to, druga po Hanie Alisterze, główna bohaterka. Jest szkolona na następczynię trony Fellsów. W głębi serca nie chce poślubiać „rozsądnego mężczyzny”, pragnie odtworzyć historię Hanalei.
• „Król Demon” skrywa tyle niespodzianek, iż byłam skłonna przeszukiwać nawet rogi kartek w pogoni za poszlakami.
• Książka ta, ze względu na swoją grubość, może posłużyć jako potencjalna broń w starciu z rzezimieszkami z Felssmarch (żartuję, oczywiście. Chociaż nie zaszkodzi pogrozić nią temu, kto przerwie lekturę).
• Zakończenie tej pozycji zwiastuje brak choćby sekundy nudy w kolejnych tomach
Mogłabym wymieniać w nieskończoność, mogłabym streścić fabułę. W pierwszym przypadku szybko byście się znudzili, w drugim zepsułabym Wam zabawę, jaką powinniście czerpać z czytania. Tak więc jeśli nie boicie się wiru akcji, otwórzcie „Króla Demona” i dajcie się porwać lekturze.
„Król demon” jest to najbardziej wyczekiwana przeze mnie książka tego lata! Gdy okazało się, że będę miała okazję ją przeczytać, jednym słowem byłam wniebowzięta. Jednak dlaczego tak mi zależało? Po pierwsze gdy ujrzałam okładkę, to z miejsca się w niej zakochałam i chciałam mieć tę książkę za wszelką cenę. Po drugie, mój brat, który czytał książkę po angielsku, zachwalał ją i nie mógł przestać o niej mówić, wręcz mnie to irytowało. Jednak muszę przyznać, że mamy identyczny gust co do książek, więc byłam tym bardziej zachwycona. Faktem jest, że nazwisko Cinda Williams Chima, nic mi nie mówiło. Zastanawiałam się jednak czy aby na pewno książka jest taka świetna skoro wcześniej o niej nie słyszałam? Wszelkie moje wątpliwości się rozpłynęły gdy sięgnęłam po powieść. Czuję, że popadnę w szaleństwo jeśli następna część serii „Siedem Królestw” nie zostanie szybko wydana w Polsce.
Można powiedzieć, że książka jest podzielona na dwie części. Chodzi mi o to, że możemy przeczytać historię księżniczki Raisa’y a w następnym rozdziale możemy czytać o perypetiach Hana „Bransoleciaża” Alistera. Czytamy więc, jakby dwie oddzielne historie. Jednak ich losy po pewnym czasie się splatają, co czyni powieść ciekawszą.
Na pierwszych stronach poznajemy Hana, ubogiego chłopca, który musi zarabiać by utrzymać matkę i siostrę. Niegdyś herszt bandy „Łachmaniarzy”, teraz czyści buty, zbiera rośliny na sprzedaż czy też robi za „kuriera”. Wszystko się zmienia gdy wraz ze swoim przyjacielem Tancerzem, spotyka na górze Hanalei trzech młodych czarowników. Właśnie wtedy w ręce Hana wpada tajemniczy amulet, który zdaje się być równie kosztowny co potężny. Parę dni później po tym jak zostaje pobity przez gang „Południarzy”, zostaje oskarżony o morderstwo 8 z nich. Gwardia Królewska szuka go w każdym zakamarku Fellsmarchu, co nie polepsza jego sytuacji. Wówczas jego losy krzyżują się z losami księżniczki Raisy. Zdesperowany, porywa ją, jednak nie wie on, że Raisa jest księżniczką, gdyż przedstawia się jako Rebeca. Co stanie się z nim i z księżniczką? I co takiego ma w sobie tajemniczy amulet? I dlaczego ma te bransolety, których nie może ściągnąć i zdaje się, że rosną razem z nim?
Równocześnie poznajemy Raise ane’Marianne, której matka jest królową, natomiast ona jest prawowitą następczynią tronu. Jej życie jednak nie jest tak wspaniałe, jak każda mała dziewczynka myśli, jest sfrustrowana tym, że nigdy nie jest sama, musi zachowywać się tak jak przystało na królową a nie na szesnastoletnią dziewczynę. Nie może oddychać, wszyscy od niej wymagają idealnych manier i posłuszeństwa. Jednak czy szesnastoletnia dziewczyna z temperamentem pozwoli sobą manipulować? Raczej nie, i właśnie dlatego Raisa spotyka się na schadzki z czarownikiem Micah Bayerem, mimo że jest to zakazane przez Naeming. Jednak czy tylko z nim lubi się całować? Ależ nie, z trzy letnich szkoleń dal wojowników, wraca jej przyjaciel z dzieciństwa Amon Byrn, syn kapitana gwardii królewskiej. Pomimo tego, że związek z nim nigdy nie byłby zaakceptowany przez jej matkę, ona nie może przestać się z nim spotykać. Tylko czemu? Zbliża się jej święto imienia, po którym stanie się kobietą, do wzięcia. Zaczynają się zaloty i propozycję matrymonialne. Jednak ona nie chce jeszcze wychodzić za mąż z obowiązku, chce poczuć wolność i być ważna. Chce być jak Hanalea, która ponad 1000 lat wcześniej pokonało swoją odwagą i siłą charakteru, króla Demona.
Faktem jest, że niektórzy bohaterowie powieści, zaskarbiają sobie naszą sympatię od pierwszych stron, jednak są i takie postacie, które od początku napawają nas gniewem i złością. Do tych pierwszych na pewno należy Han oraz Tancerz, do drugich Micah Bayer oraz jego ojciec Wielki Mag, a jeśli chodzi o Raisę, hmm często mnie irytowała, więc mam mieszane uczucia. Sądzę, że książka zasługuję na uznanie, nie ma w niej momentu, który wprawiłby mnie w znurzenie, byłam podekscytowana i zniecierpliwiona, gdyż chciałam jak najszybciej wiedzieć jak dana scena się zakończy. Jedna z najlepszych powieści, jakie czytałam. Nie jest to typowy paranormal romance z jakimi się często spotykam. Jest to powieść fantastyczna dla osób w każdym wieku. Książke czyta się w ekspresowym tempie, mimo że mam wrażenie, że powieść jest wprowadzeniem do czegoś większego, co mnie ogromnie cieszy. Idealna książka na wakacje. Jestem zachwycona i zdecydowanie nie zawiodłam się na opinii brata, jest zgodna z prawdą w każdym calu. Pozostaje mi jedynie czekać na kolejną część.
Ocena: 10/10
"Historia księżniczki z losem Łachmaniarza się przeplata"
To moje pierwsze spotkanie z Cindą Williams Chimą. Kolejna autorka debiutująca na rynku i kolejne rozterki, bowiem opinii nie jest zbyt wiele, ale różnią się, niczym wszystkie kolory tęczy, od skrajnych zachwytów po wypowiedzi rwących sobie włosy z głowy załamanych lekturą czytelników. Ale ja zaryzykowałam i jestem z tego dumna.
Fantasy to jeden z moich ulubionych gatunków literackich. Bardzo lubię przenosić się do świata, który nie istnieje, zanurzać się w nim co raz głębiej i głębiej i nie wychodzić z niego przez bardzo długi czas. To takie swego rodzaju odizolowanie, które pozwala się odprężyć. Uwielbiam wszelkiego rodzaju wojny, bitwy, konflikty i wielkie intrygi, które prowadzą do ruiny, upadku, a także bohaterów zmagających się z problemami. A co zaserwowała Cinda Williams Chima?
"Król Demon" to pierwsza część sagi o losach Siedmiu Królestw. Autorka ukazuje w nim dwie równoległe historie o losach nastolatków, od których będzie zależała przyszłość Fells.
Han Alister, zwany też Bransoleciarzem, do niedawna herszt gangu Łachmaniarzy, robi wszystko, by utrzymać siebie, matkę i siostrę. Jego rodzina nie jest bogata, a jak na złość jedyna cenna rzecz, jaką posiada nie nadaje się do sprzedania. Bowiem jak pozbyć się czegoś, ci trzyma się Ciebie jak rzep psiego ogona? Odkąd tylko pamięta, zawsze miał na rękach grube, srebrne bransolety, ozdobione dziwnymi runami. Rosną wraz z nim i nie da się ich zdjąć, przez co dostarczają chłopakowi wielu kłopotów.
Podczas jednej z górskich wypraw z przyjacielem, Tancerzem Ognia, zabiera Micahowi Bayarowi, synowi Wielkiego Maga, potężny amulet. Jak się okazuje należał on kiedyś do Króla Demona - czarownika, który tysiąc lat temu prawie doprowadził do zniszczenia świata. Od kiedy Han go ma, zdaje się mieć jeszcze więcej kłopotów, jakby amulet sprowadzał na posiadacza nieszczęście. W dodatku Bayarowie zrobią wszystko, byle tylko odzyskać ten potężny przedmiot.
Raisa ana'Marianna jest następczynią tronu Fells. Po trzyletniej swobodzie u rodziny ojca w kolonii Demonai, musiała wrócić na dwór królowej. Dziewczyna nie może doczekać się święta swojego imienia, lecz nie jest zachwycona perspektywą wyjścia za mąż. Woli potajemnie romansować z młodym czarownikiem, Micaher Bayarem. Raisa marzy, by być niczym Halanea - legendarna królowa, która pokonała Króla Demona. Tymczasem powraca jej dawny przyjaciel, Amon, który uświadamia jej, że to, iż jej nie brakuje niczego, nie oznacza, że innym w królestwie wiedzie się tak samo dobrze.
Są tak różni od siebie, a jednak ich losy w pewnym momencie się splatają. Jak? Tego dowiecie się sami, sięgając po "Króla Demona".
Fabuła książki kręci się głównie wokół problemów tej dwójki nastolatków, a raczej ich kłopotów, bowiem oboje wpadają w nie po same uszy. Jedne z nich są skutkami intryg, a inne spowodowane ich własną głupotą. Jest dużo interesujących wydarzeń i zwrotów akcji. ponadto autorka bardzo ciekawie przedstawiła rozterki sercowe bohaterów. Żadna z postaci nie jest nad wyraz dojrzała i poważna, albo pogrążona w rozpaczy i smutku, winiąca się za jakieś nieszczęścia. Młodzież jest młodzieżą, i to jest największą zaletą kreacji bohaterów.
Autorka stworzyła bardzo ciekawy świat, kreowany na średniowiecze z odrobiną magii. Prócz tego, co znajdziemy w naszym świecie, pisarka włączyła do świata elementy, których nie odnajdziemy w naszym, ani na kartach historii.
Powieść przeznaczona dla młodzieży, została napisana bardzo lekkim i malowniczym stylem. Wciągnęłam się w nią od pierwszej strony i byłam ciekawa, co się dalej wydarzy. Nawiązałam pewną więź z postaciami i odbierałam ich emocje bardzo mocno, wczuwałam się w nich. W dodatku Han, Tancerz Ognia i Amon podbili moje serce swoim zachowaniem.
Zanim jeszcze skończyłam czytać, znalazłam w internecie porównanie tej serii do Trylogii Moorehawke. może stylistycznie "Król Demon" jej nie przebije, to mam wrażenie, że to jednak z nim bardziej się zżyłam. A może to tylko takie chwilowe wrażenie? Tego jeszcze nie wiem, ale nie wydaje mi się.
Bardzo polecam książkę wszystkim miłośnikom fantastyki. Bo chociaż nie ma tu takiego "wielkiego zakończenia", do którego dąży akcja i które rozwiązuje wszystkie problemy, to czuję, że fabuła powoli do tego zmierza. Nastąpi ono zapewne w ostatniej części, a do tamtej pory autorka będzie się z Nami bawić w kotka i myszkę. Dlatego z wielką przyjemnością sięgnę po kolejne części.
Fantastyka jest moim ulubionym gatunkiem literackim już od czasów "Harrego Potter'a". Mam do niej szczególny sentyment, zwłaszcza, że to były moje pierwsze "grube tomiska", jakie czytałam. Najlepsze w takich utworach jest to, że są jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz co się trafi. Do tej pory nie przeżyłam chyba żadnego zawodu książkowego, a "Król Demon" okazał się utworem godnym miana arcydzieła. Jeszcze zanim chwyciłam za lekturę zahipnotyzowała mnie okładka, której tajemnica rozwiała się wraz z kolejnymi stronicami utworu.
W "Królu Demonie" łączą się dwie historie: Raisy, księżniczki, przyszłej królowej Fellsmarchu oraz Hana Alistera, byłego herszta ganku, złodzieja. Han, zwany Bransoleciarzem, z powodu grubych, srebrnych bransolet z wygrawerowanymi runami stara się zrobić wszystko, by utrzymać siebie, matkę i siostrę Mari. Życie Alistera komplikuje się jeszcze bardziej po tym, jak chłopak zabiera potężny amulet Micahowi Bayarowi, synowi Wielkiego Maga. Potężna rodzina magów nie powstrzyma się przed niczym, by odzyskać tak potężny przedmiot, należący niegdyś do samego Króla Demona. Tymczasem Raisa ana'Marianna toczy własną walkę. Właśnie wróciła na królewski dwór po trzech latach swobody w kolonii Demonai, gdzie jeździła konno, polowała i uczestniczyła w słynnych targach klanowych. Po swoim święcie imienia szesnastoletnia Raisa będzie mogła wyjść za mąż, lecz nie jest zachwycona perspektywą poślubienia księcia, zapewne wiele od niej starszego, z dużym zamkiem i małym móżdżkiem. Jej wzorem jest Hanalea - legendarna waleczna królowa, która pokonała Króla Demona i uratowała świat. Wygląda jednak na to, że jej matka ma inne plany co do niej małżeństwa...Siedem Królestw zadrży w posadach, gdy losy Hana i Raisy zetkną się na kartach tej trzymającej w napięciu powieści.
Czytając ostatnio stronę przeżyłam lekki zawód. I co, to tyle? Już? Utwór ma prawie 600 stron, a ja go przeczytałam w ciągu dwóch dni. Historia stworzona przez autorkę jest tak fascynująca, że wciąga czytelnika do świata magii już od pierwszego zdania. Szczególnie w pamieć zapadły mi legendy dotyczące mitycznej królowej. Akcja jest wartka, a bohaterowie zachwycają. Czytając utwór miałam wrażenie, że autorka w każdą postać wlała odrobinę duszy. Uczestnicy zdarzeń byli idealnie dopracowani pod każdym względem, co sprawiło, że miałam jeszcze większą ochotę czytać. Jedynie raziło mnie zachowanie Raisy. Przez wszystkich uważana była za dobrodziejkę, wspaniałą osobę, wzór cnót. Ja jednak widziałam w niej młodą, bogatą dziewczynę, która perfidnie wykorzystuje osoby, które ją kochają.
Kolejną rzeczą, która bardzo mi się podoba to dwuosobowa narracja. Poznawaliśmy historię widzianą oczami Raisy oraz Hana. Niezwykłe było to, jak autorka potrafiła bawić się słowem. Powieść została napisana lekkim i przyjemnym językiem.
Książka zaskoczyła mnie swoim niespotykanym klimatem. Pomimo na rynku aż roi się od książek o magach, ta pozycja wydała mi się nadzwyczaj interesująca. Być może dlatego, że przypominała mi historię Sonei w "Trylogii Czarnego Maga"? W utworze zaskakiwało mnie wszystko, począwszy od pierwszej strony, aż po ostatnią. "Król Demon" jest owiany tajemniczą i pełną napięcia atmosferą, która pobudza zmysły czytelnika. Cinda Williams Chima wprowadziła nas w cudowny świat klanów, magi, zalotów i... demonów. Tej wycieczki, nie zapomnę przez bardzo długi czas.
Dlaczego warto przeczytać "Króla Demona"? Książkę faworyzuje niezwykły styl, opowieść, a nawet opisy, których zwykle nie znoszę, a które w tym utworze nabrały dla mnie nowego wymiaru . Nietuzinkowy świat stworzony przez Chime sprawił, że oderwałam się od przytłaczających, monotonnych zajęć dnia powszedniego i rzuciłam się w wir niezapomnianych wydarzeń i pełnych napięcia zwrotów akcji. Ten utwór jest magiczny pod każdym względem, rozpoczynając od okładki, a kończąc na spisie treści. Polecam tą książkę wszystkim, którzy cenią sobie dużą dawkę świetnej literatury fantasy - na pewno się nie zawiedziecie. Teraz pozostaje mi jedynie czekać, i mieć nadzieję, że szybko przeczytam tom drugi Siedmiu Królestw - "Wygnaną Królową".
"Król Demon" posiada dwóch głównych bohaterów. Jednym jest Han Alister (bądź Samotny Łowca), były złodziej i herszt gangu, który robi wszystko, by utrzymać matkę i siostrę. Znakiem rozpoznawczym chłopaka są tajemnicze srebrne bransolety na rękach, których nie da się zdjąć, a które rosną wraz z nim od dzieciństwa. Jego kłopoty zaczynają się od momentu, gdy wraz z przyjacielem, Ognistym Tancerzem, wdaje się w kłótnię z czarownikami i zabiera jednemu z nich tajemniczy amulet... Amulet, który okazuje się kiedyś należeć do samego Króla Demona, wielkiego czarownika, który niegdyś prawie zniszczył świat.
Drugim bohaterem jest księżniczka Raisa ana'Marianna. Wraca ona do domu, po pobycie u klanów, na swoje święto imienia. Po nim matka zamierza ją wydać za mąż. Jednak dziewczyna nie chce takiego życia. Marzy o wolności, chce być taka jak Hanalea, legendarna królowa, która ocaliła świat przed Królem Demonem. Losy bohaterów w pewnym momencie splatają się, nawet jeśli jedno nie wie, kim naprawdę jest drugie.
Już po opisie widać, że akcja książki dzieje się w wymyślonym królestwie, z wymyślonymi przez autora zasadami i postaciami. Dlatego, gdy napotkałam słowa "wózek inwalidzki", a potem nazwę rasy psów, zdaje się "golden retrievery" to aż wybałuszyłam oczy ze zdziwienia. Na szczęście później nie dostrzegłam już takich niepasujących słów.
Z początku czytanie szło opornie. Gdy kraina jest wymyślona często autor zbyt szybko podaje wszelkie informacje lub zbyt wolno. Tutaj po przebrnięciu przez pierwsze rozdziały czytanie poszło już szybko i gdy przysiadłam dobrze do książki przeczytałam 300 stron za jednym zamachem. Spodobał mi się pomysł, cała otoczka z klanami, świętem imienia, magią. Polubiłam bohaterów, bo Samotny Łowcy był wiarygodny, ani nazbyt dzielny, ani tchórz, a z Raisy była bardzo sympatyczna, dzielna księżniczka i miała głowę na karku (choć nie zawsze). Charakterystyczne są też postacie poboczne - Tancerz Ognia, skrywający pewne tajemnice, Amon - przyjaciel Raisy, żołnierz, który chcąc, nie chcąc towarzyszył jej w sekretnych wyprawach i Micah, czarownik, którego zaloty do księżniczki mają poważniejsze konsekwencje niż może się z początku wydawać.
Książka okazała się ciekawsza niż sądziłam i spędziłam z nią kilka dni. Zakończenie do pewnego stopnia nie było dla mnie zaskoczeniem, ale dopiero po wielu przeczytanych stronach. Z chęcią przeczytam kolejne tomy tej serii, bo wierzę, że będzie warto. Na koniec - polecam.
„Siedem Królestw” to seria składająca się na razie z trzech części. Pierwsza część to „Król Demon”. Na początku poznajemy dwóch głównych bohaterów książki, których losy później się splatają.
Czytając „Króla Demona” w zasadzie poznajemy dwie historie. Pierwszym głównym bohaterem jest Han Alister, jasnowłosy chłopak z charakterystycznymi bransoletami na rękach, drobny złodziejaszek i były herszt gangu Łachmaniarzy. Podczas wyprawy, wraz ze swoim przyjacielem, Tancerzem Ognia, napotyka się na trzech miotaczy uroków. Dochodzi między nimi do krótkiej wymiany zdać, po której Han pod wpływem impulsu zabiera magowi jego amulet, nie zdając sobie nawet sprawy, jakie właściwości i jaką moc owy amulet posiada.
Drugą główną bohaterką jest następczyni tronu Fells, Raisa ana'Marianna. Dziewczyna ciągle jest przygotowywana do przejęcia roli królowej. Trwają również wielkie przygotowania do Święta Imienia dziewczyny, czyli jej szesnastych urodzin. Raina pragnie być taką władczynią jak Hanalea, dawna królowa, wojowniczka, która pokonała Króla Demona. Historia Hanalei jest tutaj akcentem, który przeplata się przez praktycznie całą książkę.
Co łączy tych dwoje ludzi? Nie mają ze sobą praktycznie nic wspólnego. Gdyby nie to, że główni bohaterowie w całej historii spotykają się tylko raz, i to na kilka dni, można by odnieść wrażenie, że w „Królu Demonie” zawarte są dwie różne historie. Postać Hana jest bardzo interesująca i poruszająca, natomiast postać Raisy nieco mnie irytowała. Jest zachowanie, jak na następczynię trony, było raczej dziecinne. Było jej właściwie obojętne z kim się akurat całuje, a jeśli w rozmowie z nią wspomniany został jakiś chłopak, to automatycznie w książce pojawiał się dopisek „całowałam się z nim kilka razy”.
Po przeczytaniu pierwszego tomu odnosi się wrażenie, że jest on niewątpliwie wstępem do czegoś dużego. Uważam, że każdy znajdzie tam coś dla siebie. Plusem dla mnie były np. świetnie zarysowane postacie, zarówno te, które od razu zyskały moją sympatię, jak i te mniej lubiane. Książkę polecam oczywiście fanom fantastyki, a także miłośnikom historii o miłości zakazanej.
Tym razem nie wiem w jaki sposób napisać moje wrażenia z książki, więc zrobię to w punktach, tak mi będzie najłatwiej.
- z autorką tej książki spotkałam się po raz pierwszy, więc nie wiedziałam czego mogę się spodziewać
- książka pokaźnych rozmiarów, ponad 500 stron ale pisana bardzo dobrą czcionka i to daje plus dla niej bo bardzo szybko się czytało
- mamy tutaj 2 historie przeplatające się, co początkowo wydawało mi się nie do ogarnięcia, ale gdy się już wczytałam to nie robiło żadnego problemu
- poznajemy Hana Alistera, byłego herszta gangu Łachmaniarzy, który postanawia jednak z kradzieżami skończyć i robi za „kuriera”, zbiera zioła aby pomóc swojej matce i małej siostrze Mari. Hanowi przeszkadzają bransolety na jego nadgarstkach, które „rosną razem z nim”, nie ma pojęcia jak się ich pozbyć a także nie wiem jaką posiadają moc.
- przeplatające się rozdziały dotyczą kolejnej bohaterki Raise ane`Marianne następczyni tronu, która przygotowywana jest do Święta Imienia dziewczyny, po którym zostanie wydana za mąż
- nie sposób nie wspomnieć o Micah`y Bayerze, czarowniku który pragnie wykorzystując również czary poślubić Raisę pomimo, że jest to zabronione przez Naeming
- jest również przyjaciel z dzieciństwa Raisy- Amon Byrn- syn kapitana gwardii królewskiej. Kocha on potajemnie Raisę ale wie, że królowa nigdy by nie pozwoliła na ich ślub.
- poznajemy życie dworskie, gdzie są bale, suknie, tańce i konkury- nic więcej się nie liczy; oraz życie podwładnych którzy walczą o każdy dzień, robią wszystko aby przeżyć imają się różnych zawodów
-początkowo irytowała mnie Raisa swoim zachowaniem, charakterem. Jednak gdy „wyruszyła w teren” pod przykrywką przebrania i przybierając imię Rebeca zauważyła, że istnieje inne życie, o wiele trudniejsze. Nie spodziewała się, że gwardia królewska tak źle traktuje podwładnych i postanowiła, że gdy tylko zostanie królową wszystko się zmieni.
To świetna fantastyka pełna prawdziwej magii, a nie pod postacią wampirów czy wilkołaków, to czarownicy, ludzie posiadający tajemne moce.
Po przeczytaniu tej części ma się wrażenie, że autorka zrobiła świetny wstęp do kolejnych części. W „Królu Demonie” nakreśliła nam bohaterów. Kończąc książkę ma się niedosyt, czegoś nam brakuje, tego rozwinięcia.
Tak jak pierwszy rozdział nie przemówił do mnie w ogóle, tak kolejne zachwycały mnie coraz bardziej.
Z wielką chęcią sięgnę po kolejny tom cyklu „Siedem Królestw”.
‘Król Demon’ to pierwszy tom nowej serii Siedmiu Królestw wydawanej przez wydawnictwo Galeria Książki autorstwa Cindy Williams-Chima. Muszę przyznać, że zapowiadało się bajecznie – książka gruba, niesamowita okładka i świetne wydanie, do tego bardzo zachęcający i intrygujący tytuł. Czy jednak jest to lektura równie bajeczna, czy raczej przykład „nie oceniaj książki po okładce”?
Han Alister to były szef gangu Łachamniarzy, miejscowych łobuzów. Odkąd porzucił rolę zbója jeszcze trudniej jest mu utrzymywać rodzinę, czyli młodszą siostrę i matkę. Wiedzie spokojnie życie, odbywając w mieście rolę drobnego listonosza, przenoszącego towary i pieniądze zarabiając niewielkie sumy. Życia Hana zmienia się potwornie, gdy odbiera podczas polowań ze swoim przyjacielem, Tancerzem, grupce czarodziejów pewien amulet. Na nieszczęścia chłopak, któremu to odebrał jest synem Wielkiego Maga, a przedmiot, jaki przejął Han jest bardzo ważny dla rodu Bayarów, ze względu na jego pochodzenie. Han trzyma amulet w ukryciu, bojąc się jego magicznej mocy i planuje jak najszybciej go sprzedać. Jednak ten amulet to nie jedyna czarodziejska rzecz w jego życiu. Odkąd tylko pamięta miał na rękach grube metalowe bransolety z wyrytymi runami. Rosną z nim i nie da się ich w żaden sposób zdjąć. Czy mają one jakiś związek z tym, co ma wkrótce spotkać Hana?
Tymczasem księżniczka Raisa, następczyni tronu Fellsmarchu jest bardzo podekscytowana nadchodzącym świętem – szesnastym świętem jej imienia. Od tego momentu będzie mogła wyjść za mąż i wkrótce razem z partnerem objąć tron po swojej matce. Toczy ona własną walkę – nie chce wyjść jeszcze za mąż, jednak jest naciskana przez matkę. Czy to nie wydaje się podejrzane? Czy z początku niewinna chęć wydania szybko córki za mąż kryje jakiś sekret? Do tego Raisa żyje jak w bajce – nie ma pojęcia co tak naprawdę dzieje się w królestwie i jakie jest nastawienie do tych, co mają władzę przez zwykłych ludzi.
‘Siedem królestw zadrży w posadach, gdy losy Hana i Raisy zetkną się na kartach tej trzymającej w napięciu powieści’
Jak pisałem, książka zapowiadała się naprawdę świetnie. Miała trzymać w napięciu – jednak tego w ogóle nie było. Przez wszystkie przygody Raisy w królestwie i jej podboje nie czułem żadnych emocji, podobnie jak przygody Hana w zbójeckim mieście. Bo na tym praktycznie opiera się książka. Owszem, jest wątek fantasy, ale jest najzwyczajniej w świecie zaniedbany. Przez ponad połowę książki tak naprawdę nie dzieje się nic ciekawego. Jedyny emocjonujący moment to wspomniana w opisie konfrontacja Hana i Raisy. Poprzedzające to wydarzenia są po prostu nudne i monotonne, spotkania w klanie, długie dialogi i to samo miejsce akcji.
Czytamy z punktu widzenia dwóch osób w czasie trzecio osobowym, przez co czasami czułem się, jakbym czytał dwie inne książki. Najciekawiej jednak autorka przedstawiła świat Hana i jego życie w biedzie, do tego ciągle pakuje się w kłopoty. Party o księżniczce też były ciekawe, jednak czasami niektóre opisy i zdarzenie kompletnie zbędne, bo zanudzały po prostu.
Nie można jednak autorce tego, że nie potrafi pisać – potrafi, i to jeden z największych plusów tej pozycji. Potrafi się świetnie rozpisać, co czasami jest plusem, czasami minusem, w zależności od sytuacji. Na pewno plusem jest to, jak opisuje emocje bohaterów i ich przeszłość – przez połowę książki praktycznie czujemy odczucia Hana dotyczące jego wcześniejszego życia i dowiadujemy się więcej o jego charakterze. Pozwala to na bliskie zapoznanie się z bohaterem i utożsamienie się z nim. Tak samo jest z Raisą. Mimo różnych głupot, jakie robi jako księżniczka, ma naprawdę silny charakter i wzbudza sympatię w czytelniku. Bohaterowie to najmocniejsza część tej książki razem z tym, jak są przedstawieni.
Ale nie tylko na bohaterach skupia się akcja. Jest również wyraźnie przedstawiona sytuacja polityczna w Fellsmarchu – jak Raisa dowiaduje się, że nikt nie jest sobą, tylko udaje by nie zrzucić na siebie gniewu władców. Tak samo z np. wydaniem księżniczki za mąż – jesteśmy potraktowani dużą dawką opisów i dialogów na ten temat. Jest to dość mocną stroną, niestety za bardzo przeciągniętą. Można by to tak naprawdę troszkę skrócić, a już książka byłaby krótsza. Tak samo jakby darować sobie trochę przydługich opisów i już ‘Król Demon’ byłby o wiele ciekawszą i bardziej trzymającą w napięciu lekturą.
Warto również wspomnieć, że przez powieść przewija się też wątek opowieści o odważnej Henelenie i Królu Demonie,. Czy jednak wszystko to jest prawdą? W ciekawy sposób zostali również przedstawieni magowie w późnym średniowieczu, gdzie dzieje się czas akcji – są uważani za przeklętych łobuzów i nie są wszędzie mile widziani, np. w klanach. To pozwala nam inaczej rzucić okiem na miotaczy uroków, których wszyscy tak podziwiamy.
Mimo, że książka nazywa się ‘Król Demon’ to chyba tylko dlatego, by zachęcić potencjalnego czytelnika. Równie dobrze mogłaby nazywać się ‘Klan’, a już to bardziej byłoby bliższe treści.
Autorka pisała w taki sposób, że od razu miała zaplanowany początek i koniec i to jest źle. Przez całą książkę czekałem na konkretną akcję, a była ona dopiero na końcu. A powieść powinna zaskakiwać i ciekawić już od początku. Ale jest wciągająca, nie powiem. Nie wiem dlaczego, ale autorka pisze w sposób taki, że czyta się naprawdę szybko i lekko mimo dość dużej ilości stron. I mimo braku ciekawej akcji. Zdecydowany plus.
7/10. Gdyby nie emocjonująca końcówka pewnie bym nawet nie myślał o sięgnięcie po części kolejne. Ale czuje się zachęcony i odnoszę wrażenie, że „Król Demon” to tylko długi wstęp do czegoś naprawdę wielkiego, co spotka mnie w następnych tomach.
Cinda Williams Chima swoją przygodę z pisaniem rozpoczęła w trzeciej klasie szkoły podstawowej. Zaczęła od pisania opowiadań i poezji, aby w gimnazjum przejść już do pisania powieści. Na swoim koncie ma dwie serie, „Siedem Królestw” jest jedną z nich, a rozpoczyna ją właśnie „Król demon”.
Han Alister od chwili swoich narodzin ma na nadgarstkach srebrne bransolety całkowicie pokryte runami, które wydają się być magiczne, ponieważ rosną razem z nim i w żaden sposób nie można ich zdjąć. To właśnie one stały się jego znakiem rozpoznawczym kiedy Han stał na czele gangu Łachmaniarzy, a także zapoczątkowały jego przezwisko – Bransoleciarz. Jednak naszego bohatera poznajemy już po zerwaniu ze złodziejskim życiem, w tej chwili jedynym celem chłopaka jest utrzymanie i zapewnieni wyżywienia jego matce i młodszej siostrzyczce.
Ma on niesamowity talent… do pakowania się w ciągłe tarapaty. Tym razem także nie było inaczej, z tą różnicą, że Han nawet nie podejrzewał jak jego decyzja może być brzemienna w skutki. Podczas jednego ze swych polowań w górach, Han razem z Tancerzem natykają się na trzech młodych magów. W wyniku tego spotkania chłopak zmusza Micaha Bayara do porzucenia drogocennego i potężnego amuletu, który później, w wyniku impulsu, Bransoleciarz zabiera ze sobą. Okazuje się, że amulet należał kiedyś do jednego z najpotężniejszych czarnoksiężników, którego zwano Królem demonem, to właśnie on o mało nie zniszczył świata ponad tysiąc lat temu. Właśnie z jego powodu nad Hanem zawiśnie straszne niebezpieczeństwo, ponieważ ród Bayarów nie cofnie się przed niczym aby odzyskać potężny artefakt.
Równolegle poznajemy historię księżniczki Raisy ana’Marianny, która powróciła na dwór królewski z kolonii Demonai z której pochodzi jej ojciec, aby przygotować się na szesnaste święto swojego imienia. Zostanie wtedy uznana za prawowita następczynię tronu oraz uzyska możliwość wyjścia za mąż. Do tej drugiej opcji księżniczka w ogóle się nie pali, ma nadzieję, że jeszcze długi czas będzie mogła cieszyć się swoboda i wolnością. Jednak okazuje się, że jej matka, królowa Marianna, ma zupełnie inne plany wobec Raisy. Niestety wiążą się one z zerwaniem prastarych praw rządzących Siedmioma Królestwami. Księżniczka musi ratować się bardzo szybko podjąć decyzję, aby w Fells nie doszło do wojny domowej z tego powodu.
Drogi tej dwójki przetną się w nieoczekiwanych okolicznościach. Sprawia tym, że ich światy, tak od siebie odrębne zadrżą w posadach.
Jak już wyżej wspomniałam historie głównych bohaterów rozgrywają się równolegle, dlatego też rozdziały następują na przemiennie. Jednak przejścia pomiędzy nimi są bardzo płynne i zachowują ciągłość, więc czytelnik nie gubi się w danej historii. Na duży plus zasługuje także pomysłowość autorki, która cały świat będący tłem dla fabuły oraz jego prawa, stworzyła z niczego i to w taki sposób, że raczej nie przypomina on żadnego ze światów o których mogliśmy czytać do tej pory w powieściach fantasy.
Co do samych bohaterów, to według mnie nie można się tutaj do niczego przyczepić. Autorka z dużą starannością zadbała o to aby były realne oraz wiarygodne, a ich charaktery swoiście się uzupełniały. Jeżeli miałabym wskazać swoje sympatie i antypatie, do tych pierwszych zalicza się na pewno postać Hana Alistera. Chłopak miał naprawdę ciężkie życie i często aby przeżyć musiał się uciekać do gangsterki, ale potrafił z tego zrezygnować w obawie o życie swojej rodziny. Han jest inteligentny, sprytny i bardzo przebiegły. Życie w Łachmantargu nauczyło go jak przetrwać nawet w najtrudniejszych sytuacjach. Natomiast do antypatii mogę zaliczyć postać Raisy, która przez znaczną część powieści po prostu grała mi na nerwach. Szczególnie gdy chodziło o Micaha Bayara, nigdy nie mogła się zdecydować jak ma się wobec niego zachowywać, a nawet jak coś postanowiła to na jego widok jej decyzja ulegała zmianie o 180 stopni. Jak dla mnie księżniczka jest po prostu głupiutka pannica, której tylko amory i pocałunki w głowie. Chociaż trzeba przyznać, że miała swoje momenty i to właśnie ich trzymam się kurczowo mając nadzieję, że Raisa zmieni się na lepsze w kolejnych tomach serii.
Podsumowując. Książka pomimo swojej schematyczności ( biedny chłopak okazuje się być kimś niezwykłym i to od niego, w znacznej mierze, zależy los Siedmiu Królestw) jest wciągająca i intrygująca. Mamy tu do czynienia z wartka akcją, której nie przerywają żadne przydługie i nudne opisy. Ciągle coś się dzieje i dlatego często siedziałam jak na szpilkach i nie mogłam się doczekać aby poznać rozwiązania niektórych sytuacji. Jeżeli chodzi o fabułę to jest ona bardzo dobrze skomponowana i prowadzona, pomimo swojej prostoty i przewidywalności wywołuje dreszczyk emocji u czytającego. Natomiast język powieści jest bardzo żywy i swobodny, więc książkę czyta się bardzo szybko.
„Król demon” jest dobrą lekturą na długie zimowe wieczory dla czytelników w każdym wieku. Polecam.
Nie ocenia się książki po okładce - o tym wiedzą wszyscy szanujący się czytelnicy, ja natomiast zaczęłam cenić inne porzekadło, a mianowicie – nie ocenia się książki po tytule. „Król Demon” zainteresował mnie właśnie ze względu na tytuł. Miałach ochotę na poczytanie czegoś w rodzaju mrocznego fantasy, gdzie wreszcie w cholerę poszłaby poprawność polityczna, tolerancje i granica wiekowa 13. Miałam nadzieję, że wreszcie w moje ręce wpadło „męskie” Fantazy z zachodu i moja żądza krwi i przygody zostanie ugaszona. Wiem, że okazałam się naiwna. Bez zastanowienia kupiłam książkę, dopiero w domu przeczytałam kilka recenzji i uznałam, że może nie straciłam pieniędzy bo oceny były raczej pozytywne. No ale niestety…
Książka przede wszystkim jest odtwórcza. To wszystko już było. Poznajemy historię nastolatków w fantastycznych realiach. Han jest ex złodziejem, ledwo wiąże koniec z końcem, opiekuje się znerwicowaną matką i uroczą siostrą i oczywiście wchodzi w posiadanie magicznego artefaktu. Natomiast Raisa to przyszła następczyni tronu, piękna, kapryśna lecz odważna księżniczka, która nie chce podporządkować się nakazom matki. Brzmi ciekawie? Nie bardzo…i dalej nie jest lepiej. Problem tkwi w konstrukcji całej powieści – czyta się to szybko, ale jakoś bezuczuciowo, nie ma tu napięcia, emocji, klimatu… jest za to strasznie infantylnie i analnie. Miałam wrażenie, że trzymam w rękach powieść Trudi Canavan pomieszaną ze Zmierzchem… z tą różnicą, że Trylogię Czarnego maga czytało się świetnie, a bohaterów dało się lubić, a ze Zmierzchu można się było chociaż pośmiać. Problem „Króla Demona” polega na tym, że jest to pozycja poprawnie wydana, nieźle napisana, ale nijaka, ot rzemieślnicza robota – nadająca się głównie dla młodszych czytelników, bo starsi, bądź bardziej wymagający mogą czuć się poirytowany płaskimi bohaterami, stereotypowymi zwrotami akcji i kreacją świata przedstawionego, który kojarzy się chyba jedynie z makietą rodem z Hollywood – którą widzieliśmy już setki razy.
Po kolejne tomy raczej nie sięgnę.
Muszę przyznać, że nie nastawiałam się na książkę, która byłaby napisana w tak intrygujący i nieprzewidywalny sposób. Prawdę mówiąc liczyłam na powieść dla nastolatków, która rozgryzę już po dwóch rozdziałach. Tak się nie stało. Wątek Hana Alistera czy księżniczki Raisy został poprowadzony po prostu perfekcyjnie. Przez ponad 500 stron pierwszego tomu autorstwa pani Williams Chimy miotałam się w swoich opiniach dotyczących głównych bohaterów, ponieważ były to postacie zbudowane w sposób fantastycznie niedwuznaczny – tak jak lubię. Teraz zabieram się za tom drugi, pełna nadziei na dobrą lekturę. Polecam!
Kupiłam książkę przypadkowo, na krakowskich Targach ksiązki :p poszukując, czegoś z fantastyki. Nigdy nie spodziewałam się, że tak bardzo mi się spodoba.
Poznajemy młodego Hana, Branzoleciarza walczącego każdego dnia o przetrwanie oraz Raise, księżniczkę upartą i zawziętą, której nie brakuje wad (na szczęście zdaje sobie z nich sprawę). W trakcie czytania ksiązki okazuje się, że obie postaci łączy wiele wspólnego. Co z tego wyniknie? Niestety ja też nie wiem, ale gdy tylko zobacze drugi tom jestem pewna, że wyląduje na mojej półce. :)
"Król Demon" to najnowsza książka wydawnictwa Galeria Książki, którą zapragnął mieć każdy fan fantastyki, zanim egzemplarze wyszły na światło dzienne i na półki księgarń. Można zarzucić książce, że zrobiła sobie wielką reklamę przed wydaniem, a nawet po nim nadal nie schodziła ze stron portali dla wielbicieli literatury oraz miesięczników fantastycznych, takich jak choćby "Mowa Fantastyka", ale po co? Skoro pierwszy tom trylogii jest tego w największym stopniu wart. Przypuszczalnie rzecz biorąc, a przynajmniej takie jest moje zdanie, książka może uzyskać popularność uwielbianej przez wszystkich "Trylogii Czarnego Maga" do której autorka postanowiła napisać kolejne tomy wyprzedzające oraz poprzedzające wydarzenia. Wszystko zależy od tego, czy to my, jako czytelnicy damy książce szansę. Zacznijmy jednak od początku. Jak się patrzy na okładkę "Króla Demona", to można mieć wrażenie, że gdzieś widziało się już podobną. Takie skojarzenia mogą mieć szczególnie osoby, który przeszły przez wspomnianą wcześniej "Trylogią Czarnego Maga" Trydi Canavan, która budzi zachwyt oraz intryguje tych, którzy nie dali jej szansy i zakończyli lekturę, zanim ją rozpoczęli. W przygodach o Sonei mieliśmy okazję zobaczyć białe tło z magiem na planie głównym, tutaj nie jest inaczej. Pierwszy tom trylogii ma na okładce laskę z medalionem dawnego Króla Demona. Dlaczego akurat laskę, jeżeli o takiej rzeczy nie ma w zupełności mowy? Nigdzie, przez całą książkę? Nie mam pojęcia. Może dowiemy się o tym w kolejnych tomach. Na okładce widzimy również statek, którego też nie ma w powieści. W historii jest wzmianka, ale poza tym nie ma nic o statkach i podróżach morskich. Czy więc żaglowiec został umieszczony dla ładnego wyglądu? To możliwe i trzeba przyznać, że taka myląca wkładka dobrze się sprawdza, ale też nieco rozczarowuje. Trudno, porzućmy ten wątek. Przekonamy się, jak naprawdę jest, kiedy wyjdzie kolejny tom. Teraz skupmy się bardziej na treści, niż na tym co oko jest w stanie zobaczyć. Jest to pierwsza trylogia autorki Cindy Williams Chimy, która zagościła w naszym kraju. W swoim ojczystym państwie, gdzie autorka pisze i pracuje zostały wydane już dwie trylogie jej autorstwa. Z drugą mamy właśnie do czynienia, a z pierwszą będziemy mieli najprawdopodobniej, kiedy sprawdzi się ta, albo wcale. Poprzednia trylogia pisarki dotyczyła dzielnych herosów, magów oraz smoków, czego w Polsce mamy aż za nadto, nic dziwnego więc, że Galeria Książki wybrała drugą, bardziej interesującą. "Król Demon", opowiada o chłopcu, który z pozoru nie różni się niczym od innych. Nasz główny bohater jest biedny, więc kradnie, aby wyżywić rodzinę. W pewnym momencie na jego drodze stają magowie i do rąk Hana trafia magiczny artefakt, który sprawia więcej kłopotów, niż pożytku. W książce za tą złą stronę robią magowie oraz ci bogatsi mieszkańcy miasta, a w tym i królowa. Znana śpiewka? Oczywiście, że tak. I czytając książkę można mieć o niej złe zdanie, a nawet czuć monotonność. W pierwszym tomie "Trylogii Siedmiu Królestw" autorka nawet odchodzi od tytułu, a Król Demon staje się wzmianką, która po prostu jest od czasu do czasu, a jednak. Chodź na początku postacie przesuwają się jak pionki po szachownicy, a w ich życiu nie dzieje się nic niezwykłego, nawet momenty akcji nie są rozkręcane tak jakbyśmy chcieli, potem wszystko nagle się zmienia. Od połowy książki do jej końca zdecydowanie mamy wrażenie, że autorka dostała niezłego kopa i rozpoczęła swoje wyżywanie się na klawiaturze komputera. Po prostu, przez te nudniejsze fragmenty możemy tak zżyć się z postaciami, że kiedy dochodzi do naprawdę ostrych zmian w ich życiu i ktoś nagle ginie jesteśmy w stanie się popłakać. Treść budzi w nas żal, złość i kontrowersję w najmniej spodziewanych momentach. I nie mówię tego wszystkiego z powodu, tego, że chce zrobić pozytywną reklamę książce. Nie. Czytając "Króla Demona" momentami naprawdę miałam chęć wejść do książki i coś zrobić. Rzadko zdarzają mi się takie odczucia, szczególnie do dopiero co poznanych postaci. Często też miałam takie przypadki, że czytałam po nocach, aż do momentu, kiedy nie zaczęło świtać. Dla tej książki porzuciłam też gry na kompie, a to jest już nie lada wysiłek z mojej strony. Tak, więc chodź wydaje mi się i nie mogę się tego doczekać, że autorka dopiero pokaże co nieco w drugim tomie, uważam, że było cudownie. "Trylogia Czarnego Maga" lub "Wampiraci" to nie są, ale założę się, że fani, szczególnie tej pierwszej pozycji sięgną po książkę w oczekiwaniu na kolejne tomy Trudi Canavan, a te spodobają im się również mocno, bo światy są nieco do siebie zbliżone. "Król Demon" porusza również aspekty codziennego życia, a już na pewno biedy oraz obowiązków i poświęcenia się, które były widoczne w historii. Fizjologia tego świata jest o tyle inna, że w momentach, gdzie normalnie w książkach fantasy władzę mają mężczyźni, tutaj jest na odwrót, linia królowych jest oddawana po stronie kobiet i to one sprawują władzę. Powieść jest z gatunku fantasy, jednak nie występują tutaj żadne stworzenia, ani niepojęte rzeczy. Fantasy stanowi tu jedynie fakt obecności magii i magów. Chodź autorka przedstawiła w powieści własny świat, nie jest to nic, czego byśmy nie znali. Książkę można ocenić jako delikatne fantasy z domieszką romansów, bez względnego i niepotrzebnego brutalizmu, czy eroty ki. Z tyłu okładki nawet pisze, że tom jest przeznaczony dla każdego. Moim zdaniem, owszem jest przeznaczony dla każdego, jednak z pewnym umiarem. Z pewnością książka spodoba się osobom starszym, jak i tym zaliczającym się do grupy młodzieży. W swoim opisie poruszyłam jedynie losy Hana i Raisy, co nie oznacza, ze to jedyne postacie. Choć wątki dotyczą tej dwójki, na przemian, to czasami są wtrącone jeszcze sceny z trzecimi osobami. A wszystko to kręci się wokół intryg, miłości oraz przyjaźni, która może runąć w najmniej spodziewanym momencie z takich przyczyn jak choćby inny podział zdań i drug w życiu.
Więcej na: http://today1.blog.onet.pl/149-Cinda-Williams-Chima-Trylo,2,ID430954075,DA2011-07-19,n
O serii: Fascynujące i nieprawdopodobne losy Hana Alistera drobnego złodziejaszka który wszelkimi sposobami próbuje utrzymać rodzinę i Riasy następczyni tronu Fellsmarchu która buntuje się przeciw obowiązkom księżniczki. oboje próbują się odnaleźć w świecie lecz gdy się spotkają całe siedem królestw zadrży w posadach...
O książce: W Fellsmarchu nastały ciężkie czasy. Han Alister, do niedawna złodziej, zrobi niemal wszystko, by utrzymać siebie, matkę i siostrę Mari. Jak na ironię, jedyna wartościowa rzecz, jaką posiada, nie nadaje się do sprzedaży. Odkąd Han pamięta, zawsze miał na rękach grube srebrne bransolety z wygrawerowanymi runami. Wszystko wskazuje na to, że są magiczne – rosną wraz z nim i nie da się ich zdjąć.
Życie Hana komplikuje się jeszcze bardziej po tym, jak chłopak zabiera potężny amulet Micahowi Bayarowi, synowi Wielkiego Maga. Amulet ten niegdyś należał do Króla Demona – czarownika, który przed tysiącem lat omal nie zniszczył świata. Bayarowie nie powstrzymają się przed niczym, by odzyskać tak potężny przedmiot.
Tymczasem Raisa ana’Marianna, następczyni tronu Fells, toczy własną walkę. Właśnie wróciła na królewski dwór po trzech latach swobody u rodziny ojca, w kolonii Demonai, gdzie jeździła konno, polowała i uczestniczyła w słynnych targach klanowych. Po swoim święcie imienia szesnastoletnia Raisa będzie mogła wyjść za mąż, lecz nie jest zachwycona perspektywą poślubienia księcia z dużym zamkiem i małym móżdżkiem. Raisa pragnie być jak Hanalea – legendarna waleczna królowa, która pokonała Króla Demona i uratowała świat. Wygląda jednak na to, że jej matka ma inne plany – niebagatelną rolę odgrywa w nich zalotnik, łamiący wszelkie prawa, na których opiera się królestwo.
Siedem Królestw zadrży w posadach, gdy losy Hana i Raisy zetkną się na kartach tej trzymającej w napięciu powieści.
Na ,,Króla Demona" miałem chętkę odkąd pojawił się na rynku czułem że ta książka wyznaczy nowy trend w dziedzinie powieści Fantasy i nie pomyliłem się książka ta ma wszelkie potrzebne aspekty czyli fascynującą fabułę, ciekawych bohaterów oraz świetnie pomyślaną opowieść ale wszystko po kolei...
Króla Demona pochłonąłem w jeden wieczór czyta się go lekko ponieważ autorka używa prostego języka który ułatwia czytanie i sprawia że jest ono jeszcze przyjemniejsze. W książce zastosowano styl przeplatania rozdziałów tak ze na przemian widzimy historię Hana i Raisy co ukazuje nam życie tych dwojga bohaterów w różnych diametralnie odmiennych od siebie światach , więc raz obserwójemy polowania i zmagania się gangów oraz walkę o przetrwanie którą ukazuje nam Han, by po chwili przenieść się w strefę dworskiego życia i związanych z nim intryg które widzimy na przykładzie Raisy, koncepcja ta jest według mnie świetnym pomysłem który od razu polubiłem.
Fabuła jest ciekawie zbudowana i występuje w niej kilka zwrotów akcji jednakże da się wyczuć że jest to dopiero wstęp do czegoś większego ponieważ autorka przedstawia nam świat w którym toczy się historia oraz bohaterów i w miarę możliwości ich historię nie do końca ale akurat na tyle ile w danym momencie musimy wiedzieć. Kolejnym plusem jest nie udzielanie odpowiedzi na ważne pytania co sprawia że do końca książki nie wiemy jaką role odgrywa odebrany przez Hana amulet lub jego Bransolety a także jaką ostateczną decyzję podejmie Raisa co bardzo cieszy gdyż czytanie nie nudzi nam się po kilkunastu stronach ale utrzymuje się do końca książki co jest ogromnym plusem.
Kolejnym gigantycznym plusem tej powieści są bohaterowie nie tylko ci główni jak Han i Raisa ale i ci poboczni jak Tancerz Ognia, matka i ojciec Raisy, Przywódczyni klanów Iva czy Amon strażnik i przyjaciel z dzieciństwa Raisy. Czarnych charakterów również nie brakuje są nimi Wielki Mistrz Gustav Bayar oraz jego syn Micah. Bohaterowie są świetnie wykreowani i bardzo łatwo jest się w nich wcielić oraz przeżywać opisane przygody razem z nimi.
Na wzmiankę zasługuje też świetna okładka powieści która przyciąga wzrok i cieszy oko, gratuluję wydawnictwu świetnego pomysłu i liczę na więcej takich wspaniałych okładek i oczywiście powieści:)
Podsumowując ,,Król Demon" wywarł na mnie ogromne wrażenie i chętnie sięgnę po jego kontynuację a powieść polecam wszystkim gdyż naprawdę warto się z nią zapoznać:)
Moja Ocena: 10+/10
Fantastyka to mój ulubiony gatunek literacki, który fascynuje mnie od lat. Nie wyobrażam sobie życia bez opowieści o magach, zaczarowanych królestwach, magicznych postaciach i fikcyjnych światach. Przeczytałam wiele książek z tego typu literatury - niektóre były świetne, inne dobre, bywały także słabe 'gnioty', jak można to nazwać kolokwialnym językiem. 'Król Demon' autorstwa Cindy Williams Chima'y od początku wyglądał obiecująco. Jakaś magiczna siła (tak, magiczna to odpowiednie słowo) przyciągała mnie do tej książki. Z zapartym tchem usiadłam i zaczęłam czytać.
'Król Demon' ma dwóch głównych bohaterów. Han Alister, do niedawna złodziej, zwany także Bransoleciarzem z powodu swych srebrnych bransolet, które ma odkąd pamięta i nie może się ich pozbyć, to jeden z nich. Chłopak i jego przyjaciel Ognisty Tancerz mają po zaledwie szesnaście lat, a zachowują się nad wyraz dojrzale. Alister zrobi wszystko, by utrzymać swą matkę i siostrę Mari. Życie chłopaka komplikuje się w momencie, gdy zabiera potężny amulet Micahowi Bayarowi, synowi Wielkiego Maga. Amulet ten należał niegdyś do tytułowego Króla Demona, czarownika, który tysiąc lat wcześniej o mało nie zniszczył świata. Drugim bohaterem, a raczej bohaterką jest Raisa ana'Marianna, następczyni tronu Fells, córka królowej. Poznajemy ją w momencie, gdy właśnie wróciła na zamek po trzech latach swobody w rodzinnej kolonii ojca, Demonai. Wielkimi krokami zbliża się jej święto imienia, po którym księżniczka będzie mogła wyjść za mąż. A zalotników jej nie brakuje. Dziewczyna pragnie być odważna i waleczna jak legendarna Hanalea, pogromczyni Króla Demona, która ocaliła świat. Nic nie będzie już takie jak wcześniej, gdy losy Hana Alistera i Raisy ana'Marianny zetkną się na kartach powieści.
Od początku miałam wrażenie, jakbym czytała powieść Trudi Canavan. Wielki Mag, wiele podobnych szczegółów i lekki, aczkolwiek treściwy styl pisania obu autorek to tylko niektóre podobieństwa. Mam cichą nadzieję, że Pani Cinda nie próbowała naśladować Canavan. W dzisiejszych czasach trudno o dobrą fantastykę - rynek opanowały wampiry i wilkołaki oraz ich wspólne romanse. Oczywiście, są to postacie fantastyczne, jednak autorzy zbyt bardzo próbują nadać im ludzkie cechy. Czasami wychodzi to całkiem okej, natomiast w większości przypadków efekt jest dość kiepski. Dlatego cieszę się, że istnieją jeszcze pisarze, którzy umieją napisać coś naprawdę ciekawego i czysto fantastycznego - stwory i zjawiska zachowują swoje naturalne cechy i środowiska, a postacie osnute są mgiełką tajemnicy. W przypadku 'Króla Demona' tak wlaśnie jest. Co prawda mistycznych stworów autorka nam tutaj nie zaserwowała, ale świetnie wykreowała świat przedstawiony i genialnych, oryginalnych bohaterów. Pomysł z klanami, profesjami i przedstawieniem nam dwóch tak bardzo różniących się od siebie bohaterów zasługuje na pochwałę.
'Król Demon' to pierwsza część 'Trylogii siedmiu królestw'. Autorka zapoznała nas z ogólną sytuacją panującą w królestwie oraz poza nim, przedstawiła twarde warunki i zasady obowiązujące mieszkańców Fells i kolonii, a także dała nadzieję, na coś naprawdę wartościowego. Wyraźnie widać, że pierwszy tom to dopiero wstęp do czegoś niezwykłego. Niczym przystawka przed wielką ucztą. Jestem wręcz przekonana, że tom drugi i trzeci będą jeszcze lepsze niż część pierwsza, na to się właśnie zapowiada. A skoro Pani Cinda narobiła mi takiego smaczku na dalsze kontynuacje, wyczekuję od niej prawdziwego hitu. Czy tak będzie? Wkrótce się przekonamy.
Chciałabym również, abyście zwrócili uwagę na niesamowitą okładkę książki. Oprawa jest usztywniana i szyta, przez co książka prezentuje się wspaniale. Wielka pochwała dla wydawnictwa za taką staranność. Lubię ładnie wydane książki.
Jeżeli tak jak ja, kochacie fantastykę, musicie przeczytać 'Króla Demona', pierwszą część Trylogii Siedmiu Królestw autorstwa amerykańskiej pisarki Cindy Williams Chimy. Ja Was nie zachęcam, ja wręcz rozkazuję, abyście zainteresowali się tą lekturą. Bo jest naprawdę tego warta.

Albertus
Zinamon
Selkar
Weltbild
Empik
Matras



