Lewa ręka Boga

Okładka książki Lewa ręka Boga autorstwa Paul Hoffman
Okładka książki Lewa ręka Boga autorstwa Paul Hoffman
Paul Hoffman Wydawnictwo: Albatros Cykl: Lewa ręka Boga (tom 1) fantasy, science fiction
448 str. 7 godz. 28 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Lewa ręka Boga (tom 1)
Tytuł oryginału:
The Left Hand of God
Data wydania:
2011-05-04
Data 1. wyd. pol.:
2011-05-04
Data 1. wydania:
2014-01-16
Liczba stron:
448
Czas czytania
7 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788376592374
Tłumacz:
Izabela Matuszewska
Niezwykła, wymykająca się klasyfikacjom powieść z elementami fantasy Paula Hoffmana, amerykańskiego pisarza i scenarzysty. „Lewa ręka Boga” otwiera epicką trylogię o młodym Thomasie Cale, niepokornym akolicie Powieszonego Odkupiciela.

W Sanktuarium nie ma miejsca na litość i miłosierdzie. Ci, którzy trafiają do kamiennego labiryntu sal, mają tylko jedno zadanie: walczyć aż do śmierci o Jedynie Słuszną Wiarę. Tomas Cale ma piętnaście albo szesnaście lat – nie pamięta. Nie pamięta również tego, jak nazywał się, nim trafił w ręce okrutnych braci. Niezwykle utalentowany, zarówno czarujący, jak i zdolny do niebywałego okrucieństwa, w chwili słabości pozwala sobie na nieodpowiedzialny czyn. W odruchu litości zabija pastwiącego się nad młodą kobietą odkupiciela, podpisując na siebie wyrok śmierci. Tomas musi uciekać przed karzącą ręką Powieszonego Odkupiciela i jego fanatycznych wyznawców. Wraz z ocaloną dziewczyną i przyjaciółmi, Henrim i Kleistem, opuszcza Sanktuarium, by stawić czoła rzeczywistości poza jego murami. Niełatwy charakter, porywczość i budzące niepokój zdolności nie ułatwią mu ukrycia się pomiędzy normalnymi ludźmi…
Średnia ocen
7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Posłuchaj fragmentu
00:00 /00:00
Reklama

Kup Lewa ręka Boga w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Lewa ręka Boga



927 438

Oceny książki Lewa ręka Boga

Średnia ocen
7,0 / 10
1899 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Lewa ręka Boga

avatar
264
93

Na półkach:

Strasznie przegadana pozycja. Tył brzmiał bardzo ciekawie, ale nie zostało to wykorzystane w fabule. Fajnie świat fantasy, ale problem zaczyna się, gdyż nie wiadomo o nim absolutnie nic. Jest jakaś wojna, ale w sumie nie wiadomo kto z kim i dlaczego. Bohaterowie nie są godni zapamiętania. Zresztą co chwilę pojawia się ktoś nowy, nie ma nawet opisy wyglądy czy cechy charakterystycznej. Fabuła do gadanie i bicie po mordach, mówiąc kolokwialnie. Po tytule i opisie z tyłu spodziewałem się czegoś innego, a dostałem wieczną gadaninę, brak opisów jakiś miejsc i skanianie od punktu a do punktu b byleby popchnąć fabułę do przodu

Strasznie przegadana pozycja. Tył brzmiał bardzo ciekawie, ale nie zostało to wykorzystane w fabule. Fajnie świat fantasy, ale problem zaczyna się, gdyż nie wiadomo o nim absolutnie nic. Jest jakaś wojna, ale w sumie nie wiadomo kto z kim i dlaczego. Bohaterowie nie są godni zapamiętania. Zresztą co chwilę pojawia się ktoś nowy, nie ma nawet opisy wyglądy czy cechy...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
189
165

Na półkach:

Pozwolę sobie zrobić 3 szybkie recenzje:

Gdy masz 16-21 lat - mocna dobra z ciekawym pomysłem

Gdy masz 22-30 lat - średnia, ale pomysł i początek całkiem spoko. Do przeczytania

31-40 lat - daj sobie spokój. To chłam. Jest setka ciekawszych książek

Mam 40. 1 tom wymęczyłem, innych nawet nie ruszam. początek nawet zgrabny i fajny klimat. Po 150 stronach to żart. Naiwna i głupia

Pozwolę sobie zrobić 3 szybkie recenzje:

Gdy masz 16-21 lat - mocna dobra z ciekawym pomysłem

Gdy masz 22-30 lat - średnia, ale pomysł i początek całkiem spoko. Do przeczytania

31-40 lat - daj sobie spokój. To chłam. Jest setka ciekawszych książek

Mam 40. 1 tom wymęczyłem, innych nawet nie ruszam. początek nawet zgrabny i fajny klimat. Po 150 stronach to żart. Naiwna i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1
1

Na półkach:

Bardzo ciekawa historia młodego Keila i jego dwóch przyjaciół. Osadzona w bardzo mrocznym i bezwzględnym świecie ogarniętym szałem religii, gdzie inni wiedzą lepiej, co dobre dla jednostki. Papież religii Powieszonego Odkupiciela ma plan, który objawił mu Bóg, a jego realizacją ma się zająć podopieczny papieża -Keil, młody Savant- geniusz strategii.

Bardzo ciekawa historia młodego Keila i jego dwóch przyjaciół. Osadzona w bardzo mrocznym i bezwzględnym świecie ogarniętym szałem religii, gdzie inni wiedzą lepiej, co dobre dla jednostki. Papież religii Powieszonego Odkupiciela ma plan, który objawił mu Bóg, a jego realizacją ma się zająć podopieczny papieża -Keil, młody Savant- geniusz strategii.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

4211 użytkowników ma tytuł Lewa ręka Boga na półkach głównych
  • 2 515
  • 1 650
  • 46
1112 użytkowników ma tytuł Lewa ręka Boga na półkach dodatkowych
  • 815
  • 126
  • 70
  • 38
  • 28
  • 18
  • 17

Tagi i tematy do książki Lewa ręka Boga

Inne książki autora

Paul Hoffman
Paul Hoffman
Brytyjski pisarz fantasy i scenarzysta filmowy. Po ukończeniu anglistyki na Oksfordzie imał się różnych zajęć, był m.in. gońcem, nauczycielem i cenzorem filmowym. Jest autorem trzech scenariuszy i pięciu powieści, w tym trylogii Lewa Ręka Boga.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Trzepotanie jego skrzydeł Paul Hoffman
Trzepotanie jego skrzydeł
Paul Hoffman
Skończyłam ostatni tom trylogii „Lewa ręka Boga” i jestem po troszku rozczarowana i zawiedziona, a trochę doceniam fakt, że autor do końca pozostał niepokornym i wymykającym się schematom (choć przecież schematami sypie jak z rękawa) kreatorem świata przedstawionego. Fakt, losy Thomasa Cala poplątał tak, że węzeł gordyjski to przy tym dziewczęcy warkoczyk, więc już tylko ostre cięcie zostało mu do dyspozycji, by coś z tym wszystkim zrobić. Niezmiennie pozostaję pod wrażeniem tego, jak Hoffman wykorzystuje fakty i teksty kultury, by tworzyć z nich całkiem nową jakość. Jest w tym czasami obrazoburczy, ale w końcu można malować, tylko tymi kredkami, które są pod ręką. Nasza rzeczywistość i historia obfitują w absurdy, których dość często staramy się nie uwypuklać. Autor „Trzepotu jego skrzydeł” nie ma pod tym względem żadnych skrupułów. I naprawdę zaciekawiły mnie opisy poczynań wojennych Thomasa, jak również intryg politycznych, których był podmiotem lub przedmiotem. Fascynują mnie także wątki poboczne, w których pisarz się lubuje. Czasami zdaje się odpływać, gdzieś hen, daleko od głównej osi opowieści, by niespodziewanie wrócić i tym, co nie miało znaczenia, zmienić sposób postrzegania pewnych zdarzeń. Choć tym razem głęboko boleję nad tym, jak lekką ręką Hoffman uśmierca swoich bohaterów (ja rozumiem, tytuł „Anioł Śmierci” zobowiązuje, ale bez przesady..) W moim odczuciu „Trzepotanie jego skrzydeł” jest najsłabszą częścią trylogii. Ale jest to na pewno ciekawe czytelnicze doświadczenie. Może dlatego, że fabuła faktycznie jest w swej nieliniowości mocno życiowa – nie wszystko ma sens, pewne rzeczy się dzieją, bo tak i czasami po prostu wszystko się urywa byle jak.
onika - awatar onika
oceniła na67 lat temu
Nieświadomy mag Karen Miller
Nieświadomy mag
Karen Miller
Bardzo przyjemnie się to czytało, książka jest lekka i mam wrażenia że się przez nią płynie. Nie jest to typowe zawiłe fantasy w którym musisz się skupić by zrozumieć co się dzieje i na jakiej podstawie działa świat. Nie jest to też książka w której zaciskasz zęby z emocji. Jest fajną odskocznią od cięższych pozycji. Kilka razy nawet mnie rozbawiła. Pióro fajne przystępne, dobrze opisane wydarzenia ich przyczyny oraz skutki. Bardzo podobało mi się to że zmiana perspektywy z bohatera na innego bohatera odbywała się nie co rozdział a jeśli zaszła taka potrzeba to nawet co kilka zdań, dzięki temu unikneło się powtarzania opisu tych samych wydarzeń od nowa ale z innej perspektywy. Po prostu podczas trwania jednego opisu, perspektywa zmieniała się kilka razy dzięki temu od razu znaliśmy odczucia bohaterów czy ich myśli, na szczęście jest to na tyle dobrze zrobione, że szybko idzie się połapać w tym kto mówi. Książka w mojej opinii straciła niestety dwie gwiazdki ze względu na zbytnią idealność przedstawionego świata. Czytając ją odnosiłam trochę wrażenia że jest to utopia, zachowania mieszkańców, decyzje króla czy społeczeństwa są zbyt idealne żeby były prawdziwe. Żadnych spisków, prób zabójstwa rodziny królewskiej czy odebrania korony. Nawet rodzina konkurencyja do aktualnie rządzącej, nigdy przeciwko niej nie spiskowała, a przez myśl im nawet nie przeszło by przypadkiem dodać kropelkę trucizny do herbatki króla. Drugi minus który mi przeszkadzał to objawiający się w niektórych miejscach brak logiki lub logicznej ciągłości wydarzeń lub nawet ich skutków. Jak wcześniej pisałam wszystko jest zbyt idealne i cukierkowe. Ja wiem że to państwo w zamyśle miało być idealnym schronieniem i miejscem do życia chroniącym przed złem całego świata, ale zamysł to tylko zamysł a ludzie to ludzie, nie dogodzisz wszystkim ani wszystkich nie upilnujesz. Podsumowując książka warta przeczytania ale nie polecam jej osobą które lubią bardziej realistyczne podejście do świata.
Nisane - awatar Nisane
ocenił na84 miesiące temu
Thor Wolfgang Hohlbein
Thor
Wolfgang Hohlbein
Ostatnie lata to prawdziwy renesans dla wszystkich mitologii z całego świata. Te z północy Europy swoją sławę zawdzięczają głównie filmom Marvela – wszak każdy obecnie kojarzy Lokiego i Thora, Odyna i Freyę czy młot Mjollnir. Wielka w tym zasługa kinowego uniwersum, które powołało do życia co prawda komiksowych bohaterów, ale trzeba pamiętać, że ich rodowód sięga nordyckich sag. Wolfgang Hohlbein również czerpie z tych źródeł w swojej powieści fantasy Thor, pierwszym tomie Sagi Asgard. Budzi się do życia. Nie wie, gdzie jest ani kim jest. Ba, nie zna własnego imienia. A dookoła niego tylko zamieć śnieżna i lodowa pustynia. Żeby nie zamarznąć, mężczyzna wyrusza w drogę w poszukiwaniu schronienia i jedzenia. W trakcie marszruty napotyka kobietę z dwójką dzieci i rannym mężem, którzy cudem tylko uniknęli zamarznięcia przy tej pogodzie. Urd, bo tak nazywa się nieznajoma, pozwala mężczyźnie przyłączyć się do nich, dzieli z nim resztkami jedzenia, a po śmierci swojego męża wraz z przybyszem wyrusza w drogę. Poszukują schronienia przed zimą, która depcze im niebezpiecznie blisko po piętach, aż trafiają do ukrytej przed postronnymi doliny, zwanej Midgaardem. Tam ich losy komplikują się jeszcze bardziej, szczególnie że mężczyzna, zwany Thorem przez swoją siłę i zdolność posługiwania się młotem, stopniowo przypomina sobie swoją przeszłość i próbuje odkryć kim, tak właściwie, jest. Mój problem z tą książką jest jeden, ale dość zasadniczy. Nie tego się spodziewałam, sięgając po pierwszy tytuł serii zwanej Sagą Asgard i po tytuł związany z imieniem jednego z największych wojowników nordyckich sag. Oczekiwałam wielkich bitew, uczt w Asgardzie, innych bóstw na stronach tej prawie dziewięćset stronicowej cegły. Spodziewałam się krwistej, solidnej fantastyki, taką nadzieją napawało mnie też nazwisko autora, opisywanego jako król fantasy zza naszej zachodniej granicy. Zamiast tego wszystkiego otrzymałam... Nie do końca sama nawet wiem, co. Opowieść drogi? Powieść obyczajową z elementami fantastyki? Bo czystą fantastyką tego nie da się nazwać. Cała historia dzieje się w quasi średniowiecznym świecie, na dalekiej Północy. Zbliża się zima i noc polarna, więc bohaterowie muszą znaleźć schronienie. Bogów jest tu tyle, co na lekarstwo. Główna postać miewa przebłyski z poprzedniego życia, kiedy podobno był bóstwem, którym już nie jest. Jednak jak na osobę o nadnaturalnym pochodzeniu, jest zbyt podatny na zranienie. Kilkukrotnie traci przytomność na dłuższy czas, praktycznie co walka zostaje ranny i prawie zawsze nieomal śmiertelnie. Odkrywa powoli swoje moce i poprzednie życie, ale nieustannie stawia opór wspomnieniom, jakby bał się, co może w nich znaleźć. Irytowało mnie ciągłe powtarzanie, że Thor miał jakieś niejasne wrażenie, miał coś w rodzaju przebłysku i zaraz o tym zapominał. Powtarzało się to notorycznie i po piątym albo szóstym razie zaczęło mi już działać na nerwy. Z głównych bohaterów mamy jeszcze Urd, tajemniczą kobietę, która okazuje się być członkinią sekty Posłańców Światła, kapłanów-wojowników, chcących sprowadzić na ziemię bogów. Są jeszcze jej dzieci: Elenia oraz Lif, którzy odgrywają również niemałą rolę w całej historii, chociaż czasami bywają naprawdę denerwujący swoim zachowaniem, jak to dzieci. Styl autora jest dość surowy, ale mimo to książkę czyta się naprawdę dobrze. Pomimo tego, brnęłam przez nią bardzo długo. Bywało, że przez wiele stron nie działo się kompletnie nic, potem fabuła przyspieszała na krótką chwilę i znowu całość spowalniała. Dopiero ostatnie sto stron to było coś, co porwało mnie jako czytelniczkę – wielka bitwa i akcja, która pędziła bez ustanku na łeb na szyję. Końcówka ratowała trochę całość, ale było tego za mało – przez większość stron brnęłam, jak bohaterowie przez ten śnieg po kolana. Szczerze powiem, że nie wiem, komu mogłabym polecić Thora. Fanom fantastyki raczej nie przypadnie on do gustu z racji znikomej ilości tego gatunku literackiego w fabule. Może czytelnicy powieści obyczajowych byliby bardziej do niej przekonani? Sporo mi w tej powieści brakowało, chociaż uczciwie trzeba przyznać, że to nie jest zła pozycja. Najlepiej, jeśli sami weźmiecie ją do ręki i przeczytacie, a tym samym przekonacie się, czy jest to tytuł dla was. https://wiewiorkawokularach.blogspot.com/2022/05/thor-wolfgang-hohlbein.html
Aleksandra Kujawa - awatar Aleksandra Kujawa
oceniła na73 lata temu
Droga Cienia Brent Weeks
Droga Cienia
Brent Weeks
Miałem ochotę na dark fantasy i dostałem dark fantasy. Co prawda poczucie beznadziei nie jest tutaj na jakimś kosmicznym poziomie, koncepcja świata jest całkowicie sztampowa, postacie nie są najwspanialszymi o jakich przeczytałem, ale wszystko jest jak najbardziej poprawne i budujące absolutnie brudny klimat. Miałem okazję zacząć czytać „Czarny Pryzmat” tego samego autora i różnica jest diametralna. Tamtej powieści jest aczytalna, a od tej nie mogłem się oderwać. Jej największą zaletą w moich oczach jest to, jak autor traktuje czytelnika i swoje postacie. To, co dzieje się „poza kardem” dzieje się tam nie bez przyczyny. Nasza wiedza jest kwestionowana na każdym kroku, tak samo jak kwestionowana jest wiedza bohatera, którego aktualnie śledzimy. Plot twist goni plot twist, wszystko to formuje się w jakieś chore szachy 5D, które co najlepsze działają, mając ręce i nogi. Pod koniec książki podważałem już wszystko co się działo, wszędzie widziałem spisek w spisku, w czym swój udział ma też mordownia, jaką pan Brent Weeks funduje swoim postaciom. Wystarczą pierwsze dwa rozdziały, żeby się o tym przekonać. To jest właśnie dark fantasy w pełnej krasie, sprawiające, że ma się ochotę krzyczeć na książkę, jakby można tym próbować powstrzymać bieg fabuły. Nie oznacza to oczywiście, że ta przemoc jest tu ciągle i ciągle konieczna. Z dwa razy miałem poczucie, że można by tę konkretną sytuację rozwiązać trochę inaczej, niekoniecznie doprowadzając do tego, że główny bohater nokautuje bezbronną kobietę i wstrzykuje jej truciznę. Na szczęście w większości przypadków brutalność była uzasadniona antypatycznością bohaterów. Antypatyczność to też duże słowo, bo Durzo Blint jaki by nie był, w całym swoim byciu mentorem/substytutem postaci ojca jest po prostu ciężki do znienawidzenia. Chociaż się stara, przez całą powieść i należy zaznaczyć, że zaledwie garstka jego grzechów na sam koniec otrzymuje wyjaśnienie. Znienawidzić o wiele łatwiej jest głównego antagonistę, który skrupulatnie podąża krokami Ramseya z „Pieśni Lodu i Ognia”, ale na szczęście w mniej graficzny sposób. I właśnie, chociaż nie jest to postać, której jeszcze nie widziałem w żadnej powieści, spełnia swoją rolę w zupełności i jest dokładnie taki, jaki miał być. Pochwalić muszę jeszcze dialogi. Bywają co prawda skrajnie edgy, ale nie widziałem jeszcze powieści, w której aż tak by to pasowało. Durzo straszący innych po prostu działa, już przez samo to co mówi i o czym mówi. Szczególnie w pierwszej połowie powieści niezłe są także wszelkie potyczki słowne, brzmiące tak, że można to kupić. Z nielicznych minusów, chociaż w tym co najważniejsze się nie gubiłem, to jednak momentami powieść staje się niejasna. Opisy tego co się dzieje bywają ciężkie, niestety myliłem też postacie, które naprzemiennie przywoływano z pomocą ich imienia i nazwiska. Dokładając tu ponownie fakt, że dosłownie wszystko mogło się tu zdarzyć z każdym, często musiałem wracać po kilka stron i upewniać się, że czegoś nie pominąłem. Nie wiem też kto wpadł na pomysł, żeby przetłumaczy „wetboy” na „siepacz”. Zupełnie mi nie pasowało, ale na tłumaczenie w żadnym wypadku nie można narzekać, bo naprawdę czytanie „Drogi Cienia” zapewniło mi dużo emocji, nie zawsze pozytywnych, ale w pozytywnym sensie, bo w sumie na to właśnie liczyłem.
Nidhogg - awatar Nidhogg
ocenił na92 miesiące temu
Poza Cieniem Brent Weeks
Poza Cieniem
Brent Weeks
Przepaść między tym, a pierwszym tomem może nie jest drastyczna, ale widoczna i odczuwalna. Świat jest ten sam, bohaterowie (w większości) tacy sami, ale odczucia inne. Brud, przemoc i całe „dark fantasy” zostało w Cenarii, a tutaj krążymy po świecie, gdzie największą moc mają przyjaźń i miłość. Oczywiście, w poprzednich częściach również i one wygrywały, ale istniał jakiś balans. Tak naprawdę ciężko mi poukładać sobie w głowie co tu się dokładnie działo. Wszystko to takie jedno wielkie pokłosie finału drugiego tomu, z naciąganą końcową bitwą. Wielu decyzji nie rozumiałem, szczególnie tych dotyczących Solona i Doriana. Ten pierwszy nagle zyskał jakiś wątek znikąd, zakończony w mgnieniu oka i okazujący się macguffinem powieści (koniec końców zupełnie niepotrzebnym). A Dorian za to, z jednej strony jest postacią absolutnie tragiczną, zmuszoną do wyzbycia się wszystkiego, łącznie z rozumem za cenę życia (chyba),a z drugiej nagle robiący jakieś skrajnie obrzydliwe rzeczy w kompletnie niepotrzebnym fragmencie o audiencji. I tak, tu mam problem z podobnym okrucieństwem, bo nie jest to już książka o mordercy wychowanym w brudzie, tylko o magii miłości i głupich politycznych dywagacjach. Fajnie się czytało o tym, że Logan sobie radzi, że Durzo utrzymuje kontakt z Kylarem, motyw gadającego kakari to w ogóle mega fajna sprawa, ale były też rzeczy zupełnie niedomówione. Skupiamy się na tym jak Feir lata po górach, a nie wiemy co u Ully, ani nie mieliśmy okazji zobaczyć spotkania Durzy z mamą K. Warto też wspomnieć o rzeczach, których kompletnie nie zrozumiałem. Białe kakari? Vir ginie razem z Khali? Wilk okazuje się wrogiem Durzo, ale mimo wszystko dla Kylara to przyjaciel? Czym w końcu jest Łowca? Jakim cudem Elene znalazła się dokładnie tam, skąd uratowali ją w poprzedniej powieści? Jak zniszczono kolczyki? Zakończenie jest mimo wszystko dobre, przeczuwalne od dawien dawna i choć moim zdaniem zbyt wiele postaci przeżyło, to jednak nie jest jakieś mega kolorowe. Pewnie dlatego, że kończy się pogrzebem, ale i tak jest dobre. Tak samo jak i cała książka, która w gruncie rzeczy jest poprawna, momentami wciągająca i tylko czasami dłużąca się. Po prostu nie dorasta do pięt poprzednim tomom, a patrząc jak zmienia się mój stosunek z każdym kolejnym, boję się sięgnąć po „Kroniki Kylara”.
Nidhogg - awatar Nidhogg
ocenił na630 dni temu
Zmrok Tim Lebbon
Zmrok
Tim Lebbon
Bardzo mroczna, od pierwszych stron epatująca przemocą i beznadziejnością. Początek jest mocny. Potem nie ma wytchnienia, choć wciąż pojawia się jakaś nadzieja, że coś się może uda - nadzieja bardzo złudna. A autor zupełnie zabija ją na sam koniec. Tak, zdecydowanie nie podobało mi się to, co spotkało Rafe'a. Polubiłam chłopaka, a raczej ten pomysł, że oto magia, która umarła na 300 lat, odradza się w niewinnym, niczego nieświadomym chłopcu. Liczyłam na to, że Rafe powoli będzie się zmieniał, odkrywał swoje możliwości, ale to co się z nim działo... te ciągłe powtarzanie "jestem tylko wiejskim chłopcem", a przy tym zachowania jakby pozjadał mądrości świata> nie ma nic o tym, dlaczego, to on właśnie został wybrany przez magię, skąd się wziął... Zaprzepaszczona szansa. Co mnie jeszcze zafascynowało w tej historii, to oryginalny świat - fledżerzy, toczniki, strawniki, zniszczone maszyny, które kiedyś towarzyszyły ludziom w każdej pracy, a teraz nikt nie wie, jak działały - naprawdę fascynujące. Jeszcze o bohaterach: Wiedźma Nadzieja - takie tam odrażające babsko, jakoś nic mnie w niej nie ciekawi, mimo że odniosłam wrażenie, że autor chciał, by ciekawiła :D Motyw Alishii i biblioteki fajny, gdy pojawia się cień, bohaterka tak naprawdę przestaje istnieć. Trey - iskra, którą miał na początku też powoli znika, w miarę tego, jak rośnie okres od ostatniego fledżowego posiłku. Kosar i A'Meer - najbardziej charakterystyczni, o nich dowiadujemy się najwięcej. Mnisi - hmmm jakoś nie mogłam do końca kupić tego ich motywu działań, a także tego, że są tak naprawdę niezniszczalni, jakby byli magiczni, mimo że magii dawno już nie ma... Podsumowując - bohaterowie, którzy nie przyciągają, za dużo przemocy, za dużo też wątków erotycznych (jak taki naprawdę fuj motyw: Nadzieja, która chce zgwałcić śpiącego Rafe'a). Ale pomysł na świat tak ciekawy, że z chęcią dowiem się, jak potoczyły się dalsze losy bohaterów, tym bardziej, że tytuł kolejnej części "Świt" - wskazuje, że jest jakaś nadzieja (bo już się zmęczyłam tym wszechobecnym mrokiem).
Gosgos - awatar Gosgos
ocenił na66 lat temu

Cytaty z książki Lewa ręka Boga

Więcej

Towarzyskość to niebezpieczna rzecz, a może się okazać nawet zgubna w skutkach, ponieważ oznacza kontakt z ludźmi, z których większość jest ciemna, pusta i przewrotna i pragnie twojego towarzystwa tylko dlatego, ze nie znosi swego własnego. Nudzi się ze sobą śmiertelnie i wcale nie widzi w tobie przyjaciela, tylko rozrywkę w postaci tańczącego psa albo przygłupiego aktorzyny z repertuarem zabawnych opowiastek.

Towarzyskość to niebezpieczna rzecz, a może się okazać nawet zgubna w skutkach, ponieważ oznacza kontakt z ludźmi, z których większość jest ...

Rozwiń
Paul Hoffman Lewa ręka Boga Zobacz więcej

Samotność jest wspaniała, Cale'u, i to w dwójnasób. Po pierwsze, pozwala człowiekowi przebywać sam na sam ze sobą, po drugie, chroni go od towarzystwa innych.

Samotność jest wspaniała, Cale'u, i to w dwójnasób. Po pierwsze, pozwala człowiekowi przebywać sam na sam ze sobą, po drugie, chroni go od t...

Rozwiń
Paul Hoffman Lewa ręka Boga Zobacz więcej

Żadna wiadomość nie jest ani tak dobra, ani tak zła, jak się z początku wydaje.

Żadna wiadomość nie jest ani tak dobra, ani tak zła, jak się z początku wydaje.

Paul Hoffman Lewa ręka Boga Zobacz więcej
Więcej