Rakietowe Szlaki tom 1: Antologia klasycznej SF

Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Okładka książki Rakietowe Szlaki tom 3: Antologia klasycznej SF Michael Bishop, Ray Bradbury, Alan Dean Foster, Marek S. Huberath, Raphael A. Lafferty, Ursula K. Le Guin, C. L. Moore, Robert Sheckley, Clifford D. Simak, Dan Simmons, Michael Swanwick, John Varley, Roger Zelazny
Ocena 7,7
Rakietowe Szla... Michael Bishop, Ray...
Okładka książki Rakietowe Szlaki tom 2: Antologia klasycznej SF Brian W. Aldiss, Barrington J. Bayley, Dmitrij Bilenkin, Nikołaj Gudaniec, Harry Harrison, Marek S. Huberath, Tom Joseph, Raphael A. Lafferty, Ursula K. Le Guin, Ondřej Neff, Robert Sheckley, Theodore Sturgeon, Michael Swanwick, John Varley, Ilja Warszawski, Ian Watson, Andrew Weiner, Gene Wolfe, Timothy Zahn, Roger Zelazny
Ocena 7,5
Rakietowe Szla... Brian W. Aldiss, Ba...
Okładka książki Rakietowe Szlaki tom 7: Antologia klasycznej SF Victor Contoski, Robert A. Heinlein, Cyril M. Kornbluth, George R.R. Martin, H. Beam Piper, Frederik Pohl, Mike Resnick, Bob Shaw, Robert Sheckley, Lucius Shepard, Jack Vance, Wiktor Żwikiewicz
Ocena 7,5
Rakietowe Szla... Victor Contoski, Ro...
Okładka książki Rakietowe Szlaki tom 4: Antologia klasycznej SF Michael Bishop, Ray Bradbury, Stephen R. Donaldson, Harlan Ellison, Raphael A. Lafferty, Ursula K. Le Guin, Fritz Leiber, Robert Sheckley, Clifford D. Simak, Siergiej Siniakin, John Varley, Rafał A. Ziemkiewicz
Ocena 7,3
Rakietowe Szla... Michael Bishop, Ray...
Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,4 / 10
165 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
126
73

Na półkach:

Dobre, fajne opowiadania. Dla mnie"Bitwa" Sheckley'a -miód. Dobre- "Najdłuższy obraz świata", " Powolne ptaki", "Rejs po promieniu", " Ucieczka" i króciuteńka "Tęsknota". Ale warto przeczytać calośc.

Dobre, fajne opowiadania. Dla mnie"Bitwa" Sheckley'a -miód. Dobre- "Najdłuższy obraz świata", " Powolne ptaki", "Rejs po promieniu", " Ucieczka" i króciuteńka "Tęsknota". Ale warto przeczytać calośc.

Pokaż mimo to

3
avatar
0
0

Na półkach:

Jest antologia klasycznej sci-fi, wydana w czasach kiedy to ów gatunek głównie jest pojmowany przez pryzmat "Gwiezdnych wojen" czy trylogii "The Matrix". Dla ludzi lubiących wyżej wymienione, zwłaszcza "Gwiezdne wojny" okładka może być myląca natomiast opowiadania nużące, zwłaszcza że nie ma tutaj praktycznie epickich (niezwykle ostatnio wyeksploatowane słowo) bitew, akcji goniącej akcję czy innych wielkich wydarzeń. Raczej jest zaduma, filozoficzne i naukowe hipotezy z tym nieśmiertelnym pytaniem "co by było gdyby", odrobina poezji i od czasu do czasu śmiech, czasami przez łzy. Niektóre opowiadania to literacka uczta ("Najdłuższy obraz świata", "Powolne ptaki" czy "Róża dla Eklezjastesa"), niektóre dają dużo myślenia ("Człowiek ze swoim czasem", "Ubranie na miarę") i również niektóre dają pole do wysiłku intelektualnego ("Skalpel Occama", "Ucieczka") jak i trochę śmiechu i groteski ("Bernie Faust", "To niemożliwe"). Przy innych miałem ochotę odłożyć książkę, jednak dobrze że tego nie zrobiłem. Część opowiadań niemiłosiernie się zestarzała a o innych bym nie powiedział że to science fiction. Polecam tym którzy wychowali się na Lemie czy Dicku oraz tym którzy lubią dobrą prozę. Co nie zmienia faktu że antologia jest niezwykle nierówna oraz miejscami nużąca, przede mną jeszcze sześć tomów i mam niezwykły apetyt na nie.

Jest antologia klasycznej sci-fi, wydana w czasach kiedy to ów gatunek głównie jest pojmowany przez pryzmat "Gwiezdnych wojen" czy trylogii "The Matrix". Dla ludzi lubiących wyżej wymienione, zwłaszcza "Gwiezdne wojny" okładka może być myląca natomiast opowiadania nużące, zwłaszcza że nie ma tutaj praktycznie epickich (niezwykle ostatnio wyeksploatowane słowo) bitew, akcji...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
239
92

Na półkach: ,

Nie można nie wspomnieć, że opowiadania w książce to prawdziwa kolebka SF, która z dzisiejszymi opowiadaniami nie ma nic wspólnego. Bardziej z gatunki przygody, thrillerów, czy luźnych opowiadań na tematy bliskie SF. Z nieliczynymi wyjątkami oczywiście.

Nie można nie wspomnieć, że opowiadania w książce to prawdziwa kolebka SF, która z dzisiejszymi opowiadaniami nie ma nic wspólnego. Bardziej z gatunki przygody, thrillerów, czy luźnych opowiadań na tematy bliskie SF. Z nieliczynymi wyjątkami oczywiście.

Pokaż mimo to

6
Reklama
avatar
289
130

Na półkach:

Zdarza mi się od czasu do czasu przeczytać jakaś antologię. Zazwyczaj w natłoku nagromadzonych opowiadań jedno , góra dwa przyciągną moją uwagę. resztę z reguły należy zbywać milczeniem. W przypadku pierwszego tomu Rakietowych Szlaków jest inaczej. Są tu tylko i wyłącznie opowiadania genialne i bardzo dobre. Na koniec dodam, że na mojej skromnej osobie największe wrażenie zrobiło opowiadanie Gordona R. Dicksona ,, Nazywaj go Panem''

Zdarza mi się od czasu do czasu przeczytać jakaś antologię. Zazwyczaj w natłoku nagromadzonych opowiadań jedno , góra dwa przyciągną moją uwagę. resztę z reguły należy zbywać milczeniem. W przypadku pierwszego tomu Rakietowych Szlaków jest inaczej. Są tu tylko i wyłącznie opowiadania genialne i bardzo dobre. Na koniec dodam, że na mojej skromnej osobie największe wrażenie...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
2960
549

Na półkach: , ,

Bardzo różnorodny zbiór opowiadań. Kilka zapadających w pamięć, dużo przyzwoitych i parę takich, które nie pozostawiły znaczącego śladu w mojej pamięci.
Subiektywna ocena:
- "Porwanie w powietrzu" John Varley - super, już teraz chcę przeczytać książkę powstałą na podstawie tego opowiadania,
- "Najdłuższy obraz świata" R.A. Lafferty - poruszające do głębi, bardzo działa na wyobraźnię,
- "Powolne ptaki" Ian Watson - bardzo mi się podobało, za pomysł i wykonanie,
- "Skalpel Occama" Theodore Sturgeon - trzyma w napięciu przez cały czas, zaskakujące zakończenie,
- "Rejs po promieniu" Barrington J. Bayley - jedno z najlepszych opowiadań w zbiorze,
- "Bernie Faust" William Tenn - średnio mi się podobało,
- "Kontrolex" Robert Zacks - też średnie,
- "To niemożliwe" Dimitr Bilenkin - w chwilę po przeczytaniu nie pamiętałam, o czym jest ;),
- "Człowiek ze swoim czasem" Brian W. Aldiss - bardzo smutne opowiadanie, ale największym zaskoczeniem był dla mnie styl autora, zupełnie inny, niż w powieściach, jakbym czytała zupełnie innego autora,
- "Strażnik Śmierci" Alexander Jablokov - solidny, przerażający horror,
- "Tajemniczy dom" Jurij Nagibin - nie zapada w pamięć,
- "Profesor opuszcza scenę" Henry Kuttner - sprawia, że chce się przeczytać więcej o bohaterach tego opowiadania :),
- "Tęsknota" Tuli Kupferberg - krótkie, ale celne,
- "Ubranie na miarę" James White - zabawne i tak niesamowicie "brytyjskie" :),
- "Bitwa" Robert Sheckley - pomysł tak niesamowity, że długo nie schodzi to opowiadanie z myśli,
- "Róża dla Eklezjastesa" Roger Zelazny - bardzo dużo odniesień do różnych wytworów kultury i religii, co utrudnia czytanie, i nieco chaotyczna narracja, ale sama idea wgniata w fotel,
- "Ci, którzy odchodzą z Omelas" Ursula K. Le Guin - celne i przerażające opowiadanie o ludzkiej naturze,
- "Ucieczka" Ilja Warszawski - również jedno z najlepszych opowiadań,
- "Mów mu, Panie" Gordon R. Dickson - bardzo ciekawe i poruszające,
- "Jak przegrałem II wojnę światową i pomogłem powstrzymać niemiecką inwazję" Gene Wolfe - alternatywna rzeczywistość, w które ja nie potrafiłam się odnaleźć, choć zabawne było szukanie ukrytych znaczeń w narracji.

Bardzo różnorodny zbiór opowiadań. Kilka zapadających w pamięć, dużo przyzwoitych i parę takich, które nie pozostawiły znaczącego śladu w mojej pamięci.
Subiektywna ocena:
- "Porwanie w powietrzu" John Varley - super, już teraz chcę przeczytać książkę powstałą na podstawie tego opowiadania,
- "Najdłuższy obraz świata" R.A. Lafferty - poruszające do głębi, bardzo działa na...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
164
156

Na półkach:

Rakietowego odlotu część pierwsza

Wszyscy, którzy wierzą w Boga, powinni Go chwalić, a ci, którzy w Niego nie wierzą, powinni chwalić Chaos, bądź cokolwiek innego, czemu wiarę dają, że w Polsce pojawił się Lech Jęczmyk. Śmiało mogę powiedzieć, że między innymi dzięki niemu pokochałem fantastykę. To on pokazał mi najlepsze rzeczy fantastyczno-naukowe, które powstały na świecie. To właśnie Lech Jęczmyk tłumaczył i redagował „Kroki w nieznane”, drugie wydanie „Rakietowych szlaków”, jak i wiele, wiele innych pozycji.

Lata temu, kiedy skończył się socjalizm i reglamentacja papieru, kiedy nadszedł upragniony kapitalizm, okazało się, że reglamentacja i przymus wyboru, przed którym stali wtedy redaktorzy wydawnictw, wyszedł nam na dobre. W tym czasie poznaliśmy większość najlepszych dokonań z dziedziny fantastyki, zarówno z Zachodu, jak i ze Wschodu. Osobą, która bardzo się do tego przyłożyła, jest właśnie Lech Jęczmyk - tłumacz i redaktor, który w tym roku obchodzi 75 rocznicę urodzin. Fantastyka w latach ’70 i ’80 ubiegłego wieku (jak to brzmi!) pozwoliła „nie zwariować” wielu tysiącom ludzi. Wyjaśnię młodemu pokoleniu: To nie żart. Ludzie chcieli czytać fantastykę, żeby oderwać się od dołującej rzeczywistości. Każda pozycja z fantastyki była wykupywana na pniu. Nawet mniejsze nakłady mieściły się w granicach 30 tysięcy, z reguły były to nakłady 50-tysięczne, a niektóre książki serii „z dżdżownicą” dochodziły nawet do 150 tysięcy egzemplarzy!

„Rakietowe szlaki”, w odróżnieniu od „Kroków w nieznane”, nie były pomysłem Lecha Jęczmyka. Pierwsze wydanie tej antologii, jednotomowe, miało miejsce w 1958 roku, a redaktorami zbioru byli Jan Zakrzewski i Julian Stawiński. Antologia ta, chyba ewenement na polskim rynku wydawniczym, była wydawana już trzy razy, i za każdym razem ilość opowiadań w niej zamieszczonych rośnie. W 1978 roku, to właśnie Lech Jęczmyk wznosił jej wydanie, dokładając drugi tom. Obecnie, w 2011 roku, Lech Jęczmyk i Wojtek Sedeńko z wydawnictwa Solaris ponownie wzięli się za „odkurzenie” znanego tytułu (tak jak to zrobili kilka lat wcześniej z „Krokami w nieznane”, corocznie już wydawanej antologii opowiadań) i reaktywowali „Rakietowe szlaki”. Antologia ta, to ich autorski wybór. W wydawnictwie szeptają, że zostanie wydanych przynajmniej pięć tomów.

Z tego co pamiętam, większość opowiadań zamieszczonych w omawianej antologii była już publikowana w Polsce. Jednak to nie nowość dla polskiego czytelnika miała być podstawowym kryterium wyboru, a wybitność opowiadania, oraz to, czy dane opowiadanie nie zestarzało się przez lata, jak często się zdarza w przypadku literatury fantastycznonaukowej. Zebrano tutaj opowiadania z „Rakietowych szlaków”, dawnych „Kroków w nieznane”, jak i „żółtych kartek” z Problemów, Fantastyki/ Nowej Fantastyki, zbiorów autorskich i pewno kilku innych. To też stanowiło zarzut ze strony wielu: po co wyciągać i zamieszczać w nowej, bądź co bądź, antologii opowiadania, które były już wcześniej publikowane. Przecież w każdej chwili każdy z nas może do nich sięgnąć. Nie zgadzam się z tym. Po pierwsze, kupiłem antologię i jestem z tego zadowolony, pomimo tego, że mam dużą biblioteczkę złożoną z samych antologii (w tym poprzednie „Rakietowe szlaki”). I bardzo cieszę się, że znalazł się ktoś, kto to chciał wydać je jeszcze raz, ładnie podane. (Ja oczywiście kupiłem egzemplarz w twardej oprawie, bo ja maniak jestem). Po drugie, książka jest przede wszystkim adresowana do młodych ludzi, którzy wcześniej nie mieli okazji spotkać się z opowiadaniami w niej zamieszczonymi. A nigdy dość przypominania i podawania czytelnikom rewelacyjnych, klasycznych opowiadań.

Tyle wspomnień, przejdźmy do pierwszego tomu, który właśnie przeczytałem. Nie będę szczegółowo omawiał każdego z opowiadań. Zamieszczę tylko krótkie notki na temat każdego z nich. Większość czytałem wcześniej, pamiętałem i lubiłem. Część była dla mnie nowością. W mojej ocenie, prawie każde opowiadanie jest świetne lub co najmniej bardzo dobre. Jest też kilka ocierających się o ideał. Są i takie, których ja na pewno nie zamieściłbym w tym zbiorze. Aha, wypada także wspomnieć o ładnym wydaniu, notkach autorskich przed i po każdym opowiadaniu. Po kolei więc:

ciąg dalszy na stronie:
http://szortal.com/node/678

Rakietowego odlotu część pierwsza

Wszyscy, którzy wierzą w Boga, powinni Go chwalić, a ci, którzy w Niego nie wierzą, powinni chwalić Chaos, bądź cokolwiek innego, czemu wiarę dają, że w Polsce pojawił się Lech Jęczmyk. Śmiało mogę powiedzieć, że między innymi dzięki niemu pokochałem fantastykę. To on pokazał mi najlepsze rzeczy fantastyczno-naukowe, które powstały na...

więcej Pokaż mimo to

0
avatar
751
170

Na półkach: , ,

Jakiś czas temu w dość hurtowym tempie udało mi się skompletować 7 tomów "Rakietowych szlaków", zawsze bardzo chciałem się do nich dobrać, ale chyba musiały poczekać, aż złapię fazę na krótkie formy. Here I am. Pierwszy tom odnowionego cyklu Lecha Jęczmyka i jak sądzę w niemałym stopniu Wojtka Sedeńki, serwuje nam od razu opowieści klasyczne, przepyszne i językowo wyborne. Nic dziwnego skoro od samego początku (Varley, którego uwielbiam, a tu dają mi go w mocnej, mrocznej odsłonie) jest mocno, tajemniczo, klimatycznie, zabawnie, zaskakująco, czasem w innej kolejności, czasem równocześnie, opowieści pędzą lub wtłaczają nas w leniwą ale klimatyczną narrację, a twórca kompilacji dowala nam jeszcze pod koniec doskonałym i zabawnym Genem Wolfe, którego przynajmniej ja osobiście nie posądziłbym nigdy o takie zacięcie. Zdecydowanie warto odrzucić na bok wszystkie aktualnie reklamowane jako 'kultowe' papierowe czy e-papierowe kupki niczego, i zagłębić się coś naprawdę sycącego. Rakietowe szlaki są jak restauracja gdzie je się nieco wolniej, w malutkich porcjach, ale wrażenia zapamiętuje się na długo. Zupełnie inaczej niż przy okazji wpychanych nam przez działy marketingu do gardeł fastfoodowych rozdętych tomiszczy. Bon appétit!

Jakiś czas temu w dość hurtowym tempie udało mi się skompletować 7 tomów "Rakietowych szlaków", zawsze bardzo chciałem się do nich dobrać, ale chyba musiały poczekać, aż złapię fazę na krótkie formy. Here I am. Pierwszy tom odnowionego cyklu Lecha Jęczmyka i jak sądzę w niemałym stopniu Wojtka Sedeńki, serwuje nam od razu opowieści klasyczne, przepyszne i językowo wyborne....

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
437
163

Na półkach:

Jest to mój drugi tom "Rakietowych Szlaków", który przeczytałam i jak to w antologiach bywa, między słabymi opowiadaniami, które zupełnie nie poruszają czytelnika ("Powolne ptaki" Watsona, "Skalpel Occama" Sturgeona, "Rejs po promieniu" Bayley'a) znajdują się przyjemne i lekkie historie ("Bernie Faust" Tenna, "Ubranie na miarę" White'a, "Róża dla Eklezjastesa" Zelaznego, "Mów mu, Panie" Dicksona) oraz prawdziwe petardy emocjonalne ("Najdłuższy obraz świata" Laferty'ego, "Człowiek ze swoim czasem" Aldissa, "Bitwa" Sheckley'a, "Ci, którzy odchodzą z Omelas" Le Guin i "Ucieczka" Warszawskiego").

Jest to mój drugi tom "Rakietowych Szlaków", który przeczytałam i jak to w antologiach bywa, między słabymi opowiadaniami, które zupełnie nie poruszają czytelnika ("Powolne ptaki" Watsona, "Skalpel Occama" Sturgeona, "Rejs po promieniu" Bayley'a) znajdują się przyjemne i lekkie historie ("Bernie Faust" Tenna, "Ubranie na miarę" White'a, "Róża dla Eklezjastesa" Zelaznego,...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
1562
52

Na półkach: , ,

http://esensja.stopklatka.pl/ksiazka/recenzje/tekst.html?id=17274

http://esensja.stopklatka.pl/ksiazka/recenzje/tekst.html?id=17274

Pokaż mimo to

1
avatar
121
14

Na półkach: ,

We wstępie do trzeciego tomu "Rakietowych szlaków", Lech Jęczmyk wysuwa dość gorzką tezę, że dzisiaj przyszłość jest kaputt. Jego zdaniem, "nam – ponowoczesnym obywatelom świata zachodu – pozostaje już tylko rozsiąść się w pędzącym pociągu świata wygodnie, plecami do kierunku jazdy i zachwycać się cudowną przeszłością". Nie brzmi to optymistycznie, prawda? Jest tutaj jakaś ponura konstatacja, że nas, pokolenie lat 80tych i później, ominęła ta rozkosz bycia w sercu wydarzeń. Pewnych rzeczy już nigdy nie zobaczymy, nie będziemy sobie nawet wyobrażać i co najważniejsze, nie będziemy nawet tego potrzebowali. Pozostajemy widzami, nie uczestnikami. Zanim jednak zechcemy się wdawać w polemikę z panem Jęczmykiem, a nawet zarzucać mu zgorzkniałość, spójrzmy jak pięknie podsumowuje swoją kontrowersyjną wypowiedź: "Nie chcąc pozostać w tyle za awangardą ruchu wstecznego, my, rekonstruktorzy science fiction, przedstawiamy wam skarby wydobyte z zatopionych wraków gwiezdnych wojen. Zazdrościmy tym, którzy przeczytają je po raz pierwszy, przesyłamy znak przyjaźni wszystkim, którzy je sobie chętnie przypomną". Wybaczcie mi ten przydługi cytat (uważam, że niektórych cudzych słów po prostu nie godzi się ubierać w swoje – niedoskonałe) i przyznajcie, że jest w tej konkluzji coś optymistycznego. W porządku, może i dotarliśmy do miejsca, z którego prędzej ogarniemy wzrokiem przebytą przez nas drogę, niż posuniemy się dalej, ale ileż radości da nam podziwianie tego, co pozostawiliśmy za sobą! Dzieło skończone, syćmy się nim zatem – smacznego! A nowi i starzy autorzy science fiction / fantasy niech piszą dalej, bo przecież skarbiec jest pełen inspiracji! Nic tylko nabierać pełne wiadra i przelewać do swojej mikstury, mieszać, doprawiać, etc. Tak samo z resztą sprawa wygląda w przypadku muzyki popularnej, ale to temat na zupełnie inną rozprawę.

Na rakietowe szlaki wkraczamy uzbrojeni w wiedzę, którą zaaplikowali nam badacze tacy jak James Gunn (w zredagowanej przez siebie kanonicznej antologii "Droga do science fiction"), ponieważ Sedeńko i Jęczmyk postanowili zacząć podróż od utworów powstałych już w XX wieku. Redaktor "Drogi do science fiction" początków literatury fantastycznej doszukiwał się niemal dosłownie u zarania dziejów. Ma to sens, gdyż zarówno "Prawdziwa historia" Lukjana z Samosat, jak i "Utopia" Tomasza More’a, odpowiadają jej podstawowym założeniom. Człowiek od zawsze fantazjował, dywagował, przedstawiał alternatywne założenia, doszukiwał się przyczyn rzeczy w działaniu sił, które wyrastały poza namacalna codzienność. Tymczasem Sedeńko się temu przeciwstawia i w Krótkiej historii science fiction, która kończy drugi tom "Rakietowych szlaków" wygłasza herezję pisząc, że nie należy zaliczać SF do utworów pisanych w czasach odległych o stulecia od powstania samego pojęcia. Dlatego nie mitologia, nie Swift ze swoim Guliwerem, ani Verne nie otworzyli drzwi do krainy wyobraźni. Zrobił to Herbert George Wells. I, cholera, takie postawienie sprawy też ma sens!

Nasza jazda zaczyna się jednak od Złotego Wieku SF, czyli lat 30-stych XX wieku, a kończy niemal dosłownie tu i teraz. Nie ma sensu skupiać się na poszczególnych autorach, których dzieła zaprezentowano w tych wspaniałych siedmiu tomach. Jest ich kilkudziesięciu i są to tylko i wyłącznie rezydenci Panteonu. Znakomita większość opowiadań to pewniaki, które zapisały się złotymi literami w dziejach SF, nie brakuje jednak interesujących niespodzianek.

Wiele można by pisać o tym siedmiosegmentowym, literackim lewiatanie, który dumnie pręży grzbiet na mojej półce tuż obok leciwej "Drogi do science fiction". Wiem, że będę do niego wracał, bo tego typu kompilacje powstają właśnie po to, by zawsze mieć pod ręką to, co najlepsze. Bez wątpienia będę także wskazywał "Rakietowe szlaki" tym, którzy do SF nie są przekonani tylko dlatego, że mają o tym gatunku mylne pojęcie. Praca Sedeńki i Jęczmyka to najlepsze źródło wiedzy o tym, jak wiele uniwersalnych treści niesie literatura science fiction. Bo, widzicie, jej siła tkwi właśnie w nieograniczonych możliwościach adaptacyjnych. Za pomocą fantastycznych fabuł i błyskotliwych wizji, w atrakcyjny, a często prowokujący sposób, podjąć można każdy problem tego świata. Przeczytajcie "Człowieka ze swoim czasem" Briana Aldissa, "Małego mordercę" Raya Bradbury’ego, "Skalpel Occama" Theodore’a Sturgeona, czy wspaniałe opowiadanie "Ci, którzy odchodzą z Omelas" Ursuli K. Le Guin, a zrozumiecie o czym mówię. Jakby tego było mało, SF i tylko SF posiada wielką moc absorpcji wszystkich innych gatunków. Gdzie indziej znajdziecie wątki historyczne, obyczajowe, grozę, dramat, kryminał, czy nawet satyrę, współistniejące z sobą pod jedną banderą? Ułatwię wam odpowiedź – nigdzie.

To zabawne, ale czytając opowiadania zawarte w "Rakietowych szlakach", uczucie, które dopada mnie bardzo często (poza oczywistym zachwytem) to zazdrość. Skąd oni wszyscy wzięli te niesamowite pomysły, co sprawiło, że potrafili ubrać je w tak błyskotliwe, choć skompresowane do kilkudziesięciu, czy kilkunastu stron, pomysły? Nie wierze w magię, ale jeśli miałbym wskazać jej realną obecność na tym świecie, bez wątpienia wymieniłbym dobrą literaturę. Tutaj macie jakieś trzy i pół tysiąca stron prozy najlepszego gatunku. Czeka na was, jest na wyciągnięcie ręki. Nie spieprzcie tego!

We wstępie do trzeciego tomu "Rakietowych szlaków", Lech Jęczmyk wysuwa dość gorzką tezę, że dzisiaj przyszłość jest kaputt. Jego zdaniem, "nam – ponowoczesnym obywatelom świata zachodu – pozostaje już tylko rozsiąść się w pędzącym pociągu świata wygodnie, plecami do kierunku jazdy i zachwycać się cudowną przeszłością". Nie brzmi to optymistycznie, prawda? Jest tutaj jakaś...

więcej Pokaż mimo to

8

Cytaty

Więcej
Roger Zelazny Rakietowe Szlaki tom 1: Antologia klasycznej SF Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd