Science Fiction

Okładka książki Science Fiction
Michał CetnarowskiJacek Dukaj Wydawnictwo: Powergraph Seria: Science Fiction z plusem fantasy, science fiction
816 str. 13 godz. 36 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Seria:
Science Fiction z plusem
Wydawnictwo:
Powergraph
Data wydania:
2011-11-15
Data 1. wyd. pol.:
2011-11-15
Liczba stron:
816
Czas czytania
13 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788361187226
Tagi:
science fiction opowiadania
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Tania Książka
bestsellery TaniaKsiazka.pl

Oceny

Średnia ocen
7,5 / 10
99 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
7237
6180

Na półkach: , ,

SCIENCE CZY FICTION?

Oto przed Wami zbiór składający się z 11 opowiadań i jednej mini powieści. Dwunastu autorów, dwanaście spojrzeń na zagadnienia futurologiczne i dwanaście przykładów tego, czym jest współczesna
polska literatura SF.

Science Fiction to gatunek , który w naszym kraju cieszy się dużą i niesłabnącą popularnością. To właśnie on królował w Polsce spośród całej, szeroko przecież pojętej fantastyki, od dawien dawna. W trudnych czasach pomagał czytelnikom uciec od problemów codzienności, a autorom rozliczyć się z nimi pod przykrywką futurologii, w obecnych stał się forum dla poglądów i prawd o świecie, popkulturze i nas samych. Stał się zwierciadłem, w którym odbijają się bolączki cywilizacji, bo przecież nie o przedstawienie przyszłych technologii (choć potrafią nadawać kierunek technice, inspirować) czy obcych światów tak naprawdę w nim chodzi. Science Fiction – czy to będzie space opera, cyber punk, czy nawet fantasy sf – zajmuje w literaturze (nie tylko współczesnej) podobną pozycję, jak satyra. Czymże jest bowiem konflikt z obcymi cywilizacjami, wojny przyszłości, niezwykłe technologie, zaawansowana medycyna, fizyka granicząca z magią, niesamowite choroby, jeśli nie odzwierciedleniem tego, co na co dzień widzimy włączając tv. Parafrazą aktualności. A zarazem pocieszeniem, nadzieją i… gorzką pigułką prawdy, że zmienia się sceneria, data w kalendarzu, a nie to, co nas dręczy.

Ten zbiór wpisuje się doskonale w to, co napisałem powyżej, a także – co jest niewątpliwie wartością dodaną – stanowi dość wyczerpujący przekrój przez współczesną polską SF, jej motywy i autorów.

Czego tutaj nie mamy… Na ponad 800 stornach tej wydanej na wysokiej jakości białym papierze, zamkniętej w twardej oprawie książki, znajdujemy i Space Operę i Political Fiction i Cyber Punk i Medical Fiction i mieszankę Science Fiction z Fantasy i… i… i… Zaawansowane technologie, terroryzm, zagrożenie z kosmosu, nowe światy, terraformowanie, eksperymenty, filozofię, religie… Trudno jest wymienić wszystkie wątki i tematy, trudno jednoznacznie scharakteryzować treść, całą zawartość i przesłanie. Przesłań bowiem opowiadaniom nie brakuje, tak samo jak głębi, co cenię i szanuję i czego szukam w literaturze.

Przekrój autorów jest podobnie bogaty. Mamy tu zarówno tych mało znanych (Jaworowski, Zbierzchowski), tych stanowiących czołówkę obecnej polskiej fantastyki popularnej (Kosik, Szyda), tych niemal już kultowych (Cetnarowski, Przybyłek), a wreszcie także i wyższą półkę (Dukaj).

Opowiadania zaprezentowane w zbiorze znajdują się na podobnym poziomie. Oczywiście kilka wybija się tu na prowadzenie (Kosik z jego terraformowaniem i niemal detektywistyczną zagadką na obcej planecie, Majka z tym, co pozostanie na świecie, kiedy ludzi już nie będzie, napisanym w realiach SF/Fantasy , Protasiuk z matematyczno-filozoficzną historią o… ruchu ulicznym, Szyda z historią internetowego portalu przyszłości napisaną w stylu „Ranta” Chucka Palahniuka oraz Nowak z opowieścią o królu Jagielle), a mini powieść Dukaja zasługuje na oddzielny akapit.

Dukaj, człowiek, o którym mówi się, że dla polskiej fantastyki jest tym, czym muzyka klasyczna dla ogółu muzyki, zaprezentował bowiem ciekawe spojrzenie nie tylko na sam gatunek, ale także i na pisarstwo. Główny bohater tej zajmującej 25% całości tomu (tytułowej zresztą) historii , Edward Caldwell, to pisarz Science Fiction, któremu przyszło żyć w dalekiej przyszłości. Większość zaawansowanych technologii to codzienność, zmiany geopolityczne i kulturowe także nastąpiły. Ale SF nadal inspiruje naukowców. Tylko jaki jest sens w pisaniu jego, skoro wszystko zostało już powiedziane? Czy z zaistnieniem Science Fiction tu i teraz, skończyły się futurystyczne fabuły? Czy tylko eksperymenty fabularne są jeszcze nadzieją dla gatunku?

Caldwell zaczyna pisać kolejną powieść, jednocześnie zmagając się z faktem, że nie wespnie się na wyżyny literackie, a także porwaniem syna i pewnym (psycho?)fanem…

Czytelnik otrzymuje tutaj kulisy literackie, spostrzeżenia autora na pracę fantasty i jej wpływ na codzienność, swoistą satyrę na kontakty z fanami, wewnętrzne rozterki wiecznego braku wiary w siebie, a zarazem powieść w powieści, która daje wgląd w to, jak może wyglądać literatura SF, kiedy minie już 100, 200, 1000 lat. Oryginalne to i wartościowe. I pokazuje, co autor z pomysłem i klasą potrafi zrobić z fabuły, która mimo wszystko stanowi już wyeksploatowany temat.

11 opowiadań i 1 nowela… Tylko tyle, a jak wiele zarazem. Antologia ta, czasem lekka, czasem trudna, czasem skomplikowana, innym razem prosta i szczera, stanowi wartościową i intrygującą pozycję. Swoiste musisz to mieć dla fanów Science Fiction. Ale także i nieprzekonani do tego rodzaju literatury znajdą tu coś dla siebie. Udało się także zaradzić odwiecznemu dylematowi co wybrać: zbiór (bo jeśli coś się nie spodoba, można sięgnąć po kolejną opowieść, bo mamy różnorodność, bo szybkość czytania) czy powieść (bo jeśli się spodoba, krótka treść to za mało), łącząc formy krótsze i dłuższe. I to za naprawdę dobrą cenę.

Polecam, bo warto.

Recenzja opublikowana także na moim blogu http://ksiazkarnia.blog.pl/2014/09/10/324/

SCIENCE CZY FICTION?

Oto przed Wami zbiór składający się z 11 opowiadań i jednej mini powieści. Dwunastu autorów, dwanaście spojrzeń na zagadnienia futurologiczne i dwanaście przykładów tego, czym jest współczesna
polska literatura SF.

Science Fiction to gatunek , który w naszym kraju cieszy się dużą i niesłabnącą popularnością. To właśnie on królował w Polsce spośród...

więcej Pokaż mimo to

avatar
122
108

Na półkach: ,

Zbiór ogólnie oceniam jako dobry, ale jak to zbiór, ma swoje mocne i słabe strony. Pierwsze trzy opowiadania oceniam bardzo wysoko - książki niestety nie mam pod ręką i nie mogę wymienić autorów. Potem lekko poziom podupada, ale dalej jest to przyjemna lektura.
Niestety, jednego opowiadania nie byłem w stanie dokończyć (o Wawelu i walki dnia z nocą) - niby ma w sobie wszystko, ale po prostu do mnie nie trafia, a tajemniczość autora jest tak głęboka, że po prostu nie wiedziałem co się dzieje.
Najwięcej miejsca dostał pan Dukaj na końcu zbioru, co osobiście uważam za wyjście dobre, ale długość tekstu jest zdecydowanie za duża jak na antologię.

Jako nie zatwardziały fan sf książkę oceniam pozytywnie, jako fajną odskocznię, natomiast jak fani gatunku ją przyjmą, ciężko mi ocenić.

Zbiór ogólnie oceniam jako dobry, ale jak to zbiór, ma swoje mocne i słabe strony. Pierwsze trzy opowiadania oceniam bardzo wysoko - książki niestety nie mam pod ręką i nie mogę wymienić autorów. Potem lekko poziom podupada, ale dalej jest to przyjemna lektura.
Niestety, jednego opowiadania nie byłem w stanie dokończyć (o Wawelu i walki dnia z nocą) - niby ma w sobie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1
1

Na półkach:

Część opowiadań rzeczywiście hard SF, aż ciężkie do przeczytania, tak obce od naszego opisane w niej światy. Parę nieznanych mi, ciekawych pomysłów.

Część opowiadań rzeczywiście hard SF, aż ciężkie do przeczytania, tak obce od naszego opisane w niej światy. Parę nieznanych mi, ciekawych pomysłów.

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
496
38

Na półkach:

Antologia, jak to antologia - zawiera w sobie lepsze i słabsze opowiadania. Moi faworyci: "Królestwo myśli", "Smutek parseków", "Godzina nadawania" i - tytułowe - "Science fiction". Kolejność przypadkowa.

Antologia, jak to antologia - zawiera w sobie lepsze i słabsze opowiadania. Moi faworyci: "Królestwo myśli", "Smutek parseków", "Godzina nadawania" i - tytułowe - "Science fiction". Kolejność przypadkowa.

Pokaż mimo to

avatar
705
289

Na półkach: , ,

Jedna z najlepszych (jeśli nie najlepsza) antologia SF w historii polskiej literatury. I nie przesadzam tu ani trochę. Tu nie ma słabych tekstów - a taki Jakub Nowak wraz z Jackiem Dukajem wyrywają mózg z korzeniami. Poza tym brawa dla Zbierzchowkiego, Cetnarowskiego i Majki

Jedna z najlepszych (jeśli nie najlepsza) antologia SF w historii polskiej literatury. I nie przesadzam tu ani trochę. Tu nie ma słabych tekstów - a taki Jakub Nowak wraz z Jackiem Dukajem wyrywają mózg z korzeniami. Poza tym brawa dla Zbierzchowkiego, Cetnarowskiego i Majki

Pokaż mimo to

avatar
206
70

Na półkach:

Przeczytalem,ale tylko czesc pana Dukaja a zarazem bylo to pierwsze to co od niego poznalem.Napewno nie jest to na jeden wieczor,zwlaszcza jesli nie ma sie przygotowania z zakresu przynajmniej fizyki.Wtedy lepiej sie ja rozumie.jednak wciagla mnie na tyke ze chcialbym ja znow za jakis czas przeczytac.

Przeczytalem,ale tylko czesc pana Dukaja a zarazem bylo to pierwsze to co od niego poznalem.Napewno nie jest to na jeden wieczor,zwlaszcza jesli nie ma sie przygotowania z zakresu przynajmniej fizyki.Wtedy lepiej sie ja rozumie.jednak wciagla mnie na tyke ze chcialbym ja znow za jakis czas przeczytac.

Pokaż mimo to

avatar
173
126

Na półkach:

Powinno być ciekawe biorąc pod uwagę opis i autora.

Powinno być ciekawe biorąc pod uwagę opis i autora.

Pokaż mimo to

avatar
1374
262

Na półkach: , , , ,

Do Science Fiction wzdychałam już od czasu premiery. Pokaźne tomisko, wydane przez Powergraph, (który zdążył przyzwyczaić mnie do świetnej jakości swoich książek) zapewne długo byłoby poza moim zasięgiem, gdyby nie Targi Książki w Krakowie i Fenrir. I tak dziewiątego listopada 2012 roku zaczęłam przygodę z podobno umierającą polską s-f. I nie dość, że z marszu zostałam wgnieciona w fotel, to dodatkowo lektura tej konkretnej antologii okazała się nie lada wyzwaniem dla moich szarych komórek. O tym, jak wielkiego zaangażowania ze strony czytelnika wymaga Science Fiction może świadczyć choćby fakt, że książkę skończyłam czytać po ponad dwóch miesiącach. Czyżby zatem powegraphowa antologia była nudna lub zbyt trudna dla przeciętnego mola książkowego? W żadnym wypadku, choć przyznam, miałam chwile zwątpienia…


Zaczęło się dobrze: już sam tytuł pierwszego opowiadania nastroił mnie na takie science fiction, jakie lubię. Smutek parseków. Brzmi… smutno, prawda? I jakoś tak od razu skojarzył mi się z samotnością i przygnębieniem. Fabuła niby ograna: mamy statek kolonizacyjny uciekający od zniszczonej przez nanoroboty Ziemi. Na statku, którego ogrom jest niemal nie do wyobrażenia, odbywa się pewien eksperyment socjologiczny. Eksperyment, który swoim przebiegiem i wynikami nie napawa optymizmem. Niepokój, wyobcowanie, ale i ciekawość obserwatora: oto uczucia, które towarzyszyły mi podczas czytania opowiadania Cezarego Zbierzchowskiego. I wierzcie mi lub nie, ale ten tekst już na starcie pokazał mi, że nie mam do czynienia z jakąś podrzędną „fabrykową” antologią, a z czymś naprawdę wartościowym.

Z resztą, druga pozycja w Science Fiction utwierdziła mnie w mym hurraoptymistycznym odczuciu. Oto, bowiem mamy Rafała Kosika i jego social s-f. Ostatni będą pierwszymi to znów opowiadanie o pozornie klasycznej osi: kolonizacja obcej planety, tym razem połączona z swoistym Władcą much, okraszona lekką robinsonadą. I choć w odróżnieniu od Zbierzchowskiego u Kosika brak rozmachu, a opowieść przypomina prostą historyjkę, to jakimś cudem (jak to było przecież chociażby w Verticalu) historia zapada w pamięć i (znów!) zasmuca. Ale akurat u tego autora to lubię, i skłanianie do refleksji przez Rafała staje się dla mnie wyznacznikiem jakości jego dzieł. Co więcej: to pierwsza moja przygoda z krótką formą w wykonaniu tego autora i już wiem, że przyszła lektura Obywatela… będzie niezapomniana.

Trzecie opowiadanie przenosi nas w zupełnie inny świat, łączący w sobie akcenty fantasy osadzone w prawdziwym science fiction. Pseudaki swoim tonem i pewną magicznością kojarzyły mi się z "Dojrzewanie w Karhidzie, napisał Sov Thade Em Erenb z Rer, w Karhidzie na Gethen." Ursuli K. Le Guin, jednak szybko przekonałam się, że pod powłoczką „czegoś” kryje się „coś” W tym wypadku (jakże by inaczej) spora doza s-f, tym bardziej przemawiająca do wyobraźni, że w pewnym stopniu realna. Paweł Majka pokazuje nam efekty zbyt ufnego przenoszenia siebie w sieć, i to przenoszenia w każdym sensie tego słowa dosłownego. Co zasługuje na uwagę i za co pragnę pochwalić: sam pomysł pseudaków i ich „realnego wyglądu”. Co mnie zawiodło: zakończenie. Było nazbyt oczywiste i chyba spodziewałam się czegoś bardziej… depresyjnego.

Trzy kolejne opowiadania, choć dobre, to nie zachwyciły mnie jak pierwsza trójka. Zarówno Trzeci Adam Michała Protasiuka, Ciśnienie ewolucyjne Alexandra Gütschego, jak i Impneuruim Andrzeja Miszczaka potrafiły zaciekawić mnie przez kilka pierwszych stron, by zaraz potem niestety znudzić i dać coś mało intrygującego. Twory te przeczytałam z ciekawości, przyjemności jednak było z nich niewiele: ani nie musiałam zbytnio się skupiać nad samym tekstem, ani ogólny wydźwięk opowiadań nie skłaniał do myślenia. A szkoda, bo same pomysły nie były złe. Tylko po prostu zostały sprowadzone do zbyt oczywistych skojarzeń.

A teraz przyszła pora na posypanie głowy popiołem. Mojej głowy. Dlaczego? Otóż po raz pierwszy od dawien dawna (nie jestem w stanie stwierdzić, kiedy ostatnio taka sytuacja mi się przydarzyła, i co więcej: kiedy byłam w stanie stwierdzić zajście takiej sytuacji) kompletnie nie zrozumiałam czegoś, co przeczytałam. Otchłań ptaków Błażeja Jaworowskiego niemal sprawiła, że rzuciłam Science Fiction w kąt. Czytałam, wręcz brnęłam zdanie za zdaniem i nie wiedziałam, nie byłam w stanie wyczuć, o co w tym wszystkim chodzi. Doczytałam, a zakończenie nie powiedziało mi kompletnie nic, nic poza prostymi wnioskami (a coś czuję, że raczej nie o proste wnioski powinno tu chodzić).

Po Otchłani… nastąpiło nieoczekiwane katharsis w postaci Wymiaru wewnętrznego Marcina Przybyłka. Nieoczekiwane z powodu dość słabego początku, takiej „klasycznej” (w ogranym tego słowa znaczeniu) gawędy typu opowiem wam magiczną historię. Przybyłek usiłuje nam sprzedać science fiction o zabarwieniu poetyckim, i to mu się udaje, nawet, jeśli (tak jak w moim przypadku) przypowieściowa forma łączy się z raczej negatywnymi skojarzeniami. Ale gdy odrzucimy uprzedzenia i spojrzymy na samą warstwę science, to opowiadanie zostawia przyjemne skojarzenia.

Królestwo Myśli, kolejna nowela umieszczona w zbiorze, choć oparta na ciekawym pomyśle: zjawisku pewnej gry online, w której wszystko, o czym się pomyśli staje się realne, zalicza się niestety do tworów nudnych. Sama forma przedstawienia historii jako reportażu/tekstu dokumentalnego opartego na wypowiedziach kolejnych osób, kompletnie mnie nie przekonała. Być może odczucie było by inne, gdyby nie czytana w zeszłym roku Nieśmiertelność zabije nas wszystkich. A tak: forma chyba dość prosta do zrealizowania, zerowa akcja i sztuczne wypowiedzi fachowców i użytkowników zniszczyły ukryty potencjał tej opowieści.

Michał Cetnarowski. Nazwisko znane mi przede wszystkim z stron poświęconych fantastyce: tzn.: do niedawna wiedziałam, że ktoś taki istnieje i coś tam sobie pisze. Ale co pisze, i przede wszystkim: jak? O tym zielonego pojęcia nie miałam i nie bolałam nad tym faktem aż do chwili, w której rozpoczęłam Godzinę nadawania. Klaustrofobiczna przestrzeń stacji kosmicznej, dojmująca samotność jedynego załoganta i tajemnica: cóż to się stało z planetą stanowią najmocniejsze strony tego opowiadania. Plus ta monotonia codziennych zajęć, powtarzanych tylko i wyłącznie po to, by nie zwariować… Coś smakowitego, choć doprawionego łyżką dziegciu: przyczyna całego stanu niespecjalnie mnie porwała. Albo mogła zostać przedstawiona bardziej szczegółowo, albo kompletnie pominięta. Przy drugim rozwiązaniu opowiadanie nabrałoby niesamowitej mocy. Co nie zmienia faktu, że na prozę Cetnarowskiego nabrałam ochoty. I przy kolejnej okazji ani chwili się nie zawaham, by przeczytać kolejne jego dzieło.

Kiedy zaczynacie czytać antologię opowiadać science fiction wiecie, że możecie się spodziewać wszystkiego. I na wiele rzeczy jesteście przygotowani, przekonani, że nic was nie może zaskoczyć. Amnezjak Jakuba Nowaka pokazuje nam, że dobrą s-f można stworzyć na kanwie czegoś zupełnie niespodziewanego. To totalnie pokręcone opowiadanie wymaga chwili skupienia, zwłaszcza po przeczytaniu ostatniej strony. Bogowie, oby więcej tak dziwnych, a jednocześnie przystępnych tekstów, nacechowanych polską mentalnością. Kibole i średniowieczna Polska. To może się udać!

Przyszła pora na Dukaja, którego znam do tej pory z fragmentu Innych pieśni i peanów pochwalnych, z którymi spotykam się niemal wszędzie. A tam, gdzie peanów nie ma, tam czytam nie przebrnąłem, nie zrozumiałem… Science fiction Dukaja to najdłuższy, i zarazem najbardziej specyficzny tekst w całej antologii. Że najdłuższy: to podobno u Dukaja normalne. A że specyficzny: według mnie tą minipowieść należy przeczytać ponownie, by wychwycić wszelkie smaczki, jakie to pan Jacek nam oferuje. Być może, w wolnej chwili ponownie zapoznam się z tym opowiadaniem i zaserwuję wam osobną recenzję. W tym momencie mogę powiedzieć jedynie tyle: coraz bardziej przekonuję się do Dukaja i coraz mniej się go boję. Niech tylko bogowie dadzą czas i spokój na wędrowanie po jego światach…

I znów, mimo mej słabej silnej woli, opisałam antologię opowiadanie po opowiadaniu. Początkowo chciałam, by ta recenzja była luźną wypowiedzią o mych odczuciach, bez wymieniania czy to nazwisk, czy tytułów poszczególnych pozycji. Ale, szczęśliwie, Science fiction jest tak zróżnicowane, tak bogate, że każde z opowiadań zasługuje choć na jedno zdanie. Cieszę się, że ta książka trafiła w moje ręce. Cieszę się, że oparłam się zniechęceniu i przebrnęłam do końca. I mam nadzieję, że kolejna antologia Powergraphu zapewni mi tyle samo godzin rozrywki i skupienia. Czytajcie ludziska, a jeśli czegoś nie rozumiecie to róbcie jak ja: włączajcie wujka Google i szukajcie znaczenia słów. To chyba mój ulubiony element hard s-f: zmusza mnie do nie tylko myślenia, ale i do poszukiwania wiedzy/

Do Science Fiction wzdychałam już od czasu premiery. Pokaźne tomisko, wydane przez Powergraph, (który zdążył przyzwyczaić mnie do świetnej jakości swoich książek) zapewne długo byłoby poza moim zasięgiem, gdyby nie Targi Książki w Krakowie i Fenrir. I tak dziewiątego listopada 2012 roku zaczęłam przygodę z podobno umierającą polską s-f. I nie dość, że z marszu zostałam...

więcej Pokaż mimo to

avatar
331
303

Na półkach: ,

Antologia pod redakcją Michała Cetnarowskiego to swoiste „Sprawdzam!” dla polskiej SF. Rozwiewa wątpliwości czy rzeczywiście nie mamy odpowiedzi na wyśmienitych, zachodnich twórców tej tematyki. I choć nie wytoczono najcięższych dział, odpowiedź jest jednoznaczna: mamy. Cieszy ogromna różnorodność tekstów, przekrój tematów i stylistyk.

Z historii rozgrywających się w bliskiej przyszłości najlepiej wypada „Trzeci Adam” Michała Protasiuka, traktujący o możliwym wykształceniu się sztucznej inteligencji w systemie sterującym sygnalizacją świetlną w Warszawie. Opowiadanie stanowi podręcznikowy przykład ‘hard SF’, w której proporcje między „science”, a „fiction” są równo rozłożone. Przez zachwianie tej równowagi i zbytnie skłanianie się ku tekstowi popularnonaukowemu cierpi „Impnerium” Andrzej Miszczaka (choć początek można stawiać początkującym pisarzom za wzór). Fantastyka naukowa nie od dziś zmaga się z tym problemem. W „Science fiction” znajdą się jeszcze trzy takie teksty – „Ciśnienie ewolucyjne” Alexandra Gutschego, „Otchłań ptaków” Błażeja Jaworowskiego oraz „Królestwo myśli” Wojciecha Szydy. U podstaw każdego z nich leży oryginalna myśl, zwłaszcza ostatni zawiera ciekawą wizję futurystycznej rozrywki, nie angażują one jednak czytelnika bardziej niż specjalistyczne opracowanie.

Do tej grupy trzeba także zaliczyć tytułową mikropowieść Jacka Dukaja. Ma ona dwa wątki: pierwszy to historia pisarza SF, pełna spostrzeżeń na temat przyszłości rynku mediów; drugi stanowią fragmenty najnowszej powieści fikcyjnego autora, której głównym założeniem jest istnienie Matematyki jako samoistnej siły natury, niezależnej od ludzkiej wiedzy. Wizja olśniewa złożonością, momentami jednak można się pogubić, gdyż lektura to w tym wypadku bezustanna walka o sens i czytelnik nie zawsze wychodzi z tego boju zwycięsko.

Przystępniej napisali opowiadania Paweł Majka i Jakub Nowak. „Pseudaki” pierwszego to osadzona w post-ludzkiej przyszłości opowieść, która również stawia odbiorcę przed zadaniem zbudowania nowego słownika, daje mu jednak więcej kontekstu. W „Amnezjaku” Nowaka dużo jest niedopowiedzeń, a zakończenie nie przynosi wszystkich odpowiedzi. Jest to ogromna zaleta, bo zmusza do ponownej lektury. To opowiadanie pod każdym względem unikatowe i oryginalne do tego stopnia, że jakakolwiek próba streszczenia staje się śmieszna. Jeden z najciekawszych tekstów jakie miałem okazję czytać w ciągu ostatnich lat.

Równie dobry, choć całkiem inny, jest „Smutek parseków” Cezarego Zbierzchowskiego – przykład idealnej historii o próbie podboju kosmosu, przesyconej niezwykłymi pomysłami, zwieńczonej doskonałym finałem. Niewiele ustępują mu zachwycająca, choć bardzo krótka „Godzina nadawania” Michała Cetnarowskiego oraz „A pierwsi będą ostatnimi” Rafała Kosika, który znalazł nowy sposób na opowiedzenie o kolonizacji obcej planety.

„Science fiction” było sprawdzianem i został on zaliczony bez problemu. Nowak, Zbierzchowski i Cetnarowski zdali z wyróżnieniem, reszta dobrze i bardzo dobrze. Tylko „Wymiar wewnętrzny” Marcina Przybyłka wymyka się ocenom, ale nie dlatego, że jest zły – po prostu nie byłem w stanie znaleźć klucza do tej opowieści.

Antologia pod redakcją Michała Cetnarowskiego to swoiste „Sprawdzam!” dla polskiej SF. Rozwiewa wątpliwości czy rzeczywiście nie mamy odpowiedzi na wyśmienitych, zachodnich twórców tej tematyki. I choć nie wytoczono najcięższych dział, odpowiedź jest jednoznaczna: mamy. Cieszy ogromna różnorodność tekstów, przekrój tematów i stylistyk.

Z historii rozgrywających się w...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1629
80

Na półkach: , ,

Panie Dukaj, oj, rośnie Panu konkurencja... I to jeszcze jaka! Świetny dobór opowiadań, każde jest z pozoru zupełnie inne od pozostałych, ale łączy je ta sama problematyka. No i na zakończenie świetne podsumowanie w postaci opowiadania Dukaja "Science fiction", którego bohaterem jest... pisarz science fiction. ;)

Panie Dukaj, oj, rośnie Panu konkurencja... I to jeszcze jaka! Świetny dobór opowiadań, każde jest z pozoru zupełnie inne od pozostałych, ale łączy je ta sama problematyka. No i na zakończenie świetne podsumowanie w postaci opowiadania Dukaja "Science fiction", którego bohaterem jest... pisarz science fiction. ;)

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Jacek Dukaj Science Fiction Zobacz więcej
Jacek Dukaj Science Fiction Zobacz więcej
Jacek Dukaj Science Fiction Zobacz więcej
Więcej
zgłoś błąd