Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Miłka Kołakowska 
mozaikaliteracka.pl
...BANALNA prawie nigdy :)... PRÓŻNA rzadko... ROZMARZONA od czasu do czasu... ZABIEGANA często... ZACZYTANA bardzo często... PEŁNA ENERGII prawie zawsze... UŚMIECHNIĘTA zawsze...
30 lat, kobieta, Warszawa, status: bibliotekarka, dodała: 30 książek i 20 cytatów, ostatnio widziana 4 godziny temu
Teraz czytam
  • Grzesznik
    Grzesznik
    Autor:
    Gabriel Amorth, egzorcysta, sporządził klasyfikację pięciu stopni nękania człowieka przez złego ducha: kuszenie, dręczenie, obsesje, nawiedzenie i opętanie. Zapomniał jednak o jeszcze jednym, najgors...
    czytelników: 45 | opinie: 10 | ocena: 8,62 (13 głosów)
  • Jak Feniks z Popiołów
    Jak Feniks z Popiołów
    Autor:
    "Jak Feniks z popiołów" to książka dwuwarstwowa. Jedna warstwa to świat medyczny: młoda lekarka Laura, główna bohaterka, inni lekarze i pacjenci szpitala, ich romanse, przyjaźnie, niechęci...
    czytelników: 15 | opinie: 3 | ocena: 8 (3 głosy)
  • Maria Skłodowska-Curie. Geniusz i siła miłości
    Maria Skłodowska-Curie. Geniusz i siła miłości
    Autor:
    Maria Skłodowska-Curie jakiej nie znacie. Magdalena Niedźwiedzka tchnęła życie w koturnowy zwykle obraz nieprzeciętnej Polki, której zdarzało się iść za głosem serca wbrew konwenansom. Akcja powieści...
    czytelników: 480 | opinie: 31 | ocena: 6,73 (73 głosy)
  • Sztuki i sztuczki
    Sztuki i sztuczki
    Autor:
    Nowe śledztwo Poli Białohorskiej Izabela Zawilska ma na pozór wszystko, o czym marzą kobiety: urodę, talent, sławę, pieniądze i rzesze adoratorów. Ukoronowaniem jej dotychczasowej kariery ma być rola...
    czytelników: 36 | opinie: 8 | ocena: 6,8 (10 głosów)
  • Tajemnica wyspy Flatey
    Tajemnica wyspy Flatey
    Autor:
    Islandzka wiosna. Zapach morza, krzyk ptaków, foki, ryby, przenikliwy wiatr. Wśród burzliwych wód zatoki Brei∂afjör∂ur, wśród skał i tysięcy małych wysepek znajduje się Flatey. Na wyspie Flatey wieki...
    czytelników: 87 | opinie: 11 | ocena: 6,75 (12 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2017-07-21 21:57:32
Ma nowego znajomego: Hanna
 
2017-07-20 21:25:56

Miłka Kołakowska | www.mozaikaliteracka.pl
___

Niemal każdy komuś zazdrości. Już nawet Owidiusz wiedział, że „u sąsiada zbiory zawsze wydają się lepsze, a jego krowa daje więcej mleka”. Obecnie, w czasach szerokiej popularyzacji mediów społecznościowych, zazdrość przybrała taką postać, że zwyczajnie trudno ją wychwycić. Stała się ona dla wielu naturalna i pewnym sensie nawet motywująca....
Miłka Kołakowska | www.mozaikaliteracka.pl
___

Niemal każdy komuś zazdrości. Już nawet Owidiusz wiedział, że „u sąsiada zbiory zawsze wydają się lepsze, a jego krowa daje więcej mleka”. Obecnie, w czasach szerokiej popularyzacji mediów społecznościowych, zazdrość przybrała taką postać, że zwyczajnie trudno ją wychwycić. Stała się ona dla wielu naturalna i pewnym sensie nawet motywująca. Wystarczy, że znajoma oznaczy w Endomondo przebiegnięte kilometry, a już w głowie rodzi się impuls do zrobienia własnego dystansu. To jedynie przykład, ale okazuje się on niezwykle trafny i właściwie oddający współczesne myślenie. I tak, jak w przypadku sportu czy podnoszenia własnych kwalifikacji można uznać zazdrość za niemal zdrową rywalizację, tak obsesyjne naśladowanie czyichś zachowań zdaje się być co najmniej podejrzane. Właśnie taką bohaterkę, doszczętnie pozbawioną społecznych hamulców, przedstawia Tarryn Fisher w powieści Bad Mommy. Zła mama.

Jolene i Darius Avery mieszkają w pięknym domu z ogrodem i wspólnie wychowują małą córeczkę Mercy. Jedno spojrzenie wystarczy, aby stwierdzić, że życie tego małżeństwa jest szczęśliwe i w pełni poukładane. Pewnego dnia do domu obok wprowadza się Fig Coxbury, szybko zaprzyjaźnia się z uprzejmymi sąsiadami i tym samym staje się nieodłączną częścią ich życia. Regularne odwiedziny to jednak nie wszystko. Fig zaczyna bowiem kupować te same sukienki, które nosi Jolene, w oknach wiesza identyczne zasłony, a obiektem jej zainteresowania zdaje się być dokładnie ten sam mąż. Darius pełni natomiast funkcję psychologa i doskonale wie, jak chorobliwa osobowość mieszka za ogrodzeniem. Czytelnik ma okazję poznać jego myśli, ma też możliwość wejścia w umysł obu kobiecych bohaterek. Autorka bowiem proponuje pierwszoosobową narrację, w którą kolejno wcielają się poszczególne postaci. Pierwszy głos należy do wyjątkowo zachłannej Fig…

Nadzwyczaj krótkie rozdziały, opisane oczami głównych bohaterów, łatwo wpadają do wyobraźni i pozwalają odbiorcy szybko przemierzać szlaki tej lektury. Pierwsza wypowiada się Fig Coxbury i to na niej czytelnik najbardziej skupia swoją uwagę. Kobieta celowo utożsamia się z codziennymi rytuałami sąsiadów, zazdrości im dosłownie wszystkiego i chce stać się najwierniejszą przyjaciółką. Fig obsesyjnie dąży też do tego, aby stać się kimś atrakcyjniejszym niż Jolene. Czytelnik z zaangażowaniem śledzi jej chorobliwe zachowania, ale autorka w pewnym momencie robi narracyjnego psikusa i oddaje głos zainteresowanemu w sprawę mężczyźnie. Wgląd do umysłu Fig kończy się na tym etapie. Darius już w pierwszej wypowiedzi pokazuje, że i jego postawa nie jest tak czysta, jak można byłoby się pierwotnie spodziewać. Najjaśniej zdaje się zatem prezentować kreacja Jolene, ale jej prawdziwe myśli czytelnik poznaje dopiero na końcu. Nie ma jednak wątpliwości, że nad tą fabułą wisi aura niepewności, która powinna trwać do końca, ale z czasem wyraźnie się rozmywa.

Oddając początkowy głos tajemniczej Fig, autorka oddaje czytelnikowi zbyt dużą przysługę, gdyż ujawnia znacznie więcej niż wydaje się to koniecznie. Odbiorca doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jaki cel naprawdę przyświeca bohaterce. Jest to właściwie wypowiedziane przez nią wprost. Autorka wyraźnie nakreśla zatem motyw przewodni, ale czym dalej w las, tym temat ten staje się jakby mniej ważny, aż w końcu praktycznie zanika. Czy taki zabieg można uznać za słuszny? I tak, i nie. Z jednej strony czytelnik widzi szerszą perspektywę, dokładnie analizuje myśli głównych bohaterów, zastanawia się też, kto najbardziej mąci w tej nieludzkiej grze. Kto tak naprawdę jest tu agentem. Z drugiej zaś strony odbiorca niepotrzebnie zapomina o tym, co zasugerowane jest już w tytule powieści i w zamian zajmuje się fabularnym substytutem, przez który finalnie może poczuć się oszukany. Tak poprowadzona intryga powinna prowadzić do czegoś niespodziewanego, w końcu jest to thriller psychologiczny, ale finał nie jest tak zaskakujący, jakby można się było spodziewać. Za dużo podane jest tu na tacy i stąd efekt końcowy nie jest wystarczająco efektowny. Zaskoczeni mogą czuć się tylko sami bohaterowie, to oni sumiennie odkrywają swoje chore zachowania, a odbiorca jest jedynie niemym obserwatorem ich działań.

Warto wspomnieć, że autorka niejednokrotnie pomija kilkumiesięczne okresy, po czym, jak gdyby nigdy nic, szczegółowo opisuje konkretny dzień. Tak luźna fabuła sprzyja nie tylko rozpraszaniu myśli, ale też zmniejsza transfer emocji i rozmywa proces stopniowania napięcia. Czytelnik widzi, że przed jego oczami rozgrywa się ludzki dramat, ale nie wyczuwa jego wielkości. W tym wszystkim należy się jednak pani Fisher ogromny plus, gdyż poruszyła wiele angażujących i mocnych w swej treści tematów. Chorobliwa zazdrość, egoizm, manipulacja i wreszcie obsesyjny cyberstalking to problemy współczesnego człowieka i to właśnie im autorka poświęca najwięcej uwagi. Ten wyraźnie społeczny wkład, chociaż nie powoduje palpitacji serca, to jednak okazuje się najmocniejszą stroną powieści.

Tarryn Fisher proponuje powieść, która z założenia powinna budzić duże emocje i regularnie rozdawać materiał do społecznych dyskusji. I tak, jak drugi element spełniony zostaje niemal stuprocentowo, czytelnik bowiem z łatwością dostrzega, jak ogromny wpływ na człowieka mają portale społecznościowe, tak warstwa emocjonalna zminimalizowana jest tu niemal całkowicie. Książkę, co prawda, czyta się szybko, płynnie i przyjemnie, ale wyczuwalny brak napięcia robi swoje, ujmując lekturze nieco jakości. Chociaż fabuła powieści Bad Mommy. Zła mama jest dość spodziewana i trudno się nią bardziej zachwycać, to jednak zdaje się być odpowiednią historią dla osoby, która poszukuje niezobowiązującej i jednocześnie refleksyjnej lektury na leniwy wieczór.

pokaż więcej

 
2017-07-18 23:23:16
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
Seria: Editio Black
 
2017-07-16 18:55:43
Autor:
Cykl: Suder (tom 1)

Miłka Kołakowska | www.mozaikaliteracka.pl
___

Niemal każdy przeżywa w życiu smutne chwile, w których świat wywraca się do góry nogami. Ile razy człowiek sobie wtedy powtarza, jak bardzo chciałby wyrzucić złe wspomnienia? Nie rozpamiętywać, nie myśleć i nie żałować, po prostu wyczyścić własną pamięć. Los jednak zazwyczaj bywa paskudny i każe zmagać się z własnym życiorysem, nawet jeżeli jest...
Miłka Kołakowska | www.mozaikaliteracka.pl
___

Niemal każdy przeżywa w życiu smutne chwile, w których świat wywraca się do góry nogami. Ile razy człowiek sobie wtedy powtarza, jak bardzo chciałby wyrzucić złe wspomnienia? Nie rozpamiętywać, nie myśleć i nie żałować, po prostu wyczyścić własną pamięć. Los jednak zazwyczaj bywa paskudny i każe zmagać się z własnym życiorysem, nawet jeżeli jest on do bólu nieprzyjemny. Podobnie rzecz ma się z tymi, którzy całkiem przewrotnie pamiętać chcą, a ten sam beznadziejny los nie pyta ich o zdanie i zwyczajnie pomaga zapomnieć. Tak powstaje próżnia, która zamiast koić, rodzi kolejne pytania i wątpliwości. Właśnie taki przypadek trafia na scenę główną powieści Niepamięć, którą Marek Stelar otwiera nowy i bez wątpienia obiecujący cykl kryminalny.

Pierwszoosobowa narracja pomaga na bieżąco śledzić myśli głównego bohatera. Podinspektor Dariusz Suder budzi się w berlińskiej klinice i uświadamia sobie znaczące braki we własnej pamięci. Mężczyzna dowiaduje się, że został postrzelony w głowę podczas rodzinnego wyjazdu do Niemiec, a jego żona wraz z córką zginęły wówczas na miejscu. To jednak nie koniec traumatycznych wydarzeń. Okazuje się bowiem, że planowana jeszcze przed brutalnym napadem akcja przejęcia narkotyków przez szczecińską policję również zakończyła się tragicznie. Szeregi policji zostały przerzedzone, a wśród ofiar znalazła się kochanka Sudera. Tytanowa płytka w czaszce i wyraźne luki w pamięci z pewnością utrudniają dochodzenie, ale mężczyzna okazuje się niestrudzony w odgrzebywaniu wspomnień z ostatnich miesięcy. Pierwsze tropy prowadzą do wyjątkowo zaskakujących wniosków…

Mocna i nadzwyczaj dobrze rozpisana fabuła Niepamięci potwierdza, że Marek Stelar trzyma w garści pomysł na intrygującą i bez dwóch zdań wielowarstwową akcję kryminalną. Przystępna w odbiorze narracja oraz odpowiednio dobrany styl idealnie współgrają z zaproponowanym żwawym tempem i sprawiają, że całą książkę czyta się ze stałym zaangażowaniem. Autor prowadzi ścieżkę fabularną z niebywałą konsekwencją, nie porusza zbędnych wątków, daje tym samym wyraźny sygnał, że intryga jest na tyle przemyślana, żeby w całości zaspokoić popyt ze strony miłośnika gatunku. Wisienką na kryminalnym torcie okazuje się efektowne zakończenie i chociaż można wcześniej chwycić się rąbka prawidłowego domysłu, to jednak właśnie finalną sceną autor potwierdza, że doskonale wie, jak powinna wyglądać gra na emocjach czytelnika.

Przed rozpoczęciem Niepamięci można mieć drobne obawy, w końcu autor zastosował tu motyw amnezji, który zdaje się być przejedzony oraz przemielony na setki literackich sposobów, a tym samym dosłownie epatuje brakiem fabularnego potencjału. Sama otarłam się o podobną myśl, ale znając już pióro pana Stelara, wiedziałam, że mogę liczyć na chociażby fragment czegoś świeżego. Nie pomyliłam się, gdyż autor znalazł sposób na solidne wykorzystanie zaniku pamięci i wokół utartego przypadku medycznego zbudował tak dopracowaną konstrukcję kryminalną, że odbiorca mimowolnie wyczuwa jej wyraźnie mafijny smak i obserwuje działania policjanta ze stale rosnącym zainteresowaniem. Mało przekonująca, mimo podjętej próby wytłumaczenia, wydaje się natomiast ustępliwość matki młodego Bogutowicza, gdyż trudno uwierzyć, że nawet przy najbardziej zajadłym i pewnym siebie prokuratorze, matka potrafiłaby odpuścić w sprawie syna od tak, dla świętego spokoju. Odnoszę wrażenie, że gdyby ta kobieta nieco bardziej przeszkadzała prokuraturze i szła dalej w zaparte, to ten konkretny wątek przyjąłby formę bardziej autentycznego.

Nie ma natomiast wątpliwości, że to kreacja głównej postaci jest kluczem do sukcesu tej powieści. Tylko odpowiednio zarysowany bohater, któremu dodatkowo daleko jest do ideału, może tak zaangażować czytelnika, aby ten chciał znać każdą jego pojedynczą myśl. Suder właśnie taki jest, zauważalnie męski i stanowczy, a jednocześnie popełniający multum nieodpowiedzialnych błędów. Z łatwością można dostrzec, że tylko wyraźna żądza dokonania wendety trzyma tego mężczyznę na uginającym się od zła padole. Warto w tym miejscu wspomnieć, że autor poświęca dużo przestrzeni na zarysowanie tła obyczajowego, dzięki czemu odbiorca może jeszcze bardziej zrozumieć motywy kierujące głównym bohaterem. W przypadku tego człowieka dojście do prawdy oraz pomszczenie najbliższej rodziny wydają się bowiem po prostu obligatoryjne.

Marek Stelar proponuje kryminał doprawiony czarnymi emocjami, nieprzewidywalny, mocny i przede wszystkim niesłychanie pomysłowy. Tu wszystko zdaje się być solidne i logiczne, zarówno kreacja głównego bohatera, zagadka kryminalna, jak i efektowne zakończenie, któremu trudno odmówić elementów żywego zaskoczenia. Jest dobrze, a nawet bardzo dobrze. Autor z impetem wchodzi w nową serię i tylko czas pokaże, czy kolejne tomy utrzymają wysoki poziom, jaki niezaprzeczalnie funduje czytelnikom Niepamięć. Oby tak, bo Suder ewidentnie ma jeszcze dużo do powiedzenia!

pokaż więcej

 
2017-07-14 22:53:59

Miłka Kołakowska | www.mozaikaliteracka.pl
___

Mówi się, że sowa huczy, choć jej nikt nie uczy. Wrodzona sowia umiejętność potwierdza gatunkową przynależność, ale podobnym powiedzeniem można obdarować inne ptaki, eksponując ich naturalne zdolności. Wyobraźcie sobie chociażby sznur szybujących po niebie ptaków. Idealnie zgrane, tworzące nieskażony obrazek piękna. Czy jednak zastanawialiście...
Miłka Kołakowska | www.mozaikaliteracka.pl
___

Mówi się, że sowa huczy, choć jej nikt nie uczy. Wrodzona sowia umiejętność potwierdza gatunkową przynależność, ale podobnym powiedzeniem można obdarować inne ptaki, eksponując ich naturalne zdolności. Wyobraźcie sobie chociażby sznur szybujących po niebie ptaków. Idealnie zgrane, tworzące nieskażony obrazek piękna. Czy jednak zastanawialiście się, dlaczego tak gęsto rozmieszczone, niemal przytulone do siebie stworzenia wiedzą, jak koordynować lotem, aby nie zderzyć się z własnym sąsiadem? Odpowiedzi na to i inne pytania szuka Noah Strycker w publikacji Rzecz o ptakach, która okazuje się nie tylko wartościowym zbiorem ptasich ciekawostek, ale także zaskakującym przeglądem ludzkiego charakteru…

Można odgórnie pomyśleć, iż propozycja pana Stryckera jest kolejnym ilustrowanym atlasem, z barwnymi zdjęciami ptasiego upierzenia i krótkimi notkami o elementarnych cechach poszczególnych gatunków. Otóż nie, Rzecz o ptakach to splot autentycznie żywych opowieści, poprzez które autor sumiennie uświadamia czytelnikowi, jak intrygująca, pasjonująca i bogata potrafi być ptasia egzystencja. Na próżno tu zatem szukać tradycyjnych opisów i zdjęć, to nie wizerunek ptaków ma zainteresować odbiorcę, a przede wszystkim ich zadziwiająca codzienność. Intensywnie prowadzone obserwacje, często okraszone latami wnikliwych badań, potwierdzają, że skrzydlate stworzenia żyją nie tylko w zgodzie z własną naturą, ale też niebywale pomysłowo. Jawna żałoba nad zmarłymi bliskimi, angażująca budowa królewskiej altanki, czy wrodzona nawigacja, to tylko niektóre z ptasich zachowań, o których ochoczo wspomina amerykański przyrodnik. Chociaż lektura ma wyraźnie naukowy wydźwięk, to autor dokłada wszelkich starań, aby treść była łatwa i przyjemna w odbiorze.

Horyzont Rzeczy o ptakach sięga kilkunastu starannie dobranych gatunków, których zadziwiające rytuały i codzienne zmagania z rzeczywistością stanowią idealną podporę dla stawianych przez autora hipotez. Szybko okazuje się bowiem, że publikacja ma cel o wiele wyższy niż jedynie informacyjny. Autor z dużą śmiałością porównuje zachowania ptaków i ludzi w tożsamych warunkach, dowodząc przy tym, że to nie człowiek każdorazowo wygrywa bitwę o ranking sprytu i umiejętności. Świetnym przykładem jest tu zmysł nawigacyjny gołębi, które nie potrzebują mieć wgranej mapy, nie korzystają też z własnej pamięci, a jednak perfekcyjnie radzą sobie w przestworzach i dolatują bezbłędnie nawet do bardzo odległych miejsc. Autor wielokrotnie przytacza też wyniki prowadzonych przez siebie oraz innych naukowców badań, co daje odbiorcy możliwość regularnego przeglądu ptasich zwyczajów i porównania ich do tych, jakie na co dzień są udziałem człowieka. Pod przykrywką fachowych ciekawostek Noah Strycker ukrywa zatem realny motywator do rozważań nad własnymi umiejętnościami, które, jak się okazuje, potrafią mieć czasami niższy poziom niż instynktowne zachowania ptaków.

Srocza inteligencja, gołębi zmysł nawigacyjny, a także wyjątkowa więź albatrosów to tylko przykłady ptasich instynktów, które przytacza Noah Strycker w swojej propozycji Rzecz o ptakach. Amerykański przyrodnik, podróżnik i współautor magazynu Birding robi znaczący wgląd w środowisko ptasich populacji i niemal gawędziarskim stylem opowiada o zwyczajach oraz tradycjach skrzydlatych stworzeń. Niezwykle bogata publikacja okazuje się jednak nie tylko zbiorem ciekawostek, ale także autentyczną zachętą do refleksji nad własną egzystencją. Autor nie boi się bowiem stawiać ptasich zachowań na równi z ludzkim postępowaniem. To niezwykle przemyślane, rzeczowe i bez dwóch zdań fascynujące zestawienie, któremu warto przyjrzeć się z bliska. Książka Rzecz o ptakach jest bowiem podręcznikiem pisanym na miarę współczesnych czasów.

pokaż więcej

 
2017-07-12 15:38:48
Została fanką autora: Artur Urbanowicz
 
2017-07-12 15:38:42
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2017-07-10 23:12:33
Ma nowego znajomego: 19Kinga_70
 
2017-07-06 22:50:16

Miłka Kołakowska | www.mozaikaliteracka.pl
___

Antropolog kultury, etnograf, aktorka, tancerka, autorka bajek i scenariuszy. Tak szeroki wachlarz zajęć zachwyca, ale świeżo wydany Dziennik uciekiniera potwierdza, że Joanna Sarnecka potrafi także z gracją ożywiać słowa i wyrażać za ich pomocą naprawdę wielkie treści. Piękna publikacja to przykład prozy poetyckiej, której myśl przewodnią...
Miłka Kołakowska | www.mozaikaliteracka.pl
___

Antropolog kultury, etnograf, aktorka, tancerka, autorka bajek i scenariuszy. Tak szeroki wachlarz zajęć zachwyca, ale świeżo wydany Dziennik uciekiniera potwierdza, że Joanna Sarnecka potrafi także z gracją ożywiać słowa i wyrażać za ich pomocą naprawdę wielkie treści. Piękna publikacja to przykład prozy poetyckiej, której myśl przewodnią odkrywa się niemal na każdej stronie. Czytelnik trafia zatem do labiryntu ludzkich myśli, których autorka co i rusz zadaje pytanie, jak można uciec przed tym, co zdaje się być nieuniknione?

Chociaż imiona bohaterów dyktowane są tu z niebywałą skromnością, szybko okazuje się, że nie są one tej historii potrzebne. W zaproponowanym zgiełku słów typowa ścieżka fabularna właściwie nie istnieje, ale Joanna Sarnecka pozwala chwytać zdania, które w wyobraźni odsłaniają jej fragmenty. Odbiorca jest zatem w stanie wyodrębnić opowieść kobiety, której ogromna tęsknota materializuje się w bolesnych wspomnieniach. W jej otoczeniu ewidentnie brakuje mężczyzny i można odnieść wrażenie, że to właśnie jego utrata jest podłożem do snucia tak emocjonalnej historii. Kobieta nieustannie wspomina stary dom, wspomina również taniec i muzykę, a także tajemniczego M., któremu trudno przyporządkować konkretny wizerunek. Czy był to ukochany mężczyzna? Dawna przyjaciółka? A może M. oznacza miasto odwiedzone po latach? Pozostaje to zagadką gotową na interpretację, podobnie, jak traumatyczne wydarzenie z przeszłości, które zmieniło życie bohaterki i do tej pory pogłębia w niej poczucie winy. Nowa rzeczywistość wyraźnie przytłacza ją swoim ciężarem i często nakazuje szukać ratunku w ciszy, jawiącej się jako upragniony tunel bezpieczeństwa.

Niezwykle metaforyczna konstrukcja pozwala na bogatą interpretację i pokazuje, że to nie sama opowieść jest ważna, a raczej przekaz ludzkich emocji, tak imponujący i jednocześnie stylowy w swej treści. Autorka transferuje bowiem ważne treści, na pierwszy plan wysuwając głębokie poczucie tęsknoty, która ogarnia niemal każdą myśl i regularnie wyżera chęć obecnego życia. Wyczuwa się tu gorycz niespełnionych nadziei i wciąż uwierający bezkres samotności. Odbiorca nieustannie utożsamia się z bohaterką i widzi, jak trudno zacząć jej wszystko od zera – to uczucie dosłownie wżera się w człowieka i nie chce opuścić poharatanego niegdyś serca. Mimo ogromnej tęsknoty, kobieta ma świadomość, że tylko czas może wspomóc proces mentalnego pożegnania z przeszłością. Nie, nie zetrze doszczętnie pamięci, ale pozwoli sprawiedliwie zmierzyć się z tym, co się kiedyś stało. Niezaprzeczalnie pomoże też złapać świeży oddech i ujrzeć codzienność, która przecież wciąż gromadzi powody do śmiechu.

Poza subtelnie opisywanym motywem przewodnim pojawiają się też inne, które autorka implikuje w niespotykany sposób. Pojawiają się tu bowiem różnorakie formy wypowiedzi, zaczynając od snów i wierszy, a kończąc na opowieściach rodem z bajek, baśni i legend. Gdzieś pomiędzy mocno wyrafinowanym stylem, tak ochoczo brnącym w stronę refleksji, pojawiają się zatem zaskakujące treści, które w niektórych przypadkach ubarwione są humorystyczną nutą. Trudno się bowiem nie uśmiechnąć przy lekturze słów-legendy o niedźwiedziu, dzięki któremu wymyślony został przepis na chleb. Autorka w swych przemyśleniach zagłębia się również w wyklarowanej przez siebie definicji ciszy, tak charakternie znaczącej własną wielkość. Świadomie opisuje też proces przemijania, który w tym przypadku wyznaczają bezszelestnie upływające pory roku.

Nie ma najmniejszej wątpliwości, że autorka korzysta z zaplecza mądrych słów i za ich pomocą kreuje niecodzienny klimat własnej twórczości. Dziennik uciekiniera okazuje się lekturą niebywale wymagającą, którą trzeba nie tylko przeczytać, ale też zrozumieć i poczuć. Każde zdanie jest tu intensywne, ma zauważalnie emocjonalny wydźwięk, jest też stabilnie osadzone w przypisanym kontekście. Pozostaje mi zatem pogratulować zarówno autorce za tak żywo i rozsądnie prowadzone myśli, jak również wydawnictwu Oficynka, które zdecydowało się na wydanie tej niesamowicie treściwej publikacji. I na koniec dobra rada. Polecam czytać tę prozę na głos lub chociażby szeptem, gdyż doznania przyjmują wtedy formę bardziej wyczuwalnych, sensualnych i pięknych. Tej lektury z pewnością nie będziecie żałować!

pokaż więcej

 
2017-07-04 21:27:19
Ma nowego znajomego: Angela
 
2017-07-04 19:05:08
Autor:

Miłka Kołakowska | www.mozaikaliteracka.pl
___

Niektóre trwają latami, sumiennie odzierając codzienność z radości życia, ale większość z nich pojawia się nagle, atakując bez wcześniejszej zapowiedzi i tym samym zmniejszając chęć do dalszej egzystencji. Przeżyte traumy są olbrzymią niewygodą ludzkiej pamięci, nie można ich bowiem od tak wyrzucić na bruk. Na ratunek chce przyjść medycyna, coraz...
Miłka Kołakowska | www.mozaikaliteracka.pl
___

Niektóre trwają latami, sumiennie odzierając codzienność z radości życia, ale większość z nich pojawia się nagle, atakując bez wcześniejszej zapowiedzi i tym samym zmniejszając chęć do dalszej egzystencji. Przeżyte traumy są olbrzymią niewygodą ludzkiej pamięci, nie można ich bowiem od tak wyrzucić na bruk. Na ratunek chce przyjść medycyna, coraz częściej oferująca pomoc w kasowaniu niechcianych wspomnień. Czy wymazanie z pamięci dramatycznych obrazów może rzeczywiście utorować drogę do społecznej normalności? A może wręcz odwrotnie, staje się motywem niepokoju i mimowolnie rodzącej się obsesji? Medyczny przykład, na szczęście stanowiący płód ludzkiej wyobraźni, opisuje też Wendy Walker w powieści Nie wszystko zostało zapomniane. Łopata jest w rękach psychiatry, teraz czas dokopać się do tego, co pozornie pochowano na zawsze…

Huczna impreza w niewielkim miasteczku Fairview kończy się brutalnym gwałtem na młodej dziewczynie, Jenny Kramer. Kilka godzin później nastolatka otrzymuje lek, który powinien całkowicie wymazać koszmarne wspomnienie. Rany zaczynają się goić, a nieświadoma własnej traumy Jenny powoli wraca do rzeczywistości. Szybko okazuje się, że dziewczyna nadal przeżywa skutki dramatycznej imprezy i trudno jej okiełznać niszczycielskie myśli. Obsesyjnym zachowaniom ulega też ojciec Jenny, próbując na własną rękę znaleźć gwałciciela córki. Krąg negatywowych emocji zamyka matka dziewczyny, dla której brutalna napaść zdaje się być jedynie rysą na mocno wychuchanym życiorysie. Czas pokazuje, że nazwisko sprawcy nie jest tu jedyną niewiadomą. Na wierzch wypływają bowiem tajemnice, które stawiają przy sprawie Kramerów nowe znaki zapytania…

Wendy Walker wychodzi naprzeciw utartym schematom i zamiast standardowej narracji proponuje pierwszoosobową wypowiedź zaangażowanego w sprawę psychiatry, którą ten kieruje bezpośrednio do czytelnika. Konstrukcja powieści jest jeszcze bardziej nietypowa, gdyż narrator relacjonuje nie tylko własne rozmowy z pacjentami, ale też aktywnie uczestniczy w kolejnych etapach niełatwego śledztwa. Od początku wyczuwa się tu zatem ton lekarza specjalisty, który dostrzega każdy najmniejszy gest, rozkłada go na czynniki pierwsze i merytorycznie uzasadnia jego źródło. Brutalna napaść zostawia piętno na całej rodzinie Kramerów i zmusza jej członków do regularnych rozmów z psychiatrą, ale szybko okazuje się, że sesje z Jenny mają o wiele mniej emocjonalny wydźwięk niż te, które narrator prowadzi z jej rodzicami. To właśnie brudne działania matki oraz paranoiczne skłonności ojca nadają powieści mocnego charakteru i sprawiają, że odbiorca autentycznie chce poznać tożsamość sprawcy. Narrator jest tu zatem w swoim żywiole, zna się bowiem na ludzkich zachowaniach i doskonale wie, jak podejść rozmówcę, aby ten samodzielnie zwierzył się ze swoich trosk.

Relacjonujący wydarzenia psychiatra jest bez wątpienia postacią kluczową i to właśnie jego słowa tworzą obraz całej fabuły. Mężczyzna sumiennie prowadzi nastoletnią pacjentkę i zgodnie z jej własną decyzją angażuje się w proces odzyskania nieudolnie wymazanych wspomnień. W pewnym momencie sprawa zaczyna jednak zmierzać w takim kierunku, którego narrator nie mógł przewidzieć, a które stawia jego postać w zupełnie innym świetle. Reguły gry zaczynają się zmieniać, ale zagadka nadal szuka swojego rozwiązania. Finał okazuje się jednym z tych, które fragmentarycznie nasuwają się podczas lektury. Zaproponowane rozwiązanie nie jest zatem tak wstrząsające, jak podpowiada wybujała wyobraźnia, ale odziane zostaje w tak misternie splecioną sieć powiązań, że w oczach odbiorcy nadal przyjmuje postać niebywale mocnego. Drobnym rozczarowaniem okazuje się natomiast zastosowana gra czasem, która, owszem, świetnie komponuje się z intrygą i zauważalnie podnosi poziom jej trudności, ale jednocześnie przynosi myśl o średnio szczerym zagraniu.

Powieść Wendy Walker bez dwóch zdań wyróżnia się na tle innych thrillerów, ale niestandardowa forma narracji jest tylko jednym z elementów wpływających na jej osobliwość. Warto bowiem zaznaczyć, że autorka skupia się na psychologicznym wkładzie, pozwalając bohaterom dyskutować zarówno o drastycznym przebiegu gwałtu, jak również o wątkach pobocznych, często niezwiązanych z centralnym nurtem powieści. Fabuła wybiega zatem poza główny scenariusz i nierzadko ociera się o medyczne detale, ale ten naukowy wydźwięk tylko podkreśla, jakim typem bohatera jest zaproponowany narrator. Mężczyzna przede wszystkim zajmuje się przypadkiem częściowo wymazanej pamięci, ale zdarza mu się stawiać ogólnospołeczne i z pewnością odważne tezy, które swą treścią potrafią niesprawiedliwie szufladkować ludzkie zachowania. Zauważalnie specjalistyczne podejście, nierzadko wyrażone obszernymi opisami, może wydawać się nużące, ale nic bardziej mylnego. Autorka tak prowadzi kolejne sceny, aby czytelnik nie tracił zainteresowania historią.

Nie wszystko zostało zapomniane to propozycja o zauważalnie opisowym charakterze i możliwe, że nie każdy odnajdzie się w jej wyraźnie psychologicznych przestworzach. Wendy Walker świadomie kreuje bowiem naukowy wydźwięk powieści i sprytnie angażuje psychiatrę do roli jej narratora. Tak swoista konstrukcja w połączeniu z dobrze rozpisaną intrygą oraz niezwykłym przypadkiem medycznym tworzą lekturę na tyle osobliwą, wartościową i angażującą, że naprawdę warto poświęcić jej czas.

pokaż więcej

 
2017-07-02 14:59:53
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
 
2017-06-30 18:34:17
Ma nowego znajomego: enedtil
 
2017-06-28 20:14:24
Ma nowego znajomego: Korynna
 
2017-06-28 20:14:23
Ma nowego znajomego: Gosia
 
Moja biblioteczka
662 202 8502
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (357)

Ulubieni autorzy (36)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (18)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd