Heisenberg  
Nałogowy czytelnik; przede wszystkim i głównie wydań papierowych, aczkolwiek coraz częściej zdarza mi się czytać na tablecie. Na drodze między 40-stką a 50-tką, zodiakalny Skorpion z Podkarpacia. Gdybym tylko miał więcej czasu na lekturę książek - byłoby cudownie! Fan tatuaży, ekstremalnego metalu i miłośnik zwierząt. Na LC od marca 2016.
status: Czytelnik, dodał: 9 książek, ostatnio widziany 2 godziny temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-11-20 09:50:24
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Sztejer (tom 1) | Seria: Asy Polskiej Fantastyki

Całkiem przyjemne czytadełko, typowy wypełniacz wolnego czasu. A że ten czas wypełnia błyskawicznie, nie można być niezadowolonym. Jeśli miałbym porównać twórczość Roberta Forysia, to – po przeczytaniu jak dotąd jednej jego książki – jakoś najbardziej kojarzy mi się z Miroslavem Żambochem, zwłaszcza z jego cyklami o Koniaszu i o Baklym – z tego drugiego wybierając to co najlepsze. Bohater... Całkiem przyjemne czytadełko, typowy wypełniacz wolnego czasu. A że ten czas wypełnia błyskawicznie, nie można być niezadowolonym. Jeśli miałbym porównać twórczość Roberta Forysia, to – po przeczytaniu jak dotąd jednej jego książki – jakoś najbardziej kojarzy mi się z Miroslavem Żambochem, zwłaszcza z jego cyklami o Koniaszu i o Baklym – z tego drugiego wybierając to co najlepsze. Bohater Forysia, Vincent Sztejer jest dla mnie taką właśnie wypadkową Żambochowych, w/w bohaterów. W kilku opiniach tutaj, na LC spotkałem się z opiniami, że jest on szowinistycznym osobnikiem. Prawdę rzekłszy, nie mam pojęcia na czym oparto owo, jakże mylne stwierdzenie. Że lubi kobiety, że lubi uprawiać sex z nimi, nie traktując ich bynajmniej podmiotowo, a wręcz przeciwnie – to jest szowinizm? Może chodzi o inne przypadki, zaiste – nie wiem.
Duży plus ma dla mnie Autor z kilku występujących w książce porównań czy też nawiązań, swoistych ‘coverów’ fragmentów innych powieści, filmów i czego tam jeszcze dusza zapragnie. Moje ulubione to wspomnienie spiskowca, Bawara – Klausa Stauffenberga, oraz fragment kiedy Vincent Sztejer udaje się na mecz piłki nożnej, a gość przyjmujący zakłady, skojarzył mu się – nie wiedzieć czemu… - z fryzjerem (fani polskiej piłki ligowej na pewno wiedzą o co chodzi…). Wisienką na torcie jest wspomnienie o miejscu zwanym Torunium, i rządzącym nim ojcem Tedeuszem – brawo, Panie Robercie, duże brawo!
Podsumowując – książka nie wywołała jakiegoś nadmiernego ciśnienia u mnie, ale zapewniła mi kilkugodzinną, godziwą rozrywkę jakiej oczekiwałem po tego typu powieści. Zasłużone, mocne sześć gwiazdek i postanowienie powrotu do świata po Zagładzie, w którym żyje nasz bohater, Sztejer…

pokaż więcej

 
2018-11-13 09:06:01
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Nielegalni (tom 2) | Seria: Czarna seria

„Tylko” dobra kontynuacja „Niewiernych”, aczkolwiek choć bohaterowie w większości ci sami, to jednak wątki zupełnie inne. Dodam, wątki mocno rozbudowane. Pierwszą część cyklu przesłuchałem w formie audiobooka, w mistrzowskiej interpretacji Pana Krzysztofa Gosztyły. Drugą już przeczytałem. Nie wiem, być może to spowodowało że uważam tę część za gorszą od poprzedniczki. Nie twierdzę że... „Tylko” dobra kontynuacja „Niewiernych”, aczkolwiek choć bohaterowie w większości ci sami, to jednak wątki zupełnie inne. Dodam, wątki mocno rozbudowane. Pierwszą część cyklu przesłuchałem w formie audiobooka, w mistrzowskiej interpretacji Pana Krzysztofa Gosztyły. Drugą już przeczytałem. Nie wiem, być może to spowodowało że uważam tę część za gorszą od poprzedniczki. Nie twierdzę że „Niewierni” są słabą powieścią, bo skłamałbym okrutnie – to świetna, szpiegowska powieść. Niemniej jednak – od „Nielegalnych” słabsza. Autor długo i mozolnie buduje swoją narrację, która stopniowo zmierza do wielkiego finału. Tyle tylko, że jak już czytelnik spodziewa się tego wielkiego finału (brnąc do niego przez potężną ilość stron książki...), to go nie dostaje. Za wydarzenia opisane na promie, a w zasadzie ich brak, obniżam ocenę książki o jedną gwiazdkę! Tak się nie postępuje z czytelnikami, proszę Pana Autora…

pokaż więcej

 
2018-11-04 15:03:39
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Bardzo fajna i ciekawa pozycja książkowa. Pomimo skromnej objętości jest to jednak dość potrzebna pozycja, która może (choć nie musi) zapełnić jedną z białych kart naszej historii. Jest to opowieść o tytułowym wyklętym królu, Bolesławie II Zapomnianym, zwanym także Okrutnym. Autor książki przedstawia swoje tezy (dowody?) na to, iż władca ów rzeczywiście istniał i panował na tronie polskim w... Bardzo fajna i ciekawa pozycja książkowa. Pomimo skromnej objętości jest to jednak dość potrzebna pozycja, która może (choć nie musi) zapełnić jedną z białych kart naszej historii. Jest to opowieść o tytułowym wyklętym królu, Bolesławie II Zapomnianym, zwanym także Okrutnym. Autor książki przedstawia swoje tezy (dowody?) na to, iż władca ów rzeczywiście istniał i panował na tronie polskim w latach 1034-1038. Jednak po okresie swojego panowania, został całkowicie wymazany z kart historii i skazany na zapomnienie. Czym tak podpadł iż nakazano wymazać go totalnie? To bardzo proste – podpadł instytucji krk… W początkowych rozdziałach Autor bardzo ciekawie opisuje jak „pokojowo” zawitało na nasze ziemie chrześcijaństwo, zwłaszcza jego rzymski odłam (i jak rozprawił się z tzw. chrześcijaństwem słowiańskim). Jak stopniowo i sukcesywnie bogaciło się i panoszyło w Polsce, i czyim kosztem. To wszystko spowodowało iż Bolesław II postanowił wszcząć bunt przeciwko panującemu (nie)porządkowi narzuconemu z Watykanu, i rozpoczął neopogańską rebelię. Rebelię skądinąd bardzo krwawą, która praktycznie wytępiła chrześcijaństwo z ziem ówczesnej Polski.
Czy władca ten jednak istniał naprawdę? Po przeczytaniu „Wyklętego króla” jestem przekonany że tak. A przy okazji lektury tej niepozornej książki można się dowiedzieć że cenzura, zwłaszcza ta watykańska, miała się doskonale już w Średniowieczu…

pokaż więcej

 
2018-11-01 09:21:15
 
2018-10-26 18:20:14
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione
Autor:
Cykl: David Raker (tom 5)

Rewelacyjny kryminał! A może thriller? Albo jeszcze inaczej – kolejna rewelacyjna powieść Tima Weavera. To jego piąta książka przeczytana przeze mnie, i jak dotąd nie zawiodłem się ani razu! Stawiam go pod tym względem na równi z Chrisem Carterem; z jego powieściami mam tak samo. Nawet tacy moi Mistrzowie jak King czy Nesbo popełniali słabsze powieści, a tymczasem Weaver i Carter jak dotąd... Rewelacyjny kryminał! A może thriller? Albo jeszcze inaczej – kolejna rewelacyjna powieść Tima Weavera. To jego piąta książka przeczytana przeze mnie, i jak dotąd nie zawiodłem się ani razu! Stawiam go pod tym względem na równi z Chrisem Carterem; z jego powieściami mam tak samo. Nawet tacy moi Mistrzowie jak King czy Nesbo popełniali słabsze powieści, a tymczasem Weaver i Carter jak dotąd trzymają równy, mega wysoki poziom. Zawsze też porównuję Weavera do Harlana Cobena – motyw zaginionych osób jest zazwyczaj znakiem firmowym jednego i drugiego pisarza. Zawsze stawiałem wyżej Brytyjczyka w tym nieformalnym pojedynku, i tym razem też się nic nie zmieni. Akurat ostatnio czytałem „Nie odpuszczaj” Cobena, więc zestawiając tę powieść, i opiniowane „Bardzo złe miejsce”, to w tej rundzie Weaver znokautował Amerykanina!
Jak zwykle u Weavera śledztwo prowadzone jest niespiesznie, ale nie ma mowy o jakimś znużeniu powieścią! Wręcz przeciwnie, można zarwać noc żeby się dowiedzieć co wydarzy się w następnych rozdziałach. A w tej powieści dzieje się dużo, oj dużo! Autor raczy nas kilkoma niesamowitymi twistami, a już zakończenie to mistrzostwo świata! Można się było spodziewać potężnego zaskoczenia, ale że aż tak??? – brawa dla Autora!
Polecam wszystkim fanom dobrego kryminału/thrillera; to lektura obowiązkowa!

pokaż więcej

 
2018-10-19 08:14:43
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Pierwszy raz zdarzyło mi się przeczytać książkę Cobena która jest premierą, natomiast kolejny raz zdarzyło mi się przeczytać książkę ‘taką samą’, napisaną wg schematu z którego Autor ten słynie. Jak zwykle tajemnica sprzed lat, której reperkusje możemy śledzić w czasie obecnym. Żeby jednak oddać cesarzowi co cesarskie, to przyznaję że Coben kolejny raz wciągnął mnie w swoją historię. Cenię go... Pierwszy raz zdarzyło mi się przeczytać książkę Cobena która jest premierą, natomiast kolejny raz zdarzyło mi się przeczytać książkę ‘taką samą’, napisaną wg schematu z którego Autor ten słynie. Jak zwykle tajemnica sprzed lat, której reperkusje możemy śledzić w czasie obecnym. Żeby jednak oddać cesarzowi co cesarskie, to przyznaję że Coben kolejny raz wciągnął mnie w swoją historię. Cenię go przede wszystkim za to, że nie bawi się w jakieś przydługawe i nudne opisy, tylko prze do przodu. To powoduje że lektura jego książki nie jest czasem straconym. „Nie odpuszczaj” nie jest żadnym literackim fajerwerkiem, ale jest to bardzo solidne rzemiosło, absolutnie zasługujące na mocne sześć gwiazdek.

PS. Marzena, dzięki za książkę!

pokaż więcej

 
2018-10-11 19:58:40
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione

Ta powieść jest ‘brudna’, wulgarna, momentami sprośna. Ta powieść według wielu czytelników zapewne jest uznana za kontrowersyjną. Ta powieść dostaje ode mnie 10 gwiazdek. Nie jest to bynajmniej najlepsza rzecz jaką przeczytałem, ale za samą swoja wymowę, za treść – ma u mnie maxa!
Polska w bliżej nieokreślonej przyszłości, już nie Rzeczpospolita Polska, ale właśnie tytułowa, Przenajświętsza…...
Ta powieść jest ‘brudna’, wulgarna, momentami sprośna. Ta powieść według wielu czytelników zapewne jest uznana za kontrowersyjną. Ta powieść dostaje ode mnie 10 gwiazdek. Nie jest to bynajmniej najlepsza rzecz jaką przeczytałem, ale za samą swoja wymowę, za treść – ma u mnie maxa!
Polska w bliżej nieokreślonej przyszłości, już nie Rzeczpospolita Polska, ale właśnie tytułowa, Przenajświętsza… Polska, której społeczeństwo, zwykli szarzy obywatele żyją jak nie przymierzając w obecnej Korei Północnej. Polska którą rządzi krk, ale nie taki od spraw wiary, ale pazerny, chciwy i żądny władzy (samo życie…). Polska, w której do władzy świeckiej możesz dostać się tylko służąc wiernie w/w instytucji, najlepiej donosząc na współobywateli – ale jednocześnie będąc u tej władzy występuje wszechobecny strach że ktoś doniesie na donosiciela. Polska, której tajna policja, czyli COW (niewtajemniczonym rozwinę ten skrót – Centrum Ochrony Wiary…) decyduje o być albo nie być obywateli; albo ktoś wiernie podąża za krk, albo zostaje zesłany do obozu koncentracyjnego na Śląsk… Polska, w której obecność na mszy jest obowiązkowa, na której to jest wyczytywana lista obecności.
Jacek Piekara napisał tą powieść w 2006 roku, i osobiście uścisnąłbym mu dłoń gdybym tylko miał taką okazję – dziękując w ten sposób że odważył się napisać taką powieść. Śmiem twierdzić, ze dziś, w obecnej Polsce, miałby zapewne problem z wydaniem jej. Bo czy w jakimś stopniu nie przewidział on tego, co obecnie dzieje się w naszym kraju? Do statusu Korei Płn. nam jeszcze daleko (choć pod pewnymi względami prześcignęliśmy to państwo…), ale czy dzisiejsza ekipa rządząca nie jest (incognito, a może i nie…) ramieniem krk?
Autorzy cenzury z czasów PRL-u byliby na pewno dumni, gdyby zobaczyli co się dzieje w naszym kraju, kiedy ktoś lub coś jest sprzeczne z ideami ekipy rządzącej (czyli z ideami krk...). Podam dwa, absolutnie trywialne przykłady, ale jednak – przykłady. Akurat nie tak dawno na ekrany kin wszedł film „Kler” (niestety, nie miałem jeszcze PRZYJEMNOŚCI obejrzeć tego), który już został uznany za coś absolutnie godzącego w tzw. dobre imię krk (????) – i już w niektórych miastach nie zostaje dopuszczony do dystrybucji kinowej. Odwoływane są koncerty ekstremalnych grup metalowych, przeciwko którym protestują politycy lokalnego wymiaru, a także babcie i dziadkowie, nie mający ZIELONEGO POJĘCIA co prezentują dane zespoły – ale tak nakazał miejscowy proboszcz (który zawsze wie najlepiej), więc należy podjąć takie działania… Parodia wolności słowa i demokracji, parodia prawa i sprawiedliwości…
Oczywiście nie są to najważniejsze rzeczy, jakie opisał Autor; głównym motywem są odkryte na Suwalszczyźnie złoża ropy naftowej, czyli potężna karta przetargowa w ręku władzy (czyli krk i jego sługusów), ażeby będąc bogatym, wzbogacić się jeszcze bardziej. I mając przy okazji gdzieś głęboko całe społeczeństwo. Ale całą resztę, którą pokrótce streściłem powyżej, Autor tak fantastycznie ubrał w słowa, że czyta się to rewelacyjnie!
Mam nadzieję, że nikogo nie obraziłem pisząc tą opinię, ale starając się nie przekraczać pewnych barier, napisałem to co myślę – i o powieści Jacka Piekary, i o sytuacji w naszym kraju.
Książkę rzecz jasna polecam!

pokaż więcej

 
2018-10-05 07:56:16
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Książka ani dobra, ani zła. Czytelniczo jeszcze na Grenlandii nie byłem, więc trzeba było to nadrobić. Nadrobiłem, i jest tak jak na wstępie. Ot, taki sobie kryminał, który choć nie ma jakiegoś błysku, to czyta się to w miarę dobrze. Autor nie napisał nic nowego czy odkrywczego w tym gatunku, ale bazował na sprawdzonych schematach, zwłaszcza tych typowo 'skandynawskich'. Rozczarowało mnie... Książka ani dobra, ani zła. Czytelniczo jeszcze na Grenlandii nie byłem, więc trzeba było to nadrobić. Nadrobiłem, i jest tak jak na wstępie. Ot, taki sobie kryminał, który choć nie ma jakiegoś błysku, to czyta się to w miarę dobrze. Autor nie napisał nic nowego czy odkrywczego w tym gatunku, ale bazował na sprawdzonych schematach, zwłaszcza tych typowo 'skandynawskich'. Rozczarowało mnie trochę samo zakończenie, za co jedna gwiazdka mniej. Także główny bohater jakoś nie wzbudzał we mnie sympatii.
Jednak do twórczości Madsa Pedera Nordbo mam zamiar jeszcze powrócić, i oby było lepiej niż w debiucie.

PS. Mroźna wyspa, tajemnicze znalezisko itp. itd. - osobiście "Dziewczyna bez skóry" skojarzyła mi się z farerskimi powieściami Remigiusza Mroza (przeczytałem dwie z trzech części, gwoli ścisłości). Między tymi książkami są lata świetlne różnicy, oczywiście na korzyść duńskiego Autora...

pokaż więcej

 
2018-09-30 13:43:04
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Odyssey One (tom 1)

Zmienię po swojemu tytuł tej książki, nazywając ją „Rozrywka w ciemno”. Zakupiona została właśnie ‘w ciemno’, pod wpływem jakiegoś impulsu, że może to być niezła inwestycja. I dokładnie tak było – stwierdzam po lekturze. Nie jest to powieść, o której za kilka lat powiem że osiągnąłem dzięki niej jakąś czytelniczą nirwanę, ale na pewno jest to solidna porcja z gatunku space opera. Można ją... Zmienię po swojemu tytuł tej książki, nazywając ją „Rozrywka w ciemno”. Zakupiona została właśnie ‘w ciemno’, pod wpływem jakiegoś impulsu, że może to być niezła inwestycja. I dokładnie tak było – stwierdzam po lekturze. Nie jest to powieść, o której za kilka lat powiem że osiągnąłem dzięki niej jakąś czytelniczą nirwanę, ale na pewno jest to solidna porcja z gatunku space opera. Można ją porównać do przeczytanego przeze mnie nie tak dawno, pierwszego tomu innego cyklu sci-fi, mianowicie „Roju” B.V. Larsona. Trzymając się terminologii sportowej, którą – nie skłamię – lubię często stosować, to stwierdzam że pomiędzy panami Larsonem i Currie jest remis ze wskazaniem na tego drugiego. Jakoś tak świat wykreowany przez Evana Currie wciągnął mnie szybciej niż ten z cyklu „Star Force”, choć oddając cesarzowi co cesarskie – też mi się bardzo spodobał.
Chciałem przeczytać dobrą książkę, która będzie dla mnie świetną rozrywką, i dokładnie to zapewnił mi pierwszy tom cyklu „Odyssey One”.
Polecam!

pokaż więcej

 
2018-09-27 18:12:16
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Kornel Strasburger (tom 1)

Mam coś ostatnio pecha do kryminałów retro. Najpierw srodze się zawiodłem na dwóch ostatnich powieściach Marka Krajewskiego o Eberhardzie Mocku. Miałem zamiar powetować to sobie książką Grzegorza Kalinowskiego, a więc Autora którego twórczość poznałem przy lekturze świetnej „Śmierci frajerom”. Co najmniej takich samych emocji spodziewałem się podczas czytania „Pogromcy grzeszników”… Niestety,... Mam coś ostatnio pecha do kryminałów retro. Najpierw srodze się zawiodłem na dwóch ostatnich powieściach Marka Krajewskiego o Eberhardzie Mocku. Miałem zamiar powetować to sobie książką Grzegorza Kalinowskiego, a więc Autora którego twórczość poznałem przy lekturze świetnej „Śmierci frajerom”. Co najmniej takich samych emocji spodziewałem się podczas czytania „Pogromcy grzeszników”… Niestety, i znowu się zawiodłem. Od strony czysto technicznej nie można się do tej powieści przyczepić – wiedza Autora o Warszawie w roku 1930 robi przeogromne wrażenie, za to szacunek olbrzymi. I w tej oto scenerii chciałem przeczytać dobry kryminał retro, niestety nie dane mi to było. Powieść ta praktycznie pozbawiona jest jakiegokolwiek napięcia, czegoś co zmuszałoby mnie do zarwania nocy, do sięgania na następny dzień po kolejne rozdziały, z niecierpliwością i wypiekami na twarzy. Albo śledzimy perypetie warszawskich policjantów, dla których ważniejsze są wypijane kolejne kieliszki wódki, albo losy dziennikarza Gieza – dziennikarskiej hieny która nie cofnie się przed niczym byleby tylko dostać się na szczyt. Nie wiem naprawdę która część była bardziej irytująca, a która nudna. Chyba bym to wypośrodkował. A to wszystko okraszone masą rozmów, szkoda tylko że związanych ze wszystkim, tylko nie ze śledztwem.
Trup ściele się gęsto, policja nie robi nic, a jak już podejmuje jakieś działania, to ich skuteczność naprawdę denerwuje na maksa. Przykład - tuż przed stroną dwusetną (!!!), po kolejnym zabójstwie, dzielni międzywojenni policjanci wpadają na pomysł żeby zacząć przesłuchania osób związanych z zabitymi osobami… Nie no, rewelacja! To i tak że wpadli na to na koniec 1/3 części powieści, bo wcześniej, przy okazji zabójstw z początkowych rozdziałów mieli chyba zbyt ciężkie głowy od wypitego alkoholu.
„Pogromcę grzeszników” można spokojnie nazwać spin-offem „Śmierci frajerom”, niestety jednak jeśli chodzi o poziom to obydwie te powieści dzieli przepaść. Aż się wierzyć nie chce, że te książki napisała jedna i ta sama osoba. Do twórczości Grzegorza Kalinowskiego na pewno powrócę, ale tylko do łotrzykowskiej serii o Heńku Wcisło. Kornela Strasburgera mam dość.

pokaż więcej

 
2018-09-15 08:38:15
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Mistrz King, Ulubione
Autor:

Kolejny z moich ‘evergreenów’ Mistrza. Powieść przeczytana wieki temu – bardzo mi się spodobała; przeczytana dobrych kilka lat później – spodobała mi się jeszcze bardziej. I pewnie tak samo będzie jeszcze w przyszłości… To jest King w bardzo wysokiej formie. Nic dodać, nic ująć, tylko czytać…

 
2018-09-08 18:48:53
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Eberhard Mock (tom 8)

Niestety, po niedawnej lekturze powieści „Mock. Ludzkie zoo”, oraz po przecztytaniu „Mock. Pojedynek” coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że Marek Krajewski się wypala… A może nawet JUŻ wypalił? Autor, przy którym można było postawić znak równości ze słowem ‘kryminał’, przestał takowe pisać. Przeciętne „Ludzkie zoo” było bardziej sensacyjne, a teraz to nawet nie wiem co powiedzieć o... Niestety, po niedawnej lekturze powieści „Mock. Ludzkie zoo”, oraz po przecztytaniu „Mock. Pojedynek” coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że Marek Krajewski się wypala… A może nawet JUŻ wypalił? Autor, przy którym można było postawić znak równości ze słowem ‘kryminał’, przestał takowe pisać. Przeciętne „Ludzkie zoo” było bardziej sensacyjne, a teraz to nawet nie wiem co powiedzieć o „Pojedynku”? Powieść obyczajowa z jakimiś tam elementami sensacji? Owszem, jest w powieści plus – obserwujemy przemianę Mocka studenta w Mocka przyszłego policjanta. Ale to jest jedyny plus tej powieści, i za to daję dodatkową gwiazdkę. Poza tym – możemy przeczytać filologiczne dysputy, które po prawdzie nie wnoszą do książki nic poza nudą, możemy poznać studenckie obyczaje z początku XX wieku, no i poznać warunki w jakich odbywały się honorowe (i nie tylko…) pojedynki. I to chyba tyle, oto całe streszczenie powieści. Nie ma drugiej książki Autora, która by mnie tak wynudziła, niestety. Może najwyższy czas skończyć z Mockiem, bo najwyraźniej zaczyna brakować pomysłów na dobry, solidny KRYMINAŁ, i spróbować ‘wskrzesić’ postać „kumisarza” Popielskiego…?
Nie wiem jakie plany ma Marek Krajewski, i nie przeczę że z uporem maniaka będę wracał do jego kolejnych (?) książek jakie napisze, ale na dzień dzisiejszy jego akcje lecą u mnie na łeb, na szyję…
Zdecydowanie nie polecam!

pokaż więcej

 
2018-09-02 11:17:53
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Eberhard Mock (tom 7)

Totalne rozczarowanie! Zdarzało się Autorowi pisać książki i dobre, i średnio udane, ale poniżej pewnego poziomu nie schodził nigdy (z jednym wyjątkiem, a mianowicie „Areną szczurów”; ta powieść to było nieporozumienie). Niestety, choć „Mock. Ludzkie zoo” jest lepsza od tej wspomnianej, ale naprawdę licha to pociecha. Czytając siódmą odsłonę perypetii Mocka odnosiłem wrażenie, że Autora gonił... Totalne rozczarowanie! Zdarzało się Autorowi pisać książki i dobre, i średnio udane, ale poniżej pewnego poziomu nie schodził nigdy (z jednym wyjątkiem, a mianowicie „Areną szczurów”; ta powieść to było nieporozumienie). Niestety, choć „Mock. Ludzkie zoo” jest lepsza od tej wspomnianej, ale naprawdę licha to pociecha. Czytając siódmą odsłonę perypetii Mocka odnosiłem wrażenie, że Autora gonił termin wydawniczy, i po prostu musiał coś napisać. Ta powieść jest po prostu miałka, pozbawiona praktycznie jakiegokolwiek napięcia, czy suspensu – a jakby nie było, Marek Krajewski niejednokrotnie potrafił zaskakiwać Czytelnika. Tym razem się mu nie udało. Mock w Afryce? Naprawdę, Panie Marku…? Jednak wolę jak prowadzi swoje śledztwa w mrocznych zakamarkach Breslau. Teraz zabieram się za kolejną powieść z tego cyklu, z nadzieją że zatrze ona złe wrażenie po tym koszmarku.

pokaż więcej

 
2018-08-28 18:02:11
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione
Autor:

O w mordeczkę! Panie Jacku, to że Pan potrafi pisać książki historyczne wiem już od pewnego czasu – kłania się cykl „Orły na Kremlu”! – ale teraz to dostałem takiego dzwona że jeszcze nie doszedłem do siebie! Absolutnie genialna powieść, na wskroś historyczna, ale też (chyba głównie) łotrzykowsko-awanturnicza, a jeszcze oprócz tego możemy się doszukać nawet wątków sensacyjno-kryminalnych.... O w mordeczkę! Panie Jacku, to że Pan potrafi pisać książki historyczne wiem już od pewnego czasu – kłania się cykl „Orły na Kremlu”! – ale teraz to dostałem takiego dzwona że jeszcze nie doszedłem do siebie! Absolutnie genialna powieść, na wskroś historyczna, ale też (chyba głównie) łotrzykowsko-awanturnicza, a jeszcze oprócz tego możemy się doszukać nawet wątków sensacyjno-kryminalnych. Pomimo słusznej objętości, Czytelnik nie ma prawa się nudzić podczas lektury, tutaj wszystko ma swoje miejsce w szeregu! Jedyne z czym miałem problem, to terminologia związana z wszelkiego rodzaju linami, masztami, i wszystkim innym związanym z wyposażeniem okrętów – jestem w tej dziedzinie kompletnym laikiem i miało to przełożenie podczas lektury…
Natomiast kolejny raz chylę czoła przed Autorem za opisane sceny batalistyczne, tym razem morskie. A już te z końcowych rozdziałów, barwnie przedstawiające bitwę pod Oliwą, to już prawdziwy majstersztyk!
Absolutnie zasłużone 9 gwiazdek!

pokaż więcej

 
2018-08-20 22:32:33
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Ostatnie Imperium (tom 1)

Długo przyszło mi czekać na kolejne – po świetnym „Elantris” – spotkanie z Brandonem Sandersonem. Zastanawiałem się czy wziąć się za cykl ‘Archiwum Burzowego Światła’, czy za ‘Ostatnie Imperium’, czy też może przeczytać „Rozjemcę”. Padło na środkową opcję, z czego do końca po lekturze zadowolony nie jestem.
Gdzieniegdzie spotykałem się z głosami, że jest to młodzieżowe fantasty, z czym jednak...
Długo przyszło mi czekać na kolejne – po świetnym „Elantris” – spotkanie z Brandonem Sandersonem. Zastanawiałem się czy wziąć się za cykl ‘Archiwum Burzowego Światła’, czy za ‘Ostatnie Imperium’, czy też może przeczytać „Rozjemcę”. Padło na środkową opcję, z czego do końca po lekturze zadowolony nie jestem.
Gdzieniegdzie spotykałem się z głosami, że jest to młodzieżowe fantasty, z czym jednak do końca się nie zgadzam. Być może takie opinie wzięły się stąd, że jedna z dwojga głównych bohaterów ma lat 17… Poza tym - książkę mogą czytać i starsi, i młodsi Czytelnicy. Powieść zaczyna się niesamowicie interesująco – zawiązuje się grupa spiskowa, która ma swój cel, bardzo trudny, wręcz nierealny. Zaczynają się przygotowania, i nagle powieść staje w miejscu. Ta środkowa część może spokojnie nosić podtytuł „Niech żyje bal!” – albowiem właśnie na tego typu przyjęciach koncentruje się akcja (???) książki. Vin musi udawać damę z wyższych sfer, i jakkolwiek jest to niesamowicie ważna rzecz w osiągnięciu celu przez spiskowców, to mnie to najzwyczajniej w świecie nudziło. Tysiące rozmów toczących się podczas balów, praktycznie nie wnoszących do głównego wątku absolutnie nic, rozwleczone na maksa – naprawdę męczyła mnie wtedy lektura okrutnie. Na szczęście końcowe fragmenty powieści już są o klasę lepsze, co w jakimś stopniu rekompensuje te bale w Luthadelu…
Ciekawym i ważnym aspektem książki jest magia, zwana Allomancją – tutaj Sanderson mnie zaciekawił, i to mu poczytam za duży plus.
Reasumując, gdyby odchudzić tą książkę o 200-250 stron, byłoby dużo lepiej i ciekawiej. Na pewno będę chciał kiedyś powrócić do świata ‘Ostatniego Imperium’, ale raczej nie nastąpi to szybko. Jeśli powrócę do lektury Sandersona, to prędzej będą to rzeczy wspomniane przeze mnie na początku opinii. A „Z mgły zrodzony” to książka tylko dobra…

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
1337 470 32634
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (322)

Ulubieni autorzy (85)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (4)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd