Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Joyland

Tłumaczenie: Tomasz Wilusz
Seria: Stephen King
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
6,94 (7484 ocen i 929 opinii) Zobacz oceny
10
415
9
543
8
1 454
7
2 360
6
1 737
5
639
4
191
3
105
2
29
1
11
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Joyland
data wydania
ISBN
9788378395355
liczba stron
336
słowa kluczowe
Tomasz Wilusz
kategoria
horror
język
polski
dodała
Ag2S

Inne wydania

Jeden z najpopularniejszych pisarzy wszech czasów powraca! Devin Jones, student college’u, zatrudnia się na okres wakacji w lunaparku, by zapomnieć o dziewczynie, która złamała mu serce. Tam jednak zmuszony jest zmierzyć się z czymś dużo straszniejszym: brutalnym morderstwem sprzed lat, losem umierającego dziecka i mrocznymi prawdami o życiu – i tym, co po nim następuje. Wszystko to sprawi,...

Jeden z najpopularniejszych pisarzy wszech czasów powraca!

Devin Jones, student college’u, zatrudnia się na okres wakacji w lunaparku, by zapomnieć o dziewczynie, która złamała mu serce. Tam jednak zmuszony jest zmierzyć się z czymś dużo straszniejszym: brutalnym morderstwem sprzed lat, losem umierającego dziecka i mrocznymi prawdami o życiu – i tym, co po nim następuje. Wszystko to sprawi, że jego świat już nigdy nie będzie taki sam...
Życie nie zawsze jest ustawioną grą. Czasem nagrody są prawdziwe. Bywają też cenne.

Pasjonująca opowieść o miłości i stracie, o dorastaniu i starzeniu się – i o tych, którym nie dane jest doświadczyć ani jednego, ani drugiego, bo śmierć zabiera ich przedwcześnie.

„Joyland” to Stephen King w szczytowej pisarskiej formie, równie poruszający jak „Zielona Mila” czy „Skazani na Shawshank”. To jednocześnie kryminał, horror i słodko-gorzka powieść o dojrzewaniu, która poruszy serce nawet najbardziej cynicznego czytelnika.

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Monika książek: 931

Kuglarz z kuglarzy i jego Straszny Dwór

Żyjemy w świecie głęboko zepsutym, pełnym wojen, okrucieństwa i bezsensownych tragedii. Każdy zamieszkujący go człowiek dostaje swoją porcję nieszczęścia i nieprzespanych nocy. – mówi Bradley Easterbrook w przemowie do swoich pracowników. Biorąc pod uwagę fakt, że taka jest smutna, ale niezaprzeczalna prawda o ludzkiej kondycji, tego lata otrzymaliście bezcenny dar: jesteście tu po to, żeby sprzedawać zabawę. To właśnie oferuje właściciel miasteczka Joyland – zabawę. Jego pracownicy będą ją rozdzielać, poprzez oferowane przejazdy kolejkami górskimi, chwilami spędzonymi z maskotką wesołego miasteczka, wizytami w gabinetach luster czy w domu strachów. Taki sam miło spędzony czas oferują inne wesołe miasteczka. Podobną rozrywkę znajdujemy w filmach, muzyce, sezonowych ulicznych atrakcjach. Śmiem również twierdzić, że tę oto rozrywkę sprzedaje też sam Stephen King.

Tego, że Stephen King potrafi fenomenalnie pisać, nie trzeba nikomu udowadniać. Podejrzewam również, że niewielu trzeba naprawdę zachęcać do prozy króla horroru. Stephen King potrafi zaciekawić, potrafi przestraszyć i trzymać w napięciu. Ten właśnie autor wyjątkowo umie przykuć uwagę czytelnika i porwać go w niezapomnianą podróż. W tym sensie mówienie o „Joyland”, najnowszym dziele spod jego pióra, może wydawać się prawie metaforyczne i symboliczne. Powieści Kinga działają na zupełnie podobnej zasadzie, co domy strachów w wesołych miasteczkach. Jesteśmy porywani w podróż kolejką. Od pierwszych momentów wycieczki...

Żyjemy w świecie głęboko zepsutym, pełnym wojen, okrucieństwa i bezsensownych tragedii. Każdy zamieszkujący go człowiek dostaje swoją porcję nieszczęścia i nieprzespanych nocy. – mówi Bradley Easterbrook w przemowie do swoich pracowników. Biorąc pod uwagę fakt, że taka jest smutna, ale niezaprzeczalna prawda o ludzkiej kondycji, tego lata otrzymaliście bezcenny dar: jesteście tu po to, żeby sprzedawać zabawę. To właśnie oferuje właściciel miasteczka Joyland – zabawę. Jego pracownicy będą ją rozdzielać, poprzez oferowane przejazdy kolejkami górskimi, chwilami spędzonymi z maskotką wesołego miasteczka, wizytami w gabinetach luster czy w domu strachów. Taki sam miło spędzony czas oferują inne wesołe miasteczka. Podobną rozrywkę znajdujemy w filmach, muzyce, sezonowych ulicznych atrakcjach. Śmiem również twierdzić, że tę oto rozrywkę sprzedaje też sam Stephen King.

Tego, że Stephen King potrafi fenomenalnie pisać, nie trzeba nikomu udowadniać. Podejrzewam również, że niewielu trzeba naprawdę zachęcać do prozy króla horroru. Stephen King potrafi zaciekawić, potrafi przestraszyć i trzymać w napięciu. Ten właśnie autor wyjątkowo umie przykuć uwagę czytelnika i porwać go w niezapomnianą podróż. W tym sensie mówienie o „Joyland”, najnowszym dziele spod jego pióra, może wydawać się prawie metaforyczne i symboliczne. Powieści Kinga działają na zupełnie podobnej zasadzie, co domy strachów w wesołych miasteczkach. Jesteśmy porywani w podróż kolejką. Od pierwszych momentów wycieczki cała nasza uwaga skupia się na świecie, w który się zagłębiamy. Otwieramy zmysły i narasta w nas napięcie. Po drodze wyskakują upiory, duchy i inne niespodziewane atrakcje, które w mniejszym lub większym stopniu wywołują w nas strach. Nieraz krzyczymy, niejednokrotnie wstrzymujemy oddech. Ale nawet w tych kolejkach, gdzie upiory udaje nam się przewidzieć, gdzie nie wywołują paniki i prawdziwej grozy, buduje się w nas napięcie i zaciekawienie, bo może za rogiem lub za niespodziewanie otwierającymi się drzwiami coś jeszcze nas zaskoczy.

Właśnie to napięcie w powieściach Kinga jest cechą niezawodną. W „Joyland” autor stwarza je już na samym początku. Pojawia się przepowiednia, pojawia się nawiedzający dom strachów duch. Roztacza się aura tajemniczości i wyczekiwania na to, co i z której strony na nas wyskoczy. Wprawdzie przyznać trzeba, że nie wyskakuje zbyt wiele. Najnowsza powieść mistrza grozy jest bardziej książką obyczajową, o dorastaniu, poszukiwaniu siebie, bardziej skupiającą się na sercowych problemach Deva Jonesa, niż na akcji przerażającego horroru czy nawet kryminału. Pod tym względem „Joyland” więc może nawet rozczarować. Zbyt mało jest bezpośrednich momentów przerażenia wśród bohaterów, zbyt mało w domu strachów rzeczywiście straszy. Zagadka kryminalna, jak i scena finałowa mogą wydać się przewidywalne, a nawiedzający dom strachów duch zupełnie nieszkodliwy. Wciąż jest to jednak świetnie napisana powieść.

Ostatnimi czasy Stephen King upodobał sobie odgrywanie świata z przeszłości w swoich powieściach. Fenomenalne było odzwierciedlenie przełomu lat 50. i 60. w Stanach Zjednoczonych w „Dallas ‘63”. W „Joyland” King idzie o dziesięć lat do przodu, opisując lato 1973 roku. Być może ma o wiele mniejsze pole do popisu niż w swojej poprzedniej książce. Tu skupia się głównie na życiu akademickim, na sezonowej pracy i na środowisku wesołego miasteczka. Atmosfera parku zabaw jest świetnie odczuwalna. King tworzy swoisty żargon kuglarzy, który nadaje postaciom autentyczność. Jak twierdzi w posłowiu, być może pracownicy parków rozrywki nie nazywali klientów „ćwokami” czy „szaraczkami”, a pięknych dziewczyn „dzióbkami”; być może jest to po prostu fikcja. Budowany jednak w ten sposób świat, głęboko i realistycznie zakorzeniony, sprawia, że każda z postaci zostaje autentycznie przywołana do życia, za co Stephena Kinga śmiało można ogłosić genialnym kuglarzem. Być może nie kuglarzem z kuglarzy, gdyż ten termin, jak chce go autor definiować, jest zarezerwowany dla osób dziedziczących ową profesję. Gdyby jednak mógł oznaczać wybitność, bez wątpienia można by przyszyć Kingowi podobną metkę.

Kim jest więc kuglarz? Ano kimś, kto zna się na różnego rodzaju sztuczkach, kimś, czyją profesją jest zabawa. W najnowszej powieści Kinga sprzedaje się rozrywkę i zabawę. I właśnie tej rozrywki czytającym „Joyland” nie zabraknie, sam autor bez wątpienia jest tego gwarancją. Mamy jednak nadzieję, że zawsze będziecie wspominać czas spędzony w Joylandzie jako coś wyjątkowego – wyraża nadzieję pan Easterbrook, właściciel „Joylandu”. Nie sprzedajemy mebli. Nie sprzedajemy samochodów. Nie sprzedajemy ziemi, domów ani funduszy emerytalnych. Nie mamy żadnych celów politycznych. Sprzedajemy zabawę. Profesja to niezwykle przyjemna, zwłaszcza gdy jest się dobrym w tym, co się robi. Klienci są zadowoleni. A interes, jak diabelski młyn czy, jak kto woli, joylandowa Carolina Spin, się kręci…

Monika Samitowska-Adamczyk

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (12952)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 237
Paco | 2015-06-22
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, King
Przeczytana: 22 czerwca 2015

Napisał kryminał.
Słowo daję, King napisał (prawie:) normalny kryminał.
Pod płaszczykiem swych horrorowatych upodobań, spróbował przekazać całkiem uchwytną ,namacalną opowieść.
Jak na niego, jest to powiastka delikatna? Delikatna, tak, to adekwatne słowo.
Nawet lew, jak się naje, bawi się z gazelą. King po latach łagodnieje, staje się ludzki i stonowany.
Lecz jest geniuszem improwizacji. Czaruje narracją i oratorstwem.
Te jego zwroty, sformułowania.....Jednorazowe. Nie do podrobienia.
Czy King potrafi wzruszyć? Do diabła, tak!
Śmiałem się jak głupi do sera, a za chwilę beczałem. A może na odwrót?
Nieważne.
Wyrafinowany humor, a następnie melodramatyczny epizod, stworzyły nietuzinkowy obraz zdarzeń.
W dobrym kryminale nieistotne są stosy trupów. Ważne jest , kto zabił.
A tego do końca nie wiemy. I tak powinno być :)

książek: 5886
teri | 2013-10-19
Przeczytana: 18 października 2013

Jezeli ktos sie nastawia na mroczny horror,to sie zawiedzie i moze sobie darowac te powiesc.Wrecz przeciwnie,historia jest ciepla i wzruszajaca.Chociaz nie brakuje morderstw i sil nadprzyrodzonych.Kto mnie zna,wie ze jestem zagorzala fanka Kinga,moze nie zawsze calkiem obiektywna.Ale w tym przypadku,gwizdze na to,lubie Go i tyle....Opowiesc ta podobala mi sie i to bardzo!Avventure di Dev in Lunapark....

książek: 1520

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Aż chciałoby się krzyknąć: cóż to za pokraka?! :)

Gdzie straszydła, krew i flaki? Nic z tego, a jednak wpadłam, i to po same uszy.

Pierwsza część jest w takim cudownym klimacie, że aż chciałoby się rzucić wszystko i ubrać to sławne futro czy nawet wcisnąć się w kostium Gwiazdeczki, żeby móc pracować razem z innymi żółtodziobami. Główny bohater, Devin Jones, oprócz udawania zabawnego psa, chorował na znaną chyba wszystkim chorobę - złamane serce, a leczył ją równie znanymi metodami. Nawet mnie nie ominęła kuracja ze słuchaniem po nocach "The end", a jak na dentystkę przystało, zbyt wiele serca to nie mam :)

Do tego dodajmy odrobinę tajemniczości - w tym wesołym miasteczku straszy! W domu strachów naprawdę możesz zobaczyć ducha! Owa maszkara, Linda Gray, została zamordowana w trakcie przejazdu przez atrakcję zwaną Strasznym Dworem, a teraz (nie)szczęśliwcom ukazuje się jej duch. I gdyby tylko ten motyw został rozwinięty, pewnie byłabym bardziej usatysfakcjonowana.

Tym razem...

książek: 1149
Anika | 2013-10-12
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 07 października 2013

Piękna opowieść o pierwszych miłościach, o przyjaźniach, nieuleczalnej chorobie i umieraniu. W tle całkiem ciekawa historia kryminalna oraz duch i niesamowity klimat Ameryki lat 70-tych dwudziestego wieku. Może nie jest to arcydzieło, ale powieść czyta się wyśmienicie. Polecam.

książek: 184
Michał Nosorowski | 2014-01-13
Przeczytana: 13 stycznia 2014

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Dałem 10/10 ponieważ ta książka jakoś do mnie pasowała. Wszelkie uczucia towarzyszące Devinowi (no może poza strachem w obliczu śmierci) nie były mi obce. Rozumiałem go. Historia sama w sobie była ciekawa i potrafiła wciągnąć. King jak zawsze trzyma formę w kreowaniu oryginalnych postaci z dopracowanym charakterem. Chociaż horroru nie było może aż tak za wiele, to cała historia była owiana mgiełką tajemnicy i trzymała w napięciu. Autor doskonale wpływal na mój nastrój za sprawą Mike'a, którego cholernie mi było szkoda. Nie zaprzeczę, że bardzo podobało mi się to, co przez moment narodziło się między Dev'em, a Annie. Polecam wszystkim.

książek: 531
Karol | 2013-07-01
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 01 lipca 2013

Sięgając po Kinga spodziewałem się chyba tego co wszyscy - horroru. Strasznie dobrej strasznej książki. Czy to dostałem? Zdecydowanie nie. Co dostałem? Dostałem książkę o życiu, gdzie horror czy kryminał to tylko dodatek do fabuły. Tak jak pracownicy tytułowego Joylandu King sprzedał nam zabawę. Sprzedał nam bardzo fajną książkę która strasznie wciąga czytelnika. Nawet się nie zorientowałem kiedy dotarłem do połowy całości, a i wcale nie przeszkadzało mi że wątek kryminalny nie posunął się o krok. Zwyczajnie samo życia głównego bohatera było wystarczająco interesujące by móc zapomnieć o całej reszcie. Zdecydowanie godna polecenia lektura.

książek: 239
Modliszeg | 2014-11-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 listopada 2014

"[...]bo same słowa nic nie znaczą, jeśli nie wypełni się ich treścią"

Bardzo dobra książka! Stephen King trafia do mnie szczególnie, uwielbiam każdą książkę jego autorstwa, którą miałam zaszczyt przeczytać.
Podoba mi się sposób w jaki ta powieść została napisana. Za każdym razem przyjemnie wracałam do czytania i niechętnie odkładałam.
Uważam, że nie zalicza się ona do horroru, mimo występującej w niej grozy, ale jest naprawdę wspaniała.. Warto przeczytać "Joyland" !

książek: 503
ChicaDeAyer | 2014-11-16
Przeczytana: 15 listopada 2014

Stephen King ma wiele twarzy - największą sławę przyniosły mu świetne horrory, tworzył też thrillery, parał się fantastyką, niedawno wydał kryminał. A w przypadku 'Joylandu' pokazał, że pisanie powieści obyczajowych także idzie mu zgrabnie.

Czytało mi się całość wręcz wybornie - bo historia została ujęta w bardzo przystępny sposób. A ta jest inna od tego, do czego autor przyzwyczaił mnie przy okazji poprzednich spotkań z jego twórczością: owszem, znów doskonale udało mu się ująć uczucia, ale te są zgoła inne niż w innych tytułach. Przerażenie, strach i grozę zastąpiły miłość, troska, piękno prawdziwej przyjaźni, której nie imają się granice. Owszem, wątki paranormalne wystąpiły, tak jak i dreszczyk emocji pomieszany z niepokojem, ale to stanowiło jakby dodatek do całej opowieści. Dlatego Ci, którzy szukają starego, dobrze znanego Kinga mogą się rozczarować - ja mam inne odczucia.

Inną odsłonę tego Stephena Kinga da się lubić, a on sam potwierdził tą powieścią, że jest bardzo...

książek: 3315
Danway | 2013-06-30
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, @Blog, 2013
Przeczytana: 28 czerwca 2013

W swoim życiu przeczytałem wiele książek autorstwa Stephena Kinga. Wiem także, że wiele mam jeszcze do przeczytania. Mimo tego śmiało mogę się określić fanem króla horrorów.

Jednak tym razem w ogóle nie mamy do czynienia z horrorem, chociaż opis na tyle książki mógłby o tym świadczyć. Pojawia się w nim park rozrywki o nazwie Joyland, a w nim nawiedzony Straszny Dwór. W mniemaniu fanów kolejna walka dobra ze złem w postaci młodego studenta Devina Jonesa (zwanego Jonesssy) oraz 10-letniego Mike'a Rossa. Wszystko to, za co kocha się Kinga.

Jednak nic z tych rzeczy, czym nas King raczył przez wiele, wiele lat. Mamy do czynienia z bardzo dobrą powieścią obyczajową z domieszką kryminału. Jednak nie tego oczekuje się od mistrza horroru. Czytelnik ma się bać i z drżeniem rąk przewracać każdą kartkę by za jej rogu coś na niego nie wyskoczyło. Nie tym razem jednak.

Pod tym kątem jestem strasznie zawiedziony tymże tytułem. A miało być tak pięknie. Odnoszę wrażenie, że pan King zaczyna...

książek: 381
Łokieć_Pana_D | 2016-02-27
Na półkach: Przeczytane

Coś jest na rzeczy. Tylko co? Ktoś wyłapał? Książka nie straszy. Ciśnienie raczej obniża niż podnosi. Niekingowska. O chłopcu na progu dorosłości. Taki "buszujący w lunaparku". Panna go rzuciła (młoda i smarkata) - starsza i mądrzejsza przytuliła. Cóż z tego, że na chwilę. Nazwijmy ją Panią Robinson (bo słucham akurat). I zagadka wreszcie - dobra, poddaję się, są trupy niewieście ale większość dawno i wcale nie straszne.
I tu miejsce jest na mistrzostwo. King pisze historię jakby od niechcenia. W przerwie na faję. I zasysa. Niezwykle trudno odłożyć. Człowiek - najzwyczajniej w świecie - chce wiedzieć co dalej. Może czeka na bum? Może z sentymentu? Nie wiem jak koleś to czyni. Kibicowałem choremu chłopcu. Typowałem mordującego. Podglądałem w sypialni. Fajne. Bez spinki.

zobacz kolejne z 12942 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Jaki ojciec, taki Hill

W „Strażaku” ludzkość zmaga się z niezwykłą epidemią, której ofiary doznają samozapłonu. Joe Hill nie rozpętuje tu pełnoprawnej apokalipsy, fundamenty społeczeństwa chwieją się w jego powieści jednak na tyle, by dać mu okazję do analizy tego stanu połowicznego rozpadu. Efekt to jedna z ciekawszych powieści tego roku.


więcej
Pszczoły, jeziora, spotkania – Literacki Horoskop LC na środek lata

Witajcie! Dziękujemy Wam za przemiłe przyjęcie naszych wróżb z zeszłego tygodnia. Mamy nadzieję, że te również przypadną Wam do gustu. Co Was czeka w najbliższych dniach? Sprawdziliśmy w gwiazdach i książkach. 


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd