miś 
Halny - ciepły, ale silny wiatr.
status: Czytelnik, dodał: 3 książki i 12 cytatów, ostatnio widziany 3 godziny temu
Teraz czytam
  • Klub Pickwicka
    Klub Pickwicka
    Autor:
    Powieść Dickensa "Klub Pickwicka" (ang. The Posthumous Papers of the Pickwick Club) opowiada o przygodach i podróżach członków tytułowego klubu i ich przywódcy – Samuela Pickwicka. Książka ta zawiera...
    czytelników: 3280 | opinie: 106 | ocena: 7,11 (965 głosów)
  • Lissy
    Lissy
    Autor:
    Marlene, piękna, młoda kobieta uciekając od przeszłości zdecydowała się wyjść za Herr Wegenera, bogatego kryminalistę. Po latach decyduje się odejść od męża, a uciekając zabiera coś bardzo wartościowe...
    czytelników: 561 | opinie: 55 | ocena: 6,6 (139 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-11-15 12:51:45

U mnie, w rodzinie, niemal rytuałem jest głaskanie klamki - nie byle jakiej klamki, bo wspaniałej, starej, bogato zdobionej - otwierającej drzwi wejściowe (lub wyjściowe - jak kto woli). Mamy taki niepisany przesąd, że kto nie pogłaszcze tej klamki przed wyjściem, już nie wróci.
Klamka ta jest od pokoleń w naszej familii i sobie nie wyobrażam, by jej nie było. Nawet nie wiem dokładnie, jak do...
U mnie, w rodzinie, niemal rytuałem jest głaskanie klamki - nie byle jakiej klamki, bo wspaniałej, starej, bogato zdobionej - otwierającej drzwi wejściowe (lub wyjściowe - jak kto woli). Mamy taki niepisany przesąd, że kto nie pogłaszcze tej klamki przed wyjściem, już nie wróci.
Klamka ta jest od pokoleń w naszej familii i sobie nie wyobrażam, by jej nie było. Nawet nie wiem dokładnie, jak do "nas" przybyła. I choć drzwi się zmieniają - klamka pozostaje. Co rodzina, to dziwactwo.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-15 12:43:31

Patrycja Adun (od tyłu czytając "Nuda"), wcale nie była nudna, choć czasem się nudziła i z tej nudy wymyślała przeróżne różności. W swoim nastoletnim życiu, postanowiła coś zmienić i nawet jej się to udało, gdy na strychu swoich dziadków odnalazła klucz, stary, trochę przyrdzewiały, bogato zdobiony, zupełnie niecodzienny. Schowała go do kieszeni i postanowiła w duchu, że odnajdzie drzwi, które... Patrycja Adun (od tyłu czytając "Nuda"), wcale nie była nudna, choć czasem się nudziła i z tej nudy wymyślała przeróżne różności. W swoim nastoletnim życiu, postanowiła coś zmienić i nawet jej się to udało, gdy na strychu swoich dziadków odnalazła klucz, stary, trochę przyrdzewiały, bogato zdobiony, zupełnie niecodzienny. Schowała go do kieszeni i postanowiła w duchu, że odnajdzie drzwi, które ten klucz otwiera - bo przecież muszą być jakieś drzwi, skoro jest jakiś klucz.
Nie miała ochoty pytać rodziców, czy może nie wiedzą, co to jest i co otwiera, lub co zamknął, dziadkowie jej zaś nieszczęśliwe zginęli, dwa lata temu, w wypadku.
Pati była mądra i wiedziała, że jeśli już ma się kogoś pytać o to znalezisko, to tylko serdecznego przyjaciela dziadków, Pana Ciupagę, który od zawsze (dla niej od zawsze, dla niego - kto wie) mieszkał na bacówce.
Pan Ciupaga przyjął dziewczynę z radością i poczęstował kozim mlekiem i kozim serem, czyli popularnie - oscypkiem. Pati miała, co do klucz, nosa i co do Ciupagi także. Gdy starzec zobaczył przedmiot, bardzo się wzruszył i opowiedział jej o nawiedzonym domu, który niestety już nie istnieje, a w którego drzwiach wejściowych tkwił ów klucz. Gdy on i jej dziadkowie byli dziećmi, często się tam w trójkę bawili. To było miejsce pełne dziwności - i choć klucz nic już niby nie otwierał, to otworzył więcej, niż można było sobie wymarzyć - wspomnienia! Bezcenne, piękne wspomnienia.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-14 15:31:47

Moje cudowne, zmęczone, stare, wygodne, magiczne buty w góry! Są jak wierny pies, najlepszy przyjaciel - biorą na siebie największe wyboje i najostrzejsze kamienie.

więcej...
 
2018-11-11 15:25:53

Swoją tożsamość buduję codziennie. Jestem z sobą 24h, znam siebie, choć nie zawsze jestem w stanie przewidzieć, jak się zachowam (każdy trochę jest sam dla siebie niespodzianką). Wiem gdzie się urodziłam, znam historię rodziny, własną historię tworzę z sekundy na sekundę, nawet pisząc te słowa!
Nie potrzebuję wielkich podróży w głąb siebie i wszerz świata - wystarcza spokojny wieczór, kąpiel,...
Swoją tożsamość buduję codziennie. Jestem z sobą 24h, znam siebie, choć nie zawsze jestem w stanie przewidzieć, jak się zachowam (każdy trochę jest sam dla siebie niespodzianką). Wiem gdzie się urodziłam, znam historię rodziny, własną historię tworzę z sekundy na sekundę, nawet pisząc te słowa!
Nie potrzebuję wielkich podróży w głąb siebie i wszerz świata - wystarcza spokojny wieczór, kąpiel, spotkanie z dobrym człowiekiem. Odkrywam swoje JA w małych rzeczach, wtedy te wielkie są nie tylko wielkie i nie wielkie z przypadku, bądź chorych ambicji, ale z wypracowania i dojrzałych decyzji. Już nie jestem dzieckiem, nie jestem też nastolatką, jestem kobietą, która zna swoją wartość i nie potrzebuje, by ktoś ją w tym utwierdzał, stale jej przypominał o tym, że jest ważna i potrzebna. Swojemu życiu jestem niezbędna!

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-08 18:52:44

Myślałam, że CZERWONY ALARM nigdy nie dotknie mojej sielskiej okolicy. Dotknął. W nocy, z dwudziestego na 21 sierpnia, wioska zawrzała - dosłownie. WYBUCH wstrząsnął małą, spokojną społecznością, a wybuchł miejski dom kultury. Wtedy nikt nie podejrzewał, że chodzi o DIABELSKI MŁYN, teraz wszyscy już wiedzą, że jeśli w grę wchodzi lokalny mafioso i jego kumpel Podeszwa, coś musi spłonąć. Nasz... Myślałam, że CZERWONY ALARM nigdy nie dotknie mojej sielskiej okolicy. Dotknął. W nocy, z dwudziestego na 21 sierpnia, wioska zawrzała - dosłownie. WYBUCH wstrząsnął małą, spokojną społecznością, a wybuchł miejski dom kultury. Wtedy nikt nie podejrzewał, że chodzi o DIABELSKI MŁYN, teraz wszyscy już wiedzą, że jeśli w grę wchodzi lokalny mafioso i jego kumpel Podeszwa, coś musi spłonąć. Nasz dom kultury skrywał więcej tajemnic, niż można było przypuszczać. Podczas porządkowania zgliszczy służby znalazły grób – okazało się, że jest to tylko wierzchołek góry lodowej. Pod fundamentami trup ścielił się gęsto, lecz nikt nie wiedział, czyje są zwłoki. Nikt prócz Niego.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-08 18:43:17

- Gdzie ostatnio byłeś?! Mów!
- Tutaj. Ostatnio byłem tutaj.
- A nie w mojej pracowni!!!
- Nie, nie w twojej pracowni!
- Nie krzycz! Tylko ja mogę tutaj krzyczeć!!!
- Spoko...
- Żadne spoko! Żadne s p o k o ! ! !
- O co ci chodzi? Ja tego nie wziąłem...
- Nie kłam! Wziąłeś!
- Skoro wiesz, to po co mnie przepytujesz?
- Oddawaj!!!
- Nie mam! Jak siostrę kocham!
- Ty nie masz siostry, łajzo!
...
- Gdzie ostatnio byłeś?! Mów!
- Tutaj. Ostatnio byłem tutaj.
- A nie w mojej pracowni!!!
- Nie, nie w twojej pracowni!
- Nie krzycz! Tylko ja mogę tutaj krzyczeć!!!
- Spoko...
- Żadne spoko! Żadne s p o k o ! ! !
- O co ci chodzi? Ja tego nie wziąłem...
- Nie kłam! Wziąłeś!
- Skoro wiesz, to po co mnie przepytujesz?
- Oddawaj!!!
- Nie mam! Jak siostrę kocham!
- Ty nie masz siostry, łajzo!
- Skoro jestem "łajza", to dlaczego za mnie wyszłaś?
- Nie przeginaj i nie rób tych swoich "OCZU"!
- Może zostawiłaś gdzieś? W samochodzie? Pralce?
- Pralce?! Zwariowałeś, co?!
- No nie wiem. Czasem Ci się zdarza roztargnienie.
- Zamilcz lepiej!

Zestaw pędzli do malowania na szkle, z którym się praktycznie nie rozstaję, znalazłam na pralce... podejrzane.

- Ty je tam podrzuciłeś!? Co?
- Niech ci będzie kochanie. Ja je tam podrzuciłem.

(moje dochodzenie, jakiekolwiek by nie było, i czegokolwiek by nie dotyczyło, WINNY jest MĄŻ)
* ale kochany mąż :)

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-07 14:24:02

Słońce jest kuszące, ale bywa męczące - zwłaszcza o poranku. Najgorsze jest, gdy słabo przebija się i dopiero co, zaciera noc. Moje napuchnięte, niewyspane i poważnie zbuntowane oczy, szukają drogi ucieczki - nadaremnie. Powieki nakazują im, stawienie się na czas, do pracy... i tak się spóźniają. W lustrze widzę rozmytą twarz, obmywam ją wodą, robi się wyraźniejsza, ale czy mniej rozmyta?
Do...
Słońce jest kuszące, ale bywa męczące - zwłaszcza o poranku. Najgorsze jest, gdy słabo przebija się i dopiero co, zaciera noc. Moje napuchnięte, niewyspane i poważnie zbuntowane oczy, szukają drogi ucieczki - nadaremnie. Powieki nakazują im, stawienie się na czas, do pracy... i tak się spóźniają. W lustrze widzę rozmytą twarz, obmywam ją wodą, robi się wyraźniejsza, ale czy mniej rozmyta?
Do pracy jadę jeepem, uwielbiam mojego jeepka, czuję się jak na safari, tylko że zamiast Afryki, mam wór roboty, którą czasem lubię, czasem wcale. "Czasem", to wygodne słowo, delikatne, nie drażni podniebienia, pozwala c z a s e m odpocząć.
Wieczór przychodzi szybko, bez zapowiedzi, zwłaszcza jesienią - nikt się go nie spodziewa, a tu jest, zjawia się pod drzwiami i wchodzi bez pukania. Nie mam czasu na senność, na "dobry wieczór" niezapowiedziany wieczorze. Nie rozumie, że nie mogę z nim rozmawiać, że mam tyle na głowie, a on przyszedł i zabrał mi dzień.
Noc, jak to noc, kopie wieczór w tyłek bez "do widzenia". Mnie nie słucha wcale, ale ją lubię, jest kobitą, jest jak ja... wrażliwa na światło, znika.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-02 14:15:08
Wypowiedział się w dyskusji: Remigiusz Mróz odpowie na Wasze pytania

1. Władza, według Pana, deprawuje - wszystkich, bez wyjątku?
2. Gdyby Pan miał żyć życiem swojego bohatera, to którego? A może jeszcze się taki "nie napisał"?
3. Z jakim pisarzem (już martwym) chciałby Pan pójść na piwo?
4. Czy kiedyś wyrzucił Pan książkę do kosza?

więcej...
 
2018-10-24 15:22:27

"Jest rzoz!"
"RZOZ", to w gwarze góralskiej "zacięcie", "chęć do życia", "radość". W tym słowie mieści się nieopisana energia, bardzo je lubię i często używam.
Zaś czego mogłaby dotyczyć książka pt. "Rzoz"? To proste - byłby to zbiór opowiadań o miłości do życia, o tym, że nawet jeśli jest paskudnie, to i tak warto żyć i wykrzesać z siebie ten "rzoz", niezbędny do zmiany na...
"Jest rzoz!"
"RZOZ", to w gwarze góralskiej "zacięcie", "chęć do życia", "radość". W tym słowie mieści się nieopisana energia, bardzo je lubię i często używam.
Zaś czego mogłaby dotyczyć książka pt. "Rzoz"? To proste - byłby to zbiór opowiadań o miłości do życia, o tym, że nawet jeśli jest paskudnie, to i tak warto żyć i wykrzesać z siebie ten "rzoz", niezbędny do zmiany na lepsze.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-10-18 12:35:07
Wypowiedział się w dyskusji: Mons Kallentoft odpowie na Wasze pytania!

1. Ma Pan wyrazisty styl. Zdania są mocne, bezbarwne i chłodne. Jak Pan uzyskał ten efekt? Jak Pan doszedł do takiej frazy? A może Pan też takimi zdaniami myśli? Czy Pan podobnie mówi w życiu, jak pisze?
2. Jak narodziła się Malin? I czy ją Pan bardziej kocha, czy nienawidzi? Bo chyba nie jest Panu obojętna?
3. Sam Pan wymyśla tytuły do książek? Muszę się przyznać, że jest to jedyne, co mi...
1. Ma Pan wyrazisty styl. Zdania są mocne, bezbarwne i chłodne. Jak Pan uzyskał ten efekt? Jak Pan doszedł do takiej frazy? A może Pan też takimi zdaniami myśli? Czy Pan podobnie mówi w życiu, jak pisze?
2. Jak narodziła się Malin? I czy ją Pan bardziej kocha, czy nienawidzi? Bo chyba nie jest Panu obojętna?
3. Sam Pan wymyśla tytuły do książek? Muszę się przyznać, że jest to jedyne, co mi się nie podoba - zdają się być banalne, np. "Zapach diabła"... przepraszam, ale trochę trąci kiczem - chyba, że o to chodzi, z kiczu przechodzi czytelnik do mięsistej opowieści? Taki kontrast?

pokaż więcej

więcej...
 
2018-10-04 16:09:01
Wypowiedział się w dyskusji: Pustelnik - wygraj książkę „Lissy".

Las zawsze był dla mnie czymś na pograniczu jawy a snu, krainą tajemnic. Wydawało mi się więc rzeczą oczywistą, że jeśli chcę swoje tajemnice ukryć, to nie ma lepszego na to miejsca. Lecz w lesie można też łatwo się zgubić. Chciałam uciec, ale nie chciałam przepaść.
Las gęstniał, a dzień się kończył i wtedy go zobaczyłam. Stał z lampą naftową w dłoni, w długiej sukni z kapturem na głowie -...
Las zawsze był dla mnie czymś na pograniczu jawy a snu, krainą tajemnic. Wydawało mi się więc rzeczą oczywistą, że jeśli chcę swoje tajemnice ukryć, to nie ma lepszego na to miejsca. Lecz w lesie można też łatwo się zgubić. Chciałam uciec, ale nie chciałam przepaść.
Las gęstniał, a dzień się kończył i wtedy go zobaczyłam. Stał z lampą naftową w dłoni, w długiej sukni z kapturem na głowie - typowy pustelnik, mnich z innego wymiaru. Na początku myślałam, że to jakaś zjawa, ale on poruszał się, wyraźnie szedł w moim kierunku.
- Chyba się zgubiłaś? - przemówił
Zajęło mi chwilę, zanim opanowałam strach i z drżeniem w głosie odparłam:
- Tak.
- Mieszkam w tym lesie... można powiedzieć, że od zawsze. Chodź, pomogę ci. - nie ufałam mu, ale nie miałam też innego wyjścia. Zapadła już noc, a ja, w lekkim odzieniu, cała przemarzłam.
Domek był mały, nawet bardzo mały, ale w środku przytulny. Paliło się w kominku a wino, którym mnie poczęstował, rozgrzewało od środka i, co ważniejsze, rozluźniało.
- LISSY, bo tak masz na imię? A może nie tak? - tego się nie spodziewałam, nie przedstawiałam mu się, a "Lissy" było moim wymyślonym imieniem. Imieniem, które miało oznaczać nowy początek.
- Skąd...?
- Nie martw się. Każdy przed czymś ucieka. Nie jesteś jedyna, nie jesteś też ostatnia.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-09-13 15:26:56

Damy Rady:
"Kochana kobieto, która to czytasz, weź się w garść. Miłość jest piękna, ale człowiek może sobie wmówić, że kocha malowany kamień... więc tak jak jest piękna, tak i niebezpieczna.
Bywa, że miłość jest tylko iluzją, dla której tracimy głowę, a która szybko rozwiewa się na wietrze codzienności.
Miłość, to czasem SPEKTAKULARNA PODRÓŻ, którą - pamiętaj - kończymy zawsze w pojedynkę.
...
Damy Rady:
"Kochana kobieto, która to czytasz, weź się w garść. Miłość jest piękna, ale człowiek może sobie wmówić, że kocha malowany kamień... więc tak jak jest piękna, tak i niebezpieczna.
Bywa, że miłość jest tylko iluzją, dla której tracimy głowę, a która szybko rozwiewa się na wietrze codzienności.
Miłość, to czasem SPEKTAKULARNA PODRÓŻ, którą - pamiętaj - kończymy zawsze w pojedynkę.
Uważaj, byś w imię źle rozumianej miłości, nie utraciła honoru, godności i własnego zdania. Miłość od "miłości" odróżnia nie MOWA KWIATÓW, nie gruszki na wierzbie, nie gwiazdki z nieba czy motylki w brzuchu - a to, że im bardziej kochasz prawdziwie, tym lepszym stajesz się człowiekiem.
Nie musisz wierzyć w znaki czy ŚLADY - jedyny ślad, który ma znaczenie, to ten, który ty zostawiasz kochając. I kiedy wszystko się wali, a ty chcesz za "ukochanym" skoczyć w ogień, gdy on już zapomniał jak masz na imię - daj sobie szansę, bo nigdy nie jest za późno, na NOWY POCZĄTEK."

pokaż więcej

więcej...
 
Moja biblioteczka
379 377 2640
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (8)

Ulubieni autorzy (21)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (31)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd