pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!
Dziedzictwo mroku
Grace Divine, córka miejscowego pastora, zawsze wiedziała, że tej nocy, kiedy znikł Daniel Kalbi, wydarzyło się coś strasznego. Tamtej nocy przed domem znalazła swojego brata Jude’a nieprzytomnego i s...
Grace Divine, córka miejscowego pastora, zawsze wiedziała, że tej nocy, kiedy znikł Daniel Kalbi, wydarzyło się coś strasznego. Tamtej nocy przed domem znalazła swojego brata Jude’a nieprzytomnego i skąpanego we krwi. To, co się wówczas stało, miało pozostać straszliwą tajemnicą.
Wspomnienia, które jej rodzina starała się pogrzebać, powracają, kiedy Daniel zjawia się trzy lata później i zapisuje się do tej samej szkoły, do której chodzą Grace i Jude. Mimo że Grace obiecała bratu, że będzie się trzymać z dala od dawnego przyjaciela, jest zafascynowana jego niezwykłymi zdolnościami artystycznymi i dziwnym, głodnym błyskiem w oczach, a także uczy się spoglądać na świat z nowej perspektywy.
Im bardziej Grace zbliża się do Daniela, tym większe grozi jej niebezpieczeństwo, ponieważ gniew Jude‘a prowadzi go do sojuszu ze starożytnym złem, które Daniel wyzwolił owej straszliwej nocy. Grace musi poznać prawdę o mrocznym sekrecie chłopaka… oraz odkryć lekarstwo, aby ocalić tych, których kocha. Może to jednak wymagać od niej ostatecznej ofiary – z własnej duszy.
pokaż więcej.
Moja Biblioteczka
Gdzie kupić?
Opinie znajomych
-
386
-
290
-
427
Opinie czytelników
Grace Divine, uczennica trzeciej klasy liceum, spotyka na lekcji sztuki przyjaciela - Daniela, który zniknął kilka lat wcześniej. Jej rodzina nie cieszy się z jego powrotu, a brat Grace – Jude, jest wręcz wściekły z tego powodu, chociaż kiedyś tych dwóch chłopaków łączyła przyjaźń. Dlaczego bliscy Grace reagują w taki sposób na pojawienie się Daniela? Czy ma to coś z wydarzeniami, jakie rozegrały się w tę noc kiedy Daniel zniknął, a Jude został znaleziony przed domem cały we krwi? Jedno jest pewne, rodzina Grace nie życzy sobie, aby dziewczyna utrzymywała jakikolwiek kontakt z Danielem. Ona jednak jest nim zafascynowana i ciągnie ją do niego, ale Jude wymusza na Grace obietnicę, aby trzymała się od Daniela z daleka. Jednak „problem z obietnicami polega na tym, że kiedy już się taką złoży, to nie ma mocnych, żeby jej nie złamać.”*
Tak w ogólnym zarysie, można przedstawić fabułę powieści Bree Despain – „Dziedzictwo Mroku”. Nie wiem czy pani Despain ma w planach wydać tylko dwie książki, trylogię czy całą serię, ale ta pozycja jest pierwszą częścią. Książka zalicza się do dość popularnego ostatnio gatunku paranormal romance i jest w całości oparta na typowym schemacie takich pozycji. Amerykańskie liceum, zwyczajna dziewczyna, chłopak z mrocznym sekretem, miłość, niebezpieczeństwo, tajemnica. Tak, wszystkie niezbędne elementy takiego paranormalnego romansu tutaj znajdziecie.
Za sprawą pewnej książki (nie będę tutaj podawać tytułu i robić reklamy Edwardowi i Belli ];-> ) zniechęciłam się do tego typu pozycji i omijałam je jak najszerszym łukiem. Jednak ostatnio swoim uprzedzeniem mówię stanowcze NIE i kiedy nadarzyła się okazja, aby sięgnąć po „Dziedzictwo Mroku”, wykorzystałam ją bez zastanowienia. Tak cichaczem przyznam, że chciałam się jeszcze bardziej uprzedzić do takich książek. Czy tak się stało?
O dziwo (zwłaszcza moje) niezupełnie. Przede wszystkim nastawiłam się na irytujących bohaterów. Autorka jednak spłatała mi psikusa i stworzyła swoich bohaterów łatwych to przełknięcia, ciekawych i nawet nie tak bardzo stereotypowych. I przede wszystkim nie drażniących mnie na każdej stronie. Grace - fajna i mądra dziewczyna, której pasją jest malarstwo. Jakaż była moja ulga, kiedy nie zaczęła robić cielęcych oczu i nie wzdychać na każdym kroku do Daniela. Jej zachowanie jednak bywało czasami pozbawione logiki, a sposób myślenia infantylny, ale nie było to nagminne. Daniel z kolei z początku irytował swoją postawą i pewnością siebie, jednak zyskał przy bliższym poznaniu. W jego kreacji ciekawe było to, że nie do końca byłam pewna, czy jest taki, jak mi się wydaje.
Kolejne moje uprzedzenie tyczyło się fabuły. Cóż … tak jak podejrzewałam okazała się typową sztampą, jednak z kilkoma ciekawymi elementami. Kilka razy nawet zaskoczyło mnie rozwiązanie jakiegoś wątku. Niemniej jednak łatwo domyśleć się kolejnych wydarzeń i tego jak książka może się skończyć.
Mimo swojej przewidywalności „Dziedzictwo Mroku” czytało mi się na prawdę dobrze. Kolejny psikus pani Despain. Byłam przygotowana na rozwlekłą akcją, jednak ta płynnie posuwała się do przodu. Można powiedzieć, że kolejne strony same się czytają. Byłam również przygotowana na kilkustronicowe „achy i ochy” Grace, opiewające cudowność Daniela. Tymczasem zostały one ograniczone do niezbędnego minimum. Całość została napisana przystępnie i poprawnie oraz w sposób zachęcający do czytania. Denerwowały mnie jednak wtrącenia w rozdziałach umiejscawiające akcję lub czas jej trwania, takie jak: „Po obiedzie”, „Kolacja”, „Później”, „Przerwa śniadaniowa”, „Co się stało po przerwie” i tym podobne. Było to dla mnie całkowicie zbędne, ponieważ bez problemu można się było tego domyśleć. Te tytuły czasami bardzo mnie drażniły, ponieważ sugerowały coś, co jest oczywiste.
Według mnie książce brakuje tego „czegoś”, co wyróżniałoby ją na tle innych pozycji. Niby fajnie się ją czyta, jest ciekawa, ale nie zapada w pamięć. Sprawia wrażenie lekkiego czytadła, takiego na raz, które po przeczytaniu nie zaprząta już naszych myśli. Niektóre książki posiadają takie elementy, wydarzenia czy bohaterów, że podczas czytania zdarza mi się przerwać lekturę i trajkotać z zachwytem o tym mojemu mężowi. W „Dziedzictwie Mroku” brakowało mi właśnie takiego elementu charakterystycznego tylko dla tej pozycji.
Byłam absolutnie pewna, że „Dziedzictwo Mroku” jeszcze bardziej zniechęci mnie do takich książek, ale tak się nie stało. Mimo moich szczerych chęci. A czy zachęciło? Myślę, że nie do końca. Dało jednak cień szansy innym książką, zaliczającym się do tego gatunku. Dobrze mi się tę książkę czytało, ale że się tak wyrażę – szału nie ma. Nie żałuje czasu, który poświęciłam na przeczytanie tej pozycji, ponieważ dzięki niej fajnie się odprężyłam i zrelaksowałam.
* "Dziedzictwo Mroku", str. 24
[Opublikowane wcześniej na moim blogu http://fantastyczne-zaczytanie.blogspot.com/]
Uwielbiam książki, które są lekkie, a w dodatku przyjemne, z dobrze rozbudowaną historią i bohaterami - idealne połączenie według mnie, nie musimy się nawet wysilać, by czerpać rozrywkę z lektury.Właśnie dlatego gatunek paranormal romance stał się tak popularny, każdy z nas ma ochotę na coś lekkiego od czasu do czasu. Rzecz jasna, często zdarzają się gnioty, może nawet częściej, niż w innych gatunkach, ale zawsze warto sprawdzić.
Grace Divine, ambitna uczennica liceum plastycznego W Rose Crest musi zachowywać się tak, jak na córkę pastora przystało, czyli stosować się do zasad. Jej rodzina, która może być tylko wzorem dla innych wyraźnie coś ukrywa, jednak Grace nie przeszkadzałoby to tak bardzo, gdyby nie nagły powrót przeszłości - w szkole spotyka Daniela Kalbi'ego, odmienionego przyjaciela z dawnych czasów. Rodzice Grace z bratem Jude'm na czele nie chcą słyszeć nawet o jego powrocie, a Daniel niewątpliwie potrzebuje pomocy. Czy ktoś wyjawi Grace prawdę? Może będzie musiała wziąć sprawy w swoje ręce? Rodzinne obiady stają się nieprzyjemną koniecznością, a główna bohaterka łamie podstawową zasadę - ma czelność ukrywać swoje sekrety.
W książce enigmatyczna atmosfera jest aż namacalna, zewsząd otaczają nas tajemnice bohaterów, a my wcale nie czujemy się zmęczeni, przeciwnie - zamiast prosić o haust świeżego powietrza angażujemy się w historię. Bree Despain stopniowo ujawnia elementy układanki, widać, że bawi się wykreowaną przez siebie opowieścią i chce sugestywnie przedstawić czytelnikowi swoje wizje. Starannie łączy przeszłość z teraźniejszością, dzięki czemu nie można się wręcz oderwać od książki.
Grace żyje w rodzinie głęboko wierzącej, gdzie sekrety są czymś niedopuszczalnym; od dziecka wpajano jej, że nie wolno ich dochowywać. Wiecznie oceniana przez pryzmat ojca pastora, nie może pozwolić sobie na błędy. Jest jednak na tyle inteligentna, że potrafi dostrzec zakłamanie kryjące się pod wszystkimi "wspólnymi obiadami", "rodzinną atmosferą" i zaczyna pytać krewnych o dość niewygodne sprawy, sprawy, których wcześniej skutecznie unikano. Mogę więc powiedzieć, że Grace sprawdza się jako główna bohaterka i nie irytowała mnie znowu tak często, co jest dużym plusem; w "Dziedzictwie mroku" mamy do czynienia z narracją pierwszoosobową.
Daniel Kalbi jest chyba najlepiej dopracowaną postacią książki, z bagażem doświadczeń i niezwykłym talentem malarskim od razu wzbudził moją ciekawość. Pokochałam go także za to, że subtelnie kusi Grace do złego, namawia do złamania zasad jej konserwatywnej rodziny. Sposób, w jaki autorka krok po kroku odnawiała ich relacje tylko dodaje zalet książce.
Pomysł na fabułę został bardzo dobrze wykorzystany. Styl Bree Despain i urzekające opisy zdecydowanie wyróżniają tę książkę w gatunku paranormal. Na pewno pod koniec autorka trochę się pogubiła, miałam wrażenie, że zaplątała się we własnej sieci, jednak ten minus nie potrafi zatrzeć dobrego wrażenia.
Z przyjemnością sięgnę po kolejny tom o tytule "Łaska utracona", tak wiele spraw zostało pod znakiem zapytania! Wszystko rozwiązało się, a jednocześnie bardziej pogmatwało - dlatego bardzo cieszę się, że będzie można wkrótce przeczytać tom drugi. Polecam, naprawdę warto, może nie jest to lektura wyższych lotów, ale jej zadaniem jest dostarczyć czytelnikowi rozrywki, co robi w sposób więcej niż dobry.
Krew wypełnia mi usta. Ogień płonie w moich żyłach. Duszę w sobie wycie. Ześlizguje się srebrne ostrze - wybór należy do mnie. Jestem śmiercią lub życiem. Jestem ocaleniem lub zniszczeniem. Aniołem lub demonem. Jestem łaską. Wybijam nóż. To moja ofiara... Jestem potworem.
Takimi słowami rozpoczyna się pierwsza część cyklu napisanego przez amerykańską pisarkę Bree Despain. Kobieta na nowo odkryła dziecięcą pasję tworzenia opowieści, kiedy na studiach wzięła półroczny urlop, żeby pisać i reżyserować sztuki dla nastolatków z zaniedbanych dzielnic Filadelfii i Nowego Jorku. Obecnie mieszka w Salt Lake City w stanie Utah z mężem, dwójką małych synów i ukochanym TiVo.
Dziedzictwo mroku to książka opowiadająca swoim czytelnikom historię nastoletniej córki miejscowego pastora. Grace Divine jest zwyczajną dziewczyną, która wiedzie na pozór spokojne życie u boku osób które kocha ponad wszystko inne. Bohaterka jest jednak świadoma tego, że tej nocy, kiedy znikł jej najlepszy przyjaciel, wydarzyło się coś strasznego. Tamtego wieczoru przed własnym domem znalazła nieprzytomnego i skąpanego we krwi brata, który wraz z rodzicami Wspomnienia, które rodzina Divine starała się pogrzebać, powracają, kiedy Daniel Kalbi zjawia się trzy lata później i zapisuje się do tej samej szkoły, do której chodzą Grace i Jude. Dziewczyna jest zafascynowana niezwykłymi zdolnościami artystycznymi swojego znajomego i mimo obietnic złożonych bratu nie potrafi zerwać z nim kontaktu. Im bardziej nastolatkowie zbliżają się do siebie, tym większe grozi jej niebezpieczeństwo.
Bree Despain bez wątpienia stworzyła dzieło, które bardzo wiele mówi nam o sile ludzkiej przyjaźni, zwątpieniu, a także o przychodzącym nam z wielką trudnością przebaczeniu. Amerykańska autorka w sposób całkiem zgrabny przedstawia swoim czytelnikom historię związanych ze sobą ludzi, których los nie oszczędził pod żadnym z możliwych sposobów. W całości lektury nie brakuje także niegrzecznego chłopaka o mrocznej przeszłości, trudnego romansu, a także tajemnicy, która sprawia, że w czasie czytania powieści czujemy swojego rodzaju napięcie, a bynajmniej tak twierdzi Becca Fitzpatrick - autorka Szeptem, bestselleru New York Times'a.
Dziedzictwo mroku bez wątpienia należy do grona tych powieści, które czyta się niezwykle łatwo i przyjemnie. Nie żałuję czasu spędzonego z tą książką, jednak nawet gdybym chciała, to nie mogłabym zaliczyć jej do grona literatury wysokiego polotu. Fabuła w niektórych momentach zdaje się być przewidywalna ale na całe szczęście fakt ten wcale nie zniechęca do dalszego czytania lektury. I właśnie dlatego chciałabym ją polecić wszystkim tym, którzy potrzebują czasami sięgnąć po tego typu historię aby choć na chwilę zapomnieć o trudach dnia codziennego. Osobiście z miłą chęcią sięgnę po drugi tom tego cyklu.
Wydawnictwo Galeria Książki, listopad 2010
ISBN: 9788362170111
Liczba stron: 430
Ocena: 7/10
Po tej książce odziedziczyłam oczekiwanie
Książka wiele razy rzucała się mi w oczy, jednak zawsze otwierałam portfel i widziałam pustki. Wraz z nadejściem przeziębienia nadeszła nuda i… Ebook. Co miałam do stracenia? Załadowałam „Dziedzictwo mroku” Bree Despain, kolejną rzekomo niezwykłą historię i odpłynęłam. Moja myśl zanim sięgnęłam po lekturę nie świadczy dobrze o moim „nieocenianiu książki po okładce” (choć tej nie mam absolutnie nic do zarzucenia). Mam na myśli opis „Dziedzictwa mroku”, taki jakich pełno. Chłopak, dziewczyna, jakaś tajemnica no i paranormalne wydarzenia. Naprawdę ciężko wymyślić oryginalne zachęcenie czytelnika w czasach, gdy mamy mrowie podobnych utworów… Czy się myliłam? Może tak, może nie. Do końca jeszcze nie jestem przekonana, co urzekło mnie w tej książce.
Wszystkie te strony tworzą - przyznaję to z goryczą po pomyłce – ciekawą historię, która wyróżnia się z gąszczu takich samych opowiadań, w których zmienione są imiona i miejsce zamieszkania bohaterów. Pani Despain miała ciekawy pomysł na fabułę, zupełnie oryginalny i niepodobny do autorów, którzy „idą na łatwiznę”. Mamy Grace, córkę pastora. Naprawdę wstrząsnęły mną słowa „córka pastora”. Córka pastora i wampiry, wilkołaki i co tam jeszcze ma być? Nie potrafiłam sobie tego wyobrazić, jedynie mnie to zaintrygowało. Skutecznie, jak widać. Daniel Kalbi – kolejny nieodgadniony charakter. Z jednej strony w porządku, a z drugiej… Czemu rodzina Grace, a szczególnie Jude, żywili do niego taką urazę? Nie mogłam tego zrozumieć. Jest jeszcze Pete, który wyjątkowo mnie irytuje, na szczęście Grace nie zawraca sobie nim głowy, przez co nie musiałam o nim czytać więcej, niż byłam w stanie znieść.
W miarę jak akcja się rozwijała, znajomość (odnowiona) Grace i Daniela nabierała tempa. Jednak Daniel wciąż nie ujawniał swoich sekretów… Przewidywałam to, czym jest, ale nie przewidywałam innych rzeczy… I znów skłaniam się ku autorce. Miała świetną koncepcję dotyczącą właściwości tych istot, którą jest Daniel. Brawa, pani Despain!
Na przebieg akcji i jej „żywotność” nie możemy narzekać. Ciągle coś się dzieje, nie mamy czasu na oddech. A to Grace ma kłopoty, a to Jude się zdenerwował. A, jeszcze Daniel wpadł w jakiś kanał. Gwarantuję, że co jak co, ale na nudę nie będziecie mieć powodu narzekać. Zakończenie nie jest w stu procentach happy endem, co działa na plus – zero przesłodzonych romansików.
Co nie spodobało się mi w tej książce, oprócz tego, że się skończyła? Może jedynie kilkoro bohaterów oraz to, że autorka nie przyłożyła się do opisu zewnętrznego bohaterów. Naprawdę mam jej to za złe – do tej pory w mojej głowie nie powstał dokładny obraz bohaterów. Oprócz tych uszczerbków, nie mam czego się uczepić. Książka napisana profesjonalnie, z rozmysłem i posiadająca nutkę suspensu. Polecam książkę tym, którymi targa nuda oraz tym, którzy lubią fantastykę połączoną z nastoletnią miłością dwojga bohaterów. Wspaniały debiut autorki. Nie mogę doczekać się kolejnej części! Po "Dziedzictwie mroku" odziedziczyłam oczekiwanie na kontynuację.
Przyznaję , w empiku to okładka tej książki przykuła moją uwagę. Jej niezwykłość, a także materiał z którego jest wykonana. Przeczytałam kilka pierwszych stron i stwierdziłam ,że muszę ją mieć. Jednak zanim po nią sięgnełam mineło trochę czasu, czasu przez który naczytalam się wiele pochelbnych opini. I nie będę ukrywać ,że miałam naprawdę duże oczekiwania, co do niej. I przyznaję z początku czułam się zawiedziona, miałam wrażenie ,że czytam kolejną książkę o tym samym. Jednak im dalej tym coraz bardziej przekonywałam się do 'Dziedzictwa mroku'. Zagłębiając się w historie, w charkatery bohaterów pochłonełam się bez reszty. Okazało się ,że wątek miłosny jest idealnie wyważony z akcją i tajemnica. Nie jest to kolejna słodka historia o zakazanej miłosci, nic z tych rzeczy. Niesamowity jest klimat całej powieści, owiany taką tajemnicą i niepokojem. Czasami nawet czuje się ciszę, niepokojącą ciszę przed burzą.
Dużym plusem są również bohaterowie. Grace, można by powiedzieć ,ze idealna córka pastora. Dobrze wychowana, inteligentna, uzdolniona, pomagajaca, anioł w ludzkiej postaci. A mimo to wzbudza symaptie od początku, a z czasem i ona się zmienia, a my dostrzegamy też jej inne cechy- poświęcenie i odwagę. Daniel, jej przyjaciel z dziecińtwa, ktory wraca po latach po owianym tajemnicą zniknięciu. Z pozoru wydaję sie pewnym siebie arogantem ,ale nie trzeba wiele by zobaczyć ,ze tak naprawdę jest zagubionym chłopakiem szukającym miłosci i pomocy. Jude, brat Grace- z początku grzeczny syn , jednak powrót Daniela wpływa na niego wyjątkowo agresywnie.
Niestety czytajac ,gdy przymkneła mi się książka przeczytałam znajdujący się na końcu opis 2 części przez ,co trochę miałam zepsute zakończenie. Jednak nawet z tą wiedzą czytało je się jednym tchem. Było emocjonujące , ale nie przesadzone, co ostatnio często spotykam w książkach.
Z niecierpliwością czekam na kolejną część ,a wszystkim ,którzy nie czytali polecam 'Dziedzictwo mroku'!
Kiedy byłam nastolatką, na rynku czytelniczym popularne były harlequiny i klasyka fantasy. W pewnym momencie ktoś wpadł na pomysł, aby tanie romansidła i parę legend wrzucić do blendera i tak oto powstał nowy nurt zwany paranormal romance. I, o ile czekolada z chilli tworzą naprawdę niezłą kompozycję, o tyle wyrób czekoladopodobny z papryką - niekoniecznie.
Sięgając po Dziedzictwo mroku miałam nadzieję, że biorę do ręki coś, co wyłamuje się z szablonu gatunku, co stworzy nową jakość. W końcu zapowiadało się naprawdę mrocznie:
"Grace Divine, córka miejscowego pastora, zawsze wiedziała, że tej nocy, kiedy znikł Daniel Kalbi, wydarzyło się coś strasznego. Tamtej nocy przed domem znalazła swojego brata Jude’a nieprzytomnego i skąpanego we krwi. To, co się wówczas stało, miało pozostać straszliwą tajemnicą.
(...)
Im bardziej Grace zbliża się do Daniela, tym większe grozi jej niebezpieczeństwo, ponieważ gniew Jude‘a prowadzi go do sojuszu ze starożytnym złem, które Daniel wyzwolił owej straszliwej nocy. Grace musi poznać prawdę o mrocznym sekrecie chłopaka… oraz odkryć lekarstwo, aby ocalić tych, których kocha. Może to jednak wymagać od niej ostatecznej ofiary – z własnej duszy."
Grace Divine - Łaska Boska - to nastoletnia bohaterka naszej powieści. Na lekcji rysunku spotyka dawnego przyjaciela z dzieciństwa i swoją pierwszą miłość, Daniela Kalbi. Jej brat, Jude Divine, wymaga na niej obietnicę, że dziewczyna nie będzie się z przyjacielem widywać, jednak fascynacja, oraz chęć pomocy płynąca z jej imienia, są silniejsze od obietnic. Daniel skrywa mroczną tajemnicę. Czy dziewczyna zdoła odnaleźć lekarstwo na lykanotropię? A może nie oprze się pokusie, by zrobić z Daniela superbohatera na miarę Batmana?
Becca Fitzpatrick, autorka innego poczytnego paranormal romance, napisała o Dziedzictwie:
"Ta mrocznie komiczna i zaskakująca powieść wznosi się na wyżyny gatunku."
Komiczna - jak najbardziej. Grace, która opisuje strój jednej z postaci uczestniczących w imprezie: "coś, na co chyba mówią gorset", kiedy idzie na bal paręset stron dalej, opisuje swoją sukienkę tak:
"Obcisły, profilowany gorset sprawiał, że nawet wyglądałam, jakbym miała piersi (...)"
Być może Pani Despain miała na celu stworzenie czegoś oryginalnego, miejscami jej się nawet udało. Do wyżyn gatunku, nawet tak mało ambitnego i wymagającego, trochę jednak brakuje.
Co do plusów: książkę czyta się szybko, nawet ekspresowo, co jest wynikiem mało wymagającego języka, prostej fabuły, oraz charakteru naszej narratorki. Łaska Boska nie zagłębia się w meandry umysłów pozostałych postaci i trochę mało emocjonalnie podchodzi również do siebie. Kilka humorystycznych akcentów (mam ogromną nadzieję, że były one zamierzone) również przydaje nieco oryginalności dziełu Despain. Samo zakończenie tego tomu jest plusem dla autorki.
Reasumując - lekkie, nic nie wnoszące do życia czytadło, dobre na dwa upalne wieczory.
http:ksiazkawmiescie.blogspot.com
Po świetnych recenzjach "Dziedzictwa mroku" nie pozostało mi nic innego jak porwać tą książkę i zamknąć się z nią w pokoju na kilka godzin.
Powiem jednak że na początku czułam się lekko rozczarowana , bo oczekiwałam czegoś prawie genialnego, a to było dobre, całkiem dobre i tyle.
Ale do czasu… Bo potem było „Ach!!!”
„Dziedzictwo mroku” jest ciekawą, bardzo ładnie napisana, logicznie skonstruowaną historią. Oprócz teraźniejszości mamy kilka „powrotów” do przeszłości, które mają pomóc nam zrozumieć sytuację. W książce dokładnie opisana jest rzeczywistość w jakiej żyją bohaterowie, wystarczająca ilość akcji, wg mnie góruje nad nią jednak wątek miłosny. Choć początek jest przeciętny, to potem opowieść coraz bardziej wciąga. Coraz bardziej intryguje.
Przez pierwszą połowę jeszcze niewiele się dzieje. Poznajemy bohaterów, otoczenie w którym żyją. Wszystko to wydaje się bardzo rzeczywiste, nasuwa się więc pytanie, gdzie te nadprzyrodzone zjawiska?
Cała historia opiera się na przypowieści o synu marnotrawnym.
Daniel po 3 latach nieobecności wraca do swojego rodzinnego miasta i choć z początku zgrywa zbuntowanego, nie przestrzegającego żadnych reguł, dosyć podejrzanego faceta, to tak naprawdę wraca żeby prosić o pomoc. Gdzieś w swoim życiu się zagubił, uczynił wiele zła, zabrał pieniądze i uciekł. Teraz powraca mając nadzieję na ratunek. „Ojciec” przyjmuje go z otwartymi rekami, „brat” nienawidzi z całego serca.
Kluczową postacią jest Grace – przyjaciółka z dzieciństwa, Głowna bohaterka książki. Dziewczyna wciąż tęskni za chłopcem. To ona jest jedyną osobą która może mu pomóc. Ale czy się na to zdecyduje? Po tym wszystkim co uczynił Daniel, Grace przede wszystkim musi mu przebaczyć. Jak mówi jeden z bohaterów:
„Nie przebaczamy ludziom dlatego, że na to zasłużyli. Przebaczamy im ponieważ oni tego potrzebują – i ponieważ my sami tego potrzebujemy”
W wypadku Grace skutki podjętej przez nią decyzji mogą być bardzo poważne. Dziewczyna ni e może uniknąć zranienia bliskich jej osób.
Grace to córka pastora, wręcz idealna dziewczyna, dobra, pomocna, posłuszna, niektórzy widzą w niej anioła. Godzi się na chwilami dosyć dużą kontrolę rodziców, ale kocha rodzinę, wie że oni chcą tylko jej dobra, więc niezbyt się tym przejmuje.
Mi brakowało w niej tej odrobiny szaleństwa, ryzyka, spontaniczności. Zmuszona pokazuje, że posiada i to, ale z początku jest zbyt idealna.
Jej brat Jude jest jeszcze bardziej idealną osobą niż ona. Do czasu pojawienia się Daniela – Jude’a na sam dźwięk jego imienia ogarnia jakiś szał. Jego przyczyną jest wydarzenie z przeszłości o którym nikt nie chce mówić. I o którym nikt tak do końca nie wie całej prawdy.
Daniel, który z początku zachowuje się jak jakiś Patch (Szeptem), w pewnym momencie nagle przechodzi diametralna przemianę, żeby stać się kimś w rodzaju Peety (Igrzyska śmierci) – idealnym blond chłopcem, który od dawna kryje się ze swą miłością, a dla ukochanej zrobi wszystko. Ale oczywiście musi być jakiś haczyk i w pewnym momencie wszystko się komplikuje. A wtedy pojawia się coś co odróżnia tę opowieść od innych książek tego typu i sprawia że jest dużo bardziej prawdziwa.Od tej chwili było tylko lepiej.
Na początku wspomniałam że wg mnie książka jest bardzo dobra ale jednak to jeszcze nie To. I faktycznie jest taka dla mnie jest przez ok. 80% jej treści. Bardzo mi się podobała, pomimo pojawiających się od czasu do czasu nudzących momentów (ileż można czytać o przygotowywaniu posiłków na święto dziękczynienia?!) nie mogłam się od niej oderwać. Ale te 20% - końcówka i całe do niej wprowadzenie – Ach, to właśnie było To! Świetne! Końcówka rewelacyjna!! Te wszystkie zwroty akcji dostarczały tylu emocji!
Odkładając książkę byłam nią już całkowicie zauroczona
Polecam jak najbardziej!
"Jaka była szansa, że przyciągam wilkołaki? Jakbym była wielkim magnesem na potwory. Czy mam na plecach wypisane: UGRYŹ, JESTEM CHĘTNA?"
Od dawna miałam ochotę na tą książkę, ale nie mam aktualnie kasy, żeby to kupić. A tu proszę, taka miła niespodzianka - dostałam książkę od wydawnictwa.
"Grace Divine, córka miejscowego pastora, zawsze wiedziała, że tej nocy, kiedy znikł Daniel Kalbi, wydarzyło się coś strasznego. Tamtej nocy przed domem znalazła swojego brata Jude’a nieprzytomnego i skąpanego we krwi. To, co się wówczas stało, miało pozostać straszliwą tajemnicą.
Wspomnienia, które jej rodzina starała się pogrzebać, powracają, kiedy Daniel zjawia się trzy lata później i zapisuje się do tej samej szkoły, do której chodzą Grace i Jude. Mimo że Grace obiecała bratu, że będzie się trzymać z dala od dawnego przyjaciela, jest zafascynowana jego niezwykłymi zdolnościami artystycznymi i dziwnym, głodnym błyskiem w oczach, a także uczy się spoglądać na świat z nowej perspektywy.
Im bardziej Grace zbliża się do Daniela, tym większe grozi jej niebezpieczeństwo, ponieważ gniew Jude‘a prowadzi go do sojuszu ze starożytnym złem, które Daniel wyzwolił owej straszliwej nocy. Grace musi poznać prawdę o mrocznym sekrecie chłopaka… oraz odkryć lekarstwo, aby ocalić tych, których kocha. Może to jednak wymagać od niej ostatecznej ofiary – z własnej duszy."
Początkowo książka wydawała mi się wyjątkowo nudna. Jednak z czasem zaczęło się tyle dziać! A końcówka? Niewiarygodne! Nigdy bym nie przypuszczała, kto okaże się złym i kto umrze. W ostatnich rozdziałach co chwila następuje zwrot i wielki szok.
Jeśli się zastanowić, to z wilkołakami spotykamy się dopiero na ostatnich słowach. Tzn. możemy się tego dowiedzieć wcześniej, a raczej domyśleć. Dużo było fragmentów typu "ślady wyglądające na odciski łap" albo gdzieś daleko słychać było wycie. Ale oko w oko spotykamy się dopiero w ostatnich rozdziałach.
Trochę się mieszałam. Mialłam wrażenie jakbym czytała którąś część z kolei. Działo się tak dlatego, że najpierw czytamy aktualne wydarzenia, potem przenosimy się 3 lata wcześniej, później wracamy i tak wkółko.
Każdy rozdział zaczyna się na prawej stronie, całej zapełnionej szarym kolorem. Natomiast każdy rozdział podzielony jest na kilka podrozdziałów rozpoczynających się nagłówkami typu "Wieczorem", "W poniedziałek", "Przy drzwiach", "W szkole", "Chwilę później" itp.
Zastanawiałam się, co ma wspólnego okładka z treścią. Fiolet... Nogi... Chusta... Paznokcie... Może to jakiś filozoficzny lub psychologiczny przekaz, którego nie umiem odczytać.
Ogólnie polecam tą książkę wszystkim. Tym, którzy uwielbiają mroczne klimaty, wampiryzm i wilkołaki. Ale przypadnie do gustu także tym, którzy za tym nie przepadają, bo fantastyczne stwory, tak jak już mówiłam, pojawią się dopiero na końcu.
"Nie jestem urodzonym kłamcą. Czerwienię się cała, kiedy tylko mam powiedzieć małe łgarstwo. Na szczęście nikt nie pytał, jak udało mi się uruchomić silnik, bo zamieniłabym się w czerwoną, jąkającą się rzodkiewkę."
Na "Dziedzictwo mroku" natrafiłam przypadkiem pośród półek z nowościami z empiku (i znowu ten empik...:)). Do przeczytania skusił mnie opis, jednak nie sądziłam, że książka tak bardzo przypadnie mi do gustu.
Główną bohaterką jest Grace Divine. Zważywszy na to, że jej ojciec jest pastorem, nazwisko jest idealnie dobrane - oznacza "boski". Jednak ta z pozoru zwyczajna rodzina, wiodąca spokojne życie w małym miasteczku, nie jest tak zwyczajna, jakby się wydawało.
Bo jak wytłumaczyć fakt, że pewnej pamiętnej nocy państwo Divine znaleźli swojego jedynego syna, Jude'a na werandzie swojego domu całego we krwi?
I czy ma z tym coś wspólnego tak nagłe znikniecie, Daniela Kalbi'ego, młodego chłopaka, który mieszkał przez jakiś czas w ich domu i który był im tak bliski, że uważali go za swojego syna?
Po tak wielu latach Grace nadal nie zna odpowiedzi na żadne z tych pytań. Jest jednak przekonana, że rodzice i Jude znają prawdę, ale z nieznanych jej powodów ukrywają ją przed nią. Minęło wiele lat, ale dawne rany jeszcze się nie zabliźniły, dlatego, gdy ni stąd ni z owąd pewnego dnia w klasie Grace pojawia się nie kto inny jak Daniel, brat kategorycznie zabrania jej kontaktów z chłopakiem. Dziewczyna jest między młotem, a kowadłem - z jednej strony chce poznać prawdę o wydarzeniach tamtej nocy, a jedyną ku temu drogą jest rozmowa z Danielem, ale z drugiej strony nie chce łamać danej Jude'owi obietnicy. Na dodatek Daniel to już nie ten sam chłopak, bardzo się zmienił i Grace nie wie czy zdoła odnaleźć w nim dawnego przyjaciela.
Czy Grace pozna prawdę?
"Dziedzictwo mroku" to pierwsza książka jaka wyszła spod pióra Bree Despain. Rozpoczyna ona cały cykl i już niedługo, a dokładniej w maju polscy fani autorki będą mogli przeczytać kolejną część zatytułowaną "Łaska utracona".
Polecam!
Każdy z nas coś dziedziczy: oczy, nos, wybuchowy temperament, miłe usposobienie, pieniądze czy dom. Nie mamy na to żadnego wpływu. Co jednak, jeśli otrzymamy coś, czego wolelibyśmy nigdy nie dostać? Coś okropnego i mrocznego; coś, co może odmienić całe życie?...
Grace Divine to córka pastora, wzorowa koleżanka i pilna uczennica. Swoim zachowaniem stara się dawać innym jak najlepszy przykład. Jej życie jest spokojne i uporządkowane – do czasu. Gdy do miasta powraca Daniel Kalbi, przyjaciel Grace z dzieciństwa, który tajemniczo zniknął parę lat wcześniej, idealnie zorganizowana i raczej nudna egzystencja dziewczyny staje się istnym torem przeszkód. Dlaczego Daniel wrócił do miasta? Jaki sekret skrywa? Co wydarzyło się tej nocy, kiedy rozpłynął się we mgle? I co z tym wszystkim wspólnego ma starszy brat Grace, Jude, który nie chce rozmawiać o dawnym przyjacielu? To tylko nieliczne pytania, na które będzie musiała odpowiedzieć córka pastora. By ocalić tych, których kocha, będzie musiała poświęcić wszystko, co najważniejsze: swoje życie… i duszę.
Pierwsze, co urzekło mnie w „Dziedzictwie mroku”, to sposób prowadzenia rozdziałów. Początek każdego ma oddzielną stronę, na której znajduje się jego tytuł. Czyni to książkę wyjątkową już na samym początku i jeszcze bardziej zachęca do lektury. Historia podzielona jest na podrozdziały typu: „Piątek popołudniu”, co pomaga jeszcze bardziej „wczuć się” w opowieść.
Bohaterowie są niezwykle plastyczni i realni. Grace to dziewczyna, którą z łatwością można spotkać na szkolnym korytarzu: miła, uczciwa, pomocna… Kto nie zna takiej osoby? Z drugiej strony, w obliczu niebezpieczeństwa, potrafi wziąć sprawy w swoje ręce i dokonać słusznego wyboru. Daniel jest postacią, która już od momentu pojawienia się na kartach powieści wzbudza emocje. Moje były jak najbardziej pozytywne. Ma charakter bardziej złożony niż reszta bohaterów; jest owiany nutą (czy też raczej całą gamą) tajemnicy. Jude – czy istnieje postać bardziej działająca na nerwy, a jednocześnie wzbudzająca wyrzuty sumienia, niż on? Wydaje mi się, że nie. Nie sposób nie obdarzyć któregoś z bohaterów uczuciem. Każdy posiada cechy, które wywołują emocje.
W tej powieści jest coś, czego nie potrafię do końca sprecyzować; coś, co sprawia, że nie można odłożyć książki na półkę podczas lektury. To po prostu niewykonalne: wiem, bo sama próbowałam. Spędziłam cały dzień z wykreowanymi przez Bree Despain postaciami. Gdy nasza wspólna przygoda dobiegła końca, poczułam smutek, któremu towarzyszył również ogromny niedosyt. Całe szczęście drugi tom cyklu czeka już na półce. Nie wiem, czy dałabym radę znieść dłuższą rozłąkę. „Dziedzictwo mroku” po prostu uzależnia!
Jeżeli chodzi o fabułę, mogłabym ją określić miarem „oryginalnej i zakręconej”. Oryginalna głównie za sprawą Piekielnych Ogarów, tajemniczego dziennika i nieustających morderstw. Ponadto cała historia jest bardzo pogmatwana i koniec końców nie wiadomo, kto jest kim, kto kłamie, a kto mówi prawdę. Jest to zdecydowany plus: wprowadza do opowieści atmosferę przesyconą podejrzeniami i przypuszczeniami.
W swej debiutanckiej powieści autorka poruszyła temat przemocy w rodzinie. Nie jest on co prawda na pierwszym planie, ale pojawia się dość często. W łatwy i przystępny sposób Bree Despain pokazuje, że cierpiącym ofiarom agresji potrzebna jest pomoc i ciepło, którego przez długi czas nie było dane im zaznać.
Jak wiele jesteś w stanie poświęcić dla miłości? Czy możesz dać z siebie dosłownie wszystko, by ocalić człowieka, którego kochasz? Czy nawet w obliczu największego zagrożenia będziesz myśleć o ukochanej osobie? Jak duży wpływ ma na człowieka jego przeszłość i to, w jaki sposób został wychowany? Te pytania – między innymi – pojawiają się podczas lektury. Jest to powieść, która spędzi sen z powiek każdego czytelnika. Jesteś na tyle odważny, by stawić czoło czającego się w ciemnościach złu? Istnieje tylko jeden sposób, by to sprawdzić: „Dziedzictwo mroku”.
Grace Divine jest córką miejscowego pastora. Wiedzie normalne, spokojne życie, jak przystało na wzór do naśladowania dla miejscowej młodzieży. Ma kochającą rodziną, dobre relacje zarówno z rodzicami, jak i rodzeństwem, w szkole jest wzorową uczennicą, a do tego nie brak jej przyjaciół – czego chcieć więcej? Jednak życie Grace staje na głowie, kiedy do miasta wraca Daniel – jej przyjaciel z dzieciństwa. Chłopak, którego imienia nie wymawia się w jej domu, ponieważ wiążę się z ogromną krzywdą i bolesnymi wspomnieniami, o których nikt nie chce mówić. Do tego w mieście zaczynają się dziać dziwne, straszne rzeczy… Czy to możliwe, że potwory naprawdę istnieją?
Autorce udało się stworzyć tajemniczą i poruszającą historię, bez przeginania w którąkolwiek stronę. Wszystko się ładnie równoważy – akcja z romansem, relacje między Grace a Danielem z relacjami między Grace i jej rodziną, sprawy związane z Danielem ze sprawami dotyczącymi miasteczka, niecodzienność z codziennością. Autorka ma bardzo ładny, dokładny styl, logicznie i konsekwentnie relacjonuje wydarzenia, także czyta się szybko i przyjemnie.
Fabuła, poza kilkoma oczywistościami, dla mnie kompletnie nieprzewidywalna. Nie ma tu jednego wielkiego – BUM! – odkrycia, ale stopniowo poznajemy prawdę, aż do ostatniej strony powieści. Tutaj największą tajemnicą wcale nie jest sekret mrocznego chłopca – wszystko jest o wiele bardziej złożone i nic nie sprowadza się do utartych schematów. Naprawdę ciekawie skonstruowana mitologia, umiejscowiona w historii i wiarygodnie uargumentowana. A do tego odniesienia do Biblii, ładnie powiązane z historią.
Co do bohaterów – kolejny pozytyw. Wszyscy bardzo wyraziści, z charakterem, nikt nie jest schematyczny, przewidywalny. Nawet jeśli nie przypadną do gustu, to na pewno nie da się ich zapomnieć.
Zapoznajemy się bliżej z rodziną Divine, na pozór idealną i szczęśliwą. Z czasem poznajemy jej historię i zwyczaje, a z czasem warstwami odkrywamy niedoskonałości i słabości. Mimo to, z zewnątrz pozostają przykładni i kochający, co stanowi dość wyraźny kontrast do tego, czemu zostają zmuszeni stawić czoła. Przez cały czas się zastanawiałam, co takiego musiał zrobić Daniel, że *tacy* ludzie go odrzucili?
Finał cudowny – jeden z tych spektakularnych i zaskakujących. Chociaż same zakończenie mnie trochę rozczarowało. Potraktowane trochę po macoszemu, ale i tak wybaczam, bo w sumie pasowało do całej historii. Po prostu miałam nadzieję na inny rozwój wypadków.
Podsumowując, zdecydowanie polecam – jeśli wydaje się Wam, że to kolejny typowy paranormal, jakich pełno, możecie się miło zdziwić ;)
Grace, pilna uczennica liceum, spotyka na lekcji sztuki dawnego przyjaciela - Daniela, który zniknął trzy lata wcześniej, pewnej pamiętnej nocy, w której brat Grace - Jude, wraca do domu cały skąpany we krwi, oskarżając o wszystko Daniela. Mimo obietnicy złożonej bratu, że będzie się trzymać z dala od dawnego przyjaciela, jest zafascynowana jego niezwykłymi zdolnościami artystycznymi i nie tylko.
Niby nic nowego się w tej książce nie pojawia: dziewczyna, zły chłopak, tajemnica, a jednak wciąga. Czyta się strasznie miło. Grace Divine jest uczennicą liceum artystycznego, czego jej strasznie zazdroszczę, bo też miałam do takowego iść, ale ostatecznie się rozmyśliłam i teraz żałuję. Na pierwszy rzut oka Grace niczego nie brakuje - ma kochającą rodzinę, przyjaciółkę, dobrze się uczy, a jednak, kiedy pojawia się Daniel, Grace uświadamia sobie, jak bardzo za nim tęskniła.
Oczywiście nie mogę pominąć 'tego złego'. Nie będę oryginalna, ale zaliczę Daniela do moich ulubionych bohaterów książkowych, mimo iż nie wyróżnia się zbytnio od innych książkowych draniów. Jude jest mi raczej obojętny. Według mnie za bardzo się wtrąca w życie Grace, jak na brata, ale to zrozumiałe. Autorka musiała jakoś z tego wybrnąć, bo rola Jude'a nie kończy się tylko na nadopiekuńczości wobec siostry.
Chyba jedyny minus tej książki to brak elementu zaskoczenia. Przynajmniej ja to tak odbieram. Już na początku lektury czytelnik może się domyślić, czym jest Daniel. I uważam, że raczej nikt nie powinien mieć problemu z ustaleniem tego, kto tak właściwie jest tym złym. To by było na tyle, jeśli chodzi o wady. Zalet jest zdecydowanie więcej. Oprócz tych wyżej wymienionych, mogę dodać, że podobał mi się pomysł. Autorka nieźle go wykorzystała. Z niecierpliwością czekam na drugą część, która ukaże się już w maju. Mam nadzieję, że Łaska utracona będzie tak dobra, jak jej poprzedniczka. Dziedzictwo mroku oczywiście jest godne polecenia.
Dziedzictwo Mroku to pierwsza książka, rozpoczynająca nowy cykl Bree Despain.
Grace jest prawie siedemnastoletnią dziewczyną z małego miasteczka, wiodącą zwykłe, proste życie z trójką rodzeństwa i bardzo pobożnymi rodzicami. Nagle w jej życiu pojawia się dawny przyjaciel - Daniel. Wraz z jego powrotem odżywają wspomnienia o dzieciństwie, spędzonym w trójkę razem z jej starszym bratem, Jude'm. Grace marząca o odnowieniu tych relacji jest zaskoczona nienawiścią brata skierowaną przeciwko Danielowi, od którego w imię braterskiej lojalności obiecała trzymać się z daleka. Jak się okazuje łamię tę obietnicę i wkracza w nowy świat, z całkiem odmienionym Danielem, a jej dziecięce zauroczenie nim odradza się.
W końcu Grace poznaję tajemnicę skrywaną przez Daniela, poznaję prawdziwą przyczynę sporu między dawnymi przyjaciółmi i odkrywa dlaczego Daniel nie odzywał się przez tyle lat. Sekrety wychodzą na jaw, a niemożliwe staję się możliwym. Podczas gdy ona próbuje zorientować się jak może pomóc ukochanemu, a zarazem nie stracić własnej duszy, ktoś i tak czyha na jej łaskę.
Książka zawiera to co zawiera podstawowa powieść dla młodzieży - skryty, niebezpieczny chłopak, trudny romans, młodzieńcze kłopoty i ciężka do rozgryzienia tajemnica. Co prawda nic oryginalnego, jednak niektórych wątków za nic w świecie nie da się domyślić!
Książkę czyta się łatwo, przyjemnie i lekko. Grace jest postacią, której nie można nie polubić - ni to cicha, ni gwałtowna. Pozostali bohaterowie i wątki też są opatrzeni w świetny sposób.
Jedynymi minusami są: wcześniej powiedziana oklapła fabuła + mało napięta fabuła.
Od kilku lat powieści fantastyczne dotyczące wampirów cieszą się ogromną popularnością, znajdując się na najwyższych pozycjach list bestsellerów według najpoczytniejszych czasopism. Największym zainteresowaniem wśród młodych dziewcząt cieszą się przede wszystkim te powieści, w których pojawiają się wątki mrocznego romansu. Dlatego też, po opublikowaniu sagi „Zmierzch” przez Stephenie Meyer, amerykańscy pisarze nie poprzestają już tylko na historiach romansów pomiędzy śmiertelniczkami i wampirami, idą o krok dalej wpuszczając do swoich powieści postacie będącymi odwiecznymi wrogami wampirów, czyli wilkołaki. Tym tropem poszła również Bree Despain, która w swojej pierwszej powieści „Dziedzictwo mroku” postanowiła wyswatać młodą dziewczynę z wilkołakiem.
Bohaterką powieści jest nastoletnia córka pastora o imieniu Grace Divine. Przez ostatnie 3 lata zastanawiała się ona co się działo z jej ukochanym- Danielem Kalbim, który zniknął pewnego wieczoru, gdy jej brat- Jude, znaleziony został na ganku cały we krwi. Teraz Daniel powraca do miasta, aby ponowić naukę sztuki i dostać się do dobrej szkoły. Grace zaczyna mu pomagać, aby mógł wyjść na ludzi, a on z kolei odwdzięcza się jej korepetycjami z rysunku. Jednakże wraz z powrotem Daniela do miasta powracają także kłopoty. Na ulicach zaczynają ginąć niewinni ludzie, co wywołuje panikę w ludziach i przywraca wspomnienia sprzed 3 lat, kiedy to po ulicach grasował Potwór.
Historia opisana przez Bree Despain jest dość schematyczna, tak jak to bywa w przypadku każdego innego paranormalnego romansu. Z początku pomiędzy bohaterami zawsze jest pewnego rodzaju dystans, z powodu wiedzy, którą posiada chłopak o swojej tajemnicy, a podejrzeniami ze strony dziewczyny. W końcu jednak ich wzajemne uczucie się rozrasta, żeby na końcu eksplodować pełnią barw i emocji, determinowanych przez wydarzenia opisywane w powieści. Tak było przy „Zmierzchu” i tak jest też przy „Dziedzictwie mroku”. W tej sprawie Despain nie była oryginalna. Oryginalności zabrakło jej także przy wplątywaniu dramatycznych, a wręcz przerażających wydarzeń, które miały tutaj miejsce. Pożałować można by tego, że zabrakło szczegółowych opisów, które pomogłyby czytelnikowi wczuć się w klimat powieści. Autorka co prawda wprowadza listy z dawnych lat opisujących likantropię, przywołuje także wspomnienia głównej bohaterki, co w sumie określa zakres problemu, ale z drugiej strony nie wzbudza większej fascynacji. Niestety, pomimo tego, że powieść szybko się czyta, to jednak nie wywołuje gęsiej skórki i napięcia, czego doznać możemy przy czytaniu serii powieści „Wampiry z Morganville” autorstwa Rachel Caine. „Dziedzictwo mroku” bardziej skupia się na uczuciach bohaterów, a także na problemie zapomnienia o przeszłości, który doskwiera prawie każdemu. Nie brakuje tutaj także wątków religijnych, choćby ze względu na rodzinę Divine’ó, czy też dylematy młodej Grace Divine (tłum. Łaska Boska). Ze względu na charakter młodzieżowy tej powieści nie zabraknie także licznych elementów związanych ze szkołą, czyli lekcji sztuki, czy nawet imprezy szkolnej. Niestety, z niekorzyścią dla prawdziwego sensu książki, czyli likantropii, który teoretycznie jest wątkiem głównym, a jednak spychanym gdzieś na dalszy plan.
Powieść napisana została w pierwszej osobie, a podmiotem lirycznym jest tutaj Grace Divine. Dlatego też wszelkie wydarzenia mające miejsce z powieści są ograniczone tylko do tego czego ona sama doświadcza. Pomimo tego, że Grace – według informacji z książki- obecnie ma około 15 lat, to jednak jej dialogi, a także dialogi osób równych jej wiekowi wydają się nieadekwatne. To samo dotyczy niektórych wydarzeń, które należy pominąć milczeniem. Z tego też powodu czytelnik wydaje się zagubiony, zastanawia się nad tym czemu 15-latka zachowuje się, jak dziewczyna 18-letnia. Przez to także Despain nie zastosowała zaawansowanego słownictwa, które mogłyby wskazywać na osobę starszą, a z pewnością chciała wywołać w czytelniku wrażenie, że jest to historia spisana ręką nastolatki. Dzięki temu zabiegowi powieść szybko się czyta, ale jest to także spowodowane jej wydaniem.
Wydawnictwo Galeria Książki bardzo postarało się, aby powieść wyglądała przystępnie dla młodej czytelniczki i jeszcze bardziej zachęciła ją do lektury. Wspaniała okładka, którą stworzył Wiktor Wilk (mam nadzieję, że zbieżność nazwiska i tematu książki jest przypadkowa) przykuwa uwagę. Dodatkowo powieść wydrukowana została dość sporą czcionką i wykorzystano duże marginesy, przez co obszar do czytania także się zmniejszył. Niezłym posunięciem okazało się także rozdzielenie rozdziałów. Każdy rozdział zaczyna się od nowej kartki, a na szarym tle ze znakiem wodnym „Dziedzictwo mroku” czytamy numer rozdziału i jego tytuł. W efekcie powieść jest o wiele przystępniejsza i pomimo, że pisana na grubym papierze sprawia wrażenie jakby miała 600 stron to tak naprawdę ma ich trochę ponad 400.
Powieść „Dziedzictwo mroku” pióra Bree Despain, niestety, nie jest niczym zachwycającym. Wydawałoby się, że powinna powalać na kolana, tak samo jak to było w przypadku „Zmierzchu”. W końcu, ogólny zamysł pozostaje ten sam. Wątki romantyczne przeplatane przez elementy horroru i akcji zazwyczaj dawały radę. Niestety, Despain nie dopracowała opisów przez co sceny romantyczne nie wywołują wypieków na policzkach, a sceny rodem z horroru nie powodują wstrzymywania oddechu na dłuższy czas. Pomimo tego, że zakończeniem zaskakuje to stwierdzić trzeba, że jest to powieść raczej przeciętna. Pozostaje daleko w tyle za takimi tytułami jak „Anioł” Dorotei de Spirito, „Zmierzch” Stephenie Meyer, czy choćby „Wampiry z Morganville” Rachel Caine. Nie mniej i tak oczekuję na kontynuację, gdyż zapowiada się interesująco.
"Łaska jest niezbędna każdemu z nas. Wszyscy potrzebujemy pomocy"
"Dziedzictwo mroku" to już kolejna książka, która została przez mnie przeczytana w tempie ekspresowym, a na to określenie zdecydowanie trzeba sobie zasłużyć. Mimo, że niemal codziennie na rynku pojawia się jakaś nowa książka, tylko raz na jakiś czas okazuje się ona godną uwagi lekturą. Według mnie "Dziedzictwo mroku" do nich należy.
Grace Divine (nie mogą się oprzeć i muszę wam tu zdradzić, że oznacza to "łaska boska"), jest córką miejscowego pastora. Wiedzie spokojne, dobre życie w katolickiej rodzinie, swój czas dzieli na ten spędzony w kościele, przy nauce oraz na pomocy społecznej. Posiada trójkę rodzeństwa : Jude'a, Charity i Jamesa. Jej spokojną egzystencje zakłóca przybycie do miasta Daniela Kalbi, jej byłego sąsiada, chłopca, który niegdyś zniknął w zagadkowych okolicznościach. Od tej chwili wkracza w świat sobie nieznany, pełny mroczności i tajemnic...
To, od czego muszę zacząć to lekkość, z jaką czytało się książkę pani Despain. Historia stworzona przez autorkę jest fascynująca, oryginalna i wciągająca do ostatniej strony. Bohaterowie, których stworzyła są idealnie dopracowani pod każdym względem, co sprawia, że ma się ochotę czytać, czytać i czytać. Gatunek paranormal romance stał się ostatnio nie tyle popularny, ile pożądany przez rządne niesamowitego romansu nastolatki, "Dziedzictwo mroku" jest natomiast doskonałym dowodem, że oprócz dobrej zabawy przy czytaniu książki można się czegoś nauczyć.
Od kiedy przeczytałam pierwszą stronę kompletnie odpłynęłam. Książka zaskoczyła mnie swoim klimatem i dość ciekawą tematyką. Mimo iż wilkołaki są ostatnio nieodłącznym elementem opowieści o wampirach, dopiero w "Dziedzictwie mroku" spotykam się z nimi w roli głównej. Co do atmosfery, która panowała w utworze, była niezwykła z powodu na swoją tajemniczość. Już od początku w mojej głowie trybiki niemal krzyczały "myśl!, znajdź jakieś połączenie tych wydarzeń!". Pani Despain, w przeciwieństwie od niektórych pisarzy, którzy płyną przez swój utwór monotonnie, a na konie robią wielkie "bum" z rozwiązaniem zagadek,przez całą lekturę, dawała nam po kawałeczku układanki, aż ułożyły się w obraz pięknej, aczkolwiek zakazanej miłości. Mim to na koniec zostało kilka niewyjaśnionych spraw, przez co mam coraz większą ochotę na kolejną część.
Czego najbardziej się bałam sięgając po książkę ? Po opisie wywnioskowałam, że Grace należy do rodziny niezwykle religijnej (dla przypomnienia, jej ojciec jest pastorem), wynika z tego więc, że została wychowana na grzeczną, wiecznie posłuszną dziewczynkę niczym ze średniowiecza, a narracja jest pierwszoosobowa. Nie muszę chyba mówić,jak wielkie było moje zdziwienie oraz oczywiście ulga, gdy okazało się, że zachowuje się jak zwykła nastolatka, a nie zasypuje nas cytatami z Biblii. Mimo tego była bardzo mądra i rozważna,co tylko podkreśla to, jak dobrego bohatera stworzyła pani Despain.
Co do postaci, to nie napisałam jeszcze o Danielu, który należy tu do głównych postacie, jednak mam zamiar trzymać was w niepewności. Zdradzę jedynie tyle, że to dzięki niemu utwór jest taki tajemniczy i posiada swój wyjątkowy klimat. Jest chłopakiem doświadczonym przez życie, rozsądnym, a jednocześnie niosącym w sercu wielki ciężar, który go przytłaczał.
Dlaczego właśnie "Dziedzictwo mroku"? A dlaczego nie? Książkę faworyzuje niezwykły styl, opowieść, a nawet opisy, których zwykle nie znoszę, a które w tym utworze nabrały nowego znaczenia. Niezwykłe zwroty akcji, które wytrąciły mnie z monotonności dnia powszedniego i wprowadziły w nietuzinkowy, inny świat sprawiają, że od utworu nie można sobie od tak odejść. Miłość, która zrodziła się między bohaterami zachwyca i sprawia, że czytelnik jest wciągany w wir wydarzeń.
Podsumowując, książka "Dziedzictwo mroku" jest warta przeczytania nie z jednego, ale z wielu powodów takich jak porywająca, oryginalna historia, walory językowe, niezwykle wykreowanych bohaterów. Polecam wszystkim tym, którzy cenią sobie dobrą, acz średnio ambitną literaturę. Utwór pani Despain wywołał na mnie piorunujące wrażenie i mam nadzieję już niedługo przeczytać drugą część opowieści pt. "Łaska Utracona". Jeszcze raz zdecydowanie polecam!
Chyba nie muszę po raz kolejny mówić, że jest boom na wszystko, co nadprzyrodzone bla bla bla. Dlatego raczej długo obracałam „Dziedzictwo mroku” w rękach zanim wzięłam do czytania. Ale książka ta ma w sobie coś przyciągającego, ciut innego, klimatycznego może? Jest bardzo ładnie wydania, człowiek nie ma wrażenia, że trzyma w rękach kolejną „śmieciówkę” (tak, moje właśnie utworzone słowo). Opis na okładce nie sprawia wrażenia niczego oryginalnego, ale ostatecznie zdecydowałam się ją wypożyczyć (błogosławię Warszawę za inwestowanie w biblioteki i nie zamykanie nam ich tak jak w Wielkiej Brytanii).
Jest to opowieść z wilkołakami w roli głównej. O innych nadnaturalnych stworzeniach autorka milczy. Możliwe, że na razie, kto ją tam wie. Grace jest zwykłą siedemnastolatką, ma dwóch braci i młodszą siostrę, jej ojciec jest pastorem. Cała rodzina ma na nazwisko Divine (boski), przez co wszyscy traktują ich trochę jako cudowną rodzinę. Każdy liczy na pastora, matka jest idealna, dzieci wspaniale wychowane, mają dawać innym przykład - całe miasto na nich patrzy. Ale nie da się być idealnym. W domu Divine’ów są tematy, których się nie omawia. Kiedy przy obiedzie opowiadają jak im minął dzień, nikt nie wspomina o tym, co go naprawdę dręczy. W niedalekiej przyszłości okaże się, że to wcale nie taka dobra metoda. A kto jest wilkołakiem? Przyjaciel z dzieciństwa rodzeństwa, który pewnego dnia opuszcza ich dom i miasto w dość nieprzyjemnych okolicznościach. Teraz wraca.
I nie. Wbrew pozorom nie opowiedziałam nawet połowy książki. Za to właśnie lubię „Dziedzictwo mroku”. Z pozoru jest takie jak każda inna tego typu powieść. Ale wraz z rozwojem akcji potrafi nas zaskoczyć i nic nie jest takie proste, jakby nam się mogło wydawać. Przez całkiem długi czas temat wilkołaka nawet nie występuje, a mamy coś w rodzaju psychologiczno-obyczajowej książki dla nastolatków. To też mi się podobało. Czytając, nie czułam się jakby mi ktoś po drodze lasował mózg, a z przyjemnością śledziłam problemy Grace i całej rodziny.
Jedyne może co mam do zarzucenia, to historie związane z wilkołakami. Częściowo kojarzyły mi się uparcie ze „Zmierzchem”, choć jak teraz sobie przypominam to nic aż tak podobnego nie było. Ale może nastrój, kiedy dowiadywaliśmy się informacji o historii wilkołaków? A drugie częściowo, to miałam skojarzenia z serialem „Pamiętniki Wampirów”. No bez przesady. Kamień księżycowy? Czy to nie wokół tego kręci się cały sezon drugi? I choć w „Dziedzictwie mroku” kamień księżycowy ma zupełnie inne wyjaśnienie pochodzenia i zastosowanie, to ta nazwa powodowała, że uparcie widziałam między słowami Damona, Elenę i innych bohaterów serialu. Ale to może tylko takie moje małe zboczenie.
Książkę bardzo polecam wielbicielom takiej literatury, ale również zwykłym czytelnikom. Jedyne czego nie jestem pewna, to czy spodoba się ludziom tak zwanym dorosłym. Ale kto się czuje młodo niech po nią sięga ;). Jest to coś trochę innego od całej reszty. Czyta się bardzo przyjemnie, bez niemiłych niespodzianek (prawie) i daje poczucie odprężenia. Dałabym cztery solidne gwiazdki (a jakbym miała naście lat to pewnie i pięć).
Długo podchodziłam do przeczytania tej książki.
Okładka piękna- matowe, czarne tło a na nim piękny błyszczący fiolet. A treść??? Okazuje się, że o wilkołakach. O nie, nie dam rady, jedyne wilkołaki jakie zniosłam to te ze "Zmierzchu".
Krążyłam, krążyłam wokół książki, znów wróciłam do recenzji innych. I zauważyłam, że prawie wszyscy podchodzili do tej pozycji z rezerwą, a później nadchodziło pozytywne rozczarowanie. I postanowiłam, że dam jej szansę.
Grace Divine to córka pastora, uczennica szkoły plastycznej. Jako córka pastora, osoby najbardziej znanej w okolicy musi świecić przykładem i tak też robi. Z resztą cała rodzina zachowuje się "grzecznie" i nikt nie stara się zwracać na siebie zbytniej uwagi.
Wszystko zaczyna się zmieniać, gdy do szkoły po 3 latach nieobecności wraca Daniel Kalbi. Powrót Daniela zakłóca sielskość rodziny Divine`ów. Nikt przez te lata nie wspominał nawet o chłopaku, który przez jakiś czas mieszkał z nimi pod jednym dachem. Nikt nie chce powiedzieć Grace, dlaczego jest on niemile widziany w ich domu.
Co stało się 3 lata temu, gdy do domu pewnego dnia wrócił zakrwawiony jej brat?
Jaką tajemnicę ukrywa Daniel?
Co ma z tym wspólnego Jude? I dlaczego tak nienawidzi Daniela?
Jakieś 30 stron przeczytałam wcześniej, później zrobiłam kilka dni przerwy, aby dziś wrócić do książki ze zdwojoną siła i przeczytać ją do końca.
Nie mogłam się oderwać. Prosty, ciekawy język, bardzo dobrze rozwijająca się fabuła, która wciąga ze strony na stronę.
Nie ma niepotrzebnych, przydługich, nic nie wnoszących opisów, jak to było np. w "Zmierzchu". Między Danielem a Grace rodzi się wielkie uczucie, ale jest to piękna, nie przerysowana miłość w której brak zbędnych "ochów i achów".
Obawiałam się też, że będzie to kolejna kopia "Zmierzchu", których teraz pełno. Ale nic podobnego! To nowa piękna historia.
Książka lekka, przyjemna i godna polecenia. Czekam z niecierpliwością na kolejną część.
książka, która ma w sobie pełno sprzeczności. to przy niej dopiero zaczęłam dostrzegać schematyczność paranormalnych romansów o nastolatkach i ich boskich ukochanych, co trochę działało na jej niekorzyść. ale przy tym to książka z tak swoistym i charakterystycznym klimatem, jakiego nie doszukałam się nigdy wcześniej. każdy element fabuły wpływa na jej korzyść i w sumie widoczne jest odbieganie autorki od książek 'na fali' - czasem udane, czasem mniej. mimo wszystko wciąga, wręcz zasysa, nie istnieje takie słowo jak nuda podczas jej czytania. końcówka (która jest istną jazdą bez trzymanki) i kilka szczegółów, wątków wpływa na jej końcową ocenę, a zatem maksymalną ilość gwiazdek.
nie mamy tutaj sierotki zagubionej w swej rzeczywistości, wzdychającej do swojego ideału, który oczywiście ją pokochał (choć nie można powiedzieć, iż Grace nie wzdychała do Daniela :)). przedstawiona nam została tłumiona dziewczynka z protestanckiej, konserwatywnej rodziny, która raczej chyba gra świętą, niż nią jest. można dostrzec w niej iskrę, którą kolejna część dopiero wyciągnie na powierzchnię - przez to jeszcze bardziej uwielbiam tą książkę, bo nie mogę się doczekać kolejnej części! nie było cudownego olśnienia i nagle wiecznej, nieskończonej miłości - główni bohaterowie mieli swoją pasjonującą historię powiązaną także z bratem dziewczyny, której rozwiązanie wprawiło mnie w zachwyt, czy może być jeszcze lepiej? owszem może, zaczekajcie na końcową akcję. usiądźcie wygodnie w krześle i pilnujcie swojej szczęki, aby zbyt nisko nie opadła ;) czegoś takiego zupełnie się nie spodziewałam(no może troszeczkę jakiś mniej ważnych rozwiązań). ostatnie kilka stron jest esencją Dziedzictwa mroku, poprowadzone w tym świetnym klimacie, urocze ale przy tym i smutne. moje ulubione zakończenie, które zadowoliło mnie w pełni-nie było cukru (jak przez całą książkę, na marginesie), było w miarę pozytywnie, ale też nie do końca. poza tym zakończenie książki uważam za jedno z najlepszych jakie kiedykolwiek czytałam.
owszem, były i irytujące momenty, oraz takie które pozostawiły we mnie ślad niewiedzy (jedna rzecz jest według mnie zupełnie niejasna, ale może się czepiam?). kiedy nie byłam jeszcze tak wciągnięta w całą historię chciało mi się trochę śmiać, iż Grace dołączyła do zacnego grona bohaterek googlujących swoje obiekty uczuć, czy wybierających się pod koniec książki na bal. utarty schemat, który już wcale nie dziwi, a wręcz przeciwnie - może trochę zażenować czytelnika. ale te szczegóły w całokształcie absolutnie nie wpłynęły na moje odbieranie Dziedzictwa mroku. Autorka wprowadziła 'nowy-stary' typ 'groźnego bohatera', a mianowicie to kim jest - nazwałabym to dziwnym dziwadłem, bo nie chcę spoilerować, ale nie rozumiem jak można 'to' połączyć z wiarą :) pani Despain to zrobiła, a ja potzrebowałam trochę czasu aby się przyzwyczaić.
postacie są dobrze skonstruowane, żadne nie 'przesadza' w którąś ze stron, nikt mnie nie irytował. język autorki także jest bez zarzutu, wręcz powiedziałabym, iż jest strasznie klimatyczny i czymś się wyróżnia. czy książka ta jest perełką wśród potoku paranormal romance dla nastolatek? nie pokusiłabym się o to określenie, czuję, iż zasłuży na nie dopiero kontynuacja - ci, którzy przeczytalni niech sięgną po zapowiedź następnej części i sami się przekonają :)
na pewno jedna z lepszych premier ostatniego czasu, absolutnie polecam.
"Dziedzictwo mroku" jest debiutancką książką tej autorki. Jest to obowiązkowa pozycja dla miłośników "Szeptem" Becci Fitzpatrick oraz serii "Upadli" Lauren Kate.
Ta książka ma w sobie to co powinna mieć powieść paranormalromance. Ma mroczny klimat, tajemnicę, wątek miłosny, no i oczywiście głównym bohaterem jest nieziemsko przystojny chłopak mający mroczną przeszłość.
Grace Divine, córka miejscowego pastora, zawsze wiedziała, że tej nocy, kiedy znikł Daniel Kalbi, jej przyjaciel z dzieciństwa, wydarzyło się coś strasznego. Tamtej nocy przed domem znalazła swojego brata Jude’a nieprzytomnego i skąpanego we krwi. Nikt nie wiedział co mu się stało.
Wspomnienia, które jej rodzina starała się pogrzebać, powracają, kiedy Daniel zjawia się trzy lata później i zapisuje się do tej samej szkoły, do której chodzą Grace i jej brat.
Grace z dnia na dzień coraz bardziej zbliża się do Daniela i zarazem dowiaduje się o nim coraz więcej, zaczyna również zauważać, że chłopak posiada nadprzyrodzone zdolności.
Grace coraz bardziej pragnie poznać prawdę o mrocznym sekrecie chłopaka. Gdy w końcu się jej to udaje, na jej drodze staje kolejna przeszkoda. Okazuje się, że tylko ona może uratować tych których kocha. Może to jednak wymagać od niej dużego poświęcenia.
Po przeczytaniu tej książki odczuwam niedosyt. Mimo tego, że ma ona 434 strony, to i tak wydała mi się stanowczo za krótka. Czytało mi się ją bardzo szybko. Ciągle coś się działo, autorka nie pozwoliła nam się ponudzić.
Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.
Daniel był świetny, naprawdę chłopak z moich marzeń. Niesamowite dla mnie było to, że Grace poświęciła swoją duszę dla Daniela, to był naprawdę znak prawdziwej miłości. Ogólnie rzecz biorąc denerwował mnie tylko Pete i Jude... no może trochę April, ale ich na szczęście nie było aż tak dużo, więc da się przeżyć.
Na półkach
Cytaty z książki
- „Jestem łaską. Wbijam nóż. To moja ofiara... Jestem potworem.” - 5 osób to lubi
- „Jestem śmiercią lub życiem. Jestem ocaleniem lub zniszczeniem. Aniołem lub demonem.” - 4 osoby to lubią

Selkar
Empik
Weltbild
Matras
Albertus
Zinamon

























