Dołącz do nas! To proste.
» Własna biblioteczka
» System rekomendacji
» Zobacz, co czytają znajomi
» 100 tys. zarejestrowanych użytkowników
» 139 tys. książek
» Ponad 229 tys. recenzji
Stwórz własną internetową biblioteczkę,
pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!

Pragnienie

Autor:

więcej informacji
tłumaczenie: Jankowska Dobromiła
seria/cykl wydawniczy: Pragnienie tom 1
wydawnictwo: Wydawnictwo Bukowy Las
data wydania: 2010 (data przybliżona)
ISBN: 978-83-62478-08-8
liczba stron: 308
język: polski
typ: papier
dodał: Sara
6.47 (218 ocen i 42 opinie)
 
Kup książkę
Cena od 27,30 zł

Zara kolekcjonuje fobie tak, jak inne nastolatki kolekcjonują przyjaciół na Facebooku. Nic dziwnego, że do tej pory jej życie nie było usłane różami. Ojciec Zary zniknął dawno temu, ukochany ojczym wł... Zara kolekcjonuje fobie tak, jak inne nastolatki kolekcjonują przyjaciół na Facebooku. Nic dziwnego, że do tej pory jej życie nie było usłane różami. Ojciec Zary zniknął dawno temu, ukochany ojczym właśnie umarł, a matka odpuściła sobie rodzicielskie obowiązki. Bohaterka musi zamieszkać z babcią w sennym, zimnym miasteczku w Maine - tam ponoć nie grozi jej żadne niebezpieczeństwo… tylko do czasu. W prowincjonalnym życiu Zary pojawia się tajemniczy mężczyzna, który wywołuje w dziewczynie paraliżujący strach. To król piksów - przerażających, bynajmniej nie mitologicznych istot wysysających z ludzi krew, a wraz z nią - i duszę.

Pierwsza z trzech części bestsellerowej serii dla młodzieży. Tajemnice, romans, bohaterowie z różnych światów sprawiają, że to jedyny w swoim rodzaju thriller dla nastolatków. Obie powieści z cyklu, które dotychczas ukazały się w kilku krajach świata (następna to Captivate – Zniewolenie), trafiły na listy bestsellerów, w tym „New York Timesa”.
pokaż więcej.



Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Moja ocena:
loading
Opinie znajomych
Sprawdź czy twoi znajomi napisali opinie lub dodali książkę do biblioteczki. Zaloguj się
Dyskusje o książce
 (1)

Opinie czytelników
Przeczytana: 17 stycznia, 2011

Carrie Jones jest amerykańską autorką powieści dla młodzieży. Z jej twórczości największą popularność zdobyły książki „Pragnienie” i „Zniewolenie”, bestsellery „New York Timesa”. Powieść „Pragnienie” rozpoczyna cykl o tym samym tytule i opowiada ona o Zarze, nastolatce, która po śmierci ukochanego ojczyma zmuszona jest przenieść się do zimnego stanu Maine i zamieszkać ze swoją babcią. Jest jej ciężko zaklimatyzować się w nowym miejscu i dojść do siebie po śmierci ojca, tym bardziej, gdy prześladuje ją tajemniczy nieznajomy, który budzi w niej strach i przerażenie. Zara posiada dosyć niezwykłe hobby, którym jest kolekcjonowanie fobii. Powtarza ona te nazwy w momentach, gdy czegoś się boi, co po przeprowadzce do Maine zdarza się coraz częściej. Dziewczyna nie wie, że od tego momentu jej życie przyjmie obrót o 180 stopni, a na jaw wyjdzie tajemnica, która wstrząśnie jej światem.

Jeżeli ktoś poszukuje przyjemnej i nieskomplikowanej lektury – z czystym sumieniem mogę polecić tę książkę. Jest to jedna z tych powieści, którą czyta się w zastraszającym tempie. Misternie skonstruowany przez autorkę świat wydawał mi się naprawdę realny, choć doskonale wiedziałam, że to przecież czysta fikcja. Akcja za to toczyła się wartko i subtelnie – i choć nie było nad nią większych zachwytów – to taki zabieg jak najbardziej mi odpowiadał. Nie jest to jednak książka zaskakująca, ponieważ dla mnie osobiście była ona przewidywalna od początku do końca, pomijając tylko jeden szczegół, którego nie zdradzę, aby nie psuć chęci do czytania osobom, które planują zapoznać się z tą książką. Mimo tego owa przewidywalność moim zdaniem nie powoduje w tej powieści większych szkód, co jest dość niezwykłe, ponieważ zwykle uważam to za dość duży minus.

Bohaterka tej książki, Zara, jest postacią, która niemalże od początku zdobyła moją sympatię. Głównym jej atutem jest to, iż zawsze starała się podejmować pewne decyzje samodzielnie. Może nie zawsze efekty podejmowanych działań były pozytywne, to i tak czuję do niej szacunek za to, że nie była typową Mary Sue oraz osobą, która bez pomocy innych nie byłaby w stanie trafić łyżką do ust. W odpowiednich momentach oczywiście pomoc najbliższych była niezbędna i Zara z chęcią z niej korzystała, ponieważ bez przyjaciół z pewnością nie byłaby w stanie sprostać temu, co na nią czekało. Dziewczyna posiada niezwykłe hobby, którym jest kolekcjonowanie fobii. Może się to wydawać nieco absurdalne, ponieważ który człowiek pasjonowałby się kolekcjonerstwem fobii, szczególnie tych najdziwniejszych? Dla Zary jest to całkowicie naturalne, a nawet więcej – wymienianie poszczególnych nazw pomaga jej zachować równowagę w chwilach, gdy ogarnia ją strach. Zara, poprzez narrację ze swojego punktu widzenia, przybliża nam poszczególne fobie, pomaga się z nimi zapoznać. Każdy rozdział nosi tytuł danej fobii, znajduje się tam również wyjaśnienie, na czym owa fobia polega, co jest według mnie pomysłem bardzo oryginalnym. Główna bohaterka tej książki to postać bardzo interesująca, działająca również na rzecz kampanii Amnesty International. Pisze ona listy, w których prosi o uwolnienie więźniów politycznych, często zupełnie niesłusznie odsiadujących swój wyrok. Jest to czyn zdecydowanie szlachetny i godny podziwu. Momentami tylko denerwował mnie bezgraniczny pacyfizm bohaterki, który czasami był naprawdę irytujący i sprawiał, że bohaterka stawała się zupełnie nierzeczywista, jakby marząca o nierealnej utopii.

Powieść nie przekazuje sobą zbyt wielu wartości moralnych; ciężko jest doszukać się czegoś wartościowego w tego typu książkach, jednakże „Pragnienie” pokazuje nam to, że bez najbliższych, przyjaciół, rodziny, niczego byśmy nie osiągnęli. Bardzo ciężko jest przetrwać ciężkie dla nas chwile, nie mając oparcia w osobach, którym się ufa i które są dla nas podporą. Jeżeli jednak mamy rodzinę i przyjaciół, którzy nas kochają, wtedy jesteśmy w stanie osiągnąć niemalże wszystko, często nawet to, co w chwilach samotności wydaje nam się kompletnie nierealne.

Z chęcią polecam tę książkę, która zdecydowanie należy do „umilaczy” czasowych. Jest to lektura łatwa, lekka i przyjemna, aczkolwiek nie całkowicie banalna. Czasami może trochę razić nadużywanie przez autorkę pewnych zwrotów, jednak mi po jakimś czasie przestało to przeszkadzać i skupiłam się tylko na fabule. Ja tymczasem z niecierpliwością wyczekuję drugiej części, którą z wielką chęcią przeczytam i myślę, że do „Pragnienia” zapewne kiedyś powrócę.


Na półkach: Przeczytane, 2010
Przeczytana: 03 grudnia, 2010

Pojęcia nie mam dlaczego, ale po przeczytaniu notki wydawcy byłam święcie przekonana, że ta książka będzie super, będzie inna, będzie wspaniała. Przy pierwszej lepszej okazji, z tym radosnym nastawieniem zabrałam się do czytania. W miarę przewracania kartek moje podniecenie robiło się coraz mniejsze, i mniejsze, aż w końcu nie została go nawet odrobinka.
Głowna bohaterka, Zara, traci ojczyma, matka olewa obowiązki rodzicielskie i wysyła ją do babki. Bohaterka ląduje w sennym, zimnym miasteczku w Maine. (Jakieś skojarzenia do Zmierzchu?)
Na początku Zara to wypisz-wymaluj Bella po tym jak opuścił ją Edward. Egzystuje, nic więcej. Można wręcz rzec – wegetuje. Nieco się ożywia gdy poznaje miejscowego przystojniaka, który choć jej nie zna, za wszelką cenę chce ją CHRONIĆ. Kim jest potencjalny wróg? Cytat: „To król piksów - przerażających, bynajmniej nie mitologicznych istot wysysających z ludzi krew, a wraz z nią - i duszę.” Są wróżki, jest dwór. Podobieństwo do „Królowej lata” - rażące.
Trochę więcej o męskim bohaterze. Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują wyraźnie niemal od pierwszych stron, że jest wilkołakiem. Nie dostrzega tego jedynie Zara, nawet wtedy gdy wychodząc z pokoju zostawia w nim psa, a po powrocie zastaje swojego chłopaka. Nasz wilkołak nie jest jednak w swych zalotach osamotniony – do Zary podbija również kolejny z najbardziej pożądanych chłopaków w szkole – doskonały sportowiec i mózgowiec w jednym. Nasza bohaterka ma więc mały dylemat (patrz – Edzio czy Jacob?).
Co można zaliczyć tej książce na plus, to akcent psychologiczny. Autorka przeplata kolejne rozdziały definicjami najróżniejszych fobii. Czyta się szybko. Pani Carrie ma lekkie pióro.
Całkowity brak oryginalności spowodował jednak, że nie miałam żadnej przyjemności z czytania tejże pozycji. Oklepane do granic możliwości motywy, rażące podobieństwa do Zmierzchu i innych książek powodowały, że miałam ochotę rzucić nią o ścianę i już nie podnosić.
Osobiście nie polecam, chyba, że wytrwałym czytelnikom „zmierzchopodobnych” pozycji.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 05 lutego, 2011

Straszna… Musiałam się zmusić, żeby nie rzucić tej książki w kąt, a moją jedyną motywacją do jej skończenia był fakt, że ją kupiłam - z czego dumna nie jestem… Ale do rzeczy. Książka jakich wiele teraz na rynku czytelniczym: młodzieżowa, romans i fantastyczne stworzenia. A jednak mimo, że wiele jest takich książek, to wśród nich są takie, które może i z banalną fabuła to potrafią zachwycić i wciągnąć. Ta stanowczo się do takich nie zalicza. Może to też wina języka jakim została napisana, a raczej na jaki została przetłumaczona. W każdym bądź razie książka jest żenująca (jeśli książka może taka w ogóle być), czytając ją nie wiedziałam, czy powinnam się śmiać czy płakać. Co prawda, końcówka trochę tą książkę poratowała, ale mimo wszystko stanowczo NIE polecam!


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 listopada, 2010

Mówi się, że nazywanie strachu pomaga go okiełznać. Jednak czy nazywanie czegoś nieznanego jest możliwe?

Akcja rozgrywa się w Maine, zimnym amerykańskim miasteczku. Zara po śmierci ojczyma traci chęci do życia, dlatego jej mama postanawia wysłać ją do babci. Dziewczyna mimo ówczesnych wątpliwości dosyć szybko aklimatyzuje się w nowym środowisku, zdobywa kilku nowych przyjaciół, z którymi postanawia podzielić się pewną dziwną sytuacją... Śledzi ją pewien mężczyzna.

W książce występują pewne sytuację, które można przewidzieć, ale nie tylko my to robimy. Bohaterka domyśla się bardzo wielu rzeczy, ale próbuje w to nie wierzyć, przez co książka zyskuję dużego plusa za realistyczność ;).
Bohaterka potrafi zadbać nie tylko o siebie, ale i o rodzinę i przyjaciół. Przezwycięża swoje fobie, aby stawić czoła zagrożeniu.

Carrie Jones w swojej książce wykorzystała (albo wymyśliła) pewne fantastyczne stworzenia. Piksy. Mają coś z wróżek, elfów i ludzi. Nie są one bardzo groźne, ale kiedy król jest samotny, czyli nie ma królowej, jego dwór dopada pragnienie, niebezpieczne dla ludzi mieszkających w okolicy.

Autorka stworzyła książkę pełną akcji, niespodziewanych sytuacji oraz oryginalnych bohaterów. "Pragnienie" jest napisane bogatym językiem, zawiera w sobie też elementy dobrego thrillera. Książka wywołała we mnie przeróżne emocje: napięcie, podekscytowanie i naprawdę mam wrażenie, że uczestniczę w akcji (ma na to wpływ na pewno pierwszoosobowy narrator).


Na półkach: Przeczytane

Ta książka była okropna. Tak schematycznej i tak przewidywalnej książki nie czytałam naprawdę dawno. Wszystko było w niej oczywiste, nic nie stanowiło zagadki, od mniej więcej 50 strony wiedziałam jak dalej potoczą się losy bohaterów, i co najgorsze – naprawdę tak się potoczyły. Książka ta trafiła w dobry moment mojego życia – długi weekend zawalony nauką. Gdyby nie to, że „Pragnienie" było moją jedyną alternatywą od piętrzących się na biurku podręczników, chyba bym jej nawet nie dokończyła.

Początek należy do tych zmierzchopodobnych. Nastoletnia dziewczyna zostaje wysłana przez swoją matką z ciepłego południa Stanów do zimnego, ponurego i zalesionego stanu Maine. (Macie już pewne skojarzenia?) Ty razem jednak celem podróży dziewczyny nie jest ojciec, a babcia.
Główna bohaterka – Zara idzie do nowej szkoły i chociaż jest niska, nie najpiękniejsza i na dodatek niemodnie ubrana (a jakże!) już w pierwszej minucie (sic!) zakochuje się w niej najfajniejszy chłopak w szkole. W ciągu następnych pięciu minut (a może czterech?) zakochuje się w niej drugi najfajniejszy chłopak w szkole.
No i tak to się zaczyna.
Co do głównej bohaterki, to gdyby tak bardzo nie lubiła biegania i wuefu, to byłaby wykapaną Bellą. Straszna z niej łamaga i fajtłapa; wystarczyło, że spadł śnieg, a ona przewróciła się kilka razy w drodze do samochodu... Jakie to było żałosne! Poza tym nie ma charakteru. Mówi o sobie, że jest pacyfistką, a jej główne postanowienia to nigdy się nie kłócić i nigdy nie krzyczeć. Cały dzień się strofowała w myślach, jak kiedyś na kogoś krzyknęła i na dodatek w złości złapała tą osobę za rękę... No i najgorsza cecha – zdarzało jej się być naprawdę lekkomyślną idiotką. Kilka razy miałam ochotę rzucać książką o ścianę.

Co do pozostałych bohaterów, to jest to kolejna książka, w której nikt nie wzbudził mojej specjalnej sympatii. Babcia niby była w porządku, ale taka kompletnie nie „babciowata”, trochę zbyt ironiczna. Poza tym bardzo denerwowało mnie to, że Zara zwracała się do niej po imieniu, a co gorsza – imię to brzmiało Betty. Przyjaciółka Zary – Issie – totalna porażka w konstrukcji tej postaci. Bohaterka kompletnie płatka i totalnie jednowymiarowa; potrafi tylko cały czas skakać i chichotać, co czyni z niej osobę „niezwykle uroczą”, ale za to głupią i zachowującą się z ADHD. Wreszcie Nick, do którego nie czułam nic.

W książce narracja jest pierwszoosobowa i niestety my, jako czytelnicy ponosimy tego skutki w postaci ciągłych zachwytów nad urodą Nicka. Muskulatura, uśmiech, kształt podbródka podkreślane są dosłownie cały czas, a czasami, żebyśmy na pewno nie zapomnieli jak wspaniały jest Nick, autorka konstruuje zdania w ten sposób (cytat jest autentyczny): „Nick unosi pytająco brew (bardzo piękną oczywiście)”. No i dzięki temu wiemy, że nawet brwi ma ten chłopak idealne.
Ważna jest tutaj strona językowa, która niestety nie wypadła najlepiej. Jest to poniekąd wina autorki, ale myślę, że „Pragnienie” padło ofiarą złego tłumaczenia. Przede wszystkim mamy tu coś strasznego, czym została także dotknięta seria książek o Sookie, a mianowicie – dosłowne tłumaczenie idiomów, przez co niektóre zdania z pozoru mają sens, ale są jakieś takie niezgrabne i bez sensu. Żeby nie być gołosłowną: „Dlaczego Nick z nami nie chodzi?” – dotyczyło tego, dlaczego Nick nie przebywa z nami, nie spędza z nami więcej czasu, a tutaj brzmi to debilnie.
Niestety zdarzają się też błędy językowe samej autorki. Co mnie niesamowicie wkurzało to to, że ma ona takie swoje utarte zdania, które pojawiają się niemal na każdej stronie. W pierwszej części książki na przykład nieustannie ktoś kogoś łapie za łokieć. Sformułowanie „złapał mnie za łokieć”, albo „złapałam go za łokieć” pojawia się na kartach powieści przynajmniej ze 20 razy. I pojawia się w różnych kontekstach – albo jak Zara ma upaść, albo jak ktoś się źle czuje, albo tak po prostu. Widać, że bohaterowie to lubią.
Innym, nieco podobnym, a niemniej popularnym gestem jest kładzenie dłoni na ramieniu. Pojawia się mniej więcej w tych samych okolicznościach. „Nick położył mi dłoń na ramieniu”, „Issie położyła mu dłoń na ramieniu” i takie inne. Jest taki fragment powieści, w którym różne warianty tego zdania pojawiają się na dosłownie każdej stronie.
Kolejnym zdaniem pojawiającym się często jest „W kominku strzeliła iskra”, na które zawsze, ale to naprawdę zawsze jest ta sama reakcja: „podskakuję ze strachu”. To sprawia, że reakcje i zachowania są bardzo schematyczne i przewidywalne.
Same dialogi też są słabe; widać w nich brak kunsztu pisarskiego autorki. I widać w nich też niestety brak inteligencji bohaterów, zwłaszcza Zary.

Jeśli chodzi o romantyczne uczucia między bohaterami, to powiem tylko, że w tej książce znalazłam tekst, który jest jeszcze gorszy niż Patch mówiący „Będziemy się całować”, a o to naprawdę trudno. Dialog brzmi: X- „Teraz cię pocałuję, dobrze?”, Y- „Dobrze” i zaczynają się całować.

Warto też wspomnieć o stworzeniach wymyślonych przez panią Jones, w których nie ma kompletnie nic oryginalnego, poza nazwą. Piksy są kopią wróżek pani Marr.
Wszystko jest wtórne i całkowicie nieoryginalne.

W książce pojawia się też najgorszy z możliwych zabiegów – czyli nagłe i niespodziewane zasłabnięcie bohaterki-narratorki, kiedy dzieją się kluczowe wydarzenia.
Warto też wspomnieć, że zakończenie jest tak głupie i beznadziejne, że nawet ja bym czegoś tak idiotycznego nie wymyśliła.

I na koniec: naprawdę się nie dziwię, że King postanowił rekomendować tę książkę; to dla niego żywa reklama. Zara zaczytuje się powieściami Kinga, niektóre tytuły są nieustannie wspominane. Po prostu reklama kręci interes.

Naprawdę nie polecam tej książki. Nie ma w niej nic nowego i świeżego. Jest pełna schematów i źle napisana. Ja na pewno nie sięgnę po drugi tom, bo opis i zamieszczony fragment są okropne i zwiastują po prostu powtórkę z rozrywki, ponieważ schemat jest niemal identyczny jak w części pierwszej.


Na półkach: Przeczytane, E-booki, 2011
Przeczytana: styczeń, 2011

Po tylu odmiennych opiniach, musiałam się sama przekonać jak to naprawdę jest "Pragnieniem". No i się przekonałam. Może zacznę od tego, co mi się podobało.

Fobie. Strasznie fajne było to nadawanie rozdziałom nazwy fobii, które były powiązane z wydarzeniami, które miały mieć miejsce.

Szybko i przyjemnie się czyta. Gdybym się uparła, mogłabym ją przeczytać nawet w jeden wieczór – nie ma raczej fragmentów, przez które ciężko przebrnąć, wartka akcja, mało opisów.

Okładka :)

A teraz czas na to, co mi się nie spodobało w tej historii.

Schemat na "dzień dobry". Nowa, niepopularna, całkiem przeciętna dziewczyna idzie do szkoły, trafia pod skrzydła jednego przystojniaka, jednocześnie przykuwając uwagę drugiego, popularnego przystojniaka. Zaprzyjaźnia się z niezbyt popularną, ale milutką dziewczyną i naraża się wrednej, ale bardzo atrakcyjnej królowej szkoły. Żeby to jeszcze jakoś interesująco było opisane, to bym zniosła, ale tutaj strasznie mnie raziło.

Bohaterowie. Kurczę, do żadnego się nie przywiązałam i niezbyt przejęłam się ich losami w trakcie czytania – mogłoby się im stać cokolwiek, nie zrobiłoby to na mnie wrażenia.

Piksy. O takich wróżkopodobnych stworzeniach czytałam głównie tylko serię pani Marr, ale muszę przyznać, że tamte wypadły o wiele bardziej przekonująco. Tutaj autorka nie poświęca im zbyt wiele uwagi, nie zapoznajemy się z nimi jakoś bliżej, poza kilkoma informacjami, które bohaterowie znajdują w książkach i Internecie, nie wiemy o nich właściwie nic. Jeśli chodziło o stworzenie klimatu mrocznej tajemnicy - FAIL. Potem wprawdzie dochodzi do spotkania trzeciego stopnia, ale to wszystko wydawało mi się takie nieudolne.

Autorka w ogóle nie potrafiła wprowadzić napięcia do tej historii. W międzyczasie zostaje okrytych naprawdę dużo tajemnic, ale żadne nie wywarły na mnie większego wrażenia. Dialogi między bohaterami i ich zachowania czasami były się takie dziecinne, że przypominało mi się jak czytałam Dom Nocy, a ta ich akcja - "piksy istnieją" - wydawała mi się jakoś taka naciągana i mało przekonująca. Finał mi się jakoś dłużył, a zakończenie… hm, no dobra, mogło być gorzej, ale i tak trochę bez sensu.

Na powtarzające się wyrażenia i ewentualne ubytki w rzemiośle autorki raczej nie zwróciłam uwagi, ale ta przewidywalność... Postacie było naprawdę łatwo rozszyfrować, chociaż muszę przyznać, że był na pewno jeden moment, który mnie zaskoczył.

Podsumowując – myślę, że trochę napsioczyłam na tą książkę, bo spodziewałam się po niej więcej. Dużo więcej. Nie powiem, czytało się całkiem przyjemnie i zdarzyło mi się czytać nawet gorsze książki (tylko troszeczkę!), ale tutaj bohaterowie doprowadzali mnie czasami do szału. Jednak na pewno niektórym może się spodobać.
Całkiem niezły pomysł, ale gorzej z wykonaniem. Nie polecam.


Przeczytana: 06 marca, 2011

Szczerze mówiąc nie miałam zamiaru sięgać po tę książkę ze względu na większość negatywnych opinii, ale jakoś tak byłam zarazem ciekawa, czy moje zdanie na temat „Pragnienia” Carry Jones różniłoby się od innych. Co zastałam?

Zara White zostaje wysłana przez swoją matkę do szarego, zimnego miasteczka w stanie Maine, gdzie mieszka jej babcia, Betty. Dziewczyna od samego początku ma dość tego miejsca, szkoły, szalonych znajomych i uciążliwych mrozów. Ale Maine okazuje się nie takie złe, gdy na drodze Zary staje niezwykle przystojny Nick.
Pewnego dnia, przez okno stołówki szkolnej spostrzega stojącego przed lasem mężczyznę, który wskazuje na nią palcem. Na domiar złego pozostawia po sobie złoty pył. Co to może oznaczać? Dlaczego ten mężczyzna śledzi Zarę? Czego chce? Czego pragnie?
Szare miasteczko okazuje się siedzibą najdziwniejszych stworzeń, o których Zara nigdy nie miała pojęcia.

Fabuła na pierwszy rzut oka wydaje się być ciekawa i oryginalna. Czytając „Pragnienie” nie znalazłam w tej książce niczego oryginalnego prócz systemu władzy pisków. To było coś w miarę świeżego i ciekawego, ale taki mały wątek nie zmienił tego, iż książka jest jedną z pospolitych paranormali.

Główną bohaterką książki jest Zara White, która udaje się do Maine, co nie było pomysłem zainicjowanym przez nią samą, lecz przez matkę, która wysyła córkę do domu matki zmarłego męża. Zara powinna w tym miejscu oderwać się od dręczących ją myśli o śmierci ojczyma, którego nazywała tatusiem. Aby zapanować nad swoimi lękami, zaczyna kolekcjonować fobie, które wymienia w krytycznych sytuacjach. Te fobię były według mnie bardzo ciekawym pomysłem, ponieważ o znacznej ich większości nie miałam zielonego pojęcia. Na dodatek każdy rozdział rozpoczęty jest nazwą fobii i jej wyjaśnieniem. Wiedziałyście, że istnieje fobia przed chorobami odbytu albo przed zakochaniem się? Postać Zary zbytnio nie przypadła mi do gustu. Trudno jest określić, jaki jest jej charakter, ponieważ czasami jest odważna, ale czasami zagubiona i czasem wręcz dziecinna. Denerwowały mnie jej liczne komentarze typu „Ale słodziutkie.” A tekst „O Boże, ja złapałam Megan za rękę! Przecież przemoc nie jest dobra” spowodował, że miałam ochotę rzucić książką (a właściwie główną bohaterką) o ścianę. Aczkolwiek było takich momentów mało.

Nick Colt , również bardzo ważna postać w książce, jest przystojnym (a jakby inaczej), umięśnionym chłopakiem, przez którego Zara ma głowę zaprzątniętą myślami typu „Ach, jakie ma piękne kości policzkowe”. Nie było tego dużo, lecz takie teksty nie działają na mnie pozytywnie. Nick jest opiekuńczy, czuły, łagodny i tak można by było bez końca wymieniać. Według mnie nie różnił się od pospolitych idealnych panów typu Edward, Damon itd. Chociaż trochę zaskoczyła mnie reakcja Nicka na wieść, że SPOILERZara ma w sobie trochę z piksa, bo okazało się, że jej prawdziwy ojciec jest królem piksów, co w sumie było do przewidzenia. >>

Betty, babcia Zary, ma ponad sześćdziesiąt lat i pracuje w pogotowiu. Zupełnie nie zachowuje się jak babcia. Według mnie zachowywała się trochę za młodzieżowo, ale z dwojga złego lepsze to niż stara babunia z garbatymi plecami i głową owiniętą starodawną chustą.

Carrie Jones posłużyła się sprawdzonym schematem – dziewczyna o tajemniczych rodzicach przybywa do całkiem obcego miasta, poznaje megaprzystojnego kolesia, zagłębia się w paranormalne tajemnice miasteczka i oczywiście odgrywa w tym wszystkim kluczową rolę. Odniosłam wrażnienie, żę „Pragnienie” to mieszanka popularnych paranormali, przede wszystkim „Zmierzchu”. Podobieństw było wiele, ale nie były też bardzo uderzające.

Kolejny minus tej książki to przewidywalność. W krótkim czasie można było się domyślić kim jest Ian, Megan, Nick, Zara i jej ojciec. Autorka nie umie po prostu zwieść czytelnika. Niektóre rzeczy w tej książce okazały się aż oczywiste. Denerwowało mnie to, iż reakcja Zary na te „wielkie tajemnice” to opadnięcie szczęki i wybałuszone oczy. Może Carry myślała, że czytelnik też tak zrobi...


Piksy. Może warto coś powiedzieć na temat tych istot. Wydawały mi się z opisu książki czymś nowym i ciekawym, ale niestety – okazało się, że to potworki bardzo podobne do wampirów z WzM np. w aspektach takich jak: wampiry bały się żelaza, do domu mogły wejść tylko z zaproszeniem gospodarza. Piksy to nic innego jak znane już wszystkim istoty, tylko że pod inną nazwą. Inne w nich było tylko to, że król pozostawiał za sobą pył, oraz sprawa z pragnieniem królowej. Miałam nadzieję, że piksy będą czymś ciekawszym i oryginalniejszym. Cóż, jeśli o to chodzi – zawiodłam się.

Zdziwiona byłam, dlaczego tak często w tej książce zostaje wymienione nazwisko Kinga oraz tytuły jego książek. Potem dowiedziałam się, że „Pragnienie” jest przez niego rekomendowane. I wszystko jasne – biznes za biznes, bo szczerze mówiąc nie chce mi się wierzyć, że Stephen tak o poleca tę książkę, a w niej przypadkowo pojawiają się wątki o nim. Byłoby to naprawdę dziwne.

Pozwólcie, że jeszcze podzielę się cytatem, który doszczętnie mnie dobił:
„- Teraz cię pocałuję, dobrze?
- Dobrze.”
Chociaż i to nie przebije tekstu z „Szeptem” - Będziemy się całować” Very Happy

Podsumowując – ktoś mógłby sobie pomyśleć czytają moja recenzję, że książka była dla mnie dnem, ale stwierdzam, że tak źle nie było. W sumie to sama nie wiem co myśleć o „Pragnieniu”. Z jednej strony było nawet przyjemnie, ale z drugiej te minusy przeze mnie wypisane są dość istotne. Czy więc polecam tę książkę? Tak, lecz radziłabym pożyczyć niż kupować.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2011
Przeczytana: 23 lutego, 2011

Carrie Jones to amerykańska autorka powieści dla młodzieży. Swoją bestsellerową książką Pragnienie rozpoczyna serię opowiadającą o Zarze White - dziewczynie, która musi przeprowadzić się z upalnego Charlestonu do zimnego i ponurego Maine, by zamieszkać ze swoją dawno nie widzianą babcią. Dzieje się tak po nagłej śmierci ojczyma Zary, którego nastolatka kochała jak ojca. Dziewczynie jest naprawdę ciężko zadomowić się w nowym miejscu. Bynajmniej nie pomaga jej w tym fakt, iż jest śledzona przez tajemniczego mężczyznę, który pozostawia po sobie tylko złoty pył. By uporać się z rosnącym strachem, bohaterka powtarza nazwy przeróżnych fobii - zaczynając od didaskaleinofobii (lęku przed pójściem do szkoły), a kończąc na fobiofobii (lęku przed fobiami). W mroźnym miasteczku zdarza jej się to coraz częściej. Jednak najgorsze wciąż przed nią...

"Jeśli możesz czemuś nadać nazwę, przestaje być takie straszne. Ludzie boją się tego, czego nie znają."*

Zara to naprawdę sympatyczna postać. Od razu ją polubiłam. Próbowała być raczej niezależna i samodzielna, ale gdy coś przerastało jej siły, nie obnosiła się dumą i potrafiła skorzystać z pomocy bliskich.

Pragnienie to powieść lekka, łatwa i przyjemna, raczej nieskomplikowana i często przewidywalna. Nie są to jednak jej minusy. Przy tej książce można się odprężyć i z kubkiem gorącej czekolady śledzić losy bohaterów, którzy mieszkają w okrutnie zimnym miejscu. Nie można narzekać na brak akcji, która jest bardzo płynna. Carrie Jones stworzyła realnych bohaterów, a także wykazała się pomysłowością, umieszczając w utworze stworzenia zwane piksami, o których osobiście nigdy wcześniej nie słyszałam. Jeśli ktoś chce się zrelaksować, a potrzebuje do tego jakiejś lektury z niezbyt zawiłą fabułą, z czystym sumieniem mogę polecić mu właśnie Pragnienie.

Dodatkowym atutem powieści jest przepiękna okładka, która bardzo przypadła mi do gustu. Jest ściśle powiązana z treścią książki; ma w sobie coś przyciągającego. No i bardzo ładnie prezentuje się na półce:)

Nie mogę powiedzieć, że dzieło pani Jones przekazuje jakieś większe wartości. Pokazuje ono jednak, że rodzina i przyjaciele są najważniejsi, dają nam oparcie, gdy go potrzebujemy, a kochający bliscy często są gotowi wiele dla nas poświęcić i zawsze służą pomocą.

"Moje życie nareszcie się zaczęło. Na dobre."**

Podsumowując, zachęcam wszystkich do przeczytania historii Zary i jej przyjaciół. Tę powieść czyta się w bardzo szybkim tempie; jest niesamowicie wciągająca, a fabuła trzyma w napięciu aż do ostatniej strony. Dodajmy do tego jeszcze inteligentną główną bohaterkę, a powstanie warta przeczytania książka. Szczerze polecam, a ja sama z niecierpliwością czekam na drugą część Pragnienia, która będzie nosiła tytuł Zniewolenie.

*Carrie Jones, Pragnienie, wydawnictwo Bukowy Las, Wrocław 2010, str. 118.
**Tamże, str. 192.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 22 grudnia, 2010

Scenariusz podstawowy - dziewczyna, przyciągający spojrzenie chłopak, tajemnica.
Jednak jest napisana w oryginalny sposób, język jest prosty przez co lekko się czyta. Książka nie posiada zbędnych opisów, ale mimo to można sobie wszystko idealnie wyobrazić.
Główna bohaterka bardzo przypadła mi to gustu, nie było "sflaczałą" Bellą ze Zmierzchu, ale rezolutną Zarą.
Historia jest też dość oryginalna pod względem, że nie przewijają się w niej same wampiry i wilkołaki, a Piksy coś niespotykanego!
Książka jedna z lepszych, z tego gatunku. Polecam :).


Od czasu kiedy Stephenie Meyer postanowiła z pani domu stać się pisarką i na ekrany kin wszedł Zmierzch z przyciągającym Robertem Pattinsonem, świat oszalał na punkcie wampirów. Półki w księgarniach zalała seria nowych cyklów (!) dla młodzieży, usilnie próbujących udawać horrory i bardzo starających się o miano „przerażające jak powieści Stephena Kinga”. Pragnienie napisane przez amerykańską autorkę Carrie Jones, również można zaliczyć do zmierzchopodobnych.
Bohaterką powieści jest Zara White, którą poznajemy w chwili, kiedy oczekuje na samolot z Charlestonu do małej i zimnej miejscowości Maine. Młoda dziewczyna została zmuszona do przeprowadzki przez swoją mamę, mocno zaniepokojoną stanem psychicznym córki. Zara po śmierci swojego ojczyma utraciła równowagę psychiczną i zaczęła nieco gubić się w świecie. Według jej mamy wewnętrzną pustkę z pewnością może wypełnić babcia, nowe środowisko i nieprzeciętne towarzystwo.
Niestety spokój nie może zapanować w duszy Zary. Po przyjeździe do zniechęcającego Maine wpada w wir wydarzeń, poznaje nowych przyjaciół, odkrywa tajemnice swojej przeszłości i naraża się na wielkie niebezpieczeństwo. Okazuje się, że za jej wyjazdem ukrywa się coś jeszcze.
Świat stworzony przez Carrie Jones jest przeładowany fantastycznymi stworzeniami, jednak autorka nie ucieka się do typowych postaci ze współczesnych książek fantasy, a szuka dalej. Jej wybór padł na Piksy (z ang. Pixie), o których pewnie dużo osób nie miało wcześniej pojęcia. Jak się później doczytałam, istoty te na potrzeby powieści zostały nieco przekształcone przez autorkę.
Język autorki jest prosty. Nie rozwodzi się ona nad dłużącymi się opisami i choć czasami są one potrzebne, pisarka stawia na akcję oraz tempo. Książkę, mimo że początek trudno wytrzymać, czyta się szybko. Carrie Jones stara się podtrzymać humor i trafić do nastoletniego odbiorcy, jednocześnie go szanując.
Warto zwrócić uwagę na samą postać Zary. To inteligentna, stanowcza nastolatka, która różni się nieco od stereotypowych bohaterek powieści dla młodzieży. Na początku fakt, że jest kolekcjonerką fobii zdawał się być nieco naciągany. Jednak to tylko uwydatnienie bólu, jaki dziewczyna poniosła po śmierci ojca. Wpływ rodziców i rodzinnych więzów na charakter młodego człowieka został w powieści bardzo dokładnie przedstawiony. Podoba mi się to, że dziewczyna nie jest kolejną bezmyślną (choć zdarzały mi się chwile zwątpienia) i wydaje mi się, że wiele czytelniczek będzie mogło się z nią utożsamić. Jest to bardzo wielki atut, ponieważ większość dzisiejszych ofert czytelniczych dla młodzieży to tylko ogłupiacze, a współczesne idolki są beztroskie, zwariowane i wiecznie uśmiechnięte. Młode dziewczyny potrzebują czegoś, w czym znajdą oparcie, a „Pragnienie”, jeśli tylko odpowiednio ją odbiorą, może im w tym pomóc. Na dodatek Zarę można uznać za wszechstronną, co także zmobilizuje czytelników do działania i zdobywania nowych zainteresowań.
Jeśli tylko zacznie się tę powieść bez żadnych uprzedzeń, można odkryć w niej wiele ciekawych wartości. Autorka porusza kwestie przyjaźni, pierwszej miłości, strachu, ale przede wszystkim wagi uczuć i rodziny. Prosta forma przekazu i przewidywalność mogą nieco odrzucać, jednakże uważam, że takie książki są potrzebne. Polecam ją młodym dziewczynom, ponieważ jeśli już ten fantastyczny świat ogarnął literaturę młodzieżową, to lepiej przeczytać „Pragnienie” niż niestety książki Stephenie Meyer, które – choć popularniejsze, są na o wiele niższym poziomie literackim.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Przeczytałam te książkę w ekspresowym tempie, wczoraj zaczęłam, dzisiaj dokończyłam, gdyż do drugiej w nocy czytałam i czytałam, aż padłam ze zmęczenia (starość nie radość?). I nie żałuję. Książka miło mnie zaskoczyła, gdyż opisy mówiące o podobieństwie do „Zmierzchu” trochę przerażały, ale...

Zara jest zwykłą dziewczyną, która nie umie pozbierać się po śmierci ojca, a dokładniej ojczyma. Był dla niej najlepszym przyjacielem i mentorem. Niestety, kiedy go traci, traci także chęć do życia. Dlatego też zaniepokojona matka postanawia ją wysłać do Maine, małego miasteczka spowitego białym puchem (jest zima), gdzie mieszka przybrana babcia dziewczyny - matka zmarłego ojczyma - Betty.

Zara jest niezadowolona. Stanowczo nie podoba jej się w Maine, a ludzie w nowej szkole wydają się dziwni (schemat?). Jednak już pierwszego dnia poznaje dziewczynę imieniem Issy, która wydaje się miła, oraz superprzystojnego Nicka Colta, który wywołuje w dziewczynie dziwne uczucia. Pojawia się także kolega imieniem Ian, który wyraźnie interesuje się dziewczyną, co ją nieco onieśmiela i dziwi.

Babcia Zary jest emerytowaną ratowniczą. Podobnie jak wnuczka, chce "ocalić świat". Zara zas poświęca się różnym akcjom jako wolontariuszka, przede wszystkim pisząc listy dla Amnesty International. Ma nadzieje, że w ten sposób pomoże uciemiężonym ludziom. Typowa pacyfistka.

Niestety w mieście dzieją się dziwne rzeczy, znika bowiem chłopak ze szkoły, a za Zarą kręci się jakiś dziwny facet w płaszczu, po którym jedynym śladem jest złoty pył rozsypany na śniegu. Cała sytuacja wydaje się dziwna i niebezpieczna, ale nowi znajomi Zary postanawiają dowiedzieć się czegoś więcej.

Wkrótce powoli zaczyna się wyjaśniać, czego tajemnicza postać chce od dziewczyny, a nie jest to nic, na co chętnie by się zgodziła. Z opisu dowiadujemy się, że ma to coś wspólnego z piksami - tak jakby współczesnym wydaniem elfów/feriae. Do tego Ian i Nick zaczynają dziwnie walczyć o jej względy, a babcia robi się czujna, spoglądając w mrok za oknem, kiedy tylko zapada zmierzch. Co się dzieje? Czemu w małym, zabitym dechami miasteczku wszyscy są tacy dziwni?
Proponuję zapoznać się z lekturą.

Moje odczucia są następujące - bardzo spodobała mi się narracja głównej bohaterki. Jest interesująca, operuje różnymi zwrotami, a niektóre zdania buduje tak, że chichotałam rozbawiona. Ciekawe wydaje się to analizowanie fobii. Bohaterka zna ich tysiące, a każdą stara się jakoś nazwać. Bo podobno rzecz nazwana nie wydaje się już taka straszna.
Pojawia się superprzystojny facet, który wpada bohaterce w oko. Oklepane? Oczywiście, ale czy to znaczy, że facet ma nam się nie podobać? Bynajmniej. Nick jak na mój gust jest słodki!
No i wynik „śledztwa” bohaterów tez wydaje się zaskakujący. Jestem nawet skłonna stwierdzić, że z chęcią sięgnę po kolejny tom, by poznać ich dalsze losy.
Podobieństwa do "Zmierzchu"? Są, nawet spore - mała mieścina, do której zostaje wysłana bohaterka, dziwne zainteresowanie w szkole jej osobą, przystojny chłopak, któremu się spodobała... Możnaby wyliczać. Ale jest coś, co z "Pragnienia" czyni nie lada gratkę. Bohaterka. Jest prawdziwa. W przeciwieństwie do meyerowskiej Belli, Zara nie boi sie wyzwań, nie mazgai się i nie użala nad sobą, lubi wf i ma całkowicie normalne pojęcie o rzeczywistości, która ją otacza.

Ocena dla książki? 7/10. Nieco zabawna, lekka, romantyczna i z dreszczykiem. Dlatego, wbrew opiniom, polecam nie tylko fankom pani Meyer!

http://mybooksbytirindeth.blogspot.com/2011/03/pragnienie-carrie-jones.html


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 05 kwietnia, 2011

Okładka „Pragnienia”, została stworzona w taki sposób, aby zaspokoić oczekiwania współczesnego czytelnika. Niby przyciąga wzrok, ale tak naprawdę, nie jest zachwycająca, biorąc pod uwagę szatę graficzną innych pozycji. Owszem, okładka nie jest ważna, ale bądźmy szczerzy – prawie każdy z nas przy wyborze książki, kieruje się na początku jej wyglądem zewnętrznym, jednak czy wnętrze tej pozycji również jest tak przeciętne i dostosowane do dzisiejszych trendów, jak okładka?

„Pragnienie” opowiada o młodej nastolatce - Zarze, która posiada wiele lęków, a jednym ze sposobów, które stosuje na pozbycie się ich, jest wyliczanie fobii. Po śmierci swego ojczyma, Zara traci sens życia. Przerażona jej stanem matka, wysyła ją do Maine, gdzie mieszka przyszywana babcia bohaterki. W owym miasteczku, zaczynają ginąć młodzi chłopcy, a osoba związana z ich zniknięciem, nie pozostawia po sobie żadnych śladów, prócz złotego pyłku. Głównej bohaterce grozi wielkie niebezpieczeństwo, a tym samym dane jest jej zmierzyć się z własnymi lękami oraz z niebezpiecznym wrogiem, który zrobi wszystko, aby osiągnąć swój cel.

Z początku miałam opory przed czytaniem tej pozycji. Jej opis brzmiał zachęcająco, jednak od wielu dni w dalszym ciągu, tkwiłam na pierwszych stronach. Najbardziej obawiałam się, że w książce będzie miał miejsce tzw. trójkąt miłosny, zwłaszcza po tym, jak na horyzoncie pojawiła się dwójka przystojnych chłopaków, którzy –jak można się domyśleć- zaczęli starać się o względy Zary. Na szczęście nie była, to tradycyjna książka, mówiąca tylko i wyłącznie o miłości.

Carrie Jones stworzyła napiętą akcje oraz płynną i wyczerpującą narrację. Język autorki jest prosty, a tym samym łatwy w odbiorze, jednak skierowany przede wszystkim dla nastoletniego czytelnika. Książka sama w sobie jest bardzo przewidywalna. Praktycznie, na początku można było domyśleć się, kto, jaką będzie pełnił rolę w tej historii.

Szczerze mówiąc zawiodłam się na tej pozycji, bo oczekiwałam czegoś lepszego, zważywszy na to, że serię rekomendował sam Stephen King, jednak czy można wierzyć jego opinii, skoro książka wypada przeciętnie na tle innych pozycji? Fabuła książki może i jest związana z istotami podobnymi do wróżek, a więc czymś nowym, jednak autorce nie udało się stworzyć rewelacyjnej pozycji. Co najważniejsze, miałam często wrażenie jakbym gdzieś już o tym czytała, a sama bohaterka została stworzona na obraz przeciętnej nastolatki, którą zaczyna się interesować, dwójka najfajniejszych chłopaków w szkole.

Książka nie wyróżnia się niczym szczególnym, więc mogę ją polecić jedynie osobom, które nie mają w chwili obecnej, żadnego lepszego zajęcia, jednak dzięki niej byłam w stanie przeżyć lekcję języka francuskiego, co jest dostatecznie dobrym dowodem na to, że jest w stanie zapewnić czytelnikowi porcję rozrywki.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: grudzień, 2010

Książka niezwykle podsyca chęć poznania tego co się będzie działo dalej. Mnie osobiście trzymała w napięciu aż do ostatniej kartki. I naprawdę można by wiele napisać o tym, że "Pragnienie" to świetna opowieść dla nastolatek i nie tylko, więc nie będę nawet strzeszczać fabuły....chcesz wiedzieć co się dzieje w tej fantastycznej powieści, które wydarzenia mają miejsce naturalnie w świecie nadprzyrodzonym, po prostu przeczytaj książkę....obiecuję nie zawiedziesz się;)


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 27 listopada, 2010

Jestem bardzo mile zaskoczona . Książka jest dobra.. pełna przekomicznych sytuacji przy , których nie sposób się nie śmiać.
Nieco mnie przeraził motyw zmiennokształtnych i pix`ów. Wydaje się to naciągane. Nie mniej jednak... Bardzo wciąga jak dla mnie jeden wieczór. Książka raczej dla mało wymagającego czytelnika. Od początku wiadomo jak się skończy. Chociaż mogę się mylić , po prostu kolejne paranormalne love story z dużą dawką komizmu.. 7/10


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: luty, 2011

świetna ;) akcja jest ;d


Na półkach: Przeczytane, Mbooki
Przeczytana: 01 maja, 2011

Nietypowo zaczęłam historię Zary, ponieważ pierwszą książkę, którą przeczytałam to było ,,Zniewolenie”. Obiecałam, że kiedyś przeczytam pierwszą część opowieści o tej nastolatce i wreszcie to się stało.

,,Pragnienie” pokazało mi początek tej wielkiej historii i ukazało wiele innych rzeczy, o których nie miałam pojęcia. Ta książka bardzo mnie wciągnęła a jej czytanie było dla mnie przyjemnością. Bardzo polubiłam główną bohaterkę i jej przyjaciół.

"Jeśli możesz czemuś nadać nazwę, przestaje być takie straszne. Ludzie boją się tego, czego nie znają."

Wiele osób często traci kogoś bliskiego i wtedy życie nabiera szarych barw. Matka Zary nie mogła patrzeć jak cierpi jej córka po stracie ojczyma, więc wysyła ją do babci. Wydawało by się, że Maine jest cichym małym miasteczkiem, ale to nie prawda. W tym właśnie miejscu ukryta jest cała magia.

W nowej szkole Zara zaprzyjaźnia się z Isi i Devym, oraz ma wroga Megan. Razem z przyjaciółmi poznaje całą prawdę o niebezpiecznych stworzeniach, które porywają chłopców. Te potwory również ją wołają, gdy jest tylko w lesie. Króla łatwo jest rozpoznać po pyle, ale inni śladu nie zostawiają a wyrządzają szkody.

Nasza bohaterka poznaje również smak miłości. Nick jest niesamowitym chłopakiem, który pomimo swej urody nigdy nie miał dziewczyny. Okazuje się, że nie do końca jest człowiekiem tak jak babcia Bella czy Devyn. Oni potrafią zmieniać się zmieniać i mówią na nich zmiennokształtni.

Niestety Nickowi nie udaje się powstrzymać Iana i Megan, którzy porywają Zarę. Ian za wszelką cenę chce pocałować dziewczynę by się stała królową a on królem piksów. Czy ktoś uratuje nastolatkę przed piksami?

Po śmierci ojca dziewczyna jest śledzona przez nieznajomego mężczyznę, który okazuj się piksem. Straszny pan w płaszczu porywa naszą bohaterkę i więzi w swoim królestwie, gdzie ma przybyć po córkę mama. Gdy dociera wreszcie jej dziecko zostaje wypuszczone z rannym przyjacielem a ona sama zostaje. Czy Zara uratuje matkę przed ojcem?

W książce ,,Pragnienie” najbardziej podobają mi się nazwy fobi, które niekiedy stają się tytułami. Autorka wyjaśnia ich tytuły a niektóre nawet są bardzo śmieszne. Bo czy można się bać masła orzechowego? Pokazuje jak w łatwy sposób przestać się bać a metoda polega na nazywaniu lęków.

Książkę polecam wszystkim, którzy lubią magiczny świat i chcą poznać nazwy lęków. Poza tym jak już się zacznie książkę to nie ma odwrotu od niej, bo ciekawość zwycięża.

Książka została wydana przez Bukowy Las.

www.klara203.blogspot.com


Przeczytana: 26 lutego, 2012

Sięgnęłam po tą książkę, częściowo dlatego, że dostałam do recenzji drugą część i chciałam poznać tą historię od początku, częściową dlatego, że oczarowała mnie okładka książki. Tajemnicza, z pozłacanymi elementami, ale nadal mroczna. Naczytałam się o tej książce już wiele, ale mimo to chciałam przekonać się na własnej skórze, czy słusznie jest wychwalana (bądź krytykowana)... Muszę przyznać, że przyjemnie mnie zaskoczyła.

Zara przeprowadza się do zimnego miasteczka w stanie Main, po śmierci ojczyma. Mieszka razem z babcią i próbuje pogodzić się z tym, że już nie ujrzy swojego ojca. Pierwsze dni w nowej szkole, Zara przyjmuje z zaskoczenie, dzięki nowo poznanym ludziom, powoli zaczyna odżywać. Jej nowe siły życiowe i szczęście psuje jednak tajemniczy osobnik, który wydaje się śledzić ją odkąd zginął jej ojciec. Kim on jest? I czego właściwie od niej chce?

Muszę się przyznać bez bicia, że podobała mi się ta książka. Sympatyczna bohaterka, która wpada w poważne tarapaty, a z nich ratuje ją 'rycerz-bohater' i grupa przyjaciół. Bohaterka kolekcjonująca fobie, co trzeba dodać, bo fobie w tej książce występują, co rozdział. (Nawiasem pisząc, nie zdawałam sobie nawet sprawy ile fobii w ogóle na świecie jest i jakie, niekiedy mają przedziwne nazwy!) Sama historia przywodzi na myśl tą z serii "Zmierzch" (przynajmniej mi się takie skojarzenie nasunęło), powiela identyczny schemat: bohaterka z ciepłego regionu przeprowadza się niemalże na Antarktydę (według jej mniemania, oczywiście), poznaje bohatera, który tylko w części jest człowiekiem; wpada w gigantyczne tarapaty etc. Inaczej jednak, niż w przypadku "Zmierzchu" były moje odczucia: akcja jest wartka, czytając książkę nie da się nudzić.

Jeśli ktoś ma ochotę na lekką, ale i ciekawą książkę, polecam.

Moja ocena: 4+


Przeczytana: 04 marca, 2011

Książka jest fajna. Szybko się ją czyta, nawet bardzo szybko. Wciąga na całego, gdyż dzieje się bardzo wiele ciekawych rzeczy. Kolejna powieść o zmiennokształtnych i wróżkach. Jest to 2 powieść, w której odnajduję określenie wróżki jako Sidhe. Postacie są ciekawe, nawet nie wkurzają. Jednakże nie jest to książka zupełnie o fobiach, ale ciekawym zamysłem jest nazywanie kolejnych rozdziałów różnymi nazwami fobii, które idealnie pasują do treści każdego z nich. Ogólnie ciekawa powieść, ale nie porywająca.


Na półkach: Przeczytane

Książka pozytywnie mnie zaskoczyła, szybko się ją czytało i była wciągająca, mnie osobiście urzekła , ale po kolejną część nie sięgnę, ponieważ nie lubię sobie psuć opinii o książce czytając kontynuację, a dlaczego ? Dlatego,że w większości przypadków kontynuacje są pisane na odwal, lecz mimo to POLECAM.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 22 lutego, 2011

trochkę nie mogłam strawić tych piksów na początku i zachowania bohaterki ,z którą nie czuję żadnej więzi ,a sądzę ,że to jedna z podstaw dobrej książki (nawet jeśli bohaterka totalnie się ode mnie różni) . Ogólnie jednak wrażenia mam bardzo dobre w porównaniu z tym czego się spodziewałam ;)