Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Maleńka pani wielkiego domu

Tłumaczenie: Kazimierz Piotrowski
Seria: Klasyka Powieści
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, Prószyński i S-ka
6,51 (138 ocen i 17 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
13
8
18
7
42
6
32
5
17
4
2
3
7
2
3
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Little Lady of the Big House
data wydania
ISBN
8371808666
liczba stron
312
kategoria
klasyka
język
polski
dodał
Feanor

Inne wydania

Jack London, piewca radykalnego indywidualizmu, przedstawia w "Maleńkiej pani wielkiego domu" zetknięcie trzech silnych osobowości - dwóch na równi rozumnych, ambitnych, przedsiębiorczych, a zarazem pełnych romantyzmu mężczyzn oraz pięknej, utalentowanej i pełnej temperamentu kobiety, która uświadamia sobie, że obu darzy uczuciem. Czy potrafi przezwyciężyć swe rozdarcie emocjonalne i wybrać...

Jack London, piewca radykalnego indywidualizmu, przedstawia w "Maleńkiej pani wielkiego domu" zetknięcie trzech silnych osobowości - dwóch na równi rozumnych, ambitnych, przedsiębiorczych, a zarazem pełnych romantyzmu mężczyzn oraz pięknej, utalentowanej i pełnej temperamentu kobiety, która uświadamia sobie, że obu darzy uczuciem. Czy potrafi przezwyciężyć swe rozdarcie emocjonalne i wybrać jednego z nich, czy też uzna, że niepodobna podjąć takiej decyzji?

[ISKRY, 1965]

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 273
Konkwistadorrr | 2015-12-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 03 grudnia 2015

Zacznę od tego, że to moje pierwsze literackie zetknięcie się z J. Londonem. Z pewnością wrócę do tego autora. Po drugie dałbym ocenę bardzo dobrą, ale przy końcu książki jakoś mi "zapachniało" wybitnym dziełem L. Tołstoja "Anna Karenina". Bywa tak, że to jest pochwała dla danego autora, ale w przypadku Londona jest na niekorzyść. Dlaczego? Nie zdradzę żadnej tajemnicy kiedy napiszę wprost - wtórność. To po prostu moje wrażenie.
Jednak w odniesieniu do całej książki tej wtórności nie ma. Spokojnie więc, wszystko "git".
"Maleńka pani wielkiego domu" to jedna z ostatnich książek (a może ostatnia?) tego amerykańskiego autora.
Miejsce wydarzeń to Kalifornia, początek XX wieku, potężne gospodarstwo, którym zarządza Dick Forrest. Oczywiście nie sam, ma wielu współpracowników, którzy (jak i Dick) pracują jak precyzyjny mechanizm.
Generalnie cała książka jest wręcz przesiąknięta myślą pozytywistyczną (Herbert Spencer) oraz pragmatyzmem Williama Jamesa. Mniej więcej wiem o co w tym chodzi, ale gdyby ktoś nie bardzo się w tym odnajdywał to można wszystko na spokojnie znaleźć w sieci.
London różne wątki z tycg prądów filozoficznych przedstawił poprzez światopoglądy Dicka Forresta jak i innych bohaterów tej niedługiej książki.
Jako całość "Maleńka pani wielkiego domu" to historia trójkąta miłosnego. Kto z kim i dlaczego i jak - proszę przeczytać.
Czytając opinię na temat tej książki na tym portalu pewna osoba wspomniała o tym, że wszystko byłoby super gdyby nie pewna ilość wątków rasistowskich. Hmm, no takie mamy gówniane czasy politycznej poprawności. Ludzie są już tak przewrażliwieni, że się nawet zająknąć nie można. Żałosne to i śmieszne.
Jak dla mnie nic tu takiego nie było. Jeżeli już ktoś takie opinie pisze to niech weźmie pod uwagę kiedy i gdzie ta książka była pisana. Należy zawsze brać pod uwagę kontekst historyczny. Jeżeli się tego nie czyni to nigdy się nic nie zrozumie z historii świata. To tak jakby z perspektywy XXI wieku oceniać Średniowiecze, że wtedy ludzie krócej żyli. No tak. I co w związku z tym? Albo inaczej. To tak jakby ludzie wieku XXV (o ile to nastąpi) oceniali nas - ludzi wieku XXI.
Dobra, bo się zdenerwowałem.
Książka jest napisana żywym, zrozumiałym stylem (no jak to Pozytywizm, ale tym razem w ujęciu literatury), są tu uniwersalne wątki, które nigdy nie stracą na znaczeniu. Do tego jeżeli ktoś jest zapalonym gospodarzem, farmerem, lubuje się w tych "klimatach" to bardzo dużo tu dla siebie znajdzie. Jednak podkreślam, że nie jest to stricte książka o roli w Kalifornii. To jest jakby tło dla relacji między ludzkich, a konkretnie dla wcześniej wspomnianego trójkąta.
P. S. Trójkąt nie rozumiany jak dziś (wulgarnie), ale w znaczeniu bardzo subtelnym, psychologicznym.
P. S. 1. Ta książka to też dowód na to, że kobiety bardzo często same siebie nie rozumieją. Bardzo irytujące, ale tak już jest.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Promyczek

Pierwszy raz nie wiem co mam napisać o książce. Zachęcona licznymi super fantastycznymi opiniami postanowiłam w końcu i ja przekonać się na własnej sk...

zgłoś błąd zgłoś błąd