Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Błękitna godzina

Tłumaczenie: Dobromiła Jankowska
Cykl: Nieśmiertelni (tom 2)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
6,54 (3606 ocen i 289 opinii) Zobacz oceny
10
308
9
331
8
421
7
828
6
728
5
494
4
204
3
181
2
60
1
51
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Blue Moon
data wydania
ISBN
9788324589364
liczba stron
284
słowa kluczowe
nieśmiertelni, błękitna, godzina
język
polski
dodała
Accio

Ever Bloom zdawało się, że po tragicznych przeżyciach i stracie ukochanej rodziny w końcu odnalazła szczęście. Zakochana bez pamięci w Damenie, układa sobie życie na nowo. Zdobywa wiedzę dostępną tylko dla wybranych, a jej moce rosną. Tymczasem coś strasznego zaczyna się dziać z Damenem. Tajemnicza choroba sprawia, że nie tylko słabnie, starzeje się i traci dar nieśmiertelności, ale coś...

Ever Bloom zdawało się, że po tragicznych przeżyciach i stracie ukochanej rodziny w końcu odnalazła szczęście. Zakochana bez pamięci w Damenie, układa sobie życie na nowo. Zdobywa wiedzę dostępną tylko dla wybranych, a jej moce rosną. Tymczasem coś strasznego zaczyna się dziać z Damenem. Tajemnicza choroba sprawia, że nie tylko słabnie, starzeje się i traci dar nieśmiertelności, ale coś odbiera mu także pamięć, tożsamość, uczucia – życie.

Ever postanawia zrobić, co tylko w jej mocy, by ratować ukochanego. Przenosi się do Summerlandu – krainy, w której poznaje nie tylko sekret przeszłości Damena, ale także starożytne księgi, kryjące tajemnicę podróżowania w czasie. Zbliżająca się „błękitna godzina” to jedyny moment, kiedy można odwrócić bieg historii. Ever musi wybrać – czy cofnąć wskazówki zegara i uratować rodzinę przed wypadkiem, czy zostać w teraźniejszości i walczyć o Damena, który z każdym dniem traci siły.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 366

Czytając książki z gatunku paranormal–romance możemy zauważyć pewną analogię. W wielu tego typu historiach w drugim tomie główna para się rozpada. Przykłady? „Księżyc w nowiu” – Edward odchodzi; „Crescendo” – Patch również; „Udręka” – Daniel mówi papa. Kolejnym przykładem na liści jest właśnie „Błękitna godzina”, gdzie Damien, czyli chłopak Ever w ciągu kilku dni zmienia się nie do poznania i szybko przestaje się interesować swoją dziewczyną i, co więcej, zapomina o wszystkim, co jej mówił. Zamienia się w… normalnego nastolatka. Traci swoje moce i powoli przestaje być nieśmiertelny. Nasza główna bohaterka nie może zrozumieć, co się z nim stało i nie potrafi się pogodzić z tym faktem. Wie, że za tym wszystkim kryje się coś innego. Tylko czy gdy to w końcu odkryje, nie będzie za późno by uratować swojego ukochanego? I co z tą sytuacją ma wspólnego nowy uczeń w szkole? Nastolatka szybko odkrywa, że może uratować swoją miłość tylko w „błękitną godzinę”, która zbliża się wielkimi krokami. Jednocześnie dostaje wybór, może cofnąć czas i uratować rodzinę, ale utracić nieśmiertelnego. Co wybierze?

Wiem, że czytając poprzedni akapit możecie powiedzieć: „Wow, to będzie naprawdę dobre!”, ale uwierzcie mi, to tylko pozory. Mi też wydawało się, że ta część może być jeszcze lepsza od poprzedniej, jednak szybko się przekonałam, że tak nie jest. Autorka zmasakrowała tę historię i pozbawiła ją jakiejkolwiek oryginalności. Wydaje mi się, że powyższe przykłady książek, w których w drugim tomie pary się rozstają, są wystarczającym argumentem, byście przyznali mi racje. Bo ile razy można powtarzać ten sam scenariusz pod innym tytułem aż w końcu czytelnicy się zorientują, że to już kiedyś było? Maks trzy, według mnie. Mimo to pisarki paranormal–romance dalej używają tego chwytu w swoich powieściach i to nawet te lepsze. Jedyne, co mogę zrobić to rozłożyć ręce i wzruszyć nimi. Niestety, to nie jedyna wada „Błękitnej godziny” i przygotujcie się na długą litanię przewinień.

Kolejną wadą jest monotonność i tutaj autorka pobiła wszystkich, bo jak jakieś 300 stron może się dłużyć aż tak bardzo? O dziwo, może. Wiem, że to trochę dziwne, ale naprawdę nie da się przebrnąć przez tą książkę bez zgrzytania zębami i zamykaniem jej w środku zdania. Alyson Noel postarała się, byśmy załamali się nerwowo już przy tej części, by nie musieć czytać kolejnych. Przepiękny gest, ale niestety jeszcze żyję, ale mogę już obiecać, że nie mam zamiaru czytać kolejnych tomów, czyli pisarka wykonała swoją misję w 50%. A to już coś. I pomimo tego, że podziwiam osoby dążące obraną ścieżką, to niestety tym razem mam ochotę wykopać tą panią ze swojej dróżki. Hm… muszę to jeszcze przemyśleć.

Strasznie mnie denerwował fakt, że bohaterka była po prostu tępa. O ile w tamtej części wydawała się przenikliwą i bystrą personą, to w „Błękitnej godzinie” zmieniła się w zakochaną nastolatkę, która nie zauważa najbardziej oczywistych faktów i mówi sobie: „Nie, to niemożliwe. To musi być moja wina”. Kiedy w poprzednim tomie potrafiła postawić na swoim i walczyć o marzenia. Teraz zmieniła się w ciepłą kluchę, która ogranicza swoje działania do minimum, przez co akcja w książce również drastycznie się zmniejszyła. Damien też się zmienił, ale to akurat był celowy zabieg, choć i tak do końca nie rozumiem, jakim cudem dał się tak łatwo załatwić. Niby ma ten sześćset lat, ale ciągle pokazuje swoją naiwność i bezradność. Te dwie rzeczy według mnie do siebie kompletnie nie pasują i w sumie wykluczają się. Dlatego w tej powieści postacie wydawały mi się nudne, mdłe i po prostu bezsensowne. A może się mylę?

Zwykle staram się doszukać najmniejszego plusa w książce i tym razem też spróbuję coś wynaleźć. W sumie jedyne, co mi przychodzi mi do głowy, to wykorzystanie motywu niebieskiego księżyca, którego tłumacze z jakiegoś powodu przeinaczyli na błękitny księżyc. Nie wiem dlaczego i nie wnikam w to. W każdym razie znam to zjawisko. Z tego, co pamiętam ostatnie takie wydarzenie wystąpiło ostatnio w sierpniu i w sumie ja nie czułam się jakoś inaczej, ale według dawnych wierzeń, jeżeli w jednym zodiaku wystąpią dwie pełnie, to wtedy nasza moc zostaje zwielokrotniona i mamy łatwiejszy dostęp do innych światów. Niestety to dość znany motyw i autorka w sumie nie popisała się tutaj oryginalnością, choć w sumie lepsze to niż kolejny nów, czy pełnia. Niech jej już będzie.

Książka jest nijaka. Nie ma w sobie niczego, co przykuwa uwagę. Obfituję w monotonnie, nudę i banalność. Nie posiada żadnej pozytywnej cechy, a historia przedstawiona w niej nie zaskakuje niczym nowym. Fabuła została słabo nakreślona, a bohaterowie zmienili się w przeźroczyste imiona. Czy potrzeba wam więcej argumentów, by nie sięgać po „Błękitną godzinę”? Bo ja nie mam zamiaru sięgać po kolejne tomy tej serii. Chyba mogę ją uznać już za jeden z najgorszych cykli paranormalnych, jakie przeczytałam. Koniec tematu.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Odwykownia

Sympatyczna, dość ciekawy pamiętnik z odwyku. Tylko, czy ma przełożenie na rzeczywistość? Jak na mój gust, albo bohater nie był jeszcze alkoholikiem &...

zgłoś błąd zgłoś błąd