Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Scarlett. Przeminęło z wiatrem - kontynuacja

Tłumaczenie: Robert Reszke
Wydawnictwo: Albatros
6,26 (1207 ocen i 101 opinii) Zobacz oceny
10
90
9
109
8
110
7
278
6
219
5
183
4
54
3
107
2
25
1
32
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Scarlett : gone with the wind
data wydania
ISBN
978-83-7359-651-1
liczba stron
792
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
farfallam

Inne wydania

Bardzo udana kontynuacja bestsellera Przeminęło z wiatrem pióra znanej amerykańskiej pisarki, Alexandry Ripley. Pisana przez ponad trzy lata na zamówienie Warner Book i konsultowana ze spadkobiercami Margaret Mitchell, prawie tysiąctronicowa powieść opisuje dalsze losy dobrze znanych bohaterów. Scarlett O'Hara powraca do Tary, by tam na nowo stawić czoła otaczającej ją nowej rzeczywistości....

Bardzo udana kontynuacja bestsellera Przeminęło z wiatrem pióra znanej amerykańskiej pisarki, Alexandry Ripley.
Pisana przez ponad trzy lata na zamówienie Warner Book i konsultowana ze spadkobiercami Margaret Mitchell, prawie tysiąctronicowa powieść opisuje dalsze losy dobrze znanych bohaterów. Scarlett O'Hara powraca do Tary, by tam na nowo stawić czoła otaczającej ją nowej rzeczywistości. Minione lata wywarły na kobiecie swoje piętno. Niegdyś zainteresowana głownie pieniędzmi, teraz niepoprawna dziedziczka tradycji buntowniczego Południa, zwraca się ku rodzinie i najbliższym. Dojrzalsza i mądrzejsza, postanawia walczyć o miłość Rhetta Butlera... Pogodzenie z losem i próba dostosowania się do świata, w którym zaszły gigantyczne przemiany przysporzą jej wielu problemów, ale staną się również źródłem niespodzianek i nieoczekiwanych darów losu.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2543
Nifelinord | 2014-10-09
Na półkach: Przeczytane, Na składzie
Przeczytana: 2014 rok

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Książka nie tak zła, jak mogłoby się wydawać, ale zarazem nie tak dobra, jak by się chciało. Ocena, którą wystawiam, wydaje mi się sprawiedliwa, choć gdyby miała oddawać tylko samą przyjemność płynącą z lektury, byłaby nieco wyższa.

Nie potrafię nienawidzić "Scarlett", bez względu na to, jak bardzo kocham "Przeminęło z wiatrem" i jak bardzo kontynuacja nie dorasta oryginałowi do pięt. Nie tylko ze względu na ponowne spotkanie z bohaterami, z którymi tak się zżyłam, i otrzymanie odpowiedzi na pytania, z którymi zostawiła mnie tamta książka. Również za sam warsztat Ripley.
Autorka pisze równie składnie i potoczyście jak Mitchell, przez co przebrnięcie przez dwa pokaźne tomy nie było udręką. Ponadto ma niezbędne pojęcie o świecie wykreowanym w "Przeminęło..." oraz o szeroko pojętych realiach historycznych belle epoque, co niezmiernie mile zaskakuje (zwłaszcza gdy opisuje zwyczaje poszczególnych warstw społecznych i wygląd miast - te fragmenty czytałam z ogromną przyjemnością i ani razu nie skrzywiłam się z niesmakiem nad niewiedzą i dyletanctwem autorki). Nie popełnia chyba wcale gaf wynikających ze słabej znajomości pierwowzoru - przeciwnie, wiele wątków służących jej do kreowania swoich wizji postaci czerpie wprost z niego (jak rozbuchany alkoholizm Scarlett i jej niechęć do krów), a jeżeli już zmyśla, to są to zmyślenia dość wiarygodne (przekonująco wypada na przykład dziadek Robillard i ciotki, a także Eleonora Butler). Doskonale wypada też portret zbiorowy Irlandczyków i mieszkańców poszczególnych miast (Charleston, Savannah, Dublin, Galway) jaki kreśli (mimo że z poszczególnych bohaterów wymyślonych od podstaw przez Ripley niewielu jednak bliżej mnie zainteresowało). Niewiele też - przynajmniej relatywnie, biorąc pod uwagę czas powstania książki* - znajdziemy tu epizodów czy wątków zupełnie naciąganych, owych popularnych dwadzieścia lat temu fantazji gospodyń w historycznej sukience. Wszystko, co Scarlett robi czy mówi, jej sposób myślenia i system wartości, jej kontakty towarzyskie i cały jej świat, jest całkowicie możliwy i do przyjęcia dla osoby żyjącej w drugiej połowie XIX wieku (podobnie zresztą rzecz ma się z pozostałymi bohaterami Ripley), czy to się komuś podoba, czy nie. Inna sprawa, że ścieżka obrana przez Scarlett nie była typowa dla kobiety jej czasów i sfery - ze swoim zamiłowaniem do wyścigów, upartym ubieraniem się tak, jak miała na to ochotę, irlandzką "ludowością", obroną irlandzkich interesów narodowych i bezgranicznym rozpieszczaniem najmłodszego dziecka przy zupełnym zaniedbaniu Wade'a i Elli niezmiernie przypominała mi... cesarzową Elżbietę z okresu matkowania Marii Walerii, "węgierskiemu dziecku" (mam zresztą nieodparte wrażenie, że Sissi inspirowała jakoś Ripley, choć nie musi mieć ono cokolwiek wspólnego z prawdą - zbyt często i zbyt chętnie widzę wszędzie Elisabeth). Co uchodziło, choć z trudem, członkini panującej dynastii austriackiej, nie było modelem życia przeciętnej Amerykanki z powiatu Clayton, nawet tak bogatej i przedsiębiorczej, jak Scarlett O'Hara. Tym niemniej pozostawało w zasięgu jej możliwości.
Moim zdaniem Scarlett rzeczywiście mogła z czasem, pod wpływem takich a nie innych doświadczeń życiowych, wyrosnąć na osobę taką, jaką wykreowała nam Ripley. Czy można natomiast pokochać tak odmienioną Scarlett... Tu mam już poważne wątpliwości.

Choć książki nie mogę spisać na straty i choć śmieszą mnie niezmiernie odsądzenia Ripley od czci i wiary, obecne w opiniach wielu czytelniczek, nie mogę jej też wystawić oceny wyższej. Autorka nie uniknęła wielu karkołomnych i wręcz śmiesznych pomysłów fabularnych (jak ostatni poród Scarlett i cały wątek przyjaźni z wiedźmą), a także epizodów najzwyczajniej w świecie kiczowatych (atlantyckie delfiny...). O pomstę do nieba wołają wszystkie sceny erotyczne i większość wątków romansowych. Nie jestem też w stanie uwierzyć w tak wysoką inteligencję i sprawność fizyczną czteroletniej Kici, choć sama postać zdecydowanie daje się lubić. Wiele postaci epizodycznych nie jest potrzebnych ani dla rozwoju akcji, ani do szczęścia czytelnikom (chociażby Ross Butler i Anna Hampton - ta ostatnia co prawda kluczowa w pewnym momencie, ale kiepsko zarysowana i prostacko usunięta, gdy tylko przestaje być potrzebna fabule). Szkoda, że inne uśmiercono (nie mogę odżałować... No, wszystko jedno, kogo, w każdym razie postać ta umiera na samym początku). Również zakończenie jest tak oczywiste od początku, banalne i przedramatyzowane, iż wydaje się być wyjęte raczej z książki dla nastolatek.

Jeżeli te wady nie przerażają potencjalnego czytelnika i nie sądzi on, by miał zepsuć sobie ogromne wrażenie, które zapewne wywarło na nim "Przeminęło z wiatrem", to oczywiście może i powinien przeczytać "Scarlett". Nie jest to arcydzieło, ale i nie tak nieprzyzwoicie złe romansidło, jakim się je w opiniach najczęściej maluje. W roli czytadła sprawdza się znakomicie i zdecydowanie zasługiwało na szansę, jaką mu - nie bez obawy - dałam.

--------------
*początek l. 90, "Dynastia", tragiczna historia księżnej Diany, ogólna moda na arystokrację i obrazki z jej życia - a także, poniekąd, na XIX wiek, czego koronnym przykładem były wydawane wtedy harlekiny i popularne seriale telewizyjne. Przypomnijcie sobie "Drogę do Avonlea", "Doktor Quinn", "Niewolnicę Izaurę"... Sami rozumiecie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Krótka historia siedmiu zabójstw

Marlon James przedstawia czytelnikom kilkunastu bohaterów, których losy związał zamach na Boba Marleya, do którego doszło w grudniu 1976 roku. James n...

zgłoś błąd zgłoś błąd