Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pocztówki z grobu

Tłumaczenie: Agnieszka Łaska
Seria: Sulina
Wydawnictwo: Czarne
7,72 (172 ocen i 16 opinii) Zobacz oceny
10
15
9
34
8
49
7
51
6
13
5
7
4
0
3
3
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Razglednica iz groba
data wydania
ISBN
9788389755902
liczba stron
231
słowa kluczowe
wojna, Srebrenica, Bośnia, wspomnienia
język
polski
dodał
Sylwia

"Wstrząsające świadectwo o Srebrenicy. W maju 1992 roku tysiące zdesperowanych uchodźców ze wschodniej Bośni, uciekając przed serbskimi wojskami, schroniło się w małym miasteczku Srebrenicy. Oznaczało to jednak dla nich trwającą trzy lata śmiertelną pułapkę. Cierpieli głód, choroby, agonię uczuć. Aż wreszcie, w lipcu 1995 roku, bośniaccy Serbowie dokonali bestialskiego mordu na ponad siedmiu...

"Wstrząsające świadectwo o Srebrenicy.

W maju 1992 roku tysiące zdesperowanych uchodźców ze wschodniej Bośni, uciekając przed serbskimi wojskami, schroniło się w małym miasteczku Srebrenicy. Oznaczało to jednak dla nich trwającą trzy lata śmiertelną pułapkę. Cierpieli głód, choroby, agonię uczuć. Aż wreszcie, w lipcu 1995 roku, bośniaccy Serbowie dokonali bestialskiego mordu na ponad siedmiu tysiącach z nich. Emir Suljagić – jako jeden z niewielu – przeżył. Jego książka to przejmująca opowieść o przetrwaniu."

 

źródło opisu: http://czarne.com.pl/

źródło okładki: http://czarne.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1619
_fantasquemagorie_ | 2016-03-24
Przeczytana: 16 lutego 2016

"Pocztówki z grobu" to świadectwo dramatu uchodźców bośniackich, którzy szukając ratunku przed wojskami serbskimi, trafili w pułapkę enklawy w Srebrenicy - "małej Treblinki". Ich dramat rozgrywał się w sercu Europy, pod okiem międzynarodowych obserwatorów, na oczach światowej opinii publicznej, raptem 20 lat temu...

Relacja jest niezwykle poruszająca i bardzo osobista bowiem Emir Suljagić (wówczas nastolatek) był jednym z owych uchodźców. Udało mu się przeżyć tę hekatombę dzięki temu, że najął się jako tłumacz przy siłach ONZ.

Autor wymienia kilka dat, miejscowości, nazwisk, ale czytając książkę ma się wrażenie, że aby być w stanie pisać o piekle Srebrenicy, skupia się raczej na emocjach, technikaliach codziennej walki o przetrwanie niż na danych faktograficzych czy biografiach. Unika również epatowania okrucieństwem, co w literaturze dotyczącej wojny w byłej Jugosławii jest raczej rzadkością.

Wspomnienia Suljagića oddają grozę osamotnienia, nienawiści, wszechobecnego znikania - przyjaciół, znajomych, sąsiadów. Na początku zima i głód zbierały większe żniwo niż bombardowania, potem jednak ludzie ginęli przypadkowo, idąc do studni po wodę, machając sąsiadowi z naprzeciwka, w czasie szabru ale również przygnieceni kilkuset kilogramowymi paczkami ze zrzutów pomocy humanitarnej które lądowały w zupełnie przypadkowych miejscach. W błyskawicznym tempie rozrastały się cmentarze i zbiorowe mogiły.

Zewsząd wyziera uczucie dojmującego upokorzenia, degradacji fizycznej, psychicznej, emocjonalnej. Tysiące ludzi wegetowało na granicy wytrzymałości. "Pierwsze zginęły na wojnie granice poszanowania bliźniego i moralności, dalej granice wciąż się przesuwały". Rodzina była wszystkim co człowiek miał a jednocześnie jego największym obciążeniem. Konieczność walki o przetrwanie zmuszała do przesuwania każdego dnia granic które jeszcze poprzedniego dnia wydawały się ostateczne.

"Byliśmy rozgoryczeni, widząc, że kiedy ludzie, którzy przez całe lata odmawiali nam pomocy, mimo iż byliśmy na krawędzi zagłady, wreszcie zdecydowali się na całkowicie pozbawiony ryzyka ruch, to nawet tego nie umieli przeprowadzić jak trzeba."

Książka obnaża bezwład, chaos i absurdy pomocy humanitarnej: siły międzynarodowe wydawały się nie nadążać za wydarzeniami i początkowo zrzuty paczek trafiały do Serbów, wzmacniając ich siłę i ataki, Serbowie nie przepuszczali ciężarówek z konwojami, gdy rosyjskiej udało się "przedrzeć" okazało się, że była pełna aluminiowych garnków i mydła, a co bardziej postępowe ekipy proponowały tysiące prezerwatyw i edukację seksualną podczas gdy ludzie konali z głodu. Żywność ze zrzutów była rozkradana i zatrzymywana przez miejscowe władze (w milczącym porozumieniu z kontyngentami ONZ), a następnie sprzedawana przez spekulantów i w klubach należących do miejscowych watażków. Chleb wypiekano z leszczyny, kory jabłoni - amerykański obserwator żartował, że jest zdrowy i dobry na trawienie.

Widać degrengoladę najeźdźców (w tym przypadku Serbów), oblężonych (w tym przypadku Bośniaków) ale autor zwraca również uwagę na patologie żołnierzy ONZ (Holendrów i Kanadyjczyków), którzy nie tylko właściwie umożliwili ludobójstwo (segregacje kobiet i mężczyzn Serbowie przeprowadzali dosłownie pod ich okiem) ale w czasie samego oblężenia korzystali z dramatu ludności cywilnej (prostytutki oddawały się Holendrom za paczkę papierosów raniąc twarze o druty kolczaste bazy wojskowej) a przecież "ich życie do tego nie zmuszało, oni mieli wybór".

Suljagić pisze również o dziennikarzach, którzy z ustami pełnymi sloganów przyjeżdżali odbębnić wywiady ale w istocie nie rozumieli wydarzeń które później opisywali; wysyłali w świat kłamstwa lub półprawdy; zawsze "zbyt profesjonalni", całkowicie pozbawieni emocji, "szanowali terminy, zawsze bardziej ochoczo wyjeżdżając niż przyjeżdżając".

Próbując zachować iluzję normalności z tym wszyskim tle autor, wraz z innymi nastolatkami grał w tetrisa, emocjonował się mistrzostwami w piłce nożnej w 1994 w USA, myślał jakby to było gdyby udało mu się skończyć szkołę, iść na studia i "dogonić własne życie".

"To, co dokonało się w Srebrenicy w ciągu kilku lipcowych dni 1995 roku, to jedna z największych zdrad, której dopuściła się ludzkość."

Pozornie banalne pytanie, które Suljagić chciałby skierować do swoich powojennych przyjaciół, a którego zadać nie może: "czy pamiętają, gdzie byli 11 lipca 1995 roku?" długo wibruje w pamięci.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pudełko z guzikami Gwendy

Stephen King ponownie przenosi się do roku 1974, do miasteczka Castle Rock. To tam, dwunastoletnia Gwendy Petereson, poznaje tajemniczego mężczyznę, k...

zgłoś błąd zgłoś błąd