Plaża w słoiku po kiszonych ogórkach

Wydawnictwo: Świat Książki
6,61 (36 ocen i 15 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
4
8
3
7
8
6
9
5
4
4
3
3
2
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380317963
liczba stron
320
język
polski
dodał
aleqsia

Świat poszedł do przodu: mąż robi karierę, dzieci weszły w okres burzy i naporu, teściowa jak na złość wciąż jeszcze żyje. I tylko ty zostałaś w domu – w rozdeptanych kapciach i w związku „2 plus 2 plus kredyt minus namiętność“. Jedyne, czego się dorobiłaś, to dodatkowy kilogram na każdy rok małżeństwa, spadek libido i praca w prowincjonalnym domu kultury. Szlochasz, słuchając oldskulowej...

Świat poszedł do przodu: mąż robi karierę, dzieci weszły w okres burzy i naporu, teściowa jak na złość wciąż jeszcze żyje. I tylko ty zostałaś w domu – w rozdeptanych kapciach i w związku „2 plus 2 plus kredyt minus namiętność“. Jedyne, czego się dorobiłaś, to dodatkowy kilogram na każdy rok małżeństwa, spadek libido i praca w prowincjonalnym domu kultury.

Szlochasz, słuchając oldskulowej muzyki, kochasz się w facecie, który nosi satynowe ciuchy i nie żyje od trzydziestu lat, a w nocy śnisz o kotletach schabowych. Rodzina najchętniej założyłaby ci kaganiec.

Brzmi znajomo? Myślisz, że tylko ciebie to spotkało? Poznaj Grażynę, czterdziestolatkę z widokiem na klimakterium. W tym wieku wypada już pomału czołgać się w stronę cmentarza, jednak kiedy na drodze do grobu stanie ci rockowy muzyk z kryminalną przeszłością i elektroniczną obrożą na nodze, wiedz, że nadciąga życiowa rewolucja.

Przezabawna, wzruszająca i zwariowana opowieść o buncie statecznej żony i matki. O nieoczekiwanej przyjaźni, która spada na nas jak grom z jasnego nieba. I o prawie do własnej plaży, nawet gdyby miała się ona mieścić tylko w słoiku po kiszonych ogórkach.

 

źródło opisu: Świat książki

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Arnika książek: 1877

Kobieta walcząca

Jaka jest przeciętna kobieta tuż przed czterdziestką? Czy to zadbana bizneswoman dumnie krocząca przez życie w szpilkach i dopasowanym kostiumie, dzielnie, choć nie bezproblemowo, ogarniająca dom, męża, dzieci i pracę zawodową? Ha, chciałybyśmy. Jest raczej matką Polką porzucającą własne życie na rzecz zawsze ważniejszych innych (dzieci, męża, rodziców, krewnych i znajomych). Właśnie tak jak bohaterka najnowszej powieści Joanny Fabickiej.

Grażyna ma wszystko, czego według powszechnego przekonania może pragnąć kobieta: ładny dom pod miastem, przystojnego męża robiącego karierę i dwójkę zdolnych, usamodzielniających się dzieci. Ma też pracę w lokalnym domu kultury, którego dyrektor stawia przed nią coraz to nowe zawodowe wyzwania. Tak to wygląda na pierwszy rzut oka. Im bardziej się zbliżamy, im głębiej pod powierzchnię pozorów zaglądamy, tym bardziej przeraża nas to, co kryje się w tym obrazku idealnej rodziny. Bo mąż bierze drugi oddech, kupuje drogie garnitury, odbiera nagrody i flirtuje ze studentkami, a żonę traktuje jak niezbędny przedmiot domowego wyposażenia – który świetnie sprawdza się w roli wielofunkcyjnego robota kuchennego, ale już przyjaciółki i kochanki absolutnie nie. Dzieci zaś wchodzą w okres burzy i naporu i matkę traktują jak wroga winnego wszelkim ich niepowodzeniom. Do kompletu oczywiście teściowa z piekła rodem, podstarzały amant i egocentryczny narcyz w roli jedynego przyjaciela oraz szef – niekompetentny karierowicz bezwstydnie wykorzystujący...

Jaka jest przeciętna kobieta tuż przed czterdziestką? Czy to zadbana bizneswoman dumnie krocząca przez życie w szpilkach i dopasowanym kostiumie, dzielnie, choć nie bezproblemowo, ogarniająca dom, męża, dzieci i pracę zawodową? Ha, chciałybyśmy. Jest raczej matką Polką porzucającą własne życie na rzecz zawsze ważniejszych innych (dzieci, męża, rodziców, krewnych i znajomych). Właśnie tak jak bohaterka najnowszej powieści Joanny Fabickiej.

Grażyna ma wszystko, czego według powszechnego przekonania może pragnąć kobieta: ładny dom pod miastem, przystojnego męża robiącego karierę i dwójkę zdolnych, usamodzielniających się dzieci. Ma też pracę w lokalnym domu kultury, którego dyrektor stawia przed nią coraz to nowe zawodowe wyzwania. Tak to wygląda na pierwszy rzut oka. Im bardziej się zbliżamy, im głębiej pod powierzchnię pozorów zaglądamy, tym bardziej przeraża nas to, co kryje się w tym obrazku idealnej rodziny. Bo mąż bierze drugi oddech, kupuje drogie garnitury, odbiera nagrody i flirtuje ze studentkami, a żonę traktuje jak niezbędny przedmiot domowego wyposażenia – który świetnie sprawdza się w roli wielofunkcyjnego robota kuchennego, ale już przyjaciółki i kochanki absolutnie nie. Dzieci zaś wchodzą w okres burzy i naporu i matkę traktują jak wroga winnego wszelkim ich niepowodzeniom. Do kompletu oczywiście teściowa z piekła rodem, podstarzały amant i egocentryczny narcyz w roli jedynego przyjaciela oraz szef – niekompetentny karierowicz bezwstydnie wykorzystujący kreatywność pracownicy.

Książka ma dwa znaczące plusy. Primo, bez lukru, pudru i różu pokazuje prawdziwe życie przeciętnej czterdziestolatki, która jeszcze wczoraj była młodą, zdolną, dobrze zapowiadającą się dziennikarką z przystojnym chłopakiem u boku, a dziś jest niekochaną i, co ważniejsze, nieszanowaną żoną, matką, synową i pracownicą podupadającego domu kultury na pół etatu. Nie wiadomo kiedy jej przybyło kilogramów, marzenia pokrył kurz, a poczucie własnej wartości skurczyło się do rozmiaru główki od szpilki. Równie realistycznie ukazane są próby samodzielnego wychodzenia bohaterki z tej toksycznej sytuacji. Secundo, Fabicka pisze z taką dawką ironii, która pomaga przejść przez ten trudny proces odzyskiwania siebie bez większego uszczerbku na psychice. Ponadto odnosi się do postaci z dystansem i pewną czułością, pozwala im popełniać błędy i próbować te błędy naprawiać. Żadnego bohatera nie faworyzuje, wszystkich po równo obdarza wadami i zaletami (ze znaczącą przewagą tych pierwszych).

Wydawca reklamuje „Plażę...” jako remedium na jesienną chandrę. Cóż, w moim przypadku książka chandrę wywołała. Historia Grażyny, która pozwala innym się wykorzystywać, nie szanować, poniżać, która zamiata pod dywan swoje potrzeby i wszystkie przykrości, jakich doświadczyła, wzbudziła we mnie smutek i głęboki sprzeciw. Przedstawiona przez autorkę diagnoza kobiecej rzeczywistości boli. Trudno przejść do porządku dziennego po sączącym się z każdej strony lekceważeniu, uprzedmiotowieniu i braku szacunku dla głównej bohaterki. Jedyne fragmenty, które wywołują śmiech, to te opisujące postacie drugoplanowe. A i tak jest to śmiech przez łzy. „Plaża w słoiku po kiszonych ogórkach” to nie komedia, tylko dramat przez duże D.

Ewa Jemioł

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (183)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2372
Biblioteczka Rudej | 2018-09-28
Przeczytana: 28 września 2018

"W małżeństwie zawsze znajdzie się winny, nie trzeba nawet za głęboko drążyć. Kto się ociągał i jeszcze nie zgrzeszył mową, uczynkiem lub zaniedbaniem, zrobi to wkrótce. Wystarczy tylko spokojnie poczekać, cierpliwość zawsze jest nagradzana. Nie ma na to siły, jeszcze się taki nie urodził, żeby odwrócił odwieczny bieg spraw. Prędzej czy później małżeństwo nawet człowiekowi gumie złamie kręgosłup, a tancerce samby powyrywa wszystkie pióra. Co, nikt ci wcześniej nie powiedział? No to pech. Nieznajomość prawa nie zwalnia z konsekwencji. Nie po to brałaś ślub, żeby być teraz szczęśliwa."

Książki Pani Joanny kojarzę z dzieciństwem mojego dziecka, bo zaśmiewaliśmy się z przygód Rudolfa i to całą rodziną. Jak tylko zobaczyłam w nowościach Plażę w słoiku po kiszonych ogórkach to jakiś impuls podpowiadał mi "kup mnie". Prawdę powiedziawszy to zaintrygował mnie tytuł .Czy było warto??
Joanna Fabicka w swojej najnowszej książce przedstawia nam cztery miesiące z życia tradycyjnej polskiej...

książek: 1206
fianiebieska | 2018-10-11
Przeczytana: 11 października 2018

Joanna Fabicka nie zawiodła. Za to zawiodło moim zdaniem wydawnictwo, okładka jest nijaka i w księgarniach zniknie w "tłumie" książek ze znacznie ciekawszymi frontami.
Wracając do samej powieści w śmieszno-gorzki sposób opisuje codzienne zmagania z życiem Grażyny - żony z 19 letnim stażem, matki dwojga koszmarnych nastolatków i pracownicy domu kultury. Brzmi niezbyt porywająco, tak jak życie większości z nas, gdyby podsumować je jednym zdaniem. Książka jet po prostu o zwykłym szarym życiu, którego rutyna zostaje nieoczekiwanie zaburzona... Polecam z uśmiechem :)

książek: 2735
Marianna | 2018-12-06
Przeczytana: 06 grudnia 2018

Plaża w słoiku po kiszonych ogórkach, Joanna Fabicka, literatura obyczajowa, wyd. Świat Książki 2018, str. 320.

"Im bliżej czterdziestki, tym bardziej utwierdzała się
w przekonaniu, że realizuje jakiś nie przez siebie napisany biznesplan, że gra w cudzym filmie, choć nawet nie stawała do castingu na rolę, że jej życie to już nie carte blanche, ale carte noir."

Fabuła:
Świat poszedł do przodu: mąż robi karierę, dzieci weszły w okres burzy i naporu, teściowa jak na złość wciąż jeszcze żyje. I tylko ty zostałaś w domu – w rozdeptanych kapciach i w związku „2 plus 2 plus kredyt minus namiętność“. Jedyne, czego się dorobiłaś, to dodatkowy kilogram na każdy rok małżeństwa, spadek libido i praca w prowincjonalnym domu kultury.
Szlochasz, słuchając oldskulowej muzyki, kochasz się w facecie, który nosi satynowe ciuchy i nie żyje od trzydziestu lat, a w nocy śnisz o kotletach schabowych. Rodzina najchętniej założyłaby ci kaganiec.
Brzmi znajomo? Myślisz, że tylko ciebie to spotkało?...

książek: 883
Majka | 2018-10-15
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 15 października 2018

Trochę komedia, trochę tragedia, trochę rodzinny melodramat. Zwyczajna rodzina w obiektywie bez filtrów upiększających i bez fokusowania jedynie na pięknych momentach. Z jednej strony nie nastraja optymistycznie, kiedy myślę, że tak może wyglądać życie kilkanaście lat po ślubie, z drugiej, daje oczywiście nadzieję, choć trzeba na tę nadzieję poczekać, nie mówiąc już o happy endzie.
Napisana bardzo dobrze, ale mam wrażenie, że jej celem jest po prostu bawić, a ja się rozbawiona nie czułam. Raczej poirytowana postaciami otaczającymi główną bohaterkę. I nie do końca wiem, czy bardziej denerwowały mnie one same, czy też to, że Grażyna pozwalała i pozwala tak się traktować.

Przełożyło się to na mój odbiór książki i nie mogę wrażeń z niej oderwać od osobistego, subiektywnego oporu przed rzeczywistością rodziny i małżeństwa, które tak wygląda. Rutyna, szara rzeczywistość, problemy - jasne, samo życie. Ale nie brak szacunku i wszechobecna obojętność względem siebie.

Daruję sobie...

książek: 1877
Arnika | 2018-10-24
Przeczytana: 06 października 2018

Jaka jest przeciętna kobieta tuż przed czterdziestką? Czy to zadbana bizneswoman dumnie krocząca przez życie w szpilkach i dopasowanym kostiumie, dzielnie, choć nie bezproblemowo, ogarniająca dom, męża, dzieci i pracę zawodową? Ha, chciałybyśmy. Jest raczej matką Polką porzucającą własne życie na rzecz zawsze ważniejszych innych (dzieci, męża, rodziców, krewnych i znajomych). Właśnie tak jak bohaterka najnowszej powieści Joanny Fabickiej.

Grażyna ma wszystko, czego według powszechnego przekonania może pragnąć kobieta: ładny dom pod miastem, przystojnego męża robiącego karierę i dwójkę zdolnych, usamodzielniających się dzieci. Ma też pracę w lokalnym domu kultury, którego dyrektor stawia przed nią coraz to nowe zawodowe wyzwania. Tak to wygląda na pierwszy rzut oka. Im bardziej się zbliżamy, im głębiej pod powierzchnię pozorów zaglądamy, tym bardziej przeraża nas to, co kryje się w tym obrazku idealnej rodziny. Bo mąż bierze drugi oddech, kupuje drogie garnitury, odbiera nagrody i...

książek: 3021
Katarzyna Sawicka | 2018-10-14
Przeczytana: 14 października 2018

Kocham Joannę Fabicką miłością zapewne dozgonną, kupuję wszystko sygnowane jej nazwiskiem. I jak cykl o młodym Rudolfie i "Second hand" są strzałami w dziesiątkę tak czwarty tom "Rudolfa" i omawiana powieść.. Wieją smutkiem na kilometry..

Dlaczego? Dlatego że mnie szalenie bolą takie Grażyny, która są mądre, utalentowane, wrażliwe, pracowite, oddane a same (tak, niestety ale same!) redukują się do roli niewolnic, podnóżków swoich mężów i coraz trudniej radzą sobie z odstawianiem na boczny tor, chociaż same wydały na taki proces wszystkie możliwe przyzwolenia.

Ta powieść jest po prostu smutnym podsumowaniem takiego życia. I jak owszem Grażyna wreszcie robi jakiś krok w kierunku własnych pragnień, swoistej (o losie w XXI wieku ..) emancypacji, tak jednak widać że nie radzi sobie z tym, że nie potrafi zadbać o siebie jak należy, za każdym razem kieruje się pragnieniami jakiegoś kolektywu - jak nie własnej rodziny, męża, to zebranej grupy muzyków z przypadku (którzy nomen omen budzą...

książek: 271
iwanek | 2018-12-12
Przeczytana: 09 grudnia 2018

Zaczynając powieść pani Fabickiej, myślałam, że będzie to droga przez mękę. Styl autorki jest specyficzny,co początkowo spowodowało mój niesmak.
Nie mogłam wgryźć się w fabułę.
Dałam jednak szansę tej powieści i w ostatecznym rozrachunku nie żałuję.

Główną bohaterką utworu jest Grażyna.
Kobieta pracuję w podmiejskim domu kultury,a oprócz tego jest matką przechodzących bunt młodzieńczy nastolatków oraz żona narcystycznego pracocholika,który praktycznie nie zauważa swej kobiety.
Całości dopełnia diaboliczna teściowa, która psuje i tak ledwie zipiace relacje rodzinne Grażyny


Życie kobiety nabiera jednak pędu i wyrazu,gdy zostaje zmuszona,by stworzyć zespół wokalny,na czele którego ma stanąć "zwyrodnialec" z obrożą na nodze.

Poczucie humoru autorki powala. Przezabawnych cytatów jest tu bez liku.

Ostatecznie stwierdzam, iż jest to powieść z gatunku tych poprawiających nastrój i działających anty depresyjne.

Gorąco polecam 😉

książek: 1497
Ada | 2018-09-23
Na półkach: LEGIMI ebooki, 2018, Przeczytane
Przeczytana: 23 września 2018

Podsumowując jednym słowem -świetna! Matka Polka, wciśnięta w normy społeczne, nieszczęśliwa i stłamszona oraz jej świat, w który wpada wiatr zmiany w postaci konkursu piosenki. Rewelacyjny, bardzo przeze mnie lubiany, humorystyczny sposób prowadzenia opowieści dał mi parę godzin przyjemnie spędzonego czasu. Jak dobrze, że przy wolnej niedzieli jest Legimi ;-) Polecam :-)

książek: 115
Sal | 2018-10-04
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 04 października 2018

Odszczekuję.

Bo dawno czytałam „Rudolfa” i mi się nie podobał... ale

Primo- nie jestem i nie byłam nigdy nastolatkiem czyli testosteron nie męczył mnie duszą i ciałem, dniem i nocą , pamiętniki Adriana Molle w wersji polskiej więc mnie nie zachwyciły

Secundo- nie byłam nawet matką młodego osobnika płci męskiej więc nie rozumiałam tych egzystencjalnych podszytych biologicznymi zainteresowaniami dywagacji.

I tertio w końcu – powiedziałam – ta autorka nie dla mnie.



TOŻ TERAZ ODSZCZEKUJĘ.



Jesień się zaczyna. Skupiłam się na przepięknej okładce i zabawnym tytule- czyli obietnicy fajnego weekendu , nie dostrzegając nazwiska autora. PRZEPRASZAM.



Cóż, typowa polska Grażyna, choć dobrze wykształcona ale marnująca swój intelekt i możliwości na rzecz podnoszenia ego kolejnych kierowników Domu Kultury , wymyślająca projekty mające być trampoliną do kariery zawodowej swoich kolejnych szefów , dostaje zadanie stworzenia zespołu muzycznego ,który wygra przegląd piosenki w nomen omen...

książek: 612
Czytaczka | 2018-10-29
Na półkach: Przeczytane

Tytuły są niesamowite! Reszta, jak zawsze rozrywkowa. Czasem mnie czaem bardziej.

zobacz kolejne z 173 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd