Allegro - kampania grudzień kat. piękna

Dżozef

Wydawnictwo: Sine Qua Non
7,4 (717 ocen i 155 opinii) Zobacz oceny
10
42
9
98
8
188
7
239
6
101
5
30
4
14
3
5
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788381291095
liczba stron
320
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Bezimienna

Dresiarz Grzegorz, biznesmen Kurz, stary Maruda i ten Czwarty. Doborowe towarzystwo w jednej sali szpitalnej. Ich historia byłaby jednak zupełnie inna, gdyby nie włączył się w nią jeszcze ktoś: Joseph Conrad. Jego obecność zmienia tutaj wszystko. Grzesiek Bednar zostaje napadnięty na warszawskiej Pradze i trafia do szpitala ze złamanym nosem. Tu poznaje trzech mężczyzn, z którymi wyruszy do...

Dresiarz Grzegorz, biznesmen Kurz, stary Maruda i ten Czwarty. Doborowe towarzystwo w jednej sali szpitalnej. Ich historia byłaby jednak zupełnie inna, gdyby nie włączył się w nią jeszcze ktoś: Joseph Conrad. Jego obecność zmienia tutaj wszystko.

Grzesiek Bednar zostaje napadnięty na warszawskiej Pradze i trafia do szpitala ze złamanym nosem. Tu poznaje trzech mężczyzn, z którymi wyruszy do swoistego jądra ciemności: pięćdziesięcioletniego biznesmena, wiecznego malkontenta oraz Czwartego – wielbiciela prozy Josepha Conrada. To właśnie ten czwarty, Stanisław Baryłczak, stanie się przyczyną kłopotów. Majacząc, skłania Grzegorza do spisania swojej „ostatniej powieści”. Opowiada o małym Stasiu powołującym do życia kozła z drewna, który staje się jego towarzyszem i przekleństwem.

Opowieść Czwartego z każdym dniem jest bardziej mroczna, a przestrzeń, w której przebywają mężczyźni, zaczyna się kurczyć. Sale znikają, a ściany zaczynają się do siebie zbliżać – wszystko to potęguje lęki bohaterów i wzmaga niepokój narastający w czytelniku.

Mocna, wyrazista proza spod znaku realizmu magicznego, a równocześnie niepozbawiona humoru i satyry. Gdy dodamy do tego wrażliwość językową autora, otrzymamy świetną prozę ze znakiem jakości Jakuba Małeckiego.

„Dżozef” w nowej odsłonie. Poprawiona wersja powieści z 2011 roku.

***

Ryzykowny gest: napisać dziś powieść, dla której punktem odniesienia jest Joseph Conrad. Jakub Małecki podjął to wyzwanie i wygrał. Udowodnił aktualność patrona swojej prozy, a przy tym zachował własny, niepowtarzalny głos.
Piotr Gajdowski, Newsweek

Na opowiedzianą przez Małeckiego historię życiowej i czytelniczej inicjacji najpoczciwszego dresiarza Rzeczypospolitej można patrzeć jak na polemikę rówieśnika z „młodą polską prozą” ostatniej dekady – jednak przede wszystkim jest to kawał soczystej gawędy, rzadki u nas przykład naturalnego, bezpretensjonalnego storytellingu.
Jacek Dukaj

Historia o tym, jak sztuka może oddziaływać na człowieka. Rozprawa o początkach czytania, magii literatury i chwilach przemyśleń, które stara się wnieść do naszego życia. Bo przecież, cytując Jakuba Małeckiego, „istnieją rzeczy piękne”. Musimy tylko nauczyć się je dostrzegać i wyzwalać.
Rafał Niemczyk, experyment.wordpress.com

 

źródło opisu: https://www.wsqn.pl/ksiazki/dzozef/

źródło okładki: https://www.wsqn.pl/ksiazki/dzozef/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Silverq21 książek: 605

Każdy ma swojego kozła

W ciągu ostatnich dwóch-trzech lat Jakub Małecki z szerzej nieznanego twórcy stał się pisarzem, na którego kolejne publikacje czeka się z niecierpliwością. Upatrywać jego przebicia się do pierwszej ligi można w takich pozycjach jak „Dygot”, „Ślady” czy „Rdza”. Należę do tych osób, które właśnie dzięki tym książkom odkryły autora i pokochały jego styl. Tym ciekawsze zdawało mi się doświadczenie spotkania z poprawiony wznowieniem „Dżozefa”, książki, która pierwotnie ukazała się w 2011 roku.

Już pierwsze strony pokazują, że tak naprawdę Małecki wcześniej pisał naprawdę interesujące, wielowarstwowe pozycje i zwyczajnie potrzebował czasu, by zostać odkrytym. Podobnie jak ma w zwyczaju tak i tutaj potrafi w zaledwie kilku zdaniach nakreślić osobowości bohaterów, z którymi od razu łapiemy nici porozumienia i jesteśmy niezmiernie ciekawi do czego doprowadzą ich wspólne perypetie.

Trzeba wszakże nadmienić, że akcja dzieje się dwutorowo. Pierwszy wątek to obcowanie z Grześkiem, który znalazł się w dość dziwnym punkcie swego życia i podczas pobytu w szpitalu ma to i owo do przemyślenia. Drugi wątek to opowieść o dzieciństwie najstarszego pacjenta Staszka, którą opowiada on podczas napadów gorączki, jakby wbrew swojej woli. I przyznać trzeba, że te dwie linie niezwykle wdzięcznie splatają się na kolejnych stronach, tworząc warkocz wzajemnie napędzających się losów.

„Dżozefa” od późniejszych publikacji odróżnia z pewnością śmiałe i konsekwentne podążanie tropami realizmu magicznego,...

W ciągu ostatnich dwóch-trzech lat Jakub Małecki z szerzej nieznanego twórcy stał się pisarzem, na którego kolejne publikacje czeka się z niecierpliwością. Upatrywać jego przebicia się do pierwszej ligi można w takich pozycjach jak „Dygot”, „Ślady” czy „Rdza”. Należę do tych osób, które właśnie dzięki tym książkom odkryły autora i pokochały jego styl. Tym ciekawsze zdawało mi się doświadczenie spotkania z poprawiony wznowieniem „Dżozefa”, książki, która pierwotnie ukazała się w 2011 roku.

Już pierwsze strony pokazują, że tak naprawdę Małecki wcześniej pisał naprawdę interesujące, wielowarstwowe pozycje i zwyczajnie potrzebował czasu, by zostać odkrytym. Podobnie jak ma w zwyczaju tak i tutaj potrafi w zaledwie kilku zdaniach nakreślić osobowości bohaterów, z którymi od razu łapiemy nici porozumienia i jesteśmy niezmiernie ciekawi do czego doprowadzą ich wspólne perypetie.

Trzeba wszakże nadmienić, że akcja dzieje się dwutorowo. Pierwszy wątek to obcowanie z Grześkiem, który znalazł się w dość dziwnym punkcie swego życia i podczas pobytu w szpitalu ma to i owo do przemyślenia. Drugi wątek to opowieść o dzieciństwie najstarszego pacjenta Staszka, którą opowiada on podczas napadów gorączki, jakby wbrew swojej woli. I przyznać trzeba, że te dwie linie niezwykle wdzięcznie splatają się na kolejnych stronach, tworząc warkocz wzajemnie napędzających się losów.

„Dżozefa” od późniejszych publikacji odróżnia z pewnością śmiałe i konsekwentne podążanie tropami realizmu magicznego, uzupełnione przez zdrową porcję absurdu. Właśnie te elementy sprawiają, że choć mamy do czynienia z znanym i lubianym stylem, nie pojawia się poczucie obcowania po raz kolejny z tą samą pozycją ubraną w inne otoczki fabularne, co było moim problemem w stosunku do „Rdzy”, nazbyt przypominającej realia „Dygotu” czy „Śladów”.

Inną kwestia, która zwróciła moją uwagę jest z pewnością humor, który choć pojawiał się u Małeckiego, dopiero tutaj zdaje się być jedną z sił napędowych produkcji. Działa to wyjątkowo umiejętnie jeśli spojrzymy na bardziej dramatyczne elementy tej powieści, które dzięki pojawiającemu się niejako po drugiej stronie lustra komizmowi nie stają się zbyt obciążające, za to zdecydowanie zyskują na swoim wydźwięku.

Powinienem się tutaj także odnieść do masy nawiązań, ale też jednej z sił napędowych jaką jest niewątpliwie twórczość Josepha Conrada. Jednakże nie chciałbym nikogo oszukiwać, bo choć z prozą Conrada miałem do czynienia i pewne wplecione puszczenia oka wyłapałem, tak czuję, że dopiero ulubieńcy twórcy „Jądra ciemności” odnajdą prawdziwie bogate źródło smaczków sprawiających im wielką przyjemność.

„Dżozef” zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Obawiałem się kolejnej powtórki z rozrywki, tymczasem dostałem coś znajomego, ale także innego, a przy tym wciąż kapitalnie zarysowanego. Niestandardowe koleje losu, a przy tym jakże bliskie i skąpane w realizmie magicznym wciągnęły mnie niepomiernie, a przy tym stały się jakże wdzięcznym materiałem do własnych przemyśleń. W lekkiej, ale w żadnym razie nie lekkomyślnej formie Jakub Małecki zadaje trafne pytania dotyczące tego, co robimy z naszym życiem, jak radzimy sobie z rzeczywistością na przestrzeni różnych okresów egzystencji i bez zadęcia podpowiada, że może warto się na chwilę z tymi przemyśleniami zatrzymać. Poszukać swoich własnych kozłów, które nie pozwalają nam rozwinąć skrzydeł. Dzięki temu to nie tyle wartka i atrakcyjna przygoda z charakterystycznymi bohaterami, co refleksyjna lektura, która pozostawi po sobie więcej niż tylko wrażenie przyjemnie spędzonego z nią czasu.

Patryk Rzemyszkiewicz

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1997)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1021
Joanna | 2018-08-16
Przeczytana: 16 sierpnia 2018

Niezapomniana powieść o ciekawie zbudowanej kompozycji szkatułkowej. W ramach ogólnego wątku rozgrywającego się w sali szpitalnej umiejętnie wplecione zostały niezależne opowieści, w tym jedna szczególna - opowiadająca swoje życie człowieka u kresu swych dni.
Stanisław Baryłczak , czyli Czwarty chory leżący na sali majacząc w gorączce prosi młodego dresiarza Grzegorza o spisanie "ostatniej powieści". Chory opowiada swoje życie, trudne dzieciństwo na wsi, ucieczkę z rodzinnego domu, krótki okres stabilizacji brutalnie przerwany przez tragedię. Całe życie Stanisława naznaczone było niewyobrażalną samotnością. Jedynym towarzystwem były książki Josepha Conrada oraz wystrugana przez siebie z drewna postać kozła. Jednak Drewniak to nie zabawka wywołująca uśmiech i chęć zabawy lecz symbol wszystkich mrocznych stron życia Stanisława, jego lęków, czasem skutków złego myślenia życzeniowego i wynikających z tego jak sądzi Stanisław - nieszczęść, samotności i niepokojów.
Klaustrofobiczna ...

książek: 3584
ZaaQazany | 2018-08-26
Na półkach: ZaaQ'18, Przeczytane
Przeczytana: 26 sierpnia 2018

Psychiatra Antoni Kępiński w bardzo prosty i obrazowy sposób wytłumaczył, na czym polega różnica w percepcji pomiędzy osobą zdrową a człowiekiem z poważnymi zaburzeniami psychicznymi. Zdrowa osoba, która w mroku zamiast krzaka dostrzega sylwetkę napastnika czuje lęk, ale rozumie, że przed nią albo krzak, albo napastnik. W oczach tego, kto choruje na schizofrenię, dostrzeżony obiekt może być i krzakiem, i napastnikiem jednocześnie.
Tak samo bohaterowie Dżozefa, którego ja zakwalifikuję do literatury magicznego realizmu, istnieją jednocześnie w dwóch światach: w świecie teraźniejszym i w świecie przeszłości, w świecie snu i w świecie czuwania, w świecie subiektywnym i w świecie rzeczywistym. Dualizm bytów nie zaskakuje bohaterów, taka kolej rzeczy wydaje im się naturalną – i czytelnik, jak pod hipnozą, sam przestaje odróżniać rzeczywistość od fikcji.
Na czym zagrał Małecki? Można powiedzieć, że na nostalgii i niezadowoleniu czytelnika, któremu w dzieciństwie obiecano, że życie będzie...

książek: 410
Łukaszo | 2018-06-20
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Wyobraźnia zawładnęła twym umysłem. Tylko w niej czułeś się prawdziwie wolnym. Twoje życie zdawało się być pasmem porażek, niewykorzystanych okazji i wszechobecnego smutku. W swoich marzeniach mogłeś być każdym, a kiedy brałeś do ręki książkę, ty decydowałeś jak ukształtuję się rzeczywistość. Tam poznawałeś nowych przyjaciół, tam znajdowałeś cel, tam zaznałeś smaku miłości. Ale był jeszcze ktoś. Ktoś kto odciągał cię od twego szczęścia. Chodziło za tobą niczym cień. Przeszłość nie dawała o sobie zapomnieć. Otworzyłeś swe serce i umysł, wyciszyłeś się. Tylko tak mogłeś uciec od tego co nieuchronne.

Jakuba Małeckiego śmiało mogę uznać za jednego z najlepszych ówczesnych polskich pisarzy. O ile wcześniejsze, przeczytane przeze mnie jego powieści były rewelacyjne, to "Dżozef"...

książek: 500
Katarzyna | 2018-07-29
Przeczytana: 29 lipca 2018

Za każdym razem, kiedy sięgam po powieść Jakuba Małeckiego, by ją przeczytać i ocenić, czuję się nieco niekompetentna. Nie dlatego, że pisanie recenzji stanowi dla mnie trudność czy nowość, i nie dlatego, ze mam zaburzoną skale porównawczą, wynikająca ze zbyt małej liczby przeczytanych książek, bądź niewielkiej ich różnorodności. Bynajmniej też nie zasiadam do czytania z nastawieniem na odbiór idealny (choć przyznaję, taka myśl budzi się wraz z pierwszym akapitami). Problem leży zupełnie gdzie indziej. Jak do tej pory bowiem, w każdej powieści, po kilku pierwszych zdaniach wiem, że prawdopodobnie znowu nie będę umiała znaleźć odpowiednich słów, by oddać w tej krótkiej ocenie wszystko, co owa książka we mnie wzbudza: każdy moment wzruszenia, zawahanie nad zrozumieniem zachowań, współczucie rozrywające serce, brak oddechu przy scenach, które zupełnie zwyczajnie kogoś lub coś niezwykle cennego mi odbierają.

Także i tutaj, w "Dżozefie", który przecież powstał wcześniej niż...

książek: 840
Nina | 2018-11-11
Na półkach: 2018, Przeczytane, Ebook
Przeczytana: 11 listopada 2018

Nie wiem jak to się stało, że Dżozef przeleżał na moim czytniku tyle czasu. Biedny, zapomniany Dżozef. No ale w końcu się odnalazł, w końcu przeczytałam i teraz żałuję, bo już się skończyło i zazdroszczę tym, którzy dopiero będą czytali.
Dżozef przeorał moją psychikę, dosłownie. Czasami musiałam go na chwilę odłożyć i obejrzeć coś głupiutkiego, żeby odreagować. Historia Staśka przewróciła mnie na lewą stronę i trochę czasu minie, zanim wrócę do stanu sprzed czytania. Dla równowagi ducha sięgnę zaraz po coś lekkiego, może jakąś świąteczną opowieść, coś typowo babskiego i relaksującego.
Ja nie wiem, jak Małecki to robi ale dotychczas nie popełnił żadnej gorszej książki. Wszystkie są genialne.
A na koniec mały cytat:
"A może to taka stała faza, nieodłączny element czytelnictwa - że czyta się, więcej i więcej, aż się oszaleje. Bo może nie da się zmieścić w głowie tylu różnych historii i pozostać normalnym"

książek: 571
Maciek | 2018-09-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 16 września 2018

Jakub Małecki potrafi zahipnotyzować czytelnika. Budując proste zdania, tym swoim nieco rozmytym, onirycznym stylem sprawia, że czytelnik w opowieść tytułowego Dżozefa wsiąka jak woda w gąbkę, nieświadomy upływu czasu podczas lektury - nie pamiętam kiedy ostatnio przeczytałem książkę w dwa dni.

Autor ma niesamowicie bogatą, plastyczną wyobraźnię i talent opowiadacza, jednak mam wrażenie, że ta książka to tylko wprawka dla wyrobienia sobie stylu - taki pierwszy album zespołu rockowego, bo jakkolwiek wspomniana wyżej opowieść Dżozefa jest świetna, tak reszta książki jest po prostu średnia i niedorobiona - jest bo są potrzebne jakieś tło i ramy (wykorzystanie Josepha Conrada nie zrobiło na mnie większego wrażenia, bo prozy Conrada, jak z pewnością większość czytelników po prostu nie znam).

Poza tym myślałem, że Małecki oprócz historii Stanisława da nam też poznać historie pozostałych bohaterów: Kurza (biznesmena, typowy wytwór postkomuny) czy Marudy (typowy Janusz); Grześka...

książek: 556
Jeżynka | 2018-09-13
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 13 września 2018

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

To nie będzie rzetelna recenzja bo trudno o taką w przypadku "Dżozefa" kiedy nie przeczytało się żadnej książki Josepha Conrada. A ja niestety nie zetknęłam się (jeszcze) z jego dziełami.
Bo "Dżozef" to swoisty hołd jaki Jakub Małecki składa temu pisarzowi, w Polsce mało znanemu, za granicą zaś uznanego za twórcę wybitnego i na wskroś oryginalnego.

Większość czytelników kojarzy Jakuba Małeckiego z jego najnowszych powieści:"Dygot", "Ślady" i "Rdza". "Dżozef" to jedno z wcześniejszych dzieł które teraz, podejrzewam że na fali popularności pisarza i sukcesu sprzedażowego, doczekało się wznowienia (po lekkim liftingu w porównaniu do pierwszego wydania).

Ta opowieść, jak wszystkie które snuje pisarz, to opowieść o ludziach: ich marzeniach, słabościach, ograniczeniach, wyborach życiowych. I choć na początku trafiamy do warszawskiego szpitala a akcja dzieje się tu i teraz to po chwili Jakub Małecki zabiera nas na polską prowincję tuż po wojnie gdzie śledzimy losy małego Stasia,...

książek: 321
Samson Miodek | 2018-06-30
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 30 czerwca 2018

Kiedyś jechałem pociągiem do Krakowa, w przedziale śmierdziało trawionym alkoholem, było gorąco, a ja nawet nie miałem gazety do czytania!
W Gliwicach wsiadła pewna Pani około 55-60 lat, a że jestem osobą łatwo nawiązującą kontakty, prawie od razu zaczęliśmy rozmowę. A tam rozmowę, w pewnym momencie zacząłem tylko słuchać fascynującej opowieści o jej życiu, o tym że właśnie jedzie na pogrzeb siostry, o tym że jej syn nie dawno został pobity, bo miał na sobie koszulkę Górnika Zabrze, i inne sprawy mniej lub bardziej ważne. Nawet nie wiem kiedy zobaczyłem za brudnym oknem napis Kraków Główny. Myślałem że ta podróż będzie męczarnią a okazała się naprawdę przyjemna.
I tak jest z książkami Jakuba Małeckiego! Ten autor ma taki talent do opowiadania życia ludzi z jakim się jeszcze nie spotkałem. To czwarta jego książka którą czytałem, czwarta którą kończę w ekspresowym jak dla mnie tempie, czwarta którą się zachwycam.
Jest to książka napisana w 2011 roku, czytając Dygot czy Rdzę widać...

książek: 1237
żurawie_origami | 2018-09-12
Na półkach: 2018, Przeczytane, Posiadam, Ulubione
Przeczytana: 12 września 2018

Napiszę tyko tyle: wszystkie książki autora, Jakuba Małeckiego, pozostawiają w moi sercu Ślady, wżerają się jak Rdza we wszystkie tkanki, mięśnie, organy, powodują Dygot serca i rozumu. Chcę więcej i więcej. Choć "Dżozefa" trudno zakwalifikować do jednego nurtu powieściowego, ja nie mogłam się od niego oderwać. Jakub Małecki ma wielki dar pisarski, wielki talent i chwała Bogu, że się nim dzieli z czytelnikami. Ja jestem zachwycona i nie mogę się doczekać kolejnej powieści. Bo każda książka autora to literatura przez wielkie L. Polecam z czystym sercem.

książek: 809
Bastard | 2015-01-29
Przeczytana: 09 września 2014

7/10 - BARDZO DOBRY

Grzesiek Bednar dwudziestokilkuletni mieszkaniec blokowiska na warszawskiej Pradze zostaje pobity przez dwóch dresiarzy, którzy kradną mu komórkę. Ze złamanym nosem chłopak trafia do szpitala, gdzie oczekiwać będzie na zabieg. Razem z nim na jednej sali leżą: przedsiębiorca w średnim wieku "Kurz", wieczny malkontent „Maruda” oraz tajemniczy „Czwarty”, który całymi dniami zaczytuje się w prozie Josepha Conrada. Kiedy pewnego dnia ten ostatni zaczyna gorączkować z jego ust wypływa niezwykła opowieść, którą karze przelewać Grześkowi na papier. W międzyczasie w szpitalu zaczynają dziać się bardzo dziwne rzeczy.

Sięgając po książkę autorstwa Jakuba Małeckiego nie sądziłem, że będę miał do czynienia z tak wciągającą literaturą. Spodziewałem się napisanej prostym językiem i niezbyt skomplikowanej powieści grozy, a otrzymałem dojrzałą i intrygującą książkę będącą połączeniem horroru, fantastyki i ludowej gawędy. „Dżozef” opowiada o samotności, konsekwencjach...

zobacz kolejne z 1987 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Nowa książka Małeckiego już jesienią!

Jeszcze trwa akcja promocyjna jego nowej książki, a Kuba Małecki już ogłasza, że nowa jest w powijakach. A raczej zaczyna raczkować, bo czeka właśnie na ostatnią korektę i niedługo będziemy mogli ustawić ją na swoich półkach. Słyszeliście książkoholicy? Róbcie miejsca w swoich biblioteczkach!


więcej
Kłamstwo zrodzone

Jakub Ćwiek powraca do swoich literackich korzeni. Sprawdźcie, jak autor wspomina tworzenie pierwszych części cyklu i dlaczego zdecydował się na wydanie kolejnej części. 


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd