7,36 (547 ocen i 128 opinii) Zobacz oceny
10
35
9
68
8
142
7
178
6
83
5
25
4
13
3
3
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788381291095
liczba stron
320
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Bezimienna

Dresiarz Grzegorz, biznesmen Kurz, stary Maruda i ten Czwarty. Doborowe towarzystwo w jednej sali szpitalnej. Ich historia byłaby jednak zupełnie inna, gdyby nie włączył się w nią jeszcze ktoś: Joseph Conrad. Jego obecność zmienia tutaj wszystko. Grzesiek Bednar zostaje napadnięty na warszawskiej Pradze i trafia do szpitala ze złamanym nosem. Tu poznaje trzech mężczyzn, z którymi wyruszy do...

Dresiarz Grzegorz, biznesmen Kurz, stary Maruda i ten Czwarty. Doborowe towarzystwo w jednej sali szpitalnej. Ich historia byłaby jednak zupełnie inna, gdyby nie włączył się w nią jeszcze ktoś: Joseph Conrad. Jego obecność zmienia tutaj wszystko.

Grzesiek Bednar zostaje napadnięty na warszawskiej Pradze i trafia do szpitala ze złamanym nosem. Tu poznaje trzech mężczyzn, z którymi wyruszy do swoistego jądra ciemności: pięćdziesięcioletniego biznesmena, wiecznego malkontenta oraz Czwartego – wielbiciela prozy Josepha Conrada. To właśnie ten czwarty, Stanisław Baryłczak, stanie się przyczyną kłopotów. Majacząc, skłania Grzegorza do spisania swojej „ostatniej powieści”. Opowiada o małym Stasiu powołującym do życia kozła z drewna, który staje się jego towarzyszem i przekleństwem.

Opowieść Czwartego z każdym dniem jest bardziej mroczna, a przestrzeń, w której przebywają mężczyźni, zaczyna się kurczyć. Sale znikają, a ściany zaczynają się do siebie zbliżać – wszystko to potęguje lęki bohaterów i wzmaga niepokój narastający w czytelniku.

Mocna, wyrazista proza spod znaku realizmu magicznego, a równocześnie niepozbawiona humoru i satyry. Gdy dodamy do tego wrażliwość językową autora, otrzymamy świetną prozę ze znakiem jakości Jakuba Małeckiego.

„Dżozef” w nowej odsłonie. Poprawiona wersja powieści z 2011 roku.

***

Ryzykowny gest: napisać dziś powieść, dla której punktem odniesienia jest Joseph Conrad. Jakub Małecki podjął to wyzwanie i wygrał. Udowodnił aktualność patrona swojej prozy, a przy tym zachował własny, niepowtarzalny głos.
Piotr Gajdowski, Newsweek

Na opowiedzianą przez Małeckiego historię życiowej i czytelniczej inicjacji najpoczciwszego dresiarza Rzeczypospolitej można patrzeć jak na polemikę rówieśnika z „młodą polską prozą” ostatniej dekady – jednak przede wszystkim jest to kawał soczystej gawędy, rzadki u nas przykład naturalnego, bezpretensjonalnego storytellingu.
Jacek Dukaj

Historia o tym, jak sztuka może oddziaływać na człowieka. Rozprawa o początkach czytania, magii literatury i chwilach przemyśleń, które stara się wnieść do naszego życia. Bo przecież, cytując Jakuba Małeckiego, „istnieją rzeczy piękne”. Musimy tylko nauczyć się je dostrzegać i wyzwalać.
Rafał Niemczyk, experyment.wordpress.com

 

źródło opisu: https://www.wsqn.pl/ksiazki/dzozef/

źródło okładki: https://www.wsqn.pl/ksiazki/dzozef/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Silverq21 książek: 581

Każdy ma swojego kozła

W ciągu ostatnich dwóch-trzech lat Jakub Małecki z szerzej nieznanego twórcy stał się pisarzem, na którego kolejne publikacje czeka się z niecierpliwością. Upatrywać jego przebicia się do pierwszej ligi można w takich pozycjach jak „Dygot”, „Ślady” czy „Rdza”. Należę do tych osób, które właśnie dzięki tym książkom odkryły autora i pokochały jego styl. Tym ciekawsze zdawało mi się doświadczenie spotkania z poprawiony wznowieniem „Dżozefa”, książki, która pierwotnie ukazała się w 2011 roku.

Już pierwsze strony pokazują, że tak naprawdę Małecki wcześniej pisał naprawdę interesujące, wielowarstwowe pozycje i zwyczajnie potrzebował czasu, by zostać odkrytym. Podobnie jak ma w zwyczaju tak i tutaj potrafi w zaledwie kilku zdaniach nakreślić osobowości bohaterów, z którymi od razu łapiemy nici porozumienia i jesteśmy niezmiernie ciekawi do czego doprowadzą ich wspólne perypetie.

Trzeba wszakże nadmienić, że akcja dzieje się dwutorowo. Pierwszy wątek to obcowanie z Grześkiem, który znalazł się w dość dziwnym punkcie swego życia i podczas pobytu w szpitalu ma to i owo do przemyślenia. Drugi wątek to opowieść o dzieciństwie najstarszego pacjenta Staszka, którą opowiada on podczas napadów gorączki, jakby wbrew swojej woli. I przyznać trzeba, że te dwie linie niezwykle wdzięcznie splatają się na kolejnych stronach, tworząc warkocz wzajemnie napędzających się losów.

„Dżozefa” od późniejszych publikacji odróżnia z pewnością śmiałe i konsekwentne podążanie tropami realizmu magicznego,...

W ciągu ostatnich dwóch-trzech lat Jakub Małecki z szerzej nieznanego twórcy stał się pisarzem, na którego kolejne publikacje czeka się z niecierpliwością. Upatrywać jego przebicia się do pierwszej ligi można w takich pozycjach jak „Dygot”, „Ślady” czy „Rdza”. Należę do tych osób, które właśnie dzięki tym książkom odkryły autora i pokochały jego styl. Tym ciekawsze zdawało mi się doświadczenie spotkania z poprawiony wznowieniem „Dżozefa”, książki, która pierwotnie ukazała się w 2011 roku.

Już pierwsze strony pokazują, że tak naprawdę Małecki wcześniej pisał naprawdę interesujące, wielowarstwowe pozycje i zwyczajnie potrzebował czasu, by zostać odkrytym. Podobnie jak ma w zwyczaju tak i tutaj potrafi w zaledwie kilku zdaniach nakreślić osobowości bohaterów, z którymi od razu łapiemy nici porozumienia i jesteśmy niezmiernie ciekawi do czego doprowadzą ich wspólne perypetie.

Trzeba wszakże nadmienić, że akcja dzieje się dwutorowo. Pierwszy wątek to obcowanie z Grześkiem, który znalazł się w dość dziwnym punkcie swego życia i podczas pobytu w szpitalu ma to i owo do przemyślenia. Drugi wątek to opowieść o dzieciństwie najstarszego pacjenta Staszka, którą opowiada on podczas napadów gorączki, jakby wbrew swojej woli. I przyznać trzeba, że te dwie linie niezwykle wdzięcznie splatają się na kolejnych stronach, tworząc warkocz wzajemnie napędzających się losów.

„Dżozefa” od późniejszych publikacji odróżnia z pewnością śmiałe i konsekwentne podążanie tropami realizmu magicznego, uzupełnione przez zdrową porcję absurdu. Właśnie te elementy sprawiają, że choć mamy do czynienia z znanym i lubianym stylem, nie pojawia się poczucie obcowania po raz kolejny z tą samą pozycją ubraną w inne otoczki fabularne, co było moim problemem w stosunku do „Rdzy”, nazbyt przypominającej realia „Dygotu” czy „Śladów”.

Inną kwestia, która zwróciła moją uwagę jest z pewnością humor, który choć pojawiał się u Małeckiego, dopiero tutaj zdaje się być jedną z sił napędowych produkcji. Działa to wyjątkowo umiejętnie jeśli spojrzymy na bardziej dramatyczne elementy tej powieści, które dzięki pojawiającemu się niejako po drugiej stronie lustra komizmowi nie stają się zbyt obciążające, za to zdecydowanie zyskują na swoim wydźwięku.

Powinienem się tutaj także odnieść do masy nawiązań, ale też jednej z sił napędowych jaką jest niewątpliwie twórczość Josepha Conrada. Jednakże nie chciałbym nikogo oszukiwać, bo choć z prozą Conrada miałem do czynienia i pewne wplecione puszczenia oka wyłapałem, tak czuję, że dopiero ulubieńcy twórcy „Jądra ciemności” odnajdą prawdziwie bogate źródło smaczków sprawiających im wielką przyjemność.

„Dżozef” zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Obawiałem się kolejnej powtórki z rozrywki, tymczasem dostałem coś znajomego, ale także innego, a przy tym wciąż kapitalnie zarysowanego. Niestandardowe koleje losu, a przy tym jakże bliskie i skąpane w realizmie magicznym wciągnęły mnie niepomiernie, a przy tym stały się jakże wdzięcznym materiałem do własnych przemyśleń. W lekkiej, ale w żadnym razie nie lekkomyślnej formie Jakub Małecki zadaje trafne pytania dotyczące tego, co robimy z naszym życiem, jak radzimy sobie z rzeczywistością na przestrzeni różnych okresów egzystencji i bez zadęcia podpowiada, że może warto się na chwilę z tymi przemyśleniami zatrzymać. Poszukać swoich własnych kozłów, które nie pozwalają nam rozwinąć skrzydeł. Dzięki temu to nie tyle wartka i atrakcyjna przygoda z charakterystycznymi bohaterami, co refleksyjna lektura, która pozostawi po sobie więcej niż tylko wrażenie przyjemnie spędzonego z nią czasu.

Patryk Rzemyszkiewicz

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1678)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 993
Joanna | 2018-08-16
Przeczytana: 16 sierpnia 2018

Niezapomniana powieść o ciekawie zbudowanej kompozycji szkatułkowej. W ramach ogólnego wątku rozgrywającego się w sali szpitalnej umiejętnie wplecione zostały niezależne opowieści, w tym jedna szczególna - opowiadająca swoje życie człowieka u kresu swych dni.
Stanisław Baryłczak , czyli Czwarty chory leżący na sali majacząc w gorączce prosi młodego dresiarza Grzegorza o spisanie "ostatniej powieści". Chory opowiada swoje życie, trudne dzieciństwo na wsi, ucieczkę z rodzinnego domu, krótki okres stabilizacji brutalnie przerwany przez tragedię. Całe życie Stanisława naznaczone było niewyobrażalną samotnością. Jedynym towarzystwem były książki Josepha Conrada oraz wystrugana przez siebie z drewna postać kozła. Jednak Drewniak to nie zabawka wywołująca uśmiech i chęć zabawy lecz symbol wszystkich mrocznych stron życia Stanisława, jego lęków, czasem skutków złego myślenia życzeniowego i wynikających z tego jak sądzi Stanisław - nieszczęść, samotności i niepokojów.
Klaustrofobiczna ...

książek: 381
Łukaszo | 2018-06-20
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Wyobraźnia zawładnęła twym umysłem. Tylko w niej czułeś się prawdziwie wolnym. Twoje życie zdawało się być pasmem porażek, niewykorzystanych okazji i wszechobecnego smutku. W swoich marzeniach mogłeś być każdym, a kiedy brałeś do ręki książkę, ty decydowałeś jak ukształtuję się rzeczywistość. Tam poznawałeś nowych przyjaciół, tam znajdowałeś cel, tam zaznałeś smaku miłości. Ale był jeszcze ktoś. Ktoś kto odciągał cię od twego szczęścia. Chodziło za tobą niczym cień. Przeszłość nie dawała o sobie zapomnieć. Otworzyłeś swe serce i umysł, wyciszyłeś się. Tylko tak mogłeś uciec od tego co nieuchronne.

Jakuba Małeckiego śmiało mogę uznać za jednego z najlepszych ówczesnych polskich pisarzy. O ile wcześniejsze, przeczytane przeze mnie jego powieści były rewelacyjne, to "Dżozef"...

książek: 424
Katarzyna | 2018-07-29
Przeczytana: 29 lipca 2018

Za każdym razem, kiedy sięgam po powieść Jakuba Małeckiego, by ją przeczytać i ocenić, czuję się nieco niekompetentna. Nie dlatego, że pisanie recenzji stanowi dla mnie trudność czy nowość, i nie dlatego, ze mam zaburzoną skale porównawczą, wynikająca ze zbyt małej liczby przeczytanych książek, bądź niewielkiej ich różnorodności. Bynajmniej też nie zasiadam do czytania z nastawieniem na odbiór idealny (choć przyznaję, taka myśl budzi się wraz z pierwszym akapitami). Problem leży zupełnie gdzie indziej. Jak do tej pory bowiem, w każdej powieści, po kilku pierwszych zdaniach wiem, że prawdopodobnie znowu nie będę umiała znaleźć odpowiednich słów, by oddać w tej krótkiej ocenie wszystko, co owa książka we mnie wzbudza: każdy moment wzruszenia, zawahanie nad zrozumieniem zachowań, współczucie rozrywające serce, brak oddechu przy scenach, które zupełnie zwyczajnie kogoś lub coś niezwykle cennego mi odbierają.

Także i tutaj, w "Dżozefie", który przecież powstał wcześniej niż...

książek: 318
Samson Miodek | 2018-06-30
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 30 czerwca 2018

Kiedyś jechałem pociągiem do Krakowa, w przedziale śmierdziało trawionym alkoholem, było gorąco, a ja nawet nie miałem gazety do czytania!
W Gliwicach wsiadła pewna Pani około 55-60 lat, a że jestem osobą łatwo nawiązującą kontakty, prawie od razu zaczęliśmy rozmowę. A tam rozmowę, w pewnym momencie zacząłem tylko słuchać fascynującej opowieści o jej życiu, o tym że właśnie jedzie na pogrzeb siostry, o tym że jej syn nie dawno został pobity, bo miał na sobie koszulkę Górnika Zabrze, i inne sprawy mniej lub bardziej ważne. Nawet nie wiem kiedy zobaczyłem za brudnym oknem napis Kraków Główny. Myślałem że ta podróż będzie męczarnią a okazała się naprawdę przyjemna.
I tak jest z książkami Jakuba Małeckiego! Ten autor ma taki talent do opowiadania życia ludzi z jakim się jeszcze nie spotkałem. To czwarta jego książka którą czytałem, czwarta którą kończę w ekspresowym jak dla mnie tempie, czwarta którą się zachwycam.
Jest to książka napisana w 2011 roku, czytając Dygot czy Rdzę widać...

książek: 790
Bastard | 2015-01-29
Przeczytana: 09 września 2014

7/10 - BARDZO DOBRY

Grzesiek Bednar dwudziestokilkuletni mieszkaniec blokowiska na warszawskiej Pradze zostaje pobity przez dwóch dresiarzy, którzy kradną mu komórkę. Ze złamanym nosem chłopak trafia do szpitala, gdzie oczekiwać będzie na zabieg. Razem z nim na jednej sali leżą: przedsiębiorca w średnim wieku "Kurz", wieczny malkontent „Maruda” oraz tajemniczy „Czwarty”, który całymi dniami zaczytuje się w prozie Josepha Conrada. Kiedy pewnego dnia ten ostatni zaczyna gorączkować z jego ust wypływa niezwykła opowieść, którą karze przelewać Grześkowi na papier. W międzyczasie w szpitalu zaczynają dziać się bardzo dziwne rzeczy.

Sięgając po książkę autorstwa Jakuba Małeckiego nie sądziłem, że będę miał do czynienia z tak wciągającą literaturą. Spodziewałem się napisanej prostym językiem i niezbyt skomplikowanej powieści grozy, a otrzymałem dojrzałą i intrygującą książkę będącą połączeniem horroru, fantastyki i ludowej gawędy. „Dżozef” opowiada o samotności, konsekwencjach...

książek: 0

Mocna, dosadna rzecz, pozycja, która aż prosi o naklejkę z hasłem "męska". Ale czy z tego powodu do ominięcia przez delikatne czytelniczki? Ależ skąd. Bo w zasadzie to książka o książkach. O ich przemożnym wpływie na życie człowieka, sile, z jaką mogą na nas oddziaływać. Wzbogacać, kształtować, ratować, a nawet wciągać w obłęd.

Małecki stworzył niezłą historię, absurdalną, paranoidalną. Za bohaterów wybrał trzech, każdy z innej parafii. Dres, paranoik, biznesmen-erotoman. Umieścił ich w klaustrofobicznej klatce, co z czasem oznacza przerażająco więcej niż tylko szpitalniane cztery kąty, pozwalając by w tej atmosferze wypełzły z nich strachy i demony. To wszystko stało się dla nich wyzwaniem, sprawdzeniem charakteru, wytrwałości i etycznego kodeksu. Nie, i to nie jest smutne, przerażające i przygnębiające ludzką niedolą. To jest chwilami zabawne, wulgarne również, w końcu jednym z głównych bohaterów jest Grześ, dres, cztery pięć w kafarze, ale wcale nie tak pusto we łbie. I dla...

książek: 590
pablo | 2011-01-29
Przeczytana: 29 stycznia 2011

Mamy dopiero styczeń, a ja już mam kandydata na moją książkę roku. Mocno zacząłem? Nie, to nie ja. Mocno pojechał Mełecki pisząc „Dżozefa”.

Przyznam szczerze, że na książkę zwróciłem uwagę za sprawą świetnej okładki. Jakub Małecki to pisarz dotąd bliżej mi nie znany. Pierwotnie chciałem poznać się z tym panem przy okazji „Zaksięgowanych” jednak okładkowa, drewnopodobna koza podbiła moje serce. Z czasem okazało się, że nie ona jedna.

„Dżozef” opowiada o perypetiach pewnego dwudziestotrzylatka Grziesio Bednara, ksywa Grzechu. Dostaje się on na oddział laryngologiczny miejscowego szpitala w celu zoperowania złamanego nosa. Na sali poznaje Kurza i Marudę. Z czasem dołącza do nich pan Stasiu (Czwarty) – nieco dziwna postać. Czwarty pewnego dnia w gorączce zaczyna snuć opowieść, która niespodziewanie przykuwa uwagę kolegów z sali. W sumie nie było by w tym wszystkim nic dziwnego, gdyby nie znikające drzwi, Joseph Conrad (stąd tytuł powieści jak mniemam) oraz pewien wyjątkowo wredny...

książek: 750
WielkiBuk | 2018-05-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: maj 2018

„Dżozef” jako brawurowe połączenie powieści dresiarskiej, powieści grozy i prozy wysokiej to ryzykowna, niemal wybuchowa mieszanka, a kiedy dodamy szczyptę Josepha Conrada, któremu Jakub Małecki składa tu hołd, to aż trudno oderwać od „Dżozefa” wzrok, trudno oderwać myśli. Przez powieść przewijają się dosłowne cytaty i metaforyczne nawiązania do „Tajfunu”, „Smugi cienia”, „Jądra ciemności”, „Szaleństwa Almayera”, „Lorda Jima” i innych, ale głosem przewodnim opowieści jest Jakub Małecki, którego tak dobrze znamy z jego ostatnich dzieł, a którego tak cenimy i uwielbiamy. Z łatwością można dostrzec, że „Dżozefa”, który pierwotnie został wydany w 2011 roku, już wtedy wyróżniały tak charakterystyczne pisarskie motywy jak dorastanie na polskiej wsi, chłopięce tajemnice dzieciństwa, poświęcenie i wreszcie nieuchronność śmierci. Śmierci, której boją się nawet same demony.

Po nieoficjalnej trylogii na jaką złożyły się „Dygot”, „Ślady” i „Rdza” nie spodziewałam się, że Jakub Małecki znów...

książek: 503
wiesia | 2018-08-10
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 10 sierpnia 2018

W ubiegłe wakacje przeczytałam "Przemytnika cudu", wyłącznie ze względu na wczasową nudę. Sądziłam, że nie sięgnę już do Małeckiego, a tu miła niespodzianka. "Dżozef" bardzo mi się spodobał, ciekawy pomysł, wyraziści bohaterowie, no i proza Conrada. Nie znam jej zbytnio, a może szkoda, bo wtedy pewnie odczytałabym więcej z tej powieści, cytującej często naszego angielskiego rodaka.

Naprawdę mocno się wciągnęłam w historię trzech pacjentów w szpitalnej sali. Kto by pomyślał, że w takim miejscu tyle może się zdarzyć. Chociaż, przecież właśnie w szpitalu jest sporo czasu, by czytać książki...

I ta pochwała czytania:"Czytają coś i przez to nie śpią, nie jedzą, nie chodzą do kibla, słowem - zapominają o świecie".

Już weekend, "Dżozef" pozwoli Wam zapomnieć o świecie, polecam:))))
Czekam w kolejce bibliotecznej na "Rdzę", nabrałam ochoty na prozę Jakuba Małeckiego.

książek: 1340
Leeloo_Dallas | 2014-02-05
Przeczytana: 05 lutego 2014

Trzech facetów, Grzesiek Bednar, Kurz i Czwarty spotykają się w szpitalu (właściwie było ich czterech, ale Marudę na szczęście szybko wypisali).
Grzesiek to młody chłopak z warszawskiej Pragi. Na Pradze ..."albo latami wystajesz pod blokiem, zmieniając się w zmęczonego życiem menela, albo próbujesz coś w tym życiu zrobić...". Grzesiek nie całkiem jednak do tej Pragi należał, bo matka na siłę książki w ręce mu wciskała, a jedyną lekturą jego kumpli były sms-y.
Kurz to facet w sile wieku, pewny siebie i zdecydowany, mąż i ojciec, właściciel dużej firmy.
Kim jest Czwarty - nie wiadomo, ale pod wpływem gorączki i jakby w transie zaczyna opowiadać historię swojego życia.
W dzieciństwie umysłem Czwartego, Stasia Baryłczaka zawładnął demon i skazał go na przerażająco samotne życie. Nie pozwolił poznać co to przyjaźń, miłość i radość życia, bo gdy tylko Staś zapomniał o jego obecności, pojawiał się rozwścieczony zazdrością i groził.

Pod wpływem opowieści w szpitalnej sali pojawia się...

zobacz kolejne z 1668 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Nowa książka Małeckiego już jesienią!

Jeszcze trwa akcja promocyjna jego nowej książki, a Kuba Małecki już ogłasza, że nowa jest w powijakach. A raczej zaczyna raczkować, bo czeka właśnie na ostatnią korektę i niedługo będziemy mogli ustawić ją na swoich półkach. Słyszeliście książkoholicy? Róbcie miejsca w swoich biblioteczkach!


więcej
Kłamstwo zrodzone

Jakub Ćwiek powraca do swoich literackich korzeni. Sprawdźcie jak autor wspomina tworzenie pierwszych części cyklu i dlaczego zdecydował się na wydanie kolejnej części. 


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd