Katedra

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
7,08 (521 ocen i 40 opinii) Zobacz oceny
10
32
9
57
8
97
7
177
6
91
5
44
4
9
3
10
2
3
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308064559
liczba stron
96
język
polski
dodał
Zicocu

Niebezpiecznie jest za bardzo się zapatrzyć… Planetoidy w układzie gwiazdy Lévie. Wypadek zmusza holownik „Sagittarius” do schronienia się na jednej z nich. Zapasów tlenu nie starczy jednak dla wszystkich. Izmir Predú poświęca się, by reszta załogi holownika przeżyła. Do jego grobu na zimnej, pozbawionej atmosfery planetoidzie ciągną pielgrzymki. Czy naprawdę zdarzają się tam cudowne...

Niebezpiecznie jest za bardzo się zapatrzyć…

Planetoidy w układzie gwiazdy Lévie. Wypadek zmusza holownik „Sagittarius” do schronienia się na jednej z nich. Zapasów tlenu nie starczy jednak dla wszystkich. Izmir Predú poświęca się, by reszta załogi holownika przeżyła.

Do jego grobu na zimnej, pozbawionej atmosfery planetoidzie ciągną pielgrzymki. Czy naprawdę zdarzają się tam cudowne uzdrowienia? Jeden z ozdrowieńców funduje na grobie Izmira Katedrę. Katedry się nie buduje, lecz sadzi; Katedra rośnie, dojrzewa, rozkwita.

Coś lub ktoś wpływa na kod żywokrystu Katedry i trajektorię roju planetoid. Wysłany na Izmiraidy ksiądz Pierre Lavone ma rozstrzygnąć kwestię świętości i cudów Izmira Predú oraz odkryć tajemnicę Izmiraid – zanim planetoidy razem z Katedrą przepadną na wieczność w pustce międzygwiezdnej...

Na podstawie opowiadania Jacka Dukaja powstał film Tomasza Bagińskiego nominowany do Oscara. Ale znana oscarowa animacja pokazuje jedynie ostatnie sceny, dlatego warto przeczytać książkę, aby samemu spróbować rozwikłać tajemnice planetoid, Katedry i żywokrystu.

„Unoszę głowę i przed oczyma mam kosmos. Rorschachowe wyciemnienia mgławic, rzekę Drogi Mlecznej, delikatne kwiaty gwiezdnych gromad, srebrny piasek odległych galaktyk, kwazarów, zgrzytliwe świetlne staccato pulsarów… A umysł to chłonie, obraca, organizuje, nazywa formy. Pierwsi kosmonauci, powracając z orbity, często mówili o doświadczeniu mistycznym. Dane im było obcować pośrednio z wysoką transcendencją. Kosmos – Katedra – oddziałują w ten sam sposób”. (fragment tekstu)

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Zicocu książek: 1630

Zawsze warto wrócić w kosmos

Powroty do odhaczonych lektur zdarzają mi się, muszę przyznać, wyjątkowo rzadko. Jest oczywiście kilku pisarzy, których – tak mi się wydaje, bo oczywiście nie wprowadzam planów w życie – mógłbym czytać w nieskończoność, ale przecież podstawową cechą czasu jest to, że go braknie. Jakimś cudem jednak, wcale niedawno (czyli, uwaga, ze cztery lata temu), znalazłem ów czas dla Jacka Dukaja. W tym roku ponownie przeczytałem „Katedrę” - i nie żałuję.

Większość z Państwa kojarzy zapewne ten tytuł ze względu na nominowaną do Oscara animację Tomasza Bagińskiego sprzed ponad piętnastu lat (cóż, ten dystans może sprawić, że się siwe włosy zjeżą). Trzeba oddać reżyserowi, że wykazał się nosem wyjątkowo czułym, gdyż wybrał sobie literaturę do sfilmowania wręcz idealną, bo działającą na wyobraźnię w stopniu rzadko spotykanym.

Dukaj wytacza na pole bitwy dwa działa. Pierwszym jest jego pióro. Pióro – lata przed nagrodzonym Kościelskimi „Lodem”, którego gabaryty predysponują do roli pustaka, czy ciągnącymi się w nieskończoność mikropowieściami z „Króla Bólu” - rozdęte i monumentalne, rozkochane w długich i zapętlonych opisach kończących się często w krainie dygresji. Pióro na tyle jednak konkretne, że nigdy nie wypada z rytmu i cały czas trzyma czytelnika w pobliżu Izmiraid, gdzie toczy się akcja. Często mówi się o Dukaju jako pisarzu żyjącym ideami – sam zresztą zaraz się do tego odniosę – ale zbyt mało o tym, iż o lata świetlne wyprzedził innych polskich twórców fantastyki naukowej (a...

Powroty do odhaczonych lektur zdarzają mi się, muszę przyznać, wyjątkowo rzadko. Jest oczywiście kilku pisarzy, których – tak mi się wydaje, bo oczywiście nie wprowadzam planów w życie – mógłbym czytać w nieskończoność, ale przecież podstawową cechą czasu jest to, że go braknie. Jakimś cudem jednak, wcale niedawno (czyli, uwaga, ze cztery lata temu), znalazłem ów czas dla Jacka Dukaja. W tym roku ponownie przeczytałem „Katedrę” - i nie żałuję.

Większość z Państwa kojarzy zapewne ten tytuł ze względu na nominowaną do Oscara animację Tomasza Bagińskiego sprzed ponad piętnastu lat (cóż, ten dystans może sprawić, że się siwe włosy zjeżą). Trzeba oddać reżyserowi, że wykazał się nosem wyjątkowo czułym, gdyż wybrał sobie literaturę do sfilmowania wręcz idealną, bo działającą na wyobraźnię w stopniu rzadko spotykanym.

Dukaj wytacza na pole bitwy dwa działa. Pierwszym jest jego pióro. Pióro – lata przed nagrodzonym Kościelskimi „Lodem”, którego gabaryty predysponują do roli pustaka, czy ciągnącymi się w nieskończoność mikropowieściami z „Króla Bólu” - rozdęte i monumentalne, rozkochane w długich i zapętlonych opisach kończących się często w krainie dygresji. Pióro na tyle jednak konkretne, że nigdy nie wypada z rytmu i cały czas trzyma czytelnika w pobliżu Izmiraid, gdzie toczy się akcja. Często mówi się o Dukaju jako pisarzu żyjącym ideami – sam zresztą zaraz się do tego odniosę – ale zbyt mało o tym, iż o lata świetlne wyprzedził innych polskich twórców fantastyki naukowej (a także zdecydowaną większość całej pisarskiej braci) pod względem literackim. Jego autokanibalistyczny styl z całą pewnością nie wszystkim przypadnie do gustu, ale nie sposób nie zauważyć jego oryginalności.

Nie miałyby jednak sensu nawet największe warsztatowy fajerwerki, gdyby autor nie zaprzągł do pracy przy „Katedrze” swojej wyobraźni. Nie znam drugiego pisarza, który dzieliłby się światotwórczymi pomysłami tak beztrosko przy zachowaniu intelektualnej i artystycznej dyscypliny (o tej wspominam, aby wykreślić z listy odważnego i bardzo obiecującego przed laty Sebastiana Uznańskiego, bo ten w pewnym momencie postanowił odrzucić jakiekolwiek filtry i dzielić się z czytelnikiem każdą – każdą! - wizją). Ktoś inny zapewne zamiast napisać jedno opowiadanie, rozwinąłby każdą pojedynczą ideę w osobny tekst. Tymczasem lektura tej książki to kwestia godziny czy dwóch, wypełnionych jednak po brzegi kolejnymi niespodziankami. Za tę hojność należy Dukaja docenić.

Po latach – i przy okazji którejś już lektury, podać dokładnej liczby nie potrafię - „Katedra” nie zapiera tchu w piersiach. U jej fabularnych podstaw leży dosyć mocno ograny w popkulturze motyw grupy zmuszonej do poświęcenia jednego członka, aby uratować resztę, a losy głównego bohatera wydają się nieco zbyt mocno inspirowane „Opowieścią Księdza” z „Hyperiona” Dana Simmonsa. W dodatku Dukaj kilka razy decyduje się na brutalnie odważne skróty (nie chcę być złośliwy, ale jego późniejsza twórczość z całą pewnością w takie nie obfituje), co wywołuje pewien niedosyt. Mimo to nie wahałbym się nawet przez chwilę, gdybym został zapytany, czy jest to lektura wartościowa. Wierzyłem kiedyś bez wahania w to, że fantastyka naukowa stanowi najlepszą odżywkę dla wyobraźni – i gdyby powstawało więcej takich tekstów jak „Katedra”, to ta wiara nigdy by się nie zachwiała.

Bartosz Szczyżański

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1295)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2592
VenusInFur | 2014-07-09
Przeczytana: 09 lipca 2014

"Science fiction i literatura"

Mam problem. Właśnie skończyła czytać "Katedrę" i jakoś nie mogę się teraz ogarnąć. To mój pierwszy raz z Dukajem i jestem kompletnie zbita z tropu. Bez dwóch zdań "Katedra" jest arcydziełem, to nie ulega wątpliwości – wizjonerstwo autora jest niewyobrażalne, synteza nauk z pogranicza nanotechnologii i astrofizyki z mistyką i szeroko pojętą duchowością "przeraża" nowatorstwem. Sam obraz Katedry, wyrosłej na planetoidzie z bliżej nieokreślonego, na wpółżywego tworu, która więzi w swoich czeluściach ducha i materię to majstersztyk, rzecz tak niesłychanie miażdżąca wyobraźnię, że nie sposób przestać o niej myśleć. Jeśli chodzi o samą historię – śmierć Izmira, cudowne, kosmiczne ozdrowienia, podróż księdza na planetoidę i jego „śmierć” – pewne założenia Dukaja związane z oddziaływaniem budowli na umysły ludzkie przypominają mi te, wykorzystane przez Lema w „Solaris”. Fantazyjny rozmach, zamknięty w mikroskopijnej fabule świadczy o niezwykłym talencie...

książek: 539
The_5nake | 2018-04-04
Przeczytana: 04 kwietnia 2018

Kilka, a może to już kilkanaście lat temu zobaczyłem w kinie krótkometrażową animacja, która wywarła na mnie niesamowite wrażenie. Ale wiadomo, czas mija, popkultura produkuje taśmowo produkty nieco mniej lub nieco bardziej udane, a to co było gdzieś tam umyka. Podobnie było z 'Katedrą'. Nie miałem dotąd żadnej styczności z twórczością Jacka Dukaja, chociaż od dłuższego czasu przygotowywałem się do takowej lektury niczym student do egzaminu. Nie zdało się to na wiele, gdyż ściana z jaką się zderzyłem zaskoczyła mnie.

'Katedra' opowiada historię planetoidy, na której wyrosła tytułowa budowla, a wszystko za sprawą zmarłego Izmira. Po plotkach jakoby katedra czyniła cuda, uzdrawiała i wpływała na ludzkie umysły na planetoidę zostaje wysłany ksiądz, który ma poczynić badania i przygotowań dla kurii raport. Katedra powoli wciąga go w swoje sidła, uzależnia go od siebie co skutkuje jego całkowita symbioza z budowlą.

Nie historia jest tutaj jednak najważniejsza, bo powiela pewne dobrze...

książek: 1267
Agata76 | 2018-07-04
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 04 lipca 2018

Nie daje gwiazdek i nie oceniam. Po prostu nie rozumie języka,którym ta książka jest napisana a nie chcę być nie w porządku z oceną w stosunku do tych, którzy ten język rozumieją jak i do samego autora bo wartości książce odmówić nie można. Między wierszami pojawiają się pewne prawdy życiowe i dylematy i za to cieszę się, że te książkę przeczytałam.

książek: 1274
Emma | 2014-05-08
Na półkach: Przeczytane

Nie radzę poznawania Dukaja zaczynać od Katedry, bo można nabawić się traumy na lata :>
Pisarzem jest rewelacyjnym, ale trzeba przesiąknąć jego językiem by zacząć go doceniać.

książek: 1623
Marcin | 2015-08-08
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: lipiec 2015

Na wstępie zaznaczam że zaniżam ocenę ze względu na jej formę i sposób wydania. Dziwny, nieporęczny, podłużny i prostokątny format bardzo utrudniał czytanie. Do tego 3/4 tej książki to ilustracje, kadry z animacji Bagińskiego. Tylko po co mi to? Na co? Będę chciał to sobie po raz kolejny w każdej chwili obejrzę tą krótkometrażówkę. Samo opowiadanie zmieściłoby się na normalnych trzydziestu paru stronach, ale książka ma ich sto dwadzieścia. Pewnie celowo "nabito" ilość stron tymi kadrami by można było ten tekst samodzielnie wydać. To już wolałbym przeczytać to opowiadanie w jakimś zbiorze, antologii, niż się tu szarpać z tym niewygodnym formatem, który nawet do ręki nie bardzo się mieści.

Ale dam już spokój formie i przejdę do treści. Opowiadanie dobre, ale pozostawiło po sobie uczucie niedosytu. Myślę że potencjał był na coś większego (może na powieść?). A Bagiński nie zaadaptował tego tekstu, raczej się nim inspirował, stworzył coś w rodzaju rozwinięcia, impresji na temat...

książek: 409
KenGoKang | 2018-06-27
Na półkach: Komórkowo, Przeczytane
Przeczytana: czerwiec 2018

Z całą pewnością nie będę pierwszą osobą, która spisuje wrażenia po przeczytaniu "Katedry", powracając jednocześnie do krótkometrażowej animacji Bagińskiego. Nie jest to zestawienie oryginalne, jednak dla mnie jako czytelnika ciekawym odkryciem okazał się fakt, że akcja filmu dzieje się gdzieś na marginesie opowiadania, jest to w zasadzie bardzo luźna interpretacja historii napisanej przez Dukaja.

Autor "Katedry" buduje światy tajemnicze, w których łatwo się zagubić. Tak było i tym razem, aczkolwiek napotkałam o wiele mniej trudności w odnalezieniu się w uniwersum Dukaja niż w przypadku "Perfekcyjnej niedoskonałości". Niestety pociągnęło to za sobą (o dziwo!) sporo mniejsze emocje.

Doceniam kunszt pisarza, jednak spodziewałam się czegoś mocniejszego, z wyraźniejszym zakończeniem. Możliwe, że to wspomniana krótkometrażówka Bagińskiego zasiała we mnie owe oczekiwania i odrobinę się zawiodłam. "Katedra" Dukaja jest dziełem ciekawym, stawiającym czytelnika w obliczu pytań bez...

książek: 2825
bellson | 2015-03-13
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 13 marca 2015

Pierwsza moja stycznośc z Dukajem, do którego literatury zabieram się dość ostrożnie. Oczywiste, a zarazem niedopowiedziane historie, dużo czytania między wierszami i - w moim przynajmniej przypadku - przekładania sobie każdego elementu opowiadania na wizualną wersję, którą kojarzy się z bardzo poetyckiego materiału Bagińskiego. Tego "spokoju" i poukładania zabrakło nieco w opowiadaniu.

książek: 524
Vesca | 2014-09-01
Na półkach: Przeczytane, Ulubione

Czytając Dukaja czasem czuje się, jakbym niechcący pomyliła sale na uczelni i trafiła w środku semestru na wykład dotyczący przedmiotu, którego nazwy nie potrafię nawet poprawnie wymówić. Jakbym była intruzem, próbującym podejrzeć fragment wielkiej całości. Nawet jeśli nie wszystko rozumiem, albo nawet rozumiem niewiele, to instynktownie czuję, że obraz tej całości jest po prostu piękny. Jak piękna jest Katedra. Polecam :)

książek: 340
herodot83 | 2016-12-18
Przeczytana: 17 grudnia 2016

Niesamowicie obrazowy i wielopłaszczyznowy tekst, cicha obecność Lema dodaje szczyptę nostalgii i niesamowitości. Budujący tekst, nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że niczym tytułowa Katedra kreuje on wielkość polskiej twórczości, niekoniecznie głównego nurtu. Współegzystowanie sfery sacrum i profanum w szacie przyszłości bezustannie przetacza się przez mój umysł. Gdyby szkolna lista lektur została poszerzona o tego typu teksty, istnieje cień szansy na reaktywację kreatywnego, pełnego dystansu i jednoczesnej chęci zrozumienia myślenia.

książek: 1273
Magdalena Ru | 2013-09-18
Przeczytana: 18 września 2013

Książkowa Katedra z Katedrą filmową ma jednocześnie mało, i dużo wspólnego. Film powstał w oparciu o opowiadanie bardzo dla Dukaja charakterystyczne, pełne tajemnicy i specyficznego języka. Dzięki filmowi można wyobrazić sobie Dukajową Katedrę, ale opowiadanie jest głębsze, bardziej mistyczne niż nieco ponad 6-minutowy film. Ksiądz, który staje się częścią Katedry poznaje jej Tajemnicę, ale czy tajemnica ta ma wartość dla człowieka? Zgrabnie opowiadanie, właśnie takie ujęcie literackie doskonale wprowadza czytelnika w to, co nie wytłumaczalne, nie znane, nie definiowalne. Mocne. I jednocześnie piękne swoim własnym pięknem.

zobacz kolejne z 1285 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
  • Inne światy
    Inne światy
    Jacek Dukaj, Anna Kańtoch, Robert J. Szmidt, Łukasz Orbitowski, Jakub Żulczyk, S...
  • Gotyk
    Gotyk
    Jacek Dukaj
  • Piołunnik
    Piołunnik
    Jacek Dukaj
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd