Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Martin Eden

Tłumaczenie: Zygmunt Glinka
Seria: Arcydzieła Literatury Światowej
Wydawnictwo: Zielona Sowa
7,87 (1922 ocen i 135 opinii) Zobacz oceny
10
306
9
421
8
428
7
469
6
170
5
83
4
17
3
22
2
4
1
2
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Martin Eden
data wydania
ISBN
8373893717
liczba stron
316
słowa kluczowe
awans społeczny, Ameryka, samouk
kategoria
klasyka
język
polski
dodała
Pistacia

Inne wydania

Powieść zawiera wiele wątków autobiograficznych. Opowiada historię młodego człowieka z warstwy robotniczej, który kształcąc się samodzielnie, zdobywając ciężką pracą wiedzę i ucząc się towarzyskiej ogłady, pragnie stać się godnym pochodzącej z bogatej rodziny burżuazyjnej dziewczyny, Ruth Morse. Między młodymi ludźmi rozkwita uczucie, z czasem jednak niezwykła żywotność Martina, jego...

Powieść zawiera wiele wątków autobiograficznych. Opowiada historię młodego człowieka z warstwy robotniczej, który kształcąc się samodzielnie, zdobywając ciężką pracą wiedzę i ucząc się towarzyskiej ogłady, pragnie stać się godnym pochodzącej z bogatej rodziny burżuazyjnej dziewczyny, Ruth Morse.

Między młodymi ludźmi rozkwita uczucie, z czasem jednak niezwykła żywotność Martina, jego niebywale szerokie horyzonty i zapał, z jakim pragnie zostać uznanym pisarzem, zaczynają przerastać intelektualne możliwości i drobnomieszczańską mentalność jego narzeczonej...

[opis wydawcy]

 

pokaż więcej

Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (4155)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 307
Łokieć_Pana_D | 2016-05-07
Na półkach: 5. PORTRET, Przeczytane

Kobieta nie da szczęścia. Ani facet. Nie da go rzecz, wycieczka, ani dom za kredyt. To złudzenia. Szczęście to dążenie, marzenie, cel. Biada, gdy uda się go osiągnąć.
Martin nie widzi szczęścia, gdy planuje co zrobi z miłością, kiedy ta już się rozwinie. Gdy cierpi, potykając się o beton konwenansów. Gdy unosi się na fali nieograniczonej wiary i przekonania, że można. Że on to zrobi. Da sobie kształt od nowa. Dla niej. Bardziej tej z wyobraźni - ale tak to już jest w miłości. Szczęście traci na szczycie. Droga się skończyła.
Mówię do syna: ta gra już nigdy nie będzie tak magiczna jak teraz, gdy stoi za szybą sklepową. W czytniku stanie się pospolita. Ale nie myślę o grze. Myślę o Ruth i o Martinie.
Ponadczasowa książka. Prosta, krótka - a tyle mi dała. Trudno zapomnieć.

książek: 1078
Krzysiek | 2016-01-07
Przeczytana: 04 stycznia 2016

"Ten dąży najszybciej, kto idzie samotnie - zacytowała panienka." ( 73 str.)

Co stoi za naszą ambicją? Dlaczego do czegoś dążymy? Co ma na to wpływ?
Czy warto iść przez życie tak jak wszyscy? A może należy budować własne życiowe ścieżki? Czy łatwo jest być indywidualistą, prekursorem czegoś nowego?

"- Jakże jednak możesz poczytywać się tu za bardziej kompetentnego sędziego od wszystkich zawodowych krytyków muzycznych? - zapytała ze wzburzeniem w głosie.
- Ależ nie, ani przez chwilę nie miałem tego zamiaru! Po prostu bronię tylko moich praw jednostki. Po prostu powiedziałem, co myślę, aby wytłumaczyć ci, dlaczego słoniowate podskoki pani Tetralani psują w mym mniemaniu piękno muzyki. Światowe autorytety muzyczne mogą sobie mieć słuszność. Ale ja pozostanę sobą i nie potrafię podporządkować swych osobistych odczuć nawet jednogłośnej opinii całej ludzkości. Jeśli coś mi się nie podoba, mówię o tym i rzecz skończona; a nie widzę żadnej racji pod słońcem, abym miał udawać zachwyt...

książek: 1660
Ola | 2014-12-28
Przeczytana: 28 grudnia 2014

Oj, dotknęła mnie ta książka. Czytałam ją ze ściśniętym gardłem. Wydawałoby się, że to zwykła historia, napisana prostym językiem, którą czyta się szybko i przyjemnie. Jednak z każdą stroną przekonywałam się, że jest inaczej. Dla mnie to nie była historia miłosna. Dla mnie to książka o marzeniach, dokonywaniu wyborów, decydowaniu co jest ważne i cenie jaką się za to wszystko płaci. I dlatego jest mi tak bliska. Dobra dla tych, którzy idą swoją ścieżką.

książek: 0
| 2015-12-11
Na półkach: Przeczytane
książek: 4291
Magda | 2014-09-07
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 09 września 2014

Wspaniała książka, przeczytana przeze mnie ponownie po latach. Opowieść o ubogim chłopaku , który zakochuje się w pannie z wyższych sfer. Dzięki uporowi i wytrwałości zostaje pisarzem. Wiele osób uważa że to po prostu książka o miłości. Totalnie się z tym nie zgadzam. Wątek miłosny jest tu tylko środkiem do pokazania, jak bardzo może zwieść zewnętrzna ogłada i pieniądze. autor obnaża tzw. inteligencje, pokazuje że oprócz blichtru nie ma w niej nic głębokiego. <Malutcy ludzie> zaskorupieli w swoim niby nieomylnym światopoglądzie. martin Eden wywleka na wierzch to wszystko co w człowieku małostkowe, obłudne, cyniczne. London zestawia w tej książce środowisko biedoty i ludzi dobrze sytuowanych i ci drudzy wypadają w tym zestawieniu groteskowo, nie reprezentując niczego wartościowego. Jest to książka także o możliwościach człowieka, jego sile i o tym jak dużo można osiągnąć wierząc w siebie. literatura na najwyższym poziomie

książek: 1993

Dla takich powieści warto stać się molem książkowym.
Niektórzy czytelnicy zarzucają, że 'Martin Eden' jest zbyt banalny i patetyczny, a bohaterowie są płytcy i nieciekawi. Przyznam się, że do tej pozycji autorstwa Jacka Londona podchodziłam trzy razy, i teraz twierdzę jedno - siła książki tkwi w jej prostocie. Tak, ten bezpośredni język Londona i jego szczery styl trafiły do mnie. Podobnie jak historia tytułowego bohatera, który pod wpływem miłości do Ruth-lalki postanawia zmienić swoje życie. Nowe lektury i zainteresowania pozwalają mu odnaleźć TĄ ścieżkę, czyli pisarstwo. Poza tym wątkiem czytelnik poznaje trochę socjalizmu i antykapitalizmu oraz widzi podziały społeczne z jednostką, która nie pasuje do żadnej grupy...
Znałam treść 'Martina Edena', ale podczas czytania zapominałam o tym, aby z zaciekawieniem śledzić całą historię. Może dlatego, że utożsamiałam się w pewnym stopniu z Martinem? Bo każdy z nas ma marzenia, które nie mogą podobać się innym, ale mamy tyle odwagi, aby...

książek: 1246
Jenny_89 | 2011-08-22
Przeczytana: sierpień 2011

Postać Martina Edena jest „lustrem”, w którym odbiją się i uwypuklają negatywne cechy ludzkiego charakteru. Martin został przedstawiony jako bohater pozytywny, wręcz doskonały. Pochodzący z nizin społecznych chłopak postanawia zdobyć bogactwo, sławę i uznanie, a przede wszystkim miłość ukochanej – Ruth. Prawie cała powieść skupia się na jego dążeniach do celu: samodoskonaleniu się, nauce, pisaniu i niepodawaniu się, kiedy życie nieustannie „rzuca mu kłody pod nogi”. Jednak tło powieści niesie ze sobą o wiele więcej wartości i przemyśleń niż sam główny bohater. Kiedy Martin nie ma grosza przy duszy jest poniewierany, wyśmiewany i nikt w niego nie wierzy. Ale kiedy sytuacja się odwraca wszyscy dążą do znajomości z nim. Autor niezwykle trafnie ukazuje nam mentalność ludzi: fałsz, obłudę, żądzę pieniądza, sławy, życie zgodnie z narzuconymi sztucznie regułami, strach przed jakąkolwiek odrębnością czy indywidualnością itp.

Warto również zwrócić uwagę na doskonały kunszt pisania Londona....

książek: 2054
Tania | 2014-05-30
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2000 rok

Stadium człowieka gotowego na wszystko, by spełnić swoje marzenia.

Czytałam ją dawno temu i mam wrażenie, że obecnie Jack London może dać mniejszą satysfakcję dorosłemu człowiekowi, niż kiedyś młodej osobie. Nie mniej pamiętam, że zrobiła na mnie niesamowite wrażenie.
Bezkompromisowe zmaganie się Martina Edena z przeciwnościami losu szczególnie z ogromną biedą, głęboką świadomością własnej niewiedzy, braku wykształcenia i brakiem akceptacji przez ukochaną kobietę, nie pozostawia czytelnika obojętnym. Nieprzebrane pokłady silnej woli pozwalają mieć nadzieję, że dążenie do celu za wszelką cenę ma sens...

Na pytanie, czy warto było walczyć do końca, chyba tylko jedna odpowiedź jest możliwa : nie zatracaj się w dążeniach, które nie są tobie pisane, przede wszystkim wsłuchaj się w siebie. Może to czego pragniesz tak bardzo, wcale cię nie uszczęśliwi, a cena osiągnięcia celu będzie zbyt wysoka. Jaka ? Zachęcam do sięgnięcia po lekturę książki.

książek: 77
adams101010 | 2014-03-31
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam

Jedna z fundamentalnych książek opisujących psychikę i marzenia mężczyzn. Jest tam wszystko: siła fizyczna i hart ducha, słodycz miłości i jej gorycz oraz rozczarowanie. Marzenie o sukcesie i ciężka droga. Ciągła walka "w nieludzkich warunkach i nadludzkim wysiłkiem". A potem, kiedy świat leży u twych stóp, a skruszona zła kobieta szlocha u twych stóp, odchodzę z tego ziemskiego padołu ze wzruszeniem ramion...
Ile razy w myślach tak odchodziłem...

A oprócz tego, że Martin Eden jest uosobieniem wszystkich marzeń typowego faceta, to jest to świetna literatura. Więce, arcydzieło

książek: 13
Mrok | 2011-07-30
Na półkach: Przeczytane

Przeczytałem kilka Waszych opinii. Prawie mi mowę odebrało. Banał?!

Z tą książką jestem bardzo mocno emocjonalnie związany, nie dlatego jednak nie mogę się zgodzić z krytycznymi opiniami. Książka jest wyjątkowa pod każdym względem. Tętni życiem. Nienaganny styl, wartka akcja, przemyślana fabuła, mistrzowskie szkice postaci etc. Prawdziwa perełka. Jeśli ktoś nie zrozumiał przesłania tej książki nie ma pojęcia o życiu.

zobacz kolejne z 4145 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Lewym prostym: boks i literatura

Żeby pisać nokautującą prozę, nie trzeba być bokserem. Inna sprawa, że związki twórców, także tych z najwyższej półki, z boksem są zaskakująco częste; częstsze, niż podpowiadałaby statystyka. „Król” Szczepana Twardocha rzuca znów literackie światło na ten najbardziej krwawy ze literackich sportów. Kto jeszcze pisał lewym prostym?


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd