Płonący świat

Tłumaczenie: Martyna Plisenko
Cykl: Ciepłe ciała (tom 2)
Wydawnictwo: Replika
6,69 (36 ocen i 20 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
1
8
6
7
13
6
8
5
1
4
5
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Burning World
data wydania
ISBN
9788376746531
liczba stron
432
kategoria
horror
język
polski

Kontynuacja światowego, zekranizowanego bestsellera „Wiecznie żywy”. Trudno jest być żywym. Być człowiekiem − jeszcze trudniej. R powraca z martwych. Na nowo uczy się, jak oddychać, mówić, kochać – po jednym niezdarnym kroku na raz. Nie pamięta swojego starego życia i wcale nie chce go sobie przypominać. Buduje nowe, z Julie. Jednak przeszłość pamięta o nim… Pradawna zaraza ma chciwą...

Kontynuacja światowego, zekranizowanego bestsellera „Wiecznie żywy”.

Trudno jest być żywym. Być człowiekiem − jeszcze trudniej.

R powraca z martwych.

Na nowo uczy się, jak oddychać, mówić, kochać – po jednym niezdarnym kroku na raz. Nie pamięta swojego starego życia i wcale nie chce go sobie przypominać. Buduje nowe, z Julie. Jednak przeszłość pamięta o nim…

Pradawna zaraza ma chciwą naturę, a Umarli nie byli jej jedyną bronią… By przywrócić świat do wcześniejszego porządku, nadchodzi z czymś znacznie niebezpieczniejszym. Aby ją powstrzymać, R i Julie będą zmuszeni wyruszyć w przerażającą podróż przez surrealistyczne pustkowia Ameryki oraz poznać niechciane odpowiedzi, gnieżdżące się w zakamarkach umysłu R…

 

źródło opisu: http://replika.eu/index.php?k=ksi&s=szu&id=679

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Agnes książek: 199

Od romansu do dystopii

„Wiecznie żywy” Isaaca Marion nie był może wielkim odkryciem, ale w bardzo sympatyczny sposób połączył elementy romansu paranormalnego rodem ze „Zmierzchu” i horrorów z zombie w roli głównej. Tak najkrócej, zarówno wersja kinowa i literacka były zabawne, urocze, a przy tym nie mogę im odmówić tej ironicznej nuty parodii. Zresztą, jak tu nie polubić książki, w której przez głównego bohatera, R, autor ocenia swoją historię jako tandetną, ale uroczą? Jakież więc było moje zaskoczenie, gdy zaczęłam czytać drugą część.

Już tytuł brzmi jakoś w zupełnie innym stylu. „Płonący świat” bardziej kojarzy się z thrillerem albo jakimś dramatem niż z „zombiową” Apokalipsą. Ostatecznie okazało się, że Marionowi udało się w swoim sequelu zawrzeć to wszystko razem. I nawet dobrze mu to wyszło. Całość z klimatu dość „zmierzchowego” nagle znalazła się bliżej „Igrzysk śmierci”. Te elementy, które sprawiały, że pierwszy tom czytało się tak przyjemnie - a więc ciekawie i realnie zbudowani bohaterowie, ironiczne odniesienia do popkultury i wartki styl pisania – w „Płonącym świecie” ewoluowały w kierunku, który dowiódł, że chyba Marion miał pomysł na co najmniej trylogię i wszystkie urocze drobiazgi z romansu zombie i zwyczajnej nastolatki (typu czerwony krawat R!) nabrały sensownego znaczenia. Poważnie zaczęłam się zastanawiać czy czasem „Wiecznie żywy” nie był czymś w rodzaju chwytu na nastolatki, żeby następnie wciągnąć w ich bardzo ciekawą, ale wcale poważną historię o akceptowaniu swojej...

„Wiecznie żywy” Isaaca Marion nie był może wielkim odkryciem, ale w bardzo sympatyczny sposób połączył elementy romansu paranormalnego rodem ze „Zmierzchu” i horrorów z zombie w roli głównej. Tak najkrócej, zarówno wersja kinowa i literacka były zabawne, urocze, a przy tym nie mogę im odmówić tej ironicznej nuty parodii. Zresztą, jak tu nie polubić książki, w której przez głównego bohatera, R, autor ocenia swoją historię jako tandetną, ale uroczą? Jakież więc było moje zaskoczenie, gdy zaczęłam czytać drugą część.

Już tytuł brzmi jakoś w zupełnie innym stylu. „Płonący świat” bardziej kojarzy się z thrillerem albo jakimś dramatem niż z „zombiową” Apokalipsą. Ostatecznie okazało się, że Marionowi udało się w swoim sequelu zawrzeć to wszystko razem. I nawet dobrze mu to wyszło. Całość z klimatu dość „zmierzchowego” nagle znalazła się bliżej „Igrzysk śmierci”. Te elementy, które sprawiały, że pierwszy tom czytało się tak przyjemnie - a więc ciekawie i realnie zbudowani bohaterowie, ironiczne odniesienia do popkultury i wartki styl pisania – w „Płonącym świecie” ewoluowały w kierunku, który dowiódł, że chyba Marion miał pomysł na co najmniej trylogię i wszystkie urocze drobiazgi z romansu zombie i zwyczajnej nastolatki (typu czerwony krawat R!) nabrały sensownego znaczenia. Poważnie zaczęłam się zastanawiać czy czasem „Wiecznie żywy” nie był czymś w rodzaju chwytu na nastolatki, żeby następnie wciągnąć w ich bardzo ciekawą, ale wcale poważną historię o akceptowaniu swojej przeszłości, walce z tyranią oraz to, co jest ważne dla każdego człowieka. Naprawdę, hasła takie jak miłość, rodzina, poświęcenie, zakopywanie w umyśle trudnych wspomnień choć brzmią dość podniośle, w książce Isaaca Mariona zostały po prostu wiarygodnie przedstawione, nawet mimo że opakowane w nietuzinkowy kostium zombie.

Losy głównego bohatera R najlepiej pokazują, o jaki przekaz chodziło autorowi. Polubiłam R już w „Wiecznie żywym”. Zresztą jak nie lubić zombie, który jest geekiem i melomanem? Taki umarły fan jazzu, zwłaszcza Franka Sinatry i starych filmów. Małomówny, ale uroczy. Dość nietypowa postać w świecie paranormalnych romansów, gdzie male lead musi być piękny, bogaty, tajemniczy i totalnie macho. R zdecydowanie jest freakiem. I w drugiej części czuć to jeszcze bardziej. Jednocześnie właśnie to sprawia, że łatwiej się z nim utożsamić. Nie jest idealnym mięśniakiem czy pięknisiem. Bardziej przypomina chłopaka, który dopiero obudził się do życia, zakochał się w dziewczynie, pomógł zmienić świat, ale nadal kompletnie sobie nie radzi. Metaforyczne schodzenie do piwnicy, żeby przypomnieć sobie kim był za nim stał się zombie, wcale nie brzmi tak zwariowanie, prawda? Pokochałam Isaaka Mariona właśnie za stworzenie takiego bohatera – pełnego dysonansów, ciepła, strachu i delikatności.

Zaskoczył mnie też cały pomysł na rozwinięcie fabuły. Autorowi udało się ciekawie i nawet dość inteligentnie połączyć wątki z pierwszej i drugiej części - zombie stały się częścią większego planu, a przeszłość R nabrała wielkiego znaczenia.

Isaak Marion zmieszał świat zombie i ludzi, walkę z tyranią i dobrze psychologicznie skonstruowanych bohaterów. O dziwo z tego połączenia popełnił literaturę, która pokazuje, że miłość to nie tylko zabawa, życie to ciężka harówka w drodze do akceptacji siebie, a przede wszystkim stałe wybory. Bo nawet umarlak może wybrać życie, a najbardziej żywy w sensie fizjologicznym, bierne umieranie.

Anna Cybulska

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (231)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 3760
WampirkaJustynka | 2018-06-25
Przeczytana: 25 czerwca 2018

Bardziej podobała mi się "Ciepłe ciała". Tę ciężko się czytało ze względu na małą czcionkę.

książek: 504
ultraviolence | 2018-06-09
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Dystopia
Przeczytana: 08 czerwca 2018

Bardzo mnie zawiodła ta książka. Po I części spodziewałam się jakieś niesamowitej kontynuacji, opartej na dobrym pomyśle. Zakończenie I tomu pozwoliło autorowi na wielką swobodę działania, której moim zdaniem nie wykorzytał należycie.
Powiem tak, ciężko mi znaleźć cokolwiek dobrego w tej książce. Dialogi są najczęściej pozbawione większego sensu i sztampowe, zachowania bohaterów sprawiają, że czytelnik zastanawia się nad poziomem ich IQ. Styl autora też nie powala. Wróg, z którym mierzą się bohaterowie, jest niejasno określony i przynajmniej dla mnie, niezrozumiały.
Naprawdę nie lubię wystawiać tak niskich ocen, ale czasami muszę. Nie czytałam tej książki z rosnącą ciekawością, chciałam tylko dobrnąć do końca. Swojego egzemplarza się pozbywam. Jeżeli powstanie kolejny tom tej serii, raczej po niego nie sięgnę.

książek: 464
Chodząca-Parodia | 2018-03-11
Przeczytana: 10 marca 2018

Niezwykle trudno mi ocenić "Płonący świat". Kontynuacja "Wiecznie żywego" brnęła o wiele bardziej w aspekty postapokaliptyczne i dystopijne niż w poprzedniej części. To powinno mnie cieszyć, gdyż to zdecydowanie moje klimaty książkowe. Liczyłam, że "Płonący świat" będzie mi się przez to bardziej podobać, jednak coś było nie tak.

Czytanie bardzo mi się ciągnęło, choć książka miała interesującą fabułę z ogromem akcji. Jednak wykonanie powieści jest naprawdę na miernym poziomie.
Kontynuacja powstała 7 lat po publikacji pierwszego tomu, co jest bardzo ważne w mojej recenzji, bo bardzo odczuwalna jest ta "przerwa" między tomami.
Styl całkowicie się różni, w moim odczuciu autor stara się być bardziej ambitny i profesjonalny, ale to momentami wydaje się przesadzone. Rozplanowanie książki jest bardzo chaotyczne, często nie wiedziałam, z czym się je dany fragment, do czego się odnosi, z czym jest powiązany.

Nie mam bladego pojęcia, co się stało ze wszystkimi postaciami z tego uniwersum....

książek: 433

https://kulturalnaszafa.wordpress.com/

Zombie zombie zombie a sequel sequelem, bo tak naprawdę od momentu powstania filmu sądziłam, że jest o powieść jednotomowa, jednak nagle pojawiła się jej kontynuacja. Czy autor postąpił dobrze wciąż brnąć w ten świat i bohaterów?

Na początku skupmy się trochę na fabule, bo tak jak spodziewałam się powrotu do tego sielankowego, uroczego romansu, nagle zostajemy wrzuceni do brutalnej apokaliptycznej rzeczywistości znanej nam z niejednej książki czy filmu o zombie. Byłam zaskoczona tą zamianą, bo znów chciałam zagłębić się w uroku historii stworzonej przez autora, jednak musiałam odrzucić wszystkie oczekiwania i wejść w totalnie inną rzeczywistość. Bo nagle robi się brutalnie. Nagle roi nam się w powieści od akcji i zmiany otoczenia. I nagle autor poszerza świat w którym funkcjonujemy pokazując nam jak daleko może zabrnąć jego wyobraźnia. Patrząc na pierwszą część z perspektywy drugiej, to okazuje się, że jest ona tylko delikatnym wstępem do...

książek: 1834
Amarisa | 2017-11-25
Przeczytana: 25 listopada 2017

"“Płonący świat” naprawdę mi się podobał. Dobrze się go czytało, historia wciągnęła mnie od pierwszych stron i przyznać muszę, że nie mogę doczekać się zwieńczenia tej historii. Gdzieś bowiem rzuciło mi się w oczy, że to ma być trylogia. Ile w tym prawdy? Z czasem się przekonamy 🙂 Tymczasem, jeśli czytaliście poprzedni tom i przypadł wam on do gustu, zachęcam do sięgnięcia po “Płonący świat”, który powinien się wam spodobać jeszcze bardziej niż jego poprzednia część. A jeśli nadal nie mieliście okazji poznać się z Nie Całkiem Żywym R, to czym prędzej nadróbcie zaległości. Rzadko bowiem mamy okazję czytać historię opowiedzianą z punktu widzenia samego zombie. A ta z całą pewnością jest warta waszej uwagi :D "

Pełna recenzja dostępna na moim blogu, zapraszam:
http://magicznyswiatksiazki.pl/plonacy-swiat-isaac-marion/

książek: 1909
Sherry | 2017-11-05
Przeczytana: 05 listopada 2017

SPUSTOSZENIE I INNE DARY ZIEMI

Jak wiele może zmienić się za sprawą dwójki młodych ludzi? Jak wiele może zmienić się przez działania kilku jednostek? Jak wiele może zmienić się w świecie rządzonym przez niepewne, niewiadome, strach i brak poszlak co dalej? W kontynuacji przygód R i Julie, wkroczymy w rzeczywistość rządzoną przez alternatywy, spustoszenie i nieustającą niepewność. A wszystko to przy zapachu krwi, potu i spalin oraz huku wystrzelonych pocisków.

Pierwszy tom dystopijnej trylogii Isaaka Mariona był romantycznym, szalonym, zabawnym na swój zwariowany sposób, ale także refleksyjnym wprowadzeniem w historię głębszą, mroczniejszą i bardziej przerażającą, niż mogłoby nam się początkowo wydawać. Myślę, że po nieco niewinnej historii stylizowanej na miłosny dramat w tomie pierwszym, nikt nie spodziewał się, że kontynuacja "Wiecznie żywego" będzie tak inna od poprzedniczki. Tak brutalna, tak... dramatyczna. Autor, przy pisaniu sequela, postanowił sięgnąć po cały arsenał,...

książek: 582
ElkaFrelka | 2018-01-17
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 16 stycznia 2018

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Nieeee... nie tego chciałam. Nie ma tu nic, co podobało mi się w pierwszej części. Tam temat R, uzdrawiającego się zombie, był fajny, nowy, ciekawy. A tu mamy po prostu kolejną powieść o świecie postapokaliptycznym i pladze morderczych zombie, a skoro nieszczególnie lubię ten gatunek filmowy klasy B, to i literacka wersja mnie nie zachwyciła. Gdzie historia R i Julie w tym wszystkim? W ogóle nie zachowują się jak para, no i odkrycie tajemnicy przeszłości R jest kiepskie: R jako wnuk szefa korporacji, spędzający czas na dziwkach i ćpaniu. Really?? Chyba można było wymyślić coś lepszego.

książek: 145
Aniaczyanka | 2017-11-11
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 11 listopada 2017

To kontynuacja książki "Wiecznie żywy". W tej książce wszystkiego jest więcej-więcej akcji, więcej bohaterów, więcej emocji. Ta opowieść jest tak irracjonalna, że wyciągnięcie się, zanim zdecydujecie, czy Wam się podoba czy nie. Zakończenie z kolei pozostawia tyle niewiadomych, że od razu chciałoby się mieć kolejną część

książek: 568
Monika Szulc | 2017-10-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 października 2017

R jest zagubiony i głodny. Rozumie więcej niż inni i więcej też mówi, ale ma bardzo poważny problem. Jest martwy! Jak żyje martwy człowiek? Jako bardzo niepewna i krwiożercza istota. R jest zombie i łaknie mięsa oraz mózgu, który skrywa upragnione wspomnienia. Pewnego dnia R podczas polowania „zakochuję się” w Julie. R czuje potrzebę chronienia tej dziewczyny, a fakt, że zjadł mózg jej chłopaka, nie ułatwia sprawy.

Jest to moja druga książka o zombie, jednak ta jest taka bardziej tradycyjna i muszę uczciwe powiedzieć, że książka bardzo mi się podobała. Pierwszy tom to przede wszystkim historia R i jego uczuć, jako martwego człowieka. Brak wspomnień i potrzeba jedzenia mięsa jest troszkę szokująca, lecz w gruncie rzeczy R ma w sobie nieodparty urok. Jest mordercą, a mimo to uwielbiam jego prostolinijność i sposób, w jaki wymawia słowo – bezpieczna.

Z biegiem wydarzeń akcja przyspiesza, a R się zmienia i jest to przemiana, co najmniej szokująca. „Płonący świat” jest godną...

książek: 1082
Czytaczyk | 2017-11-06
Przeczytana: 05 listopada 2017

Płonący świat” to kontynuacja „Wiecznie Żywy”, która opowiada o niecodziennej miłości człowieka i zombie.

Serce R bije mocno i rytmicznie, a on sam nie jest już odrętwiałym nieumarłym. Po tych wszystkich trudach, które musiał przejść, żeby powrócić do życia, teraz ponownie musi się sporo natrudzić. R przekonuje się, jak ciężko jest być znowu człowiekiem. Chłopak musi się nauczyć jak mówić, oddychać czy radzić sobie z uczuciami, co stanowi nie lada wyzwanie. Na szczęście ma Julie, która kocha go i wspiera. Julia i R nie tylko starają się ułożyć swoje życie, ale dodatkowo chcą pomóc innym zombiakom. Wkrótce para zmuszona jest wyruszyć w pełną niebezpieczeństw wyprawę, która stopniowo budzi pamięć R. Do chłopaka docierają wspomnienia z jego poprzedniego życia, którego nie ma najmniejszej ochoty pamiętać.
Isaac Marion jest kolejnym autorem, który pokazuje, że kontynuacja może być udana. Ba! Może przebić nawet pierwszą część. Debiutując „Wiecznie Żywym” nie pokazał jeszcze na...

zobacz kolejne z 221 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Patronaty tygodnia

Rozpoczął się listopad, a jesień zadomowiła się na dobre. Wieczory pod kocykiem i z gorącą herbatą umili wam nasza cotygodniowa lista patronatów. Z nowymi powieściami wracają Remigiusz Mróz i Zygmunt Miłoszewski, więc emocji na pewno nie zabraknie! A jeśli szukacie czegoś na osłodzenie paskudnej pogody, to polecamy „Pudełko z marzeniami” duetu Witkiewicz-Rogoziński.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd