Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pamiętajcie, że byłem przeciw. Reportaże sądowe

Seria: Reportaż
Wydawnictwo: Czarne
7,21 (75 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
4
8
22
7
26
6
13
5
3
4
0
3
1
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380495852
liczba stron
280
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
elfijka

Ze wstępem Cezarego Łazarewicza. Chociaż pamiętała, że reporter powinien być obiektywny, to szczerze przyznawała, że nie potrafi. Tam, gdzie prokuratorzy, adwokaci i sędziowie widzieli paragrafy, Barbara Seidler widziała ludzi. I chociaż twórcy kryminałów mogą tu szukać inspiracji, bo opisane sprawy mrożą krew w żyłach, to autorce udało się – dzięki opisywaniu także procesów o miedzę,...

Ze wstępem Cezarego Łazarewicza.

Chociaż pamiętała, że reporter powinien być obiektywny, to szczerze przyznawała, że nie potrafi. Tam, gdzie prokuratorzy, adwokaci i sędziowie widzieli paragrafy, Barbara Seidler widziała ludzi. I chociaż twórcy kryminałów mogą tu szukać inspiracji, bo opisane sprawy mrożą krew w żyłach, to autorce udało się – dzięki opisywaniu także procesów o miedzę, zabójstw na wiejskiej zabawie, gehenny w kwaterunkowym mieszkaniu, czynu zawiedzionego amanta czy pijackich awantur – oddać atmosferę i klimat PRL-u. Powstało fascynujące świadectwo epoki, ale także kawałek literatury napisany tak, jak dziś już nikt nie napisze.

„Chciałabym, ach, jak bardzo chciałabym umieć to zrobić… – żeby czas i ludzie, i tło, i to, co najważniejsze, odbiło się w słowie pisanym, żeby było coś z mechanizmu władzy, czasu przyspieszonego, ludzkich zakamarków…”.
Barbara Seidler

 

źródło opisu: https://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/pamietajcie-ze-bylem-przeciw

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Silverq21 książek: 545

Każda opowieść jest ważna

Dobry reporter wie, że jedna perspektywa to za mało. Aby należycie zgłębić temat, musi oddać głos wszystkim. Nie raz szukać informacji tam, gdzie nikt nie zagląda. Składać poszczególne skrawki i klecić z nich szerszy obraz. Przetworzyć to przez własne spojrzenie, często bogate w doświadczenie i ściśle określoną wrażliwość. Jeśli zrobi to z szczerością, oddaniem i precyzją, może zabrać czytelnika w podróż, która nawet jeśli będzie trudna, nie pozwoli mu odwrócić wzroku aż do ostatniej kropki.

Podobna definicja przychodzi na myśl podczas lektury reportaży sądowych, które w PRL-owskiej rzeczywistości spisywała Barbara Seidler. „Pamiętajcie, że byłem przeciw”, to zbiór najciekawszych historii, z jakimi miała do czynienia autorka. Znajdzie się tu miejsce nie tylko na wielkie afery związane z przemysłem mięsnym czy machlojkami Hortexu, ale także małe, osobiste opowieści, dotyczące jednostek często skazanych na smutny los.

Już samo przygotowanie Seidler może sugerować, że mamy do czynienia z twórcą nietuzinkowym. Przybliżenie podstawowych faktów spraw i krótkich życiorysów oskarżonych to istotna podstawa każdego z reportaży. Jednak na ich wyjątkowość wpływają inne czynniki. Chociażby opisy przybliżające zachowanie osób na sali sądowej. Przybliżenia ich fizjonomii, charakterystycznych postaw, tembru głosu. Także drobne wstawki o wystroju korytarzy, gmachów, najbliższego otoczenia, tworzą podwaliny klimatu toczących się spraw.

Jeszcze bardziej intratnie przedstawiają się relacje...

Dobry reporter wie, że jedna perspektywa to za mało. Aby należycie zgłębić temat, musi oddać głos wszystkim. Nie raz szukać informacji tam, gdzie nikt nie zagląda. Składać poszczególne skrawki i klecić z nich szerszy obraz. Przetworzyć to przez własne spojrzenie, często bogate w doświadczenie i ściśle określoną wrażliwość. Jeśli zrobi to z szczerością, oddaniem i precyzją, może zabrać czytelnika w podróż, która nawet jeśli będzie trudna, nie pozwoli mu odwrócić wzroku aż do ostatniej kropki.

Podobna definicja przychodzi na myśl podczas lektury reportaży sądowych, które w PRL-owskiej rzeczywistości spisywała Barbara Seidler. „Pamiętajcie, że byłem przeciw”, to zbiór najciekawszych historii, z jakimi miała do czynienia autorka. Znajdzie się tu miejsce nie tylko na wielkie afery związane z przemysłem mięsnym czy machlojkami Hortexu, ale także małe, osobiste opowieści, dotyczące jednostek często skazanych na smutny los.

Już samo przygotowanie Seidler może sugerować, że mamy do czynienia z twórcą nietuzinkowym. Przybliżenie podstawowych faktów spraw i krótkich życiorysów oskarżonych to istotna podstawa każdego z reportaży. Jednak na ich wyjątkowość wpływają inne czynniki. Chociażby opisy przybliżające zachowanie osób na sali sądowej. Przybliżenia ich fizjonomii, charakterystycznych postaw, tembru głosu. Także drobne wstawki o wystroju korytarzy, gmachów, najbliższego otoczenia, tworzą podwaliny klimatu toczących się spraw.

Jeszcze bardziej intratnie przedstawiają się relacje reporterki z pracy w terenie. Zbieranie informacji z miejsc, w których dochodziło do danych wydarzeń. Rozmowy z okolicznymi indywidualnościami, rodziną, sąsiadami. Zbieranie poszczególnych elementów, informacji, które mogą rzucić światło nie tyle nawet na osobowość oskarżonych czy kierujące nimi motywacje, lecz poddać w wątpliwość czy zasłużenie zajmują dane miejsce na sali sądowej.

Znajdziemy tu między innymi bardzo znane sprawy związane z bogaceniem się na mięsie czy wykorzystywaniem wielkiej firmy do łapówkarskiego procederu. Imponuje w tym momentach skrupulatność, z jaką przytaczane są informacje o stosach akt i danych, z którymi musieli zapoznać się sędziowie. Jak wielki należało włożyć wysiłek, by chociażby za dane przekręty się zabrać, a co dopiero wydać w nich sprawiedliwy wyrok. Chwilami karę śmierci, jakże daleką od adekwatności za popełnione czyny.

Jednakże największe wrażenie robiły na mnie mniejsze sprawy, których znakiem rozpoznawczym były osobiste tragedię. Opowieści o dziewczynie, która przez lata była nękana przez starszego adoratora czy biciu sześciolatka przez macochę na zawsze zostaną w mojej pamięci. I nie chodzi tu tylko o skrupulatną, dokładną i wielowarstwową robotę reporterską jaką tu znajdziemy. Kluczem jest wrażliwość Seidler na krzywdy, oddanie wobec ofiar, rzetelność, w której znajdziemy ogrom empatii i włożonego serca, dzięki czemu opowieści stają się intymne i bliskie.

Można reklamować „Pamiętajcie, że byłem przeciw. Reportaże sądowe” jako wgląd w PRL-owską rzeczywistość, bo owszem, mamy tu do czynienia z swoistym obrazem poprzedniego ustroju. Jednak mam wrażenie, że takie ukazanie reportaży Barbary Seidler byłoby krzywdzące, ponieważ opisywane przez nią sprawy wielorako wymykają się ramom czasowym. Równie dobrze jak kiedyś, mogłyby zdarzyć się dziś. Budzić podobne, silne emocje i znaleźć się na łamach najlepszych tytułów. Choć opisywane są czasy minione, to treści w ich ramach zaprezentowane mają w sobie ponadczasową siłę. Pokazują na czym polega powinność reportera i mogą być drogowskazem w jakim należy podążać, by oddać sprawiedliwość swoim bohaterom i pozostawić po nich więcej niż zbitek skleconych słów.

 

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (315)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 454
Jeżynka | 2018-01-16
Na półkach: 2018, Przeczytane, Z biblioteki
Przeczytana: 16 stycznia 2018

Reportaże sądowe Barbary Seidler to nie tylko materiał który pozwala nam zobaczyć jak wyglądał system sądowniczy w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej i poznać sprawy które do dziś budzą ciekawość i zainteresowanie. To także kawał świetnego dziennikarstwa gdzie autorka, mimo trudnych dla wolności słowa czasów w której przyszło jej żyć starała się być obiektywna i sprawy sądowe w których uczestniczyła jako reporter opisywała rzetelnie i obiektywnie.

To co przyciągnęło moją uwagę to ogromne zaangażowanie autorki w swoją pracę. Niejednokrotnie nie kończyła spisywania swojej relacji na sali sądowej ale wychodziła poza nią: rozmawiała z oskarżonymi, ofiarami, rodzinami jednych i drugich.
Jej teksty przez lata były drukowane w poczytnych gazetach a ona sama znalazła uznanie nie tylko wśród czytelników ale też wśród przedstawicieli władzy sądowniczej. Ze zdziwieniem patrzyłam że są to relacje tak szczegółowe, długie, napisane piękną polszczyzną. W dzisiejszych czasach takie teksty nie...

książek: 289
corgi | 2018-02-03

"Na ławie oskarżonych leżeli z głowami wciśniętymi w ramiona Wawrzecki i Witowski, siedział kredowobiały, z pustymi oczami, kamienny Fabisiak. Ludzkie strzępy i kamień z oszalałym, tłukącym sercem. Wewnątrz tych strzępów, wewnątrz tego kamienia- coś o niewymiernej, nieprzeliczalnej wartości: życie ludzkie. Patrzyłam na oskarżonych. Mecenas Bieńkowski kończył przemówienie: - Panowie sędziowie, jeśli po wszystkim, co zostało tu powiedziane, z ust waszych padłoby słowo "śmierć" w tym momencie wyciągnął przed siebie rękę, rozcapierzył palce i trwając w tym geście obrony i sprzeciwu, schrypniętym głosem wykrzyczał: - to pamiętajcie, że byłem przeciw! przeciw! przeciw!"

Bardzo ciekawe reportaże sądowe opisujące sprawy, którymi kilkadziesiąt lat temu żyła cała Polska. Afery gospodarcze, morderstwa, pobicia". Widać w nich niezwykłe zaangażowanie autorki w opisywane sprawy, ale jednocześnie daleka jest od, właściwego niektórym współczesnym dziennikarzom, poszukiwania sensacji na siłę,...

książek: 264
zeberka363 | 2017-12-13
Na półkach: 2017, Przeczytane
Przeczytana: 13 grudnia 2017

Zaciekawiły mnie te reportaże,a niektóre mocno zszokowały.Czasem zachodziłam w głowę dlaczego wyrok jest tak niski,a czasem zadawałam sobie pytanie "dlaczego tak dużo!"Zabrakło mi podsumowania, tzn.ile kto ze skazanych odsiedział? Nawrócił się z drogi zła? Czy Ci ludzie jeszcze żyją? Pewnie nie.Polecam!

książek: 594
ilo99 | 2018-03-14
Na półkach: Przeczytane, Polecane

Reportaże pisane ze spraw sądowych toczących się w latach PRL-u, głównie są to lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte. Autorka opisuje różne sprawy, od morderstw, tych popełnionych z zimną krwią i tych pod wpływem alkoholu, przez kłótnie o spadek i podział ziemi, po afery łapówkarskie. I właśnie z takiej rozprawy pochodzi tytułowe zdanie. Był to pokazowy proces aferzystów mięsnych. Obrońca jednego z oskarżonych w ten sposób protestował przeciwko karze śmierci za przestępstwo gospodarcze. Po latach udowodniono, że w trakcie tej rozprawy z 1964, dotyczącej nieprawidłowości w MHM-ie, roku popełniono wiele błędów. Winni mieli zostać ukarani. Przykładowo. Za wszelką cenę. Przestępstwa wybrane przez autorkę są różne. Pokazują przekrojowo całe społeczeństwo. To oprócz spraw sądowych wyjątkowo ciekawy obraz socjologiczny tamtej epoki. Polecam.

książek: 6
Marek | 2017-10-04
Na półkach: Przeczytane

Warto pamiętać, że Irena Seidler, pomimo niewątpliwego talentu i wkładu w polski reportaż miała też słabsze momenty, o czym pisze Przemysław Semczuk w "Wampirze z Zagłębia".

Tej ostatniej książki nie zna najprawdopodobniej pan Łazarkiewicz (czym go usprawiedliwiam bardziej niż czynię zarzut) pisząc we wstępie o Seidlerowej:

"Relacjowała najgłośniejsze procesy w Polsce: (...) "wampira z Sosnowca" z lat 70-tych, w którym sądzono seryjnego mordercę i gwałciciela Zdzisława Marchwickiego". Semczuk pokazał już jednak jak bardzo zmanipulowana była sprawa "wampira" i jak wątpliwe jest, że Marchwicki był rzeczywiście mordercą.

Reportaż Seidlerowej o Marchwickim pod tytułem "W tych dniach ostateczny wyrok..." (w którym nie pozwoliła sobie na najmniejsze wątpliwości wobec winy oskarżonego) był być może efektem zmanipulowania jej oglądu sprawy przez milicyjną i prokuratorską narrację, co mogło zaburzyć jej zmysł reporterski, ale też mocno się tej narracji przysłużył.

Pominięcie go w...

książek: 595
Intruder | 2018-03-04
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 04 marca 2018

7/10 - dobra. Zbiór reportaży z głośnych spraw sądowych Polskiej Republiki Ludowej z lat 60-80-tych XX wieku. Nieco nierówna i momentami cenzurowana po myśli Partii, ale ciągle skłaniająca do refleksji podróż w czasie. Dyskotekowe mordownie w wiejskich remizach, ciągnące się dekadami procesy miedzy sąsiadami o metr pola, stalking, morderstwa w afekcie, na zimno czy w zamroczeniu alkoholowym, skatowane dzieci, korupcja i malwersacja mienia państwowego. Margines marginesem, ale to ciągle nasza rzeczywistość - dla zdecydowanej większości opisanych tu przestępstw i wynaturzeń znajdziemy niestety bardzo współczesny odpowiednik... W samej książce niezmiernie brakowało mi sprawdzenia dalszych, aktualnych losów jej antybohaterów - pewnie nie spałbym lepiej w nocy wiedząc, że ta oto nowa sąsiadka z IV piętra może mi, jak przed piętnastu laty swej matce, bez powodu rozbić głowę siekierą, poćwiartować zwłoki, oblać kwasem i zjeść, ale na pewno nie zapomniałbym o uprzejmym "dzień...

książek: 858
czytankianki | 2018-01-05
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 01 stycznia 2018

Do książki wybrano reportaże sądowe B. Seidler z trzech dekad i może dlatego zbiór wydaje się nierówny. Teksty na pewno pozwalają poczuć ducha tamtych czasów i poznać kilka ciekawych spraw, niemniej przydałyby się solidne przypisy. Zachwalając (bezkrytycznie zresztą) autorkę, Łazarewicz pisze we wstępie, że dużo kryje się między wierszami – pytanie, czy młody czytelnik będzie potrafił to wyczuć (np. w opisie afery mięsnej). Zastanawia też, w jakim stopniu Seidler opisywała niektóre przypadki „po linii partyjnej”. Tak czy inaczej lektura jest frapująca.

książek: 163
PedroP | 2017-10-12
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 12 października 2017

Wybitna książka, choć to tylko i aż zbiór kilku reportaży - historii, których moc jest niesamowita, a ich przesłanie pozostaje z nami na długo po odłożeniu książki na półkę. Może zabrzmi to banalnie, ale nie ma już takich dziennikarzy, podczas czytania tekstów których człowiek po prostu wsiąka i niesamowicie się angażuje. Twórcy monotonnych i durnych kryminałów, wyprzedzający się w coraz to nowych i momentami kuriozalnych fabułach, schowajcie się w mysią dziurę i zamilczcie na zawsze.

książek: 387
Marcin | 2018-02-26
Na półkach: 52/2018, Przeczytane
Przeczytana: 25 lutego 2018

Bardzo dobry zbiór reportaży, chociaż nierówny. Niewątpliwe plusy to niezwykły klimat tamtych czasów oraz świetnie oddana atmosfera sali sądowej. Dodatkowo na przytoczone historie patrzymy przez pryzmat współczesności, mając na uwadze, że narracja nosi znamiona cenzorskie. Polecam.

książek: 476
Momo | 2018-02-01
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 lutego 2018

Bardzo nierówne reportaże, niektóre ciągnęły się niemiłosiernie, znów inne czytałam z wypiekami na twarzy, nie mogąc się od nich oderwać.

zobacz kolejne z 305 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd