Księżyc z peweksu. O luksusie w PRL

Seria: Reportaż
Wydawnictwo: Czarne
6,36 (332 ocen i 44 opinie) Zobacz oceny
10
4
9
9
8
41
7
113
6
93
5
45
4
12
3
11
2
2
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380495692
liczba stron
328
język
polski
dodała
Ag2S

W kraju, w którym ludzie gnieździli się z maleńkich mieszkaniach, a z roku na rok półki sklepowe robiły się coraz bardziej puste, słowo „luksus” nabrało specyficznego znaczenia. Ale nawet ten luksus nie był dla wszystkich. Bo był to także kraj równych i równiejszych. Sprytnych i sprytniejszych. Aleksandra Boćkowska tropiła niczym detektyw, podążała śladem tego, co w PRL-u uchodziło za...

W kraju, w którym ludzie gnieździli się z maleńkich mieszkaniach, a z roku na rok półki sklepowe robiły się coraz bardziej puste, słowo „luksus” nabrało specyficznego znaczenia. Ale nawet ten luksus nie był dla wszystkich. Bo był to także kraj równych i równiejszych. Sprytnych i sprytniejszych.

Aleksandra Boćkowska tropiła niczym detektyw, podążała śladem tego, co w PRL-u uchodziło za luksusowe. Szukała kontaktów. „Luksus w PRL to jest bardzo smutna opowieść” – mówili jedni, a drudzy dorzucali: „Luksus w PRL? To brzmi jak ironia”.

Bo z luksusem w PRL jest trochę jak z przynależnością do partii: wszyscy kogoś znali, ale sami nie mieli nic wspólnego.

Dziesiątki rozmów – z marynarzami i ich rodzinami, dyrektorami i bywalcami hoteli, prywaciarzami, sekretarzami partii, słowem, ludźmi, którzy jeśli nie mieli, to przynajmniej mogli więcej – pozwoliły przybliżyć definicję ówczesnego luksusu. Nie tylko materialnego. Luksusem mogła być polędwica, szwedzkie gwoździe albo dżinsy – kupowane w peweksie za dolary zdobywane na czarnym rynku. Albo telefon – na doprowadzenie linii czekało się latami. Zegarki, wille, zachodnie samochody – oczywiście. Ale także wolność i poczucie bezpieczeństwa.

Z rozmów, lektur i podróży po całej Polsce powstał pasjonujący reportaż o tym, o czym kiedyś większość Polaków mogła tylko pomarzyć. I fascynująca historia bardzo ważnej części życia Polaków przed ’89 rokiem.

 

źródło opisu: https://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/ksiezyc-z-peweksu

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Silverq21 książek: 604

Powszednie delikatesy

Jestem dzieckiem demokracji i wychowałem się w świecie, który mógł oddychać pełną piersią powietrzem nasyconym wolnością. Zamiast pustych półek i rozczarowania, w mym okolicznym spożywczaku uśmiechowi towarzyszył piętrzący się stos produktów. Podobnie jak w niedalekim sklepie zabawkowym, co wykorzystywałem nader często. Mimo to podskórnie ciągnie mnie do PRL-owskiej rzeczywistości moich rodziców, która była równie trudna, co barwna.

Ciekawym aspektem jest z pewnością pojęcie luksusu. No właśnie, cóż takiego pretendowało do takiego miana w świecie, gdzie brak towaru i paradoksalnie długie kolejki szły z sobą w parze? W sukurs temu problemowi idzie Aleksandra Boćkowska, która postanawia w swojej książce przybliżyć właśnie taką tematykę i zaznajomić z realiami, jakie wielu wspomina dziś z nutą gorejącej nostalgii.

Przygoda ta zaczyna się pod banderą marynarzy będących jedną z tak zwanych grup uprzywilejowanych. Niekoniecznie chodzi tu o zarobki, ale możliwości dodatkowego handlu, będącego pokusą nie do odparcia. Parali się tym wszyscy, kto się wstrzymywał, ten miał problemy na starcie. Jakaś kontrola istniała, ale człowiek zmyślna bestia, nie takie cuda potrafił omijać. Wychodzenie choćby w ubraniowej kaskadzie, bo rzekomo zimno, to kropla w morzu pomysłowości wilków morskich.

Nie inaczej wyglądało to w wypadku górników, o czym akurat miałem jakiekolwiek pojęcie. Jednak czego się nie spodziewałem, mieli oni swoje prywatne sklepy, w których mogli zaopatrzyć się w prawdziwe...

Jestem dzieckiem demokracji i wychowałem się w świecie, który mógł oddychać pełną piersią powietrzem nasyconym wolnością. Zamiast pustych półek i rozczarowania, w mym okolicznym spożywczaku uśmiechowi towarzyszył piętrzący się stos produktów. Podobnie jak w niedalekim sklepie zabawkowym, co wykorzystywałem nader często. Mimo to podskórnie ciągnie mnie do PRL-owskiej rzeczywistości moich rodziców, która była równie trudna, co barwna.

Ciekawym aspektem jest z pewnością pojęcie luksusu. No właśnie, cóż takiego pretendowało do takiego miana w świecie, gdzie brak towaru i paradoksalnie długie kolejki szły z sobą w parze? W sukurs temu problemowi idzie Aleksandra Boćkowska, która postanawia w swojej książce przybliżyć właśnie taką tematykę i zaznajomić z realiami, jakie wielu wspomina dziś z nutą gorejącej nostalgii.

Przygoda ta zaczyna się pod banderą marynarzy będących jedną z tak zwanych grup uprzywilejowanych. Niekoniecznie chodzi tu o zarobki, ale możliwości dodatkowego handlu, będącego pokusą nie do odparcia. Parali się tym wszyscy, kto się wstrzymywał, ten miał problemy na starcie. Jakaś kontrola istniała, ale człowiek zmyślna bestia, nie takie cuda potrafił omijać. Wychodzenie choćby w ubraniowej kaskadzie, bo rzekomo zimno, to kropla w morzu pomysłowości wilków morskich.

Nie inaczej wyglądało to w wypadku górników, o czym akurat miałem jakiekolwiek pojęcie. Jednak czego się nie spodziewałem, mieli oni swoje prywatne sklepy, w których mogli zaopatrzyć się w prawdziwe rarytasy pokroju pralek czy lodówek. Jednak to tylko jedna strona medalu, gdyż w tym zawodzie presja była nieodłączna, praca ponad stan oczywista, a oczekiwania władzy co do wydobycia zawsze zbyt wywindowane.

No właśnie, skoro o władzy mowa, to warto przyjrzeć się tym, którzy mogą więcej. Bohaterowie są tu dwojacy. Jedni na wzór Śliwińskiego czy Tejchmy starali się załatwić jak najlepiej zarządzanym przez siebie i rodzimym mieścinom. Jasne, każdy swoje lody kręcił, ale rzadko z zachowaniem umiaru. O wiele bardziej jaskrawą i prawdziwą petardą były przyjęcia najważniejszych z ważnych w zagarniętych pałacach. Jeżdżenie najnowszymi zdobyczami motoryzacyjnej techniki, czym szczycił się choćby Cyrankiewicz. Tu wszystko dało się załatwić i mało kto ściskał pasa jak pierwszy sknerus PRL czyli Władysław Gomułka. Niestety, władza litości nie miała. Jak chciała górali wywłaszczyć i na Gubałówce hotel postawić, tak zrobiła. Polowania z bankietami organizowała. Rzec można inne szaty, ale postawa tych u góry jakże znajoma.

Wróćmy jednak do statystycznego Kowalskiego, który musiał sobie jakoś radzić. Od dobrze znanych pomarańczy i bananów, o których wielu rodziców wspomina do dziś, poprzez artykuły pierwszej potrzeby. Buty i mięso wydawały się produktami z kosmosu, kto złapał ten mógł mówić o szczęściu. Kwestie ubrań równie ciekawe, nawet skarpety schodziły na pniu, nie wspominając o produktach klasy wyższej. To co dla nas jest podstawą i oczywistością tam ubierało się w znamiona luksusu, o który trzeba było wszakże zawalczyć.

Nie znaczy to jednak, że nie potrafiono się bawić. I nie chodzi tu wyłącznie o bohemę mieszkającą na Saskiej Kępie, która miała swoje kultowe lokale, jak chociażby Sułtan. Każdy lubił się rozerwać, a rzecz wiadoma, że siwucha i trochę tańca pozwalało zapomnieć o urokach codzienności. Tu jakaś domóweczka, tam dansing, sylwestry, przyjęcia. Kto szukał rozrywki ten znalazł, jak nie na mieście, to w domowym zaciszu wśród znajomych.

Taka to właśnie była ta kraina PRL-em płynąca, która w wydaniu autorki choć smutna, to jednocześnie pociągająca. Machinację władzy, przemiany na przestrzeni lat, spojrzenie na towary dziś szeroko dostępne, wtedy mające miano wymarzonych. Nie była to rzeczywistość łatwa, ani sprawiedliwa, acz w wydaniu Boćkowskiej jest w niej coś absorbującego. Przytaczany przez nią posępny absurd jest na swój sposób urokliwy. Jeśli poznawać codzienność rodziców, to właśnie w takim wydaniu. Słodko-gorzkim, a przy tym przystępnym i niezwykle atrakcyjnym.

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (931)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 544
Jeżynka | 2018-05-09
Na półkach: 2018, Przeczytane, Z biblioteki
Przeczytana: 09 maja 2018

Rozczarowani tą pozycją mogą czuć się Ci którzy liczyli na sentymentalną podróż w świat dzieciństwa pachnącego kubańskimi pomarańczami, gumą Donald czy torcikiem wedlowskim (ja do dziś pamiętam jakim rarytasem były ścinki z wafli użytych do wyrobu torcików które potem sprzedawano na wagę).
Oddzielną kategorią były wtedy też wycieczki w sklepach typu Pewex czy Baltona gdzie przychodziło się raczej popatrzeć na inny świat niż cokolwiek kupić.

"Księżyc z peweksu. O luksusie w PRL" Aleksandry Boćkowskiej nie wzbudzi w nas nostalgii za dawnymi czasami (no może trochę) ale też nie taki był cel tej książki. Autorka napisała reportaż w którym na luksus w okresie komuny patrzy okiem trochę socjologa, trochę historyka a trochę dziennikarza.
Opowiadają o nim marynarze ze słynnego gdyńskiego osiedla "Zegarkowo", mieszkańcy Saskiej Kępy, śląscy górnicy przez lata dopieszczani i cenieni przez władze. Samą władzę: wojewódzką (opowieść o pileckim wojewodzie Śliwińskim) i centralną również...

książek: 693
Monika | 2017-09-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 29 września 2017

Ponieważ lubię klimaty rodem z PRL, więc sięgnęłam po tę książkę z zainteresowaniem. A przeczytałam z przyjemnością. To ogólne wrażenie, średnia wyciągnięta z poszczególnych rozdziałów. Bo było ciekawie i mniej ciekawie, chwilami zbyt suchy język sprawiał wrażenie "referatu na temat". Najciekawszy dla mnie był rozdział "Luksus władzy", poświęcony elitom (?) partyjnym PRL. I tak sobie myślę, że może zmieniła się dziś definicja tego, co jest luksusem, ale mechanizmy w jego zdobywaniu pozostały podobne. Polecam, choć z zastrzeżeniami (troszkę było chyba "za poważnie" i "za sucho").

książek: 1540
deana | 2017-12-30
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 29 grudnia 2017

Na zajęciach z angielskiego, na które uczęszczałam, lektor stwierdził, że polskim słowem, którego nie da się wytłumaczyć cudzoziemcowi jest ,,skombinować". Bo co to znaczy? Pożyczyć? Ukraść? Wziąć? Znaleźć? Mieć? Kupić? Niby wszystko po trochu ale nie do końca. Dla Polaka oczywistym jest, że czasem coś trzeba skombinować. Nikt nie pyta dokładnie skąd i jak, ważne by było. I chociaż obecnie mniej działamy w ten sposób bo prawie wszystko jest w sklepie lub internecie, to ważne jest aby uświadomić sobie jak właściwie to wszystko się zaczęło i gdzie miało swoje początki. Razem z Aleksandrą Boćkowską trzeba się więc wybrać w podróż w czasie do czasów PRL.

Autorka reportażu skupia się na luksusie. Ale ten luksus PRLowski jest zupełnie różny od współczesnego. Trochę szary, przykurzony, wymęczony, skombinowany. Luksus to większe (lub chociaż samodzielne) mieszkanie, pomarańcze, zegarek, mięso spod lady i nadzieja na samochód w przyszłości. Patrząc z współczesnej perspektywy, przeciętny...

książek: 611
sylwia | 2018-02-07
Na półkach: Przeczytane

Tę pozycję trudno mi oceniać. Bardzo sobie cenię serię reportaży Wydawnictwa Czarne. Niestety popełniłam błąd snucia wyobrażeń o tym co się kryje w treści, przez co mój odbiór tej pozycji nie jest obiektywny. Księżyc z Peweksu to perfekcyjnie dopracowany reportaż, który moim skromnym zdaniem mógłby posłużyć za materiał wykorzystywany na lekcjach historii. Ja z kolei bardzo liczyłam na smaczki z życia codziennego przeciętnych rodzin żyjących w epoce słusznie minionej. Dlatego też czuję spory niedosyt. Jednak nie chciałam oddawać lekkiego niezadowolenia w ocenie ponieważ jest to pozycja naprawdę dobra i warta przeczytania. Szczególnie polecam młodszym czytelnikom, których ten okres ominął.

książek: 1388
Sandra Jasona | 2018-08-09
Przeczytana: 09 sierpnia 2018

/W Polsce nie było komunizmu, który zakładał wszystkim po równo, był socjalizm, w którym żyła grupa ludzi mająca lepiej niż inni/
Autorka mnie zaskoczyła, myślałam, że będą to historie, o statkach z pomarańczami, butach Relax, czy papierze toaletowym za makulaturę. Nic z tego, mamy historię przemian od czasów powojennych po schyłek PRL-u z punktu widzenia luksusu. Mamy luksus pewnych zawodów: marynarze, górnicy, badylarze, dysponujący przydziałami urzędnicy. Mamy luksus władzy: przydziały, dysponowanie bonami, talonami, ale tez przywileje: wczasy, polowania, wyjazdy na uczelnie. Mamy też byłe ziemiaństwo pozbawione majątków, które wywłaszczano, którym domeldowywano całe rodziny, które albo zajmowało się sztuką i kulturą, albo rolnictwem (Potocki). Mamy Gdańsk, Gdynię i tutaj marynarzy, którym budowano osiedla, aby żony były bliżej. Górników z ich giewexami, specjalne talony za pracę w soboty i niedziele, pełne półki. Mamy też peweksy i towary z zachodu za dolary, których oficjalnie...

książek: 3344
szczypiorek5 | 2017-11-11
Na półkach: Przeczytane, Pożyczone, 2017
Przeczytana: 11 listopada 2017

Książka dobra choć nie porywająca, myślę,że bardziej dla osób , które choć trochę swoim życiem "zahaczyły" o PRL, choć przez mgłę pamiętają pomarańcze tylko na święta, zapach gum Kaczora Donalda z Pewexu, szpan reklamówek (foliowych toreb) z reklamą Marlboro, "załatwianie" a nie kupowanie ,talony na samochody ,karki na cukier itp.
Dla młodszych czytelników lektura może być miejscami trochę nużąca i niezrozumiała, niemniej polecam- dla wiedzy o czasie słusznie minionym.

książek: 1730
chiave | 2018-01-15
Przeczytana: 15 stycznia 2018

"Księżyc z peweksu" Aleksandry Boćkowskiej dobrze się czyta i bardzo chciałabym ocenić go wyżej, ale niestety nie mogę. Odnajduję w nim te same niedostatki co w książce wcześniejszej, poświęconej modzie w PRL. A to, co za pierwszym razem można wybaczyć, za drugim zaczyna drażnić i nasuwa podejrzenie, że to nie przypadkowy błąd, tylko immanentna cecha warsztatu i optyki autora.
Tym razem Boćkowska zajęła się PRL-owskim luksusem. Temat bez dwóch zdań nośny, ciekawy i otwierający ogromne pole do badań. Trzeba też przyznać, że jak i poprzednio, autorka podeszła do zadania bardzo sumiennie: dokonała solidnego researchu, przekopała się przez liczne źródła, przeprowadziła wiele rozmów. Jednak znowu aż żal, że zabrakło jej bardziej wnikliwego spojrzenia, większego zacięcia socjologicznego i psychologicznego. Że cały ten skrupulatnie zgromadzony i ciekawy materiał nie doczekał się bardziej analitycznej obróbki i że nie wyciśnięto go do ostatniej kropli soku. Że autorka zbyt często powiela...

książek: 343
Andrzej | 2018-01-02
Przeczytana: 02 stycznia 2018

Właściwie rozczarowanie. Autorka w bodajże drugiej tego typu książce(pierwszą były reportaże o modzie PRLu) popełnia podobny błąd. Opisując socjologiczne trendy i fenomeny okresu komunizmu sprowadza całą grozę tamtych czasów do poziomu miłej gawędy nie wysilając się na pogłębioną analizę przyczyn i skutków.

Po pierwsze mam wrażenie, że obraz przeciętnych Polaków przedstawiony w niniejszej książce zbudowany jest na dychotomii – Irokezi zza żelaznej kurtyny vs. cywilizowany i uporządkowany zachodni swiat. Nie jest to prawda. Byliśmy narodem wyjątkowo zgnojonym i upodlonym (teza ta wybrzmiewa stanowczo za cicho w ostatnim rozdziale) a pomimo tego zachowalismy godność, kreatwność i – szczególnie w świetle tego jak kolejne państwa Zachodu na NASZYCH OCZACH stają się państwami upadłymi – wewnetrzną suwerennność.

Po drugie dziwi (a właściwie nie powinno) przemilczenie przez Boćkowską niesamowitego czasu jakim były lata 90. i początek lat 2000. Przecież to była cudowna kontynuacja...

książek: 272
Buchling | 2018-09-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: wrzesień 2018

Szczerze mówiąc oczekiwałam czegoś innego.
W książce znajdziemy mnóstwo historii sławnych mniej lub bardziej postaci, a mnie chodziło o jakieś ciekawostki kulturalne (lub nie) dotyczące PRL'u.
Moje zainteresowanie towarzyszące czytaniu możnaby śmiało zobrazować za pomocą sinusoidy. Początek czytałam z wypiekami na twarzy, kolejny rozdział nużył mnie bardzo. Po czym znów coś przykuwało moją uwagę, by za moment zrazić mnie do siebie jakimiś historycznymi wspomnieniami osób w tym momencie dla mnie (powiem odważnie) nieważnych.
Nie uważam żeby te historyczne wspomnienia nie były wartościowe, czy ciekawe, ale o nich czytałam już w innych książkach lub wiem, w jakich mogę poczytać, a tu chciałam odnaleźć coś innego.
Książka zamiast przez jedną autorkę zdaje się być pisana przez wielu różnych z czego nie każdy ma talent...
Dlatego taka ocena, nie porwała mnie ta książka, czuję się oszukana (pierwszy raz) przez wydawnictwo Czarne.

książek: 285
zetbasia | 2018-03-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 marca 2018

Luksus w PRL miał wiele twarzy. Dla jednych luksusem były pomarańcze i rajstopy, dla innych willa wybudowana za państwowe pieniądze. Starsze pokolenie jeszcze pamieta jak to było, młodsze może być zdziwione po lekturze.

zobacz kolejne z 921 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd