Księżyc z peweksu. O luksusie w PRL

Seria: Reportaż
Wydawnictwo: Czarne
6,36 (419 ocen i 55 opinii) Zobacz oceny
10
7
9
11
8
51
7
137
6
126
5
51
4
16
3
15
2
2
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380495692
liczba stron
328
kategoria
literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

W kraju, w którym ludzie gnieździli się z maleńkich mieszkaniach, a z roku na rok półki sklepowe robiły się coraz bardziej puste, słowo „luksus” nabrało specyficznego znaczenia. Ale nawet ten luksus nie był dla wszystkich. Bo był to także kraj równych i równiejszych. Sprytnych i sprytniejszych. Aleksandra Boćkowska tropiła niczym detektyw, podążała śladem tego, co w PRL-u uchodziło za...

W kraju, w którym ludzie gnieździli się z maleńkich mieszkaniach, a z roku na rok półki sklepowe robiły się coraz bardziej puste, słowo „luksus” nabrało specyficznego znaczenia. Ale nawet ten luksus nie był dla wszystkich. Bo był to także kraj równych i równiejszych. Sprytnych i sprytniejszych.

Aleksandra Boćkowska tropiła niczym detektyw, podążała śladem tego, co w PRL-u uchodziło za luksusowe. Szukała kontaktów. „Luksus w PRL to jest bardzo smutna opowieść” – mówili jedni, a drudzy dorzucali: „Luksus w PRL? To brzmi jak ironia”.

Bo z luksusem w PRL jest trochę jak z przynależnością do partii: wszyscy kogoś znali, ale sami nie mieli nic wspólnego.

Dziesiątki rozmów – z marynarzami i ich rodzinami, dyrektorami i bywalcami hoteli, prywaciarzami, sekretarzami partii, słowem, ludźmi, którzy jeśli nie mieli, to przynajmniej mogli więcej – pozwoliły przybliżyć definicję ówczesnego luksusu. Nie tylko materialnego. Luksusem mogła być polędwica, szwedzkie gwoździe albo dżinsy – kupowane w peweksie za dolary zdobywane na czarnym rynku. Albo telefon – na doprowadzenie linii czekało się latami. Zegarki, wille, zachodnie samochody – oczywiście. Ale także wolność i poczucie bezpieczeństwa.

Z rozmów, lektur i podróży po całej Polsce powstał pasjonujący reportaż o tym, o czym kiedyś większość Polaków mogła tylko pomarzyć. I fascynująca historia bardzo ważnej części życia Polaków przed ’89 rokiem.

 

źródło opisu: https://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/ksiezyc-z-peweksu

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Silverq21 książek: 675

Powszednie delikatesy

Jestem dzieckiem demokracji i wychowałem się w świecie, który mógł oddychać pełną piersią powietrzem nasyconym wolnością. Zamiast pustych półek i rozczarowania, w mym okolicznym spożywczaku uśmiechowi towarzyszył piętrzący się stos produktów. Podobnie jak w niedalekim sklepie zabawkowym, co wykorzystywałem nader często. Mimo to podskórnie ciągnie mnie do PRL-owskiej rzeczywistości moich rodziców, która była równie trudna, co barwna.

Ciekawym aspektem jest z pewnością pojęcie luksusu. No właśnie, cóż takiego pretendowało do takiego miana w świecie, gdzie brak towaru i paradoksalnie długie kolejki szły z sobą w parze? W sukurs temu problemowi idzie Aleksandra Boćkowska, która postanawia w swojej książce przybliżyć właśnie taką tematykę i zaznajomić z realiami, jakie wielu wspomina dziś z nutą gorejącej nostalgii.

Przygoda ta zaczyna się pod banderą marynarzy będących jedną z tak zwanych grup uprzywilejowanych. Niekoniecznie chodzi tu o zarobki, ale możliwości dodatkowego handlu, będącego pokusą nie do odparcia. Parali się tym wszyscy, kto się wstrzymywał, ten miał problemy na starcie. Jakaś kontrola istniała, ale człowiek zmyślna bestia, nie takie cuda potrafił omijać. Wychodzenie choćby w ubraniowej kaskadzie, bo rzekomo zimno, to kropla w morzu pomysłowości wilków morskich.

Nie inaczej wyglądało to w wypadku górników, o czym akurat miałem jakiekolwiek pojęcie. Jednak czego się nie spodziewałem, mieli oni swoje prywatne sklepy, w których mogli zaopatrzyć się w prawdziwe...

Jestem dzieckiem demokracji i wychowałem się w świecie, który mógł oddychać pełną piersią powietrzem nasyconym wolnością. Zamiast pustych półek i rozczarowania, w mym okolicznym spożywczaku uśmiechowi towarzyszył piętrzący się stos produktów. Podobnie jak w niedalekim sklepie zabawkowym, co wykorzystywałem nader często. Mimo to podskórnie ciągnie mnie do PRL-owskiej rzeczywistości moich rodziców, która była równie trudna, co barwna.

Ciekawym aspektem jest z pewnością pojęcie luksusu. No właśnie, cóż takiego pretendowało do takiego miana w świecie, gdzie brak towaru i paradoksalnie długie kolejki szły z sobą w parze? W sukurs temu problemowi idzie Aleksandra Boćkowska, która postanawia w swojej książce przybliżyć właśnie taką tematykę i zaznajomić z realiami, jakie wielu wspomina dziś z nutą gorejącej nostalgii.

Przygoda ta zaczyna się pod banderą marynarzy będących jedną z tak zwanych grup uprzywilejowanych. Niekoniecznie chodzi tu o zarobki, ale możliwości dodatkowego handlu, będącego pokusą nie do odparcia. Parali się tym wszyscy, kto się wstrzymywał, ten miał problemy na starcie. Jakaś kontrola istniała, ale człowiek zmyślna bestia, nie takie cuda potrafił omijać. Wychodzenie choćby w ubraniowej kaskadzie, bo rzekomo zimno, to kropla w morzu pomysłowości wilków morskich.

Nie inaczej wyglądało to w wypadku górników, o czym akurat miałem jakiekolwiek pojęcie. Jednak czego się nie spodziewałem, mieli oni swoje prywatne sklepy, w których mogli zaopatrzyć się w prawdziwe rarytasy pokroju pralek czy lodówek. Jednak to tylko jedna strona medalu, gdyż w tym zawodzie presja była nieodłączna, praca ponad stan oczywista, a oczekiwania władzy co do wydobycia zawsze zbyt wywindowane.

No właśnie, skoro o władzy mowa, to warto przyjrzeć się tym, którzy mogą więcej. Bohaterowie są tu dwojacy. Jedni na wzór Śliwińskiego czy Tejchmy starali się załatwić jak najlepiej zarządzanym przez siebie i rodzimym mieścinom. Jasne, każdy swoje lody kręcił, ale rzadko z zachowaniem umiaru. O wiele bardziej jaskrawą i prawdziwą petardą były przyjęcia najważniejszych z ważnych w zagarniętych pałacach. Jeżdżenie najnowszymi zdobyczami motoryzacyjnej techniki, czym szczycił się choćby Cyrankiewicz. Tu wszystko dało się załatwić i mało kto ściskał pasa jak pierwszy sknerus PRL czyli Władysław Gomułka. Niestety, władza litości nie miała. Jak chciała górali wywłaszczyć i na Gubałówce hotel postawić, tak zrobiła. Polowania z bankietami organizowała. Rzec można inne szaty, ale postawa tych u góry jakże znajoma.

Wróćmy jednak do statystycznego Kowalskiego, który musiał sobie jakoś radzić. Od dobrze znanych pomarańczy i bananów, o których wielu rodziców wspomina do dziś, poprzez artykuły pierwszej potrzeby. Buty i mięso wydawały się produktami z kosmosu, kto złapał ten mógł mówić o szczęściu. Kwestie ubrań równie ciekawe, nawet skarpety schodziły na pniu, nie wspominając o produktach klasy wyższej. To co dla nas jest podstawą i oczywistością tam ubierało się w znamiona luksusu, o który trzeba było wszakże zawalczyć.

Nie znaczy to jednak, że nie potrafiono się bawić. I nie chodzi tu wyłącznie o bohemę mieszkającą na Saskiej Kępie, która miała swoje kultowe lokale, jak chociażby Sułtan. Każdy lubił się rozerwać, a rzecz wiadoma, że siwucha i trochę tańca pozwalało zapomnieć o urokach codzienności. Tu jakaś domóweczka, tam dansing, sylwestry, przyjęcia. Kto szukał rozrywki ten znalazł, jak nie na mieście, to w domowym zaciszu wśród znajomych.

Taka to właśnie była ta kraina PRL-em płynąca, która w wydaniu autorki choć smutna, to jednocześnie pociągająca. Machinację władzy, przemiany na przestrzeni lat, spojrzenie na towary dziś szeroko dostępne, wtedy mające miano wymarzonych. Nie była to rzeczywistość łatwa, ani sprawiedliwa, acz w wydaniu Boćkowskiej jest w niej coś absorbującego. Przytaczany przez nią posępny absurd jest na swój sposób urokliwy. Jeśli poznawać codzienność rodziców, to właśnie w takim wydaniu. Słodko-gorzkim, a przy tym przystępnym i niezwykle atrakcyjnym.

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (55)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 864
mallinesq | 2019-07-08
Na półkach: Przeczytane, 2019

Tematyka niezwykle interesująca, niestety napisana w taki sposób, że po każdej przeczytanej stronie chce się zasnąć na parę godzin.

książek: 19
Olrun | 2019-05-13
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 maja 2019

Krótka - zbyt krótka - za to bardzo ciekawa książka o dobrach luksusowych w PRLu. Fiat Mirafiori, Vespa, futra, hotele z basenem... a wokół ludzie szukający papieru toaletowego, lub butów dziecięcych. Kontrast porażający, ale za to ciekawie przeczytać o czasach słusznie minionych, do których coraz więcej ludzi czuje nieuzasadniony sentyment. Było szaro, buro i ponuro, a nieliczne wysepki luksusu były naprawdę dla wybranych.
Dobra, potrzebna książka, napisana ciekawie i przystępnie.
Plus

książek: 599
tomsn | 2019-04-07
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 07 kwietnia 2019

Ciekawe, interesujące, epizodyczne.

książek: 1281
gabaczyta | 2019-03-30
Przeczytana: 30 marca 2019

Nie bardzo wiem co mam myśleć o tej książce. Pomimo, że to reportaż to dla mnie jako osoby która okres PRL zna tylko z lekcji historii. Rzeczywistość przedstawiona w książce to połączenie kuriozum i "komedii" czyli tego co nawet jeśli nie żyliśmy w tamtych czasach znamy z wielu polskich starych komedii. Ale to przecież książka o luksusie... Luksusie w PRLu, z peweksu za dolary, a jeśli nie to z pod lady i po znajomości. Luksusu w postaci mebli, pralki,talonu na Malucha. To luksus mały- luksus szynki i masła, ale jest też luksus władzy wielki przytłaczający wystawne przyjęcia, drogie samochody, znajomości, ale i ten luksus często składał się z pozorów...
Kluczowe słowo w prlowskiej definicji luksusu stanowiły dewizy, dolary znajomości, no i peweks, w którym przy dobrych znajomościach można było kupić nawet księżyc. Luksus często wymagał zaradności i pomysłowości. Ta książka to świetny obraz tamtej rzeczywistości w wydaniu "delux" choć często bardzo tandetnej.
Ciekawe, choć pisane...

książek: 8
boena | 2019-03-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 03 marca 2019

Opinia pana Henryka prawdziwa aż do bólu..... brzucha ze śmiechu wywołanego wspomnieniami, kiedy jako vip(vipka?) balowałam z innymi wyróżnionymi( stanowiskami i kasą)przez cały okres rozpasanego woluntaryzmu gierkowskiego

książek: 19
czytaczu | 2019-02-27
Na półkach: Przeczytane

Znakomita reporterska robota. A właściwie coś więcej niż tylko reporterska robota. Bo Boćkowska okazuje się etnolożką, kulturoznawczynią, socjolożką. Jej książka jest ważnym uzupełnieniem opisanej na wiele sposobów historii politycznej czy - w mniejszym stopniu - historii społecznej PRL.
Osobne brawa za doskonałą frazę i przemyślaną kompozycję. Gdyby to było możliwe, chętnie wysłałbym do Boćkowskiej niektórych historyków na korepetycje z opowiadania.

książek: 2261
Wojciech Gołębiewski | 2019-02-22
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 22 lutego 2019

PRZYGNĘBIAJĄCYM, JEDNOSTRONNYM OBRAZEM PRL NIE UDAŁO SIĘ AUTORCE WPĘDZIĆ MNIE W DEPRESJĘ CZY KOMPLEKSY, BO ŻYCIE MIAŁEM SZCZĘŚLIWE
Po pierwsze - groch z kapustą, po drugie - skakanie po różnych latach, a wnioski słuszne tylko dla krótkich okresów; po trzecie - brak klimatu PRL i zmian nastrojów czy pryncypiów, po czwarte - poruszanie problemów marginesowych zamiast zmian warunków życia i mentalności Kowalskiego, i po piąte - nie zdefiniowany ewentualny czytelnik, który miałby to łatwo kupić.
Jestem już jednym z nielicznych, którzy przeżyli całe 45 lat PRL i stwierdzam, że o ile poszczególne anegdoty, fakty i dykteryjki są prawdziwe, zabawne i rozmaite, to w większości nie mają wiele wspólnego z tytułowym tematem. Np. historyjki z życia pookupacyjnego arystokracji czy ziemiaństwa i ich upodlenie (jak i całej inteligencji) są prawdziwe, tylko, że nie ...

książek: 118
pan_szymanek | 2019-01-14
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 13 stycznia 2019

Ta książka to trochę taka praca magisterska na 300 stron o tym że luksus w PRL to nie luksus.. nudnawo, nieciekawie. Brak tutaj społecznego ujęcia tego okresu, historii "kowalskiego". Jest za to mnóstwo nazwisk dygnitarzy, skrótów itd, wszystko wydaje się zakręcone. Jesteś w roku 56', kolejnych a później znowu powrót w kolejnych rozdziałach. "Księżyc z peweksu" ledwo obroniony.

książek: 241
małypancernik | 2018-12-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 grudnia 2018

To nie jest o luksusie.

książek: 485
Marta | 2018-12-10
Na półkach: Przeczytane, Z biblioteki, 2018
Przeczytana: 09 grudnia 2018

Zacznę od tego, że sam temat reportażu jest bardzo trafiony. Autorka z pewnością zrobiła solidny research, co widać na kolejnych stronach. Książka jest przemyślana, a poszczególne rozdziały naszpikowane ciekawostkami z czasów PRL-u. Mimo to nie urzekła mnie ta pozycja. Moja ocena wynika właśnie z tego ostatniego wrażenia, jakie zostało ze mną po lekturze. Pamiętam, że momentami było zastanawiająco, ale nie zaangażowałam się osobiście w tę narrację.

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd