Samotny wędrowiec

Tłumaczenie: Donata Olejnik
Cykl: Rodzina Hollandów (tom 1)
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
7 (7 ocen i 3 opinie) Zobacz oceny
10
1
9
1
8
2
7
0
6
1
5
1
4
0
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Wayfaring Stranger
data wydania
ISBN
9788365568052
liczba stron
550
język
polski
dodała
giovanna

Znakomita powieść, która wyszła spod pióra geniusza literatury kryminalnej, Jamesa Lee Burke’a. W swojej, jak dotąd, najbardziej ambitnej powieści, bestsellerowy autor „New York Timesa“ opowiada historię Ameryki widzianą oczami wyjątkowego człowieka. Jest 1934 rok, szesnastoletni Weldon Avery Holland przypadkowo spotyka cieszących się złą sławą kryminalistów – Bonnie Parker i Clyde’a Barrowa...

Znakomita powieść, która wyszła spod pióra geniusza literatury kryminalnej, Jamesa Lee Burke’a. W swojej, jak dotąd, najbardziej ambitnej powieści, bestsellerowy autor „New York Timesa“ opowiada historię Ameryki widzianą oczami wyjątkowego człowieka.

Jest 1934 rok, szesnastoletni Weldon Avery Holland przypadkowo spotyka cieszących się złą sławą kryminalistów – Bonnie Parker i Clyde’a Barrowa – tuż po jednym z ich napadów na bank. W konfrontacji z przestępcami młody Weldon oddaje strzał, jednak nie ma pojęcia, czy kula trafiła do celu.

Dziesięć lat później podporucznik Weldon Holland ledwo uchodzi z życiem podczas bitwy o Ardeny, jednocześnie ratując życie sierżantowi Hershelowi Pine’owi oraz młodej hiszpańskiej więźniarce, Rosicie Lowenstein – kobiecie, która wywiera na niego podobny wpływ jak wcześniej jasnowłosa Bonnie Parker, i jest przy tym równie tajemnicza. Cała trójka przyjeżdża do Teksasu, gdzie Weldon i Hershel uczestniczą w budowie rodzącego się dopiero przemysłu naftowego.

Nie minie kilka lat i Weldon stanie w szranki z niebezpieczniejszymi ludźmi w branży, otrze się o osoby podejrzanej konduity i dwukrotnie straci, po czym odzyska swój majątek. Dopiero jednak perspektywa utraty jedynej i prawdziwej miłości – Rosity – popchnie go do najbardziej odważnego i lekkomyślnego czynu, zainspirowanego spotkaniem pary banitów w czasach młodości.

Samotny wędrowiec, romantyczna historia miłosna i mrożący krew w żyłach thriller w jednym, zabiera czytelnika w podróż pomiędzy kontynentami oraz epokami dziejów Ameryki. To monumentalna epopeja historyczna, pełna bohaterskich czynów, wyrazów lojalności, optymizmu i przejawów dobrego serca, będąca swoistą odą do amerykańskiego snu.

„Moją pierwszą reakcją po lekturze najnowszej powieści Jamesa Lee Burke’a było przekonanie, że za pięćdziesiąt lat ludzie będą ją czytać, omawiać i analizować tak samo, jak obecnie robią to z Wielkim Gatsbym“.
Book Reporter

„Samotny Wędrowiec to apoteoza dobra w obliczu zła, monumentalna saga, na kartach której roi się od gangsterów, ludzi z Hollywood, nafciarzy, dawnych towarzyszy broni nękanych decyzjami podjętymi na polu walki, skorumpowanych policjantów i sztywnych biurokratów. […] To, co podnosi świetnie opowiedzianą historię do rangi prawdziwego dzieła literackiego, to liryczna proza Jamesa Lee Burke’a.“
Pittsburgh Post-Gazette

 

źródło opisu: https://www.papierowyksiezyc.pl/

źródło okładki: https://www.papierowyksiezyc.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 158
Tomek | 2017-07-17
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Vademecum skauta w stylu vintage, nawet mega vintage. Stary mistrz postanowił zbudować sobie pomnik. Upozował się do niego tak, by przypominać mistrza mistrzów, największego z wielkich (przynajmniej dla amerykańskich pisarzy) – Williama Faulknera. Zmienił tylko nazwisko opisywanego rodu – z Sartoris na Holland – i nieco podkręcił stylistykę, tak by czuć się pewniej, i wplątał członków rodziny w intrygi kryminalnej. Niestety, James Lee Bourke, nie jest rzeźbiarzem. To tylko (i aż) gigant prozy detektywistycznej, niedościgły król (i twórca) gatunku dixie noir, kryminałów rozgrywających się na pograniczu Teksasu i Luizjany, doskonale oddający duszną atmosferę, społeczne konflikty tego fascynującego swoim pod każdym względem dusznym klimatem, egzotycznego dla Europejczyków (i pewnie większości Amerykanów) regionu Stanów Zjednoczonych.
Bourke nie tylko nie jest rzeźbiarzem. Nie potrafi też pisać prozy epickiej. Jego kawałki detektywistyczne o odstawionym od butelki detektywie Robicheaux to prawdziwe kryminalno-obyczajowe perły. Mającym pretensje do Bardzo Wielkiej Prozy kawałkom o rodzie Hollandów (w Polsce ukazali się dotąd „Bogowie deszczu” – druga z trzech historii o teksaskim szeryfie Hackberrym Hollandzie) bliżej do określenia wieprze.
W przypadku „Samotnego wędrowca” – pierwszej powieści o Weldonie Hollandzie (w stanach już się ukazała druga), prawdopodobnie ojcu Hackberry’ego lub jego kuzyna, prawnika Billy”go Boba Hollanda (cztery powieści) – ostrzeżeniem dla czytelnika powinien być już pretensjonalny tytuł. Mało spostrzegawczych lub niezrażonych nim czeka zaskakująca i niezbyt miła przygoda. Oto czeka ich spotkanie niepokalaną moralnym brudem, mentalnym prawiczkiem, doskonale wykształconym bohaterem wojennym który próbuje prowadzić swój biznes niczym chór chłopięcy – bez żadnych brudnych podtekstów. Na dodatek nadzorując budowy kolejnych ropociągów rozmyśla o literaturze klasycznej, najczęściej o „Pieśni o Rolandzie”, ale pojawia się też m.in. słynny Smok Williama Blake’a nie wspominając już o Szekspirze. Brzmi to trochę jak skecz Mony Pytchona o australijskich filozofach, ale Bourke jest od nich zabawniejszy, bo nie stroi głupich min tylko podaje nam teks z kamienną twarzą Bustera Keatona.
Ponieważ twórca postaci Dave’a Robicheaux nie jest rzeźbiarzem na miarę Faulknera, musi kuć tak, jak potrafi – w wymagający materiał prozy sensacyjnej. Ale już chyba nie potrafi. Wokół Weldona Hollanda pojawia się zło, ale tym razem to raczej niedookreślona magma – źli bogacze czyhający nawet nie na pieniądze a duszę bohatera. Pojawiają się oczywiście szantażyści, przekupni gliniarze, piękne łatwe kobiety, szlachetni nieudacznicy i tym podobni halabardnicy z arsenału prozy noir, ale stanowią tu bardzo dalekie, pobieżnie nakreślone tło dla duchowych rozterek rycerza bez skazy.
Oczywiście dość szybko można się zorientować, że Weldon to symbol starej dobrej Ameryki – szlachetnej i robotnej, zdolnej do poświęceń i głębokich uczuć, za które gotowa jest oddać życie, zaś zło to współczesność i – chciwość, egoizm, przemoc, jednym słowem – pieniądze jako jedyny bożek. Aby podkreślić to współczesne zdziczenie Bourke wprowadza postaci autentyczne – autentycznych złych z romantycznych hollywoodzkich pop legend, Bonnie i Clyde’a oraz Bugsy’ego Siegela Przy ludziach zagrażających to co najwyżej niegrzeczne dzieciaki.
Słabe to. Po pisarzu o takim dorobku i ,jednak, klasie można oczekiwać czegoś więcej niż mądrości, głębi i wyrafinowania rodem ze szkolnych czytanek. A jednak, choć chwilami można się naiwnością i pretensjonalnością „Samotnego wędrowca” irytować, wręcz czuć zakłopotanym, powieść Bourke’a „czyta się”. Może to kwestia jego warsztatu – umiejętności budowania historii, a może po prostu utajona tęsknota za prostymi sytuacjami bez szarości, gdzie białe jest białe a czarne czarnym? Trudno orzec. W każdym razie na pewno nie jest to dobra powieść. Niech Bóg strzeże Jamesa Lee Bourke’a przed Hollandami.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Naznaczeni

Dobra książka kryminalna, która przypadła mi do gustu mimo, że nie jestem zwolenniczką takich książek. Trzyma w napięciu od początku do końca. Czytała...

zgłoś błąd zgłoś błąd