Mleko matki. W końcu

Tłumaczenie: Łukasz Witczak
Cykl: Patrick Melrose (tom 4-5)
Wydawnictwo: W.A.B.
7,12 (121 ocen i 10 opinii) Zobacz oceny
10
7
9
16
8
28
7
29
6
28
5
7
4
3
3
1
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Mother's Milk. At Last
data wydania
ISBN
9788328047648
liczba stron
384
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
AMisz

Połączenie wykwintnej prozy, błyskotliwej satyry społecznej i opisów szokującego okrucieństwa. Oto świat angielskiej arystokracji, pełen zbytku i ogromnej pustki, olśniewającego piękna i niewypowiedzianej ohydy, ujmującego wdzięku i skrywanej nienawiści. Tocząca się w Londynie, Nowym Jorku i na Riwierze Francuskiej historia Patricka Melrose’a i jego relacji z despotycznym ojcem to bogata i...

Połączenie wykwintnej prozy, błyskotliwej satyry społecznej i opisów szokującego okrucieństwa. Oto świat angielskiej arystokracji, pełen zbytku i ogromnej pustki, olśniewającego piękna i niewypowiedzianej ohydy, ujmującego wdzięku i skrywanej nienawiści. Tocząca się w Londynie, Nowym Jorku i na Riwierze Francuskiej historia Patricka Melrose’a i jego relacji z despotycznym ojcem to bogata i świetnie skonstruowana przypowieść o bezbronności dzieci, ciężarze rodzicielstwa i koszmarze wspomnień, od których nie sposób się uwolnić.

Pięć powieści oryginalnego cyklu, który zapewnił brytyjskiemu arystokracie miano jednego z najwybitniejszych współczesnych pisarzy w Anglii, w wydaniu polskim ukaże się w dwóch tomach, ze wstępem Zadie Smith.

"St Aubyn nie przychodzi chwalić klasy wyższej, tylko ją grzebać – choć nigdy do końca i nie bez pewnej czułości" – Zadie Smith

 

źródło opisu: Wydawnictwo W.A.B.

źródło okładki: Wydawnictwo W.A.B.

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
fossa książek: 332

Tour de force

Teraz, gdy cykl o Patricku Melrose ukazał się już w całości można w końcu oficjalnie powiedzieć, że to z pewnością jedna z najlepszych książek wydanych w Polsce w tym roku (jeśli nie najlepsza). Ta pięcioczęściowa saga, rozgrywająca się na przestrzeni ponad 40 lat odzwierciedla żmudną drogę bohatera ku wyzwoleniu z najgorszych traum dzieciństwa. Patrick, który niezmiennie pokutuje za grzechy swych rodziców, wydaje się jednak w tej kwestii skazany na porażkę. W tych zmaganiach pobrzmiewa jednak ciągła komedia, co sprawia, że książki St Aubyna stają się osobliwą pociechą zamiast gwoździem do trumny.

Ostatnio zostawiliśmy Patricka patrzącego w przyszłość z (jakąś) nadzieją, a przynajmniej wiele na to wskazywało. Teraz zastajemy go pochłoniętego ojcostwem i niespecjalnie udanym małżeństwem. W „Mleku matki” ojciec Patricka praktycznie nie istnieje (oprócz jednej wzmianki), ale za to wciąż możemy liczyć na jego matkę, która do końca nie ustaje w wysiłkach by zawieść syna. „W końcu” brzmi więc jak swoisty oddech ulgi na wieść o śmierci Eleanor Melrose. Patrick skwituje to później w swoim stylu: „myślę, że śmierć matki to najlepsze, co mi się przytrafiło od czasu... od czasu śmierci ojca”. Pogrzeb Eleanor wyzwala jednak nową falę wspomnień i dawne demony, tak jak wiele lat wcześniej śmierć Davida. W pełni ujawnia się też ciężar, jaki na swoich barkach dźwiga Patrick, a wnioski do jakich dochodzi nie tylko jemu potrafią podnieść ciśnienie.

Mnogość perspektyw, do których wcześniej...

Teraz, gdy cykl o Patricku Melrose ukazał się już w całości można w końcu oficjalnie powiedzieć, że to z pewnością jedna z najlepszych książek wydanych w Polsce w tym roku (jeśli nie najlepsza). Ta pięcioczęściowa saga, rozgrywająca się na przestrzeni ponad 40 lat odzwierciedla żmudną drogę bohatera ku wyzwoleniu z najgorszych traum dzieciństwa. Patrick, który niezmiennie pokutuje za grzechy swych rodziców, wydaje się jednak w tej kwestii skazany na porażkę. W tych zmaganiach pobrzmiewa jednak ciągła komedia, co sprawia, że książki St Aubyna stają się osobliwą pociechą zamiast gwoździem do trumny.

Ostatnio zostawiliśmy Patricka patrzącego w przyszłość z (jakąś) nadzieją, a przynajmniej wiele na to wskazywało. Teraz zastajemy go pochłoniętego ojcostwem i niespecjalnie udanym małżeństwem. W „Mleku matki” ojciec Patricka praktycznie nie istnieje (oprócz jednej wzmianki), ale za to wciąż możemy liczyć na jego matkę, która do końca nie ustaje w wysiłkach by zawieść syna. „W końcu” brzmi więc jak swoisty oddech ulgi na wieść o śmierci Eleanor Melrose. Patrick skwituje to później w swoim stylu: „myślę, że śmierć matki to najlepsze, co mi się przytrafiło od czasu... od czasu śmierci ojca”. Pogrzeb Eleanor wyzwala jednak nową falę wspomnień i dawne demony, tak jak wiele lat wcześniej śmierć Davida. W pełni ujawnia się też ciężar, jaki na swoich barkach dźwiga Patrick, a wnioski do jakich dochodzi nie tylko jemu potrafią podnieść ciśnienie.

Mnogość perspektyw, do których wcześniej przyzwyczaił nas autor, w „Mleku matki” staje się uporządkowana i ograniczona do trzech równoprawnych głosów - oprócz głównego bohatera, mamy jeszcze jego syna i żonę, Mary. Miłą niespodzianką okazuje się zwłaszcza ta ostatnia, dzięki której można dobrze sobie uzmysłowić zgubny wpływ Patricka na innych; na dłuższą metę staje się on nie do wytrzymania nawet dla tak cierpliwiej kobiety jak Mary. Z kolei sam Patrick i jego unikalny punkt widzenia (nie mówiąc już o ciętych ripostach) to cały czas wisienka na torcie. W „Mleku matki” bohater wdaje się w gorączkowe i niespokojne rozmyślania (podsycane często alkoholem), które coraz bardziej poddają pod wątpliwość jego względną życiową stabilizację. W finałowej odsłonie sagi te fundamenty okażą się bardzo kruche; Patrick ma już za sobą rozwód, kolejny odwyk i pobyt w szpitalu psychiatrycznym, a przed sobą jeszcze pogrzeb matki. W tym ostatnim upatruje swojej szansy na nowy początek, ale nie unika też patrzenia prawdzie prosto w oczy.

Ostatecznym argumentem przemawiającym za prozą Edwarda St Aubyna pozostaje jego językowa wirtuozeria (brawa również dla tłumacza*). Ten kunsztowny język pełen wyszukanych porównań, gry słów czy bon motów nie służy jednak tutaj niczemu innemu jak zgłębianiu najbardziej ponurych i niepokojących doświadczeń. Ostateczną bronią przeciw rzeczywistości okazuje się natomiast ironia i humor, a akurat tę sztukę St Aubyn ma opanowaną do perfekcji. To nieocenione narzędzie przydaje się zwłaszcza w piętnowaniu pyszałkowatych i aroganckich zachowań praktykowanych od pokoleń przez szacowną familię bohatera. W tym towarzystwie Eleanor Melrose stanowi istne kuriozum; krzyżówka Króla Leara i pani Jellyby, jak wyraża się o niej Patrick i jest to najłagodniejsze, co może o niej powiedzieć.

To już naprawdę koniec. 900 stron i 40 lat później od momentu, gdy David Melrose z upodobaniem rozprawiał się na tarasie z mrówkami, a w domowym zaciszu również z własną rodziną, Patrick nadal żyje w jego cieniu. Względny optymizm, który płynął z „Jakiejś nadziei” i „Mleka matki” rozpływa się w gorzkich refleksjach ostatniego tomu. W każdym razie już każdy sam musi dopisać sobie do tego zakończenie, bo innego nie będzie - Edward St Aubyn powiedział już dawno, że „Patrick Melrose” jest dla niego skończony. Choć - by nawiązać do ostatniego zdania ostatniego tomu - być może postanowi jeszcze zmienić zdanie.

* Polski przekład zawdzięczamy panu Łukaszowi Witczakowi; by przekonać się jak wymagające miał zadanie trzeba dopiero sięgnąć po oryginał.

Anna Aniszczenko

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (471)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 929
Mariolka | 2017-12-29
Przeczytana: 29 grudnia 2017

Drugi tom „Patrick’a Melrose” jest sporo lepszy niż pierwszy, zwłaszcza pierwsza (jeśli się nie gubicie) jego część, pt. „Mleko matki”. Bohater zakłada rodzinę i to zwiększa ilość płaszczyzn na których żyje i o których opowiada. Jednak, gdyby obie książki ukazały się wcześniej - oryginał powieści ma już naście lat - na pewno zrobiłyby większe wrażenie. Dziś już jesteśmy m.in. po „Mojej walce” Knausgard, w tomach wielu, jak dla mnie mocniejszej. Pewnie dekadę temu „Patrick Melrose” to byłby przełom, dziś wydaje się letni.

książek: 724
Jarek1983 | 2017-11-29
Przeczytana: 24 listopada 2017

Ekscytacja raz jeszcze.

Pierwszy tom polskiego wydania powieści o Patricku Melrose`ie przyprawiła mnie o gorączkę, zachwyt i trwogę – niekoniecznie w tej kolejności. Drugi tom zawierający powieści „Mleko matki” oraz „W końcu”. Przynoszą niemniejszą ilość wrażeń. Nie lubiąc się powtarzać odeślę do mojej opinii o tomie pierwszym: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4592038/nic-takiego-zle-wiesci-jakas-nadzieja/opinia/42073796#opinia42073796

Natomiast tu dopiszę to, o czym tam nie napomknąłem. Otóż znakomite jest tłumaczenie Łukasza Witczaka. Kłaniam się mu najniżej jak potrafię, gdyż potrafił uchwycić w nim pokręconą formę narracji, wielogłos różnych bohaterów oraz precyzyjne tempo. Co do zawartości literackiej tego tomu to najchętniej szafowałbym zużytymi przymiotnikami, które są nadużywane, ale w tym przypadku nabierają ciężaru gatunkowego: genialne, absolutne, olśniewające, zniewalające, boskie, a także brawurowe, zaskakujące, przewietrzające głowę i skłaniające do refleksji nad...

książek: 1428
vivarto | 2018-04-25
Przeczytana: 14 lutego 2018

Drugi tom z cyklu „Patrick Melrose” jest już bardziej powieścią, w porównaniu z pierwszym, na który składały się opowiadania sensu stricto. Tutaj mamy do czynienia z narracją opartą na dwóch filarach: „Mleko matki” i „W końcu”. I jest to, poza czystą deskrypcją strukturalną, jedyna nienacechowana pejoratywnie konstatacja, którą mogę odnośnie do tegoż wytworu zamieścić.

Im dalej w las pt. „Patrick Melrose”, tym gorzej. Po przeczytaniu pierwszego tomu sądziłam, że gorzej być już nie może. Otóż – może. I to dużo gorzej.

Powieścidło to jest tak nudne, tak rozwlekłe (jakby autor miał płaconą wierszówkę), tak miałkie, tak ubogie, tak płaskie, płytkie, nijakie, że aż nie chce mi się pisać o tymże czymś cokolwiek.

(...)

Ciąg dalszy na moim blogu:

https://librariummeum.blogspot.com/2018/09/patrick-melrose-tom-ii-edward-st-aubyn.html

książek: 484
pulcinella | 2017-10-22
Na półkach: Przeczytane

Po tej lekturze czułam się tak jak po lekturze książek Axelsson i to jest - moim zdaniem - dobra rekomendacja, choć nie obiecuje ona dobrego samopoczucia. Niespodziewany bonus (to znaczy w tej części spodziewany, ale niespodziewany w "Patricku Melrosie" jako całości) - świetny humor w dialogach.

książek: 109
Sadame | 2017-11-08
Na półkach: Przeczytane

http://slowemczytane.blogspot.com/2017/11/patrick-melrose-edward-st-aubyn.html

Jestem głęboko poruszony pamięcią, przeszłością i niepewnością jutra. Genialny cykl w swoim zagmatwanym języku i niesamowitej narracji.

książek: 156
Hania Archangielska | 2018-02-06
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 28 stycznia 2018

Już nie tak zabawnie, jak w pierwszej częście i nie tak lekko, za to bardziej dramatycznie, wstrząsająco. Ale dalej to znakomita lektura. Kto wie, czy nie książka mojego 2018.
Podtrzymuję, płakałam, jak kończyłam, bo kończyłam, a drugi raz pewno już tegonie przeczytam.

książek: 17
karinka_m | 2018-05-16
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 26 marca 2018

Kontynuacja pierwszej części opowiadań wydanych w Polsce w jednej książce. Po lekkim niesmaku, z jakim zakończyłam czytać pierwszą część, z niepokojem i mieszanymi uczuciami rozpoczęłam kolejny tom. Sarkazm Patrica jako narzędzie do obrony przed złem, jakie go spotkało, w końcu zaczął mi dokuczać i ciążyć. Momentami irytować - chciałam aby w końcu zaczął walczyć o siebie, zostawiając przeszłość za sobą.
Tymczasem "Mleko Matki" - MAJSTERSZTYK! Kompletne zaskoczenie wyjątkową narracją oraz zmianami, jakie nastąpiły w życiu głównego bohatera. Całość pierwszego opowiadania pochłonęłam praktycznie podczas jednego, dwóch wieczorów, taką przyjemność sprawił mi znany już i ceniony styl pisarza w połączeniu z niebanalną fabułą i wyjątkowym podmiotem lirycznym.
"W końcu" nie jest już tak dobre, a sama akcja całości skupiona wokół jednego wydarzenia sprawia, że momentami mamy ochotę zakończyć już uroczystość za autora :-) Dygresje, jak zawsze ciekawe, zgryźliwe i uroczo ironiczne.

Wczoraj...

książek: 39
angrydimples | 2018-09-04
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 04 września 2018

po krótkiej przerwie pomiędzy pierwszym a drugim tomem w końcu zakończyłam moją przygodę z patrickiem. podczas czytania 'mleka matki' byłam przekonana, że ten tom będzie zdecydowanie lepszy, niestety 'w końcu' cechuje lekki spadek formy. dlatego całą serię potraktuję równo. jest to dla mnie 7/10
edward st. aubyn stworzył coś groteskowo pięknego. i z pewnością jest mistrzem czarnego humoru

książek: 936
Joanna Topolska | 2018-05-21
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Podobnie jak poprzednia część, napisana sprawnie lekko i bez zadęcia, ale - mam wrażenie - czegoś już zabrakło. Nie porwała mnie aż tak, nie miała tego pazura.
Czy to temu że i bohater mniej szalony? Może, bo początek oczami dziecka był naprawdę niezły.

książek: 150
Urszula | 2018-07-31
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 26 lipca 2018

1. Jeszcze gorsze niż pierwsza część
2. Jedyny ciekawy zabieg to zmiana narratora w 4 części
3. Koszmarnie przydługa, przegadana, przeintelektualizowana.
4. Przereklamowana i niewarta uwagi czy też czasu.

zobacz kolejne z 461 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Poznajcie Patricka Melrose'a

Proza Edwarda St Aubyna – jedno z literackich odkryć minionego roku w Polsce – pojawi się na małym ekranie. Do sieci trafił już zwiastun miniserialu zatytułowanego „Patrick Melrose”. 


więcej
Drugi tom cyklu o Patricku Melrose już w sprzedaży

Ponad dwadzieścia lat od brytyjskiej premiery, głośny cykl o życiu Patricka Melrose'a doczekał się pełnego, polskiego tłumaczenia. „Mleko matki. W końcu” jest ostatnią książką serii Edwarda St Aubyna, która powstała na kanwie prywatnych doświadczeń autora. W polskich księgarniach ukazuje się 11 października nakładem wydawnictwa W.A.B.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd