Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Na pierwszy rzut oka

Wydawnictwo: Drzewo Babel
6,92 (13 ocen i 4 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
4
7
6
6
1
5
2
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
La première chose qu'on regarde
data wydania
ISBN
9788364488214
liczba stron
192
język
polski
dodała
tree

Arthur Dreyfuss, ubrany w swoje ulubione spodenki w smerfy, ogląda kolejny odcinek Rodziny Soprano, kiedy ktoś puka do jego drzwi. Otwiera. Przed nim stoi Scarlett Johansson. On ma dwadzieścia lat i jest mechanikiem. Ona ma dwadzieścia sześć lat i potrzebuje naprawy… To spotkanie to dla niego pierwsza, dla niej – ostatnia szansa. Spędzą ze sobą sześć dni. Wypełnionych nie tylko pożądaniem,...

Arthur Dreyfuss, ubrany w swoje ulubione spodenki w smerfy, ogląda kolejny odcinek Rodziny Soprano, kiedy ktoś puka do jego drzwi. Otwiera.
Przed nim stoi Scarlett Johansson.
On ma dwadzieścia lat i jest mechanikiem. Ona ma dwadzieścia sześć lat i potrzebuje naprawy…
To spotkanie to dla niego pierwsza, dla niej – ostatnia szansa. Spędzą ze sobą sześć dni. Wypełnionych nie tylko pożądaniem, także czułością, wstydliwością, śmiechem i ciszą, łzami smutku, ulgi i wzruszenia.
Czy tych dwoje, tak dopasowanych w swym pięknie, bólu i kruchości, ma przed sobą przyszłość?

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 570
Dominika Rygiel | 2017-05-29
Na półkach: Przeczytane, 52 / 2017
Przeczytana: 29 maja 2017

Książka, którą biorę dziś pod lupę jest pozycją, wokół publikacji której, kilka lat temu we Francji było sporo szumu. To powieść, która przysporzyła swemu autorowi i wydawnictwu, które ją wydało nie lada problemów. Za wykorzystanie w powieści nazwiska oraz wizerunku aktorki Scarlett Johansson, a także naruszenie jej dóbr osobistych Grégoire Delacourt pozwany został do sądu. Gwiazda Hollywood zażądała 50 000 euro zadośćuczynienia. Po burzliwym procesie dostała zaledwie 2500 euro. Autor się wybronił. A sama powieść? Czy warta jest uwagi?

"Pomyślał sobie, że jego dzieciństwo było takie krótkie, puste i smutne, że być może wcale mu go nie brakowało, było jak dawno amputowana kończyna; czuł ją tylko czasami (…)."

Arthur Dreyfuss to mechanik samochodowy. Mężczyzna żyje sam, w cieniu tragedii z dzieciństwa, kiedy to jego siostra pożarta zostaje przez dobermana. Nieszczęśliwy wypadek przyczynia się to do rozpadu jego rodziny – ojciec wychodzi z domu i nigdy do niego nie wraca, matka, której pies zabrał nie tylko córkę, a jej samej „rozszarpał serce, wnętrzności i duszę”, ląduje w ośrodku dla psychicznie chorych gdzie zmaga się z psychozą Korsakowa. Arthur zmuszony jest szybko dojrzeć, żyje pracą. Prócz fascynacją motoryzacji, gustuje w kobietach mogących poszczycić się pokaźnym biustem. Gdy do jego drzwi puka zjawiskowa Scarlett Johansson, mężczyzna czuje się tak, jakby los odwrócił w końcu kartę. Czy niespodziewana wizyta pięknej aktorki równoznaczna jest ze złapaniem Pana Boga za nogi? Czy wręcz przeciwnie – otworzy puszkę Pandory?

"Scarlett Johansson zamierzała udać się na 36. Festiwal Kina Amerykańskiego w Deauville, lecz w ostatniej chwili pojechała gdzie indziej. Podobnie jak wiele nieszczęśliwych osób, które pragną się zagubić po to, by je odnaleziono."

Dlaczego szczęście jest zawsze smutne? – to jeden z czołowych cytatów z książki, który mnie ujął, a który trafnie opisuje jej zawartość. W komicznej na pierwszy rzut oka fabule, którą spójnie i nad wyraz zjawiskowo, niejednokrotnie w wyjątkowo żartobliwy sposób ubrał w słowa Grégoire Delacourt, nie sposób nie dostrzec egzystencjalnego tragizmu. Zbiór groteskowych sytuacji, z którymi zmagają się bohaterowie powieści, jest przykrywką, spod której wyłania się smutny obraz człowieka zagubionego, niespełnionego, szukającego swojego miejsca w świecie.

"Chcę tylko trochę spokoju przez kilka dni, Arthurze. Just that. Być sobą, bez udawania. Bez iluzji. Nie proszę o gwiazdkę z nieba. Just that."

Karykaturalne i irracjonalne sploty akcji, komizm sytuacyjny oraz lekkość słowa i stylu nie przyćmiewają poważnego wydźwięku powieści. Pogoń za spokojem ducha, marzeniami i szczęściem to główne przesłanie powieści Delacourta, z którym nie sposób polemizować, którego nie sposób się nie doszukać. Na pierwszy rzut oka to również próba zwrócenia uwagi na problemy, jakie wiążą się z popularnością i kultem ciała. Powierzchowność ludzkich relacji oraz usilne spychanie i oddalanie rzeczy najważniejszych (przykładowo odwiedzin chorej matki w szpitalu) na dalszy plan, to kolejne z poruszanych przez Francuza kwestii.

"Miał sobie za złe, że nie przyjechał jej odwiedzić wcześniej, że bez przerwy odkładał tę wizytę: z powodu wymiany oleju, przeglądu technicznego, zanieczyszczonej świecy w motobécane; z powodu wszystkiego tego, co sprawia, że zawsze odkładamy tych, których kochamy, na sam koniec."

Na pierwszy rzut oka to jednak nie tylko tragikomiczna lekcja pokory. To pochwała codzienności, zwrócenie uwagi na szukanie w typowych, codziennych czynnościach (przykładowo we wspólnych rodzinnych zakupach czy rodzinnym przygotowywaniu posiłków) okruchów szczęścia, którego łakniemy.

"To jest jedzenie na poprawę nastroju, na przywołanie dzieciństwa. Działające kojąco niczym ciepły koc, jak ramiona osoby, której nam brakuje."

Kontrowersyjna książka Delacourta to powieść przy której wyśmienicie się bawiłam, a która jednocześnie zwróciła moją uwagę na istotę życia wywołując we mnie skrajne, mocno pesymistyczne i przejmujące emocje. Razem z głównymi bohaterami śmiałam się i wzruszałam, współczułam im, kibicowałam. Niejednokrotnie parkałam ze śmiechu, połykałam też łzy wzruszenia. Dzięki nim pochylić mogłam się nad własnym życiem i swoimi relacjami z najbliższymi. To powieść posiadająca drugie, niezmiernie głębokie dno. To ona sprawia, że historia Scarlett i Arthura jest nietuzinkowa i zapadająca w pamięć.

"Pomyślał wówczas, że nie ma szczęścia, bo jeśli uosobienie erotycznych marzeń zjawiło się nagle w jego życiu, zapukało do jego drzwi, powinien oczekiwać, że będzie go kochać, całować, olśniewać, zamęczać, a nie płakać, przygnębione, na jego ramieniu mechanika samochodowego."

Na pierwszy rzut oka to wdzięczna, choć tragiczna opowieść, w której większość znajdzie cząstkę siebie i swojego życia. Napisana została zgrabnie, z polotem. Choć niepozbawiona dobrego humoru, urzeka swoją głębią. To spektakl tragikomicznych pomyłek, tango groteski, w którym główną rolę gra para zagubionych i szukających szczęścia ludzi. Całość połyka się z prawdziwą przyjemnością. Na szczęście to powieść, która nie tylko bawi.

"Lubił tę jej kruchość porcelany. Jej pęknięcia, upadki. Jej potłuczone, rozbite wnętrze, podobnie jak u niego."

Dotykając najwrażliwszych strun ludzkiej duszy, słowa Delacourta poruszają i otwierają oczy. To tytuł, który sam się broni, a postać znanej aktorki mu w tym nie przeszkadza. Jest zgoła wręcz przeciwnie: dzięki głośnemu procesowi, pozwolił mu wypłynąć na szersze wody. Cieszę się, że i ja mogłam w tę podróż wyruszyć. Naprawdę było warto.

www.bookiecik.pl

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Czasami kłamię

Edyta Bartosiewicz śpiewała kiedyś: nie dowiesz nigdy się, co prawdą, a co kłamstwem jest... Porozrzucane skrawki dni i wspomnień zaczynają układać s...

zgłoś błąd zgłoś błąd