Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Odyseja nowojorska

Tłumaczenie: Joanna Golik-Skitał
Wydawnictwo: Czarna Owca
6,66 (29 ocen i 8 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
8
7
8
6
9
5
3
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Why We Came To The City
data wydania
ISBN
9788380154346
liczba stron
536
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

Historia przyjaciół, którzy po ukończeniu college'u wyruszają na podbój Nowego Jorku. Irene Richmond, artystka, asystentka w eleganckiej galerii sztuki na Manhattanie; George Murphy, naukowiec-astronom, który po latach badań osiągnął zasłużoną pozycję zawodową; Sara Sherman, narzeczona George’a, redaktorka w dużym magazynie; Jacob Blaumann, poeta, którego po wydaniu jednego, dobrze przyjętego...

Historia przyjaciół, którzy po ukończeniu college'u wyruszają na podbój Nowego Jorku.

Irene Richmond, artystka, asystentka w eleganckiej galerii sztuki na Manhattanie; George Murphy, naukowiec-astronom, który po latach badań osiągnął zasłużoną pozycję zawodową; Sara Sherman, narzeczona George’a, redaktorka w dużym magazynie; Jacob Blaumann, poeta, którego po wydaniu jednego, dobrze przyjętego tomiku wierszy, dotknęła niemoc twórcza; William Cho, z rodziny koreańskich imigrantów, absolwent uniwersytetu Yale, na którym studiował biznes i zgłębiał greckich klasyków; obecnie pracownik firmy inwestycyjnej.
Próbują odnaleźć drogę pośród zmiennych relacji z wielkim miastem i z sobą nawzajem i nie przestają podążać za marzeniami. Dopiero druzgocący cios każe im się zatrzymać, zweryfikować plany na przyszłość i wyznaczyć nowe szlaki na drodze do pogodzenia się z nieoczekiwaną stratą.

Odyseja nowojorska to wnikliwa analiza przyjaźni nieustannie poddawanej próbom, muszącej mierzyć się z ambicjami, pasją, nadzieją i miłością. To przejmująca historia o pokoleniu wchodzącym w dorosłość.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Gaba_Okey książek: 782

Szaleńcze życie kolibrów*

„Odyseja nowojorska” to opowieść o współczesnym świecie i życiu młodych ludzi w wielkim mieście. Autor ukazuje przykre i smutne uroki Nowego Jorku oraz to, co kochają w nim jego mieszkańcy – miasto będące w ciągłym ruchu, krzykliwe i brutalne, ale zarazem piękne. Pełna emocji, trafnych uwag, dojrzała i skłaniająca do rozmyślań – „Odyseja nowojorska” to must have dla wszystkich miłośników współczesnej literatury.

Przybyli do miasta – redaktorka Sara, która w głowie ma książkę telefoniczną do całej śmietanki towarzyskiej, George, jej chłopak i astronom czekający na swoje wielkie odkrycie, Jacob pałający się poezją i szukający swojego miejsca na ziemi, William, spokojny bankier i Irene, świetnie zapowiadająca się artystka. Mimo kryzysu gospodarczego i wyścigu szczurów żyją na Manhattanie i planują przyszłość. Biorą miasto takie, jakie jest – nieoczekiwanie, brutalne, ale i pełne barw. Nagle wiadomość o śmiertelnej chorobie Irene rujnuje wszystko i zatrzymuje ich wyścig o sukces.

Kristopher Jansma opiera swoją historię na grupie przyjaciół, których przeprowadzka do Nowego Yorku albo zniszczy, albo wyzwoli. Nagle są całkowicie odpowiedzialni za siebie, chcą spełniać swoje marzenia, ale rzeczywistość okrutnie je depcze. Czy ich relacje przetrwają? Autor ukazuje trudną drogę postaci, obserwujemy, jak bohaterowie dojrzewają, popełniając błędy i rozumiejąc, że muszę od nowa przemyśleć swoje plany.

Jednak zawsze jest jakieś „ale”. Fabuła „Odysei nowojorskiej” przypomina mi rozpędzoną...

„Odyseja nowojorska” to opowieść o współczesnym świecie i życiu młodych ludzi w wielkim mieście. Autor ukazuje przykre i smutne uroki Nowego Jorku oraz to, co kochają w nim jego mieszkańcy – miasto będące w ciągłym ruchu, krzykliwe i brutalne, ale zarazem piękne. Pełna emocji, trafnych uwag, dojrzała i skłaniająca do rozmyślań – „Odyseja nowojorska” to must have dla wszystkich miłośników współczesnej literatury.

Przybyli do miasta – redaktorka Sara, która w głowie ma książkę telefoniczną do całej śmietanki towarzyskiej, George, jej chłopak i astronom czekający na swoje wielkie odkrycie, Jacob pałający się poezją i szukający swojego miejsca na ziemi, William, spokojny bankier i Irene, świetnie zapowiadająca się artystka. Mimo kryzysu gospodarczego i wyścigu szczurów żyją na Manhattanie i planują przyszłość. Biorą miasto takie, jakie jest – nieoczekiwanie, brutalne, ale i pełne barw. Nagle wiadomość o śmiertelnej chorobie Irene rujnuje wszystko i zatrzymuje ich wyścig o sukces.

Kristopher Jansma opiera swoją historię na grupie przyjaciół, których przeprowadzka do Nowego Yorku albo zniszczy, albo wyzwoli. Nagle są całkowicie odpowiedzialni za siebie, chcą spełniać swoje marzenia, ale rzeczywistość okrutnie je depcze. Czy ich relacje przetrwają? Autor ukazuje trudną drogę postaci, obserwujemy, jak bohaterowie dojrzewają, popełniając błędy i rozumiejąc, że muszę od nowa przemyśleć swoje plany.

Jednak zawsze jest jakieś „ale”. Fabuła „Odysei nowojorskiej” przypomina mi rozpędzoną kolejkę, która nagle się zatrzymuje. Początek jest fascynujący, zapowiadający naprawdę dobrą historię, pełną głębi i wartości. Następnie w połowie książki coś się rozmywa, tak jakby autorowi nagle zabrakło pomysłu lub inspiracji. Z czegoś, co było wzniosłe, pełne przemyśleń i wątków, które uderzają w nasze emocje, dostajemy banalność i dosyć chaotycznie toczącą się akcję. Autor zgubił bohaterów i ich przyjaźń, która była najważniejszym motywem powieści. Przyznam, że trochę się wynudziłam, Jansma mógł wprowadzić więcej elementów zaskoczenia i dynamiki, która rozkręciłaby samą akcję. Końcówka również nie zachwyca. Ratuje ją podsumowanie, „drugi głos” narracji, który snuje swoją historię niczym bajkę, aby na końcu wypowiedzieć kilka słów mądrości oraz puentę.

„Odyseję nowojorską” uwielbiam za jej wstęp i podsumowanie, tworzące wokół historii niesamowitą otoczkę pełną nostalgii i mądrości. Są jednym wielkim cytatem o współczesności, który mogłabym zawiesić nad łóżkiem. Mają w sobie coś magicznego i poetyckiego. Opowieść o znaczeniu miasta dla bohaterów i tego, jaki miało na nich wpływ. Autor pisząc tę powieść, stworzył jedną wielką metaforę współczesnego świata i jego mieszkańców. Może jest w tym pewien patetyzm, jednak w takim wydaniu całkowicie go kupuję.

„Odyseja nowojorska” gdzieś w środku staje się ciężkostrawna, aby na końcu ponownie pokazać nam to, co zachwyca mnie w tej powieści. Moje odczucia względem tej historii są jak sinusoida, jednak lubię jej brutalność, bohaterów, którzy są całkowicie różni, pełni kontrastów i ostrości, która nadaje im charakteru.

Książkę polecam dojrzałym czytelnikom, wszystkim fanom „Małego życia”, bo obie te pozycje mają kilka wspólnych mianowników. „Odyseja nowojorska” wprowadziła mnie w dziwny, melancholijny nastrój i zmusiła do myślenia. Książka ma swoje mankamenty, jednak i tak nie można przejść obok niej obojętnie. Czy to przez Nowy Jork? A może przez to, że sami czujemy się zagubieni we współczesnym świecie? Warto sprawdzić!

*cytat z książki

Gabriela Rutana

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (228)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2676
BetiFiore | 2017-10-27
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 27 października 2017

Chyba mogę już powiedzieć, że lubię nowojorskie historie - już na studiach lubiłam, a ze świeższych książek chodzi mi po głowie "Zimowa opowieść" Helprina i "Małe życie" Yanagihary. Lubię też sagi rodzinne lub historie z życia przyjaciół wchodzących w dorosłość, która wystawia ich relacje na próbę. Nie można uciec od porównania "Odysei Nowojorskiej" z "Małym życiem" i moim zdaniem Odyseja wygrywa. Zakończenie trochę mnie zaskoczyło, tak jakby wymyślone na siłę, ale całość zdecydowanie na plus.


W tym roku to moja setna przeczytana książka - 100. :)

książek: 974
anetapzn | 2017-07-10
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 10 lipca 2017

Mamy pięcioro (a w zasadzie sześcioro) bohaterów. Są nimi: Irene Richmond, artystka, asystentka w eleganckiej galerii sztuki na Manhattanie; George Murphy, naukowiec-astronom, który po latach badań osiągnął zasłużoną pozycję zawodową; Sara Sherman, narzeczona George’a, redaktorka w dużym magazynie; Jacob Blaumann, poeta, którego po wydaniu jednego, dobrze przyjętego tomiku wierszy, dotknęła niemoc twórcza; William Cho, z rodziny koreańskich imigrantów, absolwent uniwersytetu Yale, na którym studiował biznes i zgłębiał greckich klasyków; obecnie pracownik firmy inwestycyjnej.
Jansma ukazuje młodych ludzi, którzy nie tak dawno weszli w dorosłe, nowojorskie życie. Od skończenia collegu szukali stażów, pracy, wynajmowali kolejne mieszkania, zakochiwali się i wielokrotnie przekonywali się, że nic w dorosłym życiu nie jest takim, jakim zdawało się, że będzie. Banał napiszecie. Może i tak, ale jak napisany. Poza tym istotne jest to, co autor przekazuje pomiędzy wierszami.
Są tuż po...

książek: 265
IsaBelle | 2017-07-10
Na półkach: Przeczytane

Ugryzłam tą powieść ale nie wiem jak ją finalnie przetrawić.
Smakowała jak "małe życie" ale w wersji bez rozpasłego glutenu pisarskiego (czyt. opisy opisów innych opisów) i patetycznej laktozy stylu bohaterów (czyt. przerysowanych, niewiarygodnych, denerwujących, męczących). Odyseja jest dla mnie jak piwo po winie, jak hop cola po coca coli, jak cztery paski po trzech ... jeśli kiedykolwiek spróbowałeś tego drugiego i spodobało ci się, to prawdopodobieństwo że to pierwsze również ci posmakuje jest niewielkie. To nie tak że odyseja mi nie smakowała... smakowała ale czułam ją mniej intensywnie, a na koniec nawet koper nie był mi potrzebny. A ja uwielbiam wyraziste smaki, uwielbiam wzdęcia fabularne, które jeszcze długo zmuszają do przemyśleń. Małe życie było przerysowane, a odyseja za lekkostrawna - ale małe życie zapamiętam jeszcze długo, a odyseję pewnie nie - choć ta druga historia była też bardzo ładna i smutna.

p.s. żeby była jasność co do gustów smakowych ww. porównań -...

książek: 142
mysza | 2017-07-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: lipiec 2017

Mam dość mieszane odczucia po przeczytaniu tej książki. Historia rozpoczyna się bardzo ciekawie, póżniej z biegiem zdarzań dostrzegam że posiada ona ogromny potencjał aby po przełomowym zdarzeniu w życiu bohaterów potoczyć cd w rownie interesujący sposób ale... czegoś autorowi zabrakło. Pomysłu? Bardziej skłaniam się ku temu że autor chciał zrobić coś rewelacyjnego, innowacyjnego i przesadził. Jestem troszkę rozczarowana, czuję ogromny niedosyt jednak pierwsza połowa była piękna więc z tego powodu nie żałuje że ją przeczytałam.

książek: 1062
figlarna24 | 2017-08-09
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 27 czerwca 2017

Wśród społeczności wielkim miast spotkamy mieszkańców, każdej narodowości, każdego wykształcenia pochodzenia, czy statusu społecznego. Nie inaczej jest w takiej metropolii, jaką jest Nowy Jork. Nie dziwi , ten fakt nikogo. Przecież, same Stany Zjednoczone są kolebką, zbitką, tak wielu napływowych mieszkańców , niemal z każdego kraju na świecie. Nowy Jork jest celem , marzeniem wielu z nas. Gdybym miała przeprowadzić sondę, to znaczny procent moich rozmówców, by wymieniło , to właśnie miasto, jako cel swojej podróży. Nowy Jork całym swym splendorem oraz możliwościami przyciągnęło bohaterów książki, którą chciałabym Wam , dziś, polecić. Sara, George, Jacob oraz Irene. Czworo przyjaciół. Zawsze się wspierających. Zawsze blisko, choć nie zawsze razem. Przyjaciele spotykają się corocznie na przyjęciu świątecznym, w galerii sztuki, gdzie pracuje Irene. Jest to ostatni moment, w którym cała czwórka cieszy się tym momentem, gdy świat za oknem wydaje się taki piękny, nieprzewidywalny i...

książek: 201
Barni | 2017-08-03
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: sierpień 2017

Żarło, żarło i zdechło niestety.
Pierwsza część bardzo dobra. Historia o grupie przyjaciół. Ich nowojorskie życie to nie sielanka ale są pełni marzeń i miłości do siebie. Czyta się z przyjemnością :)
Druga część, bardzo przeciętna, to już osobne historie każdego z nich. Szkoda. Czyta się dobrze, ale gdzieś autor stracił wątek przyjaźni.

Reasumując: nie straciłam czasu ale też nic nie zyskałam po przeczytaniu odysei nowojorskiej :)

książek: 245
Buchling | 2017-11-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: listopad 2017

Książka napisana poprawnym językiem. Pierwszy rozdział wciągający, niestety później jest gorzej. Historia bardzo podobna do "Małego życia" Yanagihary, ale zdecydowanie gorsza, nudniejsza, bardziej przewidywalna, bez jakiegokolwiek elementu zaskoczenia. Od początku do końca czytelnik spodziewa się, co się wydarzy i to się dzieje. Szkoda.

książek: 387
agatson | 2017-11-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 26 października 2017

Przejmująca, pełna uczuć i przyjaźni powieść. Porusza temat śmierci i jak sobie z nią poradzić, kiedy odchodzi ktoś bliski.

książek: 228
Katerina46 | 2018-01-12
Na półkach: 2018, Przeczytane
książek: 562
urszula_88 | 2018-01-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 stycznia 2018
zobacz kolejne z 218 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
zgłoś błąd zgłoś błąd