Pieśń dla Elli Grey

Tłumaczenie: Karol Sijka
Wydawnictwo: Zielona Sowa
5,63 (56 ocen i 16 opinii) Zobacz oceny
10
6
9
1
8
5
7
11
6
7
5
7
4
5
3
6
2
6
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
A Song for Ella Grey
data wydania
ISBN
9788380732414
liczba stron
304
język
polski
dodała
popiszsieplay

David Almond w mistrzowski sposób łączy znane nam mity ze współczesnym światem, w którym nie brakuje telefonów komórkowych i celebrytów rodem z brytyjskiego „Mam Talent”. Bohaterowie powieści chodzą do szkoły. Młodzież „zakuwa”, ale też marzy o miłości, o wolności… Czasy się zmieniają, ale pewne rzeczy są stałe. Claire, Ella i ich przyjaciele czują się ze sobą tak silnie związani, że zdaje im...

David Almond w mistrzowski sposób łączy znane nam mity ze współczesnym światem, w którym nie brakuje telefonów komórkowych i celebrytów rodem z brytyjskiego „Mam Talent”. Bohaterowie powieści chodzą do szkoły. Młodzież „zakuwa”, ale też marzy o miłości, o wolności…
Czasy się zmieniają, ale pewne rzeczy są stałe.

Claire, Ella i ich przyjaciele czują się ze sobą tak silnie związani, że zdaje im się, iż nic nie jest w stanie rozerwać ich przyjaźni. Pewnego dnia pojawia się on – inny od nich i niesamowicie przystojny – Orfeusz. Spacerując po plaży gra na lirze i śpiewa swoją pieśń. To on odkrywa przed nastolatkami zadziwiający, nowy sposób rozumienia i poznania siebie. Ella jest zauroczona najbardziej, najszybciej i najgłębiej – a Claire, widząc to, czuje ból, ból porzucenia…

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
ookami książek: 552

Ostrożnie stawiaj kroki na ścieżce do Hadesu…*

Na wstępie słowo ostrzeżenia – „Pieśń dla Elli Grey” jest powieścią do cna młodzieżową, na którą niektórzy czytelnicy z pewnością zareagują alergicznie. Z drugiej strony, zaszufladkowanie książki Davida Almonda jako typowego czytadła dla nastolatków byłoby bardzo krzywdzące. Jak zatem określić, czym jest „Pieśń dla Elli Grey”? Wszystkim i niczym, chciałoby się rzecz; życiem i śmiercią, muzyką i milczeniem. Ale zacznijmy od początku.

Główne bohaterki – Ella i Claire – są najlepszym przyjaciółkami, a jednocześnie zupełnymi przeciwieństwami. Ella jest marzycielką; poszukującą bratniej duszy, wiecznie zamyśloną i żyjącą we własnym świecie istotą, jakby wyjętą z baśni. Claire to natomiast twardo stąpająca po ziemi dziewczyna, wbrew pozorom równie niepewna i zagubiona, zwłaszcza w kwestii uczuć, którymi darzy przyjaciółkę. Rytm ich życiu nadaje szkolna rutyna oraz spotkania z przyjaciółmi, którzy podobnie jak one stoją u progu dorosłości i wciąż szukają swojego miejsca na świecie. Pozorny ład burzy pojawienie się na scenie Orfeusza (tak, tego mitycznego, wyposażonego w lirę i głos, któremu żaden śmiertelnik nie potrafi się oprzeć); młodego człowieka, który bez wahania przeobraża szarą prozę ich życia w najprawdziwszą poezję.

Autor podszedł do mitologicznych korzeni swej historii w bardzo specyficzny sposób. Z jednej strony, traktuje opowieść o Orfeuszu i Eurydyce jako źródło dość luźnej inspiracji. Z drugiej, wiele elementów starożytnej baśni zostało żywcem przeniesionych do...

Na wstępie słowo ostrzeżenia – „Pieśń dla Elli Grey” jest powieścią do cna młodzieżową, na którą niektórzy czytelnicy z pewnością zareagują alergicznie. Z drugiej strony, zaszufladkowanie książki Davida Almonda jako typowego czytadła dla nastolatków byłoby bardzo krzywdzące. Jak zatem określić, czym jest „Pieśń dla Elli Grey”? Wszystkim i niczym, chciałoby się rzecz; życiem i śmiercią, muzyką i milczeniem. Ale zacznijmy od początku.

Główne bohaterki – Ella i Claire – są najlepszym przyjaciółkami, a jednocześnie zupełnymi przeciwieństwami. Ella jest marzycielką; poszukującą bratniej duszy, wiecznie zamyśloną i żyjącą we własnym świecie istotą, jakby wyjętą z baśni. Claire to natomiast twardo stąpająca po ziemi dziewczyna, wbrew pozorom równie niepewna i zagubiona, zwłaszcza w kwestii uczuć, którymi darzy przyjaciółkę. Rytm ich życiu nadaje szkolna rutyna oraz spotkania z przyjaciółmi, którzy podobnie jak one stoją u progu dorosłości i wciąż szukają swojego miejsca na świecie. Pozorny ład burzy pojawienie się na scenie Orfeusza (tak, tego mitycznego, wyposażonego w lirę i głos, któremu żaden śmiertelnik nie potrafi się oprzeć); młodego człowieka, który bez wahania przeobraża szarą prozę ich życia w najprawdziwszą poezję.

Autor podszedł do mitologicznych korzeni swej historii w bardzo specyficzny sposób. Z jednej strony, traktuje opowieść o Orfeuszu i Eurydyce jako źródło dość luźnej inspiracji. Z drugiej, wiele elementów starożytnej baśni zostało żywcem przeniesionych do współczesności. Tak dosłowna interpretacja od początku wprowadza czytelnika w konsternację. Znajdziemy tu nastolatków prowadzących bardzo przyziemne życie: piszących eseje, uczących się do egzaminów, przeżywających młodość w całej pełni; eksperymentujących z alkoholem i miłością. Tuż obok nich pojawia się sam Orfeusz ze swą lirą, której dźwięków chce słuchać nawet przyroda, i głosem, który potrafi otworzyć drzwi do Hadesu. Świat realny płynnie przechodzi w fantastyczny, zaś bohaterów przez cały czas otacza mgła tajemnicy i niezwykłości – atmosfera przywodząca na myśl realizm magiczny. Do samego końca nie da się jasno stwierdzić, co wydarzyło się naprawdę, a co było tylko fantazją; próbą pogodzenia się młodych, zrozpaczonych i pełnych życia ludzi z okrutną, bezlitosną rzeczywistością.

W powieści najważniejszą rolę bez wątpienia odgrywają emocje - to one nadają historii rytm. Podobnie jak w sercu dorastającego nastolatka, pojawia się tutaj cała gama uczuć. Pierwsza miłość (tak niewinna, jak romantyczna i seksualna) ściera się z poczuciem odrzucenia, poszukiwaniem własnej tożsamości, odkrywaniem świata, a wreszcie rozpaczliwym wołaniem o pomoc. W tym właśnie tkwi sedno młodzieżowego charakteru historii – dojrzali, wprawieni czytelnicy mogą być zmęczeni intensywnością emocjonalnych przeżyć bohaterów, z kolei młodzi, zagubieni ludzie w tych romantycznych buntownikach odnajdą samych siebie.

Książka Davida Almonda nie jest jednak pozbawiona wad, a wśród nich prym wiedzie przede wszystkim styl autora. Pod względem językowym powieść okazała się istną mieszanką: tak jak realizm występuje obok fantastyki, tak gwara nastolatków kontrastuje z nadmiernie poetyckimi, przedramatyzowanymi przemyśleniami i opisami – zwłaszcza, kiedy pojawia się Orfeusz. Sposób mówienia nastolatków wydawał się zbyt prosty (żeby nie powiedzieć: prostacki), z kolei wznioślejsze fragmenty sprawiały wrażenie sztucznych i napuszonych.

We wciągnięcie się w lekturę nie pomogły również jednowymiarowe sylwetki drugoplanowych postaci. Szczerze mówiąc, trudno nawet zapamiętać ich imiona, nie mówiąc już o charakterystycznych cechach poszczególnych bohaterów (zwłaszcza, że częściej wydają się pełnić rolę komentującego wydarzenia chóru rodem z antycznego teatru, niż samodzielnych jednostek). Ale chyba tak właśnie miało to wyglądać, tym bardziej, że portrety psychologiczne Elli i Claire jakby dla kontrastu zostały przedstawione bardzo szczegółowo.

Lektura „Pieśni dla Elli Grey” była niezwykle specyficznym doświadczeniem. Dorośli raczej nie utożsamią się z natłokiem emocji, chaotyczną narracją i nadmiernym dramatyzmem. Właśnie dlatego książka skierowana jest do młodych czytelników – zwłaszcza tych wrażliwych i zagubionych, próbujących wytyczyć własną ścieżkę w uporządkowanym świecie dorosłych.

*Jacek Kaczmarski – „Przechadzka z Orfeuszem”

Karolina Antczak

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (334)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 725
WielkiBuk | 2017-04-09
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: kwiecień 2017

„Pieśń dla Elli Grey” to niezwykle poetycka, pięknie napisana opowieść dla wrażliwych, młodych czytelników, którzy próbują odnaleźć swoje miejsce w życiu, ale wciąż jeszcze im daleko do ostatecznych wniosków. David Almond wykorzystał mit, by opowiedzieć uniwersalną historię pierwszej wielkiej miłości i okrutnej śmierci, która potrafi złapać młodość w sidła melancholii. Jego Orfeusz jest pradawną siłą, która tuła się po świecie, wybrzmiewa w muzyce codzienności, ale tylko nieliczni są w stanie odnaleźć z nim wspólna harmonię. Niewinne kobiety, ich niedokończone życia, pieśni urwane w pół zdania… Nowe Eurydyki.

„Pieśń dla Elli Grey” jest delikatna jak szum wiosny w pierwszych liściach drzew, potężna jak huk fal w wietrzną noc, rozpaczliwa, niczym krzyk z głębin przeklętej duszy. Wspaniała lektura, która wzburzy serca dorastających czytelników.

książek: 7194
MoniS | 2017-08-31
Przeczytana: 31 sierpnia 2017

Niepokojąca i infantylna zarazem. O młodości i szaleńswie. O miłości i zatraceniu. O śmierci i nienawiści.
Dziwna i smutna.

książek: 517
ZaczytanaMajka | 2017-06-04
Przeczytana: 04 czerwca 2017

Książka Davida Almonda nawiązuje do mitu o Orfeuszu i Eurydyce. Została uwspółcześniona, jednak jej główny korpus został zachowany. Ja uwielbiam książki oparte na mitologii i uważam, że jest ich wciąż za mało, ponieważ są to emocjonujące i niesamowite historie, angażujące swojego czytelnika od początku do ostatniej strony.

Głównymi bohaterkami książki są dwie nastolatki – Claire i tytułowa Elli Grey. Historia opowiedziana jest z perspektywy siedemnastoletniej Clarie, która już od pierwszej strony zawiadamia swoich czytelników, że muszą być przygotowani na najgorsze. To, co charakteryzuje pióro Davida Almonda to sposób pisania, ponieważ w treść książki trzeba się wczytać. Wszystkie wydarzenia, tragizm jest zapisany między wierszami. „Pieśń dla Elli Grey” to historia o młodych ludziach, zdominowanych przez współczesność, to buntownicy chcący czerpać z życia całymi garściami. Clarie wraz z przyjaciółmi, oprócz Elli, spędza przerwę świąteczną w północnej Anglii. Elli nie mogła do nich...

książek: 258
quidportavi | 2017-06-29
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 28 czerwca 2017

Przeczytaliście opis? Ok. Myślicie, że to tylko jakaś zajawka? Nie moi drodzy. To jest precyzyjnie streszczona książka. Calutka. Serio.
Byłam pewna, że opis na okładce to jedynie drobna część Pieśni dla Elli Grey. Wiecie, tak jak to zwykle bywa – ogólny zarys fabuły, który ma zaciekawić a jednocześnie nie zdradzić nam zakończenia. No i okej, zakończenia nie zdradza (opis, ale już pierwsze zdania powieści owszem - mówią nam jak książka się skończy…). I zadziałało. Zaintrygował mnie. Z resztą nie tylko ja, bo kilka znajomych po sprawdzeniu opisu również pomyślało: „Hej, to może być niezłe!”. Byłam ciekawa jak Almond wplecie w nasz świat, świat nastolatków mit o Orfeuszu. I wiecie co? W tym przypadku ciekawość nie była pierwszym krokiem do piekła. Ona była pendolino do piekielnych czeluści.

ANO
Ano właśnie… Te trzy litery doprowadzały mnie do szału od samego początku. „Ano” pojawiło się w tej książce pewnie około 100-150 razy. A książka ma 299 stron (teoretycznie, bo w praktyce po...

książek: 212
darinkr | 2017-08-21
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2017

Główne bohaterki mają siedemnaście lat, żyją współcześnie, są buntowniczkami, które chcą być wolne, bywają zagubione, towarzyszy im wiele emocji. Pojawia się w tej książce pierwsza miłość, która dla niektórych jest wspaniała, a dla innych okazuje się być wołaniem o pomoc, powoduje odrzucenie, oraz zagubienie w świecie. Szczerze mówiąc Claire i Ella nie wydały mi się być jakoś bardziej barwnymi postaciami. To dziewczyny które ze swojej codzienności uciekają się do wyobraźni, słuchają pieśni Orfeusza, spędzają czas ze swoimi znajomymi i czasami mają dość szarej codzienności, wtedy spędzają czas z dala od domu, a niektóre ich zachowania mogą świadczyć o ich niedojrzałości, czy naiwności.

"Pieśń dla Elli Grey" to powieść bardzo młodzieżowa, jednak wyróżniająca się pewnym elementem, odrobinę fantastycznym, nawiązującym do mitologii. Wydaje mi się, że pomysł na powieść był rewelacyjny, aczkolwiek styl w jakim autor napisał tę książkę, nie do końca mi się spodobał. Książkę przeczytałam...

książek: 151
Gosiaa | 2017-08-18
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 17 sierpnia 2017

To było piękne. Pierwsza książka, która mnie oczarowała. Niesamowita, magiczna, wspaniała. Opowieść zarazem prosta i głęboka. Poruszająca serca i zmysły. Traktująca o sile miłości, nie tylko Orfeusza i Elli. Nie mogłam się oderwać.

Polecam absolutnie wszystkim mającym ochotę zagłębić się w fascynującą historię miłosną i poczuć muzykę Orfeusza.

więcej: https://czyczytamtam.wordpress.com

książek: 87
zelazna88 | 2017-10-11
Na półkach: Przeczytane

Claire i Ella są najlepszymi przyjaciółkami. Znają się od dziecka. Mają wspólnych znajomych. Podczas przerwy wielkanocnej postanawiają, całą paczką, pojechać na plaże hrabstwa Northumberland. Jednak przed samym wyjazdem, rodzice Elli zabraniają jej na wycieczkę, argumentując swoją decyzję zaległościami w nauce. Claire, choć niezadowolona jedzie bez przyjaciółki. Razem z innymi tańczy, śpiewa, pije wino, kąpie się w morzu i grzeje się przy ognisku, jednym słowem cieszy się wolnością. Ciągle jednak brakuje jej Elli do pełni szczęścia. Pewnego dnia, na plaży niedaleko ich obozowiska pojawia się tajemniczy chłopak, który śpiewa tak bosko i gra tak cudnie, że wszyscy są nim zauroczeni. Nawet zwierzęta do niego podchodzą gdy gra, drzewa i kwiaty kierują swoje liście w jego stronę, a morze również przybliża się chcąc być jak najbliżej. Urzeczona piękną pieśnią Clarie, dzwoni do swojej przyjaciółki. Tajemniczy chłopak imieniem Orfeusz śpiewa i gra pieść dla Elli Grey. Od tego momentu...

książek: 771
dobrerecenzje | 2017-11-19
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 19 listopada 2017

Miłość znajdujemy w różnych książkach, filmach, i spotykamy się z nią w życiu. Niektórzy tylko zdają się doszukiwać takiego gatunku w mitach.
Mity powszechnie uważane są za materiał do szkoły, a czytanie ich nie przydaje się w ogóle.
Mit o Orfeuszu i Eurydyce jest znany chyba wszystkim. Piękna historia miłości pomiędzy królem Tracji, a nimfą drzewną. Oczywiście wiemy jak tragicznie kończą się losy kochanków.
Warte uwagi jednak jest wielkie poświęcenie i odwaga, kiedy Orfeusz schodzi do samych bram Hadesu w poszukiwaniu duszy ukochanej.

Tym razem autor, pomiędzy zwykłymi nastolatkami naszego wieku wplótł wątek mitologiczny.
Obserwatorką i jednocześnie uczestniczką w fabule jest najbliższa przyjaciółka głównej bohaterki. Praktycznie od pierwszego rozdziału zaczyna opowiadać nam historię miłości dwóch osób, którzy nie powinni być razem.
Ella Grey jest piękną nastolatką, która wiedzie bardzo przyziemne życie. Chodzi do szkoły, uczy się i spotyka z przyjaciółmi, lecz pragnie czegoś...

książek: 114

Niestety książka bardzo mnie zawiodła!
1) Długie opisy. David Almond bardzo szczegółowo opisuje każdy ruch. Niepotrzebnie. Bez sensu w pięciu zdaniach opisywać czynność pisania wiersza.
2) Brak pomysłu. Autor nie wykazał się także pomysłem. Ciężko określić co to jest. Wpierw myślałam, że będzie to lekki romans, później, że mroczne fantasy, a teraz nie wiem. Ogólnie opowieść miała skupiać się na toksycznym związku Elli i Orfeusza oraz przyjaciółce Elli, która ratuje sytuację. Jednak nie mam pojęcia co to jest.
3) Brak akcji. Niestety akcja rozwijała się bardzo wolno. Przez pierwsze sto stron NIC się nie działo. Zdarzało się rozdział kilkunasto stronowy opowiadający jedynie o zbudowaniu ludzika na piasku i spotkaniu żmii.
Chciałabym powiedzieć o tej książce coś miłego, ale jedyne co mi się podobało to wydanie.
Jeżeli podoba ci się ta książka to nie ma sprawy, ale po prostu nie ma powieści, która spodobałaby się każdemu!

książek: 228
BogoMirosław 13 | 2017-12-13
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 grudnia 2017

Przeczytałam książkę w zaledwie kilka godzin więc myślę, że jest to książka łatwa do przeczytania. Książka moim zdaniem nie zawiera za dużo akcji. Nie spodobał mi się za bardzo koniec tej historii, ale dała do pomyślenia o prawdziwej miłości. O tym, że Orfeusz zakochał się w nią nawet ją nie spotkawszy. Usłyszał ją tylko przez telefon i zakochał! Chociaż jest w tym sens. Gdy ukochana Orfeusza zostaje uśmiercona przez żmij Orfeusz postanawia poszukać ją. Oto dowód miłości do Elli. Ale najbardziej poruszyła mnie akcja gdy koleżanka Claire mówi o śmierci Orfeusza. Myślałam, że Orfeusz to jakaś istota pozaziemska, bo jego głos i muzyka była hipnotyzująca. Nieziemska. Wspaniała.

zobacz kolejne z 324 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd