Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Confess

Tłumaczenie: Matylda Biernacka
Wydawnictwo: Otwarte
8,13 (2037 ocen i 260 opinii) Zobacz oceny
10
444
9
462
8
497
7
358
6
172
5
66
4
19
3
12
2
3
1
4
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Confess
data wydania
ISBN
9788375154382
liczba stron
304
język
polski
dodała
Abiernat

Inne wydania

Znajdź w sobie odwagę, by wyznać… SEKRET PRAWDĘ MIŁOŚĆ Niewypowiedziane pragnienia, bolesna przeszłość i głęboko skrywane grzechy są dla Owena największą inspiracją. Utalentowany malarz kolekcjonuje anonimowe wyznania i przenosi je na płótno. Auburn od kilku lat walczy o odzyskanie normalnego życia i desperacko potrzebuje pieniędzy. Zakochanie się w przystojnym malarzu nie jest częścią jej...

Znajdź w sobie odwagę, by wyznać… SEKRET
PRAWDĘ
MIŁOŚĆ

Niewypowiedziane pragnienia, bolesna przeszłość i głęboko skrywane grzechy są dla Owena największą inspiracją. Utalentowany malarz kolekcjonuje anonimowe wyznania i przenosi je na płótno. Auburn od kilku lat walczy o odzyskanie normalnego życia i desperacko potrzebuje pieniędzy. Zakochanie się w przystojnym malarzu nie jest częścią jej planu, ale przekorne przeznaczenie stawia na swoim. Dziewczyna odkrywa jednak, że przeszłość ukochanego może odebrać jej to, co dla niej najważniejsze...

Wszystkie wyznania, które przeczytacie w tej powieści, są prawdziwe.

 

źródło opisu: http://otwarte.eu/

źródło okładki: http://otwarte.eu/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 538
Zuzanna | 2017-06-10
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 10 czerwca 2017

Colleen Hoover jest jedną z moich ulubionych autorek. Zawsze to podkreślam, ilekroć mowa o jej twórczości. Każdy fan New Adult, pomimo dominującej schematyczności i przewidywalności gatunku, nie przejdzie obojętnie obok jej powieści. Dlaczego? Właśnie dlatego, że Colleen Hoover potrafi wyjść poza ramy schematu i stworzyć historię tak piękną, odmienną od innych i pełną najprawdziwszych emocji, że skończywszy jedną książkę już ma się ochotę sięgać po kolejną, a potem następną i jeszcze następną... Jej książki są jak narkotyki - łatwo im się poddać i szybko od nich się uzależnić. Autorka jest absolutną mistrzynią wywoływania emocji, zarówno sama fabuła jak i zakończenia jej książek są cudownie wzruszające, często też nie pozostawiają mnie bez zdumienia. Są piękne w swej prostocie, zachwycają swą ideą. Dlaczego w takim razie zamykając ostatnią stronę "Confess" czułam coś na kształt rozczarowania?

Auburn i Owen spotykają się przypadkiem - dziewczyna po trudnych życiowych przejściach rozpaczliwie szuka dodatkowego zatrudnienia. Szczęśliwym zrządzeniem losu trafia do galerii Owena, który pilnie potrzebuje nowej pracownicy. Auburn ma mu pomagać podczas wystawy, która ma się odbyć tego wieczoru. Owen jest niezwykle utalentowanym malarzem, a jego obrazy inspirowane są anonimowymi wyznaniami innych ludzi. Między bohaterami od razu nawiązuje się nić porozumienia i sympatii. Jednakże uczucie, jakie rodzi się między tą dwójką skazane jest na klęskę. Skrywane przez nich tajemnice oraz inne życiowe priorytety są poważną przeszkodą wspólnego szczęścia.

Cenię sobie narrację jaką zastosowała autorka. Jest według mnie idealna dla takich powieści - biegnie dwutorowo, widzimy więc wszystko naprzemiennie oczami Auburn i Owena. Pozwala to bliżej poznać bohaterów i wgłębić się w ich historię - zarówno tę wspólną, jak i każdego z osobna. Podsyca to również ciekawość, bo od razu dowiadujemy się, że Auburn wcale nie jest obca Owenowi, co tylko prowokuje do tego, by czytać dalej. Czytać i odkrywać sekrety z życia obojga... Prawdę poznajemy w finale, który zupełnie mi nie pasował do tej cudownej historii.

Historia Auburn i Owena jest piękna. Oboje doświadczeni przez los zmagają się z własnymi demonami. W imię miłości do najbliższych zdolni są do największych poświęceń - nawet do poświęcenia własnego związku, który mógłby być wyjątkowy. Autorka niezwykle autentycznie oddała chemię jaka pojawiła się między tą dwójką i tego nie można odmówić Hoover - potrafi tak plastycznie opisać uczucia, że wypieki pojawiają się na twarzy i serce zabije szybciej od samego czytania, jak rodzi się miłość. I nie trzeba żadnych erotycznych scen, by oddać intymność sytuacji. Emocje tej dwójki natychmiast udzielają się czytelnikowi, którego serce do końca pragnie wierzyć, że happy end to tylko kwestia czasu...

Ogromne pochwały należą się autorce za cudowny motyw wyznań towarzyszących obrazom. Były one tak prawdziwe, że niekiedy aż wstrząsające. Dodawały pewnej dojrzałości całej książce i działały na wyobraźnię. Zarówno anonimowe wyznania jak i obrazy Owena, które można zobaczyć na kartkach powieści, stanowią wspaniały dodatek do całości i tylko wzbogacają wartość książki.


"Kiedy jestem przy Tobie, myślę o tych wszystkich wspaniałych rzeczach,
które mógłbym robić bez Ciebie".


Po niesamowitej historii o pięknym uczuciu, pełnym poświęceń i nie pozbawionym przeciwności losu, przychodzi finał niosący wyjaśnienia. Finał, który ciężko jednoznacznie mi ocenić. Nie spodziewałam się bynajmniej, że pojawi się jakiś zgrzyt. Jednak dla mnie zakończenie było nieco pozbawione emocji i nie tego się spodziewałam. Cieszę się, że Owen ujawnił ostatnią ze swoich tajemnic, ale zupełnie nie pasowało mi to do Hoover i jej stylu kończenia powieści. Czuję się nieco... zawiedziona? Pomijając fakt, że scenariusz finału jest możliwy do przewidzenia na pewnym etapie powieści, może sama nie odwzorowałam go w swoich przypuszczeniach idealnie, ale o pewnych elementach układanki czytelnik zostaje uprzedzony i jest w stanie poskładać z nich całość. Moje rozczarowanie wynika chyba właśnie z braku emocji i napięcia tak charakterystycznego dla ostatnich kartek innych powieści Hoover. Mam wrażenie, że autorce zwyczajnie zabrakło polotu i ambitniejszego pomysłu na zakończenie, które wydaje się zbyt proste i banalne. O ile całość jest cudowna, to jednak nie potrafiłam pozbyć się wrażenia, że zakończenie trochę tę cudowność osłabiło.

Podsumowując, muszę przyznać, że "Confess" nie jest według mnie najlepszą książką autorki, za jaką uchodzi, ale nie jest też książką złą. Nie można jej odmówić niezwykłego klimatu. "Confess" to książka, która się podoba, ale tym, którzy znają twórczość autorki i wiedzą na co ją stać, może to nie wystarczyć. Ciężko mi określić które miejsce w rankingu książek autorki przyznałabym tej powieści, ale na pewno nie znalazłaby się na podium. Wydaje mi się ona jednak bardziej dojrzała niż pozostałe, co jest jej niewątpliwą zaletą. Nie jest przesłodzona i mimo tego co sądzę o zakończeniu, fabuła nie jest pozbawiona emocji, jednak ich ilość jest oszczędna. "Confess" to powieść emocjonalnie wyważona, taka w sam raz żeby nie znudzić czytelnika, ale też by nie narażać zbyt często na palpitacje serca, które tak uwielbiam czytając książki Colleen Hoover. No cóż, osobiście uważam, że autorkę stać na zdecydowanie bardziej zapadające w pamięci zakończenia, dla takich urzekających historii.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zaginiony symbol

Mimo, że początkowo czytanie tej pozycji szło mi naprawdę mozolnie. Opłacało się trochę pocierpieć, by ostatecznie przerzucać strony z zapartym tchem...

zgłoś błąd zgłoś błąd