Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Gra o tron

Tłumaczenie: Paweł Kruk
Cykl: Pieśń Lodu i Ognia (tom 1)
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
8,45 (27595 ocen i 1951 opinii) Zobacz oceny
10
6 664
9
7 973
8
7 090
7
3 964
6
1 271
5
368
4
116
3
97
2
28
1
25
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
A Game of Thrones
data wydania
ISBN
8372983704
liczba stron
778
język
polski

Inne wydania

W Zachodnich Krainach o ośmiu tysiącach lat zapisanej historii widmo wojen i katastrofy nieustannie wisi nad ludźmi. Zbliża się zima, lodowate wichry wieją z północy, gdzie schroniły się wyparte przez ludzi pradawne rasy oraz starzy bogowie. Zbuntowani władcy na szczęście pokonali szalonego Smoczego Króla, Aerysa Targaryena, zasiadającego na Żelaznym Tronie Zachodnich Krain, ale tyranowi udało...

W Zachodnich Krainach o ośmiu tysiącach lat zapisanej historii widmo wojen i katastrofy nieustannie wisi nad ludźmi. Zbliża się zima, lodowate wichry wieją z północy, gdzie schroniły się wyparte przez ludzi pradawne rasy oraz starzy bogowie. Zbuntowani władcy na szczęście pokonali szalonego Smoczego Króla, Aerysa Targaryena, zasiadającego na Żelaznym Tronie Zachodnich Krain, ale tyranowi udało się zbiec, śmierć dosięgła go z ręki gwardzisty. Niestety, obalony władca pozostawił potomstwo, równie nieobliczalne jak on sam... Opuszczony tron objął Robert najznamienitszy z buntowników. Minęły już lata pokoju i oto możnowładcy zaczynają grę o tron.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2003

źródło okładki: http://www.sklep.zysk.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 56
Avraxis | 2011-09-12
Przeczytana: lipiec 2011

Książka niby to fantasy, a jednak fantastyki tu niewiele, nie licząc jakiegoś śnieżnego zombie, które przemknie raz na pół książki i bardzo ważnej, ostatniej sceny. Jest tu magia i fantastyczne stwory, jednak traktowane są mniej więcej tak, jak w naszym świecie - jako mit, legenda, w których prawdziwość mało kto już wierzy. Nie ma tu popisowych pojedynków na ogniste kule, ujeżdżania smoków czy romansowania z driadami, Martin zastępuje to wszystko całą galerią genialnie skonstruowanych i bardzo dobrze przedstawionych postaci i interakcjami między nimi. I tytułową grą o tron. A najśmieszniejsze jest to, że żadnej z tych postaci nie można nazwać główną. Każdy tom napisany jest oczami kilku, kilkunastu postaci, jednak zestaw ten zmienia się z każdą kolejną częścią, postaci, o których tylko się wspomina w jednym tomie, w następnym wyrastają na point-of-view characters, postacie o dużym znaczeniu potem je tracą lub po prostu niespodziewanie giną (rada: nie przywiązuj się tu za bardzo do nikogo, nigdy bowiem nie wiesz, czy zaraz nie zginie). I każdy ma swój charakter, swoje cele, motywacje. Martin po mistrzowsku ogarnął cały ten panteon osobowości i potrafił wydobyć z nich wszystkie blaski i cienie. Co jeszcze lepsze - postacie nie są tu statyczne. Każdy się zmienia wraz z biegiem wydarzeń, nagromadzeniem mniej lub bardziej traumatycznych przeżyć. Daenerys z małej, przestraszonej dziewczynki wyrasta na dumną, nieustraszoną królową, gotową odzyskać należny jej tron. Sansa, która na początku potrafi zirytować najbardziej nawet cierpliwego czytelnika, już na końcu pierwszego tomu zapowiada, jak diametralnie zmieni się jej punkt widzenia na otaczający ją świat.

Oprócz postaci jednak jest też fabuła, najgenialniejsze charaktery bowiem muszą mieć co robić, bo ich geniusz poszedłby przecież na marne. I tu Martin też nie zawiódł. Walki o władzę, pełne bitew, intryg, morderstw, zdrady i miłości to wdzięczny temat, aczkolwiek niepierwszej świeżości. Pisarz jednak odarł legendy o walecznych, honorowych rycerzach i wielkich królach z wszelkiej dozy baśniowości i podał je wręcz ociekające surową realnością brutalnego życia. Nie ma litości dla niewinnych, kobiet, dzieci, ani starców. Niegodziwcom uchodzą najbardziej podłe postępki, honorowi dostają po głowach (i to niekiedy wręcz dosłownie), przyjaciel może z minuty na minutę zmienić się we wroga i większość bohaterów zdaje sobie sprawę w jak ciężkich, niebezpiecznych czasach umieściła ich ręka pisarza. Wszystko wydaje się być przesiąknięte atmosferą walki o przeżycie, nawet pośród najwyżej usytuowanych lordów i władców. I ta właśnie walka o przeżycie wydaje się być główną motywacją wielu postaci, a zwłaszcza tych najbardziej niegodziwych, co sprawia, że nikt tak naprawdę nie jest zupełnie czarny albo biały, każdy ma swoje powody, cele i dążenia, a Martin pokazuje je z całą swoją brutalną i bezlitosną dosłownością. To jest tak naprawdę powieść o ludziach, nie o smokach, zombie czy demonach, demony tkwią w nas samych i takie książki odbijają je niczym w lustrze. Jeśli w "standardowym" fantasy magiczne stwory, walki i wyprawy po skarb mają być przenośnią dążeń i zmagań człowieka poszukującego szczęścia i w ten sposób działać niejako kathartycznie, tutaj katharsis dostarczają dążenia i zmagania przedstawione bynajmniej nie metaforycznie, lecz do bólu realistycznie. To jest kolejna różnica między prozą Martina a klasycznym fantasy.

Martinowskie konflikty to smaczek sam w sobie. Na drodze do ogólnego pokoju i szczęśliwości w królestwie stoi kilka przeszkód: przebiegły ród Lannisterów, z królową Cersei jako główną intrygantką na czele, Daenerys Targaryen, ostatni potomek obalonego rodu władców, stanowiąca niejako zagrożenie dla królestwa, które dorasta daleko za morzem i tam zbiera swoje siły a nad tym wszystkim unosi się pewne starożytne, lodowe zło, które budzi się daleko na mroźnej północy i o którym nikt nie ma najmniejszego pojęcia oprócz garstki strażników na północnej granicy.

Przyznam szczerze, jak wielu z moich przedmówców, po pobieżnym już przejrzeniu okładki, stwierdziłem, że to prawdopodobnie jakaś mało ambitna fantasy klasy B, jednak, jak i szanowni przedmówcy, szybko przekonałem się, żeby nie oceniać książki po okładce. Jest to nie tylko jedna ze sztandarowych pozycji w bibliotece każdego szanującego się fana gatunku, jest to również bardzo pesymistyczna, acz nie pozbawiona przenikliwości i trafności analiza natury człowieka, którą docenić mogą nawet niezaznajomieni z fantasy czy wyjątkowo wymagający czytelnicy. Okraszona bardzo dobrym przekładem, z czcionką i układem bardzo ułatwiającym samo czytanie, pozycja ta jest obowiązkowa nie tylko dla zatwardziałych fanów fantasy.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Ćwiek

Opinie czytelników


O książce:
Nastanie nocy

Podobnie jak inne opisywane dzieła tegoż autora to pozycja dla wielbicieli i znawców gatunku, pozostali mogą być raczej rozczarowani

zgłoś błąd zgłoś błąd