Mężczyzna, który gonił swój cień

Tłumaczenie: Maciej Muszalski
Cykl: Millennium (tom 5)
Wydawnictwo: Czarna Owca
6,55 (2658 ocen i 360 opinii) Zobacz oceny
10
96
9
125
8
383
7
792
6
744
5
319
4
103
3
70
2
19
1
7
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Mannen som sökte sin skugga
data wydania
ISBN
9788380157927
liczba stron
424
język
polski
dodał
LubimyCzytać

Lisbeth Salander, dziewczyna, która igrała z ogniem, nigdy w pełni nie odkryła, kto stał za koszmarem jej dzieciństwa. Gdy Holger Palmgren opowiada jej o starych dokumentach, Lisbeth czuje, że nareszcie ma szansę poznać całą prawdę o machinie, która zniszczyła jej rodzinę. Jednak im bliżej jest rozwiązania tajemnicy, tym większe grozi jej niebezpieczeństwo. Wraz z Mikaelem Blomkvistem dotrze...

Lisbeth Salander, dziewczyna, która igrała z ogniem, nigdy w pełni nie odkryła, kto stał za koszmarem jej dzieciństwa. Gdy Holger Palmgren opowiada jej o starych dokumentach, Lisbeth czuje, że nareszcie ma szansę poznać całą prawdę o machinie, która zniszczyła jej rodzinę. Jednak im bliżej jest rozwiązania tajemnicy, tym większe grozi jej niebezpieczeństwo. Wraz z Mikaelem Blomkvistem dotrze tam, gdzie szaleństwo naukowca i brutalne nadużycia władzy splotły się w jedno. Nie wszyscy wyjdą z tego cało.

Mężczyzna, który gonił swój cień, piąta książka w serii Millennium, to złożona i wciągająca powieść osnuta wokół kwestii honoru, tajemnic badań genetycznych i zaawansowanych ataków hakerskich – współczesnego sposobu prowadzenia wojny. To także wyjaśnienie zagadki, skąd się wziął i co oznacza słynny tatuaż ze smokiem.

 

źródło opisu: https://www.czarnaowca.pl/kryminaly/mezczyzna_ktor...(?)

źródło okładki: https://www.czarnaowca.pl/kryminaly/mezczyzna_ktor...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Silverq21 książek: 604

Druga szansa

Pamiętam reakcje, jakie pojawiły się na wieść, że David Lagercrantz będzie kontynuował serię Millennium. Płacz, krzyk i zgrzytanie zębów nie określi rozgoryczenia, które przelewało się z każdej strony. I choć po części to rozumiem, to nie do końca zgadzam się z takimi zarzutami. W końcu nikt oryginalnej trylogii nie zabiera, a potencjał postaci jest tak duży, że szkoda byłoby go zmarnować. Domyślam się, że większość zobaczyła w tym tylko skok na kasę, ale ja pokusiłbym się o spojrzenie na to pod innym kątem.

Wspomniany już autor swoją renomę miał. Sukcesy na koncie także, choć oczywiście bez startu do twórcy oryginalnego tryptyku. Jednakże mając już jakieś poważanie, mógł tylko i wyłącznie na tym stracić. Zdecydował się wziąć pod swoje skrzydła postaci, które ludzie pokochali i zapewne liczył się z tym, że nie będzie dla niego litości. Dlatego też zamiast lżyć, postanowiłem tę decyzję uszanować. Czytając pierwsze podejście przekonałem się, że choć idealnie nie jest, to stan daleki jest od opłakania, jakie wielu usiłuje narzucić. Podobnie rzecz ma się, gdy przyjrzymy się „Mężczyźnie, który gonił swój cień” z perspektywy tego, czym jest, a nie tego, w czym Stieg Larsson był lepszy. Musimy pogodzić się z tym, że Larsson już nie wróci oraz z tym, że ktoś postanowił przejąć pałeczkę. Dajmy realną szansę, zamiast strzępić języki i przy jakichkolwiek potknięciach wylewać z siebie tony jadu. Nikt nie zmusza do lektury. To inna wersja, co nie znaczy, że warto stać do niej okoniem...

Pamiętam reakcje, jakie pojawiły się na wieść, że David Lagercrantz będzie kontynuował serię Millennium. Płacz, krzyk i zgrzytanie zębów nie określi rozgoryczenia, które przelewało się z każdej strony. I choć po części to rozumiem, to nie do końca zgadzam się z takimi zarzutami. W końcu nikt oryginalnej trylogii nie zabiera, a potencjał postaci jest tak duży, że szkoda byłoby go zmarnować. Domyślam się, że większość zobaczyła w tym tylko skok na kasę, ale ja pokusiłbym się o spojrzenie na to pod innym kątem.

Wspomniany już autor swoją renomę miał. Sukcesy na koncie także, choć oczywiście bez startu do twórcy oryginalnego tryptyku. Jednakże mając już jakieś poważanie, mógł tylko i wyłącznie na tym stracić. Zdecydował się wziąć pod swoje skrzydła postaci, które ludzie pokochali i zapewne liczył się z tym, że nie będzie dla niego litości. Dlatego też zamiast lżyć, postanowiłem tę decyzję uszanować. Czytając pierwsze podejście przekonałem się, że choć idealnie nie jest, to stan daleki jest od opłakania, jakie wielu usiłuje narzucić. Podobnie rzecz ma się, gdy przyjrzymy się „Mężczyźnie, który gonił swój cień” z perspektywy tego, czym jest, a nie tego, w czym Stieg Larsson był lepszy. Musimy pogodzić się z tym, że Larsson już nie wróci oraz z tym, że ktoś postanowił przejąć pałeczkę. Dajmy realną szansę, zamiast strzępić języki i przy jakichkolwiek potknięciach wylewać z siebie tony jadu. Nikt nie zmusza do lektury. To inna wersja, co nie znaczy, że warto stać do niej okoniem już na starcie.

Tym bardziej, że drugi tom w wydaniu Lagercrantza oferuje wiele interesujących treści. Weźmy chociażby połączenie przeróżnych wątków, które bardzo dobrze pokazują, że autor interesuje się światem i trzyma rękę na pulsie. Z jednej strony mamy do czynienia z przeszłością Lisbeth, której blisko do inżynierii społeczno-genetycznej, a więc rozwijania technologii człowieka niejako jego własnym kosztem. Z drugiej otrzymujemy motyw związany z islamem i ekstremizmem, który daleki jest od oczywistości i prezentowanej nam na co dzień medialnej miałkości. W dodatku nie przypomina to nachalnej reklamy poprawności za wszelką cenę. Stara się za to ukazać różne aspekty i strony barykady, które mogą wywodzić się z jednego środowiska, choć niekoniecznie mieć ten sam światopogląd na dany temat. Innym wartym wzmianki aspektem jest sfera finansjery, która ściśle dotyczy jednego z bohaterów. Odwołania dotyczące kryzysów i chwiejności pieniądza, a przede wszystkim giełdy w odniesieniu do znanych nam krachów na rynkach finansowych. Można nawet na swój sposób domniemywać, że właśnie ta kwestia będzie głównym bohaterem kontynuacji.

Nie dajmy się jednak zwariować, bo ważkie kwestie i interesująca lektura wcale nie muszą iść ze sobą w parze. Całe szczęście, że nie mamy do czynienia z rozbratem w tej materii. Jednak przyznaję, że pojawia się uczucie, iż Lagercrantz mógłby bardziej rozbudować i poszerzyć poszczególne narracje. Wydaje się, że postanowił wybrać kompromis i porzucić miano rozbudowanej struktury na rzecz odpowiedniego tempa. I choć działa to wszystko co najmniej dobrze, to z tyłu głowy pojawia się myśl, że jednak mogło być lepiej.

Podobne wrażenia mam w zakresie bohaterów. Widać, że autor trochę przebudował ich na swoją modłę. Odrobinę uprościł i ujednolicił ich charaktery. I tak Salander zdaje się być bardziej ugodowa, zaś Blomkvist prostolinijny. Jednak te puste pola uzupełniają nowe postaci w wydaniu Leo Manheimera, czy Dana Brolina, których osobowości i historie są zbudowane kompleksowo i mają odpowiednią siłę wyrazu.

Muszę przyznać, że choć brakowało mi ostatecznego szlifu, to z tymi znanymi i nowo poznanymi personami w świecie spisków oraz tajemnic z przeszłości, czułem się jak ryba w wodzie. Lagercrantz ma swój pomysł na ten świat, który konsekwentnie realizuje. Widać, że pieczołowicie się do tego przygotowuje, a przy tym potrafi sprzedać czytelnikom nawet najbardziej fantastyczne wizje. Dzięki temu tworzy wciągający kryminał zaangażowany społecznie, co rzadko kiedy jest połączeniem satysfakcjonującym i spełnionym, ale w wydaniu kontynuatora serii Millennium ma siłę przebicia i rację bytu.

Patryk Rzemyszkiewicz

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (5410)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 290
Paco | 2018-10-01
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 października 2018

Różnie kombinuję.
Było tak.
Zarys fabuły. Skrojony i pofastrygowany szkic. W rezultacie przybicie piątki z duchem Larssona. I ,,Co Nas Nie Zabije,, z powijaków wyszło. Zatrudniając tylko Lagercrantza rękę.
Tam się udało.
Tom niniejszy dał angaż iskrze bożej, w Lagercrantzowej makówce obecnej. Która być się okazała samej siebie cieniem. Płomyka ociupinką i szczypty krztynką :) Tu, jak zapewne się Państwo domyślają, się nie udało.
Albo...
Część poprzednią spolszczyli wspólnie, Pan Tłumacz z Panią Tłumaczową.
I się udało.
A na wolumen obecny Pani Tłumaczowa focha strzeliła.
Na placu boju, samca alfa samego zostawiając.
I tu się nie udało.
Albo...
Kupiłem parodię Millenium, bo bez okularów do księgarni zawitałem i tom właściwy ciągle tam na mnie czeka.
Albo...
Niewiarygodne losu zrządzenia, egipskie plagi, dopusty boże i nieszczęścia inne, skomasowały te trzy hipotezy.
I...być może dobrze ,że Salander tego nigdy nie przeczyta.
I ś.p. Larsson.

książek: 1693
Roman Dłużniewski | 2017-09-15
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 15 września 2017

Czuję się.. Nie wiem. Zawiedziony ? Rozczarowany ? To nie tak miało być, zupełnie nie tak.. (prawie jakbym słuchał Cugowskiego) Właściwie po raz pierwszy tak dobitnie odczułem, że to nie Stieg. Niby jest akcja, książkę szybko się czyta, jest Lisbeth, jest Mikael, Annika, Bublanski, ale... Brakuje klimatu, brakuje języka, brakuje atmosfery "Millennium". Może miałem za duże oczekiwania.. Autor wprowadził nowe wątki, nie ustrzegając się przy tym przed popełnianiem błędów. Oczywiście kupię i przeczytam następny tom, ale już wiem, że to będzie po prostu kolejna 'thrillerowa' książka. Taka jakich wiele. Szkoda.

książek: 1276
Jarek Zawisza | 2018-05-14
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 14 maja 2018

Stieg Larsson popełnił był swego czasu mroczną, depresyjną, momentami wręcz klaustrofobiczną trylogię. Porwała ona za sobą wielu ludzi na całym świecie, mnie coś jakby nie po drodze z mrokiem, czmychnąłem więc gdzieś ścieżką w bok, ku światłu...

David Lagercrantz jednak, usilnie stara się trzymać Larssonowych kolein, ale chyba nic nie poradzi, nie pojedzie tym samym torem... ma zbyt szerokie opony.

Mrok trzeba nieść... w sobie...
Depresję trzeba czuć samemu, by była odczuwalna podczas czytania.
Klaustrofobię zaś tworzyć za pomocą słów, budować z liter, tak by czytelnik czuł się osaczony zdaniami, nawet podczas opisów otwartej przestrzeni...

Larsson tak miał...
Lagercrantz jedynie stara się trzymać konwencji...
To nie wystarczy, to za mało, to nie to samo, to erzac...
Nie da się pisać cudzych książek...
Poczekam, poczytam, może kolejne napisze po swojemu, już czas...

Przeczytajcie, może Wy dostrzeżecie tu coś więcej niż ja.

książek: 670
Aneta Wiola | 2017-09-08
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 08 września 2017

„MY KONTRA ŚWIAT”
Lisbeth Salander odsiaduje karę w najpilniej strzeżonym więzieniu dla kobiet w kraju. Stara się nie pakować w kłopoty, ignoruje zaczepki Benito i jej koleżanek, które terroryzują cały zakład. Jest jednak jedna rzecz, która nie daje jej spokoju. Benito szczególnie "upodobała sobie" jedną dziewczynę z Bangladeszu - to ona jest największą ofiarą prześladowań. Skorumpowani i zastraszeni strażnicy przemykają oko na skandaliczne zachowanie więźniarki. Salander nie wytrzymuje i bierze sprawę w swoje ręce.

Po rozmowie ze swoim dawnym kuratorem, Salander kontaktuje się z Mikaelem Blomkvist. Prosi, aby wyszukał informacje i przeprowadził dochodzenie na temat znanego finansisty. Trop prowadzi do zastrzelonego w lesie psychologa i serii niefortunnych wypadków, jakie miały miejsce w tamtym czasie. Niebawem Blomkvist odkrywa tajną instytucję i ich projekt. Szalony spisek i niebezpieczni ludzie, którzy zrobią wszystko, aby ukryć prawdę.

„Można spojrzeć w oczy, ale nie...

książek: 3105
Marago | 2017-09-17
Przeczytana: 17 września 2017

"Mężczyzna, który gonił swój cień" autorstwa Davida Lagercrantza, to książka na którą czekałam. Miała to być kolejna pozycja stanowiąca kontynuację mojego ukochanego "Millennium", nieodżałowanego Stiega Larssona. Niestety, bańka się pojawiła i bańka prysła.

Rzecz jest kiepsko napisana i nieudolnie zredagowana. O tłumaczu pisać nie będę, bo nie znam szwedzkiego. Wyrazy w zdaniach robią tak dziwne wolty, że ich konstrukcja staje się nie do strawienia. Poza tym Lagercrantz stosuje tautologię stosowaną - rozpoczyna zdanie, aby po chwili wyjaśnić, co miał na myśli. Czytelnikowi pozostawia jedynie bezmyślne śledzenie akcji.

David Lagercrantz porwał się z motyką na słońce. A nie jest to początkujący pisarz. Zrobił sobie krzywdę, a notowania twórczości Larssona poszybowały w górę - o ile jest to jeszcze możliwe, w przypadku mistrza. Czas poświęcony wyżej wymienionej lekturze, uważam za stracony. Książki nie polecam.

PS
Jedyną rzeczą jaka mi się podobała, to okładka książki. Jest na...

książek: 569
Kiwi_Agnik | 2017-09-20
Przeczytana: 20 września 2017

Serię "Millenium" bardzo łatwo się przyswaja i z lekką przyjemnością czyta, a kolejna odsłona (część) napawa każdego fana niecierpliwością jej ukazania się i nadzieją.

Całkowicie sprawiedliwie (nie ukrywając, też jako sympatyczka tej serii) muszę przyznać, że kontynuacja dzieł wielkiego Stiega na pewno nie jest tym, czym zachwycał się świat, ale "raczkuje" w ciekawym kierunku.

Niestety autor trochę błądzi po drodze.
W tej części brakuje odpowiedniego klimatu, a najbardziej razi papierowe spłycenie postaci, ich kreacje, a co za tym idzie, sylwetki zostały przedstawione nijako, wręcz bez charakteru i prawidłowych emocji, nie odbiera się tych bodźców, które powinny występować, większość wątków jest pourywana i niedokończona, a całość wydaje się przegadana i spospoliciała.

To, co można było rozwinąć zostało skrócone, a to, co można było skrócić autor rozwinął.
Opisy informatyczne i filozoficzne męczyły i nużyły.
No i (tutaj może się narażę) postać Salander zaczyna działać mi na...

książek: 1459
Arek | 2018-09-13
Przeczytana: 13 września 2018

Tę pozycję czyta się bardzo źle.
Roi się tu od dziwnych sformułowań. Na przykład:
"Mikael czuł się napadnięty"
David Lagercrantz, wzoruje swój sposób pisania na Stiegu Larssonie.
Jednak to nie ta liga, brak mu pisarskiego kunsztu, a w pewnych aspektach nawet warsztatu.

Autor wprowadza nowych bohaterów, charakteryzuje ich całkiem logicznie i dosyć dokładnie.
Jednak czuć elitaryzm i snobizm w ich opisie.
Dialogi są jednym z niewielu walorów powieści.
Niestety nie czyta się jej lekko, nie jest też wciągająca.

Lisbeth Salander siedzi w więzieniu.
Ponoć bardzo bezpiecznym, jednak w związku z przebywaniem tam Benito, faszystki odsiadującej dożywocie, bezpieczeństwo jest czysto iluzoryczne.
Muzułmanka Faria Kazi jest często bita i poniżana, a kierownik zakładu karnego, bojący się o własny tyłek, nie robi nic by bronić muzułmanki.
Do akcji wkracza Lisbeth, w swoim stylu, wykorzystując cały swój intelekt i nie znając litości.

książek: 3236
Beata | 2017-09-23
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 23 września 2017

Całkiem niezła powieść sensacyjna. Ponowne spotkanie z fascynującą Lisbeth Salander (chociaż u Larssona była chyba bardziej dynamiczna i nieprzewidywalna) i Mikaelem Blomkvistem, Bublanskim i Palmgrenem. Przeczytałam powieść z zainteresowaniem, wciągnęły mnie losy Leo i Dana, zainteresował tajny eksperyment Państwowego Instytutu Biologii Rasowej i ogólnie istota eugeniki. Sporo dowiadujemy się o dzieciństwie Lisbeth.
Niestety w powieści brak tego specyficznego klimatu stwarzanego przez Larssona, brak swoistej iskry, przeskakującej między bohaterami. To dobre czytadło, ale nie budzi już takich emocji jak pierwotna trylogia. Wszystko jest zbyt proste i przewidywalne, bohaterowie stracili swoją charyzmę. Z pewnością sięgnę po następne tomy (jeśli będą), ale bardziej z sentymentu i ciekawości niż prawdziwej, nieokiełznanej potrzeby.

książek: 3511
ZaaQazany | 2017-09-10
Na półkach: Przeczytane, ZaaQ'17
Przeczytana: 10 września 2017

„Działał na ludzi niczym dzwonek ostrzegawczy. Od razu się zastanawiali, dlaczego to właśnie chce wiedzieć. Myśleli tak: Mikael Blomkvist przyszedł tu węszyć.”
Na początku cyklu to Mikael Blomkvist był główną postacią, a Salander gdzieś tam mu towarzyszyła. Lecz wszystko się zmienia i rozwija. Teraz na fali jest Lisbeth Salander, która staje się wręcz postacią kultową i to ona zaprząta umysły ludzi na świecie.

„Zapytał o tatuaż smoka. Zawsze się nad nim zastanawiał (…) Po co ozdabiać się czymś, co nigdy nie zniknie, skoro my jako ludzi wciąż się zmieniamy i rozwijamy?”
Tajemnica powstania tatuażu jest przewodnim motywem reklamy tej książki. Ludzie się zmieniają i rozwijają, ale to wszystko dzięki ciekawości. Jesteśmy niezwykle ciekawi właśnie jej postaci, jej historii. To ona jawi się jako pełna mrocznych tajemnic i chcemy jak najwięcej się dowiedzieć.

A więc czym dla mnie był „Mężczyzna, który gonił swój cień”. Odciąłem się od trylogii Millenium i staram się traktować twórczość...

książek: 936
Alicja | 2017-12-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 grudnia 2017

"Prawda często jest trochę niespodziewana, a nawet nielogiczna, bo, my ludzie nie jesteśmy do końca racjonalni" (str 174)
Autor bardzo dobrze poradził sobie z kontynuacją losów kontrowersyjnej pary.Nie dominują całkowicie w powieści, bo wprowadzone zostały nowe , ciekawe wątki, które śledzimy z uwagą.Eksperyment naukowy badający jak środowisko i genetyka wpływają na dzieci, (a szczególnie bliźniaków) oddawane do adopcji. Tworzenie silnych, uzdolnionych jednostek w obliczu łamania prawa i wyrządzania krzywdy ofiarom. To co było skrywane za fasadą nauki po latach wychodzi na jaw. Odkrycie prawdy może wyrządzić wiele zła mimo dobrych intencji.
" W imieniu nauki i dobra społecznego można bezkarnie narażać mniejszości etniczne i inne na wszelkie nadużycia". (str 236)
Na światło dzienne wypływają ukryte fakty z czasów kiedy Lisbeth przebywała w klinice psychiatrycznej i była poddawana różnym testom mającym ją złamać.
Za jej pośrednictwem poznajemy środowisko więzienne, zasady i układy...

zobacz kolejne z 5400 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Sverrir Gudnason zagra Blomkvista

W ekranizacji czwartego tomu sagi Millennium „The Girl in the Spider's Web” w rolę dziennikarza Mikaela Blomkvista wcieli się Szwed Sverrir Gudnason – podał portal Variety.


więcej
Claire Foy zagra Lisbeth Salander

Brytyjska aktorka Claire Foy - znana z roli Elżbiety II w serialu „The Crown” - została obsadzona w roli Lisbeth Salander w ekranizacji powieści Davida Lagercrantza „Co nas nie zabije”. Zdjęcia ruszą w styczniu 2018 roku w Berlinie i Sztokholmie - a film wejdzie do kin 19 października 2018 roku.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd