
Świat w płomieniach

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Seria:
- Don Kichot i Sancho Pansa
- Tytuł oryginału:
- The Blazing World
- Data wydania:
- 2017-02-15
- Data 1. wyd. pol.:
- 2017-02-15
- Data 1. wydania:
- 2014-11-01
- Liczba stron:
- 398
- Czas czytania
- 6 godz. 38 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788328026025
- Tłumacz:
- Jerzy Kozłowski
Znakomita powieść o uprzedzeniach, pożądaniu i kobiecej walce, by zostać dostrzeżoną. Harriet Burden po latach ignorowania wywołuje skandal w nowojorskim świecie sztuki. Rekrutuje młodych mężczyzn, by prezentowali jej dzieła jako własne. Gdy wystawy odnoszą sukces, a Harriet ujawnia ich prawdziwego autora, jeden z wynajętych artystów wszystkiemu zaprzecza.
Kup Świat w płomieniach w ulubionej księgarniPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Świat w płomieniach
Rozważania nad płcią
Nie ukrywałem nigdy, drodzy Państwo – wręcz przeciwnie, ogłaszałem to z dumą – że literatura feministyczna bliska jest memu skołatanemu sercu. Więcej nawet: konteksty kobiecości należą do nielicznego grona książkowych tematów, które dziś interesują mnie równie mocno, jeśli nie mocniej, co lata temu, a przy lekturze Woolf czy Atwood bawię się równie dobrze co przy wydanych niedawno książkach Pleijel czy Janyski. A kiedy feminizm spotyka się z głęboką refleksją na temat tożsamości płciowej, tak jak ma to miejsce w „Świecie w płomieniach”, oprzeć się nie potrafię.
Nikomu, kto jest zainteresowany lekturą powieści Siri Hustvedt, nie muszę przypominać chyba, jak wielkim wydarzeniem było w Polsce „Małe życie” Hanyi Yanagihary (przywołuję sukces krajowy, mimo iż tekst nominowany był do Bookera, bo – jeśli dobrze pamiętam – w naszej ojczyźnie sprzedał się lepiej niż w Stanach). Tym, co zadecydowało o tym sprzedażowym szaleństwie, zajmuje się zapewne obecnie jakiś ambitny doktorant polonistyki, dlatego ja pokuszę się o najkrótsze z możliwych streszczeń tej obszernej powieści: to historia kilku młodych nowojorskich artystów. Historia, warto dodać, wyjątkowo tragiczna (co stanowi bodaj największy magnes dla jej miłośników i największy problem dla sceptyków). A także poświęcona całkowicie, absolutnie i totalnie mężczyznom. Dlatego też „Świat w płomieniach” sukcesu „Małego życia” nie powtórzy – bo choć i jego fabuła dotyczy nowojorskiego środowiska artystycznego, to traktuje on o kobiecie, co diametralnie zmienia perspektywę.
Dorosłe życie Harry Burden, głównej bohaterki, podobnie jak losy JB, Willema, Malcolma i Jude’a, naznaczone jest tragedią. Ta jednak nie ma równie uniwersalnego wymiaru, co w przypadku czterech przyjaciół; więcej: tragedii Burden nie da się porównać z dramatami mężczyzn z „Małego życia”. A to dlatego, że dzieje się ona w zupełnie innym wymiarze: wymiarze pełnym duszącego milczenia, wymiarze odrzucenia i wiecznego upokorzenia, do którego prowadzi wykroczenie tyleż banalne, co niewybaczalne – bycie żoną odnoszącego sukcesy męża, bycia matką udanych dzieci, bycia gospodynią dla znanych nazwisk. W skrócie: bycia kobietą.
Hustvedt wraz z Harry podejmują się zadania niezwykłego: chcą ten fakt zmienić. Nie posłużą się do tego jednak współczesną medycyną, a wielką artystyczną prowokacją. W „Świecie w płomieniach” sztuka staje się sposobem na życie i dźwignią zdolną do przesuwania dowolnych ciężarów – nawet do odczarowywania biologii. To warte podkreślenia, gdyż nieczęsto zdarza się współczesnym pisarzom wejść na terytorium plastyków i performerów z taką swadą, z taką pewnością siebie. Ani w „Małym życiu”, ani w popularnym „Szczygle” Donny Tartt nie pojawiły się fragmenty po brzegi wypełnione tak energicznymi opisami działalności artystycznej, jak ma to miejsce w powieści Hustvedt. W „Świecie w płomieniach” można odnaleźć smak życia ludzi opętanych – dosłownie – potrzebą wyrażenia siebie poprzez sztukę.
Aby nie obrazić czytelnika łączeniem tak ambitnej treści ze zbyt prostą formą, amerykańska pisarka postanowiła zabawić się także narracją. Pierwszą rzeczą, jaką zauważy odbiorca, będzie to, iż na tę narrację składają się dziesiątki lustrzanych odbić – a w każdym z nich Harry Burden. Niektóre pokazują ją taką, jaką sama siebie widziała (to dzienniki),inne taką, jaką widzieli ją jej najbliżsi (wspomnienia dzieci i partnera),jeszcze inne taką, jaką była postrzegana publicznie (wywiady z krytykami i marszandami). Rodzi się z tego potężny wielogłos, który bywa harmonijną symfonią, lecz czasami przemienia się w kakofonię. A to dlatego, że wielość perspektyw ukrywa jeszcze jedną rzecz: mistyfikację. Co w „Świecie w płomieniach” jest prawdą? Jak często Burden – szczera, wydaje się, choć bez wątpienia wstrząsana licznymi neurozami – mija się z prawdą lub mylnie interpretuje fakty? Co stało się z Antonem Tishem, pod którego nazwiskiem wystawione zostało popularne dzieło sztuki? Kto stworzył „Poniżej” – Harry czy jej niegdysiejszy przyjaciel, a późniejsze nemezis: Rune? Hustvedt wyraźnie sugeruje, komu czytelnik powinien kibicować, ale ostatecznych odpowiedzi udzielać nie lubi.
„Świat w płomieniach” bez wątpienia jest biografią Burden. I to głęboką, bo, choć główną oś fabuły stanowi jej ostatni wielki projekt, powieść w gruncie rzeczy analizuje jej losy od wczesnej młodości i relacji z rodzicami, przez trudny związek ze sławnym w kręgach artystycznych mężem, aż do śmierci po ciężkiej chorobie. Nie sposób jednak nie wspomnieć o wszystkich tych pobocznych życiach, które stanowią tło dla działalności Harry. Hustvedt udało się pięknie odmalować egzystencje ludzi stojących w cieniach wielkich postaci, bez których te byłyby zupełnie bezbronne wobec bezlitosnego świata. W pewnym momencie sama Burden musi przełknąć ambicje i stanąć u boku męża, potem sama zmusza wielu swym szalonym dążeniem do spełnienia do bierności. Najwięcej psychologicznego napięcia jednak autorka skryła gdzieś indziej, w krótkim wywiadzie z siostrą najważniejszego antybohatera, Rune’a. Kobieta bez wahania rozbiera artystę z przypisanej mu pośmiertnie świętości, pokazując, jak wielką cenę płacą zarówno ci, którzy gotowi są za wszelką cenę realizować swoje plany, jak i ich najbliżsi.
Podczas lektury „Świata w płomieniach” nie sposób nie zadać sobie pytania: czy nie jest on przeintelektualizowany? Odpowiedź jest banalnie prosta: bywa. Hustvedt zdarza się zapomnieć, że podjęła się pracy nad fikcją literacką i wpada w eseistyczny ton. Samo w sobie nie stanowi to oczywiście wady, ale wiele fragmentów sprawia wrażenie efekciarskich – jakby autorka postanowiła wesprzeć swoją bohaterkę w walce o intelektualne uznanie i stwierdziła, że najlepszą drogą do tego będzie piętrzenie abstrakcji. Burden chce zostać zauważona jako artystka oraz myślicielka, co nie oznacza, iż trzeba odbiorcę fizycznie przekonywać do jej erudycji poprzez bombardowanie długimi komentarzami do filozofów. Część czytelników z pewnością wybije to z immersji; irytację przeniosą na główną bohaterkę, co może zrujnować kunsztowny gmach budowany przez Hustvedt, bo przecież Burden przecież współczuć niełatwo – odbiorcy zakochani w obiektywizowaniu rzeczywistości stwierdzą, że zamożna, ciesząca się szczęśliwym związkiem kobieta zwyczajnie nie może przeżywać psychicznych katuszy.
„Świat w płomieniach” z pewnością nie przypadnie do gustu wszystkim czytelnikom. Nie oferuje łatwych wzruszeń, często przenosi się w świat intelektualnej i artystycznej abstrakcji, wymaga sporo skupienia przy rozplątywaniu fabularnych wątków. Jeśli jednak są Państwo gotowi na podjęcie wyzwania i zmierzenie się z tą fascynującą lekturą, to daję słowo harcerza (którym nigdy nie byłem, naturalnie): możecie odkryć jedną z najlepszych książek wydanych w zeszłym roku w Polsce. Warto zaryzykować, prawda?
Bartosz Szczyżański
Opinia społeczności książki Świat w płomieniach
"Świat w płomieniach" Siri Hustvedt to skomplikowana opowieść o artystkach jako takich, ale też o ich dyskryminowaniu w zdominowanym przez mężczyzn świecie sztuki. To jednak zaledwie pierwsza warstwa, ledwie naskórek powieści. Skomplikowana intryga przeprowadzona przez bohaterkę - Hurriet Burden- w kolejnych odsłonach spektaklu ukazuje nieco inne aspekty. [...] Maski Harriet to nie tylko gry z krytykami sztuki. Bliższe są może nawet poszukiwania prawdy o złożoności ludzkiej natury. Kolejne "gęby" nie są przecież fałszem, każda odzwierciedla jakąś życiową rolę i jakiś aspekt osobowości. Sama Burden została obdarzona przez autorkę szeregiem cech postrzeganych jako typowo męskie lub przynajmniej nie-kobiece. Podobnie jak sama autorka, Harriet jest bardzo wysoka. Przy tym kipi gniewem, którego odczuwania niemal od zawsze kultura i wychowanie zabraniają kobietom. Burden jest też niezwykle inteligentna. Kobieta? Wedle stereotypów już nie. Równocześnie jednak to kochająca, opiekuńcza matka i babcia. [...] Hustvedt jest filozofką. Nie sposób o tym zapomnieć czytając "Świat w płomieniach". Opisywana przez nią recepcja kolejnych wystaw przypomina o kantowskiej interpretacji postrzegania. Z jednej strony są zmysły, które narzucają nam odbiór, z drugiej jednak strony na odbiór wpływa kontekst i wcześniejsze doświadczenie odbiorcy. [...] Sama powieść doskonale wpisuje sie w dyskurs. To bachtinowska powieść polifoniczna zbudowana jako montaż różnorodnych źródeł, dotyczących Burden: jej dzienników, relacji prasowych, spisanych przekazów na jej temat, które wszystkie razem ukazują i złożoność postaci, i modele jej postrzegania. Cała opinia też tu: https://annadlugosz.blogspot.com/2019/05/swiat-w-pomieniach-siri-hustvedt.html
Oceny książki Świat w płomieniach
Poznaj innych czytelników
1534 użytkowników ma tytuł Świat w płomieniach na półkach głównych- Chcę przeczytać 1 153
- Przeczytane 362
- Teraz czytam 19
- Posiadam 99
- 2018 17
- Ulubione 11
- E-book 11
- 2019 8
- Kindle 7
- Ebook 6
























































OPINIE i DYSKUSJE o książce Świat w płomieniach
Harriet Burden, po mężu Lord, jest artystką, która na własnej skórze odczuła, jak trudno być artystką w męskim świecie sztuki, na dodatek będąc żoną znanego i cenionego marszanda. Kiedy ktoś pyta znajomych jej męża, czy kojarzą Harriet, to niewielu mówi o jej sztuce, za to wielu o tym, jakie niesamowite przyjęcia wydawała… Bez komentarza. Kiedy mąż umiera, Harriet przechodzi przez okres głębokiej depresji, a później postanawia zrobić coś bardzo nieortodoksyjnego, swoisty eksperyment. Znajduje trzech mężczyzn artystów i „przywdziewa ich maski”, żeby pokazać trzy swoje prace - wielkie, dziwne instalacje. Każdy z nich godzi się na wypożyczenie swojej twarzy i nazwiska. I przy dwóch pierwszych mistyfikacjach wszystko idzie dobrze, gorzej przy trzeciej, bo artysta o pseudonimie Rune okazuje się przebiegłym facetem, który przywłaszczy sobie prace Harriet, a o niej powie, że przecież ona może mówić, co chce, oskarżać go bezpodstawnie, bo ma problemy psychiczne po śmierci męża (kobieta wariatka, kobieta histeryczka, kobieta ze zbyt silnymi emocjami – jak ja „uwielbiam” ten stereotyp). A „Poniżej” to jego dzieło, to jego kreacja, to jego pomysł. A potem na dodatek Rune umiera w dość niespodziewanych i może nieco podejrzanych okolicznościach. Możecie sobie wyobrazić, co się dzieje, kiedy Harriet próbuje głośno powiedzieć, że to ona jest autorką tych prac. Niektórzy wierzą, ale wielu nie. Przecież kobieta nie mogła stworzyć czegoś takiego. Przecież jeśli mężczyzna podpisał to swoim nazwiskiem, to kończy to dyskusję – on jest autorem. Ona może go inspirowała, może raz czy dwa pojawiła się w pracowni… Może…
Powieść określana jest jako błyskotliwa i prowokacyjna. Zgadzam się. Została nominowana do Bookera w 2014, co świadczy o tym, że coś w niej jest. Też się zgadzam, rzeczywiście jest to dowód talentu autorki i jej literackiej wyobraźni, ale jednocześnie trzeba powiedzieć to jasno i głośno - ten literacki kunszt i wyobraźnia nie przełożyły się w tej powieści na linearne, „klasyczne” prowadzenie fabuły. Hustvedt skonstruowała opowieść, która jest jak szalona, fragmentaryczna układanka, jak utwór muzyczny, w którym kilka linii melodycznych pojawia się zaskakujących momentach, łączy ze sobą, zagłusza jedna drugą, przez chwilę brzmi synchronicznie, a potem rozjeżdża się absolutnie. Dlaczego tak jest? Bo „Świat w płomieniach” zapewne przypominałby projekty swojej powieściowej bohaterki – skomplikowane, zaskakujące, momentami zachwycające, momentami obrzydliwe, miniaturowe w jednym miejscu, przerysowane, karykaturalne lub monstrualne w drugim. I tak jak osoby oglądające dzieła Harriet Burden muszą się pochylić, spojrzeć uważnie, zauważyć detale i szczegóły, w których autorka przemyca całe mnóstwo informacji, które łatwo przegapić, jeśli nie jest się bardzo skupionym, to czytelnicy stają się takimi samymi uważnymi detektywami. Hustvedt nie napisała tradycyjnej powieści. Ona dała nam zbiór tekstów. Znajdziecie tu obszerne fragmenty dzienników Harriet, która ta pisała z pasją i bez ograniczeń ani ilościowych, ani tematycznych. Będą artykuły, listy, zapisy wywiadów i rozmów. Będą punkty widzenia całego mnóstwa osób, które z Harriet miały kontakt oraz takich, które wcale nie musiały go mieć, bo przecież można mieć wyrobione zdanie na każdy temat nawet bez znajomości opowieści obu stron jednego zdarzania czy historii, prawda panowie krytycy i panowie eksperci od sztuki?
Ale ku mojemu zaskoczeniu taka forma powieści nie odebrała jej ani grama emocjonalności. Śledzenie historii Burden wywołuje cały wachlarz odczuć, pośmiejecie się, zapłaczecie, poczujecie obrzydzenie i zachwyt. Jednak nie będę nawet ukrywać, że to nie jest książka dla każdego. Jest takie piękne słowo - „erudycyjna” i ono tu pasuje jak ulał, bo autorka miesza gatunki, pisze o całej gamie tematów, odwołuje się swobodnie do nauki, literatury i sztuki, co skutkuje tym, że na jednej stronie mamy króciutki esej o filozofii, na kolejnej rozważania o neuronauce, a wszystko „posypane” cytatami z kilku książek. Tu nie ma miejsca na niezaangażowane czytanie. Na dodatek nawet uważny czytelnik będzie stawiany w sytuacji, kiedy jedno zdanie będzie zawierać trzy słowa, których się nie rozumie. I tak, znacie mnie, ja nie lecę i nie sprawdzam od razu wszystkiego, nie robię notatek i nie przyklejam karteczek. Uznaję, że na tym się nie znam, za to zna się pisarka i jej powieściowa bohaterka, doceniam, podziwiam i szanuję, ale nie rozdzieram szat, że nie wiem. Przy okazji niskie pokłony dla tłumacza tej powieści, Jerzego Kozłowskiego, bo ja mogę się po jakimś terminie naukowym lub fragmencie cytatu „prześlizgnąć” wzrokiem i umysłem, on nie miał takiej możliwości.
Harriet Burden, po mężu Lord, jest artystką, która na własnej skórze odczuła, jak trudno być artystką w męskim świecie sztuki, na dodatek będąc żoną znanego i cenionego marszanda. Kiedy ktoś pyta znajomych jej męża, czy kojarzą Harriet, to niewielu mówi o jej sztuce, za to wielu o tym, jakie niesamowite przyjęcia wydawała… Bez komentarza. Kiedy mąż umiera, Harriet...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo bardzo mnie zmęczyła ta powieść. A ostatecznie i tak miałam wrażenie, że brakuje połowy fabuły.
Bardzo bardzo mnie zmęczyła ta powieść. A ostatecznie i tak miałam wrażenie, że brakuje połowy fabuły.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toIlość słów zapisanych na kartach tej książki, których znaczenia nie rozumiem sięgnęła chyba liczby 3 cyfrowej... bardzo górnolotnie, ale zjadliwie. Ciekawa historia, nietypowo zapisana. Podobały mi się relacje różnych bohaterów, całość ja sama jako czytelnik musiałam sobie złożyć. Na plus sposób przedstawienia tej historii, intrygujący bohaterowie, przeróżne odcienie szczęścia i nieszczęścia, pogrzane umysły jak to u artystów bywa:)
Ilość słów zapisanych na kartach tej książki, których znaczenia nie rozumiem sięgnęła chyba liczby 3 cyfrowej... bardzo górnolotnie, ale zjadliwie. Ciekawa historia, nietypowo zapisana. Podobały mi się relacje różnych bohaterów, całość ja sama jako czytelnik musiałam sobie złożyć. Na plus sposób przedstawienia tej historii, intrygujący bohaterowie, przeróżne odcienie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowieść, a w zasadzie wypada powiedzieć dzieło, zupełnie wyjątkowe i wielowarstwowe. Opowieść o artystce, która wpada na pomysł aby jej prace firmowali inni artyści - mężczyźni. Harry czuje się niedoceniana, pomijana, niezauważona w świecie amerykańskiego świata artystycznego. Po śmierci swojego męża i przejściu przez depresyjny okres żałoby, postanawia zakpić z krytyków oceniających jej zadaniem nie dzieło, ale ją jako kobietę. Umniejszających jej dokonania jako twórczyni. Sam pomysł wydaje się zabawny, ale problem zaczyna się, gdy jeden z twórców, po ujawnieniu przez Harriet, że to ona jest autorką wystawy, wszystkiemu zaprzecza. Wkrótce po tym ginie w nie do końca jasnych okolicznościach.
Sam pomysł na tak poprowadzoną historię wydaje się prosty, ale sposób w jaki prowadzi czytelnika Siri Hustvedt jest dużo głębszy i rozleglejszy. Otrzymujemy zbiór relacji osnutych na powyższych wydarzeniach. Są to opowieści rodziny, głosy krytyków, przyjaciół i wrogów Harriet, a także samej artystki, która mówi do nas ze stron swoich dzienników. I właśnie sposób jej mówienia to prawdziwy majstersztyk. Pełno tu odnośników do historii sztuki, filozofii, poezji, polityki, poprawności politycznej i feminizmu, współczesnej sztuki i życia nowojorskiej bohemy artystycznej. Autorka prowadzi z czytelnikami grę i sprytnie wciąga go nie tyle w całą intrygę, co każe mu się zastanowić nad pytaniami, zadawanymi przez bohaterkę. Opowieść wielowarstwowa, pokazująca wiele różnych socjologicznych i psychologicznych zależności, w których wyjściową jest zależność autorki dzieł i trzech artystów - mężczyzn, którzy się pod nimi podpisują.
Powtórzę za jedną z recenzji, że to prawdziwa skarbnica cytatów i że należy czytać tę książkę powoli.
Powieść, a w zasadzie wypada powiedzieć dzieło, zupełnie wyjątkowe i wielowarstwowe. Opowieść o artystce, która wpada na pomysł aby jej prace firmowali inni artyści - mężczyźni. Harry czuje się niedoceniana, pomijana, niezauważona w świecie amerykańskiego świata artystycznego. Po śmierci swojego męża i przejściu przez depresyjny okres żałoby, postanawia zakpić z krytyków...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDla mnie straszna nuda. Może jakbym interesowała się sztuką to bardziej by mnie zainteresowała ta pozycja, ale dla takiego laika jak ja - droga przez mękę. W kółko jedno i to samo. Nie polecam.
Dla mnie straszna nuda. Może jakbym interesowała się sztuką to bardziej by mnie zainteresowała ta pozycja, ale dla takiego laika jak ja - droga przez mękę. W kółko jedno i to samo. Nie polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWg mnie to oryginalne, zaskakujące, wręcz nieogarnione DZIEŁO. BIOGRAFIA fikcyjnej postaci. Skrajnie intelektualna pozycja, wielce erudycyjna. Przejmująca książka. Tylu genialnych cytatów nie przepisałam z żadnej. Zalecam czytać powoli, zgłębiać, delektować się:)
Wg mnie to oryginalne, zaskakujące, wręcz nieogarnione DZIEŁO. BIOGRAFIA fikcyjnej postaci. Skrajnie intelektualna pozycja, wielce erudycyjna. Przejmująca książka. Tylu genialnych cytatów nie przepisałam z żadnej. Zalecam czytać powoli, zgłębiać, delektować się:)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZachwyca mnie doskonała kompozycja tej książki. Wszystko jest na swoim miejscu - nic dodać, nic ująć. Dziwnie identyfikowałam się z bohaterką, chociaż jej świat (sztuki) jest daleki od mojego. Był jednak bardzo sugestywnie przedstawiony. I po raz kolejny przekonujemy się, jak kluczowe dla naszego życia jest dzieciństwo - relacja z rodzicami.
Czułam potrzebę ponownego przeczytania tej książki po dwóch latach. Jeszcze bardziej jestem przekonana, że to arcydzieło.
Zachwyca mnie doskonała kompozycja tej książki. Wszystko jest na swoim miejscu - nic dodać, nic ująć. Dziwnie identyfikowałam się z bohaterką, chociaż jej świat (sztuki) jest daleki od mojego. Był jednak bardzo sugestywnie przedstawiony. I po raz kolejny przekonujemy się, jak kluczowe dla naszego życia jest dzieciństwo - relacja z rodzicami.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzułam potrzebę ponownego...
wspaniała! nie mogę uwierzyć w niektóre komentarze poniżej XD 'ten wojujący feminizm. I to udowadnianie, że facet, już z racji bycia mężczyzną jest postrzegany przez otoczenie jako lepszy...' albo, że za mało dialogów : ' ) śmiechu warte są takie opinie!
no nic, książka i tak wybitna!
wspaniała! nie mogę uwierzyć w niektóre komentarze poniżej XD 'ten wojujący feminizm. I to udowadnianie, że facet, już z racji bycia mężczyzną jest postrzegany przez otoczenie jako lepszy...' albo, że za mało dialogów : ' ) śmiechu warte są takie opinie!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tono nic, książka i tak wybitna!
Niestety dla mnie była to droga przez mękę. Mało którego bohatera da się tu lubić. Czyta się ciężko, szczególnie trudno mi było przebrnąć przez pierwsze 100 stron. Fabuła tak naprawdę jest streszczona w całości z tyłu okładki, nie dowiemy się z książki nic nowego, oprócz tego co siedzi w głowie bohaterów.
Forma może i ciekawa, ale przyjemniej by się czytało gdyby zostały wplecione jakieś dialogi. Plus za to, że aż ciężko uwierzyć, że prawie wszystkie odwołania i przypisy są fikcyjne.
Niestety dla mnie była to droga przez mękę. Mało którego bohatera da się tu lubić. Czyta się ciężko, szczególnie trudno mi było przebrnąć przez pierwsze 100 stron. Fabuła tak naprawdę jest streszczona w całości z tyłu okładki, nie dowiemy się z książki nic nowego, oprócz tego co siedzi w głowie bohaterów.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toForma może i ciekawa, ale przyjemniej by się czytało gdyby zostały...
Wystawiając ocenę, daję wyraz swojej percepcji. Czy oceniłabym tę książkę inaczej, będąc artystką, matką, żoną? Mężczyzną? Postrzeganie dzieła- nośnika idei, przez pryzmat tego, kim jest twórca. Tego, jakim my go widzimy/ chcemy widzieć. Właśnie to chciała zbadać artystka Harriet Burden. Wystawia kolejno swoje trzy prace, kryjąc się za fasadą mężczyzn. Kto tak naprawdę jest autorem/ współautorem? Co tak naprawdę się wydarzyło? Do czego to prowadzi?
Atmosfera książki jest ciężka. Intryga, zawiłe relacje, mnóstwo nazwisk. Dużo tu odniesień, przypisów, cytatów z traktatów filozoficznych i teoretyków sztuki. Również egzaltacja, nonszalancja i zblazowani przedstawiciele świata bohemy. Książka tyleż ciekawa, co męcząca. "Jakie to amerykańskie"- moja pierwsza myśl. Trudno winić autorkę za slogany i humor z rynsztoka, oparła swą książkę na wywiadach, pamiętnikach i artykułach. Sama najwyraźniej również skryła się pod męską postacią I.V. Hessa, redaktora, który napisał przedmowę. Tematem rozważań staje się jaźń, płeć, identyfikacja. Pojawia się motyw maski. Powiedzieć, że jest książką feministyczną, to za mało. Przypomina nam, że nie ma ucieczki, jak tylko w inną gębę, parafrazując Gombrowicza. "Świat w płomieniach" to historia o pragnieniu bycia zrozumianym i walczącej o siebie jednostce. Ocena w połowie skali, oddaje moje mieszane uczucia.
Wystawiając ocenę, daję wyraz swojej percepcji. Czy oceniłabym tę książkę inaczej, będąc artystką, matką, żoną? Mężczyzną? Postrzeganie dzieła- nośnika idei, przez pryzmat tego, kim jest twórca. Tego, jakim my go widzimy/ chcemy widzieć. Właśnie to chciała zbadać artystka Harriet Burden. Wystawia kolejno swoje trzy prace, kryjąc się za fasadą mężczyzn. Kto tak naprawdę...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to