Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ludzie na drzewach

Tłumaczenie: Jolanta Kozak
Wydawnictwo: W.A.B.
7,32 (92 ocen i 35 opinii) Zobacz oceny
10
10
9
7
8
24
7
28
6
16
5
3
4
2
3
0
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The People in the Trees
data wydania
ISBN
9788328046290
liczba stron
576
język
polski
dodała
Ag2S

"Małe życie" stało się światową sensacją literacką. Debiutancka powieść Hanyi Yanagihary zachwyca nie mniej. Amerykański lekarz na wyprawie w niezbadane rejony Pacyfiku dokonuje odkrycia, które odmieni jego życie i cały świat nauki. Niepokojąca, trzymająca w napięciu i tragiczna w wymowie opowieść o zderzeniu odmiennych kultur, stawiająca pytania o granicę między dobrem i złem, altruizmem i...

"Małe życie" stało się światową sensacją literacką. Debiutancka powieść Hanyi Yanagihary zachwyca nie mniej.

Amerykański lekarz na wyprawie w niezbadane rejony Pacyfiku dokonuje odkrycia, które odmieni jego życie i cały świat nauki. Niepokojąca, trzymająca w napięciu i tragiczna w wymowie opowieść o zderzeniu odmiennych kultur, stawiająca pytania o granicę między dobrem i złem, altruizmem i egoizmem.

Przejmujący debiut Yanagihary jest też próbą rozstrzygnięcia odwiecznego dylematu: czy wielkie umysły mają prawo do życia poza moralnymi normami?

 

źródło opisu: http://www.wab.com.pl/

źródło okładki: http://www.wab.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Monika książek: 1252

Duże życie - recenzja „Ludzi na drzewach“ Hanyi Yanagihary

Debiut Yanagihary to ambitne przedsięwzięcie. Autorka bestsellerowego „Małego życia” sięga bowiem po tematy ważkie i uniwersalne, krocząc jednakże po śladach literackich poprzedników. Podejmując próbę odpowiedzi na pytania: czy Norton Perina, młody i wybitnie uzdolniony naukowiec, może żyć ponad prawem? Czy odkrycie sekretu nieśmiertelności upoważnia go do moralnej i fizycznej dewastacji mikronezyjskiego plemienia w imię dobra całej ludzkości? Czy normy moralne, które obowiązują mieszkańców Pacyfiku analogicznie można zastosować także w kulturze amerykańskiej? – w głowie kołaczą nam się takie nazwiska jak chociażby: Littell, Roth, Tartt, Seierstad itd. Yanagihara sięga więc po sprawdzone motywy. Robi to jednakże z taką wprawą i wirtuozerią, że warto się nad książką pochylić.

Zatem Norton Perina. Główny bohater powieści i narrator. Egocentryk, którego poziom samouwielbienia jest wprost proporcjonalny do sukcesu, który osiągnął. Lekarz, który szczęśliwym zbiegiem okoliczności, wraz z antropologiem Paulem Tallentem, badał jedną z mikronezyjskich wysp. Bezkrytyczny piewca nauki (jakże gardzi bratem literatem!), ale też sadysta i okrutnik. To ostatnie, wcale nie jest takie oczywiste, gdyż wszystkie wydarzenia czytelnik poznaje dzięki dziennikowi/wspomnieniom Periny (patrz: Maximilian Aue z „Łaskawych”). Nieuważny odbiorca może się zatem złapać w pułapkę współczucia i utożsamienia z bohaterem – jak np. wtedy, gdy wytoczony zostaje mu proces o pedofilię, która przecież wchodziła...

Debiut Yanagihary to ambitne przedsięwzięcie. Autorka bestsellerowego „Małego życia” sięga bowiem po tematy ważkie i uniwersalne, krocząc jednakże po śladach literackich poprzedników. Podejmując próbę odpowiedzi na pytania: czy Norton Perina, młody i wybitnie uzdolniony naukowiec, może żyć ponad prawem? Czy odkrycie sekretu nieśmiertelności upoważnia go do moralnej i fizycznej dewastacji mikronezyjskiego plemienia w imię dobra całej ludzkości? Czy normy moralne, które obowiązują mieszkańców Pacyfiku analogicznie można zastosować także w kulturze amerykańskiej? – w głowie kołaczą nam się takie nazwiska jak chociażby: Littell, Roth, Tartt, Seierstad itd. Yanagihara sięga więc po sprawdzone motywy. Robi to jednakże z taką wprawą i wirtuozerią, że warto się nad książką pochylić.

Zatem Norton Perina. Główny bohater powieści i narrator. Egocentryk, którego poziom samouwielbienia jest wprost proporcjonalny do sukcesu, który osiągnął. Lekarz, który szczęśliwym zbiegiem okoliczności, wraz z antropologiem Paulem Tallentem, badał jedną z mikronezyjskich wysp. Bezkrytyczny piewca nauki (jakże gardzi bratem literatem!), ale też sadysta i okrutnik. To ostatnie, wcale nie jest takie oczywiste, gdyż wszystkie wydarzenia czytelnik poznaje dzięki dziennikowi/wspomnieniom Periny (patrz: Maximilian Aue z „Łaskawych”). Nieuważny odbiorca może się zatem złapać w pułapkę współczucia i utożsamienia z bohaterem – jak np. wtedy, gdy wytoczony zostaje mu proces o pedofilię, która przecież wchodziła w skład plemiennego rytuału inicjacyjnego (tutaj też pojawia się też problem relatywizacji norm kulturowych). Albo gdy jego brat i Tallent sprzeciwiają się działaniom, które dewastują i niszczą rdzenną kulturę mieszkańców wsypy i życie wychowanków. W jego mniemaniu to kwestia niezrozumienia „idei wyższych”.

Yanagihara, koniec końców, zdaje się hołdować tezie, że żaden człowiek nie może funkcjonować poza prawem i moralnością. Teoretycznie więc Perina zostaje ukarany a jego odkrycie okaże się tyleż niszczycielskie, co demoniczne (wspomnieć chociażby fragment: bohater widząc się w lustrze jest zaskoczony własną brzydotą i fizjonomią). Czytelnik odczuwa więc ulgę na wieść o wyroku, która szybko przepoczwarza się jednak w złość. „Wybitny umysł” zostaje bowiem łagodniej potraktowany niż reszta społeczeństwa. Tak samo zresztą jak pierwowzór Periny - noblista Daniela Gajdusek, którego życie stało się inspiracją do napisania „Ludzi na drzewach”.

Na zakończenie niech wyraźnie wybrzmią trzy zasadnicze kwestie. Po pierwsze: jest to sprawnie napisana książka, która porusza problemy tyleż kontrowersyjne, co na swój sposób fascynujące. Po drugie - lektury, które podobają się czytelnikom zwykle budzą nieufność krytyków (tak było z „Małym życiem” i mniemam, że będzie tak i w tym przypadku). I po trzecie: jest i polski rynek wydawniczy, który wyznacza ostrą linię demarkacyjną między literaturą piękną i niepiękną. Literatura środka jest najczęściej upychana do zbioru: popularna – drugoklasowa (zupełnie inaczej ma się sprawa na rynku anglosaskim, ale to już zupełnie inna opowieść). Reasumując: „Ludzie na drzewach” to zatem bardzo dobry debiut i porządna literatura środka.

Monika Długa

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1176)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 910
nadzieja1925 | 2017-09-25
Na półkach: Wyjątkowa półka!
Przeczytana: 25 września 2017

1924. Zapamiętajcie tą datę, w końcu to rok urodzenia wielkiego Nortona Periny. Na pewno musiałeś o nim słyszeć. Wiecie, Nobel i te sprawy. Syndrom Seleny? Musiało się obić o uszy. A może adopcja 43 dzieci z mikronezyjskiej wyspy?

Jednakże teraz interesuje nas rok 1950. W czerwu tego roku Norton po ukończeniu Szkoły Medycznej wyrusza na wyspę Ivu'ivu, a następnie na U'ivu. Jest to wspaniałe doświadczenie życiowe dla tak młodego człowieka. Życie bez wszelakiej technologii czy udogodnień. Prosty lud, który kryje w sobie tajemnicę, która może wstrząsnąć światem.
Wraz z Paulem Tallentem i Esme odnajduje lunatyków – zdzieciniałe istoty, które mają problemy z mówieniem i podstawowymi czynnościami, ale po dogłębnych badaniach, odkrywają, że ci "półludzie" nie mają 60 lat, tylko 150 albo i więcej!
I tym sposobem Perina zaczyna uganiać się za sekretem długowieczności, która niesie ze sobą demencje. Ale czego się nie zrobi dla wiecznego życia.

"Widziałeś żółwia, i tyle. Żółwia, z...

książek: 1013
Patrycja | 2017-10-01
Na półkach: Zakupy/Wymiany 2017
Przeczytana: 01 października 2017

"Ludzie na drzewach" - dla mnie niestety książka-rozczarowanie. Dziwią mnie te niezwykle pozytywne opinie o tej powieści, a sama zachwycałam się "Małym życiem" (pomimo jego wad) i wiem, że autorkę stać na więcej. Książka ta ma niestety słabe punkty, których nie miała poprzedniczka; jest mocno przegadana (i nużąca), nie wywiera aż tak wielkiego wrażenia; nie szokuje (a powinna). Najbardziej dał mi do myślenia fakt, że główna postać, jak i temat powieści nie zostały wymyślone i poza niektórymi szczegółami odnoszą się do życia osoby z krwi i kości. Niestety tak jak już pisałam, powieść mnie nie porwała; spodziewałam się chociaż najmniejszego pierwiastka przygody, wszakże ważną częścią książki jest wyprawa na dziką wyspę, ale ewidentnie tego zabrakło. Autorka też pozbawiła nas możliwości oceny doktora, bo koniec końców dowiadujemy się czy był winny. Mam szczerą ochotę zapomnieć o tej powieści, może kolejna będzie bliżej "Małego życia".

książek: 535
Dominika Rygiel | 2017-08-18
Na półkach: 52 / 2017
Przeczytana: 18 sierpnia 2017

Hanya Yanagihara weszła w świat literatury z niemałym przytupem. Małe życie i historia nim udręczonego Jude’a zjednała sobie sporą rzeszę fanów. Bolesna, aczkolwiek dająca nadzieję opowieść o przyjaźni na śmierć i życie była lekturą prawdziwą i szczerą, zostającą w czytelniku na zawsze. Przyrównując ją do pierwszej powieści pisarki – Ludzi na drzewach trudno doszukać się podobieństw. Opowieści te są diametralnie różne. Trzeba jednak przyznać, że jedno je łączy – są druzgoczące i ze wszech miar zapadające w pamięć.

W sercu swojej debiutanckiej powieści Amerykanka osadziła młodego lekarza. Pozbawiony sprecyzowanego planu na przyszłość Norton Perina otrzymuje propozycję wyjazdu naukowego. Jego celem jest zbadanie bliżej nieznanego światu, żyjącego na jednej z pacyficznych wysp plemienia Ivu’ivu. Nie zastanawiając się długo, przyszły badacz, wraz z dwójką towarzyszy wyrusza na wyprawę swojego życia. W samym centrum mikronezyjskiej dżungli, wśród dzikiego, nieposkromionego i...

książek: 623
Konrad Urbański | 2017-10-18
Na półkach: Przeczytane

„Małe życie” Hanyi Yanagihary zrobiło w Polsce oszałamiającą karierę – o książce dyskutowali blogerzy i krytycy, w większości nią zachwyceni. Garstka, w tym ja, po kilkuset stronach budziła się i pytała – po co? „Ludzie na drzewach”, kolejna wydana w Polsce powieść Yanagihary, znów obiecuje wiele, a daje bardzo mało.

Czuję się oszukany przez pisarkę. Teraz nawet bardziej niż po „Małym życiu”, któremu dałem szereg szans, z bólem, trudem i wzrastającą niechęcią dobrnąłem do 500. strony, żeby stwierdzić – wystarczy. Co, rzecz jasna, nie przeszkodziło mi sięgnąć po „Ludzi na drzewach”. I co? I nic, dalej twierdzę, że Hanya Yanagihara jest literacką hochsztaplerką.

To historia o Abrahamie Nortonie Perinie opowiedziana przez Ronalda Kuboderę. Wszedł on w posiadanie dziennika Periny i opracował go, dodając szereg przypisów mniej lub bardziej korygujących główną treść. A ta jest niebagatelna, ponieważ dotyczy poszukiwania nieśmiertelności. W buszu, dodajmy, pośród „dzikusów”, rzekomo...

książek: 869
Brulion_kulturalny | 2017-08-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 sierpnia 2017

"Małe życie" Amerykanki Hanyi Yanagihary było nie tylko jedną z najlepszych książek, jakie przeczytałam w zeszłym roku, ale w ogóle jedną z najlepszych, jakie czytałam kiedykolwiek. Dlatego jeśli pisarz tak wysoko zawiesi poprzeczkę, istnieje ryzyko, że kolejna książka nie będzie nawet w połowie tak dobra (Chociaż chronologicznie "Ludzie na drzewach" byli pierwszym dziełem Yanagihary). Ale nie ma obaw. Lektura jest doskonała.
Historię w książce Yanagihary zainspirowała prawdziwa postać laureata Nagrody Nobla Daniela Gajduska, odkrywcy prionów, lekarza z antropologicznym zacięciem, który badał w latach 50. przypadki tajemniczych śmierci u tubylców w rejonie Mikronezji. Gwiazda Gajduska błysnęła co prawda jasno, ale zniknęła w oddali aż za norweskim horyzontem. Naukowiec zmarł w niesławie, odbywszy wcześniej karę więzienia za pedofilię, jakiej dopuszczał się na swoich adoptowanych (z Mikronezji właśnie) dzieciach. Historię Gajduska (którego bronił sam Oliver Sacks) można obejrzeć w...

książek: 2985
Matylda Saresta | 2017-09-23
Na półkach: Przeczytane

Przyciągnęła mnie historia. I historia jest świetna, szczególnie ta, która wydarza się na wyspie, ale całość psuje nieco narracja, której nie jestem fanką... Rozwlekła, snująca się, marudząca.
Jednakże nie na tyle, aby nie dokończyć opowieści - dla ciekawskich i wytrwałych.
Smaczku dodaje fakt, iż jest ona poniekąd na faktach:)
Polecam

książek: 897
dziewczyna | 2017-09-18
Na półkach: Przeczytane w 2017

Nie ma takiego roku, w którym na jaw nie wyszłoby – głośniejsze medialnie, czy też nie – nowe, naukowe odkrycie. Jesteśmy bowiem na takim etapie poznawania otaczającej nas rzeczywistości, że wiele pytań uzyskało swoją odpowiedź, jednak w porównaniu z ogromem niewiedzy ciążącej nad naszymi głowami, aktualną, pozyskaną wiedzę o świecie można nazwać jedynie ułamkiem procenta tego, co do odkrycia pozostało. Jednostki wybitne – chociażby naukowcy, lekarze, czy też astronomowie, poświęcają swoje życie na odkrywanie kolejnych, dotychczas niedostępnych dla swoich poprzedników tajemnic. Ciekawość – to jest czynnik, który ich napędza. Jednak dokąd on prowadzi? Już Dostojewski, za pomocą postaci Raskolnikova, w jednej ze swoich najważniejszych powieści, wchodzi w polemikę zarówno z pozostałymi bohaterami, jak i czytelnikami, na temat uprzywilejowania jednostek wybitnych w kontekście norm moralnych obowiązujących w społeczeństwie. Czy ktokolwiek z Was zastanawiał się kiedyś z czym wiążą się...

książek: 271
Nowalijki | 2017-09-10
Na półkach: Egzemplarz recenzencki
Przeczytana: 10 września 2017

Tomasz Radochoński www.nowalijki.blogspot.com
***************************************************
Wciąż pamiętam jak duże emocje, niekoniecznie tylko pozytywne, wzbudziła powieść Hanyi Yanagihary Małe życie. Mimo że nie wszystko w tamtej historii przypadło mi do gustu, do dziś siedzi mi ona w głowie. I to uczucie, kiedy w emocjach kończyłem lekturę i na kilka dni musiałem zupełnie odłożyć inne książki. Z tym większym zaciekawieniem, ale i z niepokojem wyczekiwałem polskiego wydania Ludzi na drzewach - debiutanckiej powieści Yanagihary, która pisała ten tekst podobno przez osiemnaście lat. Z jakim skutkiem? I czy można/warto/należy porównywać obie fabuły?

Fabuła Ludzi na drzewach z pozoru jest dość nieskomplikowana, choć od pierwszych stron zaskakuje. Już bowiem na samym początku czytelnik dostaje najistotniejszą dla historii informację, a to wszystko, co opisuje Yanagihara, to spojrzenie w przeszłość, niezwykle rozbudowana retrospekcja, w czasie lektury której, czytelnik nie...

książek: 627
Bibliofilem_być | 2017-09-07
Na półkach: 2017

«Małe życie» Hanyi Yanagihary to jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam nie tylko w zeszłym roku, ale i w całym swoim życiu. Od roku dzielnie dzierży miejsce na podium w moim czytelniczym sercu. Z tego powodu debiutancka powieść pisarki, «Ludzie na drzewach», była najbardziej wyczekiwaną przeze mnie książką, która ma ukazać się w tym roku na polskim rynku. Czy warto było tyle na nią czekać?

Kiedy Norton Perina wyruszał w wieku 25 lat w podróż na tajemniczą wizję Ivu’ivu, nie spodziewał się jak bardzo wpłynie ona na jego całe życie. Ze studenta medycyny bez ambicji zmienił się w jednego z najsłynniejszych amerykańskich naukowców. Jednak Nagroda Nobla to nie jedyny ze skutków jego odkrycia. Inne są dużo bardziej poważne i niekoniecznie pozytywne.

Nie będę porównywać tej książki do «Małego życia», chociaż gdy sama rozpoczynałam lekturę, nie mogłam się od tego powstrzymać. «Ludzie na drzewach» to debiut Yanagihary, dlatego postaram się ocenić tę książkę tylko na podstawie...

książek: 880
midnight94 | 2017-08-30
Na półkach: Posiadam

Miałam duże oczekiwania co do tej książki, a wszystko przez "Małe życie". "Ludzie na drzewach" to genialny debiut autorki. Z każdej strony czuć, że autorka pracowała nad tą powieścią bardzo długo. Podała ją w takiej formie, że ma się wrażenie, że czyta się o autentycznych bohaterach i wydarzeniach. Najlepsza część książki to opis pierwszej podroży Nortona do dżungli – powolne poznawanie dżungli, zachowań i zwyczajów plemienia (nawet tych szokujących).Główny bohater jest wykreowany tak, żeby czytelnik nie polubił go za bardzo. Do wszystkiego zdaje się podchodzi bez emocji, nic się dla niego nie liczy oprócz jego samego i jego kariery, chociaż do tego też czasem podchodzi bez przekonania; wszystkimi pogardza, z nikim nie potrafi nawiązać relacji (nawet z bratem bliźniakiem); wszystkich uważa za głupszych od siebie. Przygarnięte dzieci tratuje jak kolejny eksperyment. Ostatnie strony wgniatają w fotel i sprawiają, że lektura zostaje z nami na długo po zakończeniu.Bardzo dobra,...

zobacz kolejne z 1166 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Czytelnicy, których możesz spotkać na studiach

Zaczyna się nowy rok akademicki. Miasta uniwersyteckie zapełniają się młodymi ludżmi, którzy - jak powszechnie wiadomo - najbardziej na świecie lubią... czytać książki. Czytają je pasjami - w trakcie zajęć, na przerwach i podczas obiadów. A wieczorami spotykają się w gronie przyjaciół, aby przy zielonej herbacie i ciasteczkach owsianych porozmawiać o tym, co pisarz miał na myśli. Sprawdźcie na jakie typy czytelników możecie trafić!


więcej
Czytamy w weekend

Przed nami przełomowy weekend! W sobotę jeszcze będzie wrzesień, a w niedzielę zacznie się już październik! Fascynujące, prawda? ;) Oczywiście nie tak fascynujące jak nasze i wasze książkowe wybory na najbliższe dni! 


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd